Aska - 2011-05-28 11:50:34

01.01.2008 01:38
~Mirka
Już po północy, Nowy Rok już mamy. Jaki będzie, czy spełnią się nasze marzenia, czy nic nam planów nie pokrzyżuje, czy lepszym się od minionego okaże? Pytań wiele, odpowiedzi żadnej. Tak cicho i spokojnie jest u Soni, dobrze posiedzieć i posłuchać ciszy. Nigdy do hałasu, do głośnej muzyki nie przyzwyczaję się, nie próbuje nawet. W ciszy słuchać skrzypiec Wieniawskiego, Szpilmana, Wrońskiego jest balsamem na serce. Z dawnych lat przeboje miały melodie, słowa, które zrozumieć można, dzisiaj jak nie "ryczy" muzyka, nie ma zabawy. Może ze mną coś jest nie tak jak powinno, czas już w ciepłych bamboszach pod piecem siedzieć.
Jednak coś nie tak jest, zamiast cieszyć się Nowym Rokiem, jakieś smętki chodzą mi po głowie. To ten hałas tak mnie męczy, zawładną dzisiaj moją ciszą, noc mi moja zabrał i ukryć się nie ma gdzie.
Co by nie było i jakby nie było, dobrze musi być.
Życzę Wam wszystkim najwspanialszego Roku w Waszym życiu, niech będzie wesoły i bez żadnych przykrych niespodzianek. 


  01.01.2008 03:48
~KLARA
Mirko,dzisiaj wyjątkowo ja się w Twoją noc wkradnę i życzę Tobie,wszystkim Misogino i sobie również,właśnie spokoju...


  01.01.2008 08:44
~alutka51
Witam wszystkich w nowym roku...jaki będzie czas pokaże.Oj Mireczko......wybacz ,ale zapomniało się..
jak było się młodym i słuchało się właśnie takiej muzyki...głośniej.Ledwo rodzice wyszli za próg domu
a radio na cały regulator hihihi.Nie każdy lubi taką muzykę jak Ty...ja nie lubię,przykro mi...Lubię różną
muzykę ale musi mi się spodobać..... a muzyka młodzieżowa hm...też słucham.Więcej tolerancji
...młodym też coś z życia się należy ,a że słuchają właśnie takiej muzyki no cóż..ich sprawa...U mnie 
we Wrocławiu śnieg pada i to dosyć mocno....dzieciaczki będą miały radochę....Pozdrawiam i miłego
dnia życzę :-)))))))))


  01.01.2008 09:11
~Mirka
Alutko tolerancyjna jestem bardzo. Rozumiem, zabawa ma swoje prawa, szczególnie zabawa z okazji różnych świąt, uroczystości rodzinnych. Podoba mi się czy nie, siedzę cicho i nigdy nikomu uwagi nie zwracam. Nigdy nie zaakceptuję stawiania głośników w otwartych oknach i ile mocy mają tak głośno grają. Nie robiłam tego w młodości, nie robią i moje dzieci. Szanuje sąsiadów, mają prawo do zmęczenia, do snu, maja maleńkie dzieci, nie muszą lubić mojej muzyki, nie muszą jej słuchać.Mieszkają w naszych blokowiskach starzy i chorzy, czy oni nie zasłużyli na spokój? Zdarzają się i dzisiaj, w muzyce młodzieżowej wartościowe nagrania, ale nie słucha się jej "ryczącej", traci swoje piękno. Nie akceptuję tego, ale milczę, każdy ma prawo do słuchania muzyki jak lubi.Każdy ma swój sposób na życie, niekoniecznie uwzględnia w nim obecność innych. Czasem wśród bliskich, znajomych ponarzekam i to wszystko.


  01.01.2008 09:48
~milczek
Drogie Panie,drodzy Misoginianie,nie udalo sie mi znalezsc miejsca wczoraj z ktorego moglbym wyslac zyczenia noworoczne,zatem czynie to dzisiaj:radosci,pogody ducha,zdrowia i duzo pieniazkow/ nie daja szczescia ale pomagaja zyc/.Slonecznie i mroznie dzis,ale  za to w bajkowej scenerii znalazlem sie z moimi podopiecznymi.I atrakcji nam nie brakuje,kosztuje ta eskapada tyle co do byle jakiego pensjonatu w Zakopanem,ale za to nie ma tego tlloku i kiczu goralskiego,i nikt nie probuje nikogo naciagnac i oskubac z dudkow jak to ma niestety miejsce w polskich"kurortach".One/dzieciaczki/ sa moim sukcesem ub.roku,podobnie jak znajomosc z Wami ,dlatego ciesze sie ze tak a nie inaczej ptoczyly sie wydarzenia w moim zyciu.Jest czas zabawy,pracy,refleksji,odpoczynku.Mnie muzyka nawet ta "ryczaca" nie przeszkadza jesli jestem na nia przygotowany.A w noc sylwestrowa wypada sie bawic i "wyryczec".Wiem ze nie wszscy maja ochote lub okzaje sie bawic,sa ludzie dla ktorych noc sylwestrowa jak i swieta sa przeklenstwem,szanuje ich ale szeroko pojeta dmokracja i wspolzycie spolecze z reguly sa po stronie wiekszosci.A wiekszosc chciala i miala do tego prawo by huczniej lub mniej hucznie swietowac.Pamietacie najwiekszego "wyjca"PRL-u?.niejakiego Wydrzyckiego Czeslawa??.Nasze matki i ojcowie nie mogli na niego patrzec,nie mowiac o sluchaniu,a mlodzi tacy jak my zakochani bylismy w: Snie o Warszawie,czy Pod papugami.Nie krytytkujmy tak latwo ludzi i otaczajacy nas swiat,wiecej czasem dystnsu i zdrowego rozsadku nalezy wykazac.
I na koniec male podziekowaie Bogu Slawiacym nasze poczynania i Hrabinie za wzruszenia,poezje i garsc humoru slowo dobre sie nalezy.Podobnie jak Krzysiowi za Jego madrosc i szlachetnosc  rowna WU i F.M.Co ja pisze wszystkim naleza sie slowa uznania za te pol roku spedzone za sprawa niezapomnianej i nieodzalowanej Soni.Dosiego i szczesliwego roku 2008!.
P.S. chatycznie mi sie napisalo,wybaczcie to efekt szampanskiej zabawy.


  01.01.2008 12:06
~playback
A z Krakowa cicho sza,nie ma Basi,Dottore,nawet Milosza.
Zyczyc zatem wypada,ze to chwilowa Misoginian zdrada.
W Nowym Roku nie ustawajcie tylko na pustoslwiu,
procz :witajcie,pajacyku,motylu,koniku,dajcie sie poniesc ryzyku!.
Wykrzescie z siebie wiecej rozsadku,madrosci,dobroci,mniej kukuryku.


  01.01.2008 14:38
~hrabina_bałkańska
Witam Was w pierwszym dniu Nowego Roku!
Jesteśmy o kolejny rok starsi, może lepsi i mądrzejsi? Bardziej życzliwi może... więc Playback? Chyba czas wyłączyć playback bo czytając Cię mam wrażenie, że teksty bierzesz z przemówień tego co to ani ani beee ani meee ani kukuryku hihihihi... Uruchom mózgownicę w tym roku  i wchodząc na forum widź patrząc: Wściekli gdy tylko mogli to nie tylko pisali z Krakowa mimo świątecznych utrudnień ale nawet rozmnożyli się cudownie jak manna niebieska na pustyni. Nie każdy miał dostęp do internetu w te świąteczne dni co nie znaczy automatycznie, że zapomniał o nas, a  zaś głowę daję, że "zaległości" nadrobi przy pierwszej możliwej okazji. Forum to nie obowiązek, a przyjemność, to nie gazeta a my nie redaktory, które muszą napisać artykuł i oddać w terminie bo jak nie  to pocałują klamkę z drugiej strony drzwi więc Playbacku... do dzieła! Pisz ale nie czepiaj się motylków, dzieńdoberków, pajacyków byś sam na pajaca więcej nie wychodził. Ot co!
Playbacka już "przeleciałam" więc... teraz przelecę się po Europie! Fedele życzę w Nowym Roku mniej problemów ze zdrowiem i dużo radości - pamiętaj drogi Przyjacielu, żeś ożywczym zefirkiem tego miejsca i kroplą krwi odżywczą dzięki której serca nasze biją dzwięczniej. Przy okazji dla caro Andreino najlepsze życzenia urodzinowe od zwariowanej hrabiny!  Gai i Mag szczęścia i sukcesów... Milczkowi życzę wspaniałych widoków alpejskich i zabaw z dzieciaczkami oraz szczęśliwego powrotu - byś nam tam gdzieś w zaspach śnieżnych nie utknął, bo kto będzie przypominał o brzuszku pajacyka? Birskiemu&M 366 szczęśliwych i upojnych dni i by w swoim wzajemnym uniesieniu nie zapominali o nas... Kitlińci dużo słońca i radości pod skandynawskim niebem. Michalinie zdrowia i spełnienia marzeń i zamiarów. Małgosi niech tony kałakoła przypominają co dnia o grupce Przyjaciół, która będzie czekać na Jej słowa tutaj i koło czakramu czarodziejskiego... Tym Przyjaciołom i Forumowym Sympatykom "Misogino" rozsianym po całej Polsce - przepraszam, że nie wymieniam imion ale jest Was tak wielu, że boję się kogoś pominąć - życzę zdrowia i radości, by Polska była wreszcie Polską - matką  nie macochą, by każdy nareszcie czuł, że jest na swoim miejscu i by trud Jego był doceniany. Szczególne życzenia by rok ten był lepszy, by  każdy  miał dach nad głową  i mógł żyć godnie i po ludzku kieruję do Staśka i Jego Przyjaciół w niedoli. Staśku czekam na kontakt!
DO SIEGO ROKU PRZYJACIELE!!!

  01.01.2008 14:53
~jerzy z.
Sam sobie zasluzylem moja absencja ze Hrabina o mnie zapomniala,ale zal ze o Helci z Barcelony zapomniala i o Marii,ktora tyle ozywczeczgo "zefirka" wpuscila na to forum.Ladnie zas ze o Stasku pamieta,to to prawdy godne pochwaly.Niech sie wam wiedzie nie gorzej jak w ub. roku!.I nie czepiajcie sie Alutki,dosc ma dziewczyna swoich problemow,a tak dzielnie nam kazdego dnia towarzyszy.


  01.01.2008 14:56
~hrabina_bałkańska
Ajajaj!!! Zapomniałam o milusińskich z Dublina... 
Zyczę szczerych Przyjaciół, rzeki whisky, piwa i wina! 
A gdy do Polski zjedziecie to dla Helki
przywieźcie serducho i złote pantofelki.
I niech każdy Nowego Roku dzień Wam  przypomina,
że kocham Was!...
Hrabina


  01.01.2008 15:33
~hrabina_bałkańska
Ach Drogi Jerzy - nie zapomniałam wcale!!!
Bałam się tylko bym w noworocznym zapale
czyjegoś imienia przypadkiem nie zjadła
gdyby mnie nagle skleroza dopadła!
Przeto życzenia me hurtem w Polskę poleciały -
do Lidzbarka, Lodzi, Krakowa, Wrocławia i Spały.
W Tatry i nad Bałtyk, od Budziska po Bogatynię -
rzeka szczęścia, pomyślności niechaj wszystkim płynie.
A że absencja Twoja to wina nijaka -
dam Ci w podzięce pięknego buziaka -
za to, żeś Senior między Misoginianami,
i jak bumerang wracasz by być zawsze z nami.


  01.01.2008 15:51
~adamek
Ach dzis nasza Hrabincie wena "naszla".Mysle ze za to Ja tak lubimy ,ba kochamy!.Jak juz sie rozkreci to sie sie czuje ze nie zostaniemy -pominieci.!00 lat Hrabinie i wszystkim Misoginianom,Sympatykom,Gosciom i Przypadkowym fanom.Niech gwiazda pomyslnosci kazdego dopadnie!


  01.01.2008 16:00
~adorator66
A ja dopisze pozdrowienia dla mieszkanek  mieszkancow Wielkopolski,niech zawsze pamietaja ze i my pamietamy.Usciski i biziska dla kazdego pyszczyska misogianinowego(uffff).Klaro,och Klaro!Hrabino,jak mozna Ciebie nie lubiec?


  01.01.2008 16:11
~hrabina_bałkańska
A jednak skleroza.... Wiedziałam, że coś mi dziś umknęło więc czym prędzej naprawiam.

Wszystkim Mieczysławom płci obojga, Mieciom i Mietuchnom życzenia Noworoczne i Imieninowe składam - zdrowia, optymizmu, uśmiechu  i uporu w realizacji marzeń. A że wena mnie dziś dopadła tedy zakończę toast w swoim stylu:         
               Drodzy Solenizanci! 
               Porzuccie w Nowym Roku
               wszystkie myśli głupie,
               Przyjaciół miejcie w sercu,
               nieprzyjaciół w.....


  01.01.2008 17:04
~KLARA
Adoratorze myslalam,ze szampanskie babelki euforii juz ze mnie wyparowaly,ale Twoj wpis znowu rzucil mnie pod sufit!Co Ty takiego w sobie masz?Wirtualni Przyjaciele dobrze mi z Wami!


  01.01.2008 17:39
~f.m.
Na bezkobieciu i Mieciu kobieciu.To powiedzenie starozytnych Amerykanow dzis mi sie przypomnialo.Nie wiem kto jest blizszy prawdy z tymi imieninami,bo w moim zaden Mnietek imienin nie obchodzi,stoi jak wol!:Marii,Matki Boskiej.Ja jeszcze znam kilka boskich-ieboskich matek kobiet,tych z Wielkopolski i Malopolski.Tych z Balkanow i Lazio.Tych z Tych(ow?),Gdanska,Lidzbarka Warminskiego.Wreszcie tych ze Sztokholmu i Lodzi,nie jestem pewien Wroclawia i kilku innych rownie waznych miejsc na mapie swiata.Zatem matkom,mammom,zonom,siostrom,przyjaciolkom,ku  mpelom duzo zdrowia,pociechy z plci nieco brzydszej i sasiada,rozowego pojecia i nieskrzywionych luster.Tego Wam drogie Panie zyczy w Nowym Roku a.d.2008


  01.01.2008 17:57
~Krzyś ex fabula rasa
"   Pozwólmy mówić sercu, a słowa same się znajdą.
                           Tylko serce trafia do serc, nie zimne rozumowanie  "

Dziękuję Wam Kochani za wszystko : za Wasz wysiłek, za Wasz trud, za Wasze posty i eseje.

   Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku ! Wytrwałości i niezłomności w tworzeniu tego wątku. Radości i szczęśliwości wszelakiej w życiu osobistym i zawodowym.


  01.01.2008 18:23
~KLARA
Tak mi sie po slowach F.M. nasunelo-starsi pacjenci,urodzeni 2 stycznia opowiadaja,ze naprawde urodzili sie 1 stycznia,ale ten dzien dla Matki Boskiej byl zastrzezony!?Z tego samego powodu moja babcia i prababcia nosily imie Marianna,bo Maria byla tylko jedna.Wracam do lektury "The God Delusion"Richarda Dawkinsa.


  01.01.2008 18:32
~f.m.
A teraz sul serio,cieszy mnie obecnosc Wasza,po cichu liczylem na Krzysia i nie zawiodlem sie.Masz racje Klaro i u nas starsi ludzie czesto byli wpisywani do ksiag urodzen pozniej,kiedy rodzili sie 1.01,dzis juz jest inaczej,zatem moj najmlodszy calkiem spokojnie swietuje swoje 12-te urodziny.Pozdrawiam,i podpisuje sie pod slowami Krzysia.


  02.01.2008 04:42
~Mirka
Dzień dobry.
Święta mamy za sobą, czas do dnia codziennego wracać, do pracy, do codziennych, jakże często monotonnych obowiązków. Czy tak być musi, nie, tylko od nas zależy czy będzie to udany, miły dzień.
Każdy ranek daje szansę na to, by wieczorem móc powiedzieć: to był szczęśliwy dzień.
Uśmiechniętego dnia życzę.


  02.01.2008 12:15
~Basia
Przyjaciele Najdrożsi! Jestem, wróciłam. Melduje sie tylko, rzucam walizy w kat a jedzonko do lodówki i pędze na spotkanie z Sorelliną! Wieczorem (o ile uda mi sie dopchac do biurka) przeczytam zaległości i napisze słów pare. Zatem na razie ściskam Was najmocniej jak potrafię, bez wyjątku, hurtem! Tyle mam Wam do opowiedzenia! Jeszcze tylko rune na poszukiwanie w bagazach aparatu,bo mi jutro Wsciekli do domu juz uciekaja i zdjęć nie zrobie! Och, jak dobrze,że jesteście! Wasza zalatana...


  02.01.2008 21:58
~KLARA
Spoznione,ale serdeczne zyczenia urodzinowe dla Andrei!!!Wszyscy wracają,moje dziecko tez szykuje się do odlotu.Już jutro...


  03.01.2008 05:24
~Mirka
"Jestem Polakiem doprowadzonym do ostateczności przez historię"

                                                                         Witold Gombrowicz

Dokładnie 6 miesięcy mija dzisiaj, Jak Sonia pierwszy napisała post w obronie Gombrowicza. Tak nie wiele czasu upłynęło od tamtego dnia, a tak wiele się wydarzyło. W ciągu 184 dni przeżywaliśmy bardzo smutne dni, były burze, które miały położyć kres temu wątkowi. Przetrwaliśmy. Były dni radosne, jak znajomi z cyberprzestrzeni, spotykali się w realnym świecie, jak odnajdywali się po latach znajomi, rozmowy telefoniczne, smsy, listy….
Wirtualne znajomości przekształciły się w realną przyjaźń. Wszystko to za sprawą Soni. Ona swoimi łagodnymi słowami, swoją dobrocią, tolerancją nas zaraziła. Z jej pomocą, każdy z nas w głąb siebie spojrzał i czasem zawstydził się, z czasem zmienił spojrzenie na świat, który nas otacza. Zauważył słabszych, pomocy potrzebujących, zrozumiał, że może pomóc, dać kawałek siebie, że dobro niosąc w świat szeroki sprawia wiele radości, że miło jest jak ktoś smutny uśmiechnie się. 
Zdarzyła się tu, na tych stronach rzecz niespotykana, coś, o czym nikt marzyc nie mógł. Zawiązała się nić przyjaźni wirtualnej, dzisiaj wielki to węzeł. Ci, którzy odeszli z różnych przyczyn, wrócili, są i już zostaną, coś ich niesamowitego ciągnie w te strony. Wszyscy, którzy przypadkiem tu zajrzeli, zostali i tez nie odejdą. Siła tajemna, moc dobroci, tolerancji, wspierania się wzajemnego w tym niesamowitym miejscu wszystkich trzyma. 
Sonia odeszła, przyszedł jej najbliższy przyjaciel, który opowiedział o Niej, opowiedział o niezwykłej kobiecie. Sam chory, zawsze znajdzie czas, żeby być i trwać przy Soni, przy nas.
Do wirtualnego przyjaciela Sonia zwróciła się z prośbą, żeby nie przerywać wątku, żeby pisać nawet, gdy Jej nie będzie. Jego oddanie, jego poczucie obowiązku utrzymało ciągłość wątku. Może tematy są inne, może różnią się bardzo. Cóż począć, takie jest życie, ciągle do przodu idzie, ciągle czymś nowym zaskakuje. Ta zmienność, ta różnorodność tak wciąga, a przy tym tolerancja, wspieranie się w trudnych chwilach, możliwość wspólnego milczenia, mówienia. Tak dzięki wspaniałej kobiecie tyle dobrego się wydarzyło, dobro zło zwyciężyło i zwycięża każdego dnia. Sonia spogląda na nas szczęśliwa, wśród swoich najbliższych, spogląda i uśmiecha się zadowolona, że tak to wszystko toczy się, że trwa i żadna moc nie jest w stanie nas już rozdzielić, zawsze znajdziemy sposób na wspólne pisanie. 
Dziękuję Ci Soniu, dziękuje Wam wszystkim.


  03.01.2008 07:10
~f.m.
Mireczka swoim osobistym postem przypomniala nam wszystkim ze dzis wlasnie mija 6 miesiecy od kiedy spotykamy sie na tym goscinnym forum za sprwa Soni.W swiecie cyberprzestrzeni,gdzie wiadomosci i watki deaktualizuja sie bardzo szybko,watek ten bezprzecznie jest czyms fenomenalnym.O  fenomenie jego dcyduja przedewszystkim forumowicze,Wy dorodzy bliscy i dalecy,znajomi i nieznajomi.Dla wielu z nas stal sie przyslowiowa oaza dobra i przyjazni,czesto popartej konkretnymi dzialaniami i zawartymi znajomosciami w realu.Kazdy na swoj sposob dolozyl swoja cegielke by nam bylo dobrze,bysmy mieli poczucie ze nie jestesmy sami.Za to wszystko dzis pragne kochani Wam podziekowac.Cokolwiek by sie stalo nic nie jest w stanie zniweczyc naszej przyjazni i wspolnego dazenia by byc najzwyczajniej dobrym,zwyklym czlowiekiem ,by nikt nie zaznal z naszego powodu krzywdy czy cierpienia.A naszymi drobnymi codziennymi uczynkami dajemy swiadectwo naszego czlowieczenstwa.Ktos slusznie zauwazyl ze zdarza sie odchodzic i powracac  jak bumerang naszym przyjaciolom.Wlasnie ten fakt sprawia i dowodzi jak bardzo emocjonalnie jestesmy zwiazani ze soba i z tym watkiem.Chialoby sie na koniec powiedziec i zyczyc sobie i nam wszystkim by to magiczne miejsce na trwale odcisnelo sie w naszym zyciu a ludzie z nim zwiazani nie zaprzepascili tej szansy bycia wsrod osob sobie bliskich,wartosciowych i bezinteresownie nawzajem sie wspomagajacych.Wszystkiego dobrego i milego dnia.


  03.01.2008 07:43
~adorator66
Moja przygoda i znajomosc z Sonia zaczela sie w kwietniu ub.r..Z wszstkich tutaj pszacych pozniej pojawila sie Klara,choc pod innym nickiem.I tak ta znajomosc choc odeszla trwa w naszych sercach i pamieci.Gdyby nie Ona nie moglbym sie cieszyc znajomoscia z Wami,przezywac naszez wspolne troski,marzenia.Przybylismy tutaj za Jej sprawa i pozostalismy.I tylko wypada sobie zyczyc zeby tak juz pozostalo na wieki wiekow amen.


  03.01.2008 08:31
~bastek
Nie ma drugiego takiego miejsca w cyberprzetrzeni jak ten watek.Tutaj kazdy przychodzac wie ze moze liczyc na wsparcie,dobre slowo.Mozna sie posmiac,zadumac,nawet posprzeczac,ale wszystko w ramach dozwolonej tolerancji i poszanowania drugiego.Zdarzaja sie takie wpisy ze po miesiacac z przyjemnoscia wraca sie do nich raz jeszcze je przeczytac.Goszcza na tych lamach ludzie wielkiego serca,madrosci i kolezenscy.Pomimo wielu prob sklocenia nas nie udalo sie nikomu zniweczyc dziela Soni.To jest suces nas wszystkich.


  03.01.2008 09:14
~playback
A ja czekam..w napieciu,nie moge sie doczekac na WU.Tylko tym razem ,skoro mamy nowy rok moze mniej bedzie tego etosu i fantazjowania ,a wiecej z zycia wziete.Znamienne,Helcia "spszonta"tylko po tzw. gosciach,a po swioch nie.I Irlandczykow brak pomimo ze zostali tak mile pzyjec i wspomina sie o nich.


  03.01.2008 10:04
~gaja
Niby swieta za nami ale nie do konca,przynajmniej u nas.W Polsce dzieci i nie tylko mialy  pocztkiem grudnia Mikolaja,nasze w niedziele beda mialy Epifanie,popularnie zwane Befana.Jedna znamy z tego forum i czekamy na przylot na Piazza Navona 6 stycznia.Nie chcemy calzoni z carbone ale duzo slodyczy i zyczliwosci na ten Nowy Rok.A swoja droga,kto by z nas pomysl ze po tylu miesiacach bedziemy sie dalej soba cieszyc,ze zgladanie tutaj stanie sie rytualem jak przyslowiowa kawa poranna a dla niektorych z dodatkiem dymka papierosowego.


  03.01.2008 10:24
~jerzy z.
Dla niektorych z nas zycie bez tego watku byloby ubozsze.Lapie czest na tym kiedy nie mam dostepu do komptera,lub brak czasu nie pozwala zgladnac do was.Na szczscie jest grupa forumowiczow ktora kazdego dnia nie pozwla nam patrzec bezczynnie i ciagnie ten watek na chwale nas samych.Wielkie slowa uznania dla Mireczki i Alutki,ale i inni jak tylko moga pisz i pamietaja przyjaciolach.Marzy mi sie abysmy zjednoczeni jakas wspolna idea zrobili cos pozytecznego dla innych.Ma ktos"pomysla"?.Nie musz to byc jakies wielkie przerastajace nas pomysly i zadna zbiorka pieniedzy nie wchodzi w rachube!.A zatem dajcie jakis sygnal,ruszmy glowa.


  03.01.2008 12:27
~hrabina_bałkańska
Kochani czy to nie wspaniałe? Tylko pół roku minęło, a wielu z nas ma już wspomnienia ze wspólnie przeżytych chwil i tych wspomnieńi przybywa  z każdym mijającym dniem... Ci którym nie dane było jeszcze ujrzeć się, podać sobie ręce, uściskać się, czekają z zapartym tchem na opowieść tych, którzy mieli taką możliwość... Jeśli latem przytulę Sorellinę, Basię i Wściekłego, może Mirkę i Alutkę... Staśka?... to tak jak bym wszystkich Was witała i brała za ręce. Może uda mi się w tym roku uściskać i naszych włoskich Przyjaciół? Ech! Miejmy marzenia, pielęgnujmy tą cząstkę dziecka która nadal tli się w każdym z nas. To ona  powoduje, że widzimy świat tak a nie inaczej, że tak a nie inaczej postrzegamy innych.  Dzecięca ufność pozwala nam na to i czujemy się z nią komfortowo. Nie trzeba przecież wierzyć w bajki i mimo to dostrzegać jego bajeczność... Gdyby nie było ludzi, nie było by i bajek, to nie bajka wymyśliła ludzi a odwrotnie... Po co? By dać upust marzeniom i fantazji, by rozwijać wyobraźnię i pomysłowość jak dobro powinno zwyciężać zło i gdy nie da się inaczej to jakich forteli użyć by sprawiedliwość zatryumfowała. To właśnie jest motywem przewodnim bajek i  dzięki temu nawet ponurowate bajki braci Grimm kończą się happy endem... Tęsknię już za Tasmanem, za dzikami... Może pod wieczór zobaczę na śniegu, który posypał sowicie u mnie nowy napis? Ja w każdym razie w oczekiwaniu Sorelliny i Wściekłego, przy pomocy Honoratki ułożyłam na nim szyszki i gałązki świerkowe, z których - gdy patrzę na nie z wysokości mojego II piętra  - powstały trzy  słowa. "Witajcie w domu"!


  03.01.2008 14:45
~romuald w.
Podpisuje sie pod postem Hrabiny,marzenia to to dobra rzecz,a jak sie bardzo chce to wiele z nich udaje sie spelnic.Ani sie obejrzelismy jak pol roku nam stuknelo.Bylismy tutaj i jestesmy na dobre i zle.Nie zawsze wszystko sie ukladalo po naszej mysli ale bilans jest pozytywny.Tesknota Hrabiny za WU , Sorellina jest tego dowodem.Zzylismy sie ze soba jedni wiecej inni mniej,ale nikt nie jest sobie obojetni.Nie wiem czy autorka-zalozycielka tego watku spodziewala sie ze tak sie potocza nasze losy?,ze wspolnie bedziemy sie mogli cieszyc soba.Dlatego coby nie powiedziec ogramny szacunek i pamiec to napewno mozemy i czynimy wzgledem Soni.Zycze Hrabinie by udalo sie Jej spotkac z wieloma z nas,ja zas chcialbym sie poznac osobiscie zwiekszoscia z Was ale do bolu bede szczery szczegolnie zalezy mi na Przyjacielu f.m.Pozdrawiam.


  03.01.2008 16:39
~wściekły układ
Miarowy stukot kół wiele godzin w czaszkę się wbijał, w nieunikniony sposób niosąc nas ku komputyjera klawiszom. Zostawiliśmy szary, nie ośnieżony Kraków za sobą. Zostawiliśmy lwy ratuszowe zabawą sylwestrową ogłuszone. 
Niełatwo było w końcu roku dotrzeć do Was. Kawiarenka - jedyna dostępna, vis a vis Ratusza, przez okna której grzywy lwów kamiennych na tle płaszczyzny kocich łbów płaszczyzny placu się odcinały, przez dni te a i dwa pierwsze Nowego Roku niedostępna była.
Wracamy tedy na pierwszego półrocza dzieła naszego zakończenie. O pół roku a zarazem o rok starsi. Nie ma juz tamtego upału przyrody - afrykańskiemu równemu. Jest chłód zimy - szczęśliwie, nie dość surowej, co liczbę potencjalnych ofiar zmniejsza. Smutne są słowa Staszka - informację, którą nam podał powtarzały wszystkie dzienniki. Szkoda jeno, że na ich zakończenie , brak zachęty do pomocy ludziom nieszczęśliwym - przekazy takie stają się wówczas jedynie kolejnym nic nie znaczącym newsem, który ma nie tyle poruszyć, wstrząsnąć, do działań pobudzić , ale przyciągnąć tylko uwagę.
Koniec roku przepełniony był kolejną przemocy falą. I znów wschodnia Afryka na pierwsze strony gazet trafia, gdzie kolejna wojna domowa tym razem Kenią wstrząsa. Oglądamy ludzi chlubiących się mordem bliźniego..... Oglądamy ludzi z kijami, maczetami, sierpami w dłoniach...... I w kałasznikowy uzbrojonych, na oślep strzelających.... Manifestacja siły i przemocy....


  03.01.2008 16:47
~wściekły układ
Po pół roku od dni lipcowych, widać całą beznadziejność dążeń , starań, by człowiek nie był człowiekowi wilkiem.
Wojny plemienne, wojny etniczne, wojny rasowe. Przestano informować o losie porwanych w Somalii Hiszpanek. Takie to już są te nasze media. Nie chodzi wcale o los porwanych, ale o sam fakt raptu. Reszta jest milczeniem... 
A przecie mimo przemocy, mimo zagrożeń, mimo życia utraty ryzyka, wciąż znajdują się ludzie - z tej samej co Sonieczka organizacji humanitarnej, którzy opuszczają rodzinne strony, by nieść pomoc bezimiennym.
Czy rok bieżący zmieni coś w ludzkich sercach, w ludzkich sumieniach ? W sposobie widzenia świata ?
Wsłuchany w miarowy stukot kół czytałem przemyślenia Magdaleny Środy - wspominała o reakcji internautów na wywiad z Magdaleną Gretkowska - koleżanką po piórze Gombrowicza naszego.... Przeraziły Ją opinie internautów. I nie ze względu na polemiczny ton, nawet nie z powodu zaczepek,   odmienności poglądów, do których każdy ma prawo. Ale z powodu niebywałej agresji bijącej z postów. Agresji skumulowana w dniach, kiedy dzielimy się opłatkiem. Agresja skumulowana w dniach, w których strzelając korkami szampana padaliśmy sobie w ramiona. Zgromadzeni w miejscach publicznych, na rynkach, ulicach miast wielu, ściskaliśmy ludzi obcych, widzianych pierwszy raz w życiu, napotkanych przypadkiem,  na mgnienie oka. Czy to spontanizm pozwalał zapomnieć nam wówczas o wrogości ? O nienawiści wobec bliźniego ? Czy to owo właśnie mgnienie oka pozwalało wykrzesać na naszych ustach uśmiech życzliwości ? Czy kiedy chwile te minęły na ustach zagościł ponownie uśmiech pogardy, grymas nienawiści - bezinteresownej - do tak samo anonimowych ludzi ?


  03.01.2008 16:52
~KLARA
Romualdzie,po co ten bol,nie Ty jeden tak masz...Gaju,czy po szalenstwie na Piazza Navona Befana weduje na przymusowe zeslanie,tam gdzie sw.Mikolaj?Szkoda mi tych wloskich ciuszkow,dobrze,ze dzieki F.M. mam kilka zestawow na rozne okazje!


  03.01.2008 16:54
~hrabina_bałkańska
Właściwie to nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że ludzie poznają się w internecie, że rodzi się sympatia, zawiązują się przyjaźnie,  że po pewnym czasie "spotykania się" na stronach forum wymiana postów przestaje wystarczać, przychodzi kolej na maile i telefony aż w końcu dochodzi do spotkania twarzą w twarz... To normalna kolej rzeczy, przecież internetowi nieobce są znajomości, które przeradzają się w realne i trwałe związki partnerskie więc  co dopiero przyjaźń?  Niesamowite jest to o czym z resztą niejednokrotnie tu wspominałam - gdy ktoś odejdzie na zawsze to przeważnie coś się kończy. Jedna cegła wyjęta z fundamentu narusza strukturę budowli i ta pada... Nie ma już fundamentu, Sonia odeszła tam skąd nigdy się nie wraca ale budowla wzniesiona Jej ręką... STOI!  La torre di Misogino stoi już pół roku i dalej stać będzie. Cegiełek nawet przybywa! To nic, że czasami trafii się wśród nich i jakaś  z marnej gliny, wszak jesteśmy w końcu tylko ludźmi, ale za to z takich właśnie cegiełek powstała...  przybudówka " FZS". W przyrodzie nic nie może zginąć, wszystko jest potrzebne choćby po to by...  posłużyć do zachowania równowagi by Ziemia dalej się kręciła... Do końca Swiata i nawet jeden dzień dłużej...


  03.01.2008 17:03
~hrabina_bałkańska
P.S. Kurcze blade! A ja myślałam, że jak Wściekli wrócą to najpierw dostanę noworocznego buziaka...


  03.01.2008 17:56
~milczek
Ach,ja pomilczec potrafie!,ale do czasu.Bawilismy sie swietnie,jedynie czego a wlasciwiej bedzie kogo nam brakowalo to Was i ...Pajacyka.Na ile to bylo mozliwe staralismy sie kontaktowac z Misogino.Wszedzie piknie i warto czasem zmienic klimat,ale najlepiej w domu i tutaj.Widze ze powoli zjezdzaja sie Misoginianie,a Ci ktorzy pozostali nie zapominali wpasc i wzajemnie sie wspierac.Ciesze sie ze pani Kapitan,Jej hrabiowska mosc tak jak za dobrych czasow wpada i to czesto.Jest i Klara,niezawodne Alutka i Mireczka,sa i inni.Bedzie nam brakowalo Malgosi-zatem pozdrawiam Ja w naszym imieniu,niech na Arbacie przejchadzajac sie wspomni nas i jak najczesciej wraca do Polski.Podobnie jak wielu z Was cknilo sie do WU i Sorelliny i Oni juz sa!.Niezmiernie jestem rad ze bywa z nami Krzys i Stasiek,dwa swiaty jakze rozne a jakze na zycie,ludzka niedole wrazliwi.Brawo!.Tak sobie mysle ze zle byloby mi zyc na mysl ze moglbym kiedys nie spotkac sie wiecej z tymi stronami,z Wami.I na koniec nie moge zauwazyc ze f.m. jest nam blizszy niz myslelismy.Dzieki ze Jestes,zdrowia i trzymaj sie Przyjacielu.Ach !,a Basia,Adamek,Birski,Monique,Kitlinska "wcielo" Ja,ale pewnie kiedys wroci,Gaja i chyba siostra Mag(?),Adorator,Bastek,Jerzy,Jadza,Kinga,mete  or mmm,jOlka..,goscie(umownie)wybaczcie jesli kogos pominalem,ale wszystkich was pozdrawiam i serdecznie prosze bywajcie z nami jak najczesciej.Bogu-slawa nich bedzie i naszej Sonieczce honory oddaje ze stala sie autorka malego cudu!


  03.01.2008 18:33
~wściekły układ
A więc Sofia śniegiem sowitym pokryta. Góry wysokie zimie przyjazne. Ale i nasze 12 stopniowe mrozy chęć  do nosa wychynięcia poza namiot odbierają. Tedy Tasman przy garncu gorącej cekulady Honoratki wyczekujący. Niepomni świątecznych sms-ów gorące buziaki ślemy. Ślady kół karocy odciśnięte wyraźnie, rżenie koni z kniei dobiega. Od pnia do pnia dębu chodzimy, serduszka gorące, tętniace, z dalekiej podróży przywiezione na powrót wieszamy. Knieja nowym życiem tętni, karocy spragniona, Honoratki tęskna.
Dziki niecierpliwie wokół namiotu biegają, żołedzie znoszą, nowy napis szykują.


  03.01.2008 20:24
~wściekły układ
STA SOL , NE MOVEARE - stój słońce , bieg swój wstrzymaj....
Słowa te, na pomniku Mikołaja Kopernika w kościele św. Anny wyryte. Kiedym szopki krakowskie podziwiał, napis ten uwagę mą zwrócił, postać rodaka wielkiego przypominając. Słowa Wulgaty tak oto zmienione, a w kamienu od dziesięcioleci utrwalone . Tedy Słońce nad knieją naszą zatrzymać pragnę, by mrok nocy rozproszywszy ciepła przydało. Natura prawa swe skrywa. Tedy rana czekawszy, ku dzikom poglądam.....
Czasu nie tracąc napis jako zwykle ułożyły. 
SPEMQUE METUMQUE INTER DUBII.......
Widać, że czasu nie trwoniąc dzieło Sonieczki utrwalic pragną. Tedy ku piernatom puchatym się kieruję, by głowę na poduchach złożyć, a po podróży męczącej się w śnie pogrążony słowa te dziwne przetrawić.......


  03.01.2008 21:07
~hrabina_bałkańska
Po sygnale który otrzymałam zrobiło mi sie bardzo, bardzo  smutno, że post mój z godz.16:54 został odczytany jako obraźliwy. Dlatego czuję się w obowiązku przeprosić wszystkich, którym słowa me zdadzą się uwłaczające.  Na prawdę nie miałam zamiaru nikogo urazić i jeszcze raz serdecznie przepraszam za bezwiednie sprawioną  przykrość. 

Witajcie Wściekli! Witajcie na "Misogino" czyli... w domu! To prawda... W noc Sylwestrową spadł śnieg i okrył miasto i pobliskie góry srebrzystym całunem, chyba nasza Alutka mi go przysłała w prezencie bo wiem, że u Niej po koncercie zaczęło sypać. Witosza nawet bez zimowego "pudru" jest piękniejsza od.... Dody, a szmery spadających latem szyszek którymi pieści uszy i śpiew ptaków są milsze  i... bardziej zrozumiałe od dźwięków wydawanych przez rajskiego ptaka żółtych stron, choć jam profan popu więc więcej już się nie wypowiem na temat tego hmmm... ewenementu by znów kogoś nie urazić.... Snieg padał do dzisiejszego ranka... mależkimi śnieżynkami, które wirowały w powietrzu jak małe elfy. Paru  kloszardów kręci się zawsze koło naszych śmietników. Bywało, że oferowałam Im chleb i ciepłe jedzenie. Nigdy nie przyjęli zaproszenia, nigdy nie przyjęli wyjmowanego z siatki z zakupami cytrusa czy serdelek - to ludzie niesamowicie dumni, ale... już dawno znalazłam sposób na Nich (nawet jeden z nich kiedyś mi powiedział "Ale pani to świetnie gotuje"). Często gdy widzę jak kręcą się przy kontenerach idę wyrzucić śmieci i  mimochodem podrzucam "Wpadnij tu o 18". Wiem o nich wszystko...  no prawie wszystko, wiem, że mają rodziny, dzieci, ale... żadnej pomocy nie chcą przyjąć. Są nieufni i każdą chęć pomocy kwitują "Mnie nic nie potrzeba, dobrze mi jest.". To ich sposób na życie od lat...  Przed 18-tą czeka już na takiego "delikwenta" porcja zupy w słoiku, ciasto i...  zależy co zawiera lodówka,  czasem jakiś fatałaszek dla dzieciaczka i woreczek z kośćmi dla towarzyszącego Im kundelka, wszystko to zawieszone w reklamówce z boku kontenera. Czasami widzę jak siatka znika.. dyskretnie obserwuję jak zaglądają do niej i mimowolnie spoglądają w kierunku mojego okna. Tak samo było w Swięta i w tego Sylwestra. Był polski bigos, pieczeń, miejscowa tradycyjna banica i ciasto francuskie z dynią i bakaliami, pomarańcze i kilka euro zawinięte w sreberko wśród słodyczy... Tylko w takiej formie  ci ludzie przyjmują jakikolwiek datek. Jedyna pociecha, że ludzi Im podobnych nie przybywa na moim podwórku... 
Hmmm... miało być o czym innym ale jakoś... smutno mi. Za oknem księżyc wędruje nad śnieżną pierzynką, a ja... spemque metumque inter dubii  dalej myślę czym na prawdę napisała dziś coś...  czego powinnam się wstydzić? Nic... może rankiem zaświeci słońce i skąpie śnieżek swoimi promieniami? Przy takim widoku cieplej się robi na duszy...

Aska - 2011-05-28 11:51:04

04.01.2008 10:00
~wściekły układ
Wergiliuszowe z Eneidy słowa dziki starożytne ułożywszy, do namiotu wbiegły przed wichrem srogim ubieżając. Dęło  noc całą, drzewa ku ziemi chyląc, resztki śniegu z tropiku namiotowego zdmuchując. Serduszka wirujące, ciepłem rozjarzone chybotały się to w lewo, to w prawo, konarów kurczowo uchwycone. Tasman pod pierzyną schowany , czubek szlafmycy jeno wystawił, dygot jego na gładzi pościeli widoczny. 
A więc przyszła prawdziwa, mroźna zima - taka o jakiej Hrabinia z Bułgarii donosi. Zima dla wielu wyzwaniem bedąca, dla wielu walką o byt , dla wielu odrobiny ciepła, okruchu pożywienia poszukiwaniem przepełniona. Nowe to i dla nas wyzwanie.
SPEMQUE METUMQUE INTER DUBII - między nadzieją a trwogą zawieszeni jesteśmy......
Słowa te do wydarzeń obecnych szczególnie pasują. Duma biedy nie jest wszak biedy tej pokonaniem. Wstyd jaki przed niedolą własną ogarnia, powoduje czasem losu swego przed drugimi zafałszowanie. Niełatwo o niedoli swej mówić, niełatwo o wsparcie prosić, a codzienne stawianie czoła wyzwaniom losu hartuje w sposób szczególny- uczy pokonywać trudności na własną rękę. A i potrzeby zmniejsza. Kawałek czegoś do zjedzenia przydatny staje się tym , czym dla innych los na loterii wygrany. Życie wartościuje oto potrzeby nasze. 
Pomoc o jakiej Hrabinia prosi, to połączenie taktu, nie umniejszającego godności przez los pokrzywdzonych, z realnym niesieniem pomocy. Nie wystarczy wszak pocieszyć się, iż skoro inni oferowaną im pomoc odrzucą, sumienia nasze spokojniejsze tym samym się stają.  Pamiętajmy tedy nie tylko o ludziach ale i ich czworonogich towarzyszach. I oni tesknią do okruchu chleba, kości, którą i tak do śmieci wyrzucamy. Wiele wiktuałów - dla nas często nieprzydatnych z powodu świeżości niewystarczającej nadaje się jeszcze do spożycia. Niestety wciąż nie ma decyzji podatkowych, by choćby nie sprzedany chleb biednym nieodpłatnie móc przekazać. Tak to deklaracje polityczne głosy przysparzające zmieniają się w pogoń za ściąganiem pieniędzy przez rządzących. Nam w te najsroższe dla biedaków dni zapomnieć o nich nie wolno......


  04.01.2008 15:12
~obserwator
Dopiero dzis moge zlozyc Wam zyczenia noworoczne - wszystkiego dobrego w 2008 roku, sukcesow i satysfakcji z tego co robicie oraz kolejnych wspolnych Sylwestrow na tym forum i w realu.
Hrabino ciezkie slowa jak kamienie padaly czasami w tym miejscu i sporo cegielek sie nazbieralo, podrzucali je przerozni pielgrzymi wedrujacy przez to forum. Madrze sie stalo, ze zostaly wykorzystane by dalej budowac. Tak trzymajcie! Niech wieza Misoginian dalej rosnie.


  04.01.2008 17:59
~wściekły układ
Mozolnie piramidę swą ku niebu pniemy. Cegły w niej wprawdzie różne, ale każda z nich do sąsiedniej przystaje. Tedy budowla solidna, wiecznotrwała. Wichry - srogością nocnym równe, omijają ją bez szwanku dla stabilności. Kilka dni trzeba na odreagowanie sylwestrowej zabawy, na znalezienie się w styczniowej atmosferze. Wracamy myślą ku tym, z którymi noc tę spędzaliśmy, zwłaszcza ku rodziny członkom. Teraz niektórych z nich znów nam na długo pożegnać przyjdzie. Znów rok kolejny, może i dłuzej czekać na spojrzenie ciepłe czekać będzie trzeba. 
Krakowskie kolędy ku Sonieczce mknęły. Pobielone śniegiem chodniki krakowskie urok miastu szczególny nadają. W tym roku wielu Włochów miasto królewskie nawiedziło. Podziwiali Noworocznych mimów, fotografii wiele pstrykając - artystyczne zwyczaje im nie nowe, ale krakowska bohema ma swój wyjątkowy urok....
Dziki mrozem strwożone noce w namiocie spędzają. Ale ubiegłorocznym zwyczajem napis z szyszek Hrabinii karocą przywiezionych ułożyły.
NORITO.......
Jakie słowa w dniach kolejnych na wątku naszym napotkamy ? ..........


  04.01.2008 19:00
~Sorellina
Długo mnie tu u Was nie było,Przyjaciele,ale Wy zawsze ze mną byliście.W każdy zakątek grodu Kraka,Smoka i Wandy zabierałam Was ze sobą,marząc,że kiedyś,kiedyś może całą naszą misogińską czeredą  przemierzać będziemy ulice,zaułki,zakątki,miejsca zaczarowane tego najbardziej magicznego z naszych miast. Prowadzić nas będą "stare krakusy":Basieńka i WU...opowieści cudne nam snuć...Eeeech, znów się rozmarzyłam!A,co mi tam! Będe o tym dalej intensywnie myśleć,może wtedy marzenia się spełnią? Może Sonieczka u aniołka jakiegoś  mi to wyprosi?
Do zobaczenia,kochani!


  04.01.2008 19:09
~KLARA
Moc TV,znajomi spędzali Sylwestra na Rynku Krakowskim.Szybko uciekli do hotelu i tam przez TV zabawę obserwowali, "na żywo" było tłoczno,głośno,pod nogami mnóstwo butelek i śmieci,na ekranie wspaniała zabawa!Bułgar rodem z Plovdiv,który razem z nami ten wieczór spędzał,opowiadał o Sofii otoczonej górami,o przysmak i zwyczajach balkanskich,Pytałam czy jego polsko-bułgarskie dzieci czują się Bułgarami?Nie,nie czują się ani Polakami,ani Bułgarami,zamierzają wyjechać do starych krajów UE,bardzo chetnie bywają w Bułgarii,czują tam luz ...radość życia typową dla południowców.A u nas mróz siarczysty,w poradni 12 stopni,ochrona zdrowia musi oszczędzać...


  05.01.2008 08:09
~ktlinska
Ktos musi sie przywitac z wami,czynie to wiec z ogromna przyjemnoscia po dluzej przerwie.Choc mamy juz za soba kilka dni nowego roku skladam wszystkim najserdeczniejsze zyczenia wszelkiej pomyslnosci.Przyznac sie musze ze spedzony czas na odludziu,bez dostepu mediow nieco spowolnil moje zycie,pozwolil na refleksje i pozwolil mi na regeneracje sil.Nie namawiam nikogo na taka izolacje,moi najblizsi zwlaszcza mlodziez nie bardzo byla zadowolona z zycia na pustkowiu.Wracajac do naszych spraw jak wielu z was zauwazylo stalismy sobie bliskimi osobami,gotowymi na dzielenie sie dobrem i pomyslami na zycie.Jezeli moge o cos proic to o wiecej tolerancji w stosunku do zagladajacych na asze strony.Nie szujmy w kazdym watku napisanprzez nich podtekstow czy zlych intencji.Jezeli dobrze sie wczytac to zdecydowanie pozytywnie nalezy odczytywac postych tzw.Gosci,chcac nie chcac wnosza swieza krew,czasem prowokuja ale w granicach netyki.Jest nas za malo by kazdego dnia powalic nowym pomyslem czy ciekawa opowiescia.Nie kazdy jest zdolny i niedoscigniony jak WU,czy Helcia.Istota tego forum jest otwartosc i dzieki niej mozemy sie swobodnie wpowiadac,polemizoowac.Nie zapominajmy o tym.


  05.01.2008 08:37
~milczek
Ja zaczne na stara nute,czyli o PajacykuPo zastoju swiatecznym drgnelo w gore ale mysle ze stac nas wszystkich by bardziej zangazowac sie w te szczytna idee.Powinnismy wrod znajomych,w pracy,tym wszystkim ktorzy maja dostep do internetu uzmyslowic jak wazne jest klikanie w pajacyka,ze za tym kryje sie nasza pomoc,ktora w istocie rzeczy nic nas nie kosztuje.Konczy sie okres swiateczny,jeszcze tylko Trzech Kroli,i krotki karnawal,wyjatkowo kotki.Ja postanowilem zorganizowac zabawa karnawalowa dla dzieci z rodzin ubogich i domu dziecka.Mam juz odpowiedni lokal,paru przyjaciol sie zapalilo do tego pomyslu i niewiekim sumptem,dzieki dobrej woli dzieciaki sie rozerwa,pobawia sie beztrosko.Niewiele trzeba zeby komus sprawic przyjemnosc.


  05.01.2008 09:07
~f.m.
Vittoria Esposito,jedenastoletnia dziewczynka z Torre Anunziata ,malej miejscowosci po Neapolem,znana Wam juz z mojego wczsniejszego wpisu,wziela wczoraj udzial w programie Tv wloskiej RAI 3 w programie ktorego tytul po polsku brzmi"Zaczynamy dobrze".Uderzyla mnie dojrzalosc Vittorii,Jej spospob myslenia i postrzegania swiata.Odnosilem wrazenie ze widze dorosla kobiete z bagazem pelnym nieszczesc ale tez radsci i poczucia spelnionego obowiazku.Dziewczynka ta wybrana i ogloszona "Dzieckiem Roku2007" we Wloszech nagle stala sie symbolem walki z bieda,marginacja chorych ludzi.Dzis ,owszem zarowno panstwo jak i organizacje pozarzdowe pomagaja Jej w prowadzeniu domu,opieki nad schorowana na smiertelna chorobe matki,poobnie jak nad siostra inwalidka.Patrzac na dziewczynke,ktora plynnie bez zastanawiania sie odpowiadala na niezliczone pytania dz9ennikarzy w studiu tv,z ogromna powaga i madroscia jakiej niejednej osobie doroslej brakuje, nie wiedzialem czy podziwaic czy smucic sie na Jej widok.Moje watpilwosci rozwiala na swoja korzysc kiedy na pytanie co najbardziej lubi kupowac odpowiedziala:wate cukrowa i roze dla mamy.Nadal Jej najwiekszym marzeniem jest ..odnalezienie ojca.


  05.01.2008 09:20
~playback
Z nadzieja oczekiwalem powrotu WU.Przyznam sie ze sie stesknilem za Nim.Po cichiu mialem tez nadzieje ze bylsnie swoim talentem jak za dawnych czasow,ale albo zmeczenie,albo brak weny spowodowal ze ostatnio pisze,pisze ladnie ale o niczym.Nie dobrze sie zaczal ten rok na forum,na szczescie jest Hrabina i Klara oraz niezmorodowane Alutka i Mirka.


  05.01.2008 09:24
~wściekły układ
NORITO - tym razem zwrot modlitwy japońskiej ku bóstwom Sinto kierowanym, dziki starożytne przypomniały. Filozofia ta siłę duchową w słowach zawartą oddaje. Oto właściwe , piękne słowa dobro czynią, język zaś wulgarny zło sieje. 
Dziki powrót Rodaczki naszej ze szwedzkich ostępów jakby przewidziały , a tekst Jej wypowiedzi uprzedziły. 
Język wypowiedzi ku innym kierowanych może być piękny, twórczy, przepełniony sympatią - taki za dobro mnożący jest uznawany. Może być też wulgarny, niekoniecznie wyrazami jakich używa, ale zawartymi treściami. Taki zło czyni.
Norito, to wszakże modlitwa dla wybranych kapłanów zarezerwowano. Język to szykowny, za pomocą którego w wiernych imieniu ku Bogom prośby zanoszą. Oczywiście w dniu powszednim słowa różne słyszymy . I te, które radością nas napawają, aktywność wzbudzając, poczucie właśnej wartości dają, obraz świata twórczo kształtują. 
Ale i przepełnione agresją - pisałem już o przemyśleniach M.Środy na łamach Rzepy, na temat internetowej agresji.
Problem nie tkwi w tęsknocie za poklaskiem, w oczekiwaniu na uwielbienie i pełną akceptację. Tkwi bowiem w fakcie, że agresję taką wzbudzają treści neutralne, nie nakazujące nikomu zmieniać życiowej postawy. Treści , które są efektem przemyśleń, formą dzielenia się swymi poglądami - jedynie w formie ich prezentacji a nie jedynego, godnego  naśladowania dogmatu. Taka wymiana poglądów na agresję nie zasługuje. 
Polacy nie powinni tak bardzo sobie dokuczać - słowa Sonieczki po raz kolejny przytaczam - słowa smutkiem przepełnione z własnych Jej doświadczeń zrodzone.
Przed namiot tedy wychodzę...... Dziki mrozu mimo, pracę conocną odrobiły.......
NOLI TURBARE CIRCULOS MEOS.....
To słowa tego, co także słowo EUREKA - choć w innym zupełnie momencie życia swego - wykrzyknął. 
Ku kniei patrzę... Śniegiem pokryta, głosami przepełniona. Dziś biegną z niej ku mnie śmiechy dzieciaków przez Milczka i Jego Przyjaciół tak pięknie ugoszczonych. Dzieci, które o słowach pięknych, słowach złych na chwil kilka zapomną zatapiając się w wirze tanecznego kręgu.........


  05.01.2008 09:51
~konfidencujsz
Wsciekly tylko znanym sobie sposobem namieszal jak zwykle.Troche z Dalekiego Wschodu,troche z blizszej nam Europy Srodziemnomorskiej.Rzekome slowa wypowiedziane jako ostatnie przez Archimedesa nijak sie maja do calego wywodu.Jedynie co przecietny czytelnik zrozumie to to, ze zuwazyl ze inni staraja sie na codzien zrobic cos pozytecznego dla dzieci.To troche za malo,juz ktos pare dni temu prosil o pomysly jak zagospodarowac nasz/wasz entuzjazm i chec niesienia pomocy,a tutaj co czytamy?,albo o dzikach,albo o spiacych lwach.Do roboty,ruszmy glowa,zycie ma sens,ale jest krotkie.


  05.01.2008 10:11
~gaja
Karnawal!,przegladajac kalendarz zorientowalam sie ze tegoroczny karnawal bedzie krotki.Slowo Karnawal wywodzi sie ze zbitki slow:carne,vale,najprosciej mowiac okres w ktorym po okresie postu mozna bylo jesc carne(mieso).
W przeciwienstwie do minionych swiat i zbijzajacej sie Epifani(swieta 3 Kroli),karnawal reprezentowal i reprezentuje popularne zabawy swieckie. W Italii warto zobaczyc karnawalowy przejazd ogromnych alegorycznych konstrukcji w Putignano i Viareggio.Zas na zakonczenie nalezy wpasc na slynny karnawal do Wenecji,tylko tam mozna spotkac tak duza ilosc wymyslnych i niepowtarzalnych masek.A jutro na Piazza Navona wpadnie dlugo oczekiwana i wyteskniona przez dzieci i nie tylko slynna Befana Klara...Benvenuta Klaro!Duzo skarpet ze slodyczami,jak najmniej z wegielkami.


  05.01.2008 10:15
~Sorellina
Żle się zaczął Nowy Rok na Misogino? A  ja uważam, że świetnie! Misogino tętni życiem,pojawiły się "stare", dawno nie widziane nicki i nowe (stare?) także. Przyjazne i ...przyjaźnie krytyczne..... Tylko czy krytyczne konstruktywnie? Chyba nie za bardzo. Bo i w nich próżno szukać pomysłu, świeżej idei. Są więc ... o niczym. Ale może o to też chodzi w necie? Żeby po prostu sobie pogadać, myśli - nawet nie uporządkowane - na ekran komputera przerzucić, z przyjaciółmi się  podroczyć, z "przeciwnikami" pospierać...a nuż z takiego "nic" właśnie wykluje się coś ciekawego, coś wartościowego, coś czym można będzie serca ucieszyć? Pozdrawiam wszystkich serdecznie.


  05.01.2008 10:30
~kOnick
No wlasnie Siostro,najwazniejsze to zeby tutaj bywac,nie wazne co sie pisze ale jak sie pisze.Dobrze jest czasem tak dla wlasnej satysfakcji cos nabazgrolic  a potem gapic sie w ekran i cieszyc sie jak glupi do sera ze inni to czytaja.Pol biedy kiedy pisze Wscieklyuklad,On  to przynajmniej piszac o niczym potrafi zainteresowac czytelnika, acha ta Jego zrecznosc poslugiwania sie jezykiem pisanymale sa wsrod nas tacy co powinnin sie dwa razy zastanowic zanim cos napisza.


  05.01.2008 10:47
~bastek
Czy ktos watpi ze nasz watek ma sie dobrze?.A pokazcie mi drugi taki na tym portalu gdzie nie ma pospolitego chamswa,agresji,gdzie tzw. dyskusja to typowa czateria,wzajemne dokuczanie i opluwanie sie internautow,czesto tak nudna i pozbawiona sensu.Jezel nawet w tym watku odbieglismy od tematu to z korzyscia dla wszystkich.Gombrowicz byl postacia kontrowerysjna,dla wielu nie do"przelkniecia",zatem nie ma co szat rozdzierac,komu sie podoba jego literatura niech sobie czyta,ja wole te literature zycia codziennego,nasza,taka jaka uprawia WU i pare innych osob.Wiecej tutaj znajduj pozytecznej prawdy niz w innych watkach i na cale szczescie nie kroluje tutaj bigotyzm i mocheryzm tak typowy dla Polakow.


  05.01.2008 10:59
~adorator66
Nasz watek sie ma tak jak my sie mamy i czujemy,czasem dobrze czasem gorzej.Wazniejsze jest to ze szanujemy sie,ze szukamy sie.Brak postow jednej czy drugiej osoby przez kilka dni zaczna nas po ludzku niepokoic,zaczynamy sie martwic o te osobe.Czy to ne fajne?Lubie kiedy pisze nas wiecej,ale to nie zaklad pracy zeby codzennie odbijac karte obecnosci w tym watku.A jak jeszcze wpadnie Kara,Hrabina i inne nasze Misoginianki od razu jest mi razniej.
Ide dzis pobalowac,jak slusznie zauwazyliscie jest karnawal na dodatek krotki,szkoda zatem marnowac czas ,chyba ze spedzi sie go z innymi forumowiczami na Misogino.Milego weekendu.


  05.01.2008 11:14
~alutka51
~playback - ani be ,ani me ,ani kukuryku
> > procz :witajcie,pajacyku,motylu,koniku,dajcie sie poniesc ryzyku!.
> > Wykrzescie z siebie wiecej rozsadku,madrosci,dobroci,mniej kukuryku.
> > > Nie dobrze sie zaczal ten rok na forum,
> > > na szczescie jest Hrabina i Klara oraz niezmorodowane Alutka i Mirka.
No to jak.. dopiero Szanownemu Panu przeszkadzało "Witaj" "Dzień Dobry""Siema" -to nie to Owsiak
Teraz ja sobie poczytam,pomilczę i poczekam jak Pan od siebie coś napisze.Czekam niecierpliwie.
Miłego dnia życzę.Pozdrawiam.

    

  05.01.2008 11:49
~wściekły układ
Z wielkim wzruszeniem przeczytałem o dalszych Vittorii losach piórem Fedele przypomnianych. Oto bohaterka jedenastoletnia , której dobro za wzór nam służyć może. Samotnie w pozornej izolacji postępowała w sposób naturalny, choć dla wieku Jej tak nie adekwatny. A doświadczenia losu, kłopoty na jakie od dnia zarania napotyka niejednego Herkulesa pokonać byłyby zdolne. Działa dyskretnie, w naturalny sposób, w pozornej izolacji. A przecie znaleźli się tacy, ktorzy patrząc na Jej zaradność , heroizm a i uśmiech dorosły pewnie - pozornie z ubocza - dzieło Jej docenili i nagrodzili. Wzbudzili szereg inicjatyw, zmusili instytucje państwowe - naturalnie w celach pomocy tworzone, do włączenia się do działań im wytyczonych.
A przecie, gdyby dobra tego nie zauważono, nie nagrodzono, byłoby ono równie wielkim. Dziewczynka ta urodziła się bowiem już dojrzała, już ukształtowana, a przeszkody zrodziły nie złość Jej, nie zgorzknienie, ale chęć mnożenia dobra. Chęć opieki nad upośledzonymi przez los.
Media pewnie za parę/parenaście tygodni stracą zainteresowanie Jej losem, innych sensacji szukając. Instytucje socjalne w obawie przed demaskacją bierności, dzieło pomocy kontynuować będą. 


  05.01.2008 11:55
~wściekły układ
A ileż jest takich ludzi - w tym dzieci, którzy w zupełnej samotni muszą podobnym problemom czoła stawiać ? O ilu takich bohaterach nie wiemy nic ? Ilu z nich podobnych wyróżnień jest godne ?
Czy coś w życiu małęj Vittorii uległo zmianie ? Wciąż jest tą samą dziewczynką tęskniacą za Tatą, który może nie z własnej woli tuła się gdzieś po świecie ..... Pragnie nade wszystko Jego powrotu i zapewne nie dlatego, by w trudach Ją wyręczył, ale by był....
Tęskni za cukrową watą - mgiełce delikatnej podobną - która niebiańską słodyczą buzię napełnia.
Tęskni za czerwoną różą dla Mamy....
Wielkość jest skromna. Wielkość jest....... wielka.
Tedy rysujmy matematyczne kręgi u swoich stóp, żołdaków postaci z mieczem nad głowami naszymi niebaczni.
Ludzie wielcy przejdą do historii z imienia znani. Tedy Archimedesa postać po wsze czasy rozpoznawalną będzie, tego zaś co głowę jego ściął znamy jedynie jako barbarzyńcę, co świat wielkości pozbawił, postęp wstrzymując.
Rysujmy więc postać mężczyzny na śniegu. A może przybędzie Befana Klara co tchnieniem żywość mu przywróci a ku małej Vittorii poniesie.


  05.01.2008 13:33
~playback
Alutko! a dlaczego to tak wykolorowalas moje slowa?staram sie jak moge was rozruszac,a tutaj taka niemila niespodzianka.Ja pisze co czuje,ze nie wszystkim sie to podoba to,trudno sie mowi.Kolorowanie w tym watku dotychczas bylo specjalnoscia trolli,szkoda ze o tym zapomnialas.


  05.01.2008 13:40
~konfidencjusz
Dodane pozniej posty WU,to juz inna melodia,blizsza mnie i zapewnie wielu z nas wczytywalo sie z przyjemnoscia w slowa Dttore.Historia dziewczynki silaczki napewno bardzo medialna,warta podziwu,ale ile w Polsce jest takich malych Wiktorii,Wiktorow?.Szkoda zenie widzimy ich na codzien,jak myja nasze limuzyny na parkingach,sprzataja nasze ogrody,grzebia w naszych smieciach.


  05.01.2008 13:51
~alutka51
Nie zapomniałam...więcej kolorować nie będę.... Ja wszystko rozumiem..krytykę też..ale nie pomyślał
Pan że zniechęcił mnie Pan dopisania..!!! Pisałam wielokrotnie że nie umiem pięknie pisać..piszę tak jak
potrafię..Może Pan coś od siebie napisze...Pozdrawiam i przepraszam jak Pana uraziłam .


  05.01.2008 13:59
~jasko
Widzi mi sie ze pani Helenka bedzie potrzebna,bo to i sobota,"lykendowo",wiara sie nudzi to pisze bele co i bele jak.A alkiem serio to postu Basi wyczekuje,obiecala,a ja strasnie lubie jak cos do nas kliknie.Na scenscie jest Wsciekly i Alutka,zatem cieszmy sie ze jeszcze ten watek tetni zyciem.


  05.01.2008 14:13
~playback
Na rany..tylko nie to,prosze nie myslec o zaprzestaniu pisania na forum!.Mnie nie przeszkadzaja motylki,krasnale,dziki i zoledzie,ale to domena Prezesa.Reszta niech pisze co czuje,od siebie ,niech nie wymysla na poczekaniu wydumanych tematow,niech juz pisze tak od serca jak wspomniana Helcia,albo Hrabina,to prawdziwe "autentyki" na tym forum.Dalej brak wiesci od Irlandczykow,albo im sie zle powodzi,albo posluchali premiera Tuska i wrocili do Polski.


  05.01.2008 14:21
~KLARA
Wrodzona slodycz i skromnosc,to glowne cechy mojego charakteru,wiec na Befane sie nadaje jak nikt!Poszaleje na Piazza Navona,w drodze powrotnej o Wenecje zahacze i gondoliera na miotle przywioze,urzadzimy Bal na Misogino!Kitlinska,zgadzam sie z Toba,"syndrom oblezonej twierdzy" jest mi obcy,lubie dyskusje,moj zakres tolerancji jest szeroki!Ciesze sie,ze tylu nas dzisiaj!

  05.01.2008 14:23
~Sorellina
Alutko,Twoje posty zawsze są kolorowe,nawet wtedy,gdy nie kolorujesz liter!Jednak Twoje kolory są całkiem inne niż te trollowe.One są jasne,żywe,uśmiechnięte,ludziom przyjazne...tak,jak Ty sama.Wnosisz na to forum radość,szczerość uczuć,autentyzm.Niech Ci tylko nie wpadnie do głowy zniechęcić się i zamilknąć,bo wtedy... miotłą Befany oberwiesz!


  05.01.2008 14:30
~hrabina_bałkańska
Wczoraj w TV usłyszałam, że daje się zielone światło domowym przedszkolom. Właściwie takie już istnieją i funkcjonują w Polsce ale obwarowane są stertą przepisów, często - powiem wprost - głupich. Zarejestrowanie  takiej placówki również równało się z pracy Syzyfa. A kto na tym traci? Głównie dzieci. Mam Znajomego (pedagog)  który kilka lat temu spróbował z Malżonką (pielęgniarka) i Córką (wtedy studentka ostatniego roku pedagogiki) stworzyć podobną placówkę. Za głowę się zlapałam gdy pokazał mi dokumentację i mi opowiadał jakie wymogi musiał spełnić, gdzie i co musiał załatwiać i jak długo to trwało,  by w końcu przedszkole zaistniało. No i w końcu po uporczywych staraniach udało się ale... to był tylko początek drogi przez mękę. Zaczęły się naloty przeróżnych kontroli i szukanie dziury w całym. Podśmiewałam się, że może powinien był tradycyjnie "posmarować" tu i tam ale facet ma zasady i powiedział, że nawet jeśli było by z czego to tego nie zrobi. Przedszkole istniało kilka miesięcy i musiało zamknąć podwoje ku żalowi dzieci i ich rodzicieli, nie wspomnę o moim Znajomym... Może teraz w obliczu nowych zasad i uproszczonej procedury - oby nie okazała się kolejną "pod publiczkę" obietnicą władzęsprawujących - uda Mu się powrócić do marzeń? 
Ja też marzę, ale  o takiej Polsce, w której w końcu będzie można załatwić wszystko szybko, sprawnie i od ręki, nie wystawać w kolejkach w urzędach po byle świstek i wędrować "od Annasza do Kajfasza" przez widzimisię pierdzistołka, by komputery w urzędach nie były elementem dekoracyjnym  i środkiem dla urzędników do czatowania a slużyły temu czemu powinny służyć - komfortowi petentów, by przepisy były mądre i przemyślane, by służyły ludziom a nie urzędnikom do demonstracji władzy, by zostały starte z oblicza ziemi molochy - twierdze pałace typu ZUS, NFZ, które połykają ludzkie pieniądze i służą własnym interesom a nie tym dla pilnowania których zostały powołane, by wreszcie ukręcić głowę zjawisku " masz znajomości - załatwisz wszystko". Marzenie ściętej głowy? Chyba tak!


  05.01.2008 14:36
~kOnick
Budowa wiezy?,to dobry pomysl,z piramida mniej mi sie podoba,nie egalite.Z wiezy mozna zawsze kogos zrzucic,zwalszcza jak za bardzo slodza w sieci, a na codzien w realu niezbyt chwalebnie postepuja.Nie cierpie nawiedzonych,geby maja pelne frazesow,a jak co do czego przyjdzie to tylko parasolka potrafia zdzielic po glowie albo gdzie popadnie.Zaczynalem obawiac ze wpadniemy w jakas megalomanie ,na szczescie sa miedzy nami Klary co to nie boja sie napisac co czuja i co mysla.Nie lubie talibow co powoluja sie na nauki JP2,a w rzeczywistosci sa potworami,egoistami,chwalipietami.


  05.01.2008 15:01
~małgosia
Kraków taki pusty bez Wściekłych. I w kawiarence ludzi też jakby mniej - pewnie - mimo playbacka złośliwości ponownie do Irlandii wrócili. Masz rację Alutko cytaty osoby tej kolorując. To Troll z Trolli najprawdziwszy. Typowo  złośliwy, równie jak oni  przekonany o tym , ze potrafi kogoś ośmieszyć, sprawić mu  ból. Niech żyje w świecie własnej iluzji - odradzam Wam polemiki z tego pokroju „twórcami.”
W kolejnym poście oburzy się na 100% i podniesie płaczliwe jęki, jak go to szykanują, jak pisząc o miłości  traktują go zarazem nieżyczliwie.
Wszystkiemu „błąd” Kitlińskiej winien -  Droga Rodaczko, nigdy nie zaczynaj pisać o tolerancji na wyrost.  Od Twojego niestety  wpisu zaczęła się ta typowa, weekendowa zabawa w ironizowanie i atakowanie tych którym  niestety dorównać trudno. Idąc wzorem WU( zapewne Prezesa? ) zacytuję więc  tym zblazowanym ludziom - smutne tylko, że swą niewątpliwą inteligencję tak bezsensownie dewaluującym podobnymi wpisami -  fragment bajki Kryłowa. Tytuł jej brzmi Kwartet.
W niej to Słowik takimi słowami zwraca się do Małpy , Osła , Kozła i Niedźwiedzia. 
A WY DRUZJA , KAK NI SADITIES, WSIO W MUZYKANTY NIE GODITIES.  Tłumaczyć chyba nie muszę.
Pamiętajcie te słowa pozostali uczestnicy tego wątku : tacy jak playback to zazdrośni o sławę, talent innych osobnicy. Potrafią tylko zaczepiać, wywoływać do tablicy i podsumowywać. Zero pomysłów .  Polemizować więc z nimi nie warto, bo prostu nie ma o czym. I z góry , ani tym bardziej post fatum przepraszać też. Na razie tyle bo teraz muszę zostawić trochę miejsca  na jęki playbacka. Na jego nietajone zaskoczenie, że jego serdecznosc i dobre rady tak spotwarzono.
Wasze  cudowne serca do Moskwy zabieram, by idee wątku tego szerzyć. Koniec to moich kawiarnianych pogaduszek z Wami. Na ewentualne zaczepki i odwracanie kota ogonem przez playbacka więc także nie odpowiem. A i Wam to doradzam.
Idę  jeszcze pogładzić grzywy lwów krakowskich.
Idąc tu napotkałam obok Ratusza napis  'ASKARYDY . Faktycznie w niektórych więcej jest askaryd, niż ludzi.


  05.01.2008 16:02
~playback
Malgosiu,juz Cie lubie.Masz racje ja naleze do tych ludzi dla ktorych masochizm jest silniejszy od sadyzmu.Nie wiem czym sie narazilem,bo staram sie dogodzic wszystkim,ale okazuje sie ze blizej mi do Klary niz do innych.Wolnosc to najwazniejsza zdobycz czlowieka,zyc jak bobr,to dopiero sztuka,widziec swiat przez okulary rozowe w ksztalcie serduszek pozwala sie czuc dobrze na tym swiecie.Nie!,wy wolicie zyc stereotypowo,zakladacie maski,bronicie nie swoje mysli,dalej plawicie sie  tej slodkosci.A ja sie pytam czy mozna obrazac profesor tylko dlatego ze mowi sukienkowym prawde?,wysylac Ja do dojenia krow?To tak chcecie zmieniac swiat?,nie widzicie w jakim szambie przyszlo nam zyc?
Witaj Małgosiu :-)) Chyba Pan ~playback nie chciał żle.. ...
  05.01.2008 16:06
~alutka51
Witaj Małgosiu :-)) Chyba Pan ~playback nie chciał żle.. wyszło jak wyszło.Ale chciałabym że coś od
siebie napisał zamiast krytykować...Wole szczerych ludzi jak fałszywych i zdradliwych.Udają miłych a 
za plecami nam tyłki obrabiają i udają przyjaciół .Pozdrawiam Cię Małgosiu :-)))

Fałsz, zawiść... - Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Fałsz, zawiść, płaskość, mierność, nikczemność, głupota:
oto rafy, o które łódź moja potrąca,
płynąc przez życia mętne i cuchnące błota
pod niebem zachmurzonym, bez gwiazd i bez słońca.

Wiem, że błot nie przepłynę - odrzucam precz wiosła
i przymknąwszy powieki na dnie łodzi leżę,
nie dbając, kędy by mnie mętna woda niosła,
nie dbając, gdzie i jakie czeka mnie wybrzeże?

Tak płynę ja, zrodzony od czystego morza,
do purpurowych wschodów, zachodów złoconych,
do gwiazd kroci, orkanu, co gna przez przestworza,
do cisz wielkich i sennych i do wysp zielonych.

Tak płynę ja, zrodzony, by słoneczne fale
pruć silnym ruchem ręki leżącej na sterze,
by wiry i wietrzyce roztrącać zuchwale - -
tak płynę i pół martwo na dnie łodzi leżę.


  05.01.2008 16:14
~magister
Mario to Ty masz profesurę ? WOW!
Jakie krowy ? Jakie bobry ? Jakie sukienki ?
Sylwester był w poniedziałek - chyba nie przedawkowałas z C2 ?


  05.01.2008 16:24
~helcia namber łan
Playback nie pajacój i niefanzol! Wruć do swojego posta który wykorolowała Alutka i stronę dwie dotyłu, czytaj co pisałeś i nie piepsz  że ci koniki, motylki i inne żwieżaki nieprzeszkadzajo. W kilku miejscach ja czytała co piszesz.Tobie tsza rozruszania. Jusz ja by cie rozruszała że byś po dwuch dobach chodził jak śwajcarski zegarek - rzadnego żarcia ino fitnez, w nocy pod pieżyno i od świtu do nocy z mopem i wiaderkiem z  Helcią. Chcesz? Mopa będziesz mi nosił boto instrument delikatny i do wyrzszej  jazdy, a jak mi sie bedziesz ociąłgał to kijaszkiem bach wiesz gdzie. A jak tszeba to i szmatą pszejade jak synka kiedyś jak matce pyskował. Ty się na mnie niegniewaj bo Helcia jusz taka jest co w sercu to w gębie, ale jak kto niesprawiedliwy i wredny to ślipia bym wydrapała za pszyjaciuł. A tu so prawdziwi pszyjaciele, niewyśmiewajom sie z prostej Helci, nie czepiajom sie że Helcia pisać nie umi. Ja wiem że byki robie ale nikt mi tu złego słowa nigdy niepowiedział cobym sobie szła precz bo tu mniejsce dla inteligentnych tylko. Ja prosta baba, tszy klasy mam i dumna jestem że asz tyle jak rodzice pomarli, rodzeństwa musiałam pilnować zamiast do szkuł chodzić, ale co było i nie jest niepisze się w rejestr. o!
Kochani moi fszystkiego najleprzego w nowym roku wam rzyczę. Nieumiem ładnie pisać jak ten pan wściekły co wcale nie wściekły, albo pani Mirka i pani hrabina. Moja pani ta co uniej szpszontam zawsze mi muwi - Helcia ty się niepszejmój jak jak się zciebie śmiejom, rób swoje i ja wam tego rzyczę. Objecałam że będe dowas czenściej wpadać ale synek zwaryjował z tym komputrem, ściąga chłopakuw ssąsiedztwa do domu i całymi wieczorami dopuźna  grajo w jakieś gry, ale niech sie chłopak na cieszy, ja tam zawsze znajde czas by tu dowas zajżeć. Jeny musze wam powiedzieć że ten koputr to fajna żecz, synek mi pokazał że tu listy można wysyłać. jak go zpytałam a gdzie koperta i znaczek to się śmiał i muwi mamuśka coś ty, poco znaczek i koperta, piszesz list do cioci Marcysi, dajesz enter i list za puł sekundy ciocia czyta. Koniec świata muwie, to to enter to takie dwa w jednym? koperta i żnaczek?  Jeeeeeeny! Toć to poczta zbankrotuje hehehe. Ale zprobuje, najbardziej to by ja chciała list do tego Dublina napisać, może faktycznie na wycieczke tam pojade zamiast do Barcelony. Słucham kturego wieczoru jak synek z komputrem gada po angielsku, dostał od wójka pod choinkie lekcje angielskiego, pytam go czy ja tesz bym tak mogła no i jusz coś umiem po angielsku - ajlawju się nauczyłam i nawet wiem co to znaczy. No to ja was wszystkich ajlawju bardzo i lecę bo w remizie bal będzie i tsza pomuc coby sala ładnie wyglondała. Niech się ludziska bawią i cieszą tylko martwi mnie rzeby wudki zadurzo nie było na tym balu bo jeszcze jakie mordobicie się trafi a u nas nawsi policji jak na lekarstwo i pogotowje zanim zajedzie to ekspresem do Abrachama można sie pszeleciec.


  05.01.2008 16:27
~helcia namber łan
Playback nie pajacój i niefanzol! Wruć do swojego posta który wykorolowała Alutka i stronę dwie dotyłu, czytaj co pisałeś i nie piepsz  że ci koniki, motylki i inne żwieżaki nieprzeszkadzajo. W kilku miejscach ja czytała co piszesz.Tobie tsza rozruszania. Jusz ja by cie rozruszała że byś po dwuch dobach chodził jak śwajcarski zegarek - rzadnego żarcia ino fitnez, w nocy pod pieżyno i od świtu do nocy z mopem i wiaderkiem z  Helcią. Chcesz? Mopa będziesz mi nosił boto instrument delikatny i do wyrzszej  jazdy, a jak mi sie bedziesz ociąłgał to kijaszkiem bach wiesz gdzie. A jak tszeba to i szmatą pszejade jak synka kiedyś jak matce pyskował. Ty się na mnie niegniewaj bo Helcia jusz taka jest co w sercu to w gębie, ale jak kto niesprawiedliwy i wredny to ślipia bym wydrapała za pszyjaciuł. A tu so prawdziwi pszyjaciele, niewyśmiewajom sie z prostej Helci, nie czepiajom sie że Helcia pisać nie umi. Ja wiem że byki robie ale nikt mi tu złego słowa nigdy niepowiedział cobym sobie szła precz bo tu mniejsce dla inteligentnych tylko. Ja prosta baba, tszy klasy mam i dumna jestem że asz tyle jak rodzice pomarli, rodzeństwa musiałam pilnować zamiast do szkuł chodzić, ale co było i nie jest niepisze się w rejestr. o!
Kochani moi fszystkiego najleprzego w nowym roku wam rzyczę. Nieumiem ładnie pisać jak ten pan wściekły co wcale nie wściekły, albo pani Mirka i pani hrabina. Moja pani ta co uniej szpszontam zawsze mi muwi - Helcia ty się niepszejmój jak jak się zciebie śmiejom, rób swoje i ja wam tego rzyczę. Objecałam że będe dowas czenściej wpadać ale synek zwaryjował z tym komputrem, ściąga chłopakuw ssąsiedztwa do domu i całymi wieczorami dopuźna  grajo w jakieś gry, ale niech sie chłopak na cieszy, ja tam zawsze znajde czas by tu dowas zajżeć.


  05.01.2008 18:41
~OLA
Witam wszystkich serdecznie i życzę duzo, duzo zdrowia i szczęścia w Nowym Roku. Nie wpisywalam się tu, bo myslałam, że nie jestem jeszcze gotowa. Chcę podziękować wszystkim moim przyjaciołom i forumowym i nie tylko za wszystko, dziękuję z całego serca. Pragnę też powiedzieć, że niektórzy są też fałszywi, co z bólem czynię. Czasem ciężko jest komuś tak bardzo w ciemno zaufać. Czy mogę z wami czasem pogadać ? Jeżeli tak, to napiszcie, proszę. Pozdrawiam serdecznie   OLA


  05.01.2008 18:50
~KLARA
Czytam post Małgosi i czuję magię genów?!Taki sam sposób myślenia,reagowania,argumentacji,czy aż tak mocno jesteśmy zaprogramowani?


  05.01.2008 19:28
~alutka51
Czy mogę z wami czasem pogadać ? Jeżeli tak, to napiszcie, proszę. Pozdrawiam serdecznie   OLA

Oleńko co za pytanie ,zaglądaj do nas kiedy tylko masz ochotę.Ja osobiście i wiem że wszyscy inni 
będziemy szczęśliwi gdy do nas zajrzysz i się wpiszesz.Niestety Oleńko ja też z bólem muszę przyznać
że nie każdemu można ufać ...mówiłam Ci to wielokrotnie....Czekam na Twój następny wpis.Pozdrawiam
Cię Oleńko bużka :-)))


  05.01.2008 19:28
~wściekły układ
Zaiste Klaro magia genów nieznaną moc w sobie kryje. Małgosia to moja bliźniaczka - wprawdzie nie jak z przesławnych, niepowtarzalnych w świecie jest "braci", ale zawszeć w jakiejś części genetycznie zbliżona. Pisałem o godzinach, jakie w dzieciństwie na wspólnych opowieściach spędziliśmy. Nie wstydzę się powiedzieć, że to Jej zawdzięczam znaczną część swojego " jestestwa", swego sposobu świata widzenia, szacunku do innych. I za to wielką wdzięczność czuję, jak i za okazaną rodzinną solidarność. Szkoda, że tym razem nie mogliśmy- jak w święta -wspólnie zasiąść w kafejce internetowej, z widokiem na Ratuszowe lwy. Post Jej nieoczekiwany ( twierdziła, że żadnego już po wyjeździe moim z Krakowa nie wyśle) - wzruszył mnie tęsknotę mnożąc. Małgosia jutro wyjeżdża więc parę dni milczeć będzie. Oby tylko przez białoruską granicę bez problemu przejechała - duszę ma rogatą, więc  stałą mieszkanką Moskwy będąc o wizę tranzytową się nie starała, walkę nadgraniczną przewidując . A ,że obywatelstwu polskiemu pozostała wierną tedym wielce o Nią niespokojny. Tegoroczne święta były pierwszymi jakie od 17 lat wspólnie było nam dane spędzić. Niestety co piękne, często trwa krótko. 
A skoro Klara podobieństwa oczywiste odkryła, tedym spokojny o losy wątku naszego - upór Małgosi z pewnością odzew za wschodnią granicą znajdzie. Tam biednych i potrzebujących - w tym Rodaków naszych bez liku. Może uda się zaszczepić ideę pomocy potrzebującym, pociągnąć choć niewielkie ludzi grono za sobą ? Pewnie kiedyś  napisze nam o tym.
Dziękuję Klaro za wzruszeń chwile. Czasem ktoś z zewnątrz- jak Ty - musi nam uzmysłowić jak bardzo bliscy są nam inni. Idę po telefon, słowa pożegnalne Siostrze najmilejszej słać. 
A , że wzruszenie czasem chęć w samotności pobycia budzi tedy już teraz na dziś Was pożegnam.
Przed namiot mój więc wychodzę. Dziki w przyszłości nocy tej przewidywaniu napis jako zwykle z szyszek ułożyły.
ARTE POVERA......
Racja to -  dziki starożytne.... Nikt niż Monique lepiej wagi słów tych nie zna....
A teraz z genami moimi pobyć pędzę....


  05.01.2008 19:31
~hrabina_bałkańska
Małgosiu być może moje słowa przeczytasz już w domu... Zycie to bajka, życie to  magia, a człowiek jest największą magią w życiu. Warto wracać do bajek,  bo mimo, że adresowane do najmłodszych zawierają tyle mądrości, że  dobrze by było gdyby i dorośli częściej do nich zaglądali by choć przypomnieć sobie co właściwie jest najważniejsze w życiu, co tak na prawdę jest jego celem, dlaczego i dla... kogo! By finał każdej bajki "I żyli długo i szczęśliwie" nie wydawał się banałem i wymysłem bajkopisarzy. Przecież to ludzie dla ludzi, dla siebie, zajmują się wynalazkami, nauczyciele uczą dzieci, z których kiedyś wyrosną dorośli ludzie i będą kontynuować dzieła ludzkie, szewc dla ludzi buty szyje, lekarz leczy i walczy o czyjeś życie by ulżyć cierpieniu i wydłużyć dni chorego jeśli się da i na jak długo się da... Stworzeni jesteśmy dla innych, by im się lepiej żyło jeśli umiejętności nasze wnoszą w życie coś co może posłużyć dla dobra innych. Jeśli nie mamy takich umiejętności to jesteśmy wtedy zwykłymi konsumentami i korzystamy z tego co ktoś dla nas odkrył, wyprodukował. W tym właśnie zawiera się równowaga dzięki której Ziemia kręci się od milionów lat. Rodzimy się jednakowi, dobrzy z założenia Stwórcy. Z czasem dopiero okazuje się, że stajemy się różni. Tą różność warunkują środowisko w jakim wyrastamy i się kształtujemy i jeszcze wiele wiele innych czynników. I tak doszłam do meritum - w pewnym etapie naszej ziemskiej drogi i rozwoju indywiduum zaczynamy reagować na dobro i zło. Człowiek życzliwy drażni się i buntuje gdy widzi zło, próbuje mu zaradzić, efekt bywa różny ale ważna jest również reakcja i chęć. Człowiekowi nieżyczliwemu przeszkadza natomiast życzliwość innych, że potrafią obdarować się uśmiechem, zademonstrować publicznie sympatię. Pytam się - dlaczego pozytywne  przejawy relacji międzyludzkich spotykają się z wrogością, stają się obiektem krytyk, ataków, prób niszczenia cudzej własności? Tak! Własności. Uczucia są naszą własnością! Uczucia to coś pozytywnego w nas, coś co nas napędza, dodaje rumieńców życiu. Coś czym podobno  odróżniamy się  od zwierząt. Podobno... 
Nie podoba  się komuś., że my tu sobie gaworzymy, dajemy upust fantazji, że jest miła spokojna atmosfera? Przejdź, pokiwaj głową, nawet narysuj kółko na czole i po prostu idź swoją drogą jeśli ci tu nie odpowiada, ale po co zaraz krytykować, potępiać w czambuł, psuć nastrój? Po co te sztuczne rozruszniki  pod płaszczykiem troski o forum, o wątek, o Forumowiczów,  które niczego nowego ani dobrego nie wnoszą i co najważniejsze - niczego nie zmienią póki my żyjemy!... Jest tyle miejsc na świecie gdzie  każdy znajdzie coś dla siebie, co jemu odpowiada. Napiszę wprost - gdy widzę tu teksty krytykanckie, aroganckie, ironiczne, czepialskie i głędzące w kółko o tym jak tu nudno i głupio to mam uczucie, że to ktoś nieproszony wszedł do mojego własnego domu, specjalnie  ubłacając sobie przed progiem  buty i tytłając je w psich odchodach po to by gospodyni długo zapamiętała "wizytę" i miała na parę godzin zajęcie przywracając porządek, wyżarł  cukierki z bombonierki, a papierki porozrzucał na podłodze, w papierek ostatniej czekoladki wypluł gumę do żucia, zawinął i włożyó spowrotem do pudełka, zgasił peta w doniczce przepalając "niechcący" firankę i nieproszony zaglądał we wszystkie kąty... I tak to Małgosiu wygląda - jedni żyją by budować, a drudzy by burzyć, bez znaczenia czy to będzie tylko czyjś osobisty ład i spokój... Dlatego warto wracać do bajek, cytować ich mądrość i jak najczęściej czytać "I żyli długo i szczęśliwie" by wreszcie wprowadzić te słowa w życie.  Warto pogładzić czasem lwy krakowskie po grzywach by chłodem kamienia ostudzić wrogie emocje i uzmysłowić sobie, że kamienia tak łatwo nie da się rozkruszyć i raz zrodzonej przyjaźni też... Warto poczytać układane przez dziki  łacińskie mądrości, które nikomu krzywdy nie robą a jedynie skłaniają  do myślenia i zastanowienia się choćby nad tym czy i po nas kiedyś pozostaną słowa, które okażą się odporne na czas i nie stracą swej aktualności... Szczęśliwej podróży Małgoniu, pokłoń się Kałakołowi i  kopułom  Vlaherny, zapal świeczkę w cerkwii Uspienskiego Soboru... Za zdrowie, za Przyjaciół, za powroty pod Wawel... Zapal też w intencji tych co patrzą a nie widzą, co słyszą ale dźwięk żaden do ich uszu  nie dociera, co burzą i niszczą to co dziełem i wysiłkiem innych jest... Może pomoże?
 

  05.01.2008 20:11
~OLA
Cieszę się, że mogę, ale tylko ty jedna Autko Kochana mi odpowiedzialaś, pozdrawiam wszyskich serdecznie


  05.01.2008 21:08
~hrabina_bałkańska
By potwierdzić na tym wątku  obecność osób nam nieżyczliwych, o czym pisałam w moim powyższym poście   pragnę poinformować wszystkich, że osoba której solą w oku jest wątek Soni i używa wszelkich chwytów, nawet tych poniżej pasa by zniszczyć atmosferę tego miejsca posunęła się do kolejnego karygodnego i bezczelnego kroku. Mało jej było podszycie się  jakiś czas temu pod nick Wściekłego Układu... Dziś użyła do swych niecnych celów nicku innej Misoginianki, która - a wiem to z wiarygodnego źródła - do jutra odcięta od cywilizacji wypoczywa w leśnym ustroniu. Gdzie netykieta, gdzie zwykła ludzka przyzwoitość??? To już nie zabawa, sprawa jest zbyt poważna!


  05.01.2008 21:10
~hrabina_bałkańska
By potwierdzić na tym wątku  obecność osób nam nieżyczliwych, o czym pisałam w moim powyższym poście   pragnę poinformować wszystkich, że osoba której solą w oku jest wątek Soni i używa wszelkich chwytów, nawet tych poniżej pasa by zniszczyć atmosferę tego miejsca posunęła się do kolejnego karygodnego i bezczelnego kroku. Mało jej było podszycie się  jakiś czas temu pod nick Wściekłego Układu... Dziś użyła do swych niecnych celów nicku innej Misoginianki, która - a wiem to z wiarygodnego źródła - do jutra odcięta od cywilizacji wypoczywa w leśnym ustroniu. Gdzie netykieta, gdzie zwykła ludzka przyzwoitość??? To już nie zabawa, sprawa jest zbyt poważna.


  05.01.2008 21:17
~playback
Habina dzis robi wszystko by prowokowac czy straszyc,po co to? ja sie zapytowywuje?Olenko,witamy po przerwie i cieszymy sie znow jestes z nami.

  05.01.2008 22:15
~hrabina_bałkańska
Playback przykro mi! Niestety to żadna prowokacja, a fakt! Czy wg Ciebie takie zachowanie jest zgodne z etyką?


  05.01.2008 22:32
~hrabina_bałkańska
No i mamy ciekawy temat odnośnie etycznego zachowania w internecie! Zapraszam do dyskusji. Temat podrzuciło samo życie. Teraz już chyba nikt nie zarzuci, że na "Misogino" jest monotonnie i monotematycznie...


  05.01.2008 22:43
~Wasz fan z Malmoe
Przeanalizowałem dzisiejsze wpisy. Z wpisu Hrabiny wynika, że ktoś podszył się pod nick istniejacej realnie osoby - piszącej na tym wątku. Domyślam sie, że ktoś sie podszył pod nick Kitlińska - bo tylko ta osoba przebywa teraz w "kniei". Jeśli tak to podszywający może faktycznie mieć spore kłopoty - w Szwecji tego typu zachowania traktuje się niezmiernie surowo.


  05.01.2008 22:48
~magister
Mario - jesteś lekarzem więc łatwo rozszyfrujesz słowa sprowokowane wpisem Hrabiny.
Caveat actor !
Cessante ratione legis cessat ipsa lex !

Faktycznie sprawa wygląda na dość poważną.


  05.01.2008 23:09
~Hrabinia's hostage
Hura ! Helcia wrocila ! Helciu !   Jak mawiaja Irlandczycy : Cead mile failte, co znaczy - sto tysiecy powitan.
Wlasnie wrocilem z wyprawy swiatecznej do Polski i widze ze jakis "myslacy inaczej" probuje mnie zaczepic.
Myslacy inaczej ! Zmien nick - przez czysta grzecznosc nie powiem ci, kogo w Irlandii ( i na wyspach ) nazywa sie Playbackiem. Obawiam sie, ze trudno byloby ci z ta wiedza zasnac, a tym co cie znaja pokazac sie na oczy.
Powiem jutro chlopakom w pubie -  beda miec ubaw po pachy ! Szukam jutro twojego nowego nicku bo UE zdechnie ze smiechu wiedzac jak ktos sie podpisuje.
Ale co mi tam jakis Playback czy jakis tam Backfisch ( bo to na 100 % wredne babsko).
Helcia ! Czekamy na Ciebie ! Skoncz spszontanie i grzej do nas ! Gadka z Play jak mu (jej) tam to typowy belkot typu call-response.
Te jego brednie zgloscie do adminow jako call - back.
Odezwe sie jutro jak przeczytam reszte.

Aska - 2011-05-28 12:00:02

06.01.2008 00:50
~Sorellina
Oleńko! Nie wygłupiaj się! Nikogo o pozwolenie pisania na to forum nie musisz prosić!  Nie czekaj na odpowiedzi,bo za dużo nas tutaj i za długo byś czekać musiała.Zresztą,jak mawiali Bracia (Mniejsi  czyli Więksi):oczywista oczywistość nie wymaga wyjaśnień. Pisz więc,kiedy tylko przyjdzie Ci ochota! Pozdrawiam cieplutko.


  06.01.2008 08:54
~gaja
Dzis radosne swieto dla dzieci ,niestety pogoda nie dopisala.Chmurno i pada deszcz.Od lat czegos podobnego nie pamietam,zal bedzie patrzec na zmokniete Befany i dzeci na Piazza Navona.Mimo niesprzyjajacych waunkow meteorologlicznych wypatrujemy przylotu najwazniejszej Befany,Befany wielkopolskiej.Czy ujrzymy ja wsrod innych wiedzm z calego swiata licznie przybywajacych?..Co przywiezie w swoim przepasnym worze?.Wszyscy po cichu liczymy na klemencje Najwyzszego i ze w koncu przejasni sie na niebie.Ciekawa jestem czy tylko w Italii dobre wiedzmy dzis obdarowuja podarkami dzieci jak to na przyklad wyglada w innych krajach?.Moze cos od irlandczykow sie dowiemy?.Pozdrawiam wszystkich Misoginian i zycze by i do Was zajrzala dobra Baba Jaga.


  06.01.2008 09:02
~alutka51
Dzień Dobry Wszystkim ;-)) Ciekawa jestem co nam ma do powiedzenia ...playback.. na zadane
pytanie przez Hrabinę...odnośnie etycznego zachowania w internecie....Piszesz że Hrabcia prowokuje
a co Ty robisz...!!! Miłego niedzieli życzę.Pozdrawiam :-)))

Przyjaźń

Nawet nie wiesz, że osoba z która stoisz twarzą w twarz
Jest kimś kto odciśnie piętno na Twym sercu
Zwykła rozmowa, zwykły gest, nic nieznaczące spojrzenia
I uśmiech który potrafi zmienić świat, Twój własny świat

Nawet nie wiesz jak wiele znaczyć będzie dla Ciebie
Zwykła rozmowa, która umila czas, wspólne wypicie kawy
Wspólne tematy, dotkniecie dłoni

Nawet nie wiesz, a może wiesz
ze przyjaźń krok po kroku dojrzewa niczym kwiat
Piękny kwiat, który oczarowuje Cię swą wonią

Nawet nie wiesz że zwykłe cześć może być tym ostatnim
Bo czasami drogi krzyżują się tylko na chwile
Jednak tak pięknie jest wiedzieć, że
Posiadasz takie chwile które znaczą dla Ciebie aż tak wiele.....

Nie znam autora....lubię wiersze ..a ten wiersz bardzo mi się podoba :-)))
Trzeci raz wklejam....podpadłam...ale..za co !



  06.01.2008 09:30
~wściekły układ
ARTE POVERA ..... Nikt tak, jak Monique znaczenia słowa tego nie zna. Sztuki, w której dzieła bezpośrednio nie przedstawiając ukazuje się je za pomocą artystycznego opisu, pomocy takich jak rysunek, zdjęcie, mapa choćby.
Czy przez to sztuka faktycznie ubogą się staje ? Czy obraz Gombrowiczowskiego Transatlantyku, korabu- imaginacji wytworu- czyni dzieło mistrza mierniejszym ? Czy statek ów istoty z krwi i kości zapełniają, czy twory abstrakcyjne ?Myślą jako i my, mówią naszym językiem, myśli wielu odzwierciedlając. Zachowują się w sposób to nam bliski, akceptowalny, to obcy. Czytając staramy się na pokład, do kajut wstąpić, z pasażerami zaznajomić, pogadać. Lub posłuchac choćby, by wnioski własne wyciągnąć. To też sposób życia kontemplacji, życia tegoż tworzenia. Odłożywszy na półkę może wrócimy w przyszłości do poznanych treści, może i książkę innemu do przeczytania wręczymy.... A może zapomnimy o niej uznając, że ponownie czasu trwonić nie warto.
Idea ART POVERA zakłada  jednak, że sam proces tworzenia ważniejszym jest niż dzieło gotowe, ostateczne. Zakłada oto, że największą radość daje nam niespełnione. Że poszukując rozwiązań metod zmuszeni jesteśmy do działań twórczych - wszakże werifikacji podlegających. Zakładając oto wytyczony cel, nie wiemy jakie przeszkody napotkamy, za pomocą jakich środków - wyrazu, materialnych, prawnych - pokonywać je będziemy. Wszystko dzieje się "in statu nascendi." I to właśnie jest celem życia naszego. Także i niesienia pomocy celem.  Potrzeby innych są złożone, a tak często odmienne. Tak samo więc indywidualizować musimy działania ku innym kierowane. Sztuka współżycia, to też ART POVERA rodzaj..... Trzeba wiedzieć jakich słów, jakich wyrazu środków użyć można/należy, by kogoś nie raniąc, równocześnie ucieszyć.
Befana krąży już pewnie po włoskich miasteczkach. Befan tysiące krąży. Dzieci jako Mikołaja spragnione jej wyglądają. 
Może któreś z maleństw otrzyma w darze choćby uśmiech, choćby ciepło rodzica ramion. Otrzymają swoje Art povera. Rodzice ich - Befana upragniona - w ten pośredni sposób okażą im miłość swoją ? Czy faktycznie ubogi to prezent ?
Przed namiot mój więc wychodzę. Jest, jest z szyszek jako zwykle ułożony........
BEATUS QUI TENET.........


  06.01.2008 09:55
~playback
Mea culpa,szczesliwy kto posiada wlasny rozum.Po kolejnym duchowym wykladzie Prezesa,przecudnych prowokacjach Hrabiny,wypada mi tylko zyczyc abysci jeszcze czesciej wpadali na nasze forum,gdzie jak zycie pokazalo zagladacie czesciej niz na wlasne.Biedna M. pewnie zachodzi w glowe kto i po co Jej tak zle zyczy.Przestala pielgrzymowac ,odciela sie o was,a wam ciagle jedno w glowie,jak dokuczyc elicie wszystkich for.Piszecie cos o netykecie,prosze zacznijcie od siebie,nie gascie petow w nie swoich doniczkach.Nie kopiujcie pomyslow innych.Najbardziej ostatnio przypadly mi posty Malgosi,szczera do bolu i nie wyczuwa sie w jej postach tego kiczu z knieji.Alutko dziekuje ze pamietasz o mnie,ja tez bede pamietal.A najmniej sympatyczny wydaje sie magister,wywoluje po nazwisku forumowiczke,tego sie nie robi,ale co wy wiecie o netykiecie?.


  06.01.2008 09:57
~Mirka
Ze świętem Trzech Króli obchodzimy w Polsce Dzień Misyjny. Ksiądz proboszcz z mojej Parafii ma szczególny do tych obchodów stosunek. Jego dawny ministrant jest Misjonarzem w Kongo. Bardzo miły i sympatyczny, młody ksiądz odwiedza swojego proboszcza zawsze jak jest w kraju. Opowiadał wiele o kłopotach, z jakimi spotyka się, opowiadał, jaka jest tam straszna bieda, a mimo to ludzie uśmiechają się, potrafią cieszyć się z każdego drobiazgu. Nie tylko parafia wspiera misję naszego krajana, szkoła podstawowa przyłączyła się do pomocy dzieciom. Dzieciaki nasze piszą listy, rysują różna obrazki – widoczki swojej szkoły i miasta. Organizują różne aukcje i zbiórki.Zbierają zabawki, przybory szkolne i wszystko wysyłają do Konga, do swoich kolegów. Zaprzyjaźniony misjonarz przywozi dla naszych dzieci radość i serce swoich podopiecznych. Widziały zdjęcia z Misji i bardzo zaangażowały się w pomoc, mają niesamowite pomysły i je realizują. Przed świętami jak każdego roku organizują kiermasz swoich stroików i pocztówek, dochód przeznaczają na paczki dla swoich małych przyjaciół. Postanowiły, że za pieniążki zarobione kupować będą słodycze przed świętami, twierdzą, że dzieciom bardziej na święta potrzebne one są niż jakieś przybory szkolne, które i tak dorośli poślą. Nie wielka jest to pomoc, serce dzieci jest wielkie. 



  06.01.2008 10:16
~kOnick
Trzech Kroli to taki sam wymysl jak Arte Povera w latach 60-siatych ub.wieku.Termin ten wlasciwie dzis odnosi sie do mebli rustycznych produkowanych we Wloszech.Nie wiem dlaczego pan Wsciekly uzyl tego terminu?.Moze gdyby wspomnial Teatr Grotowskiego to jeszcze bym potrafil zrozumiec Jego intencje.Czesto,gesto w tej knieji pisze sie ad muzom,byle pisac.Juz wole wpisy Mirki,bo konkretne,albo Helci bo zabawane.Jako wierny i staly czytelnik tego watku prosze o mniej spiritualiow i dewocjonaliow a wiecej z zycia.


  06.01.2008 10:18
~alutka51
playback :-) nie sposób o Tobie zapomnieć.....Pamiętam jak dołączyłam do Was......na forum..
Pewien Pan też tak prowokował jak Ty... okazało się po pewnym czasie że jest bardzo....
sympatycznym facetem:-)) Myślę że z Tobą też tak będzie...nie mylę się ! Daj się polubić playback :-)))


  06.01.2008 10:46
~playback
Wiem kogo masz na mysli Alutko,dobrze ze przynajmniej Ty wyczuwasz we mnie odrobine sympatii jaka zywie do Misoginian.Obce jest Ci sie dasanie Prezesa albo magistra.Nawet Mirka wydaje mi sie bardziej autentyczna niz wielu "madralskich".To forum i tak przetrwa ataki na wyimaginowanych wrogw.Ciagle sie czyta ze ktokolwiek pokaze sie na tym forum i nie kleka i nie placze to maciciel i prowokator z konkurencyjnego forum.Pozdrwaim Babe Jage z Kaczych Dolow.Czekamy na jakich okolicznosciowy wpis z okazji Swieta Trzech Kroli.Bo Prezes zapomnial ze dzis takie wielkie swieto.


  06.01.2008 10:47
~Sorellina
KOnicku,owe spiritualia i dewocjonalia to też życie,nie pomyślałeś o tym? Spiritualia - sprawy ducha. Czym byłby człowiek bez ducha? Czy aby na pewno człowiekiem? Z Twojego postu wynika,że wiele wiesz o sztuce,a sztuka zrodziła się z ducha.Więcej - sztuka to duch, emanacja ducha.I nie da się opisać żadnym równaniem ,żadnym "konkretem",żadną nauką ścisłą. Czy możesz dotknąć obrazu? Mogę,odpowiesz pewnie.Jednak dotkniesz tylko płótna,papieru,farby...Czy możesz dotknąć muzyki? Nie! Dotkniesz najwyżej instrumentu.Czy więc sztuka to konkret? Materia? Sztuka to coś nieuchwytnego,nieokreślonego,niepoddającego się definicjom,ale jaknajbardziej realnego.Sztuka to...spiritualia właśnie.I niezwykle ważna część życia człowieka,jedyna,która tak naprawdę odróżnia nas od zwierząt.Nie przestawajmy więc rozmawiać o "spiritualiach",nie pozbywajmy się naszego człowieczeństwa.Pozdrawiem wszyskich kochanych Misoginian i ich sympatyków.


  06.01.2008 11:07
~alutka51
Kamila Baczyńskiego pt. „Ballada o Trzech Królach”. 

Tajemnicę przesypując w sobie
jak w zamkniętej kadzi ziarno,
jechali trzej królowie
przez ziemię rudą i skwarną.

Wielbłąd kołysał jak maszt,
a piasek podobny do wody;
i myślał król: „Jestem młody,
a nie minął mnie wielki czas.

I zobaczę w purpurze rubinów
ogień, siły magiczny blask;
może stanę się mocniejszy od czynów
przez ten jeden, jedyny raz”.

Tygrys prężył siłę jak wąż,
mięśnie w puchu grały jak harfa.
Na tygrysie jechał drugi mąż,
siwą grzywę w zamyśleniu szarpał.

„Teraz – myślał – po latach tylu,
gdy zobaczę, jak płomienie cudu drżą,
moje czary skarbów mi uchylą,
moje wróżby nabiegną krwią.

Ziemia pełna jak złoty orzech,
pęknie na niej skorupy głaz,
usta jaskiń diamentowych otworzy
przez ten jeden, jedyny raz”.

Trzeci król na rybie
wielkiej jak wyspa jechał
przez stepy podobne szybie
błękitnej pod wiatru miechem.

Nucił: „Po latach stu
kwiat początku i końca ogień
w jedno koło związanych nut
gdy zobaczę, sam się stanę Bogiem.

W suche liście moich ciemnych ksiąg
spłynie mądrość odwiecznych gwiazd
i osiądzie w misie moich rąk
przez ten jeden, jedyny raz”.

A w pałacach na lądach zielonych,
co jak sukno wzburzonej fali,
mieli króle trzej błękitne dzwony,
w których serca swe na co dzień chowali.

A tak śpiesznie biegli, że w pośpiechu
wzięli tylko myśli pełne grzechu.

Więc uklękli trzej królowie zadziwieni,
jak trzy słupy złocistego pyłu,
nie widzący, że się serca trzy po ziemi
wlokły z nimi jak psy smutne z tyłu.

I spojrzeli nagle wszyscy trzej,
gdzie dzieciątko jak kropla światła,
i ujrzeli, jak w pękniętych zwierciadłach,
w sobie – czarny, huczący lej.

I poczuli nagle serca trzy,
co jak pięści stężały od żalu.

Więc już w wielkim pokoju wracali,
kołysani przez zwierzęta jak przez sny.

Wielbłąd z wolna huśtał jak maszt,
tygrys cicho jak morze mruczał,
ryba smugą powietrza szła.

I płynęło, i szumiało w nich jak ruczaj.
Powracali, pośpiesznie z wysokości
trzej królowie nauczeni miłości.


  06.01.2008 11:13
~kOnick
Zgadzam sie Siostro ze dewocjonalia a zwlaszcza spirytualia sa czescia naszego zycia,ale bez przesady prosze.Bo to prowadzi do sztucznosci i bigotyzmu ala Taddeo R.czy chcecie sie stac Arte Povera mocheryzmu?.Czasem wydaje sie ze jestesci nawiedzeni in vitro,ale to tylko czasem.Na codzien jeszcze nie do konca rzadza wami tasmany,dziki i motyle.A czy ktos z was wi kiedy powstala bajka o Trzech Krolach?.Wiem bez bajek trudno zyc,przwoluja one nasze dziecinstwo.Ciesze sie ze nie Jestes naburmuszona Misoginianka.


  06.01.2008 11:18
~gaja
W tradycji chrzescijanstwa swieto I Re Magi odnajdujemy w Ewangelli Sw.Mateusza.Na temat owych Trzech Magow kraza od wiekow legendy czesto tak sprzeczne ze soba ze dzis we Wloszech malo kto pamieta sens dzisiejszego swieta,stalo sie ono bardziej swietem dei doni per bambini.


  06.01.2008 12:58
~Mirka
Mędrcy ze Wschodu odnaleźli Jezusa w stajence, oddali mu należny hołd i złożyli dary: kadzidło - symbol boskości, złoto, symbol władzy królewskiej, mirrę, zapowiedź męczeńskiej śmierci.
Mędrców w średniowieczu zaczęto nazywać trzema królami. Od XII w. Kacpra, Melchiora i Baltazara uznano za przedstawicieli Europy, Azji i Afryki. Relikwie mędrców przechowywane są do dziś w Kolonii.
Na Trzech Króli poświęca się złoto, kadzidło, kredę. uchronić od choroby; kadzidłem 
Litery: K+M+B, nie są pierwszymi literami imion trzech króli: Kacpra, Melchiora i Baltazara, pochodzą od łacińskiego zdania: "Christus Mansionem Benedicat" - "Niech Chrystus błogosławi ten dom" lub "Christus Multorum Benefactor" "Chrystus Dobroczyńcą Wielu". W święto Trzech Króli rozpowszechniony był zwyczaj obdarowywania dzieci podarunkami. Stąd święto to nazywano szczodrym dniem.
Księża w tym dniu zaczynają obchód kolędowy. Do dziś jest zwyczaj przepowiadania pogody. W Nowym Roku na podstawie pogody  z dni dzielących Boże Narodzenie od Trzech Króli, 12 dni symbolizuje 12 miesięcy nowego roku. 
Legenda o Trzech Królach pojawiła się w średniowieczu, stąd błędne odczytywanie trzech liter jako imiona Mędrców.



  06.01.2008 13:17
~milczek
Na wszelki wypadek ja dzis napisalem sobie kreda na drzwiach K+M+B 2008,przynajmniej zaoszczedzone pieniadze na uciechy klechy przeznacze na bardziej szczytny cel.Bogu chwala niech bedzie ale nie bizmesmenom w koloratkach zamiast krawata.Bardziej mi sie podoba pomysl obdarowwania dzieci slodyczami.zaopatrzylem sie w kilka takich fikusnych skarpet w Val Gardena.Dzis jak znalazl,kupilismy Walentynki to kupmy Befane,przynajmniej jeszcze jeden dzien radosci i slodkosci dla dzieciaczkow.


  06.01.2008 13:23
~k.o.p
Za krytke kazdego sympatyka prezesa zdziele durszlakiem po glowie.Nie ma zartow,ale jak sie obronic przed koleda i wyludzaczami pieniedzy z portfela emeryta lub rencisty?.


  06.01.2008 14:21
~B
Witam i ja, dlugo Was szukalam, dzieki WU za link
Olus odezwij sie do mnie na zs-prosze


  06.01.2008 14:25
~BELLA
> Witam i ja, dlugo Was szukalam, dzieki WU za link
> Olus odezwij sie do mnie na zs-prosze
To ja BELLA, gdzies zjadlo reszte imienia


  06.01.2008 14:28
~playback
Witaj B...a,a juz watpilem ze do nas nigdy nie trafisz.Dziasiaj moj dyzur,towarzystwo odsypia nieprzespana noc.Ale sa nezastapione Alutka i Mireczka,z doskoku Siostra.Czuj sie lepiej jak u siebie w domu.napewno WU jeszcze wpadnie pozdrowic Cie,bo to taki nasz starych Misoginian zwyczaj.


  06.01.2008 14:29
~KLARA
Wścieklutki!Kocham Ciebie i Małgosię!Podejrzewałam,że to to Ty ,za Małgosię robisz,jeśli nie,padam do stóp,niesamowite!Hrabino,Ciebie również kocham,do zobaczenia w Krakowie!Ja na pewno przyjadę!


  06.01.2008 14:46
~romagnolo
Milo bylo dzis posiedziec przy fontannie delle Sirene.Catolga,urocze miejsce,szkoda ze znane tylko nielicznym szczesciarzom.Nawet ukradkiem co prawda, ale pokazala sie licznie zgromadzonym dzieciom Befana z nosem tak wykrzywionym jak u koz z Zakopanego.Wracajac do Catolgi musze sie pochwalic ze sam Dante A.w swojej "Boskiej Komedii" wspomina o naszym miasteczku!.


  06.01.2008 14:48
~BELLA
> Witaj B...a,a juz watpilem ze do nas nigdy nie trafisz.
Ja tez juz zwatpilam, ze Was znajde, ale na szczescie sie udalo:)
>Dziasiaj moj dyzur,towarzystwo odsypia nieprzespana noc.Ale sa nezastapione Alutka i Mireczka, z doskoku Siostra.
Masz racje sa niezastapione
>Czuj sie lepiej jak u siebie w domu.
Dzieki taki mam zamiar!
>napewno WU jeszcze wpadnie pozdrowic Cie,bo to taki nasz starych Misoginian zwyczaj.
I ja pozdrawiam Wszystkich:):):):):)


  06.01.2008 14:52
~playback
Wscieklutki jak trzeba to za kazdego robic.Tylko on ma dar i talent,dlatego zazdrosnicy mu dokuczaja.


  06.01.2008 14:56
~BELLA
> Milo bylo dzis posiedziec przy fontannie delle
> Sirene.Catolga,urocze miejsce,szkoda ze znane tylko
> nielicznym szczesciarzom.Nawet ukradkiem co prawda, ale
> pokazala sie licznie zgromadzonym dzieciom Befana z nosem
> tak wykrzywionym jak u koz z Zakopanego.Wracajac do
> Catolgi musze sie pochwalic ze sam Dante A.w swojej
> "Boskiej Komedii" wspomina o naszym miasteczku!.
Oczom nie wierze, Romagnolo czyzbys mieszkal w mojej Catolge??? 
Boze kochaniutki to dwa kroki  ode mnie.


  06.01.2008 15:13
~obserwator
Ma racje hrabina - wiekszego pajaca niz playback dawno nie widzialem. Nie dosc, ze pajac to faryzeusz i slodzik az mdlosci biora. Innym zarzuca slodzenie a sam co praktykuje?  Posty jego tez bylejakie bez ladu i skladu, wzajemnie sie wykluczaja, bez tresci i wartosci, za to krytyczne wzgledem tych ktorzy akurat pisza najciekawiej i oryginalnie demonstrujac przy tym przepiekny styl do ktorego playbackowi daleko. Na dodatek bezczelnie wypowiada sie w imieniu quorum. Niby jest tu od niedawna wiec jakim prawem i po co to robi? Teoretycznie moge byc niezadowolony z wizyt niektorych nickname w tym miejscu i moge sobie niezyczyc by ktos pisal i w moim imieniu. Oto czarno na bialym przyklad slodzenia w wykonaniu w/w.  Misoginianie to jednak nadzwyczaj cierpliwy narod, ze toleruja takiego kleszcza. Wczytuje sie w posty pielgrzyma 6-7 stron wstecz. Niby wspomniany playback i pielgrzym to dwie rozne osoby to czemu mam inne wrazenie? Ma racje kolega z Dublina, ze nickname bardzo niefortunny i wlasciwie wyjasnia wszystko.
Szanowna Hrabina - caluje raczki - poruszyla ciekawy temat. Ciekawe, ze nikt nie podjal tematu, nikt nie jest zainteresowany, nawet  ci co najwiecej placza ze tu sie slodzi i zaludnia forum wyimaginowanymi stworkami, ze malo realu. oto real - powazne naruszenie netykiety. Rowniez oburzam sie na nieetyczne zachowanie w swiecie realnym i wirtualnym. Powyzszy casus jest karygodny. Jak poczuje sie ta osoba  gdy wroci z wakacji i zobaczy ze ktos wykorzystal jej nieobecnosc? Co pomysli o wspolforumowiczach tym bardziej ze zwiazana jest trwale z tym watkiem (od 3 lipca 2007)? Anonimowosc w internecie nie upowaznia nikogo do nieetycznych zachowan, kto nie potrafi przestrzegac zasad i norm przyjetych w internecie podobnie postepuje w realu i vice versa. Na szczescie klamstwo ma krotkie nogi, oszustwo tez. Pozdrawiam prawdziwych Misoginian.


  06.01.2008 15:13
~romagnolo
Mniej rozeznanym zapomnialem napisac ze Catolga to nazwa w dialekcie romagnolo znaczy...Cattolica.Pozdrawiam "compaesane" B*.


  06.01.2008 15:23
~helcia number two
Dla uwaznego czytelnika slodzenie Obserwatora Hrabinie jest nieprzypadkowe,prawda Helciu?


  06.01.2008 15:24
~BELLA
Jaki ten swiat maly, ja rowniez pozdrawiam:):):):)


  06.01.2008 15:29
~playback
Male sprostowanie do wpisu Obserwatora,jako senior tego watku moge czasem zabrac glos,chyba ze to tez zamkniety watek dla nieprawomyslnych.Sluszne rzeczy wypisujecie tylko kiedy wreszcie od siebie zaczniecie wymagac netykete?Czy to moja wina zem nie krowa i zdanie zmieniam,ze polubilem WU?.


  06.01.2008 16:10
~alutka51
Romagnolo..,Bellu ..~Helcia number two....Witajcie ... Bella sie nie chwali.. to ja się pochwalę hihi
spotkałyśmy się w ..realu ..jak była w Polsce na święta...super dziewczyna.Bellu bużka .Pozdrawiam :-)))
playback ,spokojnie ... i Ty Obserwatorze Miły bez nerw...
Miłego..spokojnego  wieczoru Wam życzę :-))

" Lepiej rozumieć mowę zimowego wiatru
i słyszeć bolesny krzyk pękających na wiosnę w ziemi nasion
niż ślizgać się po powierzchni mądrości liter "
O. Tokarczuk


  06.01.2008 16:36
~OLA
Witam w niedzielne popoludnie. U nas jest duży mróz i gołoledź, po prostu szklanka. Byłam w kosciele na 12-tą i ledwo pomalutku doszłam do domu. Cieszę się, że tamten niedobry rok już się skończył, może ten będzie lepszy, mam taką nadzieję.O, własnie zaczęły się skoki, bardzo lubię je ogladać. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę milego wieczoru


  06.01.2008 16:36
~obserwator
Playback wow! Ty senior? Grandoman nie senior, grandoman bo grandzisz i intrygujesz, nieudolnie z reszta, maski spadaja z ciebie jedna po druga. Seniorem watku jest  kitlinska, romuald, WU, jerzy ii, nie ujmujac nikomu,  chyba ze swoj staz dodajesz do stazu pielgrzyma. To i tak za malo by sie tytulowac seniorem. I nie mow ze polubiles WU, chyba ze to kolejna demonstracja twojego wlaziwieszgdzie. Nie zdziwi mnie wcale jesli w kolejnych postach przestaniesz lubic pana wscieklego. Pajac jestes i tyle. Lepiej podaj przyklad zlamania netykiety przez kogos z Misoginow, pielgrzym podobnie jak ty szastal zarzutami ale uciekal od argumentow jak diabel od swieconej wody. Nie prostuj mnie bo to bez sensu, lepiej wypowiedz sie konstruktywnie na temat etycznosci zamiast lac wode i slodzic kazdemu kto dzis pojawia sie na forum.
Do podroby helci - do helci ci daleko, Hrabine natomiast bardzo polubilem, nie wolno mi? Kiedys mnie rozzloscila ale po przeczytaniu jej wszystkich wpisow nie tylko tu podziwiam za otwartosc, dowcip, stalosc pogladow z ktorych sporo podzielam. Dziwne, ze aprobate pseudohelciu nazywasz slodzeniem. Czyzby kolejne wcielenie playbacka?


  06.01.2008 16:55
~playback
Jako zwykly glup tylko K. jest rowna stazem mojem,to gwoli wyjasnienia.Helcie lubie w kazdej postaci,choc ta pierwsza jest zabawniejsza.Witam Belle,Romagnolo i Alutke.Dzis juz nie zmienie zdania na temat WU,chyba ze mnie zaatakuje jak Obserwatorka.


  06.01.2008 17:26
~f.m.
Moim zwyczajem jak zawsze napisze nie na temat.Pobil zone 34 letnia,sprowadzil na ulice kazal sie rozebrac bijac nieszczesna kobiete gdzie i jak popadnie,na koniec sfotografowal nieprzytomna naga kobiete i pochwalil sie tymi zdjeciami swoim ...rodzicom.Jak myslicie jaka kara spotkala tego zwyrodnialca,damskiego boksera?Zadna,gdyz otrzymal poreczenie od pewnego biskupa ktory reczy na wszystkie swietosci ze zwyrodnialec jest wzorowym ojcem,mezem,na dodatek kazdej niedzieli uczestniczy w Mszy sw.Malo tego sponosoruje wszystkie wazniejsze uroczystosci koscielne.Sam podejrzany tlumaczyl sie ,ze kobieta sama spadla ze schodow na ulice a ze jest zboczona ekshibicjonistka uwiecznil owe zdarzenie jako dowod do sprawy rozwodowej.Mnie tylko zastanawia postawa rodzicow krewkiego synusia.Zero reakcji,zadnej denunci.
Zmieniajac temat,jest takie powiedzenie ze Epifania wszystkie swieta porta via,nie tylko, jutro nasi milusinscy wracaja do szkolnych lawek.Dzis wiec koncza sie rowniez ferie zimowe,poki co niech swietuja i raduja sie ze wiekszosc z nich odwiedzila Befana ze skarpeta pelna lakoci i innych niespodzianek.


  06.01.2008 17:34
~wściekły układ
Mirka tak wyczerpująco święto Trzech Króli przybliżyła, że jako bryk dla tegorocznego maturzysty słowa Jej posłużyć by mogły.
Wydarzenie tajemne, legendą obrosłe, z ust do ust , z pokolenia na pokolenie przekazywane.
Idą oto trzej mędrcy- magowie, uczeni książęta-kapłani - elita świata ówczesnego. Idą gdzieś ze wschodu- nie wiemy skąd. Idą za Gwiazdą. Idą dlatego tylko, że jakiś prorok napisał, że skoro Gwiazda ta na nieboskłonie się ukaże, zwiastun to narodzin króla żydowskiego będzie.
Niektórzy uwierzyli. Inni nie. Do dziś trwają spory o ich wiarygodność. Tradycja średniowieczna każe nazywać Ich Trzema Królami z Kolonii, gdzie jak juz Mirka wspomniała - w tamtejszej katedrze relikwie mędrców złożone być mają. 
Jakiej narodowości byli ? I tego nie wiemy, bowiem dopiero w XV wieku "ustalono", że Kasper był Murzynem, lub też Maurem. Może faktycznie o symbol tu chodzi ? Może o trzy kontynenty złączone historią chrześcijaństwa ?
Patrzę na święto dzisiejsze analogii szukając.... A może o jeszcze inne symbole chodzi ?
Może historia owa dowodem jest, że mędrzec prawdziwy wielkość czyją nieznaną docenić potrafi ? Może dowodem jest, że bogaty potrafi częścią swego majątku podzielić się z tym co na sianie leżąc ciepła w podartej chuścinie Matki swej szuka ? Może dowodem jest, że czasem można zaufać proroctwom, przekazowi jaki kryją, by wszystko rzuciwszy próbować zbliżyć się do niej ? Może jest więc zwyczajną alegorią, fantastyczną opowieścią o dwutysiącletniej tradycji. Uznaną przez świat i przez świat ów do Święta kościelnego wyniesioną ? Gdy wierni gromadząc się czczą coś tak ulotnego, coś tak niepewnego, coś.... tak do uwierzenia trudnego.
Dzień dziesiejszy tedy apoteozą półrocza ostatniego mi się jawi. Oto marsz Trzech Króli to uosobienie Misoginian prawdziwych. Tych, co faktycznie nie wiedząc nic o Soni, nie znając Jej, zauroczeni niewielkim fragmentem Jej życia, zauroczeni sposobem podejścia do ludzkiego  nieszczęścia zobaczyli swoją Betlejemską Gwiazdę mrok nocy rozświetlajacą. Blask ku nieznanemu dobru prowadzący. Ku idei nowej, którą Ona odkrywa. Zabrali co mieli najlepszego. Niektorzy przedmiot jaki użyteczny, inni monet garść a inni.... choćby szczerze dobre słowo, ciepłe myśli, wolę pomocy. Idą oto ze stron wielu, kontynentów wielu. Idą wytrwale, by znaleźć stajenkę ową, gdzie czeka na nich ten  który  powiedział kiedyś - cokolwiek temu z najmniejszych uczyniliście, mnieście uczynili.........



  06.01.2008 17:43
~alutka51
Witaj F.M. U mnie na dole u sąsiadów..dzisiaj też była taka awantura...szkoda słow.Do czego to alkohol
doprowadza..ale nie zawsze niektórzy nie piją a znęcają się nad rodziną psychicznie i fizycznie..przykre..

~playback powiedz mi czego Ty się wstydzisz ..swojego nicka...Sprawdziłam kto był od początku
do 7 str. na "K" kamyk..,kanty..,krzysiek...jeszcze kinga a ton chyba damski nick... Proszę ujawnij
prawdziwy nick bo ..playback nie bardzo mi się podoba ..Chyba jesteś duży chłopczyk i sie nie
wstydzisz hihihi Pozdro :-)))



  06.01.2008 18:29
~magister
Popatrz, popatrz ! Czy to czasem nie tak ganiona przez Playbacka napastliwość ? 
Dziś  już nie zmienię zdania na temat WU, CHYBA, ZE MNIE ZATAKUJE !!!!!
Innymi słowy jeśli Playback nie zaatakuje prawdziwych Misoginian to może Oni go też polubią ?
Widzisz Playback jaki jesteś konsekwentny ? Jak atakujesz i odpowiadają broniąc sie to be. Jak ciebie zaatakują i przestajesz ich lubic to cacy.
Playback/mario - rozdwojenie jaźni trwa ?


  06.01.2008 18:53
~obserwator
Blefujesz playback i tracisz nerwy. Kogo z laski swojej nazwales zwyklym glupem? K.? Kto to K? Fakt ze styl twoj i sposob zachowania bardzo przypominaja wpis pewnej zaby z pierwszego dnia istnienia watku. Dzis sie zegnam z prawdziwymi Misoginianami zyczac im milego wieczoru, hrabiono uszanowania. Playback na do widzenia powiem ze blizej ci do pitbula ktorego wspomniala tu kiedys moja faworytka niz do tamtej zabki z pierwszej strony watka, jedno natomiast was laczy - niesympatyczny wyraz twarzy i odruchy bezwarunkowe. Sa zaby ktore w zagrozeniu wydzielaja niebezpieczna ciecz, pitbul gdy zlapie raz w zeby nie puszcza nawet ogluszony. Eureka!


  06.01.2008 19:49
~wściekły układ
Słów jeszcze o liczby TRZY znaczeniu parę. Liczba ta za świętą od zarania dziejów uznawana była. Pitagoras liczbą doskonałą ją nazwał - liczbą początek, koniec i środek wyrażającą.
A co filozofowie o liczbie tej sądzili ? Oto Laocy mówił - są trzy rzeczy , które cenię - pierwsza to łagodność, druga wstrzemięźliwość, kolejna zaś- skromność.
Ja jednak słowa szczególnie mi bliskie Konfucjusza przytoczę :
NIENAWIDZĘ TRZECH RODZAJÓW ZACHOWAŃ : TYCH, KTÓRZY SĄDZĄ, ŻE MĄDROŚĆ, TO WŚCIBSKIE MIESZANIE SIĘ DO CUDZYCH SPRAW, TYCH CO UWAŻAJĄ, ŻE ODWAGA TO BRUTALNOŚĆ, A UCZCIWOŚĆ TO DONOSICIELSTWO.
A na zakończenie rozważań moich odnośnie dnia świętego, do których mnie tu zachęcano (ironicznie prowokowano ?) średniowieczną opowieść Corterbare zatytułowaną Trzej ślepcy z Compiegne przytoczę:
Trzech ślepców ujrzawszy na swej drodze, pewien złośliwy student wykrzyknął : Oto dla waszej trójki moneta !
Ci do gospody się udali, aby wina zakosztować za ów pieniądz, o którym każdy z nich mniemał, że ma go jakiś z towarzyszy. Student nic nie dał oczywiście. Poszedł jednak w ślad za nimi, by ukradkiem u drzwi tawerny stojąc zobaczyć co dalej się wydarzy. Sami musicie do ksiąg zasiąść by zakończenie poznać. A , że to moralitet jedno być musi.
Zaiste historia pełna jest wydarzeń zataczających krąg jako spirala błędna. A, że i na nasze Misogino trafiła......
Zaiste OMNE TRINUM PERFECTUM.


  06.01.2008 19:57
~playback
Zwykly glup to jeden z moich nickow,zatem nikogo nie obrazilem.Alutka jest bardzo blisko prawdy,mysle ze juz mnie ma na widelcu.Z zak-owska wrodzona swawola bardzo fajnie sie czuje miedzy wami.Piaslas Oberwatorze kiedys o gajowym,moze ja go wyrecze?.Pozdrawiam .


  06.01.2008 22:09
~Mirka
W latach siedemdziesiątych Stachura zbuntowany, niegodzący się z degeneracją człowieka napisał
Człowiek człowiekowi wilkiem!
Człowiek człowiekowi strykiem!
Lecz ty się nie daj zgnębić!
Lecz ty się nie daj spętlić!
Człowiek człowiekowi wilkiem!
Lecz ty się nie daj zwilczyć!
Człowiek człowiekowi bliźnim!
Z bliźnim się możesz zabliźnić!

Słowa te nic nie straciły na aktualności. Różnica polega na tym, że dzisiaj sami z własnej woli gnębimy się, robimy sobie przykrości
Na dobranoc jeszcze coś do przemyślenia tym razem Staff przyszedł mi z pomocą

Czytam historię
I widzę, coś robił
Przez tysiąclecia, Człowiecze!
Zabijałeś, mordowałeś
I wciąż przemyśliwasz
Jak by to robić lepiej.
Zastanawiam się, czyś godzien,
Aby cię pisać przez wielkie C.


  06.01.2008 22:20
~wściekły układ
BEATUS QUI TENET......
Szczęśliwy, kto posiada.... Na tym maksyma łacińska się urywa niedopowiedzenia czytelnikowi pozostawiwszy. Różnie interpretować słowa te można. Tak jak Bismarc - który słowa te uznał za uzasadnienie do agresji twierdząc, że ci, którzy mając dochodzić swoich praw do terytorium jakiegoś, winni je najpierw w posiadanie wziąć.
Albo jak Horacy, co w odpowiedzi własne powiedzenie ukuł - BEATUS ILLE QUI PROCUL NEGOTIIS - szczęśliwy , kto z dala od interesów ziemię ojców uprawia. Dwa więc poznaliśmy poglądy - skrajne jakże. Od agresywnej ekspansji, po izolację, zamknięcie się w "swojej twierdzy". A wszak między skrajnościami tymi jest cała gama postaw pośrednich. Szczęście więc udziałem będzie takich, co dobra materialne mając, życie wygodne wiodą. Będzie też udziałem tych, co drogę ku ich gromadzeniu obiorą. Ale zawsze jest jeszcze furtka na świat. Furtka, którą nie zawsze łatwo otworzyć, nie zawsze przekroczyć prosto. Terytoria bowiem za nią nieznane, nie zawsze ponętne, nie zawsze przyjemność i szczęście wyżej opisane rodzące.
Sonieczka furtkę ową rozwarła. Majątek swój ubogim, potrzebującym rozdawszy nie straciła przecież radości życia. Była szczęśliwa nie mniej, niż w dobra opływający. Tedy szczęśliwym być można i więź z materią tracąc. Szczęśliwym być można dzieląc się także sobą - niekoniecznie dobytkiem swym - z drugim człowiekiem. Nie trzeba w tym celu wcale ziem cudzych zagarniać a przed faktem dokonanym innych stawiać. Nie trzeba też wyzwań unikać, przed przeciwieństwami w mysiej kryć się norze.
Tedy przed namiot wychodzę, by dziki pożegnać. Noc cieplejsza, choć śnieg puszysty wszystko grubą pierzyną przykrył. W wieczór taki uszu moich stuk kół pociągu dochodzi. Wiezie oto torbę serc Waszych daleko, daleko na wschód. Może to ten sam Wschód, z którego Trzej Królowie - na świat, na nieznane otwarci - przybyli ?
Dziki myszkują , szyszki znoszą...
CONTRA SPEM SPERO............

Aska - 2011-05-28 12:09:19

07.01.2008 01:42
~trubadur od 7 boleści
Sława Playbacka dotarła i na nasze forum, wiersze o Nim pisać przyszłem, może nie oberwę dyszlem?

Wiatr ożywczy powiał
z playbackowej łąki?
Szkoda... nie zefirek to to,
jeno jego... bąki!

Fajne co nie? To mam jeszcze:

Kadzidła pożyczyć króli trzech zmusił,
i tak sobie kadził, że aż się udusił!

albo:

Sztuczka swawolna jeno byle jaka
w siermiędze pielgrzyma udawać... playbacka.

albo:

Jedna taka Marysia
wszędzie pchała swego pysia,
tu w playbacka tu w żaka się wcieliła,
taka z niej filutka była. 
Wściekłego kokietowała,
w łaski wszystkich się wkradała.
Ciasno jej  też było wszędzie
więc mykała po kolędzie,
długo w sieci się szwendała
aż na "Misogino" zawitała
lecz miast dzielić się opłatkiem,
każdemu przyszyła łatkę:
ten dziwny, ten niekonstruktywny,
tamten słodzi za wiele
i fałszywie śpiewa w kościele,
jeszcze inny ględzi bzdury
i pisze jak kura pazurem.
Wszytkich tylko pouczała,
na siłę dziury w całym szukała
i tak długo marudziła
aż się Misoginom znudziła.

Maryś nie bądź taka kaczka dziwaczka
bo wywiozą cię  na taczkach.
Burzę zbiera ten co wiatr sieje wszędy   
i widzi nie własne tylko cudze błędy.
Z ust twych płyną fałsz i niezgoda...
Pomyśl! Czy ci jutro ktoś tu rękę poda?

Do nóżek Paniom się ścielę, wrócę tu później albo w niedzielę,
przyjdę na winko nie na wilcze łyko, wiersze zostawiam... za frico.


  07.01.2008 01:53
~dziad kalwaryjski
Tępienie stworów,czyli  Ballada o drugiej wojnie w necie

Miłe ludziska,żal serce ściska
Nic łez mych już nie powstrzyma,
Nicki się piorą,za czuby biorą
Chociaż już nie ma Pielgrzyma!

Walczą kamyki,myki,koniki
Różne plejbaki i zaki,
Obserwatora wsadzić do wora!
-mówią- bo straszna zadziora!

Wytępić dziki! - krzyczą te nicki,
Tasmana -wściekłego stwora!
O mamma mia! Po co ta chryja?
Ma ryja każda potwora!


  07.01.2008 03:18
~trubadur od 7 boleści
O la laaaaaaaaaa! Konkurencja się pojawiła. Może jakiś mały pojedyneczek na rymy?

Słowo jak ostrze szpady czasem płeć przebija -
rana zgoi się, uśmierci... Słowo nie przemija!

Kto pierwszy do golenia? Hrabina? 

Ballada o hrabinie B.

Pewna hrabina, nie z Oleśnicy -
prawdziwy Dracula w spódnicy,
może ona i bałkańska
ale kawał drańska!
Raz nostalgiczna, raz choleryczna,
że bez pół litra nie razbieriosz,
jej każdy post wali z mostu wprost,
nie ma hamulców za grosz.
Frazesów nie lubi, w słowach się nie gubi,
to trzeba przyznać jej,
o przyjaciół się droczy, dla nich w ogień wskoczy,
nieprzyjacioły marsz z wozu, koniom lżej...
Ale ma słabość ta szelma. Nie wiecie? Kota Anzelma,
którym się chlubi i go hołubii - darmozjada!
Dlatego wrzeszczy na widok kleszczy
i miażdzy każdego gada.
Nie dziwujcie się ludziski. Zamiast deptać jej odciski
omijajcie hrabinę z daleka bo gryzie, na śmierć zaszczeka.
Ale czy to wielka wina, że z niej prawdziwa hrabina?
Posor z arystokratami, bo to ludzie z zasadami,
nie cierpią niczego pryncypiom wbrew...
Tak już ma błękitna krew. 



  07.01.2008 06:03
~alutka51
Witam Wszystkich :-))) Już dawno... nie było u nas..takiego ruchu....O jednym Panu/i nawet wierszyki
piszą...... tego jeszcze nie było...pozdrawiam autora...
playback .....Alutka jest bardzo blisko prawdy,mysle ze juz mnie ma na widelcu
.. chcesz żebym niestrawności dostała.....Ja Ci dobrze radzę ....facet jak jesteś facetem...(baba!!!)
wróć ale pod swoim prawdziwym nickiem i zachowuj się jak dżentelmen....Wczoraj dałeś popis nie ma
co...uważam że każdemu należy dać szansę.....ale nie przeginaj...... playback...
Miłego dnia Wszystkim życzę :-)))


  07.01.2008 09:29
~wściekły układ
CONTRA SPEM SPERO - wierzę, nadziei wbrew.
Oto słowa, które kolejną słów triadę pozornie zubożyły. Wiara, nadzieja, miłość..... Ta właśnie trójca każdemu z nas znana jest, powtarza się ją powszechnie, w każdym miejscu i chwili. Łańcuch jakby trójogniwowy tworzy, gdzie jedno ogniwo z drugim połączone, krąg nierozerwalny w praw natury uchwycie dzierży. 
A przecie nie zawsze ogniwa te są trwałe, uścisk ich niekoniecznie żelazny bywa. Miłości w sentencji łacińskiej brak. Jedynym ogniwem trwałym pozostaje wiara. Oczywiście nie wiara w rozumieniu dosłownym, ale tym ogólnym bardziej . Każde działanie nasze wynika z dążenia ku celowi jakiemuś. Raz jest ono bardziej, innym razem mniej przemyślane, bardziej spontaniczne, chaotyczne, przypadkowe. Każde jednak oczekiwania jakieś, efekt jakiś niesie. Dla nas i dla innych. To świadome, rozwagi więc winno być pełne - zawsze bowiem czas mamy, by je przemyśleć,  absolutną pewność zasadności jego mając. Świadome działanie na szkodę innych jest działaniem podłym i nie na uwielbienie, nie na uśmiech - jakikolwiek, życzliwy , wzgardliwy, złośliwy - ale na potępienie zasługuje.
Maksyma łacińska kryje jednak i drugie treści oblicze. Oto czasem podejmujemy działania, które jakby z góry na porażkę są skazane. Brak nam sił, środków, metod, pomysłów z jednej strony, z drugiej zaś nie napotykamy na wsparcie, a czasem wręcz kłody rzucane pod nogi omijać musimy. Nadzieja z uporu wówczas wynika, z przekonań naszych. Oto niebaczni przeszkód śmiało podejmujemy wyzwanie, dążymy do planów spełnienia, mając świadomość ryzyka porażki. Nadzieja taka wielce jest więc twórcza, z siły charakteru niebywałej bowiem wynika.
Sonia z pewnością pojmowała z jakimi problemami w Darfurze przyjdzie Jej się spotkać. Ale nadzieją - wbrew wierze pozornie przepełniona - pojechała ratować dzieci. Nadzieja Jej maksymę łacinską tym samym zmodyfikowała. Uczyniła z niej na powrót łańcuch dwuogniwowy. Nadzieja oto wynikała z wiary, że jakikolwiek osiągnięty pozytyw wart jest ryzyka. Kiedy więc łańcuch ów na nowo powstał , każdy z członów jego ramiona swe rozwarł. I objął nimi trzecie. Miłość....


  07.01.2008 15:45
~Mirka
Wiara, Nadzieja, Miłość

Człowiecza dola
płatkami róży
rzadko bywa usłana,
kark zgina ciężar,
tragedii brzemię
wytrwać pomaga
- Wiara.
Płatki uwiędną,
wiatr je rozrzuci,
czas nosi czapkę złodzieja,
wtedy, gdy bardzo
mroczno na duszy
ciemność rozjaśnia
- Nadzieja.
Cierniową drogą
kroczy samotnie
codzienna życia zawiłość,
wyciągnij ręce
otwórz ramiona
światu ofiaruj
- Miłość.
Mroki złej nocy
świt dnia rozjaśni
i życie bardzo uprości
gdy z sercem mądrość
dojdzie do głosu
wiary, nadziei, miłości. 

krystyna kunigiel-jabłońska


  07.01.2008 18:56
~playback
Obawiam sie ze nie bedzie mi dane podzielic sie uwagami na temat waszych wpisow pod moim skromnym adresem.Kolejny post w ostanich dniach zdematerializowal sie,nie mam juz sil ani checi raz jeszcze podejmowac trud tlumaczenia ze nie jestem waszym wrogiem lecz przeciwnie zagorzalym sympatykiem,ktory z ojcowska troska przyglada sie dzieciaczkom.Jednak cos ode mnie sie wam nalezy,podziekowanie za slawienie mojej osoby.Czekam na dalsze probki poezji na moj temat,kiedys sie odwdziecze w podobny sposob,a ze talent mam to i uczta duchowa sie szykuje.


  07.01.2008 20:29
~helcia namber lan
Jezuniuuuuuuuuu plejboj nierub nam tego. Dopiro dzis sie obrobila i synek dal mi komputra na caly wieczur bo poszed na pokocórowac, co zrobic chlopak mi rosnie jak na drorzdzach. Ale wiesz co plejboj? Ty czlowiek delikatny to Helcia tak sobie mysli ze ty specjalnie muwisz tak rzeby nie robic pszykrosci towazystwu ze cie nie bedzie, a ja tak sobie w mojej glópiej gluwce ukladam, ze ty masz jakos warzna robote, misje nawet do zrobienia pewnie bardzo warzna dla ciebie i dla pszyszlosci swiata. Ale Helci tesz coinego chodzi poglowie i wiesz co plejboj? Nie lubisz slodzic azes tera przegiol z to ojcowska miloscio i zagozala sympatio... gozala mi to jedzie i to ordynarnym bimbrem.  Tu sa i faceci i mlode chlopaki, muj synek tesz tu zaglonda. Czy ty pszypadkiem nie p, tfu Helcia co tobie chodzi po glowie glópia babo. Ale Helcia rzycia troche widziala i wie na wlasnej skuze ze jak kto kadzi za wiele to nie zbyt dobre zamiary ma. Ty sie plejboj na glópio helcie niegniewaj ale ja zeby stracila i na falsz sie napaczyla i cos mitu nie pasuje. Plejboj zrup cos, powiec ze moge spac spokojnie. Synek dostal  spuzniony prezet pod choinke od cioci Marcysi, w piontek dostali my paczke, mikrofon i slóchawki. Morze kto pogada z Helcia? To lepsze nisz czytac jej byki. Pa kochani, morze do puzniej a ty panie plejboj napiz cusrzeby helcia mogla spac spokojnie, co nie? Dubliniakom dzienkuje serdecznie, Helcia zawsze sie cieszy jak kto jej dobre slowo powie. Niby nic a jak cieszy no nie? Ja was tesz ajlawju dubliniaki i wszystkich was ajlawju, bardzo.


  07.01.2008 20:53
~playback
Szanowna pani Heleno,mimo usilnych prob nie jestem w stanie ogarnac pani talentu i prob literackich.Moze jak pojde na emeryture i bede mial wiecej czasu sprobuje zrozumiec o czym pani od pewnego czasu pisze.Pozdrawiam z ojcowska czuloscia.


  07.01.2008 21:26
~Hrabinia's hostage
Helcia my Ciebie tez ajlawju ! Jestes tak boska, ze wieczory w pubie zaczynamy od szukania Twoich postow. Pisz, pisz, cwicz walenie w klawisze. Sluchawki Ci tez poslemy , tylko napisz gdzie. Albo lepiej przyjedz tutaj to kupimy Ci komputer i co tylko chcesz, bo jestes warta wszystkie pieniadze ( chociaz przez Ciebie stracilem flaszke Johna ).
Widze ze ta mala weszka nie chce sie od Was odczepic. Nazywamy tu takich mianem blimp, ale nie przetlumacze co sie pod tym kryje ( a nic pochlebnego ), bo nasza uciazliwa mateczka zaraz podnioslaby raban ze ja atakuja.
Mateczko - zostaw swoja matczyna milosc dla brata.
I skoncz juz walic w ten swoj bodhran. A co do uczty mateczko, to pozwol ze dzis na kolacje zamiast twoich wypocin zjemy cock- a - leekie ( w tym pierwszym wyrazie jest wiecej meskosci, niz w tobie mateczko) oraz colcannon. To prawdziwe irlandzko-szkockie przysmaki.
A jak przyjedziesz Helcia, to postawimy Ci Demijohna. I to najbardziej pekatego z pekatych !
A tym backiem sie Helcia nie przejmuj.
Hahahahaha - uczta duchowa, talent. Mateczko -  jestes Dalek a nie talent. Wymowa podobna , ale znaczenie naprawde inne.


  07.01.2008 21:56
~playback
I pomyslec ze spszontaczka ma takie wziecie,ale wiadomo kto wyjechal na saksy d Irlandii,wiec kazdy moze sobie dopowiedziec co mam na mysli.Nie zdziwie sie jak jeszcze gzdzina zaczie slodzic pni Helci.To jakies odchylenie od normy ale coz wszystkie dzieci moje kocham.


  07.01.2008 21:59
~wściekły układ
Dobre wieści dzień dzisiejszy nam niesie. Oto pokazano maleństwo, które jeszcze kilka miesięcy temu umierające z powodu poważnej wady serca, dziś dzięki ludzkiej życzliwości jest już zdrowe. Dziewczynka raczkująca po podłodze, przez redaktora została nazwana "najszybszym małym samochodzikiem". Wzruszający jest uśmiech na buziaku maleńkiej dziewczynki, najsłodszej istotki na świecie - tej samej, która niedawno sinością warg przerażenie budziła. Wieść o niej zmobilizowała wielu, zebrano ponad 50 tys złotych , by zabieg można było wykonać. To wprawdzie jedno tylko więcej istnienie ludzkie ocalone. Ale przypomnijmy sobie radość ciężko już chorej Sonieczki, która na jednym z dyżurów uratowała takie samo pojedyncze życie. Liczy się każdy - bodaj najdrobniejszy gest, jakakolwiek pomoc. Im więcej ludzi  zbierze się wokół idei niesienia dobra, tym wysiłki te owocniejszymi będą. A wówczas już nie jedną, ale wiele istnień dla świata zachować można.
Zbliża się Jurka Owsiaka niedzielne granie. Tego, który sam dramat córeczki przeżywszy, miliony ludzi na całym świecie porwał. Będzie pewnie swoim magicznym głosem, naturalnym dowcipem, ciepłem unikalnym przekonywał, że warto. A my wpatrzeni w Jego - zapewne żółtą koszulkę, w charakterystyczne okulary pospieszymy z realną pomocą. Może kiedyś na ulicy miniemy kogoś, kto życie nam zawdzięczać będzie ?
To myśląc przed namiot mój wychodzę. Mróz nie tak już srogi, choć mgła gęstnieje...
DIMIDIUM FACTI, QUI COEPIT, HABET......
Tasman głowa kiwa. Karoca Hrabinii zaspami wieżowcom równymi od kniei naszej odcięta. Honoratka choć dzielna łopaty długo nie utrzyma. Tedy Tasman oczami tęsknie wywraca. Pośle Go do kniei - niech szyszek na jutrzejsze napisy przydźwiga. Niech będzie tak na początek dobry.


  07.01.2008 22:23
~magister
Każda dobra g(a)zdzina dobrze wie co to bzdzina.


  07.01.2008 22:51
~obserwator
Playback skad pewnosc, ze post Helci byl kierowany do ciebie? No comment. Dodam, ze na mozg ci pada i idz sie leczyc. Zaczynam nabierac coraz wiekszego szacunku dla Helci, respektu tez. To co usilowalem w kilku postach dac do zrozumienia szanownym Misoginom, dzis Helcia zalatwila  jednym zamachem i z jakim wdziekiem. Playback jestes wiekszym pajacem niz przewidzialem  a hrabina jest boska. Podpisuje sie pod jej stwierdzeniem odnosnie balwanow. Jak to robisz cudzie ty moj balkanski ze strzelisz jednym zdaniem w powietrze i balwanom zwieracze puszczaja? Szanowni panstwo playback tak wykrecil kota ogonem,ze dostal zawrotu glowy, stad reiterada pod pozorem niedyspozycyjnosci serwera forum. Akurat jest to pierwszy i jedyny podany przez playbacka konkret choc nie dotyczy kwestii tu poruszanych - przypomne chocby ta o etyce zaczeta przez hrabine i poparta faktem, ktorego bylismy swiadkami a watpie by hrabina koloryzowala. Playback nie raczyl sie wypowiedziec choc zapewne ma wiele do powiedzenia, co z reszta widac po odniesieniach do kazdego i do wszystkiego. Boli mnie jedynie, ze moja faworyta stala sie zrodlem zjadliwego wierszyka kogos podpisujacego sie nickname trubadur. Czy to kolejne wcielenie playbacka? Sprawiedliwie przyznaje ze poezja dosc wysokiej jakosci, spostrzegawczosc autora rowniez  zasluguje na pochwale. 
Hrabinia`s hostage bede w marcu w Irlandii, podpowiedz kontakt.


  07.01.2008 22:53
~alutka51
Kochany WU :-)) Sorellino tylko nie bij :-))POLACY MAJĄ Serce na dłoni......
Polacy sięgają po portfele, kierując się emocjami. Gdy następuje jakaś tragedia w ślad za nią
rusza zbiórka pieniędzy nagłośniona silnie w mediach, otwierają się ludziom serca.Jak nie chce
nam się wyjść z domu to ślemy SMS żeby tylko pomóc...Akcja Owsiaka... bardzo nie podoba sie panom
w czarnych sukienkach.... że pod kościołami stoją wolontariusze z puszkami... i dostaną mniej na tacę.....


  07.01.2008 23:29
~tys gozda
Raz nos śwranej gaździny
wyczuł w powietrzu bździny
na poema playbacka
dłużej więc już nie czeka
tylko okien rozwiera futryny


  08.01.2008 00:03
~Sorellina
Ja miałabym Cię bić,Alutko?! Nigdy w życiu! No... chyba żebyś na Jurka Owsiaka co złego powiedziała!
Albo na Helcię ! No wtedy,to nie wiem...pewnie by mnie ręka świerzbiła....A w ogóle to i Ciebie i Jurka i Helcię ajlowju!


  08.01.2008 00:07
~śwarno gaździna
Józuś kruca, to ty??? Pozierom na forum i cosik mi nosym Józusiem zajizdzo. Bocem twoje wiersyki, w gazetak nowet jedyn taki redachtor je publikował. Józuś zdolna bestyjo, a kie prund w herbie pocuje to  go nikto nie ścignie, syćkik wyłonacy kie floske zocy, taki zdolny. Hej!


  08.01.2008 00:24
~hrabina_bałkańska
Nie aż tak odcięta Drogi WU! Atak zimy już zelżał, w stolicy nie odczuwało się jej zbytnio choć w nocy potrafiło być 
-18. Najbardziej  zima dała się we znaki w okolicach delty Dunaju gdzie jest cos podobnego do polskiego bieguna zimna w Suwalskiem. Wczoraj mogłam się tylko przyglądać jak nasz hmmmm... przyjaciel wije się jak piskorz "błyszcząc" sobie tylko wiadomym "konstruktywizmem". Tak upierdliwa potrafi być tylko baba, a  i to nie każda. Tak słodzić jak playback też umie tylko kobieta tylko po co i te rzucane  niby mimochodem słówka? Wyjaśniają wiele, a właściwie tylko potwierdzają  po raz kolejny kto kryje się pod niezbyt wyszukanymi nickami.  Dobrze, że miałam nawał pracy i byłam bez szans by wpisać się na forum bo...  dimidium facti, qui coepit, habet ale... ja niestety wszystko muszę dociągnąć do końca, na połowę drogi nie mogę sobie pozwolić więc dzięki temu nie wdałam się w bezsensowne dyskusje z w/w.  Ciekawym natomiast jest jaka będzie druga połowa dzieła playbacka które zapoczął, ale o tym na pewno da nam znać albo sami się dowiemy i odczujemy jak przyjdzie czas. Mam złe przeczucia, że nie będą to przyjemne momenty - sąsiad ma pitbulla więc nic więcej nie muszę dodawać... Wracając do zimy to o siebie nie dbam,  martwię, raczej o Małgosię - jak Jej mija podróż i kiedy możemy się spodziewać jakichś wieści z tamtej strony Swiata. 
Dziękuję Obserwatorowi za chęć kontynuacji problemu etyki i za życzliwe słowa pod moim adresem. Szkoda, że nikt z Misoginian nie podchwycił tematu... Parę słów i do (rymy mi nieobce) Trubadura - hrabina to stara rura, na pochlebstwa nie łasa, gdy ganiona też chasa, poszukaj lepiej jarmarku i mi nie kadź...smarku!
Pozdrawiam Wszystkich cieplutko. Czas na odpoczynek i... na Forum :)


  08.01.2008 00:42
~alutka51
Sorellino ja na Jureczka Owsiaka... ja JURKA i Was ajlowju! .Dobranoc


  08.01.2008 00:48
~alutka51
Sorellino ja na Jureczka Owsiaka... ja JURKA i Was ajlowju! .Dobranoc :-)))


  08.01.2008 00:48
~wściekły układ
Alutko, oczywiście, że ludzie - nie tylko Polacy serce na dłoni mają. Smutne jednak jest to, że do serc tych państwo tak często odwoływać się musi. Naturalnie, że biedy otaczającej nas coraz powszechniej same instytucje socjalne nie przezwyciężą. My na wątku naszym zachęcamy do samodzielnego poszukiwania osób potrzebujących wsparcia. Zachęcamy do pomocy, która nie jest przejściowym porywem serca, nie jest czynem do którego zachęcają media, nie jest efektem wzruszenia faktem, na który ktoś inny uwagę nam zwraca. Jest natomiast wynikiem naszej spostrzegawczości, naszej samodzielnej inicjatywy. Takie dzieło można kontynuować nieustannie. Wielka, wspaniała akcja  Jurka Owsiaka o rozmachu nigdzie na świecie nie spotykanym dzieje się raz w roku. Audycji telewizyjnych, artykułów prasowych poświęconych pomocy biednym nie jest zbyt wiele. A ludzi dobrej woli jest tylu, ile ukaże nam się już w niedzielę w relacjach z ulicznej megakwesty. Warto zagospodarować dobro tak wielu. Zagospodarować nie jak dawniej społeczny czyn grabienia trawników na lokalnym osiedlu, ale jako dzieło codziennego niesienia spontanicznej megapomocy.


  08.01.2008 08:12
~romuald w.
Tatrzansko-balkansko sie na forum zrobilo i dobrze.Zastanawiam sie tylko czy nie szkoda energi i i weny tworczej dla jakiegos Playbacka.Nie wystarczy ze jest i z ojcowska czuloscia nam kibicuje?.A niech sobie pisze ,byle nie macil na forum.Nie jedna juz burze przezylismy to i na kolenja strachem sie nie oblecimy.Nie ukrywam ze ubawily mnie posty Helci i Hrabiny,inni tez nie zasypuja gruszek.Mnie zas bardziej interesuje nasza wrazliwosc na biede i pomoc ludziom ,zwlaszcza kiedy jest zima.Krotkie posty Staszka uzmyslowily mi jak wiele jeszcze jest do zrobienia.Pamietacie moja swinke?,to juz kolejna ostatnio byla wyprozniana,zawsze jest wiecej potrzebujacych niz srodkow pienieznych,ale to nie powod by ustawac w pomocy.Kazdy drobny gest,uczynek sprawi ze moze komus dzs przywrocimy optymizm i wiare w zycie,ktore napewno ma sens.


  08.01.2008 08:32
~wściekły układ
DIMIDIUM FACTI, QUI COEPIT, HABET - połowę dzieła wykonał, kto je rozpoczął. Obserwacje wiekowe u maksymy łacińskiej podłoża leżą. Mobilizacja do działania , rzecz to bowiem najtrudniejsza. Zasady entropii uczą ( a i codzienność także ), że łatwiej np. nabałaganić, niż potem sprzątnąć. Ten czyn ostatni jest zarówno bardziej czasochłonny, większej wymaga energii, a nierzadko.....z wysiłku i czasu mu poświęconego mniejszą daje satysfakcję.
Ale z chwilą, gdy już się przełamiemy, a aktywność w sobie wzbudzimy, to faktycznie jakbyśmy w połowie drogi do celu się znaleźli. Walcząc ze słabościami swoimi, planując działanie, które w sposób najszybszy, a zarazem najmniej skomplikowany sukces pozwoli uzyskać, nierzadko sporo czasu bezpowrotnie marnujemy. Zrobię to potem - za godzinę, jutro, miesiąc, na "święty nigdy". Tymczasem czas przecieka między palcami, niejedna też szansa umyka. Tedy czasu nie trwońmy, spraw ważnych na przyszłość nie odkładajmy. 
Czas do lazaretu bieżyć. But jeden na nogą założywszy, drugim w dłoni z wahaniem kiwam. Cóż, konsekwentnym być trzeba - jeden już wzuty, wszak w połowie ku wyjściu drogi jestem.
Dziki nocą - jako w zwyczaju ich - nie próżnowały.
FORSAN ET HAEC OLIM MEMINISSE IUVABIT......


  08.01.2008 08:56
~playback
Nic mnie w zachowaniu WU nie zdziwi,nawet gdyby w jednym bucie chodzil,drugi zawsze moze znalezsc.Balagan ,balaganem ,gorzej kiedy mamy do czynienia z ludzkim chaosem umyslowym,tedy biegne tam gdzie WU by z ojcowska czuloscia i pasja sprobowac ulzyc cierpieniu ludzkiemu.Do Hrabiny czuje miete,toc to Gdanszczanka.Za goralszcyzna nie przepadam,oni nawet pogody nie potrafia przewidziec.Caly ich wysilek skupia sie na wciskaniu smierdzacego sera ceprom i wyciagania od nich dudkow.Helciu,skorzystaj z zaproszenia do Irlandii,poki jeszcze chca Cie tam.

  08.01.2008 08:57
~Mirka
Przed blokiem stoi  kontener na używane ubranie z PCK. Tam wraz z sąsiadami wrzucaliśmy zbędne nam ubrania, które były w dobrym stanie i zalegały w szafach. Do czasu, aż dzieciaki nasze, których pełno wszędzie odkryły za miastem „wysypisko” a na nim stosy ubrań. Postanowiliśmy, że nie będziemy powiększać tej górki. Zaczęły się zbiórki i przekazywanie znajomym, przez znajomych do znajomych. Ktoś usłyszał, że tam potrzebna pomoc ciuchowa, inny zna jakąś rodzinę na wsi pobliskiej, nauczyciel w szkole coś szepną czy ksiądz i tak już ponad dwa lata się ciągnie. Są dni, że nikt nic nie zbiera, a porządek robimy w szafach, wówczas wieszamy na kontenerach, stamtąd szybko znikają reklamówki. Wielu ludzi bezdomnych, biednych chodzi i szuka w odpadkach puszek, butelek, czegoś, co może sprzedać, oni zabierają ubrania i maja troszkę cieplej, czyściej, a my mamy świadomość, że nic się nie zmarnowało, nie niszczy się na wysypisku. Nic takiego nie robimy, taka zwyczajna rzecz, żadnych wydatków, żadnych pieniędzy, nam nie potrzebne, a kogoś cieszy.


  08.01.2008 09:14
~adorator66
My Polacy jestesmy narodem zrywow,slomianego zapalu  i wywolywniu powstan konczacych sie kleska.Dlatego takie akcje jak Owsiaka nalezy czynnie wspierac i szeroko propagowac.Orkiestra przynajmniej gra dla ludzi a nie dla purpurowych urzednikow czy rydzykownych przedsiewziec.Wiwat WOSP,wiwat kwestujacy i darczyncy!Nie znajduje na tym goscinnym portalu Klary,czyzby na prawde odleciala do cieplego kraju i nie ma zamiaru wracac?.Gorce brawa dla Mireczki i Alutki,wasze posty trafiaja do ludzi i sa im bliskie.Nie za bardzo przepadam za dziwactwem i nadmierna retoryka.Pozdrawiam Helcie,proletariuszke z wyboru czy koniecznosci?.


  08.01.2008 09:28
~gaja
Idea Owsiaka jest fenomenem na skale swiatowa.Podoba mi sie rowniez przejarzystosc z jaka rozdysponowywane sa pieniadze uzyskane ze zbiorki pienieznej.Jestem pelna podziwu dla wolontariuszy.We Wloszej istnieje podobna akcja,ale organizuje ja publiczna telewizja Rai,trwa kilka dni i na przemian na 3-ech kanalach odbywa sie transmisja non stop ktorej zadaniem jest uzbieranie pieniedzy na wsparcie sluzby zdrowia i badan naukowych.Rok w rok bite sa rekordy zbieranych funduszy.Jednak darczyncy posluguja sie albo karta platnicza,albo dzwoniac do operatora telefoni deklaruja kwote jaka zostanie im adebitata na rachunek tlefoniczny.Jezdzi rowniez pociag Teletohn,bo tak sie nazywa ta akcja i w kazej zatrzymujacej sie miejscowosci odbywaja sie kwesty na dworcach.Trzymam kciuki za WOSP i zycze powodzenia Owsiakowi.Pozdrawiam Misoginian i wierze ze kazdy z nas dolozy cegielke to tej szczytnej idei,tym bardziej ze nie stoi za tym kler.


  08.01.2008 09:36
~Mirka
Playback czy Ty czasem pracujesz. śpisz, jesz, zakupy robisz? Kiedy otwieram te strony, zawsze jesteś. Może twój zawód to Krytyk? Mimo wszystko martwię się o Ciebie, może wyjdź z domu na świeże powietrze, na spacer. Wrócisz i opowiesz nam, co po drodze widziałeś, kogo spotkałeś. Może spotkasz kogoś, kto wsparcia, pomocy potrzebuje. Twojej pomocy. Zobaczysz jaką radość sprawia na przykład pomoc w niesieniu zakupów sąsiadce, czy podanie ręki komuś, kto poślizgną sie i przewrócił.Nic trudnego, wielkiego,a cieszy


  08.01.2008 09:48
~konfidencjusz
Czytajac dziwaczne tektsty niektorych forumowiczow,posluze sie i ja lacina pierwszy i ostatni raz z nadzieja ze w koncu zostanie zaniechana w tym watku:Qubus deerat inimicus,per amicos oppressi.To do wszystkich napastujacych Pllaybacka.Jeden wazny klecha na sile wprowadza ten martwy jezyk do kosciolow,inni nie wiem po co?, by blysnac na tym forum uporczywie cytuja  lacinskie powiedzenia,powodujacym odwrotny skutek do zamierzonego,u mnie wywoluja odruch wymiotny.A to nie mamy przyslow i powiedzen polskich?,zawsze musimy sie poslugiwac obcymi wyrazeniami?To juz wole czytac posty  w stylu sarmackim posty pisane.A na koniec,jak to jest ze najsympatyczniejsze forumowiczki A i M nie depcza gosci?Widac ze jeszcze zachowalyw sobie godnosc i szacnek dla blizniego.Brawo!


  08.01.2008 10:00
~playback
Spiesze z odpowiedzia Mireczko,spie malo(podobnie jak Ty),jem malo podobnie jak Ty?,pracuje za duzo,napomagalem sie w zyciu ho,ho a moze wiecej.Sasiadka jest mlodsza ode mnie wiec ona nosi moje zakupy.A dzis pisze z doskoku,bo polamancow duzo,to przez tych co czas na forach trwonia,poezje rzekomo goralskie plodza a o zalegajacym sniegu zapominaja.Pozdrawiam Ciebie z czula ojcowska sympatia,Jestes jedna z nielicznych niedziwaczek na tym forum.


  08.01.2008 10:24
~maratończyk
Oczywiście Mario- ktos musi obejrzeć klisze osób z podejrzeniem złamania. Jest to też,jakaś forma pomocy - zwłaszcza w twoim wieku. Ale prawdziwą pracę wykonuje lekarz. Skup się więc na oglądaniu zdjęć . I koniecznie zajrzyj na wątek Soni na forum w którym jesteś - niestety - moderatorem. Przewiduję kolejny popołudniowy wytrysk intelektu - także tych, którzy ci u wtórują. Tylko najpierw się uspokój nim coś napiszesz (kropelki ? trochę łaciny?)
WĄTEK SONI JEST NAJCZĘŚCIEJ CZYTANYM NA TWOIM FORUM. MIMO, ŻE JEST POZORNIE MARTWY OD 07.10.2007 r.! 
Widocznie nie potrafisz stworzyc tam w innych miejscach atmosfery nazywanej Ucztą duchową. Czytaj częściej wspomniany wątek - możne nauczyć się na czym to polega ? (czego twoim czytelnikom życzę )


  08.01.2008 10:28
~bastek
Widze ze wielu z was ajlawiu kgos na tym forum, wiec spiesze doniesc ze ja ajlawiu przedewszystkim siebie,bo kto nie kocha siebie i nie akceptuje sie takim jakim jest nie potrafi kochac innych.Dodam jeszcze ze dawano tak ciekawie nie blo na forum jak ostatnio.Jeden to "ojciec" sprawil ze towarzystwo skrzyknelo sie i ma wreszcie w kogo uderzyc.Daleki jestem od takich form i ciaglych podejrzliwosci,nie wazne czy ojciec to mama,wazne ze "czuwa".


  08.01.2008 10:28
~tyz gozda
Łojezusicku roztomiły ! To i Konfydencjusz po łacinie śwargoce ? A pedoj no Konfidencyjusz cusik tam pedziałeś - ja gozda ni w zumb nie kumom.
Wściekły goda choć potem cegusik chcioł. Pedz i ty co?


  08.01.2008 10:35
~alutka51
Dzień dobry Wszystkim :-)) Dziękuję Konfidencjuszu,dziękuję Adoratore66 za miłe słowa.... :-))
Uważam że Playback nie jest taki zły...każdy zasługuje na drugą szansę...prawda Playback :-))
Miłego dnia życzę....  Mireczka ma rację ...trzeba odpocząć od komputera i wybrać się na długi
spacer.....Świeże powietrze jest nam potrzebne..dla zdrowia....Pozdrawiam :-)))

Anna Achmatowa

Ty przyszedłeś pocieszyć mnie, miły,
Taki tkliwy i łagodny taki...
Unieść się z poduszki nie mam siły,
A na oknach wszędzie gęste kraty.

Ty myślałeś, że martwą zastaniesz
I przyniosłeś wianuszek na czoło.
Jak boleśnie uśmiechem mnie ranisz,
Drwiący, dobrotliwy, niewesoły.

Co mi teraz ta śmiertelna trwoga!
Jeśli ze mną pobędziesz choć trochę,
Przebaczenie wymodlę u Boga
Tobie i tym wszystkim, których kochasz.



  08.01.2008 10:36
~gosc z Malmoe
Konfidencjusz - cos mi sie zdaje, ze pomyliłes miejsca. Zadac, wymagac, nakazywac kto jak ma pisac ? Zadac, zamawiac, krytykowac zamowione dania mozesz sobie w kawiarni, czy tym podobym lokalu. Tu kazdy pisze jak chce i co chce - ty tez jestes tego najlepszym - choc nie najchlubniejszym dowodem.
Pisz sobie (choć niewiele to wnosi ) i daj zyc innym. A zadania zostaw na kontakty z punktami usługowymi. Tam opisuj co ci pasuje i wystawiaj rachunek. Tu po prostu pisz. A jak sie cos nie podoba i masz odruchy wymiotne - to albo nie czytaj bo szkodzisz zdrowiu albo..... zwymiotuj. Tylko tak zeby innym nie przeszkadzac.


  08.01.2008 10:38
~ja wiem
Mario!,jaka jestes nie wie nikt,ale ta prawda wcale nie potrzebna mi.Zmasowane sily przystapily do frontalnego ataku.Nie wystrcza juz spszontaczka Helcia,gorale i goralki z Mazur i Balkanow,spiesza z pomoca helenskie nowe hybrydy.Poczekam do wieczora jeszcze ktos sobie polamie "glowe"a wtedy tylko ojciec wam zostanie.


  08.01.2008 10:59
~jadzia
Nie wiem  co i po co trwa spor z Playbackiem,moze rzeczywiscie to postac-osoba godna uwagi i wyrozumienia?Swiateczna aura odeszla ,nasza pamiec jest krotka,tyle sobie zyczen zlozylismy,a w rezultacie to tylko slowa i jezcze raz slowa.Przyklad Alutki jest dla mnie promykiem nadzieji ze tak czesto przez nas gloszona toleracja wreszcie zagosci na tym forum.Dla mnie w tym watku jest zawsze cos godnego i interesujacego do przeczytania.I nie wazne czy pisza to stali bywalcy czy przygodni forumowicze.Wzniesmy sie nad podzialy i okazmy wiecej serca i sympati kazdemu kto tutaj zaglada.


  08.01.2008 11:00
~też wiem
Nie wystarcza już zak, myk taki i ów, pielgrzym (lekarz) playback (tyż przypadkiem lekoż), konfidencjusz, kszzzz 
( sporadycznie pod swoim nickiem)..... teraz jest ja wiem ( też lekarz- bo to chyba forum lekarskie co - konfidencjusz też zna łacinę więc może tyż likoz ? ))
Jak tak dalej pójdzie to zostanie wam tylko......... WU ze swoją łaciną ( na szczęście nie kuchenną - choc taka ciśnie się na usta czytając te bzdety )


  08.01.2008 11:06
~alutka51
Ludzie co się z Wami dzieje co!!!! A ty ~gosc z Malmoe odczep się Konfidencjusza  ,trochę
kultury... Ja wiem... a Ty jesteś 100% pewny/a że to Maria!!!!! bo ja nie... następna/y
Maratończyk..nudzi Wam się ..wynocha na spacer..umysł odświeżyć...Pozdrawiam :-))

Człowiek znikąd
Człowiek znikąd
podąża piaszczystą drogą poprzez swój własny cień
zagarniając wspomnienia stepowe krąży niczym
zupełnie jakby i nadal a jednak to on......

Nie znając ani drogi ani słów docierając do jutra
błąka się pomiędzy krzewami ogarnięty liśćmi
i tylko czasami słyszy jakiś szept nie rozumiejąc
jego znaczenia słów i przyczyny.......

Człowiek znikąd - spalone wspomnienie....


  08.01.2008 11:11
~alutka51
A jeszcze jedno czego się wstydzicie swoich nicków prawdziwych ...zachowujecie się jak
tchórze.... ODWAGI.... Pozdrawiam :-))


  08.01.2008 11:27
~farmaceuta
SAPIENTIA EST FELICITAS,witajcie.Mam nadzieje ze znajdzie sie miejsce dla farmaceuty na tym forum gdzie srodowisko lekarsko-goralskie wiedzie prym.Mam nieodparte wrazenie ze przydalaby sie niektorym dawka nieszkodliwych ziolek albo tak modnych pigulek hemoepatycznych.Nie znam Alutki ale, ma wiecej zdrowego rozsadku w sobie niz nie jeden magister.Zadacie od innych tolerancji i wyrozumienia sami zas swoimi postami przeczycie temu.Komus w niebie chyba jest od paru dni bardzo przykro,zrobcie cos by przerwac ten lancuch zlosliwosci.Zaznaczam ze nie znam i nie znalem wczesniej nikogo z tego forum.Powodzenia!


  08.01.2008 11:41
~kOnick
Nie wystarcza juz Helcia,Gazdzina,Synek,Magister,Maratonczyk by dokopac niczemu niewinnej osobie piszacej jako Playback.Smaczku dodaje fakt jakby to wieloniczek pisal.A co takiego i niesympatycznego napisali goscie ze tak ich zle tektujecie.Godna jest tylko postawa Alutki,jak sie nie ma pewnosci co do osoby lub zdarzen to sie nie rzuca bezpodstawnych pomowien.I nie psujcie tego watku ciaglymi pyskowkami,dajcie i innym zyc i pisac.A czym sobie zawinil Konfidencjusz by go ustawiac i do kawiarni posylac?.


  08.01.2008 11:56
~alutka51
Witam Farmaceuta :-)) Zapraszam Ciebie serdecznie ,,przyda nam się taka osoba jak Ty...
czasem polecisz odpowiednie...ziółka co niektórym... które pomogą "na spokojność"hihihi
Pozdrawiam :-)))

„Jesteś zdany na własne siły. Wszyscy jesteśmy pozostawieni samym sobie 
i wszyscy musimy się o siebie troszczyć. Sami tworzymy własne raje i piekła.
Nie możemy zwalać odpowiedzialności za swe czyny na nikogo. 
O ile łatwiej by było, gdybyśmy mogli obarczyć swoimi złymi i dobrymi uczynkami Boga.”

Gardner R. Dozois


  08.01.2008 12:12
~farmaceuta
UT EXEAM MELIOR,tak po cichu sobie marze,czy jest ktos w stanie spelnic to moje ciche marzenie?Emigrowac nie mam zamiaru,wszedzie dobrze gdzie nas nie ma ale najlepiej jest na Ziemiach Odzyskanych.


  08.01.2008 12:28
~alutka51
""Jest cechą małego i niskiego ducha gardzić godną chwałą tryumfu. 
  Albowiem jak płochością jest polować na pusty rozgłos, 
  jak również gonić wszystkie cienie fałszywej sławy, 
  tak również jest cechą człowieka małodusznego uciekającego 
  przed światłem i blaskiem odrzucać należną sławę, 
  co przecież jest najgodziwszym owocem cnoty ""


  08.01.2008 12:43
~Mirka
Playback chyba troszkę jestem dziwaczką. Jaki normalny człowiek nie sypia nocą, lubi jej ciszę, odgłosów dnia nie znosi?  Mamy coś, co nas łączy, dlatego chcę zrozumieć, dlaczego wracasz na ten watek? Nie masz tu sprzymierzeńców, nie odpowiada Ci jego treść, sposób naszego pisania. Rozumiem, że możesz mieć dosyć patrzenia, słuchania biadolenia chorych, połamanych, obolałych pacjentów. To może, ba, to jest meczące. W takim razie, po co jeszcze dalej meczysz siebie? Czy dla własnego dobra, dla komfortu psychicznego nie powinieneś/aś poszukać miejsca wesołego, nic niemającego z krzywda ludzką wspólnego? Gdzieś zabawić się, rozerwać, na chwilkę zapomnieć, że jest na świecie ból, by stawić się na kolejny dyżur z nowymi pokładami siły i odporności na bolesne jęki?
Dla mnie to miejsce, ci ludzie bardzo odpowiadają. Jestem jęczącą, wiecznie narzekającą babą, która od dziecka ma zakodowane pomaganie innym. Już w szkole podstawowej byłam taką ścierką do wycierania łez, tylko ja nigdy nie miałam nikogo, komu mogłam w mankiet się wypłakać, więc tu jest mi bardzo dobrze. Spotkałam ludzi, którzy mnie wspierają, wysłuchają, a przynajmniej nie krytykują. Przyjmują mnie taką, jaka jestem. Ale Ty, to zupełnie, co innego. Nawet, jeżeli potrzebujesz tego, o czym wspomniałam, to nie pozwalasz sobie pomóc. Jak chcesz akceptacji, sama musisz akceptować. Zastanów się, czy warto trwonić czas i zdrowie, czy nie lepiej spędzać czas miło, przyjemnie wymienić się swoimi zainteresowaniami z ludźmi podobnie jak ty myślących, mających podobne zainteresowania. Jak nie możesz znaleźć sobie takiego miejsca, to je stwórz, szybko znajdą się bratnie dusze na twoim blogu, forum, wątku, cokolwiek to będzie, musi mieć własną atmosferę, a przyjaciół wirtualnych Ci nie zabraknie. Pomyśl o tym. Nie uwierzę, że odpowiada Ci taka napięta atmosfera, która teraz tu stanowczo za często panoszy się.
Pozdrawiam i miłego popołudnia życzę.

Bardzo dziękuję Adoratorze za wsparcie, tak często słyszę od Ciebie miłe słowa. Dziękuję.
Ciekawi mnie jak długo Konfidencjuszu nie zmienisz o mnie zdania, potrafię być bardzo niegrzeczną dziewczynką, jak ktoś mi za bardzo dokucza lub dla przyjaciół nie miły jest. Dzisiaj tylko podziękować mi zostaje za uznanie. Dziękuję.


  08.01.2008 12:51
~farmaceuta
Na poparcie Twoich slow Alutko przytocze sentencje lacinska(Konfidencjuszu,wybacz to ostatni raz):Et si nihil habet in se gloria,cur expetatur,tamen virtutem tamquam umbra sequitur.Mysle ze na dzis i na jutro wyczerpalismy apetyt na lingua latina.


  08.01.2008 13:00
~konfidencjusz
Konfidencja,z zaufaniem jest tak jak z wrodzona nieufnoscia,albo sie ufa albo nie.Nie od dzis sledze losy tego watku,zmienilas sie Mirko,mysle ze na lepsze,a przynajmniej dla siebie cos dobrego zrobilas.Nie wiem czy zmienie o Tobie zdanie,wierze ze nie bo jest w Tobie autentyzm poparty praca i autodoskonaleniem sie.Ide do kawiarni porzadzic,zamowie dobra kawe,pyszne ciastko takie jak robi Alutka i wystawia mi rachunek.I zaplace!


  08.01.2008 14:48
~wsciekły układ
Pamiętacie , jak kilka tygodni temu opowiadałem Wam o młodym człowieku, który omdlałego na ulicy przyprowadził, życie Mu ratując ? Pisałem o Jego późniejszych odwiedzinach szpitalnych - nieśmiałych, rodzących powolną, ale nierozerwalną więź. I o tym jak ten młody człowiek różę pachnącą przyniósł, różę , co w szklankę do picia wetknięta cudownym zapachem salę chorych napełniała. Pożegnaliśmy się tuż przed moją świąteczną eskapadą, ściskając dłonie, wzruszenia nie kryjąc. Dziś faktycznie więcej jest ludzi, którzy ułomność, inność czyjąś widząc, brak spełniania standardów przezeń oczekiwanych, miast z wyciągniętą dłonią podejść, miłym słowem obdarzyć, ze ścieżki swej zepchnąć jeno pragną, jako gorszego, niegodnego uwagi. Może tak jest faktycznie, jak w jednej ze sfilmowanych scen "Potopu", gdzie słyszymy, że niejeden widząc Rzeczypospolitej umieranie jeszcze poduszkę spod głowy by jej wydarł ? Może faktycznie łatwiej niszczyć niż budować, prawa fizyki niezbywalne tym samym potwierdzając ? 
A może są tacy, którym po prostu się nie chce ? Tacy, którzy nie wiedzą ? Tacy, których to oburza ? Tacy , co nie chcą wcale by było lepiej ? 
Do słów Farmaceuty nawiązuję, prosząc, by wszystkim nam je zrozumiale przybliżył. Byśmy wszyscy przekaz Jego poznać mogli, dyskusję twórczą podjąć. Inaczej za wpisów parę znów dowiemy się , że Farmaceuta to ja, że to n-ty nick mój, dla sztucznego zaludniania wątku.
Dziś pacjent , o którym pisałem odwiedził nas rano. Przyniósł prezent. To płatki róży oprawione w ramy, przesłonięte szybą. Tej samej, którą Jego dobroczyńca przyniósł jako pamięci wyraz. Płatki zasuszone, kolorem przyblakłe, ale nie pokruszone - kształt swój zasadniczy zachowały. Kiedy upominek wręczał poprosił, by powiesić go u wejścia na oddział. By wszystkim przypominał o ludzkim dobru, ludzkim sercu. Najpiękniejszy to prezent jakim kiedykolwiek od wyleczonego otrzymał. Wisi więc nad wejściowymi drzwiami. Kiedy stanąć w oddali, a oczy zamknąć do nozdrzy dopływa cudowny świeży zapach płatków róży co miłość ludzką wchłonęły.
Do zajęć innych udać się muszę. Konfidencjusz też pewnie kawę pić przestał. Może i On przetłumaczy sentencję swą. Może przeczyta też w wolnej od nas chwili Gabriela Garcię Marqueza, kolejnego literatury klasyka......
Cien anos de soleda ..... Sto lat samotności....... Marquez  powieść tę napisał w wieku 39 lat. Fikcyjną miejscowość kolumbijską o nazwie Maconda przez fikcyjną rodzinę Buendia w niej opisuje. Poznajemy dzieje Kolumbii.
I poznajemy .............. rolę mitu, legendy rolę w doświadczeniu ludzkim. 
Dziki dziś napisów szczególnie spragnione. 
CICATRIX MANET......


  08.01.2008 14:58
~alutka51
K...pisałeś że Cię rozpoznam..czy......:-)))


  08.01.2008 15:44
~farmaceuta
Nikogo nie zaczepialem w moim poscie i prosze,zaledwie godzin kilka minelo jak sie pojawilem juz zostalem wywolany do tlumaczenia sie z napisanych slow.To tak ma wygladac wolnosc slowa i opinii?.Autor nie raz powoluje sie na przyslowia i sentencje po lacinie nie tlumaczac znaczenia ich,lub je tlumaczy ale w nastepnym wpisie.Ja uzylem kilku sentencji by uzmyslowic czytelnikowi ze nie jeden piszacy na tym forum zna lacine.Malo tego uwazam ze nie miejsce tutaj na epatowanie czytelnika wlasnie lacina.Dalem mala probke znajomosci lingua latina i poprzestane na niej.Za uwage dziekuje i wiecej sie nie bede narzucal,bo nie lubie byc pouczany z byle powodu.W taki sposob odstreczacie ludzi od tego watku.


  08.01.2008 16:01
~playback
Alutko,nie wystarczy Ci ze my sie znamy?.Kogo obchodzi moj dawny nick,nickogo.Od samego poczatku bylo wiadomo ze stane sie miesem armatni ,lub jak kto woli kozlem ofiarnym kilku nadwrazliwych osob.Cenie sobie spkoj Mirki i filuternosc Twoja.Jest wiecej osob na tym forum z ktorymi chetnie spotkalbym sie w realu ale moja osoba doszczetnie zostala okaleczona z pozytywnych cech wiec nic nie pozostaje mi innego jak wzruszyc ramionami.Dziekuje za dobre slowo i wiem ze mozesz za to spotkac sie z osilita za Twoja odwage.


  08.01.2008 16:10
~alutka51
Farmaceuto Miły:-))) bądż pewny że WU nic złego nie ma na myśli....Jest tak dobrym
wręcz kochanym ( OO Sorellina oj,joj,joj)Człowiekiem i nikomu by krzywdy lub przykrości nie
zrobił...po prostu tylko pyta.... nie obrażaj się proszę i nie odchodż..Pozdrawiam :-))WUUUUUUU


  08.01.2008 16:13
~hrabina_bałkańska
Drogi WU nie spodziewaj się dyskusji. Ci którzy nagłośniej jej się domagali, nagłośniej narzekali, że tu nic konstruktywnego się nie dzieje, zaproszeni by podzielić się swoim punktem widzenia nie podjęli dyskusji o etyce, uciekali od tematu. Wiem, że temat to dla nich niewygodny - nie można być jednocześnie moderatorem gdzieś, a w drugim podobnym miejscu przekraczać drastycznie zasady netykiety. Nie można jednocześnie potępiać trolli wcielając się w nie kilkanaście razy w ciągu doby. Gdyby Maria miała więcej rozumu podjęła by dyskusję dot. etyki w internecie, ale temat to dla Niej niewygodny z pewnych względów. Jak i klikanie z miejsca pracy...!  Dlatego wiła się wczoraj jak piskorz by wszelkimi siłami oddalić wspomniany temat. Natomiast obficie obdarzała nas na siłę swą zboczoną ojcowsko-matczyną miłością. Też ze zrozumiałych względów - audytorium na naszym wątku się powiększa i trzeba mu zasugerować kto tu prawy, a kto garbaty. Biedna Maria... tak wierna hmmmm... Misoginom (tym samym których utopiła w październiku  w łyżce wody)  nagle eksploduje do Nich  ojcowską miłością i  dobrocią. Dziwne prawda? A tu same afronty, nikt nie wierzy w Jej metamorfozę, w to krwawiące serce na dłoni, nikt nie chce go przyjąć... Rozpacz! I w takich momentach, gdy trudno dopiąć swego, miłość przeradza się w złość, pozbawia labilne osobniki rozumu, spycha mądrość na zadni plan. Złość dominuje, nie pozwala spać, nakręca takiego osobnika do szukania coraz to nowych środków i sposobów jak pomieść, jak zniszczyć wszystkich i wszystko to co przegradza drogę do celu.  No i mamy to co mamy... "Tatuńcio"  hihihihi  pączkuje, zmienia kostiumy, dwoi się i troi by zajmować jak najwięcej miejsca i uwagi... Aaaach prawda!!! Ależ gapa ze mnie! Przecież mamy karnawał 2008, krótki w tym roku, dlatego "Tatuńcio" tak szaleje i idzie na całość!


  08.01.2008 16:40
~wściekły układ
Farmaceuto , nie wiem w którym miejscu poczuc się mogłeś urażony. Nikogo nie wywołuję do odpowiedzi, nikomu niczego nie narzucam. Przed nikim też łaciną sie nie popisuję. Jeśli uważnie czytasz ten wątek, to wiesz jaką obrałem metodę rozmowy z tu zgromadzonymi. Teraz jest to  przypominanie sentencji łacińskich z próbą ich interpretacji na sposób w jaki ja je rozumiem. Nie ma żadnej, której bym w kolejnym poście nie przetłumaczył. W poprzedniej wypowiedzi prosiłem tylko, byś i Ty swoją łacińską maksymę przetłumaczył (podobnie jak Konfidecjusz), by potencjalny czytelnik mógł z treścią w niej zawartą się zapoznać. Według mnie to prośba, nie pouczanie. Twoja reakcja wskazuje zaś - co warto podkreślić, że ja - atakowany w  niegrzeczny , agresywny nieraz sposób- powinienem już wiele tygodni temu odejść obrażony. Sam widzisz jak łatwo poczuc się urażonym. Forum to nie jest żadnym przymusem. I ja, mimo, iż proszony bym tego nie czynił, nadal będę sentencje swoje pisał a teksty ubierał w słowa jakie mi pasują. Znajdzie się grupa entuzjastów a i grupa traktujących to forum jako swoisty "koncert życzeń" lub program z cyklu "idol" - nazwę ich nie krytykami ale krytykantami.
Słowa łacińskie zamieszczone uprzednio przetłumaczę dziś jeszcze. Tobie wolną drogę wyboru pozostawiam. Na tym własnie polega tolerancja, na tym demokracja polega, na tym szacunek dla współpiszących polega.


  08.01.2008 18:24
~f.m.
Rok 2008,rokiem ziemniaka.To nie zaden dowcip,Onz ustanowil biezacy rok wlasnie rokiem ziemniaka.Wg szacunkow kazdego roku planecie Ziemia przybywc bedzie ok.100 mln. nowych mieszkancow,w przewazajacej wiekszosci w panstwach ubogich i przeludnionych.Stad idea by ziemniak stal sie bardziej docenianym zrodlem pozywienia,by goscil na stolach tam gdzie dotad nie byl znany lub uprawiany.Zatem w wielu krajach bedzi to rewolucja w diecie a w innych come back jak np.W Italii gdzie spozycie jest znikome w porownaniu z np. Polska juz sie mowi o jego szerszym zastosowaniu w cucina mediterranea.Ziemniak jest rowniez surowcem do produkcji wielu polproduktow co przyczyni sie do rozwoju wielu galezi przetworstwa rolniczego.Juz widze oczami wyobrazni objadajacych sie Rzymian ziemniaczanka z boczkiem .Zatem Krolestwo za ziemniaki oddam.Wiem,ktos mi zarzuci ze nie wlaczylem sie w pasjonujaca dyskusje toczaca sie od kilku dni,ze pisze byle jak i o byle czym,przyznaje sie bez bicia po glowie durszlakiem,obce mi sa wszelkie formy dyskusji gdzie emocje i agresja przewazaja nad trescia,forma i sensem tego forum.I  nie bylbum soba gdybym nie skorzystal z okazji goraco was drodzy Misoginianie pozdrowic.Milego wieczoru,mam dzis maly problem komu kibicowac,wlasnie na Rai 3 jest transmisja meczu pallavolo Italia-Polonia.Moze wiec niech zwyciezy...lepszy


  08.01.2008 19:37
~wściekły układ
No i teraz dwie sentencje łacińskie tłumaczyć mi przyszło.
CICATRIX MANET - blizna pozostaje, ból trwały ślad zostawia. Po radosnym Fedele wpisie tyle wypadałoby rozważan na temat ten pozostawić. Dedykujac więc niektórym co tu zawitali, a raczej zabłąkali się do innych rozważań przejdę 
Dieta śródziemnomorska w kartofle wzbogacone nie bedzie już popularną dietą DASH, dietą cud, co ryzyko zawału obniżając, życie przedłuża. A i w niejednej piwniczce  fermentujący gąsiorek zawita pewnie.
Słowa te z kolejnymi bezpośrednio powiązane. FORSAN ET HAEC OLIM MEMINISSE IUVABIT - tyle znaczy co : może bedziemy kiedy jeszcze wesoło to wszystko wspominać. Słowa to przez Eneasza do towarzyszy błąkania sie po świecie kierowane. Tych - co przeszkód mimo - nie porzucili go, a wiernie towarzysząc do celu wędrówki dotarli. Po latach potężne państwo rzymskie powstało. I tak to ucieczka trojańska w chwałę się przemieniła. 
A więc niepowodzenia dzielnie znosić trzeba, oszczędzając się na czasy lepsze ?
Fedele tymczasem  ważny znak nam daje. Oto widmo przyrostu naturalnego możliwosci wyżywienia ludzkości nam grozi. Ziemia - mimo srodków wspomagania, żyzność ma ograniczoną, a niszczenie środowiska naturalnego kryzys pogłębia. Potrzebujących więc miast ubywać, przybywać zacznie. Gdzież więc lepsze owe czasy ? Na jakie chwile energię oszczędzać mamy ?
Zaiste i dziki Fedele przemysleniami wielce poruszone są. Tedy napis taki oto z szyszek ułożyły : 
DEL DOMAN' NON E CERTEZZA


  08.01.2008 20:38
~KLARA
Cucina medterranea i pyry,dlaczego nie!?Rzymianie a Wielkopolanie-usiłowałam znalezc powiazanie,sluchajac jak dziecię moje do egzaminu sie przygotowywuje.W Wielkopolsce odkryto monety z czasow rzymskich,dobra to wiadomosc,bo zawsze czulam,ze mam rzymskich przodkow!Dziecko tlumaczylo mi,ze te pieniadze  za sprawa plemion germanskich na nasze ziemie trafily,a Rzymianie bali sie zapuszczac w nasze knieje!Ja swoje wiem,na pewno chociaz jeden Rzymianin wykazal sie odwaga i zostal moim praojcem...


  08.01.2008 20:41
~Mirka
Może być pięknie na świecie, może nas wszystkich Matka Ziemia wyżywić i napoić. Wystarczy trochę rozwagi naszych rządzących, w wielu państwach rządzących. Miast na wojny pieniądze wydawać, na zagospodarowanie ziemi bezużytecznie leżącej przeznaczać Dla biednych krajów pomóc w gospodarce. Wszyscy byli by szczęśliwi i zadowoleni. Nie ma wojny, nie ma głodu. Tylko mądrość narodów. Tylko ludzie mogą do dobrego i do złego prowadzić, do rozwoju i do zagłady. 
Pomarzyć czasem, dobrze jest.

Aska - 2011-05-28 12:17:43

09.01.2008 01:35
~hrabina_bałkańska
I znów mam zaległości. Wracam do słów Horacego, cytowanego przez WU wczoraj: "Dimidium facti, qui coepit, habet"... Jeśli teraz, w połowie drogi się zatrzymam to nie przyjadę w tym roku do Polski, nie spotkam się z Sorelliną i Wściekłym, z Basią, z Mirką, Alutką... Może innymi Misoginianami? Marzę też o Pompejach i ponownym odwiedzeniu Monte Cassino, a przy okazji o Rzymie... Więc wybaczcie późną porę i to, że w moich postach czasami brak chronologii.
WU napisał - cyt.:"...Ziemia - mimo srodków wspomagania, żyzność ma ograniczoną, a niszczenie środowiska naturalnego kryzys pogłębia. ..."
To prawda, zasoby Ziemi się wyczerpują, zwłaszcza wody, bez której co dalej? Wynaleziono kwadratowe jaje ale nie wynaleziono jeszcze rośliny o wartościach sera czy mleka, a która może żyć i rozmnażać się bez podlewania. Nie wszystkie kaktusy i sukulenty mają właściwości odżywcze, częściej są "magnesem" dla kumulowania truciznczerpanych z gleby na której rosną.  Biada wegetarianom, biada mięsożernej części populacji. Odpady, metale ciężkie trują glebę, wszystko spływa do rzek. Wycina się lasy które są źródłem czystego powietrza. Dżunglę amazońską czeka zaglada... Sporo krajów neguje żywność genetycznie udoskonalaną i zabrania jej miejsca na rynku. Na góry lodowe jako źródło wody pitnej nie ma co liczyć, globalne ocieplenie i tak je unicestwi. Czyli? Pieniądz - bożek dziś załatwiający wiele życiowych spraw czym stanie się gdy zabraknie podstawowy życia? 
Przeżywajmy każdy dzień tak jakby był  ostatnim dniem naszego życia, ale nie zapominajmy że po nas są inni, że Ziemia nie przestaje się kręcić, po nas nasi potomkowie i potomkowie naszych potomków. Zycie to świadomość i odpowiedzialność... nie tylko za siebie, odpowiedzialność by dziś myśleć o tych którzy przyjdą na nasze miejsce...


  09.01.2008 02:48
~hrabina_bałkańska
To, że nie zawsze piszę, nie oznacza, że nie obserwuję i nie czytam więc na dobranoc jeszcze kilka słów...
Szanowny Farmaceuto! Zaledwie kilka godzin minęło jak się pojawiłeś i już WIESZ? WIESZ że ktoś kogoś tu odstręcza? Już WIESZ, że ktoś kogoś tu wywołuje  do tłumaczenia się? Jeśli czujesz się wyzwany do tablicy to widać masz coś na sumieniu i niechcący sumienie okazało się silniejsze od Twego ego, dodam do tego Twój temperament którego nomen omen jesteś niewolnikiem (gdzieś to kiedyś czytałam).  Gdyby było tak jak piszesz to musiałbyś być niezwykle spostrzegawczą osobą by wyciągać tak wcześnie tak kategoryczne wnioski! Piszesz pod adresem WU, cyt.:"Autor nie raz powoluje sie na przyslowia i sentencje po lacinie nie tlumaczac znaczenia ich,lub je tlumaczy ale w nastepnym wpisie."...  No to co??? Przecież jesteś tu dopiero kilka godzin, a wątek istnieje od miesięcy, ma swój rytm i koloryt, ma powód dla którego istnieje, odwiedzają go stali bywalcy (plus ostatnio  kilka "gwiazd" nie pierwszej jasności i... reputacji), a WU raczy nas - od kiedy nie powiem - mądrościami przodków czym wzbogacamy się odkrywając ich aktualność mimo patyny czasu. Tak dzieje się od dawna i nikomu to do tej pory to nie przeszkadzało, nikt do tej pory nie zgłosił WU sprzeciwu oprócz... no właśnie!, nie znasz niby forumowiczów ani Ich obyczajów a już WSZYSTKO WIESZ, krytykujesz i bronisz... kogo??? Chyba własnych fantomów??? A`propos! Nawet największy matoł i leń skopiuje sentencje, wrzuci w google i ma czarno na białym polski przekład więc w czym problem? Farmaceuctom łacina pono nie obca przecież, więc  innych nie bierz w obronę i na swoje sumienie bo nikt Cię o to nie prosił!
Piszesz, że nikogo nie zaczepiłeś/aś, a to co jest? Cyt: "Zadacie od innych tolerancji i wyrozumienia sami zas swoimi postami przeczycie temu.Komus w niebie chyba jest od paru dni bardzo przykro,zrobcie cos by przerwac ten lancuch zlosliwosci."(08.01.2008 11:27 farmaceuta). Tych w niebie zostaw w spokoju, nic Ci do Nich,  gdzie TWOJA tolerancja, którą ponąć demonstrujesz i "arbiter tolerantiae" się kreujesz? Zajmij się lepiej własnymi, ziemskimi dziełami... Zastałeś tu coś co zostało zbudowane staraniem innych - uszanuj to! Jako kilkugodzinny Gość bardzo pochopnie wypowiadasz się  o nieznajomych sobie osobach, a zwykła przyzwoitość dyktuje, by gdy wchodzi się  po raz pierwszy do czyjegoś domu,  zapoznać się z obyczajami gospodarzy, z atmosferą tego miejsca i uszanować zasady w nim panujące. Podobnie jest na forach internetowych. A Ty co? Wchodzisz ni z gruszki ni z pietruszki i już pomawiasz, krytykujesz, już gros jest be. I to kogo krytykujesz? Kogoś kto jest tu niemal od samego początku istnienia wątku, kogoś kto przyczynił się do tego, że do dziś wątek istnieje, że skupia grono Przyjaciół? Do tego jak najbardziej realnych? Nieeeee!  Nie jesteś tym za kogo się podajesz -  farmaceuta z Ciebie jak z koziej hmmm... trąba, a ze mnie trolejbus! Zbyt emocjonalnie od progu zareagowałeś na to co widzisz dziś, i czego sam jesteś sprawcą pod innym nickiem! Nie pajacuj Mario! Tak tak! Obserwator zbyt delikatnie obszedł się z Tobą nazywając to  co wyrabiasz periodycznie na tym wątku  pajacowaniem. Zrozum wreszcie - Misoginów nie zmienisz i nie odbierzesz Im niczego! Miejsce spotkań i wymiany myśli możesz zniszczyć, ale nie odbierzesz Im i NIKOMU: przyjaźni i wzajemniej sympatii, wspólnie spędzonych chwil w realu. Niszcz, depcz! Misoginom niczego nie ujmujesz ale  sobie chluby nie przynosisz. Atakujesz? Dobrze, Twoja sprawa, ale nie miej za złe i nie potępiaj gdy atakowany się broni! Ma do tego pełne prawo, nawet większe niż Ty do ataku. Ja nicka nie zmieniam i nie zmienię by powiedzieć komukolwiek  co o nim myślę,  każdą krytykę względem siebie również przyjmę - stać mnie na to by własnych przekonań bronić pod zawsze tym samym szyldem i pod nim odpowiadać na zarzuty. "Misogino" to i moja  "piaskownica", to nic, że mam lat 50+. 50-latki też nie lubią gdy ktoś sika im do piaskownicy! Zawsze nazywam rzeczy po imieniu  i nie muszę  chować się  pod innymi nickami by otwarcie o tym powiedzieć. To moja zasada. Nikt nie musi mnie lubić, nie staram się o to i nie walczę o to. Jestem do dyspozycji - Twojej Farmaceuto i innych, którzy chcą zniszczyć wątek Soni - zawsze pod niezmiennym nickiem, choćby dlatego by każdy wiedział, że hrabina weryfikację zaczyna od siebie, że czuje odpowiedzialność za palniętą gafę i przede wszystkim po to by słowa krytyki za ową gafę były skierowane na właściwy adres, a nie do domniemanego sprawcy. Po co krzywdzić innych??? Nie mam czego się wstydzić, mam zasady i wysokie poczucie etyki (podobnie jak prawdziwi Misoginianie), nie muszę chować się za nic niemówiące nicki i zniżać się do poziomu "Farmaceuty" czy różnej maści nicków na "P" i na "K"  by wyrazić swoje zdanie i powiedzieć co myślę o tym czy owym!
PS. W poprzednim poście zapomniałam dodać, że nie popieram genetycznie modyfikowanej żywności. To tak dla jasności gdyby jakiś palant albo inny "...euta" czy nowokreowany "...log" przyczepił się z braku laku do moich słów... Do Klary mam żał za "Wirtualnych przyjaciół" (post z okolic Nowego Roku). Nikt z tu piszących  nie jest wirtualny. Wirtualna jest Klaro Twoja miotła, damasceńska do tego... i wszystkie inne atrybuty Befany...Nikt z tu piszących nie jest wirtualny - je, śpi, pracuje, klika, kocha albo nie itd. ... Jeśli nie znasz znaczenia jakiegoś słowa - nie używaj go. Chyba że.. zrobiłaś to celowo!


  09.01.2008 08:28
~alutka51
Dzień dobry Wszystkim :-)) Ależ się kochana Hrabciu rozpisała..Masz rację Hrabciu..jestem łatwowierna 
to chyba jest "M" nie wiem co jej z tego przychodzi ,że nas cały czas atakuje...Zamiętaj "M" ja Ci żle nie
życzę i doskonale wiem że masz szpicla...Baw się dobrze "M"w swoim gronie i daj nam w końcu SPOKÓJ...
Hrabciu kochana dla mnie jesteście realnymi przyjaciółmi a nie wirtualnymi.Już z kilkoma osobami 
spotkałam się osobiście i nie wyobrażam sobie nazwać... że są to osoby i spotkania WIRTUALNE...Już nie
mogę się doczekać na nasze spotkanie w lecie...Żeby się waliło ,paliło czy cokolwiek działo ja przyjadę....
Miłego,spokojnego dnia Wszystkim życzę :-)))


  09.01.2008 09:19
~wściekły układ
DEL DOMAN' NON E CERTEZZA - o jutrze nic pewnego nie wiadomo.
Ok. 1492 r. 49 letni wówczas Wawrzyniec Wspaniały, słowa te wypowiedział. W dobie odkryć geograficznych, w dobie wspaniałych osiągnięć Renesansu, ten, którego przydomek wartość dla Italii, wartość dla świata oddaje, ten, który sponsorem artystów był - twórców, jakich dzieła po dziś dzień oglądać możemy, pełen był wątpliwości. Widzieliśmy Jego wspaniałą posiadłość we Florencji. Przechadzając się uliczkami podziwialiśmy z Sorelliną owoce jego otwarcia na świat. Owoce wsparcia ludzi równie jak On wspaniałych i równie dla historii ważnych.
A więc nieznajomość przyszłości inspirować może do dzieł znamienitych, może stać się punktem wyjścia do poszukiwania coraz to nowych form aktywności, nie dla zaistnienia "tu i teraz", na przelotną chwilkę, ale takich, o których pokolenia mówić ( a i pisać będą ). Powie ktoś - to proste, mając wystarczająco dużo pieniędzy bez trudu można pozwolić sobie - nazwijmy to -na ekstrawagancję. Ale iluż możnych tego świata o przyszłości zapomina. Iluż z nich- choćby współcześnie- sponsoruje oparte na komercji np. kluby sportowe, dla zabawy, zaspokojenia własnych ambicji, pokonania innych w mniej, lub bardziej szlachetnej rywalizacji. Posiadanie ponad przeciętnego dobytku to tylko punkt wyjścia do wygody i sławy. Do historii ludzkości więcej bowiem biedaków przechodzi ( i nie tylko z powodu większej ich liczby), a czyny tych co niewiele mają często są najgodniejsze. 
Wczorajsza "Jedynka" pokazała historię bezdomnego, którym zaopiekowali się dwaj nieletni chłopcy. Przynoszą Mu szklankę gorącej herbaty, dzielą się groszowym kieszonkowym otrzymanym od ojca, pomagają w naprawie altanki, w której przyjdzie mu na jakiś czas zamieszkać. Zwykli, prości, niemajętni, mali bohaterowie dnia codziennego. Zbyt wcześnie by o przyszłości myśleli przepełnieni rozterką. Zbyt biedni, by bez uszczerbku "dla kasy" wysupłać z pustawej kieszeni parę drobniaków. Ale zbyt wrażliwi by przejść obojętnie obok ludzkiej nędzy , nieszczęścia czyjegoś. Jutra nie znając, jak każdy z nas, spać idą cel mając jasny. Cel maleńki, a jakże wielkością wzniosły. Zachowawszy skromność już dziś do pamięci naszej przeszli, do świata chlubnej historii. 
Nie zobaczymy nigdy pomnika, obrazu, budowli - wzniesionej dłonią ich wrażliwości. 
Ale kiedy przed namiot mój wychodzę widzę dwa małę dęby na środku polany. Dwa maleńkie serca do pnia przyczepione biją w niewypowiedzianej radości dnia każdego oczekiwania. Dnia nieznanego. Każdego od poprzedniego wyrazem miłości piękniejszego.
EXEGI MONUMENTUM AERE PERENNIUS- faktycznie pomnik trwalszy od spiżu wznieśli.
Do lazaretu czas spieszyć. Dziki jeszcze jeno pogłaskam, z kubka gorącej czekolady Tasmana upiję, motylowi stepowemu buziaki prześlę......
EL AMOR BRUCHO....... Wiem, wiem to dziki kochane, gdy na serca Przyjaciół patrzę, gdy ku kniei naszej poglądam.


  09.01.2008 09:40
~Mirka
W lipcu minie 10 lat od śmierci Zbigniewa Herberta. Rok 2008 został ogłoszony Rokiem Herberta. Artysta mówił o sobie 
"W młodości, w zależności od okresu studiowania, byłem wyznawcą Platona, zwolennikiem Kartezjusza i Pascala. Później zacząłem orientować się na postawy ludzkie, na coś, co nazwałbym spotkaniem z człowiekiem"...
W swoim życiu Herbert kierował się zasadami. Jedna z nich to - "Być otwartym, to znaczy ciekawym świata, zdolnym do zmiany własnych poglądów, jeżeli fakty świadczą na korzyść innych. Nie ma to nic wspólnego z konformizmem, lecz jest wewnętrzną gościnnością dla każdej innej, ważnej, sprawdzonej z życiem racji."
Tak Herbert przedstawił inną swoja zasadę - "Pewna pokora wobec życia i wobec przeróżnych fenomenów świata. Uznanie, że coś większe ode mnie - to doskonałe lekarstwo na megalomanię"
- "Zasada cierpliwości: w sztuce, jak i w życiu, zwyciężają tylko cierpliwi. Nie lubię przegrywać, ale nauczyłem się - to większa sztuka niż wygrywanie"...

Każdy z nas ma jakieś dobre zasady życiowe, tylko ilu kieruje się nimi we własnym życiu, nie tylko od innych wymaga. O ile piękniej i łatwiej wszystkim na świecie by się żyło, o ile mniej tragedii wydarzyłoby się. Czy to aż tak trudne, żyć tak, żeby inni przez nas nie cierpieli? Na pewno nie zawsze to uda się, nie wszystko nam wychodzi tak jak byśmy chcieli, ale niech będą to incydenty, które w przyszłości ominiemy.


  09.01.2008 10:45
~Krzyś ex fabula rasa
Dzień dobry Kochani.

Serca, potrafią złączyć nawet to, co rozdzielone.
Przypatrując się poczynaniom niektórych osób, zastanawiam się, czy potrafią one, czy chcą, doprowadzić do zetknięcia się rozbieżności, czy przybyły tu jedynie po to, by udowodnić swoje racje.
Łatwo jest być recenzentem, trudniej samemu zagospodarować teraźniejszość.
Kwestia smaku, gustu, wiedzy.

Gdyby tacy ludzie jak Wściekly Układ, za swój cel obrali " dogadzanie " wszystkim bez wyjątku,
słowa swe biernymi i neutralnymi czynili,
nigdy nie byłoby Witkacych, Hłasków, Baczyńskich, Kaczmarskich, Stachurów czy Herbertów.
Byłyby tylko telenowele.
Proszę oponentów jedynie o to, by, w przypadku różnic w poglądach, raczej podjęli dyskusję, darując sobie złośliwości i nieudolne próby pisania charakterystyk dla autorów postów.
Proszę, by zadali sobie choć część tego trudu, który podejmują tutaj WU , Hrabina czy inni.

Pozdrawiam wszystkich Przyjaciół.
Życzę Wam duuuuuuuuuuużo zdrowia i wytrwałości.


  09.01.2008 12:10
~Sorellina
Krzysiu,dzięki ! Ogromnej wrażliwości,serca i talentu potrzeba, by -tak jak Ty- w kilku słowach zawrzeć...wszystko.
Hrabino,masz racje! Przyjażni ,tu na Misogino dzięki Soni i naszemu drogiemu  F.m. zawartej, nic i nikt nie jest w stanie zniszczyć:już nie jeden raz poddawana była próbom i z każdej z nich wyszła zwycięsko. Ja szczegolnie wdzięczna jestem losowi,bo było mi dane niektórych Misoginian w realu spotkać. I wiecie co? Nie tylko się nie rozczarowałam,ale rzeczywistość przekroczyla moje najśmielsze oczekiwania! Teraz już marzę o spotkaniu z kochaną Hrabiną... A może i z innymi się uda? Pozdrawiam wszystkich serdecznie.


  09.01.2008 13:50
~KLARA
Hrabino,odnalazłam swój wątek z 1.01. i po raz kolejny dotarło do mnie jak różną ludzie mają wrażliwość,Ty jako artystka niewątpliwie znacznie większą niż taka doktorzyca jak ja!Moja córka zarzuca mi,że jestem "chłodną racjonalistką i w dodatku feministką!". I jeszcze niedowiarkiem,taki Tomaszem,który jak nie zobaczy,albo nie przeczyta,to nie uwierzy.Mój post noworoczny był skierowany do Adoratora66,nie wiem kto to jest,nie powiem,że go uwielbiam i ufam bezgranicznie,mogę działać tylko w pewnej konwencji!A takich tajemnic i zagadek jest wiele w necie,ja podobnie jak Ty,posługuję się wyłącznie swoim nickiem,no chyba,że na forach otwartych i tylko w sprawach ochrony zdrowia,tylko ten temat prowokuje mnie do ostrej dyskusji.Jeżeli mimo skazy na moim charakterze,zechcesz się ze mną spotkać,stawię się z dziką przyjemnością!


  09.01.2008 14:34
~wściekły układ
BOKE - zapasy to z Mongolii rodem. Kraju Czyngis Chana. Kraju wojowników z niezwyciężoności znanych. Nam najczęściej jako okrutnych przedstawianych, nie mających zasad żadnych, a dla pokonanych pardonu.  Tradycja zapasów owych po dziś dzień kultywowana jest. Zawodnicy stawiają się jednak nie - jak ongiś - na rumakach rączych, w biegu niedościgłych, ale.... motocyklami przez stepy mongolskie gnając. Przebierają się w tradycyjne od wieków stroje, a do zawodów stają. Mają motto ich. Sami oceńcie ile w nim dzikości i okrucieństwa. Brzmi ono bowiem :
ŻYCZLIWOŚĆ Z ŻYCZLIWOŚCIĄ SIĘ SPOTKA, MĄDROŚĆ Z MĄDROŚCIĄ. Zawody owe nie mają na celu jedynie zwycięzcy wyłonienie. Rolą ich jest umacnianie przyjaźni, nie położenie wroga na łopatki. Po walce ucztę - stosowną do posiadanych zasobów - wydają. Ucztę śmiechu pełną, pieśniami ukraszaną. Po wszystkim na maszyny swe wsiadłszy, w różne kraju strony się rozjeżdżają do razu następnego. Gdy znów na transparencie przytoczone powyżej  hasło nad areną powiesiwszy, w szranki staną.
Czemu więc, komu więc w życiu dogadzać należy ? I czy musimy komukolwiek/ czemukolwiek dogadzać ? Czy nasze wyjście z jakąkolwiek propozycją musi być równoczesnym zaproszeniem do wspólnego "być" ?  A jeśli jest tylko neutralną ofertą, którą ktoś chętny podjąć - jeśli zechce -  może ? Mozart umarł w nędzy, w zbiorowej mogile pochowany. Norwid w przytułku dni swoje ostatnie spędził. Mogiły nieznane, anonimowe. Nikt na nich znicza nie roznieci, pamięci nie wyrazi. Ale wystarczy radio włączyć , by dźwięki najwspanialszej muzyki posłyszeć. Wystarczy do pierwszej z brzegu księgarni zajść , by tomik poezji cudnej zakupić, a godzinami się nią delektować. Tworzyli z potrzeby woli własnej - choć pewnie i z myślą o innych. Nie wszyscy artyści wielcy za życia swego widzów/ słuchaczy zadowalali. Wielu umierało bezimiennie i bez rozgłosu. Często jednak znajdował się potem ktoś, kto partyturę, obraz, wers jaki poznawszy,zdjęty światu wielkość obwieszczał. A wtedy na wyścigi, jeden przez drugiego ten i ów poznać  je zapragnął. Na aukcjach cenę podbijał, by oryginał dzieła posiąść.
Nie każdy w aukcji takiej - mimo środków wystarczających - uczestniczyć zechce, nie każdy dzieło pochwali. A przecie, gdyby nie właśnie potrzeby różnorodności rozumienie, nie było by Fabuli Rasy, Krzysia by nie było.
Tedy przed namiot mój wychodzę. Dziki łebki przekrzywiając filuternie ku mnie spoglądają.
EL AMOR BRUJO - któryż to z tych urwisów literę jedną w napisie porannym zmienił ? I czy naprawdę istotnie sens przekazu przeobraził ?


  09.01.2008 15:42
~hrabina_bałkańska
Gdyby nie było ludzi, nie byłoby forów internetowych, a każde forum to pewnego rodzaju społeczność. My mamy nasze "Misogino", Krzyś ma swoje "Podwórko", ktoś inny upodobał sobie jeszcze inne forum i  podobnie jak my tutaj spotyka się na nim ze współforumowiczami i nie musi ich koniecznie  łączyć jakieś wspólne zainteresowanie by w swoim towarzystwie czuli się dobrze.  Nie ma tak, że po pewnym upływie wspólnie spędzanego czasu i pisania postów nie wyczuwamy kto dla nas staje się sympatyczny, a kto pozostaje obojętny. Każdy człowiek wnosi coś w życie innego człowieka bez znaczenia czy to tzw. wirtual czy real. I wirtual i real rządzą się w sumie takimi samymi zasadami etyki. Dzięki komputerowi jedynie nie musimy oglądać np. znudzonej miny panienki z okienka na poczcie, dokonać przelewu w banku po wystaniu swojego w kolejce, ale relacje międzyludzkie są zachowane więc gdzie różnica między wirtualem i realem gdy piszemy maila do kogoś? Piszemy bo jest to ktoś realny, odbierze go, przeczyta i nam odpisze czyli... adresat to nie jakiś cyborg a realny homo sapiens, podobnie z przelewem - ktoś ten dokument odbiera przecież i dokonuje operacji na naszym koncie. Nie widziałam by bank obsługiwały roboty, ktoś w banku też musi wcisnąć "Enter" by suma wpłynęła lub odpłynęła z naszego konta... Różnica istnieje  chyba w tym jedynie, że na pocztę czy do banku musimy pójść, dojechać tramwajem czy samochodem, a na klawiaturze "Enter" załatwia wszystko - siedzimy sobie w domowym ciepełku, pijemy kawę, załatwiamy formalności a na dodatek w międzyczasie np. rozmawiamy  z Przyjacielem na komunikatorze. Czy ja gdy dostaję na poczte mailową materiał do przetłumaczenia  powinnam traktować nadawcę jak maszynę? Przecież to w końcu mój pracodawca posyła mi go a ja muszę się wywiązać z podjętego obowiązku. Przecież za przetłumaczenie  tego tekstu inkasuję chonorarium - najzupełniej realne znaki fenickie, które potem reałnie wydaję lub odkładam by zrealizować jakiś swój plan lub kaprys typu wakacje w Polsce! Kocham mój komputer bo dzięki niemu oszczędzam czas - nie muszę biec do agencji po materiał i potem go oddać (co najmniej 3 godziny zaoszczędzone) i marznąć na przystankach lub pławić się w upale, siedzę sobie w domku  obłożona słownikami i podręcznikami , tłumaczę, wrzucam gotowy tekst na pocztę  i potem same przyjemności z zarobionej kasy. I nikt nie traktuje mnie jak robota tylko dlatego, że  posługuję się "Enter". 
Po postach forumowych wcale nie tak trudno wywnioskować kto kim dla kogo z czasem się staje. Z postów dowiadujemy się czegoś o sobie, wiele można wyczytać między wierszami o autorze postu. Gdyby maszyny forumowały i czatowały nie byłoby rozmowy, byłyby monosylaby albo jakieś kody. Na forum jak w codzienności - wybieramy sami sobie z kim chcemy rozmawiać a z kim nie. Od maszyn odróżnia nas ładunek emocjonalny - czytając posty jednych uśmiechamy się, na inne marszczymy czoło tu z wytężania głowy by dotrzeć głębiej do treści które chciał przekazać autor tu np. z oburzenia, niejedna łezka spadnie czasem na klawiaturę ze wzruszenia... To tak jak czytanie powieści i przeżywanie jej treści, a książki przecież piszą ludzie dla ludzi. Kierując się rozumowaniem Klary powinnam poddać wątpliwości istnienie choćby takiego Mickiewicza. Nie dość, że nie widziałam go gdy tworzył  swoje "Dziady" to na dodatek... piszą, że umarł! No to jak - kurka wodna - mam uwierzyć, że był autentykiem???


  09.01.2008 17:16
~KLARA
Moja córka jest bardzo spontaniczna i zarzuca mi,to co wiecie,ale po powrocie z Grecji i po moich entuzjastycznych wypowiedziach na temat internetowych znajomości ,powiedziała:"mama uważaj,w internecie można stworzyć wszystko".Mam wiele wad,w tym za długi ozór,kiedyś na sympozjum na temat osteoporozy,jadłam śniadanie z nieznajomym panem i gaworzyliśmy sobie o osteoporozie właśnie.Wyraziłam pogląd,że w rozpoznaniu tej choroby dochodzi do pewnych nadużyć i przekłamań[badania w t.z. osteobusach].Po śniadanku poszliśmy na wykład i okazało się,że mój rozmówca jest docentem i wykładającym zarazem,a rozpoczął oczywiście ode mnie-"jak można rozmawiać o osteoporozie,skoro nawet lekarz siedzący na tej sali w nią nie wierzy!".Na początku chciałam zapaść się pod ziemię,ale potem zabrałam głos i przedstawiłam swój pogląd w tej kwestii.I rozpoczęła się ciekawa dyskusja i wbrew pozorom pan docent nie zdołał ze mnie zrobić prowincjonalnej gąski,więcej,został skrytykowany przez sławy lekarskie za metody swoich badań!No dobra,może jestem skażona przez swój zawód,bo tu wszystko musi być oparte na faktach!


  09.01.2008 17:32
~KLARA
I jeszcze jedno-po wykładzie pana docenta,jako pierwszy głos zabrał pan profesor i powiedział:"Panie kolego,po to między innymi było to sympozjum,żeby mógł pan przekonać wątpiących..."


  09.01.2008 17:50
~hrabina_bałkańska
Wg mnie argumenowanie zawodową dewiacją braku wiary, a raczej obecności niewiary w nas jest czystym wygodnictwem i ucieczką od rzeczywistości.. A co mi tam... - powiem - taką mam pracę, ona mnie kształtuje, ona mi dyktuje... Czyli co? Uprawiając jakiś zawód zaczynamy żyć stereotypami stwarzanami przez zajęcie które wykonujemy i ono kształtuje nas i nasze życie, naszą osobowość? Jak malarz namaluje obraz nie "widząc" go najpierw w swojej wyobraźni? Jak kompozytor stworzy dzieło muzyczne nie słysząc go swym uchem wewnętrznym, całym sobą? Przecież najpierw jest pomysł, idea której nie widać, która jest gdzieś tam - w  wyobraźni, w umyśle malarza, muzyka, uczonego... Jak nazwać  zjawisko wiary w Boga (obojętnie czy to Bóg, Allach, Budda itd.)? Przecież Go nie widać a mimo to olbrzymi procent populacji wierzy. Miłość, przyjaźń  też nie są materią,  a  jednak wierzymy w nie...


  09.01.2008 18:39
~wściekły układ
Klaro Droga , świat medyczny złośliwości  wzajemnej jest pełen o czym oboje wiemy. Tedy przytyk docenta pod Twoim adresem, potem profesora względem docenta, to pewien - typowy niestety - element traktowania koleżanki/kolegi. W tym zawodzie często "moje" racje muszą być na wierzchu. Nie  brałbym więc przytyków tych dosłownie - ile w nich faktycznej oceny wie tylko słowa dane wypowiadający. Sam pamiętam znakomite wystąpienie uznanej sławy kardiologicznej na jednym z sympozjów. Chcąc ubarwić je wizualnie, by tym "przaśniej" do słuchaczy trafić a przemyślenia swe zaakcentować, na przeźroczu ostatnim zaprezentował widok ośnieżonych Alp z lotu ptaka mówiąc : oto perspektywy jakie przed nami się roztaczają. A kiedy ukłonił się z zachwytu pokraśniały, przewodniczący obradom skwitował to stwierdzeniem - ostrożnie, ostrożnie - tam w górze jest ciemno i zimno. Był to taki "koleżeński" kubełek zimnej wody/pomyjów, by radość prezentera nie była zbyt wielką.
Prawdę mówiąc, nie bardzo rozumiem na czym konflikt między Wami polegał. Zrozumiałem, że Ty -nie negując istnienia choroby jako takiej, miałaś zastrzeżenia odnośnie możliwości jej diagnostyki w oparciu o aparaturę znajdującą się w dyspozycji "osteobusu". Zarzut zaś docenta sugerował Twoją niewiarę w istnienie schorzenia. Co ma jedno do drugiego ? Piszę o tym nie bez powodu. Oto własnie kompatybilność myśli, oczekiwań, odczuć, to elementy niezbędne do dyskusji. Jeśli jeden mówi o danej sprawie, drugi zaś pozornie do tematu nawiązując uderza z innej beczki, rodzi się chaos komunikacyjny, spór - nie zawsze, jak w opisywanym przez Ciebie przypadku twórczy. I nie zawsze doprowadzający do konsensusu. Konferencja dotyczyła konkretnego problemu. Nie wiem jakimi możliwościami diagnostyki dysponuje osteobus, nie wiem też w jakim stopniu docent był sponsorowany przez organizatora spotkania - sama wiesz, że wpływa to na treść wykładu i stosunek wykładowcy do omawianego problemu, choć nie sądzę, by tematem przewodnim była akurat diagnostyka schorzenia w warunkach ambulansu. 
Wypowiedź profesora jest natomiast kwintesencją problemu. Dyskusja - niezależnie od efektów, musi być wymianą poglądów. U podłoża jej musi leżeć chęć zrozumienia spojrzenia drugiej strony - niezależnie od naszego do problemu podejścia. Ważne by kazdy wypowiedział się, i ważne by o tym samym dyskutował , nie zmieniał wątku, nie kluczył. Takie spotkania - jak każde zresztą w realu, czy wirtualu - muszą byc próbą wymiany poglądów, nie pretekstem do dowodzenia za wszelka cenę i wszelkimi środkami swych racji, pretekstem do upokarzania, tłamszenia. Takie dla mnie nauki płyną z wypowiedzi Twojej. Jak widać i medyków konferencja potrafi być cennym pokazem kultury bycia, szacunku dla interlokutora. A czy docent Cię przekonał ? Nie wiem - nie piszesz o tym. Ważne, że przynajmniej próbował.


  09.01.2008 20:05
~wściekły układ
EL AMOR BRUJO - twierdzą, że od razu tak napisały, a błędu literowego nie popełniły. To bisurmany jedne, dziki spryciule. Głowę dałbym, że BRUCHO  stało szyszkami na sztorc wryte. 
A jeśli nie  ? Jeśli to moja przy wpisie pomyłka ? A przecież zwrot ten znaczy, że miłość czarodziejem jest. Przez CH pisane sam nie wiem co znaczyć może. A skoro tak, to czyż pomyłki mojej źródłem być owa czarodziejka nie mogła ? Czyż umysłu w pisania trakcie zaćmić nie była w stanie ? 
Taki to już człowiek, że winnych zawsze odnaleźć musi. Rzadko sam do błędu się przyznając, poszukuje przyczyn obiektywnych, sił wyższych wpływu, kogoś/czegoś co można winą obarczyć a sumienie swe, poczucie niedoskonałości zagłuszyć. A cóż nawet jeśli mali, jeśli niedoskonali jesteśmy ? Jeśli zdarzy nam się błąd jaki popełnić ? Uświadomienie sobie faktu tego paniki budzić nie winno. Jeśli  błędem swym skrzywdzimy kogoś, przeprosić należy , a krzywdę-  w miarę możliwości -  naprawić. Jeśli sami szwank ponieśliśmy, to niech kolejne to będzie - choć może i gorzkie doświadczenie.
Miłość czarodziejem. Manuel de Falla balet ten w wieku 39 lat stworzył. Pisałem już o kimś , kto w wieku takim dzieła wielkie - choć inne tworzył. Niejeden z Was lat tyle właśnie liczy. Może to szansa ostatnia, by do historii przejść czynami wielkimi ? Dla mnie za późno niestety. Tedy płytę kompaktową w paszczękę radyja włożywszy muzykę baletu odtwarzam. Poczekam cierpliwie na fragment najpiękniejszy.... Taniec ognia..... 
Przyda się ciepła nieco w namiocie wychłodniałym. Płomienie czarodziejskiej miłości pojaśnią dodatkowo Gullinburstiego szczecinę. Andhrimnir tymczasem szyszki niech zbierać idzie. Tasman łebek przez poły namiotu wtyka. Łapą ku mnie kiwa. Andhrimnir Tańca ognia  spragniony równie, lekcję już wieczorną odrobił.
HECTORA QUIS NOSSET, SI FELIX TROIA FUISSET ?
No wchodź, wchodź do namiotu wnętrza dziku starożytny. Na zydlu przysiadłszy wsłuchamy się w ognia taniec.
W dźwięki czarodziejskiej miłości się wsłuchamy.


  09.01.2008 20:11
~romuald w.
Dzis moge z prawdziwa przyjmnoscia oddac sie lekturze.Watek ten tym wlasnie sie wyroznial ze toczyla sie dyskusja,wymiana zadan,czasem ktos blysnal talentem literackim,poetyckim.Roznorodnosc tematow i co najwazniejsze szacunek interlokutorow sprawiaja ze nie sposob odciac sie od tego watku.Gratuluje wszystkim bez wyjatku ze podjeli trud napisania postow,pelnych przemyslen,anliz rzeczowych i choc niepozbawione ladunku emocji, szczere i przyjazne.Zatem Pani Kapitan,Dottore,Klaro,Krzysztofie,Alutko i Sorellino jednak Sonia nie mylila sie piszac ze zycie,zycie ma sens.Apeluje do wszystkich sympatykow Misogino odzywajcie sie czesciej nie ulegajcie psychozie i zametowi jaki czasami gosci tutaj za sprawa najogolniej mowic ludzi szurnietych.Przepraszam za ekspresje postaram sie aby sie to wiecej nie powtorzylo.A tzw. gosciom dedykuje i polecam wpis Hrabiny,przeczytajcie go i postarajcie  sie rowniez zrozumiec ten przedni tekst.Milego wieczoru moi drodzy.


  09.01.2008 20:30
~adorator66
Nie dziwie sie Klarze,i mnie zdarzalo sie watpic w byty internetowe.Z czasem jednak uodpornilem sie i mniej jestem podejrzliwy.Jednak podwarzanie oczywistej oczywistosci jest co najmniej smieszne.Slusznie pisze Hrabina ze pisza tutaj ludzie  nie roboty.Jezeli czasem wchodza w skore wielonikowych bytow to i tak z  uwazny czytelnik to zauwaza,ale tylko dlatego mam sie pozbawiac przyjemnosci obcowania z tak fajnymi ludzmi jacy tutaj sie pojawili i od tylu miesiecy wspolnie sie wspieraja,przyjaznia?.Najgorsze jest kiedy ni stad ni zowad pojawiaja sie osoby ktore nie majac nic do powiedzenia,zaoferowania jatrza i najzwyczajniej bredza,takich najlepiej ignorowac i nie dawac im powodu do prowokacji.Pozdrawiam.


  09.01.2008 20:54
~wściekły układ
EL AMOR BRUJO - twierdzą, że od razu tak napisały, a błędu literowego nie popełniły. To bisurmany jedne, dziki spryciule. Głowę dałbym, że BRUCHO  stało szyszkami na sztorc wryte. 
A jeśli nie  ? Jeśli to moja przy wpisie pomyłka ? A przecież zwrot ten znaczy, że miłość czarodziejem jest. Przez CH pisane sam nie wiem co znaczyć może. A skoro tak, to czyż pomyłki mojej źródłem być owa czarodziejka nie mogła ? Czyż umysłu w pisania trakcie zaćmić nie była w stanie ? 
Taki to już człowiek, że winnych zawsze odnaleźć musi. Rzadko sam do błędu się przyznając, poszukuje przyczyn obiektywnych, sił wyższych wpływu, kogoś/czegoś co można winą obarczyć a sumienie swe, poczucie niedoskonałości zagłuszyć. A cóż nawet jeśli mali, jeśli niedoskonali jesteśmy ? Jeśli zdarzy nam się błąd jaki popełnić ? Uświadomienie sobie faktu tego paniki budzić nie winno. Jeśli  błędem swym skrzywdzimy kogoś, przeprosić należy , a krzywdę-  w miarę możliwości -  naprawić. Jeśli sami szwank ponieśliśmy, to niech kolejne to będzie - choć może i gorzkie doświadczenie.
Miłość czarodziejem. Manuel de Falla balet ten w wieku 39 lat stworzył. Pisałem już o kimś , kto w wieku takim dzieła wielkie - choć inne tworzył. Niejeden z Was lat tyle właśnie liczy. Może to szansa ostatnia, by do historii przejść czynami wielkimi ? Dla mnie za późno niestety. Tedy płytę kompaktową w paszczękę radyja włożywszy muzykę baletu odtwarzam. Poczekam cierpliwie na fragment najpiękniejszy.... Taniec ognia..... 
Przyda się ciepła nieco w namiocie wychłodniałym. Płomienie czarodziejskiej miłości pojaśnią dodatkowo Gullinburstiego szczecinę. Andhrimnir tymczasem szyszki niech zbierać idzie. Tasman łebek przez poły namiotu wtyka. Łapą ku mnie kiwa. Andhrimnir Tańca ognia  spragniony równie, lekcję już wieczorną odrobił.
HECTORA QUIS NOSSET, SI FELIX TROIA FUISSET ?
No wchodź, wchodź do namiotu wnętrza dziku starożytny. Na zydlu przysiadłszy wsłuchamy się w ognia taniec.
W dźwięki czarodziejskiej miłości się wsłuchamy.


  10.01.2008 06:22
~alutka51
Dzień Dobry Wszystkim :-)) Wiem,wiem.. zaraz będzie.. znowu truje o pajacyku ,ale wczoraj
było sporo kliknięć a to cieszy... Więcej dzieciaczków zje ciepły posiłek..Miłego dnia wszystkim życzę :-))

Pod jedną gwiazdką - Wisława Szymborska

Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością.
Przepraszam konieczność, jeśli jednak się mylę.
Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje.
Niech mi zapomną umarli, że ledwie tlą się w pamięci.
Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę.
Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą.
Wybaczcie mi, dalekie wojny, że noszę kwiaty do domu.
Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec.
Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem.
Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piątej rano.
Daruj, szczuta nadziejo, że śmieję się czasem.
Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę.
I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce,
zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym.
Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe.
Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
Powago, okaż mi wspaniałomyślność.
Ścierp, tajemnico bytu, że wyskrobuję nitki z twego trenu
Nie oskarżaj mnie duszo, że rzadko cię miewam.
Przepraszam wszystko, że nie mogę być wszędzie.
Przepraszam wszystkich, że nie umiem być każdym i każdą.
Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia,
ponieważ sama sobie na przeszkodzie.
Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie.


  10.01.2008 06:55
~milczek
Alez Alutko!,Twoje przypominanie o Pajacyku jest jak najbardziej na miejscu.Powtrzaj sie i przypominaj bo to jest cenna inicjatywa wspomagajaca dzieci,zwlaszcza ze nasze panstwo nie za bardzo troszczy sie o ubogich.Podobno jestesmy bardzo biednym krajem.Ale za to hojnie wspiera dzialania wojenne i biedniejsze od nas kraje jak USA.Nawet jakis parasol ochronny wybudujemy ku uciesze Wielkiego Brata za publiczne pieniadze.A jak w kosmos polecimy to wszystkie bolaczki i problemy naszej kochanej RP znikna raz na zwsze.


  10.01.2008 07:03
~jerzy z.
Witajcie!,nie zawsze praca i obowiazki pozwalaja wpac do was,tym bardziej ciesze sie ze ostatnio tyle ciekawych rzeczy dzialo i dzieje sie w tym watku.Posty Hrabiny i WU to prwadziwa uczta dla czytelnika,szkoda ze czasem zagladaja tutaj osoby dla ktorych jedynie krytkanctwo i intryga zdaja sie byc jeynym celem pisania.Pisano juz wczesniej o zblizajacej sie kwescie WOSP,pragne aby kazdy z nas przylczyl sie do tej szlachetnej inicjatywy.


  10.01.2008 07:49
~jadzia
Nie zawsze sami potrafimy wykrzesic z siebie jakies pozyteczne idee,dlatego okres Orkiestry Owsiaka jest dla mnie i mojego srodowiska znajomych i rodzny okazja do czynnego uczestniczenia w zbiorce pieniedzy.Podobnie jak kazda inicjatywa PAH i dokarmianie dzieciaczkow sa mi bliskie bo wiem ze za tymi dzialaniami kryje sie praca prawdziwych spolecznikow oddanych sprawie,nie dla rozglosu i napychania sobie kabzy kosztem biednych.Ciesze sie ze wlasnie wsrod nas jest tulu zwolennikow bezinteresonych dzialan na rzecz dobra drugiego czlowieka.


  10.01.2008 08:13
~adamek
Pragne poinformwoac ze Orkiestra Swiatecznej pomocy bedzie grala rowniez w Niemczech.Logo z serduszkiem juz od ladnych paru lt jest rozpoznaln nie tylko wsrod Rodaow ale i Niemcow,ktorzy rowniez z wielk sympatia i zaangazowaniem wlaczaja sie do tej zbiorki.A wracajac do ostatnich wydarzen na forum chcialbym szczegolnie podziekowac i wrazic slowa uznania Hrabinie i Krzysiowi za bezcenne uwgi dla nas wszystkich.Wiedzcie ze ja zesto tlumacze moim znajomym tubylcom o was i ideach jakie krzewicie i tutejsi sa pod wielkim wrazeniem.Wspierajmy sie nawzajem i nie dajmy sie poniesc emocjom.


  10.01.2008 08:29
~wściekły układ
Jechali do Jurka. Jechali, by odebrać identyfikatory, by gadżety - miła pamiątkę dnia tego odebrać. Wpadli w poślizg. Dwóch wolontariuszy pomaga teraz Sonieczce. Bo tam w Niebie też są pewnie tacy, co pomocy potrzebują. Potrzebujący jej są pewnie wszędzie, nawet w najbardziej utopijnie cudownym miejscu.
HECTORA QUIS NOSSET, SI FELIX TROIA FUISSET ? - któżby o Hektorze usłyszał, gdyby Troja szczęśliwą była ? Któżby mężne czyny trojańskiego bohatera poznał ? I Troi dzieje, gdyby nie miłość, co do raptu wiodąc wojnę okrutną rozpętała. Któż z nas Sonieczkę by poznał, gdyby nie wojna bratobójcza, wojna jaka zawsze ofiary ze sobą niesie - tragiczne jeno, że dzieci - istoty , co mniejszą obrony, mniejszą przeżycia szansę mają , zabiera. Te, co nic złego nikomu nigdy nie zrobiły, psot niewinnych nie licząc. 
Czy więc zdarzenie straszne, rozgłosem potworności swej sławne, to jedyna nadzieja na do historii przejście ? Czy rany trzeba zadawać, ślepo niszczyć, przed wielkim złem się bronić by "zaistnieć ", by przypominanym w ludzkiej być pamięci ? 
Nie wiemy, kim wolontariusze tak tragicznie odeszli byli. Jechali z sercami przepełnionymi czynu żądzą. Jechali plany snując, kto z nich gdzie i w sposób jaki kwestował będzie. 
W magazynie Jurka zostaną dwie plakietki. I dwie - nigdy nie zapełnione monetami puszki. Są teraz jak kartonowe grobowce przechowujące pamięć o ludziach wielkich, którzy swoim dobrem chcieli z innymi się dzielić. Są dla dusz ich schronieniem. I kiedy orkiestra w  niedzielę zagra, Oni, Sonia, Hector, Achilles i wszyscy znani i bezimienni bohaterowie naszych dziejów śpiewac będą, śpiewać nie rekwiem, ale miłości pieśń, życia pieśń.
Dzień to smutny, choć śniegiem nieobecny. Tedy do lazaretu idąc slowa przez dziki nocą ułożone uniosę....
IN UTRUMQUE PARATUS........


  10.01.2008 08:34
~Mirka
Niewielu, bardzo mało jest ludzi, którzy pomagać nie chcą innym. Pomoc z serca płynie, nie potrzebny jej rozgłos. Kłopot polega na tym, że czasu mają nie wiele na własne życie i nie widzą często, ze obok potrzebna jest pomoc, wsparcie. Każda nagłośniona akcja daje im szanse nadrobić zaległości, mają wyrzuty sumienia, że wcześniej o czymś zapomnieli, coś ominęli. Nie można ich winić za to, trzeba głośno mówić, że o pomoc ktoś woła. Usłyszą, pomogą.Wie o tym Owsiak, wiedzą fundacje. Ludzie maja dobre serca, każdy apel o wsparcie to odzwierciedla.

...
  10.01.2008 08:50
~bastek
A ja sie ciesze ze Papa Maybach nie dostanie milionow na rzekome zrodelka wod goracych.Dlaczego nie tepimy takich szkodnikow ktorzy w imie Pana Boga lupia naiwnych ludzi,zazwyczaj staruszkow i ludzi biednych.Czy jest w innym kraju podobny przyklad klechy ktory tak bezczelnie manipuluje ludzmi?,gdzie panstwo jest bezsilne na jego szkodliwe dzialania.Zaczely rownez sie dzialania hord czarnosukienkowych zwnaych koleda,czas lupow i bogacenia sie kleru trwa 365 dni w roku a teraz w okresie poswiatecznym szczegolnie.Jak juz sie chcemy dzielic i wspomagac to czynmy to z glowa i tam gdzie rzeczywiscie mamy pewnosc ze pieniadze nie zostana przejedzone albo zagarniete ku uciesze organizatorow.Takimi przedsiewzieciami napewno jest Orkiestra Jurka Owsiaka.Sie ma!


  10.01.2008 10:09
~kinga
Mario!,nie zmieniaj naszego zycia w spektakl,chcialobysie powiedziec za pewnym POslem,kiedy sie czyta niektore posty wracajacego jak bumerang Pielgrzyma do tego waktu.Nie wiem na ile i czy slowa Hrabiny okaza sie pomocne w zrozumieniu jak trudno bedzie komukolwiek rozbic nas lub sklocic.Co prawda zawsze moze sie osoba slabej wiary,zmanipulowana ale wtedy zrzucimy sie na zakup miotly odrzutowej ktora uniesie gdzies hen daleko w niebyt kosmiczny.


  10.01.2008 10:24
~goscinnie z Torunia
Lubie czytac wasze posty,szczegolnie Wscieklego,ale na litosc boska czemu ostatnio w tak minorowym tonie piszesz ?.
Tyle dobrych rzeczy dzieje sie wokol nas,propagujmy je! nawet te najmniejsze,stronmy od zla i zlych wiadomosci,tych sa pelne media-srodki musowego przekazu.Potrzeba nam wiecej optymizmu,nadzieji,Wsciekly pisze czesto ze szlkanka jest pelna tylko do polowy,a ja sie ciesze ze az ! jest pelna do polowy i trzeba ja dopelnic po brzegi.Nie wstydzmy sie z naszych dobrych uczynkow,pomyslow jak sprawic by zycie nasze i innych stalo sie znosniejsze.


  10.01.2008 10:59
~stasiek
Trwa wielka zbiorka puszek,butelek i wszystkiego co sie da spieniezyc.Zalozylismy sie z "Cieplownikami" ze do soboty uzbieramy conajmniej sto zlotych dla WOSP.Czyli abstynencja totalna,a tutaj karnawal i troche zabawic by sie chcialo.Dziekuje za dobre slowa pod moim adresem,pani Hrabienie szczeglnie dziekuje.Pod Wotosza kiedys sie bywalo,ale nafajniej bylo nad Morzem Czarnym,niepamietam chyba Primorskije sie ta miejscowosc nazywala?.I Slancew Brjeg ? tez calkiem calkiem.Ale to bylo dawano za wszesnego Gierka...Pozdrawiam goraco!


  10.01.2008 11:12
~gaja
Mozna tak jak Stasiek i jego koledzy,mozna tez jak ja.Bedac kiedys w Polsce zlozylam wniosek na specjlna karte kredytowa PKO-Orkiestra.Dzieki niej wplywaja na konto WOSP drobne kwoty od operacji  bankowych jakich dokonuje poslugujac sie ta karta.Niby niewiele,ale zawsze cos.Czyli mozna grac z Orkestra caly rok a nie tylko od swieta.Pozdrwim i sciskam mocno wszystkich Misoginian.


  10.01.2008 11:33
~kitlinska
Milkibar-Bar Mleczny,to film na DVD jaki dostalam pod choinke.Dopiero wczoraj moglam go obejrzec,po powrocie do"cywilizacji"Film opowiada o dwoch energicznych kobietach ktore postanawiaj otworzyc wlasny biznes ,otwierajac bar mleczny z poprzedniej epoki socjalitycznej.Polecam,ciekawa historia o Polakach i Polsce wspolczesnej widziana przez ludzi z zwenatrz.Piszecie o akcji pana Owsiaka,ja juz dzis wpadlam do sklepiku internetowego by zasilic konto fundacji.A pomysl z karta podpowiedziany przez Gaje jest wart upowszechnienia,jak bede w Polsce postaram sie o taka karte.Pozdrawiam wszystkich rowniez mojego/a klona.


  10.01.2008 12:34
~farmaceuta
Sprostowanie do postu niejakiej Hrabiny wypda napisac.Napisalem ze zaledwie kilka godzin od ukazania sie mojego wpisu zostalem juz skarcony na tym forum,nigdzie nie pisze ze dopiero dzisiaj pierwszy raz tutaj zagladnalem.Rozwazania co do mojej profesji pozostawiam bez komentarza podobnie ja moglbym watpic w profesje wielu piszacych na forach.Nie bede udawadnial zem nie wielblad.Tak utytulowanej osobie jak H. nie wypada uzywac jezyka plebejskiego,a czesto-gesto sie nim posluguje.


  10.01.2008 13:22
~monique
Jak nie pisac na forach?,podobnie jak w malarstwie,unkac tematow ktorych sie nie czuje,ktore sa nam obce,szczegolnie unikac martwych tematow jak martwej natury.Po drugie patrz jak wyzej,pisz co ci w duszy gra,co czujesz,cokolwiek byle mialo taki jakis sens i bylo zrozumiale dla tzw. przecietnego czytelnika-widza.Nie wymyslaj tematow na sile,zrob sobie myslowego kleksa a potem pozwol fantazji poniesc sie!.Pozwol sobie aby tresc wessala sie sama w forme.Nie nasladuj mistrzow,nie porownuj sie do nich,zawsze znajda sie lepsi od ciebie.Jesli potrafisz pisac,sprobuj narysowac swoje pisanie odwracajac wektor tworzenia,staraj sie tylko wejrzec w siebie.Najwazniejsze,badz soba i tylko soba,pisanie a jest to sztuka nie lubi falszu.Pozdrawiam Misoginian po dluzszej przerwie,brakowalo mi Was kochani.Do pozdrowien przylacza sie znany wszystkim B.


  10.01.2008 15:25
~helcia namber łan
Jenyyyyy jak ja ajlawju Jórka Owsiaka to se nawet niewyobrarzacie. Muj synek terz jest tym no wolentariuszem i lata tera jak kot zpęcheżem, zwołuje chłopakuw i sie organizujom na niedzielę  dlatego Helcia ma dostemp do komputra. U nas nawsi sporo dzieciakuw chodzi w orkiestre z puszkami, w zeszłym roku uzbierali 300 złotych, jakby nie ksionc to byłoby wiencej ale stali pod kościołem i ksionc ich mietłą  pogonił a jak niechcieli se iść to śnieszkami w nich walił. Takiemu jednemu Jendrkowi ssąsiedztwa limo podbił pigułą a jego siosztsze to puszkę wyrwał i wyżucił w zaspę że dopiero nawiosne jom znaleźli ale jak sie sonsiad otym dowiedział to poszed na plebanie i była draka na cało wieś. Chłopaki chciały nawet za Jendrka okna ksiendzowi  powybijać ale muj stary sie wściek jak się otym dowiedział i powiedział że im zerżnie tyłki jak tylko pośmiejom dlatego synek tera załatwia  obstawe dla tych puszkowych a wieś sie zmuwiła, że jak tera w niedziele ksionc znów nieda dzieciakom stać pod kościołem to dostanie psińco na tace do wielkanocy. U nas ludzie prości i biedni ale Jórkowi niebendo szczędzić. Jade tera do miasta  mopem pomachać a co zapłaco Helci to pujdzie do puszki w niedzielę a bendzie tego trocha, morze nawet z 80 złotych. A co, ja tam dla Jóreczka fszystko zrobie bo wiem że niezmarnotrawi. Pewnie bende spać u ty pani co to uniej  leguralnie szpszontam to dopiero w sobote wieczór dowas zajże bo w niedzielę to ja sie zaparkuje pszed terelewizorem i se Jóreczka pooglondam. Ajlawiu was bardzo bardzo wasza Helcia. Jeny lece bo mi pekaes ucieknie.


  10.01.2008 16:36
~kOnick
Helci relacja ze zbiorki pieniedzy na wsi nie odbiega od miejskich.Owsiak jest wrogiem KK w Polsce,bo tego dnia to co ma spasc na tace w czasie mszy wpada do puszek WOSP.A swoja droga ile tej kasy nieopodatkowanej wpada kazdej niedzieli,przy kazdym obrzadku sakramentow,komunii,malzenstw,chrzcin,pogrzeb  ow itp,itd,poswiecaniu...samochodow,firm,kombajn  ow...Czekam na sakrament rozwodu,wtedy kazdy rozwiedziony niezla kasa sypnie na ..nowa droge zycia.A Helci,Stasiowi serdeczne dzieki za serce i pomoc WOSP.Ach i naszym Polonusom slowa uznania sie naleza.


  10.01.2008 16:39
~Mirka
Różni ludzie noszą sutanny. Helcia narzeka na swojego proboszcza, ja swojego będę chwalić. W ubiegłym roku, tacę z jednej mszy oddał dla wolontariuszy stojących koło kościoła. Na każdej mszy przypominał, że tam stoją i czekają na datki. W tym roku, mamy nowego wikariusza, zajmuje się ministrantami. Syn poinformował mnie, że wikary z lektorami zrobili losowanie, gdzie, który ministrant będzie kwestował na rzecz orkiestry. Dzisiaj w gimnazjum ksiądz wraz z nauczycielem WOSu zorganizowali zebranie i rozdzielili zadania. Ministranci i lektorzy obowiązkowo biorą udział, a inni uczniowie zgłaszali się na ochotnika do różnych prac przy orkiestrze. W śród księży też zdarza się zły człowiek. Zostało mieć nadzieję, że jest ich niewielu.
Miłego wieczoru Misoginianie.


  10.01.2008 17:02
~wściekły układ
Masz rację gościu z Torunia. Nastrój mój nie jest w dniach ostatnich najlepszy. Ale jak się cieszyć można, gdy dwoje ludzi, entuzjazmu pełnych, z tak wielką dozą żądzy dzialania, z taką niecierpliwą ochotą włączenia się w dzieło niesienia dobra w tak głupi sposób ginie ? Próbuję sobie wyobrazić ich bliskich...... Rodziców, rodzeństwo, inną -bliższą lub dalszą rodzinę, grono osób z nimi związanych. Granie orkiestry przepojone jest niebywałą radością. Najpiękniejszemu celowi służy, jakim jest spowodowanie, by mniej z potrzebujących umierało. Raz będą to noworodki, innym wypadków ofiary. Wszędzie naturalny entuzjazm, z euforią graniczący. Wszyscy - niezależnie od tego czy złotówkę, czy setki ich przyniosą, mają nieopisaną na twarzy radość. Ucieszyłoby mnie, gdyby Jurek wspomniał o Ich ofierze na początku "Grania". Gdyby ogłosił minutę ciszy, by uczcić ofiarę młodych , nieznanych nam ludzi. Pomyślcie - tyle zgromadzonych w Polsce, w różnych zakątkach świata zamilkło by na chwilę by uszanować kogoś, kto nie bał się mrozu. Kogoś kto lodem pokrytej szosy nie unikał. Kto jechał by odebrać plakietki identyfikacyjne wolontariusza. Kto w drogę powrotną miał zabrać czerwone samoprzylepne serduszka. By ludzie dobrej woli mieli dnia tego pamiątkę, symbol dobrego uczynku spełnienia. Pomyślcie jak charyzmatyczny na wstępie byłby to przekaz, ile pokladów dobra byłby w stanie wyzwolić. Jak pięknie umocnił by we wszystkich pomoc niosących przekonanie, że warto.....
Tych dwoje nieznanych mi z płci, wieku ludzi jest dla mnie rozdrapaniem rany śmiercią Sonieczki zadanej. Idea ta sama i koniec takiż. Ale na mnie nie bacząc, dzieło nasze kontynuujcie. Szklanka przez Was nalana przelewa się już. Bo nie ma na tym świecie, w kosmosie całym naczynia co dobro Wasze pomieścić było by zdolne.
A jeśli kto z Was ma do Jurka dostęp podpowiedzcie mu moje marzenie......
Dziki niespokojnie się kręcą, intruzów wietrzą. Głaskam je po szczecinie lśniącej. Jeszcze nie czas na pożegnanie, jeszcze nie pora maksymy tłumaczyć dzisiejsze.....


  10.01.2008 17:07
~KLARA
Brak,no może niedostatek wiary spowodowany zawodową dewiacją?Hrabino,coś w tym jest,myślałam dziś o tym po powrocie z pracy,a przed przeczytaniem Twojego postu.Pewna pacjentka skarżyla się dziś na znaczne pogorszenie zdrowia i rozliczne,malowniczo opisane dolegliwości i jak zawsze dałam się nabrać...Zastanawiałam sie skąd to nagłe pogorszenie,skoro z badań wynika coś innego i jak zawsze na końcu pani wyciągnęła ...wniosek na rentę,lub inną komisję.Hrabino,przywołujesz dokładnie te same argumenty co moja Agata,nawet dobór słów podobny i już widzę jak rozjuszyłaby Cię moja nowa lektura-"Bóg urojony",chociaż tłumaczę Wam obu,że nie podchodzę do tej książki bezkrytycznie!
Wściekły,pan docent nie starał się mnie przekonać,zrobił sobie z moich słów zgrabne nawiązanie do wykładu,ale ja szybko to sprostowałam.Tak w skrócie,chodziło mi o "produkowanie"chorych na osteoporozę przy pomocy badań sponsorowanych przez firmy farmaceutyczne,na zasadzie-wchodzi 50 zdrowych kobiet do osteobusu i mamy 10 chorych do przewlekłego leczenia!Wniosek z moich mętnych wynurzeń miał być:wątpię,więc jestem...


  10.01.2008 17:56
~wściekły układ
Masz rację gościu z Torunia. Nastrój mój nie jest w dniach ostatnich najlepszy. Ale jak się cieszyć można, gdy dwoje ludzi, entuzjazmu pełnych, z tak wielką dozą żądzy dzialania, z taką niecierpliwą ochotą włączenia się w dzieło niesienia dobra w tak głupi sposób ginie ? Próbuję sobie wyobrazić ich bliskich...... Rodziców, rodzeństwo, inną -bliższą lub dalszą rodzinę, grono osób z nimi związanych. Granie orkiestry przepojone jest niebywałą radością. Najpiękniejszemu celowi służy, jakim jest spowodowanie, by mniej z potrzebujących umierało. Raz będą to noworodki, innym wypadków ofiary. Wszędzie naturalny entuzjazm, z euforią graniczący. Wszyscy - niezależnie od tego czy złotówkę, czy setki ich przyniosą, mają nieopisaną na twarzy radość. Ucieszyłoby mnie, gdyby Jurek wspomniał o Ich ofierze na początku "Grania". Gdyby ogłosił minutę ciszy, by uczcić ofiarę młodych , nieznanych nam ludzi. Pomyślcie - tyle zgromadzonych w Polsce, w różnych zakątkach świata zamilkło by na chwilę by uszanować kogoś, kto nie bał się mrozu. Kogoś kto lodem pokrytej szosy nie unikał. Kto jechał by odebrać plakietki identyfikacyjne wolontariusza. Kto w drogę powrotną miał zabrać czerwone samoprzylepne serduszka. By ludzie dobrej woli mieli dnia tego pamiątkę, symbol dobrego uczynku spełnienia. Pomyślcie jak charyzmatyczny na wstępie byłby to przekaz, ile pokladów dobra byłby w stanie wyzwolić. Jak pięknie umocnił by we wszystkich pomoc niosących przekonanie, że warto.....
Tych dwoje nieznanych mi z płci, wieku ludzi jest dla mnie rozdrapaniem rany śmiercią Sonieczki zadanej. Idea ta sama i koniec takiż. Ale na mnie nie bacząc, dzieło nasze kontynuujcie. Szklanka przez Was nalana przelewa się już. Bo nie ma na tym świecie, w kosmosie całym naczynia co dobro Wasze pomieścić było by zdolne.
A jeśli kto z Was ma do Jurka dostęp podpowiedzcie mu moje marzenie......
Dziki niespokojnie się kręcą, intruzów wietrzą. Głaskam je po szczecinie lśniącej. Jeszcze nie czas na pożegnanie, jeszcze nie pora maksymy tłumaczyć dzisiejsze.....


  10.01.2008 18:37
~goscinnie z Torunia
Rozumiem doskonale,i popieram Twoj apel by uczcic chwila ciszy lub apelem o Ich pamiec.To rzeczywiscie koszmarna i bezsensowna smierc dwojga ludzi.Brawo Dottore


  10.01.2008 19:50
~wściekły układ
IN UTRUMQUE PARATUS - obie możliwości pod uwagę brać należy.
Na każde z rozwiązań przygotowanym być tedy trzeba. Dzieło jakie podejmując, cel znając, plany, nadzieje snując, siły na zamiary czasem mierząc, czasem zaś z motyką się na Słońce porywając, nie wiemy jaki finał będzie.
Chłopcy , o których wczoraj Wam opowiadałem, nie od razu sympatią do "dziadka Bronka" zapałali. Nie pisałem o tym wczoraj by radości pełnej nie mącić , a i do nowej dysputy temat znaleźć. A przecie na początku znajomości nawet mu dokuczali, przepędzić chcieli. A on na dziwną w dzieci wydaniu - choć tak dziś przecie powszechną w dorosłych świecie - agresję, reagował stwierdzeniem, że dzieci lubi. A, że był trzeźwy, tedy  pojąwszy, iż Go krzywdzą, z prześladowców , dobroczyńcami się stali. Trzeba być więc życia uważnym obserwatorem, a wniosków pochopnych nie wyciągać. I nie tylko, by drugich nie krzywdzić, niesprawidliwym osądem, ale także i dlatego, że los drugi raz okazji dobra czynienia dać nam nie musi. Trzeba szanować inność drugich, z pobieżnego oglądu wniosków ostatecznych nie wysnuwać. Lepiej opinię krzywdzącą w myśli swej zostawić, a raz jeszcze wszystko przeanalizować. Życie nasze toczy się w tempie zawrotnym. Nie zawsze czas nam pozostawia na rozważania długie. Ale warto, by błędu  nie popełnić. By cel osiągnąć warto "przysiąść przed podróżą". Wychodzenie innym naprzeciw, to właśnie podróż taka. Warto przysiąść  obok innego przez życie wędrowca, warto spróbować cel jego podróży poznać, sens jej zrozumieć. Może dane nam przyłączyć się będzie ? Może rozstać - niekoniecznie w złości będzie dane ?
W każdej chwili życia balansujemy więc na linie dualizmu. Pamietajmy tedy, że nie równowagi, ale rozsądku poczucie zachować winniśmy.
Przed namiot wychodzę. Knieja dziś smutniejsza stratą poniesioną. Dwa serca miast ku dębów pniakom, ku Soni pomknęły. Dziki markotne, Tasman cekulady nie pije. Ale motyl stepowy na moment z namiotu wyleciawszy napis w powietrzu kreśli.
IN HOC SIGNO VINCES........ Czegóz więc motylu kochany wyglądać mi przyjdzie ?




  10.01.2008 20:17
~hrabina_bałkańska
Przed paroma laty gdy Jurek Owsiak zbierał środki na zakup aparatury do badania wrodzonych wad słuchu u niemowląt i wtedy po raz pierwszy WOSP spotkała się z atakami ze strony władz i części polskiej społeczności zbuntowałam się  i umieściłam w sieci taką oto swoją fraszkę:

Na WOSP

Wiele główkowałam, nic nie wymyśliłam!
Koncept mój? Jak oseska - niewinny i czysty...
Ale z orkiestrą tak się zabawiałam, 
że zbudził się we mnie duch optymisty.

Owsiak! Jureczku!!! Mężu dobrej wieści!
To dzięki Tobie za latek trzydzieści
Mimo złośliwych i niecnych przytyków
NIE BEDZIE W POLSZCZE GŁUCHYCH POLITYKOW!
(2004)

Fraszka ta ukazała się ku mojej radości i w pewnym warszawskim piśmie (Pani Redaktor skontaktowała się ze mną i poprosiła o zgodę na publikację; nagroda za fraszkę zasiliła WOSP).  Dziś mimo wielu sprzeciwów Orkiestra gra dalej. Mało! Jest niezwykle popularna poza granicami Polski. Wspomniał  o tym Adamko, polskie środowiska na kontynencie amerykańskim, w Australii i w wielu innych miejscach planety znów zapowiadają swój aktywny udzial w finalnym graniu, u mnie Orkiestra też gra od 2 lat. Helcia (pozdrowienia!) opisała nam tylko jeden z wielu podobnych przypadków traktowania wolontariuszy Orkiestry przez kler. Sukienkowi już dawno okrzyknęli Owsiaka antychrystem, a Przystanek Woodstock siedliskiem szatana... Ale Orkiestra gra, gra w całej Polsce. Już za parę dni  sygnał Orkiestry zabrzmi od Helu do Tatr, Jureczek znów straci głos w niedzielę ale na pewno nie zapomni o minucie ciszy dla Tych, które torując drogę Orkiestrze straciły życie... Już widzę kolejny "genialny" argument  przeciwników WOSP, że Orkiestra (jak na papierosach) zagraża życiu i zdrowiu a Jurek niemal własnoręcznie uśmiercił kogoś. Cóż! Sezon na bałwany trwa niestety cały rok...   
Staśku (cały czas czekam na kontakt z Tobą)  - nie żałuj, że odmówisz sobie na konto Orkiestry  kielonka, to właśnie umiejętność rezygnowania z tych maleńkich i czasem jedynych  przyjemności tym bardziej podkreśla wartość Twojego poświęcenia. Mirko! Jak będę w Polsce, a nie będzie nam dane spotkać się  nadam Ci  przekaz pieniężny z prośbą przekazania sumy temu wspaniałemu Wikariuszowi, niech sumka ta będzie zadatkiem na koncert kolejnej Orkiestry w Twoim mieście! Tak bym bym chciała żeby  to była choć 4-cyfrowa sumka ale marzenie ściętej głowy, chyba ze totolotek okaże się w końcu łaskawy... 
Stasiek miły zrezygnował ale za to Farmaceuta nie potrafił odmówić sobie przyjemności i przypiął - hihihihihihi - kolejną łatkę. I jak zwykle w swoim pełnym finezji stylu, tylko że... podlegającym już chyba pod paragraf znęcania się nad zwierzętami bo tradycyjnie wykręcił kota ogonem... A kto napisał Szanowny Farmaceuto - cyt.:"...zaledwie godzin kilka minelo jak sie pojawilem..." (08.01.2008 15:44~farmaceuta)? Duch Swięty??? Dodam, że cytowanych słów nijak nie da się wytrącić z kontekstu! Słowo ma to do siebie, że raz napisane  czarne na białym - nie zmieni już swego znaczenia. Chyba żeś z dumnie rządzącej nam onegdaj partii, której kadencja przeszła do historii, a oni tam najcudniejsze "cuda" znają...  Może Dottore nasz podpowie jak medycyna  nazywa połączenie sklerozy z chorobliwymi majakami? Mam na myśli mój - podobno - plebejski styl To ja też sobie poswawolę! Bez "żakowskiej" beztroski ale za to w moim stałym i  ulubionym stylu! Czy plebejski - sami oceńcie.

Ave forumowy pajacu i potomku Bruta!
Pielgrzym/Playback requiestat in pace,
Vivat Farmaceuta!!!

Kiedyś na prawdę  napiszę Wam coś po plebejsku (nie po plej... becku hihihhihiihi) choćby tylko po to by samokreowany arbiter lingui  Farmaceuta zobaczył wreszcie różnicę między stylem plebejskim i polszczyzną, której nota bene używam na codzień. Jakoś nie zauważam by odbiegała ona jakkolwiek od tej, której używają inny Misoginiańscy  Forumowicze i Ich.... sympatycy. Polszczyzna, której używam w tłiumaczeniach, w artykułach do prasy, w rozmowach z polskimi Przyjaciółmi  i jakoś za te moje 30 lat z hakiem spędzonych poza Polską żadna redakcja ani inny promotor nie zgłosili reklamacji odnośnie jej jakości! 

Ech Mmmmmmmmmmmmmm....ups!!! Specjalne pozdrowienia ślę w kierunku Wieży Eiffla i Sztokholmu i niezmienne admiracje znów lecą do Italia assolata.


  10.01.2008 23:07
~farmaceuta
Pojawilem sie jako farmaceuta,wiec nie potrafisz czytac postow mila Hrabino.To nie znaczy ze nie bywalem wczesniej jako czytelnik a moze i literat..?Szykuje dawke piorunujacych srodkow przeczyszczajacych,a znam sie na tym,znam.

Aska - 2011-05-28 12:35:33

11.01.2008 00:51
~hrabina_bałkańska
Na boga Farmaceuto, nie zażywaj ich bo Ci jeszcze.... tyłek urwie! Piszesz tak jak byś dawkę ową na sobie miał zamiar wypróbować, więc już się martwię. Ja i tak mieszkam w strefie sejsmicznej więc wstrząsy mi nie  nowina. Jedyne co mnie martwi, to to, że po eksperymencie że możesz  upodobnić się do... Trabanta. To najdłuższy kiedyś samochód świata - 50 m z...ogonem spalin. Ajajaj gdzie moja maska przeciwgazowa???


  11.01.2008 02:18
~analityk
Farmaceuta bywał może jako bazgrzący, ale na pewno nie jako LITERAT. To jedno jest pewne. W początkach istnienia wątku brak wpisów odnośnie wielkości piszącego,  jego wszech wiedzy. Takie pojawiły się dopiero mniej więcej od początku listopada. No chyba, że widoczna na każdym kroku megalomania i narcyzm to efekt późniejszej mutacji charakterologicznej.


  11.01.2008 02:33
~psy_holog
Analityku a może za często testował na sobie swą genialną mieszankę przeczyszczającą? Przy częstych naporach wzrasta ciśnienie i czasem piąta klepka sama wylata.


  11.01.2008 02:43
~dr Ozda
Szanowni koledzy słuszne tezy prezentują, ja jednak skłaniałbym się ku twierdzeniu, że przypadek kolegi farmaceuty ma się bliżej do literatki niż do literatury.

  11.01.2008 06:56
~alutka51
Witam Wszystkich :-)) Coraz więcej gości mamy Misogino ...tylko nie rozumiem czego
sie wstydzą ..swoich prawdziwych nicków...Panie,Panowie krytyka jest wskazana...
ale dlaczego piszecie pod innymi nickami... Hrabciu ajlawiu Cię ,jesteś niesamowita... 
drugiej takiej jak Ty nie ma hihihi Miłego dnia życzę :-))))

Ach, zadumani...

Ach, zadumani, zadumani wiecznie
w kroki zegarów, w wierszy krągły lament,
w łzy - dzwonki nocy, w smutki obosieczne.
Ja wiem: te łzy - pół-woda, pół-atrament.
Poli nieba białą koroną, pod racami blasku
drżycie jak kret na słońcu, który zgłębił drogę.
Ja mam gest. Ja was wszystkich kupić mogę
za jedno żywe ziarnko piasku.
dnia 4 listopada 41r K.K.B



  11.01.2008 08:59
~Mirka
Podpisanie się pod takimi frazesami własnym nikiem, nieprzeciętnej odwagi wymaga. Osóbka pisząca nie ma własnej osobowości. Ukrywa się sama przed sobą. Patrzy w ekran komputera i jest dumna z siebie, ze swojej pomysłowości. Przez moment do głowy jej nie przyjdzie, ze jest chora, pomocy potrzebuje. Robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby jej to uświadomić, nie widzi tego, nie dopuszcza do siebie tej myśli. Nie ma obok nikogo, kto pomógłby i do lekarza zaprowadził. Jest samotna, nieszczęśliwa. Przypomina mi dzieci, które bajki wysłuchały i w jej bohaterów się zamieniały, a ile nowych postaci wymyśliły w swej dziecinnej fantazji. Podobnie jest z internautą nas odwiedzającym. Wymyśli kilka ników, napisze jakieś banały, nic nieznaczące posty i cieszy się jak dwulatek, że wszystkich oszukał. Myśli, że jest inteligentny, a choroba rozwija się, nieleczona, źle dla niego skończy się. Ignora zawołajmy, niech będzie z nami. Cieszmy się na niedzielną zabawę z orkiestrą, cieszmy się, że mamy Owsiaka, że tylu ludzi na świecie ma dobre serca. Dorzućmy swą cegiełkę, nie przechodźmy obojętnie obok puszek, może coś na aukcji kupimy, a może coś na nią ofiarujemy. Niech orkiestra gra do końca świata i jeszcze dzień dłużej.
Miłego dnia kochani Misoginianie, wiele radości i uśmiechu wam życzę.


  11.01.2008 10:14
~wściekły układ
ZAŁATWILIŚMY SKURCZYBYKA - takie pono słowa z góry tej strasznej, co niejednemu śmiałkowi życie odebrała , zszedłszy wypowiedział. Odszedł dziś Edmund Hillary - najsławniejszy po Tasmanie moim Nowozelandczyk. Górę ogromną pokonał, praw życia - jako i z nas zaden - pokonać nie zdołał. Miał 88 lat , 33 zaś gdy szczyt najwyższy Ziemi ujarzmił. Potem nowym wyzwaniom czoła stawiając, oba bieguny zdobył, Ganges od źródeł ku delcie przemierzył. Niespokojny duch odkrywcy na jednym miejscu usiedzieć mu nie pozwolił. I jak to w przyrodzie bywa, motyl stepowy napisem wieczornym postać tą przywołał, naszą wiedzę faktów odnośnych wyprzedziwszy. 
IN HOC SIGNO VINCES - pod tym znakiem zwyciężysz.....
Według tradycji historycznej cesarz Konstantyn Wielki w IV wieku p.n.e. w czasie na Rzym marszu, miał na niebie świecący krzyż z podpisem takim zoczyć, po czym Maksencjusza w bitwie srogiej pokonać. 
Każdy z nas ma jakąś życia dewizę, jakieś "motto" co go przez świat wiedzie, a określone zachowania, postawy narzuca. Dla Hillarego było to stawianie czoła nowym, niebezpiecznym wyzwaniom. Walka z losu przeciwieństwami, z przyrody srogością. A i walka z własnym lękiem , słabościami własnymi. Stając oto wobec problemu jakiego twarzą w twarz, jako Czomolungma nam się on jawi. Srogi, zimy, odpychający, zniechęcający do czynu. Najeżony wysiłkiem, ryzykiem - także i życia utraty. Jednym to siły odbiera. Rezygnują łatwiejszą drogę, niższe szczyty do zdobycia obierając. Czy sukcesy "mniejsze" satysfakcję im wystarczającą dają ? Może potem okazji straconych żałować nieraz im przyjdzie ? Są wszak i tacy, których nieznane , nieodkryte pociąga. Tacy, którzy czyn podejmą, rękawicę rzuconą podniosą. Nie zawsze sukces osiągną. Nie zawsze do chlubnej ludzkości dziejów przejdą. Ale działanie wszak poczucie szczęścia im daje, do dalszych działań mobilizuje, aktywność podsyca. I z życia zadowolenie tym samym. Coraz jest bliżej do Orkiestry grania. Może kiedyś Jurek w niebo spojrzawszy ujrzał na niebie wielkie , ogromne serce? Co na tle jego wpisanym być mogło ? Może krupierów okrzyk na inna grę - też z losem mocowanie rozpoczynajacej ?  FAITES VOS JEUX ! - Grę zacznijcie ! I zagrał, zagrał, że ho, ho.
Do lazaretu czas bieżyć. Przed namiotem krzątaninę dzików słyszę niecierpliwą. Korekty napisu ostatniej dokonują pewnie. 
ICH KENNE MEINE PAPPENHEIMER........ Rację macie, więc ze spokojem lewatywy zlecać się udaję.......


  11.01.2008 12:08
~KLARA
W nowym TP artykuł o in vitro -"Skrupuły biologa".Bardzo ciekawe podejście do tematu,bo wiele napisano o samej metodzie,sprzeciwie Kościoła,pokazano zdjecia szczęśliwych rodziców i uśmiechniętych dziatek,ale tutaj problem jest szerzej ukazany.Profesor genetyki domaga się dokładnych statystyk:jak rozwijają się dzieci "in vitro",czy częściej chorują,a jeżeli tak,kto powinien ponieść koszty ich leczenia,podobnie z matkami ...Uczony przedstawia liczne nieznzne laikowi,w tym i medykowi pułapki igerencji genetycznych,polecam lekturę!I jeszcze artykuł o kolejnym bezsensownym zwrocie akcji w "reformie zdrowia".Wniosek autora artykułu-"Lekarze rozsadzą ten system do końca roku".Zawsze byłam przeciwko rewolucji,za ewolucją,teraz szykuję się na barykady!


  11.01.2008 12:35
~playback
Dzieci poczete in vitro sa zdrowsze,silniejsze,madrzejszeladniejsze.Cech  a ich charakteru jest pojmowanie milosci i dobroci jako cel zycia..Potrafia przewidywac wszelkie zjawiska naturalne jak huragany,tsunami,powodzie,trzesienia ziemi,czyli najgorsze z najgorszych kataklizmow.Ale najwazniejsze co potrafia to czynic cuda,rozmnazac wszystko co jest do rozmnazenia na Ziemi.Wszystko to wiadomo od m.w. 1998 lat.To taka oczywistosc ze dziwie sie ze ktos tego nie rozumie.


  11.01.2008 12:53
~gaja
W temacie in vitro sie nie wypowiadam,to tematat dla etykow,lekarzy,prawnikow.Ale to przedewszystkim autonomiczna decyzja przyszlych rodzicow i wara komukolwiek zabraniania tej metody.Ale,ale przeczytalam dzis w prasie niesamowita rzecz,a mianowicie ze w krajach arabskich kobiety w wieku rozrodczym korzystaja ze srodkow antykoncepcyjnych jak tylko sie da i przy kazdym niemal sotsunku.Odsetek kobiet bioracych srodki antykoncepcyjne wynosi 77% a w Maroko nawet 89%.Wieszkosc srodkow jest dostepna bez zadnej recepty,a w przypadku niezamoznych kobiet wydawana bezplatnie.Dziwie sie tym wynikom,nie mam podstaw ich kontestowac,ale kraje islmskie zawsze kojarzylly mi sie z uprzedmiotowniem kobiet,ze zlym traktowaniem,ocierajacym sie o niewolnictwo,a tutaj prosze:kobieta w Islamie jest..wyzwolona,przynajmniej w temacie niepozadanych ciaz.Co na to polscy Talibowie?


  11.01.2008 13:16
~konfidencjusz
Nie moge nigdy zrozumiec po co ludzi pchaja sie w gory,wspinaja sie ryzykujac zycie?Everesta moge zrozumiec,chcial byc pierwszy,ale cala reszte ,zasmicajacych Himalaje?.Widzialem film ,to barbarzyncy a nie hima-alpinisci.Smrod,brud i tony,setki ton smieci.Himalaje umieraja nikogo to nie wzrusza.Tyle energii czasu,srodkow finansowych,bezsensownych smierci spozytkowanych na nic!Gorzej jak zwierzeta.


  11.01.2008 13:34
~farmaceuta
Hrabino,jakze to ?,wzywac Pana Boga? w tak blachej sprawie jaka jest moja obecnosc w tym watku?Na dodatek od poczatku wyczuwalem braki z ortografii,no moze tlumaczy Hrabine wieloletnia emigracja,ale dziwie sie Helcia wiedzialaby jak napisac Bog.Co do mikstury wlasnej receptury to sie robi,to wymaga czasu i eksperymentow,troche cierpliwosci.Pytam sie tylko gdzie napisalem ze do uzytku wlasnego?.Na koniec slow kilka do Mireczki,osoba tak stonowana i dyskretna musi sobie glowe "zapszontac"(Helcie prosze o prawa autorskie) glowe osoba piszaca frazesy?.Mam inne zdanie i Tobie,a Alutke prosze o zrozumiale czytanie moich tekstow,przy okazji pozdrawiam.Pozostale komentarze zostawiam ocenie milych czytelnikow,widac golym okiem ze wyszly z pod reki tego samego autora.


  11.01.2008 13:46
~jerzy z.
Alez ja sie dziwie Wam wszystkm ktorzy wieszaja przyslowiowe psy sie na farmaceucie.Facet(?) jest w porzadku.Szkopul w tym ze ma taki niwedzieczny,ciezki zawod.Na dodatek pasje jego!W oparach mikstur,na dodatek jeszcze nieopatentowanych  o dolegliwosc latwo,nieraz nawet trwale zmiany w mozgu moga zajsc.Miast zatem czepiac sie Farmaceuty okazmy mu nasza solidarnosc i zrozumienie.Z wielkim szacunkiem dla forumowiczow


  11.01.2008 15:02
~obserwator
Poranna kawa z Misoginianami to jest to. Z pod raczej nie, jesli juz to - spod! Prawie zazdroszcze Hrabinie ze po tylu latach zachowala piekny styl i pisownie, mnie po 14 zdarza sie strzelac byki co krok. 
Czlowieka zawsze ciagnelo w nieznane. Gory to nie tylko nieznane, to konfrontacja czlowieka z zywiolem. Ktos powiedzial - chodze w gory bo sa. Odnosnie zasmiecania Himalajow - kazda ekspedycja himalajska placi za ich eksploracje, suma wcale nie jest taka mala, zalezy od ilosci uczestnikow, terminu wyprawy i jej trwania. W koszta wchodzi niemala rekompensata za odpady pozostawione przez ekspedycje. Gdzie stapi czlowiek pozostawia po sobie odpady, to dotyczy rowniez morz i oceanow po ktorych plywa. Ciekawe, ze forow internetowych tez.
Pozdrawiam prawdziwych Misoginian.


  11.01.2008 15:33
~malgosia
Dojazd do domu zajal mi cale dwa dni. To bylo do przewidzenia, ale jak mus , to mus. Najwazniejsze, ze na granicy nie zabrali Waszych serduszek.
Przede wszystkim pragne przeprosic nasza Rodaczke ze Szwecji. Niestety , musicie sie liczyc, ze podlosc ludzka nie zna granic. Osobiscie mam w nosie ile osob posluguje sie wieloma nickami, ale nawet jesli to ta sama osoba to przynajmniej uzywa nickow nie spotykanych dotychczas na forum. Za to podszycie sie pod nick osoby, ktora przebywa z dala domu - tego juz niczym nie da sie usprawiedliwic. Pokazalam to moim moskiewskim Przyjaciolom- nie bede przytaczac ich slow. Nawet tu, gdzie dziwne rzeczy sie widzi takie zachowanie okresla sie mianem Bieloruczka - tlumaczyc nie bede, bo ci do ktorych to kieruje i tak nie pojma. Raz jeszcze przepraszam, ze robilam osobiste uwagi pod adresem osoby, ktora nie miala nic wspolnego z trescia postu, ktory komentowalam. A tchorzy zachecam do wiekszej uczciwosci. Podpisujcie sie jak chcecie, nawet jesli sto kolejnych wpisow zrobicie z tego samego komputera ale choc uczciwie nie podszywajcie sie pod osoby piszace realnie na tym forum.
Na Wasze forum trafili ci, ktorych Rosjanie nazywają "bezprizorniki". Oznacza to ludzi opuszczonych, pozbawionych towarzystwa, osieroconych. Szukaja kontaktu zeby wypelnic czyms wlasna pustke i niestety czesto wlasna proznosc ktora lezy u podstaw ich samotnosci. Nalezy im wiec wspolczuc a nie walczyc z nimi. Niech sobie szykuja mikstury, ziola, tabletki, czopki i co tam jeszcze chca. Waszym lekarstwem jest dobro - ono leczy wszystkie rany i dolegliwosci.
Tamtych po prostu ignorujcie - psychicznie chory nie zdaje sobie sprawy z wlasnej ulomnosci, wiec po co tak o nich pisac. Sprobujcie isc do domu dla psychicznie chorych i wytlumaczyc "Napoleonowi", ze jest kims innym .. Prawda ze to prozny wysilek ?.
Pozdrawiam . Jutro obiecuje sobie spacer na Plac Czerwony. Zabiore Wasze serca, by ironicznie pokazac je temu, co chcial ulepszac swiat ( jak Wasi gocie Was pragna ). Nie ma juz kolejek do jego mauzoleum. Tak samo jak nie ustawiaja sie kolejki by czytac wpisy zalosnych gluptaskow. Dajcie im to do zrozumienia wyniosla ignorancja.
Szczegolne buziaki dla Kitlinskiej !


  11.01.2008 16:31
~gramatyk
Z pod jak z pod. Ale czy ktoś mi powie jak się pisze BŁACHY /?/ czy  BŁAHY /?/.  Oj, oj kociolątko przyganiało garowi


  11.01.2008 16:40
~farmaceuta
Bije sie w piers,przepraszam,bledy oczywiste,dziekuje za zwrocenie uwagi.To przez te opary....


  11.01.2008 16:53
~konfidencjusz
Owszem Lady,masz racje,ekspedycje placa za zasmiecanie Himalajow,ale nikt tych smieci nie utylizuje tylko wypelniaja nimi przelecze, doly w gorach i tak sie to ma na dzien dzisiejszy. Za pare lat bedzie mozna zdobywac nowy Mount Smieci.Gorki polskie to inna sprawa,sa takie tyci tyci ze nawet przesdzkolak moze sie wybrac na spacerek,sa nawet ladnieszje od Himalajow a tylko nieco mniej zachwycajace od niektorych pasm alpejskich.


  11.01.2008 16:57
~alutka51
Małgosiu bardzo serdecznie Cię pozdrawiam :-)) Ciebie Farmaceuto też...:-))


  11.01.2008 17:15
~playback
Z ojcowska radoscia przyjmuje fakt ze Malgosia dotarla do domu.Ja szagaju po domu i nie moge sobie znalezsc miejsca.Sluznie czujesz sie oburzona postepowaniem niektorych internautow,ale ten watek jest pelen wielonickowych forumowiczow i jakos nikomu to nie przeszkadza,zwlasza Hrabinie.


  11.01.2008 17:37
~obserwator
Trudno o utylizacje gdzies gdzie dotrzec  mogą tylko ludzie i to per pedes. Zaprojektuj zakład utylizacji pod Everestem a na pewno dostaniesz Nobla.


  11.01.2008 17:39
~Sorellina
No i n-ty raz okazało się,że jestem niepoprawną optymistką!Cieszyłam się wracając do domu,że zaczyna się week-end,że czeka nas błogi spokój,miłe chwile z przyjaciółmi...a tu masz! Tradycji ( bo to już chyba tradycja?) stało się zadość:  nowa "wojenka" na forum! O co? Po co? Z kim? A Bóg jeden wie...
Zwykle jestem pokojowo nastawiona do wszystkich,nawet do tych,powiedzmy, mało przyjaznych.Przepychanek unikam jak ognia,zaczepki zmilczeć się staram, ale tym razem nie zdzierżę,bo jednej z najwspanialszych osób,jakie znam ,za wszelką cenę starają się (stara się ktoś?) dokuczyć. Powiem Ci  coś,Farmaceuto : jestem z wykształcenia filologiem,ale daj mi Bóg tak pisać ,jak Hrabina! Daj mi Bóg takim językiem, takim stylem,z takim polotem piórem władać!  I jeszcze mała prośba: zanim wyślesz swój następny post,zajrzyj najpierw do słownika ortograficznego...


  11.01.2008 18:10
~farmaceuta
Widac jak pobieznie albo wcale nie czytacie postow.Siostra mnie odsyla do slownika ortograficznego?,slusznie popelnilem bledy,przeprosilem.
Ale zeby nie zlamac zelaznej zasady jak to bywa na tym forum grzechy i grzeszki tylko obcym wytknac,a piszaca Hrabina i owszem calkiem sobie  radzi nawet za taka gafe jak napisanie Bog z malej litery sie nie zajaknela.Ale chwalic sie potrafi ze ch,cho,a jak slodzicz sobie potraficie!Za to was ajlawju.


  11.01.2008 18:29
~obserwator
Zasady uzywania duzej litery swietnie wyjasnial prof.Bralczyk. Szkoda, program zniknal z anteny, niektorym z pewnoscia  by sie przydal. Na pewno nie Hrabinie.
Piatkowy luz pozwala  czesciej zajrzec w to sympatyczne miejsce. Dzis ciekawie na forum - in vitro, ekologia, ortografia, etyka. Wlasnie - etyka. Oburzenie playbacka tak spontaniczne a czy przypadkiem nie on/a byl/a sprawca gafy nad gafami? Hrabino daj znak, ze zyjesz. Pozdrawiam i caluje raczki. Juz w niedziele orkiestra. Wpadne pograc z wami.


  11.01.2008 18:45
~playback
Obserwatorze calujesz raczki Hrabinie przy kazdej mozliwej okazji,slodzisz jej bezwstdnie ,nie jakniesz sie nawet ze znacie sie osobiscie( to tlumaczy retoryke twoich postow).I tylko pytam dlaczego to Hrabina nie odwzajemnia sie Tobie?.Gdzie te och i ach?.Sorellino,a czymze tak sie frapujesz?,ze czeka nas dlugi wspolny weekend?Ja z Alutka i Mirka moge nawet dluzej,podobnie z Klara zawsze znajde wspolny jezyk,nie tylko zawodowy.


  11.01.2008 18:57
~wściekły układ
Coraz bliżej jest grania najwspanialszej świata tego orkiestry, Znam dźwięki te, bowiem gdy z namiotu mego wychodzę, słyszę serc Waszych bicie. Takie samo jest ono,  jak bicie tych , co w niedzielę o 20.00 będą  sygnał ku niebu słać. Ostatnie więc przygotowania czyńmy, a do dzieła Jurka się przyłączmy, bo następny dzień taki dopiero za rok nam się zdarzy. Wiele szpitali, wielu ludzi na wsparcie czeka. Niedosłuch to cywilizacji koszt wielki. Hałas ze wszech stron nas osacza, sami też coraz głośniejszej, coraz agresywniejszej słuchamy muzyki - nierzadko wprost słuchawkami w uszy nasze wtłaczanej. Rodzi się coraz więcej niedosłyszących noworodków - maleńki aparacik potrafi w porę diagnozować schorzenie i w porę  trwałym wadom słuchu zapobiegać. Protezy narządowe są  niezmiernie drogie i wybrańcom dostępne, koszty zabiegów operacyjnych, nie pozwalają kontraktować zbyt dużej ich liczby. Dlatego każde wsparcie z naszej strony znaczenie ma wymierne. Wiem, ze nie cel tegoroczny tak wielce wyobraźni nie porusza, jak choćby ofiar wypadków ratowanie, wyposażenie oddziałów ratunkowych. Ale wierzcie - bom badania takie przed laty wykonywał, że widok noworodka nie reagującego na dźwięk aparatu wielce jest stresujący. Maleńka, bezbronna istotka słodko śpiąca, malenka zabaweczka, co dźwięków świata tego należycie nie odbiera. Dzieciatka te przekazywane są w trybie pilnym do ośrodków specjalistycznych. Więc warto, naprawdę warto. By jakiś szczęśliwy rodzić mógł się w pełni narodzinami potomka cieszyć. By po upływie dni parunastu - już w domu, nie okazał się, że przyczyną dziwnego spokoju, dziwnego braku reakcji na różne sygnały, jest coś, czemu można się przeciwwstawić maleńkim aparacikiem, krótkim , bezbolesnym badaniem.
ICH KENNE MEINE PAPPENHEIMER - cytat to z Śmierci Wallensteina Schillera.
Znam kirasjerów moich z dzielnego Pappenheimera pułku. Wiem ile są warci i czego się można spodziewać po nich. Tych innych- choćby nam matkować, ojcować i co tam jeszcze robić chcieli -  zgodnie z radą Małgosi traktujmy.
Zajęcia naglą. Tedy przed namiot wyszedłszy, ku kniei spoglądam. Wiele drzew nowymi serduszkami w niedzielę obrośnie..... Tego jednego przynajmniej pewien jestem. Dziki z pomocą bieżą. Tedy i one napis świeży jako co wieczór ułożyły.
VIRES (QUE) ACQUIRIT EUNDO....... A więc w drogę dziki, w drogę Tasmanie......


  11.01.2008 19:00
~dr zwykły
Zwłaszcza z Klarą Mario, zwlaszcza z Klarą - o tym wiemy.


  11.01.2008 19:19
~Mirka
Playback, nie docierają do ciebie miłe, grzeczne słowa, powiem kolokwialnie, przestań lizać nam tyłki. Nikt nie wierzy w twoje dobre intencje. Twoja wielonikowość nie robi na nas wrażenia.
Małgosiu, cieszę się, że Twoja podróż dobrze się zakończyła, a jeszcze bardziej cieszy mnie widok twojego postu, lubię poczytać normalnych ludzi.
Pozdrawiam Misoginian, Ignor pomoże nam przetrwać ten atak, tak jak poprzednie, nie martw się Sorellinko.


  11.01.2008 19:51
~też fililog
Niestety ,Sorellino,Farmaceuta znów nie zajrzal do słownika ortograficznego...


  11.01.2008 20:35
~alutka51
> > > ~playback Ja z Alutka
Przepraszam.. a co Ty ze mną ,nie rozumiem !!! Przestań się podlizywać do jasnej
ciasnej...Staram się być miła dla wszystkich ... ale Ty mnie mnie normalnie wkurzasz...
Pozostałym miłego wieczoru życzę :-))))


  11.01.2008 20:54
~KLARA
Wracając do problemu in vitro,Gaju,oczywiście żaden kościół nie może zakazywać tej metody,ale to nie jest tylko problem etyków,lekarzy i rodziców!Genetycy i biolodzy widzą problem szerzej,relacja klinika niepłodności-rodzice to po prostu wymiana usług,z jednej strony dobry interes,z drugiej osiagniecie upragnionego celu,ale po drodze czyha wiele pulapek !W Italii dziala ustawa bioetyczna,u nas sprawa jest puszczona na zywiol i pilnie trzeba to zmienic.Sprawa srodkow antykoncepcyjnych,kto nawet w kraju tak katolickim jak Polska przejmuje sie zdaniem kilku starszych panow na ten temat?


  11.01.2008 20:56
~obserwator
Mezczyznom rak nie caluje w ogole, z wiadomych powodow, watpliwym  woman rowniez. Nie lubie natretow dlatego Playback tobie nawet jak bym mogl to bym zrezygnowal. Z ciebie za przeproszeniem  ni pies ni wydra, za to wazeliniarz/a. Hrabinie bede wirtualnie calowal raczki na wszelkie sposoby. Moze kiedys w realu sie uda jesli mi pozwoli.


  11.01.2008 21:30
~zygotka ślicznotka
Czy metoda in vitro ingeruje w material genetyczny? Nie! Tatus siur do probówki, od mamusi pobiera się w odpowiednim momencie jajeczko. Pan doktor tylko łączy pozaustrojowo tego figlarnego  stworka ogonkiem z ciałkem żółtym i chrzciny za 9 miesięcy. Gdzie tu genetyka szanowna pani doktor?


  11.01.2008 22:48
~KLARA
Na innym poziomie dyskusji ślicznotko

Aska - 2011-05-28 12:58:40

12.01.2008 02:12
~hrabina_bałkańska
VIRES (QUE) ACQUIRIT EUNDO....... 
Swięte słowa Wściekły Układzie. CzytającTwój post dziwnie przyszedł mi na myśl  odtwórca roli Tarzana, Johnny Weissmuller - olimpijczyk, rekordzista świata, potem aktor, zmarł zapomniany w przytułku... Gwiazda sławy zgasła ale chociaż dobre wspomnienie po Nim pozostało. Gorzej z tą złą sławą - gdy raz przylgnie do człowieka to zadna woda, żadne pachnidła przykrego zapachu nie usuną. Ciągnie człowiek potem taki ogon za sobą, czasem przez całe życie...
Pamiętam jak za czasów studenckich jeździliśmy nad morze, nurkując w pobliżu skał napotykaliśmy wielkie ślimaki, które pełzały po podwodnej ich części. Odklejaliśmy je od kamienia, z bliska słychać było wtedy tylko zwyczajne "plusk", ale ci co pływali kilka metrów dalej za chwilę słyszeli pod wodą coś jak... bicie dzwonu. Tego podwodnego carillonu można było słuchać godzinami. Tak jak woda zwielakratniała niby zwyczajne pluskanie, tak samo jest ze słowami Wergilusza... 
Małgosiu! Cieszę się, że zajechałaś cała i zdrowa do domu. Czytałam Twoją odyseję - oby kolejne Twoje podróże do stóp Wawelu  obfitowały w tylko dobre zdarzenia. Pozdrawiam serdecznie.
Dziękuję Ci Obserwatorze za tyle  przyjaznych słów. Wybacz, że nie powiem teraz nic więcej. Nie widzisz, że w niektórych Paniach budzisz zazdrość? Dziękuję za kontakt :)
Dobranoc Swiecie, dobranoc Misoginianie. Powitajcie nowy dzień z uśmiechem.


  12.01.2008 04:49
~alutka51
Dzień dobry :-))
Rozdawajcie Miłość w każdym napotkanym spotkaniu...
Dzielcie się Tym niezgłębionym Boskim Bogactwem, całym swoim Sercem...
Oddajcie sobą, najpiękniejszą swoją zrozumiałą istotę Kochającego Życia...
Nie odrzucajcie niechcianego, bo ono tak naprawdę nie jest temu winne...
Szukajcie siebie w Świątyni wszelkiego Dobra, w uczynkach każdej codzienności...
Pamiętajcie o Ziemi, o jej głosie wszechistnienia...
Nie dajcie cierpieć Życiu dla własnej wielkości...
Otoczcie biednych i potrzebujących opieką w ciszy swojego uwielbienia...
Nie zapominajcie, że własne bogactwo jest istotą was samych...
Nie szukajcie wielbienia w tym do czego przymusza was zachłanna chciwość i jej złego nawyki...
Pamiętajcie,że wasze Ostatnie Jutro zawsze jest blisko...
VER

12.01.2008 07:57
~milczek
Jeszcze w sprawe orkiestry.Jestem przekonany ze kazdy z nas w niedziele przyczyni sie chocby skromnym datkiem i wesprze WOSP.Malo jest takich okazji bym sie mogl czuc dumny z tego ze jestem Polakiem.Okres grania orkiestry do takich nalezy,bo granie jej znane jest na calym swiecie.Swiat w tym dniu z podziwem na nas patrzy i nie tylko ,bo w wielu zakatkach swiata beda grac dla orkiestry.Mirko,ksiadz o ktorym wspominalas to tylko potwierdzenie ze kazda regula ma swoje wyjatki.Ow ksiadz zapewne do takich wyjatkow nalezy chwalebne to ale jednostkowe, ogolnie klerowi w niesmak cala ta idea,Owsiak,tysiace wolontariuszy.Dziekuje ze pamietacie o pajacyku, w tym roku jest znacznie lepiej.Na mily Bog,Alutko ,Twoje nocne czuwanie wprawia mnie w zdumienie,pozdrawiam.


  12.01.2008 08:32
~playback
Wsciekly,wrazliwy na ludzkie zlo,na niedociagniecia Sluzby Zdrowia nie zauwazyl ze wielki Polak ,pan prezydent Kaczynki obudzil sie i bedzie naprawial sluzbe zdrowia.Temat ten powinien budzic zainteresowanie zwlaszcza Dottore,a tutaj nic,zadnej wzmianki tak atentnego guru tego watku.Nawet sprawy poruszone przez Klare  dotyczace in vitro malo kogo obchodza,wazne by komus li tylko dokopac i dokuczyc.Tekstow Hrabiny nie bede komentowac,poprostu bede je ignorowac,nie bede sie spierac z koniem trojanskim.Z ojcowskim pozdrowieniem


  12.01.2008 09:09
~kitlinska
Pamiec ludzka nie zna granic,ciesze sie ze Instytut Polski organizuje 16 stycznia,spotkanie poswiecone wielkiej Polce,pani Irenie Sendlerowej,ktora ocalila od smierci 2500 dzieci zydowskich.W spotkaniu beda uczestniczyc :corka pani Sendlerowej ktorej wiek 97 lat nie pozwala na osobiste przybycie,jeden z ocalalych z Holokaustu przez pania Irene naowczas 4-letni dzieciak,autorka ksiazki o bohaterce,dziennikarze.Zapraszam wszystkich Polonusow,a Rodakow prosze o przyblizenie sylwetki matki 2500 dzieci szerszej spolecznosci w Polsce.Pozdrawiam i dziekuje za pamiec od Malgosi.


  12.01.2008 09:19
~farmaceuta
Klaro,uzyj swojej miotly damascenskiej i zrob tutaj troche porzadku,daj odpor glupawym tekstom w stylu Zygotki Slicznotki.Dostalem rozwolnienia kiedy przeczytalem tak naiwny w swym wywodzie tekscik o zapladnianiu in vitro.Pozdrawiam Pierwsza Dame tego watku -Alutke.


  12.01.2008 09:50
~wściekły układ
VIRES(QUE) ACQUIRIT EUNDO - faktycznie - jak Hrabinia pisze- słowa te z Wergiliuszowej Eneidy pochodzą. Renoma, fama ( choć niestety potwarz także ) szerząc się, sił nabiera. Słowa te dziki z myślą o jutrzejszym graniu jednak przywołały. Już dziś radość rozpiera na myśl o fali dobra , jaka batutą Jurka poruszona, przez świat popłynie. Batuta owa jako Mojżesza laska, wodom zła, nienawiści, agresji, na jeden bodaj dzień na boki rozstąpić się każe, a brzeg drugi - dobro innych symbolizujący- osiągnąć pozwoli. Ważne, by gdy fale opadną, pamiętać, że każdy z nas  batutę podobną w plecaku nosi, a z maleńkich czarnych symboli po pięciolinii skaczących ułożyć można nie tylko Symfonię WOŚP" ale i "Solo na skrzypce Hrabiny". Koncert solisty - jakim każdy z nas jest w życiu, równie  pięknym, jak filharmoników wiedeńskich prezentacje być może. Raz zaszczepiona w ludziach idea dobra, trwać będzie. Innym pokazywana, epidemię swoistą wywołać jest w stanie - zaszczepić  trwałą "chorobę" otwarcia na świat, na innych potrzeby jest zdolna. Tedy więc tam gdzie można, nieśmy nasz entuzjazm, nieśmy radość z trwałego dzieła , jakie Jurek po raz kolejny zapoczątkuje. Wsiadajmy na Transatlantyk nasz, banderę na maszt wciągnijmy. 
Tasman z łapy na łapę przystępuje, za plecami coś kryjąc. Oto nocą banderę wyszywał stosowną. Bandera owa w serca czerwonego jest kształcie. 
VOGUE LA GALERE...... Oto napis dla Transatlantyku naszego stosowny, Misoginianom prawdziwym bliski.


  12.01.2008 09:51
~bastek
Mala uwaga!,od sprzatania na tym watku jest pani Helcia.Nie dosc ze robi to gratisowo to nad wyraz skutecznie.Bardzo mnie zainteresowal post Kitlinskiej i osoba pani Sendler.Rzeczywiscie Jej postac jest malo znana.Warto by upamietnic dokonania tej bohaterskiej kobiety.A jutro sie gra.Sie ma!


  12.01.2008 10:04
~playback
Apeluje aby zdroworozsadkowi ludzie opuscili ten watek.Zapraszam Alutke,Klare i Helcie do stworzenia cos zupelnie nowego,bo tutaj pachnie straszna dewocja myslowa.A ZS powoli zdycha,nic sie na tym forum nie dzieje ,jak w polskich filmach,nuda i raz jeszcze nuda.Oj bedzie sie dzialo,oj bedzie!


  12.01.2008 10:09
~farmaceuta
No prosze!,Wsciekly o dzikach i orzeszkach,fantazji Mu nie brak,ale wazkich tematow podjac sie nie chce.Woli tak neutralnie sobie plywac po roznch tematach.No coz apel Playbacka jest bardzo na czasie.Brawo Kitlinska!


  12.01.2008 10:23
~ob-server
Kwintesenscje tego watku juz dawno napisala Zaba,cyt:A pod kamyczkiem leżała mała żabeczka, o paluszkach tak ciupiutkch, że niczym nózki komara były. Honoratka uśmiechnęła się do niej, a zabeczka radośnie zakumkała. Więc Hororatka przywiodła myszkę. Nagle rozwarły się drzwi namiotu i oto pojawiła się światłość tak wielka, jakowej świat jeszcze nie widział. To z namiotu wychynął tasman, a za nim trąba powietrzna, która wprowadziła wielki nieład i wszelakie śmieci poprzestawiała okrutnie. A potem do namiotu przybieżyła Helcia i z niedowierzaniem pokręciła głową... 
A żabka z myszką tańcowały sobie radośnie w rytm piosneczki nuconej przez Honoratkę.


  12.01.2008 10:24
~alutka51
Farmaceuto Witam i pozdrawiam..:-)) Mam do Ciebie prośbę, nie masz coś na przeczyszczenie ,
jednej osóbce, by to sie przydało..:-))) playback zejdż ze mnie bo mi duszno... Wybierz sie na
spacer i odczep się o demnie ,bo cię nazwę po imieniu.........Człowieku nie tykaj mnie,nie życzę
sobie. Pozdrawiam Wszystkich pozostałych piszących i milczących :-))


  12.01.2008 10:25
~Mirka
Słoneczko dzień obudziło i śmieje się do ludzi. Nie pamiętam, kto i kiedy powiedział, że stracony jest dzień, w którym się nie śmiałeś. Uśmiechnijmy się do siebie, do sąsiada, do dziecka na ulicy i o jutrzejszym dniu pomyślmy. Wszystko, co jutro miałam zrobić, zrobię dzisiaj, żeby czasu nie trwonić, dzień z Orkiestrą i Owsiakiem spędzić. Będzie to dzień rodzinny, dzień, w którym dobro i miłość króluje. Dzień, w którym każdy z nas jakimś drobiazgiem podzieli się z potrzebującym, pies włóczący się koło śmietnika też świeża kość dostanie. Niech wszyscy, nawet zwierzęta wiedzą, że jest to dzień nie zwykły, dzień, w którym otwieramy serca. Dzieci, jak każdego roku serduszkami okleją mieszkanie. Na każdych drzwiach, meblu, na każdej kapocie logo Orkiestry wiele dni zostanie. Przypomina, że ktoś czeka na wsparcie, komuś pomoc potrzebna. Zamiast pączka kupić w szkole, do skarbony rzucają maluchy pieniążek, jutro je wyjmą, do puszek kwestujących zaniosą i wiele serduszek przyniosą, cieszą się i przekomarzają, który ma więcej, który ma lepsze serce. Tak bardzo chciałabym, żeby te serduszka dziecinne na zawsze w nich pozostały, żeby w dorosłym życiu nie skamieniały. Jest to kolejnym powodem, dla którego tak cenię akcje i samego Jurka Owsiaka. Nie tylko pomoc dla szpitali, nie tylko sprzęt potrzebny do badań, ale i w wychowaniu naszych dzieci, naszej młodzieży pomagają takie akcje. Całe zło świata w tym dniu jest nie widoczne, radość i śmiech słychać wokół, taki dzień na długo w ich pamięci pozostaje, za kilka dni nowe podejmują dobroczynne akcje. Dorastają widząc, że dobro wszystkim radość przynosi, zło wypiera i może kiedyś będzie dzień tak piękny, że żadnej wojny na świecie nie będzie, że jeden drugiemu pomoże i nikt już głodny chodził nie będzie. Ach, marzenia, ale bez marzeń życie wiele traci, marzenia nadają mu sens.
Niech spełnią się Wasze marzenia, bądźcie szczęśliwi Misoginianie.
Ignor niech z nami zostanie. 


  12.01.2008 10:35
~archiwista
Jak to nic się nie dzieje na Zmienmy Swiat ? Backfish ( to ksywka z Hrabinia"s hostage - faktycznie celna) - tam bez przerwy zagląda  ! Czy to nie wydarzenie ? ( oczywiscie największe dla Backfisha). Na wątek Soni jest tam prawie 7 tys wejść - mówią , że Backfish wszedł tyle razy ile wynosi suma ogólna wejść minus liczba postów. On po prostu nie może żyć bez tego wątku. Na MYK-ach już ponad 22 tys. wejść na identyczny wątek ! W ciągu tygodnia ponad 2 tys nowych odwiedzin. A Backfish nie nauczył się nadal pisać i stąd, goście na MYK-i zachodzą, żeby poczytać ......... wątek Soni ( wide archiwum). Stąd taki szalony ruch na tamtym forum. 
Tak czy tak Backfish już bez Soni żyć nie może. Czego i ten wątek jest dowodem.


  12.01.2008 10:40
~konfidencjusz
Cuda,cuda olaszaja,jutro jak Owsiak zacznie"grac" to zwierzeta ludzkim glosem przemowia.Typowe po polsku od swieta zadyme zrobic,szumu medialnego narobic,nakrecic ludzi i wymowic im ze dajc pare groszy cos wielkiego zrobili.A potem juz caly rok wiekszosc w samouwielbieniu bedzie sobie nadal spokojnie zyc i przygladac sie tragediom sasiadow,pijackich awantur wszczynanych przez milusinskich mezusiow i synusiow.Z niesmakiem bedziemy spogladac na bezdomnych,glodnych,obdartych.Pojdziemy jutro do kosciolka,wyspowiadamy sie ,rzucimy na tace i tak oczyszczeni ze zla i grzechu zasiadziemy przed TV i bedziemy krytykowac wszystko i wszystkich.Obluda nasza nie zna granic,cieszy nas bardziej jak komus dokopiemy i taka jest prawda.


  12.01.2008 11:04
~pamięci Pani Ireny
      Powód, który kazał mi ratować dzieci z getta sięga mego domu rodzinnego, moich lat dzieciństwa. Byłam wychowywana tak, że jeśli człowiek tonie, to obojętnie, jaką On wyznaje religię, jakiej jest narodowości, trzeba Go ratować. Jest to potrzeba serca.
     Kiedy tylko Niemcy zajęli Warszawę, wydali zarządzenie, które pozbawiało wszelkiej pomocy materialnej ludność żydowską Pogorszyła się ich sytuacja, kiedy zamknięto getto w dn. 15.X.1941 r. a utworzono je w listopadzie 1940. Zorganizowałam wówczas wśród najbardziej zaufanych koleżanek zespół dla ratowania tych najwięcej zagrożonych ludzi. Fałszując setki dokumentów, podstawiając pod właściwe nazwiska żydowskie - polskie rodziny - otrzymywałyśmy pieniądze z Opieki Społecznej, ratując choć trochę głodujące rodziny.
      "Przepustki" pozwalające na wstęp do getta dostawałyśmy za pośrednictwem Miejskich Zakładów Sanitarnych. Dyrektor tych zakładów - dr Juliusz Majkowski - nieoceniony dzięki swej odwadze Człowiek wpisał mnie i moje koleżanki na listę swoich pracowników. Zaistniała konieczność wyprowadzania dzieci na stronę tzw. aryjską. W getcie bowiem było piekło. Docierałyśmy do tych domów mówiąc, że mamy możliwości ratowania dzieci, wyprowadzając je za mury. Wówczas padało jedno zasadnicze pytanie: jaką dajemy gwarancję?
      Trzeba było uczciwie odpowiedzieć, że żadnej gwarancji dać nie możemy, bo nie wiadomo nawet, czy uda się nam opuścić dziś getto. Wtedy odbywały się dantejskie sceny. Tata godził się na oddanie dziecka, a matka nie. Babcia tuliła dziecko najczulej i zalewając się łzami wśród szlochu mówiła "za nic nie oddam wnuczki".
      Czasem opuszczałam tę nieszczęsną rodzinę bez dziecka. Nazajutrz szłam sprawdzić, co stało się z całym domem. I często okazywało się, że wszyscy byli już na Umschlagplatz. Dokąd dzieci kierowano?  Najpierw dla przystosowania dzieci do zgoła zmienionych warunków (atmosfera rodzinna, język - bardzo często znały tylko jidysz) trzeba je było umieszczać u osób bardzo zaufanych. Nazwałyśmy te domy naszych ludzi "pogotowiami opiekuńczymi". Tam uczono je (tych, które go nie znały zupełnie) języka polskiego, podstawowych modlitw, aby idąc potem do Zakładów Opiekuńczych nie odróżniały się od dzieci polskich. Maluchy, nie rozumiejąc swej tragedii, szybko przyzwyczajały się do nowych wychowawców, pytając czasem dlaczego przywieziono je tu i odebrano od "dobrej pani" (czyli z Pogotowia Opiekuńczego). Zabawki zastępowały jednak najczęściej tę "dobrą Panią". Bawiły się, psociły i było im dobrze.Wiele tez trafiło do bezdzietnych par mażeńskich. Po pewnym czasie tak się przywiązały do tych dzieci, że po wojnie było wiele wypadków, że dzieci nie chciano oddać. Tym niemniej dzieci te przeżywały, mimo tkliwej opieki "przybranych rodziców", swoiste trudności. Często musiały całymi godzinami być zamknięte w szafie.
Znam wypadki, że jedynym wówczas ratunkiem był parapet za oknem, za firanką. I umieszczone tam nieszczęśliwe dziecko musiało czasem tak długo tam być, trzymając się zdrętwiałymi rączkami, aby nie wypaść, aż Niemcy opuszczą mieszkanie przybranych rodziców.  Drogo płaciły dzieci za "cenę życia". Czasem dla bezpieczeństwa zarówno dzieci, jak i ich opiekunów trzeba było dziecko "odebrać" od jednych, a umieścić u innych. Wiozłam kiedyś takiego zapłakanego, zrozpaczonego chłopczyka do innych już opiekunów, a On wśród łez i szlochu pytał mnie: "proszę Pani, ile można mieć Mamuś, bo ja już jadę do trzeciej".  W warunkach stałego zagrożenia z każdej strony całego otoczenia polskiego, częstych "wizyt" Niemców z różnych powodów, dzieci żydowskie nie mogły się niczym wyróżniać od dzieci polskich. Aby dzieci te mogły po wojnie wrócić do społeczności żydowskiej, trzeba było jakoś je zewidencjonować ... zrobić coś w rodzaju kartoteki, gdzie przy nazwisku np. Marysi Kowalskiej w nawiasie było podane "Reginka Lubliner". Aby po zakończeniu działań wojennych dziecko to mogło wrócić do swoich.
Ze względów, oczywiście jak najbardziej konspiracyjnych, ewidencja szumnie zwana "kartoteką" - to był zwój pasemek, bardzo wąskich z bibułki, zwinięty w rulon. Tę "kartotekę" prowadziłam i miałam pod swoją opieką ze względów bezpieczeństwa - tylko ja. W pokoju, którego okna wychodziły częściowo na przydomowy ogródek, a częściowo na podwórze - na środku stał stół. Myślałam więc, że zawsze wieczorem przed udaniem się na spoczynek ułożę ową "kartotekę" czyli malutki zwitek - rulonik na środku owego stołu. W razie stukania do moich wejściowych drzwi cały ten rulonik wyrzucę przez okno, w krzaki tego przydomowego ogródka. Wiele razy ćwiczyłam sprawność mego pomysłu, aby być dobrze przygotowaną na ewentualne nadejście niepożądanych nocnych "gości".
Wreszcie nadszedł taki dzień 20.10.1943 r. Potworny huk - walenie do drzwi frontowych obudziło najpierw Matkę. Kiedy wreszcie i ja otrzeźwiałam ze snu, w myśl wyuczonej przez lata lekcji, co zrobić z "kartoteką" jak przyjdą Niemcy, chwyciłam ten rulonik, chcąc go wyrzucić przez okno. Niestety zrobić tego nie mogłam, bo cały dom był otoczony przez Niemców. Rzuciłam "kartotekę" mojej łączniczce, a sama poszłam otworzyć drzwi.
Wpadli - było ich 11. Dwie godziny trwała straszliwa rewizja z odrywaniem podłóg, rozpruwaniem poduszek itd. Kartoteka została uratowana dzięki wielkiej odwadze, pomysłowości mojej łączniczki: Ukryła ją w swojej bieliźnie. Kiedy gestapowcy kazali mi się ubierać, to - choć zabrzmi to może niewiarygodnie - ale poczułam się szczęśliwa, bo wiedziałam że spis dzieci nie wpadł w ich ręce.   Nie da się w krótkich słowach opisać przeżyć w lochach gestapo na Szucha i na Pawiaku. W muzeum na Pawiaku jest specjalna szafka z narzędziami, którymi "panowie nadludzie" zadawali więźniom tortury. Do dziś mam "wizytówki" na swoim ciele tych "nadludzi - Niemców". Dostałam wyrok śmierci. "Żegota" przysyłała mi grypsy abym była spokojna, bo organizacja robi wszystko, aby mnie uratować. Całe Prezydium "Żegoty" bardzo mnie lubiło, cenili moją pracę. "Za wszelką cenę" szukali sposobu, aby nie wykonano na mnie wyroku. Poza sentymentami był to też niepokój. Wiedzieli przecież, że wraz ze śmiercią moją, zginie jedyny ślad po dzieciach. Wykryli , że ktoś mnie wypuścił, człowieka tego wysłano na front wschodni. A gestapowcy byli na pogrzebie mojej Matki pytając, która to jest córka zmarłej. Przyjaciele odpowiadali: "córka jest uwięziona na Pawiaku". Jeden z gestapowców z wściekłością odrzekł: "Tak, była, ale w niezrozumiały sposób jej już nie ma". Na zmienionych całkowicie moich dokumentach pełniłam nadal funkcję kierownika referatu dziecięcego w "Żegocie".
W czasie Powstania Warszawskiego zakopałam "Kartotekę" w 2. butelkach w ogródku zaprzyjaźnionej łączniczki, aby w razie mojej śmierci odkopała i przekazała komu należy. 
Kończąc, pragnę jak najmocniej podkreślić, że nie my, ratujący jesteśmy jakimiś bohaterami - te słowa nawet mnie bardzo drażnią.
Odwrotnie - ciągle mam wyrzuty sumienia, że tak mało zrobiłam.
Oto historia życia Ireny Sendlerowej Jej ustami opowiedziana. Treść jej dedykuję naszym  wspólczesnym Nadludziom , którzy tu zawitali dedykuję. Przeczytajcie i zapłaczcie nad sobą.

      Pragnęłam bardzo opracować ten temat dogłębnie, ukazać światu niespotykaną w dziejach ludzkości na przestrzeni wieków, tragedię dziecka żydowskiego. Choroby mnie zmogły i ja już tego nie dam rady zrobić. Apeluję jednak, aby znalazł się "Ktoś", kto podejmie ten temat i pokaże "Bohaterów Matczynych Serc" by współcześni ludzie lepiej poznali prawdę. A prawda ta winna stać się przestrogą dla całego świata, dla całej ludzkości.



  12.01.2008 11:04
~Mirka
No i doigrałeś się playbacku, nie dość, że włazisz z buciorami zabłoconymi tam gdzie cię nie proszą, że wyganiany nie wychodzisz, jesteś idiotą, o ile rozumiesz, co do ciebie mówię. Wielkich liter nie używam celowo zwracając się do ciebie, nie zasłużyłeś na szacunek nawet tak głupiej i naiwnej baby jak Ja. Mówisz, ze jesteś lekarzem, masz wykształcenie, to gdzie twoja inteligencja podziała się, d……u. patentowany, odczep się do nas, myślisz, że nie wiemy, czemu wiecznie Alutkę, Klarę  lub Mnie wywołujesz, ironicznie chwaląc Nas, może Jestem prowincjuszką, może brak dla Mnie tytułów, może jest jeszcze wiele może, ale wole swoje może niż twoje towarzystwo. Zmiataj swoje forum, tam zrobić musisz wiele, żeby zatrzymać tych, co pozostali. Nie rozumiesz, jak mówią do ciebie grzecznie, mówię teraz twoim językiem, nie musisz już wysilać się i wyszukiwać znaczenia słów w słownikach, język z ulicy najwyraźniej do ciebie należy.
Wybaczcie kochani Misoginianie, starałam się przez długi czas dobrze traktować, z należytym szacunkiem dla gościa tego osobnika. Dzisiaj Ignor mnie opuścił, nie mogę przejść już obojętnie widząc jak pastwi się nad nami i się cieszy, że zmienia niki i nikt go nie rozpoznaje. Cisną się słowa, których użyć mi szacunek do Was nie pozwala i z playbackiem po playbacku rozmawiać. Może powinnam też zmienić nik i dokładnie napisać każde słowo, nie, nie poniżę się do tego osobnika poziomu. 


  12.01.2008 12:02
~prasowaczka firan
TOTO by sie zgadzalo pani Mirko,swiete slowa,ja glupia baba,ale falsz na km wyczuwam.Prosze sie nie denerwowac na tych balwanow,sezon ich trwa niestety caly rok jak powiadala jedna zacna Hrabina.


  12.01.2008 12:45
~romuald w.
Slowa uznania dla WU za przypomnienie sylwetki pani Ireny.Takie osoby i ich postawa zyciowa to nasz powod do dumy i chwaly.Palantom na goscinnych wystepach przypominam ze z goscmi jak z rybami po pewnym czasie sie psuja,  straszny odor wydzielaja.Przestancie sie osmieszac,mysmy sie w innych piaskownicach wychowywali ,na innych podworkach.Czy to takie trudne do zrozumienia?.Witam Malgosie i wdzieczny jestem ze pamieta o nas i po trudach podrozy znalazla czas dla nas.Zostan z nami.Pozdrawiam wszystkich drogich Misoginian.


  12.01.2008 14:09
~wściekły układ
Siedzę wciąż wkółko "pamiętnik" Pani Ireny czytając... Nie opowiedziała tutaj jak podkopami pod murem getta dzieci ku życiu przeprowadzała. Nie opowiedziała, jak za pielęgniarkę przebrana podawała dzieciom środki nasenne. A potem rządkiem układała w ambulansie jedno przy drugim, nieruchome, nieświadome, co będzie w razie wsypy. Na granicy między jednym a drugim piekłem oznajmiała, że to dzieciątka na tyfus zmarłe.Tyfus był ich wytrychem ku wolności. Strażnicy w panicznym strachu przed zarażeniem przepuszczali konwój. Przepuszczali dzieło niebywałej miłości, bohaterstwa niepowtarzalnego owoc......
Powie ktoś, cóż z tego skoro to jedynie 2500 osób..... Powie ktoś, że i tak tysiące, tysięcy setki zginęło bo nikt im z pomocą nie przyszedł..... Powie ktoś, cóż z tego skoro byli tacy , co wygodnie sobie w mieszkankach siedzieli mając los tych dzieci w nosie.... Powie ktoś, że to poza, sztuczność, zakłamanie.... Powie ktoś, że go to mierzi, nudności w nim wywołuje..... Powie ktoś....... 
Pani Irena ma swoje drzewko ku Jej pamięci posadzone. Na drzewie tym wisi 2500 serc tych, którzy myślą inaczej.....


  12.01.2008 14:23
~playback
Nikt nie powie ze to sztucznosc i tym podbnych rzeczy.Dzielo Pni Ireny ma wymiar ponadludzki,graniczacy z cudem.Wsciekly ne przesadzaj,jeszcze sa ludzie na tym swiecie co potrafia nalezycie docenic poswiecenie i odwage pani Ireny.Nie epatuj nas niepotrzebnymi slowami.


  12.01.2008 14:45
~helcia namber łan
A pan Busz pszedwczoraj żałował że jankesi niezbąbardowali w wojne Auszwic. Zgroza, kogo bombardować? Garść wyrodkuw i tysionce wieńźniuw? Jasz sie żatszęsłam jak to przeczytałam, jego chyba porombało. Kochani namachałam sie mopem ale wartobyło. 132 złocisze jutro wżucę do puszki Jóreczka. Wczoraj w biórach gdzie szpszontam wszyscy muwili o graniu, serducha pszyklejali na biórka, baloniki serducha dmuchali i tak ładnie się wszedzie porobiło.  Oj helcia będzie miała robote w poniedziałek bo ci państwo z biór powiedzieli że w niedziele paracujo i dniuwka pujdzie na Jórka. Oni tam majo telewizor i muwili ze bendo oglondać orkiestre w pracy.Ta pani co to uniej szpszontam i spałam tera to muwi Helcia choć pomorzesz mi, ciasteczka upieczemy dla puszkowych. Muwiła że pujdzie jutro na miasto zanieść wolentariuszom i kubek cherbaty z termosa  bo muwi dzieciaki sie namarznom. No to piekłyśmy te ciacha chyba do tszeciej wnocy. Opowiedziałam jej owas, o Pani Soni, objecała żajżeć tu ale jusz po orkiesztsze. Jak jej powiedziałam że tu i doktory rużne piszo, artyści i zagraniczniaki, jeden taki pan wściekły co to wcale wściekły niejest i duszaczłowiek i nawet jedna hrabina tam jest to sie dziwiła i tylko powiedziała helcia ja wiem że ty niebardzo zpisaniem i buzie niewyparzono czasem masz to ty uwarzaj rzebyś potem niepłakała jak ci jaki palant pszykrość ztego powodu zrobi bo szuje so wszendzie a ja ciebie znam jusz tyle lat ale oni ciebie nie. To ja jej powiedziała że to fajni ludzie wsumie i niektuży sie kupy trzymajo, na opłatku nawet sie spotkali i helcie zaprosili do Irlandi a palantuw tonigdzie nigdy niebrakowało.  Do pani hrabiny to ja sie trocha krempuje pisac bo gdzie mnie szpszontacce do niej ale dziękuje za pozdrowienie i tesz pozdrawiam. Ide tera synkowi bialo koszule wyprasować na jutro, potem znuw dowas wpadnę bo on dziś zalatany bo na jutro sie szykuje to komputr dziś wolny.


  12.01.2008 15:36
~wściekły układ
VOGUE LA GALERE -  Podnieść żagle ! Odbijamy !
I mnie odbić dziś przychodzi. Flaga na maszt Transatlantyka naszego wciągnięta, podmuchami wiatru sztywna, kierunek wskazuje. Dzień jutrzejszy obowiązki nakłada. Pamiętajmy, że od każdego z nas zależy drobnego bodaj dzieła powodzenie. I nie jest ważne, cud to, czy naturalne zjawisko, czyn heroizmu czy jeno dobrej woli wymagający. Każdy swe siły zna. I oczekiwania swoje. Może uprzedzony do wszystkiego i wszystkich jacy go otaczają, wszystkim wrogi, ku wszystkim pogardę czujący,  w fotelu wygodnie się zagłębić, zaczepki szukać, ofiarom nowym nieudolnie do szyi skakać. Albo - inne na zycie spojrzenie mając, na pokład korabu naszego wsiąść, by po oceanie rozhulanym płynąc, ku horyzontowi promiennemu poglądać.
Gdyby nie było takich Iren, takich Soń, jak Bohaterki nasze, świat musiałby zginąć. Gdyby nie było tych, co w cywilizacji obronie złu wojnę wydają, następstw niebaczni , dziś mieszkalibyśmy w jaskiniach, broniąc co najwyżej nie do intelektu swego dostępu , lecz ognia iskierki. Ognia co zarzewiem naszego był rozwoju. Ognia od którego dzieje postępu zapoczątkowano. Ognia, jaki w sercach naszych postawy Iren, Soń, tysięcy znanych i nieznanych z nazwiska ludzi , rozpaliły. Ognia co nie parzy, ale siłą  napędową jest , istnym perpetuum mobile .
Sami wyborów dokonujemy. Nikt do niczego zmusić nas w stanie nie jest. Każdy najdrobniejszy czyn dobry jest i heroiczny. już choćby przez to , że znieść musi pogardę tych, co sensu jego nie pojmują. Nie dla nich dobro czynimy, choć i oni, jako świata tego konsumenci z niego korzystają.
Monique zna pewnie słynne francuskie powiedzenie : VOILA BIEN DU BRUIT POUR UNE OMLETTE AU LARD - 
aż tyle hałasu z powodu omletu na słoninie. Tedy w ciszy, bez krzyku zbędnego do podróży długiej się szykujmy.
Pani Irena Sendlerowa wkracza w 98 rok życia. Do dziś nosi na sobie ślady "łamania oporu" ręką "Nadludzi" zadane. Ręką rasy Panów, narodów Ojców zadane. Dzieło nasze zwykłych osób żądne. Tedy tych zwykłych na pokład zapraszam, a jutro na spotkanie przyzywam. Znajdzie się może gdzieś komputyjer, co pobyć z Wami pozwoli .....
Przed namiot mój więc wychodzę. Widzę staruszkę - bohaterkę skromną,na wózku inwalidzkim siedzącą. Żałującą, że nie zdołała dzieła swego dokończyć. Mającą poczucie niespełnienia. 
Bohaterstwo nie jest cudem. Bohaterstwo nie ma kresu. Zawsze bowiem coś do zrobienia zostaje. Czasem jeno czasu brakuje...
Dziki cumy zwijają, Tasman na bocianie grzebie się gniazdo. Jeszcze jeno motyla stepowego odnaleźć muszę. 
Fruwa na kniei skraju, napis w powietrzu kreśląc....
VOS ESTIS SAL TERRAE............


  12.01.2008 15:49
~zygotka ślicznotka
Przychodzi baba do lekarza, a zamiast lekarza  miotła damasceńska.
Dziwię się dyletanckim komentarzom pewnych pań doktorek i pana z obstrukcją. Oczywiście najprościej zarzucić  nieprawdę niż ją udowodnić więc nie czekam na ewentualne zaprzeczenie tego co pisałam wyżej. Szkoda, że państwo wydało pieniądze byście zdobyli swoje dyplomy i oczywistą oczywistością w waszym pojęciu jest, że człowiek utytułowany nie będzie dyskutował z jakąś tam zygotką. Przepraszam że pytam dr Klaro - który etap dzielenia komórki trzeba osiągnąć by stać się dla ciebie godnym dyskutantem? 


  12.01.2008 16:40
~obserwator
Transatlantyk odplywa ale chyba zdazylem.Prosze o zamustrowanie mnie, moge byc ostatnim majtkiem czyszczacym zeze ale przy takiej pani kapitan to zaszczyt i przyjemnosc. Hrabino nie odmawiaj mi checi ucalowania twoich raczek. Orkiestra po raz kolejny zagra w Stanach, polonusi bardzo cieplo i szczodrze odnosza sie do inicjatywy Jurka Owsiaka. Znam kilka osob ktore przez caly rok dzialaja na rzecz orkiestry i naleza im sie za to wielkie slowa uznania. 
Pozdrawiam prawdziwych Misoginian.


  12.01.2008 17:25
~playback
A to sie Stasiek zmartwi jak przeczyta ze go Helcia przebila o cale 32 zlocisze.I gdzie tu sprawiedliwosc i sens?W jednym sie zgodze z Helcia,wypowiedz Busha na temat Oswiecimia to wyjatkowo skandaliczna wypowiedz,ale on juz tak ma.Alutko jak nie chcesz  sie przylaczyc totrudno,ale pamietaj ze awsze na mnie mozesz liczyc.


  12.01.2008 18:59
~KLARA
Ślicznotko ty uważaj,żeby się dobrze wszczepić,potem pogadamy.


  12.01.2008 19:34
~alutka51
~playback ja cię ostatni raz proszę daj mi święty spokój.... 


  12.01.2008 20:01
~farmaceuta
Alutko a ja?czy tez sie mocno daje we znaki?Za Playbackiem nie przepadam,ale Klare to uwielbiam,jest taka otwarta i rzeczowa.Nie rozmienia sie na dwoje i troje,czysta kwintesencja inteligencji,profesjonalizmu i dowcipu.Pozdrawiam rowniez Helcie,zazynam powoli rozumiec co bazgrze.

  12.01.2008 20:14
~zygotka ślicznotka
Już mnie wszczepili dr Klaro i możemy pogadać. Oby mnie tylko nie posłali na medycyne jak urosnę. Nie mam talizmanu jak ty. Może to i lepiej że nie mam.


  12.01.2008 20:25
~farmaeceuta
Tylko farmacja,bez nas medcy nie mieli racji bytu.Slicznotko Zygotko,intrygujesz coraz bardziej,czy Ty czasem nie wypadlas spod ogona WU?.


  12.01.2008 20:41
~goscinnie z Torunia
Hurrrrrrrrra wszczepili,wszepili,nareszcie Misoginianie doczekaja sie potomstwa.Dzieki Zygotko ze zdecydowlas sie przyjsc na ten swiat.Pania dr Klare prosimy o czuwanie przez najblizsze 9 miesiecy.potem my sie zajmiemy baby.


  12.01.2008 21:47
~hrabina_bałkańska
Zaabsorbowana jutrzejszym graniem dopiero teraz mówię Wam dobry wieczór. Jeszcze coś trzeba było zrobić, coś gdzieś podopinać by jutro u mnie Orkiestra mogła zagrać dzwięcznym tutti. Więc jutro beze mnie moi Kochani moi bo będę srodze zajęta. Witam nowego marynarza na naszym pokładzie, Obserwatorze to był naprawdę Janosikowy skok! Cieszę się, że i Tobie idea Jurka Owsiaka jest bliska, pozdrów przy okazji Panią Jolę z Chicago i Stanleya z NM, widziałam się z Nim w zeszłym roku w Polsce jak był w Warszawie w Sztabie.  Stasiek niech się nie martwi, każda zebrana przez Orkiestrę złotówka ma sens, każdy grosik... Pamiętam pierwsze granie Orkiestry 15 lat temu i wysypywanie worków z takimi właśnie grosikami... U mnie jest powiedzenie - kropelka do kropelki a uzbiera się... ocean. Jutro czerwone serduszka pojawią się w różnych miejscach Ziemi, dołączą do nich nasze serduszka zawieszone na wiekowych dębach w kniei i te, które Małgosia powiozła ze sobą. Ocean serc - jak to pięknie brzmi!!! Te wszystkie serca to właśnie sól tej Ziemi.


  12.01.2008 23:48
~malgosia
W Moskwie noc gleboka, mroz srogi sciska. Na Placu Czerwonym grupki turystow pojedyncze. Mauzoleum wyludniale , tylko rubinowe gwiazdy czerwienia sie na kopulach kremlowskich budowli. U wejscia do Mauzoleum warta jako zwykle. Pod pomnikiem Nieznanego Soldata warta co godzine zwyczajem starym. Sobor nowych barw nabral, pokrasnial serc Waszych czerwienia. Coraz wieksza bieda z kata kazdego wyziera, coraz bardziej ponury nastroj bije. I tylko metro jak codzien unosi nas do naszych marzen, od naszych marzen oddala. Na stacji kazdej polozenie podroznym obwieszcza. Sama juz nie wiem, czy w Krakowa, czy w Sofii strone podazam. Torba niewielka przez ramie zwisa - tetniaca, zycia pelna. Moskwa mowi dobranoc swiatu, dobranoc mauzoleum, dobranoc rubinowym gwiazdom. 
Bohaterstwo jest uniwersalne, granic nie zna, dobre uczynki takze. Stukaja kola metra, pasazerowie wsypuja sie do wagonow. Kazdy zamkniety w swiecie swoich dazen. Wielu zamknietych w kregu niesienia dobra. Spogladaja w kierunku torby przewieszonej przez moje ramie. Balszaja Czerkizowskaja. Koniec podrozy. Torby nie puszczam. To dar ktorego zgubic nie wolno, dar ktory jutro swiatu ukazac trzeba.

Aska - 2011-05-28 13:08:41

13.01.2008 00:34
~alutka51
To już dzisiaj XVI finał WOŚP po raz 16. będzie zbierać pieniądze na pomoc dzieciom. 
W tym roku wsparcie otrzymają placówki ratujące słuch noworodków oraz leczące dzieci z
ciężkimi poparzeniami układu oddechowego.Jurek Owsiak i jego Orkiestra, to najwspanialsza 
rzecz jaka się przydarzyła w Polsce. Polacy to rzeczywiście "wyjątkowy" naród. Nie zapominajmy
o pajacyku ,wczoraj było mało kliknięć,dziś o tej porze jest na 36 obiadów dla dzieciaczków.
Miłej niedzieli Wszystkich życzę :-))  SIEMA

  13.01.2008 03:35
~Mirka
Noc głęboka, cisza, spokój dookoła. Małgosiu, piszesz o mrozie w Moskwie, u mnie na podwórzu błoto i chlapa, po ostatnim śniegu śladu nie ma. Zimę widzę na starych zdjęciach. 
Aparaty do badania słuchu, które Orkiestra tegoroczna zakupić ma do szpitali są tak strasznie ważne, mówią o tym wszyscy, ale czy wszyscy wiedzą, co znaczy nie słyszeć, mieć głuche dziecko, kogoś bliskiego, jak się rozmawia, jak żyje z taka wadą?
Oglądamy film, coś śmiesznego aktor mówi, śmiejemy się wszyscy, a stryj patrzy na nas, uśmiecha się i tylko ruch rąk wskazuje, że pyta, z czego ten śmiech. Przerwa w oglądaniu i wszyscy, jeden przez drugiego migamy, aż stryj z nas się śmieje i prosi, pojedynczo, nie krzyczcie wszyscy. Jeden tłumacz zostaje, reszta do oglądania filmu wraca i już akcja się zmieniła, zupełnie tracimy watek, koniec oglądania. Film jeszcze nie jest najgorszy, audycja radiowa, obrazu nie ma, radio nie potrzebne. Każde spotkanie rodzinne, każde przyjęcie, ktoś wyłączony z rozmowy, tylko tłumaczy, co reszta mówi, jak mówi stryj, cisza i patrzymy, co mówi, do kogo się zwraca. Zanim zacznie się z nim rozmowę, trzeba go dotknąć, żeby spojrzał na rozmówcę, nawet krzyczy, jakieś dźwięki bliżej nieokreślone wydaje i sam ich nie słyszy. Jest kierowcą, niezłym kierowcą. Kiedyś jechał motorem i widzi jak ciągnik na kobietę z dzieckiem jedzie, krzyknąć nie może, czas upływa, nie zatrzyma się, nie zdąży ostrzec pieszych, zajechał motorem przed ciągnik. Nic nie stało się matce ani dziecku, stryj połamany w szpitalu kilka tygodni spędził, a w gipsie kilka miesięcy. Wiele było wypadków tylko, dlatego, że nie słyszał. Spadł z dachu, pokazuje przechodniom, że spadł, prosi o lekarza, mówią ze pijany leży i wymachuje łapami. Kręgosłup miał uszkodzony. Do Gdańska skierowanie dostał, do kliniki, pociągiem z dziadkiem pojechał. Siedzi stryj, dziadek nerwowo spaceruje tam i z powrotem, ktoś sięga do kieszeni jego, stryj zawołać nie może, rzuca się na kieszonkowca, na ból nie zważa. Anioł jakiś nad nim czuwa, że zawsze jakoś z tych zdarzeń cało wyjdzie, że wszystko się zagoi. Kiedyś zapytał jak brzmi muzyka, jak ja rozróżniamy. Słowami trudno to wyjaśnić, a językiem migowym? Dużo można pisać o trudach życia ludzi głuchych, znam wiele różnych zdarzeń, wielu głuchych, źle mówię, głuchoniemych. Większość głuchych jest niemych, stryj do nich należy. Nie mówią, bo nie słyszą. Większość rodziny należy do PZG, są tam wspaniali ludzie. Mimo, że nie słyszą, świetnie tańczą, w rytm muzyki, czuja ją jak stryj mówił na weselu siostry, podłoga drga, to jest muzyka, która rytym i krok w tańcu nadaje.
Niech gra Orkiestra, niech Jurek dyryguje, niech niesie szczęście dla dzieci i rodziców, niech nikt nie choruje. Serca radosne, roześmiane na całym świecie w tańcu niech wirują dobro sobie przekazują do końca świata i jeden dzień dłużej. Nie jeden, kilka dni dłużej, tak wiele jest potrzeb.
Pięknej pogody Wam dzisiaj życzę, wypchanych kieszeni monetami, które wypełnią puszki kwestujących wolontariuszy.


  13.01.2008 06:19
~alutka51
Dzień dobry :-)) SIEMA

"Każdy tylko nie my”

Tyle wojen jest na świecie!
Ale nas to nie dotyczy...
Tylu chorych jest na świecie!
Ale dla nas to się nie liczy...
Tylu głodnych chodzi po świecie!
Ale to nie ja to nie ty
To może być każdy...
Tylko nie my.....

Autorka - Marlena Kwas

  13.01.2008 09:36
~Myk-alski
Phi!,jak swiat szeroki w kazdym kraju sa takie orkiestry,ale nie ma tyle zadymy wokol zbiorki pieniedzy.Ten szum medialny,ten belkot wyzierajacy z kazdego kata wprawia w oslupienie.A ile kosztuja te wszystkie imprezki?,tyle co sie zbierze do puszek,czyli pero bilans wyjdzie na zero.Typowo po polsku duzo halasu o nic.Oj ale za to bedzi sie dzialo!.


  13.01.2008 09:39
~wściekły układ
VOS ESTIS SAL TERRAE - solą ziemi jesteście.....
Sól - jako i słuch, o którym Mirka pisze - wielkim jest dobrodziejstwem człowieka. Każdy z nas zna dobrze smak potrawy niedosolonej. Pędzimy po solniczkę, dodajemy białego proszku, by smakiem po chwili się delektować. Każdy inną jej miarę lubi - niektórzy, aż do przesady niezdrowej. Słuchu niedobór nie tak prosto skorygować. Przyczyny jego bardziej są złożone, różnorodne tedy każdy indywidualnego wymaga podejścia. Świat ludzi niemych, głuchych to świat zubożony o wielkie przeżycia. Od szeptu, aż do krzyku, os melancholii, po złość. Możemy łagodnie prosić, niegrzecznie żądać, łagodnie łajać lub awanturę wszcząć. Wypowiedziec się na różne sposoby możemy.  Dla człowieka uposledzonego jest to bez znaczenia. On jedynie z naszego wyrazu twarzy, oczu, układu ust domyślić się może naszego do niego stosunku, naszych oczekiwań. Ważne jest, by zaburzenia takie wykrywać w porę, by - jeśli przyczyna ich jest usuwalną - w porę z leczeniem wkroczyć. Za parę tygodni w efekcie dzisiejszego "grania" łatwiej będzie stan słuchu sprawdzać - niezależnie od wieku badanego. Akcja ta przecie nie tylko dzieci objąć może.
Ofiar poparzeń nie jest tak wiele - pożary najczęściej bezpowrotnie życia pozbawiają. Poparzenie układu oddechowego to ciężki uraz będący życia tego zagrożeniem. Leczenie jest przewlekłe i drogie.
Przed kilkoma dniami przypomniane bohaterski czyn 15. letniego chłopca, który - mimo, iż udało Mu się wyskoczyć z płonącego domu, powrócił, by 6-letnią siostrzyczkę z żywiołu ratować. Oboje zginęli. Pośmiertnie wyróżniony medalem za Odwagę, może być dla nas przykładem niebywałego heroizmu. 
Dziś każdy z nas może podjąć dzieło pomocy. Nie wymagającą przezwyciężenia własnego bólu, strachu, niemocy. Nie wymagające żadnego heroizmu. Ale równie naśladowania godne. 
O Staszku co do " grania" się przyłączy nie wspomniałem. Czyn Jego heroicznym jest. Jak czyn każdego, kto sam mając niewiele, nie zastanawia się jak dzień jutrzejszy przeżyć Mu się uda. Potrafi własną biedą się podzielić, wahania nie znając. 
Siedzi więc Staś nasz przy harfie. W struny uderza, a ku uszom naszym płynie cudowna pieśń miłości. W partyturę dyrygenta patrzę. Tasman w pierwszym słuchaczy rzędzie, w muzykę wsłuchany. Udaje, że nie wie. Ale to przecie on tytuł partyturze tej nadał.....
TU SI HIC SIS, ALITER SENTIAS.


  13.01.2008 09:52
~farmaceuta
Nie ma Hrabiny,to i innych lizusow tez dzis nie bedzie,zatem spokojnie bedzie dzis mozna grac ,niekoniecznie z orkiestra.Ja wystawiam na aukcje moje najswiezsze mikstury.Wiem jak wielu czekalo az beda gotowe.Nazwe je:Jadowiki misoginskie,w dwu opcjach,lekkie i mocne.Cena wywolawcza 51 zl.Licytujac dwa otrzymujesz w prezencie trzecie opakowanie gratis.Grajcie,tylko nie zagrajcie sie do nieprzytomnosci,bo nawet Dottore wam nie pomoze.Pewnie leczy dolegliwosci,bo cos wczoraj z wieczora nie bylo go u nas.


  13.01.2008 10:05
~pralat
Pieknie sie zaczyna to granie.Latajacy Owsiak za publiczne pieniadze od Helu po Tatry.Kpina z ludzi czy swiadome kuglarzenie?.Gdzie sens ,gdzie logika takich zbiorek ,kiedy koszty tej hucpy przekrocza wplywy.Szkoda tylko tych naiwnych dzieciaczkow co po ulicach beda zebrac.


  13.01.2008 10:07
~archiwista
Jedną zostaw dla siebie ( oddajemy gratis) - pozostałymi podziel się z pozostałymi swoimi nickami. Odtrutek nie przewidujemy - jesteś tak Wielkii niepowtarzalny, że dasz sobie radę ze swoimi dolegliwościami. I nie zapomnij o MYK-ach. Ilość wejść na wątek Soni PORAŻA - - ponad 23.200 !
Do dzieła Misoginianie prawdziwi - nasze powodzenie i nienawiść , jaką budzimy to dowód , że warto !
I  ludzie miernego rozumku, kiedyś będą potrzebować prawdziwej pomocy lekarskiej. Cierpliwie czekajmy - wtedy nie będa tak butni i głupi, tylko mali, maleńcy, skamlący , żebrzący o ulgę w cierpieniu.


  13.01.2008 10:18
~kopista
13.01.2008 09:57~kinga klarr 
Bo Jerzy Owsiak to zwykły cwaniak którego nie chcę się pracować i wymyślił sobie fundację i zbiórkę WOŚP z której co roku do swojej kieszeni inkasuje 10% dochodu czyli około 2 mln zł. Z tych pieniędzy łatwo wyłudzonych od ludzi cwana rodzinka Owsiaków żyje przez kolejne dwanaście miesięcy i się demoralizuje spełniając wszystkie swoje zachcianki. Owsiak to złodziej i oszust jakich mało.

Czy macie jakis sensowny,uargumentowany komentarz na podoredziu?


  13.01.2008 10:29
~kopista
10% ZBIÓRKI WOŚP DO KIESZENI OWSIAKA I JEGO RODZINKI!!! 
13.01.2008 09:52~EMMA 
PRAWDA JEST TAKA ŻE JERZY OWSIAK 10% ZEBRANEJ CO ROKU KWOTY BIERZE DO SWOJEJ KIESZENI ZA CO PŁAWI SIĘ CO PRZEZ CAŁY ROK W LUKSUSIE: MIESZKA W LUKSUSOWEJ WILLI, JEŹDZI LIMUZYNAMI, WYJEŻDŻA SOBIE DO TROPIKÓW KILKA RAZY W ROKU, PŁACI CZESNE SWOIM CÓRKOM NA UCZELNIACH W USA. PRAWDA JEST TAKA ŻE JERZY OWSIAK NA WOŚP ZROBIŁ INTERES SWOJEGO ŻYCIA ZA KTÓRY USTAWIŁ SIEBIE I SWOJĄ RODZINĘ. GDYBY WOŚP NAGLE SIĘ ROZLECIAŁ TO OWSIAK I JEGO RODZINKA UMARLI BY Z GŁODU BO STRACILI BY ŁATWE ŹRÓDŁO DOCHODU. PRAWDA JEST TAKA ŻE OWSIAK TO ZWYKŁY CWANIAK KTÓRY NA BIEDZIE I CHOROBIE NIEWINNYCH DZIECI ZROBIŁ BIZNES SWOJEGO ŻYCIA.
I tak nasi kochani Rodacy postrzegaja idee WOSP,mam nadzieje ze nie wszyscy.


  13.01.2008 10:33
~My to wiemy ,że to ty.......
Na ten wątek zawitała ŻMIJA  "M" ...straszliwie zieje jadem.... chorym jadem....Rozmnaża się .... zmienia 
nicki i kadzi, podlizuje... itd..Raz jest "P" raz "F" itd.... Kobieto o wielu głowach spadaj.....a kysssszzzzzzz zmoro
nieczysta.......
Zmiejem takoż zwany. Bestyja to okropna, ze wszem bestyj chyba najokropniejsza. Smok to jest straszliwy, trójgłowy, a każdy łeb inny: Zielony, Czerwony i Złoty. Żmij na milę jedną jest długi, korpus jego wężowy łuską jest pokryty brązową. Ma Gorynycz wiele postaci. Mieniać się może w młodzieńca mężnego, babę staruszkę, aleć najpotężniejszą jego postacią jest wir powietrzny, w której to postaci Zmiej jest nieśmiertelny. Towarzyszą mu często małe Żmijewki, syny jego i córy. By Zmieja zabić, trza najpierw ostrze miecza, topora swego w wodze martwej umoczyć, po czym w Chramie Peruna poświęcić. Owym ostrzem trza jednym cięciem wszystkie trzy głowy ściąć, a zewłok podpalić.
Żmij, jeżeli chce, może rozdzielać się na dwoje i swą drugą część w świat wysyłać, bo sam z siebie nijak ruszyć się nie może. Ową drugą część, gdy nadchodzi, zwiastuje nagły podmuch lodowatego wichru, zasię podmuch wichru gorącego, zapadające nagle ciemności i okrutne ziemi trzęsienie, a jęczenie.
Ale Żmija dawno już nie ma między żywymi. Pokonał go i zabił nieznany rycerz ruski, a zasię pokonał w krwawej walce jego rodzeństwo i dzieci, wyłączając Wija, który zbyt wielki i zbyt potężny był dla owego śmiałka. Wij pożarł mężnego woja wraz ze zbroicą i mieczem, które jednak dały się mocno we znaki jego trzewiom, tak, że Wij w męczarniach skonał, a ruchy jego konwulsyjne utworzyły góry Karpatami zwane. Zostawił jednak Wij jajo po sobie, z którego już dawno coś się wylęgło i do Nawii, Kraju Mroku, ruszyło precz. Mówią, że Wij to we własnej osobie, jeno w ciało syna swego przyobleczony. A Zmiej Gorynycz? On córę po sobie zostawił "M", w jaju będącą, gdy został zabity. Ale teraz dorosła jest już, krasna dziewka jak na smoka. Z nowym Wijem się pobrali i Czernobogowi służą. A niech służą, byleby jeno na nasz świat więcej nie zawitali.......SSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS  SSSpi...................... 


  13.01.2008 10:37
~farmaceuta
I pomyslec ze na mnie sie wieszacie,poczytaliscie sobie posty z forum ?.Ja juz dzis dwa serduszka mam do kolekcji.Licytacja moich mikstur ma sie dobrze,licze ze zbiore ok 1000 zl by wspomoc WOSP.


  13.01.2008 10:43
~ czytelnik kronik
Hola, hola, wejść do Soni aż tyle? W kronice myków nie odnotowane. Pisza o wszystkim, o ilości postów każdego myka, o ilości wejść na różne wątki, a o Soni zapomnieli hahahahaha. Zatkało, zamarli, jak Amen w pacierzu boja się Soni i jej przyjaciół. Lekarza już potrzebują, nie maja przyjaciół nikt im o tym nie powie. Własną złością udławią się, zakrztuszą zazdrością hahahaha i tylko Wrrrrrr usłyszymy gdzieś daleko i z pomocą dobiec nie zdążymy 
Grajcie Misoginianie z Owsiakiem, grajcie głośno, myki już Wam nie zagrożą, w szerokim świecie wiatr o was i waszych sercach szepcze.


  13.01.2008 10:51
~kopista
Zgadzam się z tobą Owsiak jest dobry w wyłudzaniu ... 
... pieniędzy od naiwnych ludzi po to aby miał na swoje luksusowe życie. Dla mnie to zwykły  naciągacz. 
~maria  / 13.01.2008 10:19
Takie to "kfiatuszki" mozna dzis poczytac na portalach,smutne ale to sa skutki prpagandy kleru,sam bylem swiadkiem takiego kazanka ,gdzie ksiezulo demonizowal role WOSP a przedewszystkim Owsiaka.


  13.01.2008 10:57
~playback
Tez uwazam ze kreci sie tutaj pewna zmijka.Slusznie ze wreszcie potraficie tepic zlo a nie tylko pisac o tym.Sami prowokujemy te zmijki bo i w nas siedza conajmniej zarodki zmijek,dlatego bez nich nie mozemy zyc,funkcjonowac, egzystowac,sa one nam potrzebne jak woda i powietrze.A te wyjatkowo odrazajace wpisy podeslane przez kopiste mowia same za siebie,jakim spoleczenstwem jestesmy.


  13.01.2008 11:01
~goscinnie z Torunia
WOSP nie powstala z natchnienia Ducha Sw.Nie jest tez pomyslem urzednikow Pana Boga,zatem juz z zalozenia jest grzeszna inicjatywa,nastawiona na uszczuplenie kasy zarowno ubogich ludzi,bo ci w przewazajacej wiekszosci zasilaja fundusze Orkiestry,jak rowniez oskubani czuja sie ksieza.Stad takie zamieszanie wokol Orkiestry i Owsiaka.


  13.01.2008 11:07
~KLARA
Akcja Owsiaka ma jeszcze jeden pozytywny wymiar-pomaga budować społeczeństwo obywatelskie,zamiast plemiennego wszechpolskiego.


  13.01.2008 11:10
~wściekły układ
Nikt z nas nie siedzi w kieszeni WOŚP. I nikt z nas nie uczestniczy w podziale zebranych środków. Nie mam w dyspozycji dekodera stacji n-tvn, na której podobno są prezentowane reportaże z podróży zagranicznych Jurka Owsiaka. Nie pracuje w Urzedzie Skarbowym by zweryfikowac PIT rodziny Owsiaków. Brak mi - jak i wielu z Was zapewne - tego, co było kiedyś podstawą zaufania do każdej akcji Jurka - programów, w których rozliczano się ze sposobu rozdysponowania zebranych kwot. Dawniej robiono to w sposób niezmiernie profesjonalny. Pokazywano aparaturę, podawano ilość zakupionego sprzętu. Wywiady z lekarzami, pokazywanie "sprzętu w akcji" utwierdzały w uczciwości przedsiewzięcia.Jak ludzie - dzieci, dorośli, uratowani dzięki zakupionemu sprzętowi. 
Od znajomego słyszałem o kwocie 7,5% "zagrabianej" przez Jurka. Tu ktoś wspomina o nawet 10%. Znamy "życzliwość " wzjamną Rodaków do siebie - poczytajmy wpisy i na tym wątku a włosy same dęba nam staną na głowie. Plotka cudownie mnoży byty, i może do wieczora dowiemy się , że "skok na kasę tyczy 99% zebranej kwoty"
Nigdy nikomu nie zaglądam do kieszeni. To kwestia Jurka, nie mego sumienia, ile i w jakim celu bierze z tych pieniędzy- jeśli bierze. Choć oczywiście z satysfakcją przyjął bym powrót do tradycji z pierwszych lat grania, gdzie informowano nas nie tylko o zebranej kwocie ale i o jej rozdziale.
Ktoś pisze tu, że podobne akcje organizowane są na całym świecie. Być może nasi zagraniczni Przyjaciele - poza znanym nam już opisem takiej akcji we Włoszech, coś nam o tym opowiedzą. Jeśli to jednak prawda - to na pewno nie jest argumentem "przeciw" - świat nie może być tak głupi i naiwny, by promować akcje bogacące    "cwaniaków", "oszustów, wyłudzaczy - przykład więc to chybiony. Nikt nie mówi, że tylko Jurek "wie jak".
Ktoś inny pisze, że oto Jurek fruwa teraz między Tatrami i Helem NA KOSZT PODATNIKA (czytaj - piszącego ).
Przypomnę nie tak dawną akcję - też w jakimś sensie ogólnopolską zorganizowaną na koszt PODATNIKA - czytaj "mój". Była to zabawa Sylwestrowa. Impreza droga, służąca jedynie zabawie - mniejszej zapewne niż dziś liczbie osób. Nie każdy był na Rynkach wielu miast, nie każdy radośnie podrygiwał z powodu Tradycji. Za ogromne pieniądze zmieniajace się w dźwięk ulotnej bezpowrotnie muzyki, po ktorej pozostały tylko wspomnienia.
Dla mnie idea " Grania " jest ważna zasygnalizowaniem problemów zdrowotnych - często łatwych do przezwyciężenia , jeśli rozumie się takie potrzeby i ma wystarczające środki. Ten, kto nie ma doświadczeń osobistych nie zrozumie często, ile jest beznadziejności w oczekiwaniu na pomoc, bo nie ma tego, czy tamtego aparatu, o który zespół leczący nie może się doprosić. Jeśli dzięki dzisiejszej akcji uda się uratowac kogokolwiek to już warto. Jesteśmy narodem przesiąknietym poczuciem " Niepowtarzalnej Wielkości", "Mesjanizmu" . Jeśli coś nie jest w stylu Mega, to musi być be.
Dzień dzisiejszy uzmysłowi także wielu ludziom, jak ważna jest idea solidarności, szacunku dla innych, która z dnia na dzień upada- nasze forum to dowód tego zbyt widomy. Dziś łatwiej narazić się na wbicie noża w plecy, niż słowa sympatii. Akcja dzisiejsza jednoczy obcych sobie ludzi wokół słusznej idei -słusznej, nie znaczy wszak , że w optymalny sposób przeprowadzonej.
Nikt nikogo nie zmusza do włączenia się do tego dzieła. Jak i do pisania na tym czy innym wątku, robienia tysięcy innych rzeczy. To kwestia naszych sumień, postaw naszych. Ale kiedy ci, co nie wierzą znajdą się w jakiejkolwiek placówce Ochrony Zdrowia, to poza szukaniem "dziur w całym" w postaci lekarzy idiotów-nierobów, pielegniarek - niegrzecznych, kocmołuchowatych konsumentek kawy, krótko mówiąc bandy utrzymywanej z PODATKÓW  - niech uważnie rozejrzy się czy w okolicy jest jakiś sprzęt, do którego przyklejone jest czerwone serduszko WOŚP. 
Oby było jak najbliżej tego, do którego w odwiedziny przybył.


  13.01.2008 11:13
~kopista
Polska będzie się wstydzić za takich naiwnych frajerów jak ty który nabija kabzę Owsiakowi. Ja głupia nie jestem śmierć frajerom.
2008-01-13 10:58:52 | ~eliza
CDN...


  13.01.2008 11:14
~kopista
Masz rację Owsiak to straszny kanciarz i szubrawiec jakich mało. Trzeba przyznać że ma głowę na karku i potrafił siebie i rodzinę ustawić i zapewnić jej wystawne życie. Ten człowiek wstydu nie ma.
2008-01-13 11:10:58 | ~paty
CDN...


  13.01.2008 11:27
~gaja
Takie imprezy o ktorych dzis piszecie sa znane jak swiat szeroki i dlugi.Pisalam ze w Italii rokrocznie odbywa sie Telethon,impreza ktora swym zasiegiem chyba dorownuje WOSP.Prawda jest rowniez ze nie ma zbierania pieniedzy do puszek,ludzie wpalcaja za pomoca komorek,kart kredytowych,przelewow,deklaruja kwote do doliczenia rach.telefonicznegoi.Wszystko jest przejrzyste,srodki automatycznie gromadzone sa na konto,non stop wyswietlana jest na biezaco kwota uzbieranych pieniedzy.W chwli zamkniecia wiadomo ile pieniedzy zebrano,nie ma posrednikow ,liczacych pieniadze,nikogo nie da sie skusic na kase.Nie ma tez jednego promotora jakim jest pan Owsiak.Kazdego roku setki ludzi publicznych prowadzi program i zacheca do datkow.Cel ten sam jak WOSP,realzacja zupelnie inna.W ub. roku zebrano 44 mln euro.Pozdrawiam.


  13.01.2008 11:39
~nie grajacy
WOSP, to taki sam interes,jak podukowanie papieru toaletowego.Jesli ktos mysli ze panowie Owsiak i spolka robia to dla idei to sa naiwniakami.Strumien niekontrolowanych pieniedzy,brak kontroli,audytu,szemrane zakupy sprzetu od zaprzyjaznionych firm powoduja odraze milionow ludzi na haselka gloszone dzis w mediach.Dawno idea spntanicznej zbiorki umarla.Na naszych oczach dokonuje sie skoku na kase ubogich przy pomocy wyciagnietych dzieciecych raczek.To samo czyni KK od 2 tysiecy lat, przykladem wciskanie swiec ludziom pod pozorem swiatecznej pomocy ubogim,gdzie zaledwie czastkowe ilosci zebranych pieniedzy trafiaja na ten cel.Zatem dlaczego by i inni wszelkiej masci kreatorzy orkiestr nie mieliby tego robic?.


  13.01.2008 12:15
~Mirka
Zastanawiam się czy ci wszyscy, co krytykują Orkiestrę, potępiają Owsiaka licząc jego dochody, włażąc w jego życie, czy odmówią badania aparaturą zakupiona przez fundację. Czy nie zgodzą się na badanie słuchu swoich dzieci, wnuków, czy nie przyjmą aparatu do dawkowania insuliny dla diabetyków (przepraszam, nie znam nazwy fachowej tego aparatu) i z wielu innych diagnozujących, podtrzymujących życie aparatur korzystać nie będą oni i ich najbliżsi, tylko dla tego, ze serduszko Orkiestry na tym sprzęcie widać?
Niech Owsiak zarabia ile chce, ważne, że dobrze działa, że jego akcje korzyści przynoszą. Za dobrą pracą należy się dobre wynagrodzenie


  13.01.2008 12:50
~bastek
Widzialem w TV jak jeden z internautow w programie napisal ze w czasie kazania ksiadz powiedzial ze wspieranie WOSP to wielki grzech.Zaden z obecnych ksiezuli jeden z Caritas drugi tez jakis wazniak nie zajakneli sie na uwage prowadzacego w studio ze to przesada.Glusi,nic nie slyszeli,nie odcieli sie od takiej postawy kolegi sukienkowego.Obluda kosciola jest widoczna na kazdym kroku.Owsiak napewno za dramo nie drze sie do mikrofonow, jakas kase misi zarobic,w koncu z czegos musi zyc,ale to nie zmienia faktu ze granie Orkiestry ma sens.Byleby za jakis czas szpitale ktore splajtuja posiadajce sprzet z WOSP nie przeszly za darmo w prywatne lapki,bo wtedy to bedziemy placic za uzywanie sprzetu na ktore sami ofiarowalismy nasze pieniadze.


  13.01.2008 13:05
~kopista
Policzcie ile kasy

klimka 2008.01.13 09:28
kosztują te wszystkie koncerty,festyny transmisje telewizyjne a ile zbiera orkiestra według tej kategorii akcja jest deficytowa,cel szczytny ale tak na prawdę jest to akcja firm farmaceutycznych które zarabiaja krocie na dostarczanym sprzęcie konkretnie na jego eksploatacji




  13.01.2008 13:16
~adorator66
Przejgladnalem kilka for internetowych ciekaw opinii internatow na temat WOSP.Zainteresowanie mowiac delikatnie znikome ,najczesciej opinie krytyczne.Sa portale oglnopolskich dziennikow jak "Nasz Dziennik" ktory nie wspomnial slowem o dziesiejszej imprezie.Rodzice wrocili z kosciola zdruzgotani,popelnili grzech zasilajac konto Owsiaka,bo tak sie wyrazal proboszcz o Orkiestrze.Nieliczne forum gdzie stali bywalcy pochlebnie wyrazaja sie o WOSP to m.innymi nasze Misogino.Dziekuje ze sa nadal wsrod nas ludzie wrazlii i i zasila konto Orkiestry.


  13.01.2008 13:29
~playback
Moja zdlonosc kojarzenia i wnikliwa analiza spowodowala ze sie nie pomylilem.Nie ma Hrabiny,nie ma kto wtorowac Jej na tym forum.Ponawiam apel do zdroworozsadkowych Misoginian,przylaczcie sie np.do "Podworka",by nie powiedziec do innego forum na M.Nie jestem zwolennikiem dawania pieniedzy na niby cele charytatywne,skoro nikt nie ma kontroli nad ta gora pieniedzy.


  13.01.2008 13:34
~wściekły układ
Odpowiem Ci Mirko - Oni pierwsi pobiegną skorzystać z takiej aparatury, a kiedy okaże się , że muszą poczekać bodaj w niewielkiej kolejce rozedrą się,na całe gardło, będą pisać skargi do NFZ, Rzecznika Praw Pacjenta, prasy, lub .......... na forum internetowym jaka to ich krzywda spotkała. To rasa Panów, Nadludzi, Płacących Podatki obłudników, którzy komentują wszystko i wszędzie do momentu, aż ich to nie dotyczy. Oni mają Naturalne, Uświęcone ICH przekonaniem o swej niepowtarzalności i wyjątkowej pozycji społecznej prawo ,by otrzymać wszystko, czego żądają ( a nie o co proszą, lub czego oczekują, marzą) i to natychmiast i bez zbędnej dyskusji. Spotykam takich na swojej drodze zawodowej setki. Masz pan dać mi to, tamto, bo JA płacę i JA wymagam. Pan masz taki obowiązek ! I bynajmniej nie wypowiadają tego z wyszukana elegancją.
Na ostatnim dyżurze wezwanie do 27-letniego, pijanego młodziana. Troskliwa, świadoma swych i Syneczka praw  Mamusia przez telefon żąda - jakże by inaczej- przyjazdu karetki pogotowia, bo JEJ SYNEK oczekując na przyjęcie na odwyk w poniedziałek, już w piątek źle znosząc marnotrawione oczekiwaniem chwile, napił się czegoś innego poza herbatą a Ona nie chce mieć GO na sumieniu. Pogotowie odmawia przyjazdu, kierując rodzinkę do pomocy świątecznej - czyli Pogotowia zabezpieczającego opiekę chorym z jednostek, które nie wykupiły tej usługi w PR.  Po 3 odmowie przyjazdu w końcu pasujemy, bo już wiadomo, że ONA płaci podatki i nie zrezygnuje. Trzeba pojechać, by wykonać zastrzyk Hydroxiziny, bezpłatny naturalnie, bo ONI płacą podatki tylko po to by..... spokojnie przespać resztę nocy. Taki oczywiście scenariusz jest czymś jak najbardziej dla naszych krytyków naturalny... Wątpliwości nie mam, że dziś nasz "męczennik" który zapytany o przyczynę wezwania wydukał jeno słowo "masakra" - bardzo dziś trendy, nie zwlecze się z wyra by zasilić fundusz Ochrony Zdrowia, którego środki - Płacąc Podatki tak lekką ręką trwoni. Co najwyżej wychynie nos ze swojej meliny, by wziąć przykład z dzielnych chłopców z Hajnówki, którzy wyrwali puszki kwestującym trzynastolatkom (szczęśliwie zostali ujęci ). Wniosek ? Jurek - nie tylko sam złodziej -nabija kabzę innym złodziejom (solidarność zawodowa ?), a dzieci na niebezpieczenstwo naraża !.
Bez obrazy dla bezrobotnych ( zwłaszcza Staszka), ale i w tym środowisku niemało osób zgłaszających się by skierowanie otrzymać na takie, lub inne- najczęściej zbędne- badanie, a odmowę lekarza komentujących " JA płacę przecież podatki". Moja odpowiedź jest niezmienna - nie, to JA płacę podatki na pana/panią". 
A druga medalu strona ? W grupie tak żywo krytykującej kler ( często- niestety -słusznie, zwłaszcza gdy o pieniądzach i realnej pomocy ubogim mowa ) - niemało jest tych, co prześcigają się w wyprawianiu hucznych ceremonii zwanych ślubem kościelnym. Fanfary i werble, bajery, buzery, kwiatuszki sypane na dywany kościelne, skrzypeczki, organy, pieśni - nierzadko operowych profesjonalistów , poczty sztandarowe, honorowe, dorożki dla gości, no i stosowny....... datek na tacę - także zgromadzonych w Kościółku gości, by ten co stoi obok zobaczył, że stać kogoś nie tylko na płacenie PODATKÓW. 
Traktujmy te wszystkie wypowiedzi, jako mowę- trawę i swoje róbmy. Ja odtąd z aparatury zakupionej przez WOŚP korzystając niezmiennie będe pytał badanego, o jego stosunek do takich jak dzisiejsza akcji. Ciekawe ilu malkontentów znajdę. A jeśli taki się trafi paluszkiem na serduszko na aparacie przyklejone wskażę.  I niech dalej idzie konsumować rzeczywistość z JEGO podatków tworzoną.
Taki to już jest często ten nasz naród


  13.01.2008 13:49
~idący kwestować
Ani wnikliwa analiza ( bo takiej nie potrafisz przeprowadzić ) ani zdolność kojarzenia ( z tych samych przyczyn ) tylko coś zupełnie innego. Wielu z nas - podobnie jak Hrabina, bierze dziś czynny udział w akcji Jurka. Tego oczywiście ani nie skojarzysz, ani nie zajarzysz, więc delikatnie ci tylko uzmysławiam.
Zamiast trwonić czas, zajrzyj na Zmienmy Świat, żeby nabić licznik wejść na Sonię, i napisz coś na swoim forum, żeby twoi Goście mieli co czytać,  poza wątkiem Soni - tam faktycznie licznik bije, jak w WOŚP. Widzisz jak dobro przyciąga ?


  13.01.2008 13:55
~My to wiemy ,że to ty.......
Troll: karłowaty, podziemny stwór lub przygłupi wielkolud z bagien to istota z którą wielu z nas spotyka się niemal codziennie. Tym razem jednak mitologiczne stwory przybrały realne kształty i nawiedzają nasze domy w chwilach, gdy próbujemy pracować lub - co gorsza - spędzić przyjemnie czas przed komputerem. Skąd się wzięły? Pytanie jest trudne i nie można na nie odpowiedzieć bez odrobiny uszczypliwości. Trolle bowiem - jak wszystkie demony - budzą się wówczas, gdy zasypia rozum.

W Internetowym żargonie słowo "troll" oznacza użytkownika sieci, który swym zachowaniem i gburowatą postawą przeszkadza innym. Nazwa troll (czy - bardziej poprawnie - trol) pochodzi od słowa troling. Pierwotnie oznaczało ono nie synonim braku kultury, a technikę łowienia ryb za pomocą wędki. Określenie to zostało w latach 80-tych użyte do opisania przebiegu sporów w sieci. Zaczynały się one właśnie od "zarzucaniu haczyka" czyli poruszenia kontrowersyjnego tematu lub popełnienia towarzyskiej niezręczności w celu wywołania kłótni. Nazwa szybko została jednak utożsamiona z baśniowym potworem-idiotą i przekształciła się w uniwersalną nazwę dla "nieprzyjemnych" Internautów. Nie każdy jednak może sobie na nią "zasłużyć". Określa się nią osoby, które charakteryzują się ściśle określonymi zachowaniami. Jeśli kiedyś zauważysz, że twój rozmówca jest:
- wyznawcą jednej idei (systemu operacyjnego, partii politycznej etc.) i broni jej nawet wbrew rzeczywistości;
- nie umie przyznać się do błędu - nawet, jeśli wskazano mu pomyłki uważa, że ma racje (lub udaje, że nigdy nie wygłosił takiego twierdzenia);
- zachowuje się agresywnie wobec innych osób lub wywyższa się nad nimi;
- konfabuluje, zmyśla i kłamie, zwłaszcza na temat własnej osoby, swego wykształcenia i majątku;
- używa wyzwisk lub gróźb...
...masz do czynienia z trollem.

Metody obrony przed tym stworzeniem są na szczęście łatwe (choć nie zawsze skuteczne). Po pierwsze należy pamiętać, że Trolla nie należy "karmić" - nie wolno dostarczać mu powodów do kłótni. Należy go konsekwentnie ignorować traktując jak nieco nieświeże powietrze. Dla ego wielu z nich jest to cios gorszy, niż najcięższe przekleństwa. Jeśli to nie pomoże należy fakt bycia obrażanym zgłosić moderatorom lub administracji (a w wypadku rozmowy na kanale IRC lub Chat - operatorom), którzy zdyscyplinują Trolla. Admini mogą usuwać obraźliwe notki, czasowo zablokować możliwość pisania Trollowi, a nawet w ogóle pozbawić go tego przywileju.



  13.01.2008 14:03
~My to wiemy ,że to ty.......
Troll: karłowaty, podziemny stwór lub przygłupi wielkolud z bagien to istota z którą wielu z nas spotyka się niemal codziennie. Tym razem jednak mitologiczne stwory przybrały realne kształty i nawiedzają nasze domy w chwilach, gdy próbujemy pracować lub - co gorsza - spędzić przyjemnie czas przed komputerem. Skąd się wzięły? Pytanie jest trudne i nie można na nie odpowiedzieć bez odrobiny uszczypliwości. Trolle bowiem - jak wszystkie demony - budzą się wówczas, gdy zasypia rozum.

W Internetowym żargonie słowo "troll" oznacza użytkownika sieci, który swym zachowaniem i gburowatą postawą przeszkadza innym,wywołanie kłótnie.. Określa się nią osoby, które charakteryzują się ściśle określonymi zachowaniami. Jeśli kiedyś zauważysz, że twój rozmówca jest:
- wyznawcą jednej idei (systemu operacyjnego, partii politycznej etc.) i broni jej nawet wbrew rzeczywistości;
- nie umie przyznać się do błędu - nawet, jeśli wskazano mu pomyłki uważa, że ma racje (lub udaje, że nigdy nie wygłosił takiego twierdzenia);
- zachowuje się agresywnie wobec innych osób lub wywyższa się nad nimi;
- konfabuluje, zmyśla i kłamie, zwłaszcza na temat własnej osoby, swego wykształcenia i majątku;
- używa wyzwisk lub gróźb...
...masz do czynienia z trollem.

Metody obrony przed tym stworzeniem są na szczęście łatwe. Po pierwsze należy pamiętać, że Trolla nie należy "karmić" - nie wolno dostarczać mu powodów do kłótni. Należy go konsekwentnie ignorować traktując jak nieco nieświeże powietrze. Dla ego wielu z nich jest to cios gorszy, niż najcięższe przekleństwa. Jeśli to nie pomoże należy fakt bycia obrażanym zgłosić moderatorom lub administracji , którzy zdyscyplinują Trolla. Admini mogą usuwać obraźliwe notki, czasowo zablokować możliwość pisania Trollowi, a nawet w ogóle pozbawić go tego przywileju.

Przepraszam dlaczego post nie jest puszczany,a inne obrażliwe TAK... Tak tylko pytam !!! Dziękuję !!!



  13.01.2008 14:07
~obserwator
Sie ma! Misoginianie graja to na forum szaleja pajace a raczej jeden pajac w spodnicy, reklamuje swa miksture wywolujaca jedynie rozwolnienie i smrod, rozdwojenie jazni, pada na oczy i trwale uszkadza mozg, predysponuje do spamu.
Co trzeci aparat w polskich szpitalach pochodzi od Orkiestry. Takie sa fakty czy to sie komus podoba czy nie. Slusznie napisala Mirka i bastek, wzywam wszystkich ktorzy potepiaja Jurka Owsiaka by odmawiali diagnozowania i leczenia siebie, swoich dzieci i rodzicow aparatura z serduszkiem, najlepiej na pismie. Gdyby Jurek byl ministrem zdrowia takich cyrkow w Polsce by nie bylo ale rzadzacy nie lubia ludzi dzialajacych w imie ogolu. Przypomnial mi sie Marek Kotanski. Kawa wypita,  w tv znajomy sygnal wiec czas szykowac sie do grania. Sie ma Misoginianie. Hrabino caluje raczki.


  13.01.2008 14:34
~matoł komputerowy
Co to trol i klon wiem ale jak się nazywa taki  co w sieci produkuje sie pod wieloma nikami i gada sam ze sobą?


  13.01.2008 14:41
~harpunnik
Jeszcze tylko ostatnie nawiązanie do słów poświęconych trollom - i podobnie do rad wyżej zamieszczonych, które w pełni popieram ( zwłaszcza zdanie Małgosi) - ignorujcie, ignorujcie i jeszcze raz ignorujcie !
Łowienie na troling, to faktycznie łowienie na błyszczek. Ale cóż z naszego "łowcy" za wędkarz ? Rodziny by z tego nie utrzymał, bo jak na błyszczek można złowić wieloryba (a takich gigantów tu wielu ) - co najwyżej można złowić ... rozklekotany but, albo inny śmieć ( czyli wypowiedź własną trolla ).
Troll oznacza też puszczanie butelki w krąg, podśpiewywanie - tutejszy troll raczej blizszy jest mi tej interpretacji (choc wątpliwości nie ma, że pije w samotni, bo nielicznych przyjaciół ma a i ci - pewnie jak wczoraj WU- karnawałem się radowali -WU czy się mylę ?- gdy on biedaczyna uwagę próbował zwrócić).
No i już na zupełny koniec powiem, że przypuszczam, że to raczej typ do którego pasuje określenie trolley ( a nie trol, czy troll). A ponieważ Wasz troll nie jest żadnym lekarzem ani tym bardziej farmaceutą, tylko przydaje sobie wartości, starając się dorównać tutejszym Wielorybom, więc trolley najbardziej pasuje.
A , że nie tylko łaciny , ale i żadnego innego języka nie zna ( no może trochę rosyjski z lat szkolnych ) więc od razu tłumaczę  ( oczywiście z myślą o Was ) - 1. wywrotka. 2. drezyna 3. stolik na rolkach 4. rolka stykowa tramwaju  5.wywrotka.  6. kopalniany wagonik. Prawda, że nic strasznego ?
I pamiętajcie - ignorancja !


  13.01.2008 14:55
~zygotka ślicznotka
Hurrrrraaaaaa!!!!!! Cała jestem w skowronkach bo za parę miesięcy jak mojej mamusi brzuszek trochę urośnie będzie wiadomo czy urodzę się zdrowa. Niech żyje Jurek Owsiak. Ja już jestem blastocystą. Czy wystarczająco dorosłam żeby dr Klara ze mną podyskutowała. Może być o in vitro, może być też o miotle damasceńskiej.


  13.01.2008 14:57
~nie matoł
Odpowiedź dla matoła : Prawda w oczy, myk2, pielgrzym, playback, farmaceuta, matoł.


  13.01.2008 15:10
~zygotka
O choroba, to blastocysty mówią ? Ja też chcę już mówić !


  13.01.2008 15:59
~zygotka ślicznotka
Jestem in vitro a "Dzieci poczete in vitro sa zdrowsze,silniejsze,madrzejszeladniejsze.Cech    a ich charakteru jest pojmowanie milosci i dobroci jako cel zycia..Potrafia przewidywac wszelkie zjawiska naturalne jak huragany,tsunami,powodzie,trzesienia ziemi,czyli najgorsze z najgorszych kataklizmow.Ale najwazniejsze co potrafia to czynic cuda,rozmnazac wszystko co jest do rozmnazenia na Ziemi.Wszystko to wiadomo od m.w. 1998 lat.To taka oczywistosc ze dziwie sie ze ktos tego nie rozumie". Tak tu napisał  ekspert wiec już się cieszę, że będę taka genialna. Chyba że mu się coś popitoliło.


  13.01.2008 16:01
~zygotka ślicznotka
Dzieci poczete in vitro sa zdrowsze,silniejsze,madrzejszeladniejsze.Cech    a ich charakteru jest pojmowanie milosci i dobroci jako cel zycia..Potrafia przewidywac wszelkie zjawiska naturalne jak huragany,tsunami,powodzie,trzesienia ziemi,czyli najgorsze z najgorszych kataklizmow.Ale najwazniejsze co potrafia to czynic cuda,rozmnazac wszystko co jest do rozmnazenia na Ziemi.Wszystko to wiadomo od m.w. 1998 lat.To taka oczywistosc ze dziwie sie ze ktos tego nie rozumie


  13.01.2008 16:30
~zygotka ślicznotka
Przepraszam ale mamusia jak zobaczyła Skibę w piuropuszu  pomyślała że indianie atakują i niechcący wcisnęła nie ten klawisz co nie trzeba i się narobiło.


  13.01.2008 16:45
~playback
No i dostalo sie nawet bezdomnemu Staskowi.Tutaj nikt nie moze byc pewny czy jutro nie stanie sie wrogiem  Prezesa albo Hrabiny.A co to a argument stawiania biednych ludzi w jednym szeregu z bezrobotnymi,czesto pracujacymi na"czarno",wyludzajacymi zasileki opieke zdrowotna'.Znam wielu bezdomnych ktorzy trafiaja do szpitala po to aby..umrzec, bynajmniej sie leczyc.Znow fantazja poniosla WU i pomieszal bezdmnych z bezrobotnymi.Ale coz On tak juz ma.Zygotko Slicznotko jestes juz bliska mojemu sercu i oczekuje Twojego przyjscia na ten swiat.Ktos pisal o trollach czy raczej o trolebusach,zwal jak zwal.Z przyjemnoscia zuwazam ze w tym watku nie ma takowych,ktorym moznaby przyczepic taka etykiete.Nie ma zatem powodu by kogokolwiek ignorowac.Nie wiem czy to co pisza o Owsiaku jest prawda,ale sposob zbierania pieniedzy nie jest najlepszy,dlaczego nie moznaby tak robic jak pisala to chyba Gaja?,bezgotwkowy przeplyw?.Chce widziec czy byloby takie pospolite ruszenie,czy entuzjazm organizatorow bylby podobny?.Obsesrwatorze mala uwaga,jak bedziesz widzial Hrabine pozdrow Ja ode mnie,jestescie tak blisko siebie,laczy was wiecej niz internetowa zazylosc,widujecie sie na codzien ,wiec chyba mozesz to dla mnie zrobic?.Na Zs nikogo nie posylajcie,bo to forum dla TWA,nawet na Mykach wszystko stoi otworem i nikt nikogo nie cenzuruje ani tez nie kontroluje.Kazdy moze tam zagladnac i pobuszowac.


  13.01.2008 16:49
~kopista
WY NAIWNI 
13.01.2008 10:34~popieram 
jak wam nie wstyd. Sami prosicie sie o pomstę do nieba. Bubliczne pisanie, o tym że nie da się ani złotówki...????!!!! to tak samo jak byście powiedzieli chorym dzieciom w szpitalach prosto w oczy, że nie obchodzi was ich los. 
Widzę również, że nie macie co innego leprzego do roboty tylko obzucanie błotem na forum TVN24 osób, które zbierają pieniądze w takiej pogodzie na dworze. Sami kisicie się w domu przed komputerem i czekacie tylko na okazję, aby wkleić kolejny idiotycki i świadczący o waszym małym rozumie post. 

POLSKA BEDZIE SIĘ ZA WAS WSTYDZIŁA

Zeby mnie nie posadzono o jednostronn kopiowanie sa i tez takie glosy...


  13.01.2008 17:12
~f.m.
Pan Owsiak to nie jes WOSP,owszem jest jej ideatorem,lokomotywa.Prawdziwa orkiestra sa 120,tysiecy mlodych i mniej mlodych kwestujacych dzis na ulicach Polski.To rowniez tysiace Polakow zamieszkalych zagranica.Jakiekolwiek padna argumenty za i przeciw zastanowmy sie jak docenic i pochwalic a  nie obrazac tej kilkustetysiecznej armi zbierajacej fundusze na pomoc SZ.I powiem jeszcze WOSP,to Ty,my,miliony ludzi dobrej woli,czas dac odpor zlosliwosciom ludziom slabej wiary.Badzmy dumni z siebie,z Rodakow,dzis slowa Polska,Polak odmieniane w wielu jezykach brzmi chwalebnie,optymistycznie.Nie czesto zdarzaja sie takie dni w naszym zyciu.Pozdrawiam serdecznie,jednoczesnie przepraszam za chaos myslowy,ale ciezki mialem dzien.
P.S. Moi towarzysze niedoli,personel,medycy nie znali do dzis Orkiestry,co nie przeszkodzilo zebrac w czasie "dyskoteki"207 euro.Pieniadze zostaly przekazane administracji szpitala,ktora zajmie sie ich przekazaniem na konto WOSP.


  13.01.2008 17:56
~wściekły układ
I tym się właśnie rozumienie idei różni od wielu przez naszych Rodaków jej pojmowania. Potrafią się oto wznieść ponad własne uprzedzenia, własną nieufność , podejrzliwość wobec wszystkiego i wszystkich. Nie piszesz Fedele, jaką drogą powzięli wiedzę o WOSP Twoi "towarzysze niedoli " oraz personel. Czy to Twoje z opowieści o tym co dziś w naszym - a i nie tylko naszym - kraju się dzieje, czy też inną drogą o fakcie się dowiedzieli ? Tak, czy tak spontaniczna reakcja zaowocowała wyrazem solidarności, jaką było zebranie wcale niemałej kwoty.
Każdy datek jest wyrazem solidarności z ludźmi, których dobro innych leży na sercu, którzy nie potrafią przejść obojętnie obok nieszczęścia drugiej osoby. 
Wczoraj mecz siatkówki kobiet między reprezentantkami Polski oraz najlepszymi zawodniczkami Ligi przyniósł dochód przeznaczony na leczenie Agaty Mróz. Trybuny wypełnione po brzegi, zjednoczone myślą wokół tej, która tyle radości grą w reprezentacji nam dała. Dziś pokazywano Saletę zachęcającego do ofiarowania narządów do transplantacji. A więc nastąpiła swoista kumulacja wysiłków zmierzających do przełamania postaw , gdzie los innych ludzi się nie liczy, gdzie ludzkie łzy, ludzka rozpacz, ludzkie cierpienie, beznadziejności poczucie są nic nie wartym biadoleniem. Czymś czemu nie tylko zapobiegać nie warto, a co często naigrywanie napotyka.
Czyny wielkie, szlachetne coraz śmielej jednak przedzierają się do mediów. I tak w dzisiejszym Teleekspresie dowiedzieliśmy się, że zwycięzca zawodów windsurfingowych otrzymaną nagrodę w wysokości 30 tys. dolarów, podzielił równo wśród wszystkich uczestników rywalizacji. A więc z setek doniesień odnośnie rezultatów zawodów sportowych, to właśnie- i nie bez słuszności- uznano za godne wzmianki. Więc dziś jest szczęśliwy dzień, dobry dla większości z nas swoim dobrem. Warty wspominania szlachetnością, jaką widzimy wokół. Ważne teraz, by pamiętać o tym przez kolejne dni roku. By wysiłek tysięcy ludzi na marne nie poszedł. By jutro ci, co dziś w dziele wspaniałym uczestniczyli, jutro nie stali się wrogami innych, wrogami, a tym samym zaprzeczeniem żywym idei, ktorą krzewią. Dobry przykład - wiele to, wszak nie wszystko.


  13.01.2008 18:18
~archiwista
Patrzcie, patrzcie. I któż to Staszka ( nie Staska !) w obronę bierze ? Ten sam co, to kilkanascie postów powyżej pisze - a to się Stasiek zmartwi, jak przeczyta że go Helcia i tak dalej bo nawet cytować nie warto........
Smutne, że "coś" takiego istnieje.....


  13.01.2008 18:19
~sMYKałka odpoczywająca
Zygotka ślicznie i genialnie nazwała pewne bełkotliwe bazgroły pitoleniem. M. Pitolińska własne forum zarżnęła, siedzi u Was dzień i noc, może i dobrze. Forum przynajmniej odpocznie od jej jazgotu i wtrącania wszędzie 3 groszy. Tych parę jeszcze aktywnych  MYK-ów umie  zachowywać się z klasą na forach bez jej kontroli, a  brak "elokwentnych" wpisów moderatorki dobrze wpływa na  poziom i atmosferę naszego kącika.  Playcośtam (kiedyś pielgrzym teraz farmaceuta & Co) vell kszzzz lata po różnych forach jak bura suka i ściąga Wam plotky, żeby choć cudzysłów postawiła gdzie trzeba wklejając Wam teksty z innych wątków. U nas też pisze posty i w następnych sama sobie zaprzecza. Nawet poezja naszych Grafomanów bardziej  ociera się o prawdziwą poezję niż jej pseudowierszyki (tu ukłon w Waszą  stronę kochane moje "grafomanki" i piszcie piszcie błagam, pokazujcie jak powinno się pisać). Czytająca  klisze dochtórka he he he jak chce pisać wiersze niech poczyta choć by nawet Szymborską a potem ma poetyckie zapędy. Zaczynam wierzyć, że maczała  palce we wszystkich intrygach i zadymach u nas, na FSK i innych forach, że przez nią odeszliście z MYK-ów. Współczuję Wam teraz że zaśmieca Wam wątek i podziwiam Waszą cierpliwość i tolerancję, podziwiam Wasze teksty tu i na Waszym forum ale nie umiem aż tak pięknie i rzeczowo pisać jak niektórzy z Was. Prawdą jest, że nieważne ile się pisze i jak często, ważne co się pisze.


  13.01.2008 18:40
~KLARA
I u nas zbiórka pieniędzy inne oblicza przybiera,można wysłać e-maila,sms,wolontariusze z puszkami symboliczne grosiki zbierają,poczucie wspólnoty budując.A jaka oprawa,dzień warto było od Poznania zacząć,bo tu "porzundek" i pierwsi ruszyliśmy do akcji,ale wieczór do Krakowa należy:Voo Voo,Pudelsi,Trebunie Tutki,szkoda,że śmigłowca nie mam!Zapodałam więc dyżurującemu mężowi numer sms,niech w wolnej od leczenia chwili na sprzęt zbiera..


  13.01.2008 19:01
~birski
Kochani!,Orkiestra gra rowniez w Paryzu,w Brukseli.Slusznie pize f.m,ze tak rzadko i malo mamy powodow do dumy,dzien dzisiejszy do takich nalezy.Wsrod "tubylcow" wywolujemy odruchy sympatii i zainteresowania naszym kwsestowaniem.A co najwazniejsze,pojemniki na pieniazki sa ciezkie,wcale nie brzeczac!.A zatem siema,wracam na ulice,tam sie dzis dzieje.


  13.01.2008 19:01
~birski
Kochani!,Orkiestra gra rowniez w Paryzu,w Brukseli.Slusznie pisze f.m,ze tak rzadko i malo mamy powodow do dumy,dzien dzisiejszy do takich nalezy.Wsrod "tubylcow" wywolujemy odruchy sympatii i zainteresowania naszym kwsestowaniem.A co najwazniejsze,pojemniki na pieniazki sa ciezkie,wcale nie brzeczac!.A zatem siema,wracam na ulice,tam sie dzis dzieje.


  13.01.2008 19:12
~novika
Witam,pragne tylko podziekowac za wzruszenia i odzyskanie wiary w ludzi.Czytajac wasze wpisy,jak rowniez te w archiwum MyK "Ku pamieci Soni" wrocila mi chec do zycia i zrewidowania mojej zmarnowanej przeszlosci.Bede dalej zagladac do tego watku na prawde warto.


  13.01.2008 20:29
~sirio
Porzundek wielkopolski zawsze mi sie podobal,zatem grajcie Wielkopolanie grajcie,zaprzeczajcie zescie dusigrosze.A reszcie Misoginian zwlaszcza Hrabinie dziekuje za ostatnie wpisy.Wzruszajaca reakcja znajomych f.m.WU sm dal siebie klsa wiec pochwal nie otrzebuje.Dluga bylaby list osob ktore zasluguja na slowa uznania.Dziekuje wszystkim,moja choroba i niestety szpital spowodowaly czasowa nieobecnosc.Mysle ze teraz powoli wszystko wroci do normy.Vivat Misoginianie.Zycie ma sens,a ja mysle z Sonia w Niebie tez kwestuje na WOSP


  13.01.2008 20:39
~stasiek
Mili Misoginanie,"Ciepownikow" nie przebilismy ale 109,80 groszy tez piechota nie chodzi.Planktonem sie nie przejmujcie.Pozdrawiam wszystkich a Hrabine szczegolnie cieplo.Dziekuje za ofete pomocy ale ja sobie dam rade,jeszcze ostatniego slowa nie powiedzialem.Dla mnie wazniejsze jest to ze Jestescie.Pa!


  13.01.2008 21:01
~wściekły układ
Codziennie jesteśmy epatowani informacjami o roszczeniach, protestach, strajkach ludzi, którzy chcą żyć, chcą zarabiać godnie. Tych, dla których kupno bułki, podręcznika szkolnego, ubrania na zimę to istne wyzwanie. Jest jeden taki dzień w roku, gdy wszystkie te problemy znikają, lub odsuwają się na plan dalszy, stają się mniej istotnym elementem życia. To dzień, w którym gra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. W tym oto dniu urealnia się "mesjanistyczna " wizja naszego narodu. Dajemy oto światu nie pokaz fobii, przekonań o własnej nad innymi wyższości, szczególnej do spełnienia roli, ale realne dzieło solidarnością inicjowane.
Przez cały dzisiejszy dzień mogliśmy je oglądać. Bezradne, dotknięte chorobą, często z dala od matki, ojca, rodzinnego domu. Oczekujące na operacje, jak 6-miesięczna dziewczynka chora na raka krtani , leżąca w jednym z oddziałów onkologicznych łódzkiego szpitala. Słuchaliśmy opowieści lekarzy o walce o ludzkie życie. Walce na przeszkodzie której nierzadko leży brak środków, sprzętu. Pokazywano dzieciaczki, którym z tych przyczyn pomóc nie można, które w kolejce na przesłąnie do ośrodków referencyjnych oczekują. Dziś reformę Ochrony Zdrowia prezentuje się jedynie jako groźbę prywatyzacji, pociągającą za sobą rzekomo płatne świadczenia, czy jako protest u podłoża którego leżą same roszczenia płacowe. To też element tej walki. Ale tuż obok czai się bezradność zrodzona niewydolnością , złą organizacją systemu. I ta spowodowana mikroskopu brakiem.I brakiem respiratora. I niewiedzą ludzi, odnośnie technik ratujących życie. Nierzadko widzimy takie grupy "biernych ogladaczy",  świadków ulicznych działań medyków. Najpierw jednak musi znaleźć się ktoś, kto zechce podejść do leżącego na ulicy nieprzytomnego człowieka. Musi znaleźć się ktoś, kto przełamując własny lęk, odrazę, niewiedzę podejmie działania , od których może zależeć czyjeś życie. Musi znaleźć się ktoś , kto .... zechce. Nie wystarczy bowiem w tłumie gapiów stanąć, by z daleka przyglądać się wydarzeniom, o których potem będzie się temu/owemu opowiadać. Dziś miliony z nas w Polsce , na całym świecie pokazały, że los bliźniego nie jest im obojętny. Że nasze własne kłopoty nie są na tyle beznadziejne, by zapomnieć o tych, którzy są w jeszcze gorszym - często skrajnie trudnym położeniu. Polacy z dumą chadzali dziś ulicami miast naszych, ale i Rzymu, Sofii, Sztokholmu, Paryża i Brukseli. Ulicami wielu miast świata. I faktycznie do dumy mieli powody. Oto gość WOSP - profesor amerykański stwierdził, że Polska ma najlepszy system kontroli wad słuchu u dzieci, w dodatku uzyskany w niespodziewanie krótkim czasie. Oto coraz więcej wśród nas osób posiadających pompy insulinowe, które istotnie znoszą bariery dietetyczne. Oto coraz mniej dzieci spędza miesiące/lata w warunkach szpitalnych, bo brak aparatu, dzięki któremu mogą żyć w miarę normalnie w warunkach domowych.
Wielu z nas będzie niedługo wracać do swoich domów. Światełka do Nieba wypuszczono, Orkiestry gra ustanie. Może przechodząc pod oknami niejednego domu będziemy mijać tych , co umierają. Może będziemy mijać tych, co dzięki nam zdrowie odzyskają. Może oto za chwilę, któregoś z nas, kogoś nam bliskiego dotknie nieszczęście choroby. Może dziś inwestujemy w swoją przyszłość. Może kiedyś spojrzymy na czerwone serduszko przyczepione do jakiegoś aparatu. Usiądziemy wtedy tuż obok, wrócimy do dnia, w którym dźwięki najpiękniejszej gry przez kulę ziemską się niosły i pomyślimy... to cząstka mnie, cząstka tych wszystkich, którzy tu z sercem swym przyszli. Aparat kupiony siłą miłosci innych, będzie wlewał w nasze żyły kropelki zdrowia, życia kropelki. A wokół unosić się będzie zapach piękna, mocny jak zapach róży, o której Wam kiedyś pisałem. 
Smutna jest śmierci adoracja. Adoracja śmierci, której zapobiec potencjalnie można tym pełniejszą gorycz zawiera. TU SI HIC SIS, ALITER SENTIAS - inaczej byś myślał będąc na moim miejscu.
Przed namiot mój wychodzę, ku kniei poglądam. Drzew dziś nie widać. Miliony serc pnie dębów tysiącletnich szczelnie pokryły. Noviki najsilniejszym z nich życiem tętni......
Dobranoc kochani. Wypoczywajcie po dniu tym ciężkim, trudu pełnym. Ja jeszcze chwilę serc Waszych posłucham muzyki.


  13.01.2008 21:22
~playback
I tak sie doczekalem wieczora,nikt nie jest w stanie dyzurowac ze mna.Przezes pod kolderka sie wygrzewa,dziki pouciekaly na widok koloru czerownego.Hrabina tez gdzies dylizansem odjechala w sina dal.Lepiej,przynajmniej mozemy sie czuc bezpiecznie.


  13.01.2008 21:45
~kopista
Jak długo ...... 
04.12.2007 21:40~Edi 
Jak długo jeszcze będziecie trzymali tą stronę!!!!!!
No niestety ale i takie wpisy sa w watku Na listach lektur nie bedzie Gombrowicza.


  13.01.2008 22:32
~kopista
Re: GLOS ROZSADKU I NADZIEJI !!!
Edytka  / 2007-06-29 18:47/  Czy to Sonia,czy nie Sonia,ale w tym samym duchu.Pozdrawiam cały Fan Club Sonii!   
 

   
•  Re: Re: GLOS ROZSADKU I NADZIEJI !!!
amor  / 2007-06-29 18:56/  Edytko,pisalem juz ze Sonia jest w Afryce,ale jakos do nikogo to nie dotarlo,wielka szkoda ze tyle podrabiaczy ujawnilo sie w ostatnich dnich,nich sobie pisza,ale niech zostawia Soni nick w spokoju. Pozdrawiam   
   
P.S: zostawiam bez komentarza ten znaleziony post,ale Klara wie o co chodzi.


  13.01.2008 22:38
~kopista
OWSIAK TO WYSŁANNIK SZATANA ! 
13.01.2008 22:08~jan 
Jego akcja finansowana jest przez niemiecki kapitał, a zebrane pieniądze w większości 
trafiają do szwajcarskich banków!

i to byolby na tyle,nic dodaj ale ujac? jak najbardziej..

Aska - 2011-05-28 13:20:13

14.01.2008 05:30
~alutka51
Witam Wszystkich serdecznie.
"Dobro i zło muszą istnieć obok siebie,a człowiek musi dokonywać wyboru."

Czasami wydaje nam się, 
że mieszka w nas dwóch różnych ludzi. 
Jeden, który wszystko doskonale czyni
i tego człowieka prezentujemy światu. 

Jest też i ten drugi, którego się wstydzimy, 
i tego ukrywamy. 
W każdym człowieku istnieje coś takiego
jak wewnętrzny dysonans i niespójność. 

Każdy chciałby być dobry, 
a jedynie dokonuje czynów, 
których sam często nie rozumie.

"Każdy człowiek ma jakieś dobre strony.Trzeba tylko przekartkować złe."


  14.01.2008 07:02
~wściekły układ
Masz rację Alutko. Zamieszczony tu wiersz dowodzi, że nikt z nas nie jest ani do końca dobry, ani ostatecznie zły. Dzień wczorajszy też był pełen sprzeczności i napięć - od działań przepełnionych euforią, radością działania, zawieraniem nowych znajomości, jednoczeniu we wspólnym dziele, po negację, napastliwość, podejrzliwość i....... zazdrość. Gdzieś tam przyłapano 4 wolontariuszy znajdujących się pod wpływem alkoholu i natychmiast na pasku pojawiła się taka informacja. Niestety i wsród entuzjastów zdarzyć się może czarna owca - miejmy nadzieje, że takie incydenty były sporadyczne i nie przesłaniają ogólnej idei Grania.
Dziś dzień kolejny - pierwszy w oczekiwaniu koncertu kolejnego. O nas wszystkich zależy teraz, czy to , co było wczoraj historią chlubną/mniej piękną się stanie, czy też wstępem będzie jedynie do działań dalszych. Zajmijmy się więc dniem dzisiejszym, a Kopistę za życzliwość dziękując, proszę, by skoro nam sprzyja przyłączył się raczej do rozmów o tym jak On dobro, piękno widzi. 
Śmierć SOnieczki to wydarzenie przeszłe - dni raptem parę do półrocza. Staramy się pielęgnować tu Jej idee nie szkodzenia sobie nawzajem, unikania przykrości sprawiania. Jak i wśród orkiestry wolontariuszy, tak i wśród nas mogą być tacy, ktorzy dxziałania zasady nie podzielają, nie szerzmy tego kręgu wątków, napaści, może i niekiedy pomówień. Każda chwila owocować może pięknem, dobrem, pozytywnymi emocjami. Wzbudzajac te złe, sami także wprawiamy si w przygnębienie, gonitwę myśli, chęć dopieczenia drugiemu człowiekowi. 
Ludzi fałszywych jest wielu, nie wszystkich jesteśmy w stanie zidentyfikować. Lojalnosć nie jest sztuką łatwą. W dążeniu do imponowania innym z jednej strony, znalezienia poklasku z drugiej, imponowania, grania pierwszych skrzypiec niektorzy są w stanie posunąć się do czynów haniebnych. A wtedy już tylko krok by kogoś zranić, fałszywie oskarżyć, albo... fałszywie zaufać.
Czas do lazaretu bieżyć. Knieja przez noc dzisiejszą piękna swego nie straciła. Serduszka tętnią w rytmie oszalałym. Dziki u wejścia do namiotu polegują wpatrzone w tętno dobra. Ale zadanie nocne jako zwykle odrobiły:
TOUT EST POUR LE MIEUX DANS LE MEILLEUR DES MONDES POSSIBLES........


  14.01.2008 12:59
~milczek
Zaiste az nie do wiary ze dzis nikogo nie ma na goscinnych wstepach.Lepiej,lepiej byc nie moglo.Jeszczesmy ogluszeni sila Orkiestry,jeszcze sie cieszymy z wczorajszego dnia.Pokazalismy swiatu ze Polacy jak hca to potrafia sie zjednoczyc.Szkoda ze tylko od swieta.Witam nowy "narybek" na naszym forum i zycze milego dnia.I prosze nie zpominac o Pajacyku,z nim mozemy "grac" codziennie.


  14.01.2008 14:13
~hrabina_bałkańska
Witaj Sirio! To chyba jakaś telepatia... 2-3 dni temu rozmawiając z Sorelliną zastanawiałyśmy się gdzie się podziałeś, a tu niespodzianka - jesteś. Zyczę Ci prędkiego powrotu do zdrowia no i... odwiedzaj nas częściej. 
Swiatełka do nieba poleciały wczoraj, mój internet też "odleciał" w niebyt dlatego nie mogłam wcześniej podzielić się z Wami wrażeniami. Bilans wczorajszego grania jest imponujący i największych sceptyków zapędził w kozi róg... Przed nami rok przygotowań do kolejnego grania, Pajacyk i inne formy pomocy na które jak widać pomysłów nie brak. 
Drogi F.M. Ten kto wie co to cierpienie najbardziej jest w stanie zrozumieć innych cierpiących. Pozdrów serdecznie swoich Towarzyszy z "dyskoteki" i powiedz Im, że "zagrali" najpiękniej, najdźwięczniej ze wszystkich wczoraj grających. 
Bardzo mnie ucieszyła wczorajsza agitacja Przemka Salety do ofiarowywania organów i oby dzięki niej wielu uwierzyło, że warto to robić, przecież wystarczy spojrzeć na uśmiechniętą buźkę Jego córeczki! Saleta i fani Agaty Mróz to tylko cząstka tego wielkiego polskiego serca i dobrze, że nagłaśnia się takie gesty dobrej woli, a że Polacy znają się na rzeczy najlepiej świadczy epizod z fotelem prezesa TVP, który nie wiem jak się skończył bo nie mogłam śledzić wszystkiego ale do pewnej chwili nikt go nie chciał za 25 zł, za to płytka z filmem Romana Polańskiego -  może najbardziej kontrowersyjnej postaci polskiego kina jak ciepłe bułeczki poszła w mig za ponad - hahaha - 5000. To chyba coś mówi? Porównajmy również aktywność Polaków podczas grania Orkiestry z tą choćby wyborczą...  Owsiakowe siema i róbta co chceta bije polityków na głowę! Gdyby teoretycznie przyjąć: 1 zł = 1 darczyńca wczorajszego finału Orkiestry, to ponad 30 mln ludzi włączyło się we wczorajsze granie. Które wybory miały taką frekwencję??? Paryż wczoraj przebił Sofię ale mnie cieszy fakt, że z roku na rok Orkiestra gra u mnie coraz głośniej. Obserwator podrzucił fajny pomysł z tym ministrem zdrowia, ale wątpię czy Jurek by na to poszedł...
Patrząc dziś na wczorajsze wpisy na forach taki wniosek oto mi się nasuwa - wczoraj tylko malkontenci klepali intensywnie w klawisze, reszta była z Orkiestrą, szalała na placach przy jej dźwiękach, posyłała światełka do nieba. I dobrze!!!


  14.01.2008 14:18
~monique
Dzis krotko moi drodzy,czasu ostatnio na nic mi nie starcza.Chce powiedziec ze udala nam sie impreza zbierania dla WOSP,polaczona z wystawa prac malarskich moich znajomych.Nie chce sie chwalic ale uzbieralismy dosc pokazna sumke ktora zasili konto orkiestry.Ofiarodawcami byli wylacznie Belgowie,nie udalo nam sie znalezsc zadnego krajana chetnego do ofiarowania chocby symbolicznego 1 euro.Ale tez spotkalam jednego ziomka wiec nie ma co roztrzasac tego zdarzenia.Jestecie niepowtarzalni,scisakam.


  14.01.2008 14:40
~romuald w.
Brakowalo nam Hrabiny,Jej wpisow,obecnosci,optymizmu jakim potrafi nas zarazic.Lubie czytac posty z Balkanow, sa madre,rzeczowe i czasem zawieraja jakas dykteryjke.Mysle ze kazdy z nas wspomogl orkiestre na miare swoich mozliwosci.Pamietajmy rowniez ze my Misoginianie grac bedziemy dalej.Tacy juz jestesmy ,niepoprawni optymisci co dobra szukaja,a zlo tepic beda.Cieszy mnie rowniez obecnosc naszej Rodaczki z dalekiej Moskwy.Przybylas do nas w okresie swiatecznym i niech to swieto trwa z Toba nadal,zostan Malgosiu.I widze Noviki wpis ,witaj i zagladaj do nas czesciej.Gdyby jeszcze Basia znalazla troche czasu dla nas to chyba jestesmy w komplecie.


  14.01.2008 14:48
~kopista
Jurek Owsiak wczoraj wielokrotnie zapraszał do wspólnch działań dla dobra dzieci 
14.01.2008 09:20~Ala 
wszystkie media, którym to dobro leży na sercu. Od tego roku do akcji dołączył TVN i chwała mu za to. Te słowa były kierowane również imiennie do RM i jego dyrektora. 
Oczekuję z niecierpliwością równie ciepłych słów skierowanych przez T. Rydzyka do Jurka Owsiaka. Wszak głosi on wiele słów na temat swoich dobrych intencji.

Glos bardzo wywazony,jak myslicie ten pan sie wypowie pochlebnie na temat dziesiatkow milionow Polakow,bo przeciez jak ktos slusznie zauwazyl orkiestra to nie tylko Owsiak ale my Polacy,miliony Polakow.


  14.01.2008 15:19
~KLARA
Odwiedziła mnie dziś moja ulubiona Pani Balbina i rzekła w te słowy:Na Świnta siustra du mnie przyjachała,bo łuno samo miszko,to se razym posiedzymy i pogodumy.Zjodły my taku[końcowe u i y wymawia się jak ą,ę] galarytke,łuno poszło do kibelka i jok nie rymsnyło,muszel sie rozwoluło,jo lete,łuna lyży,ale na szczynście nic się łuny nie porobiuło.Ale do sunsiodów to jo szczynścia ni mum,pijoki grandziuły cały świnta,Sudomo i Gumoro!A wczory my poszły nad rzyke,a tu dziecioki z syrduszkami stojały,wzina jo pormonytke i trochy drubnych żem wrzucyło,bo widzi mi sie tyn Łowsiok!
Pani Balbina jest najprawdziwsza na świecie,przekazuję to co zapamiętałam,najchetniej bym nagrała i puszczała sobie dla poprawienia nastroju!


  14.01.2008 15:21
~kopista
Od 4 lat

dusigrosz 2008.01.14 13:53
używam tej samej "naklejki". bo nie cierpię tej wiecznej instytucjonalnej żebraniny.

Komentarz:czytalem glosy ze ludzie wczoraj bali sie chodzic ulcami bez przyklejonego serduszka by nie byc wytykanym na ulicy.Moze ktos przesadzil piszac tak,ale cos na rzeczy jest.


  14.01.2008 16:28
~pielgrzym
DOSYĆ TEGO!!!
Mam już dość odniesień do siebie w wątku, w którym od dawna nie bywam. Odczepcie się ode mnie i kiście we własnym sosie jeśli wam smakuje. Nie jestem żadną Marią i nie mam nic wspólnego ani z Playbackiem ani z innymi nickami o czym tamte nicki wiedzą równie dobrze jak ja. Tęsknicie za moimi wpisami? Trudno nie mam zamiaru wchodzić jeszcze raz do tej samej rzeki. Jesteście bezczelni! Byłem tu swego czasu pod jednym nickiem powiedziałem swoje i nie mam zamiaru niczego powtarzać. Odczepcie się mówię.
Niejaka Małgosia kilkanaście postów wstecz napisała: "psychicznie chory nie zdaje sobie sprawy z wlasnej ulomnosci, wiec po co tak o nich pisac. Sprobujcie isc do domu dla psychicznie chorych i wytlumaczyc "Napoleonowi", ze jest kims innym .. Prawda ze to prozny wysilek ?." To chyba działa w obie strony? Tłumacz psychicznie choremu, żeś nie Napoleon a ten dalej swoje. Jesteście beznadziejni.


  14.01.2008 18:04
~kopista
A nie pomyślałeś o tym:( 2008-01-14 16:38)
~taksobiepytamże zamiast napychać kieszenie oszustowi, lepiej
wspomóc jakiś dom dziecka lub jakąś sierotkę ???

Na portalach nadal toczy sie zazarta dyskusja Polaka z Polakiem

U mnie dziś przepiękna zima. Ciut poniżej zera i bez ...
  14.01.2008 18:25
~hrabina_bałkańska
U mnie dziś przepiękna zima. Ciut poniżej zera i bez wiatru, a śnieg sypie tak jak najbardziej lubię - powolnymi dużymi płatkami. Popołudnie wymarzone na zimowy spacer, więc... Miszkę na smycz, jego Panią pod rękę i jazda do parku. My spacerowałyśmy i rozmawiałyśmy a Miszka szalał w śniegu. Najśmiejszniej było jak próbował łapać płatki śniegu do pyska, uganiał się za co większymi i kłapał przy tym zabawnie zębami. Oczywiście były podskoki, szczekanie w pogoni za patykiem i tarzanie  w śniegu, ale mądrala - zamiast otrzepać się gdzieś dalej od nas specjalnie gamoń stawał nam na drodze i demontracyjnie wytrząsał kudły robiąc nam prysznic. Już dawno nie widziałam jego Pani tak pięknie się śmiejącej, na cały głos, chyba że podczas Jej wizyty u mnie w Swięta. Miszka obżarł się wtedy smakołykami, nie pogardził nawet zapomnianą kocią michą. Z tej świątecznej wizyty najbardziej  niezadowolone były koty bo miały przymusowy tymczasowy areszt, ale za to niezbyt się  nudziły bo kuweta (tymczasowo) była jedna i obie kicie były zajęte udowadnianiem która ma do niej większe prawo. Po spacerze była herbatka, Miszce najbardziej podobały się polskie delicje. Mówiłam, że mądrala... Wie co dobre!


  14.01.2008 18:35
~adoratr66
Pani Balbina i Helcia niech czesciej goszcza u nas.Dzieki Klaro,dawno sie tak nie ubawilem.Ach zapomnialem gdzies sie zapodziala Gazdzina,moze wroci?.Smutno sie robi kiedy czyta sie cymbalstwo i ich posty na temat Owsiaka.To polactwo a nie Polacy.


  14.01.2008 18:49
~kopista
KATONOj głupie poloczki, nawet nie wiecie na co pójdą
wasze pieniążki. Przecież tusk i jego klika
wkrótce będą kręcić lody na prywatyzacji służby
zdrowia. A szpital z nowoczesnym sprzętem więcej
wart. Czyli więcej pieniędzy do zdobycia czytaj
rozkradzenia !!! Nie dziwi więc kwestujący tusk -
ON PO PROSTU NA SIEBIE ZARABIAŁ !!! Słuzba zdrowia
wkrótce będzie płatana, więc i tak zabulicie za
możliwość wykorzystania sprzętu WOŚP - sprzętu z
waszych składek buha ha ha !!! I to podwójnie -
oczywiście "dowód wdzięczności" dla konowała
pozostanie. Obowiązkowo, inaczej nie zajmie się on
waszym dzieckiem, ba nawet może je unieszkodliwić
!!! Ah, i przy okazji komornik zarobi zajmując
sprzęt WOŚP za długi szpitala buha ha ha. Jaki
sens więc miało opłacać się Owsiakowi !? JA TAM
PRZEKAZAŁEM WPŁATĘ NA KONTO RADIA MARYJA I CZUJE
SIĘ WSPANIALE, W POCZUCIU DOBRZE SPEŁNIONEGO
UCZYNKU.

To nie sa pojedyncze glosy,jest ich w tym tonie bardzo duzo...wystarczy wpasc na Interie


  14.01.2008 19:20
~hrabina bałkańska
Kopisto nie szkoda Ci czasu na interie? Już bardziej wolę "NIE" poczytać, przynajmniej do rzeczy piszą i bez byków, a jak nie po myśli to można się przynajmniej szczerze uśmiać. A śmiech to samo zdrowie! ;)
PS. Co do Tuskowego "grania" to faktycznie fałszował wczoraj okrutnie!


  14.01.2008 20:28
~wściekły układ
Wczorajszy dzień do historii przeszedł, ale treści jakie niósł ze sobą są nadal aktualne. Jak Polska długa i szeroka, jak Europa szeroka i długa, tak z północy na południe, ze wschodu na zachód wielu spiera się, czy Jurek Owsiak Wielkim Polakiem jest, czy cwaniakiem może. Trochę to jak z artystów - w tym Gombrowicza -dziełami - wielkie są, czy grafomańskie, piękne to czy bohomazy ? O gustach dyskutować nie należy. A przecie w dyspucie każdej, po każdej ze stron jest racji trochę. Dziś najlepszy mój Przyjaciel w pięknym mailu zdanie swoje prezentuje. I sporo ma w miejscach wielu racji. Pisze oto, że próbując się do państwowej placówki Ochrony Zdrowia z tym , czy innym schorzeniem dostać, musimy "odstać swoje". To odstać to czasem wiele miesięcy, a i bywa , że "świety nigdy". Jest wszak jedno wyjście - można oto zapłacić za wizytę prywatną, by badanie niemal od ręki na tym samym sprzęcie z naklejonym czerwonym serduszkiem "Grania" nakleić. Sprzęcie, który miał być serca darem. Sprzęcie zakupionym dzięki takim jak Wy, a wbrew idei nabijającym kabzę prywatnemu użytkownikowi. Nie wiem ile w tym racji - doświadczenia z takimi działaniami nie mam. Ale jeśli faktycznie mają one miejsce, to może w jakimś statucie, czy innym akcie darowizny/prawnym należałoby zaznaczyć np. , że zakupiony sprzęt nie może być wykorzystywany  do usług odpłatnych ? Nie wolno też zapominać o punkcie wyjsciowym opisywanego problemu.
Reforma Ochrony Zdrowia musi polegać na ścisłym rozdziale pracy na tą w placówkach państwowych - która powinna być opłacana w sposób pozwalający na rezygnację z "fuch" dodatkowych, oraz pracę w Gabinetach Prywatnych ( i tylko ) - przy całym ryzyku zarobkowym przyjmującego w nich personelu. Tylko taki rozdział może stworzyć jasne zasady działania i zarobkowania. Wtedy też znikną opisane przez Ciebie zasady " omijania kolejek". Wiadomo, jakim powodzeniem cieszą się gabinety tych, co decydują o hospitalizacjach, zabiegach - w tym właśnie takich , do których kolejki są szczególnie długie.


  14.01.2008 20:41
~kopista
Hrabino odpowiem tak :
Unikalna Akcja na sklale swiatowa( 2008-01-14 12:34)
~B I B E R.  Nawet już w Wielkiej Brytanii ludzie się poznali,
i swoje pociechy do katolickich szkół pragną
posyłać-pewnie i dlatego BRYTANIA jest WIELKA. Dla
peerelowskich wykształciuchów z bolszewicką szramą
na umyśle, ślę przykład-nigdy po próżnicy nie
gadam.Proszę sięgnąć do WARTO BYĆ PRZYZWOITYM
Władysława BARTOSZEWSKIEGO a dowiesz się jeden z
drugim gambeto, jak wysokie zdanie ma ten pan o
katolickich szkołach-sam się przecież w nich
wyedukował. Nie o tym jednak głównie chciałem ale
na ataki skierowane wobec Kościoła-coraz częstsze
jak POkazuje dzień dzisiejszy a i nie tylko za jej
sprawą ale głównie EZELDE-czyż nie??Proszę sobie
trud zadać-jeśli który za PRAWDZIWYMI i
SPRAWIEDLIWYMI osądami stoi a nie kom-propagandy
ofiarą jest. Otóż zadaj sobie trud i poszperaj w
informacjach ogólnie dostępnych ile to różnego
rodzaju instytucji o charytatywnym charakterze
jest w Kościele-od szczebla parafialnego po
krajowy a także międzynarodowy. Trzeba być
leniwym, głupcem albo bolszewickim sługusem aby
siać kłamstwa i zaprzeczać tak oczywistej
oczywistości. Tyle com miał wykształciuchom do
powiedzenia bez złości......))

Pozdrawiam


  14.01.2008 20:55
~jerzy z.
Uzywanie sprzetu zakupionego przez Orkiestre coraz czesciej wkorzystywane jest do praktyk prywatnych,oczywiscie my za taka wizyte,badanie placimy i to slono.Stad sluszne glosy by prawnie zabezpieczyc sie przed takimi praktykami.Wiekszosc lekarzy to ludzie sumienni i prawi ale  wsrod nich zadarzaja sie hieny.Judyma znamy z litertury,na szczescie jest rowniez wsrod nas na tych goscinnych stronach.Pozdrawiam


  14.01.2008 21:01
~wściekły układ
W drugiej części Przyjaciel podkreśla, że gdyby zrezygnować z drogiego auta, kształcenia rodziny za granicą , wycieczek do egzotycznych krajów, gdzie na plaży z drinkiem w dłoni w cieniu palm Jurek opowiada o tym i owym, możnaby pozyskać środki, które uratowałyby dodatkowe 3, 10 , czy ileś tam istnień. I przywołuje postać Matki Teresy z Kalkuty, której całym dobytkiem była noszona odzież. Cóż, opowieść Monique o kweście brukselskiej też dla Rodaków naszych nie jest budująca - w mieście tak Polonusów pełnym , brak ich w dniu tak szczególnym przypadkiem być chyba nie może. I Hrabinia z Sofii śniegiem zasypanej pewne ma na tym polu doświadczenia.
Cóż mam w tym miejscu powiedzieć Przyjacielu Drogi ? Poza radości wyrażeniem, że w przyjaźni o najtrudniejsze rzeczy spierać się można argumentując, a nie drugiemu do oczu skacząc ?
O tych właśnie problemach na wątku tutejszym opowiadamy. O tym, że nie wolno obojętnie przechodzić obok ludzkich nieszczęść. Że warto najdrobniejszą rzecz ofiarować. Że gest ciepły , słowo miłe równie jak pieniądze ważne. Że nie wolno obojętnie minąć osoby w potrzebie. Wiem ,że Ty nie omijasz nigdy. I, że nie dla zasług, nie dla korzyści własnych to czynisz. Czy politycy nasi omijają ? Czy jest ktoś taki drugi, jak Jurek, kto tyle milionów ludzi - także obcokrajowców- w dobie powszechnej agresji, zawiści i nienawiści, potrafi zjednoczyć wokół jednej idei - idei niesienia dobra ? A to  w Graniu jest własnie najpiękniejsze i najważniejsze - pisałem już o tym powyżej. To właśnie na ten jeden dzień pozwala nam iść przez świat z dumnie podniesionym czołem. To on daje każdemu z uczestników poczucie własnej wartości, znaczenia, że oto ktoś pozwala dać mu nieznanemu "jutru" cząstkę siebie.  Że znalazł się ktoś, kto potrafił zagospodarować jego chęć działania. Oto kontynuacja  słów Kennedyego słynnych - nie pytaj co kraj może zrobić dla Ciebie, lecz o to, co Ty możesz dla niego zrobić. Te słowa na prezydenckim go fotelu osadziły.
Jutro znów będę patrzył na aparaty z czerwonymi serduszkami stojącymi na sali intensywnego nadzoru. Nikt nie wykorzysta ich do zarobkowych celów. Nikt nie będzie używał defibrylatora dlatego ,że ktoś tę usługę opłacił. Na automatycznie regulowanym łóżku - darze Orkiestry - będzie leżał ten, ktorego przywieziono karetką z czerwonym serduszkiem przylepionym do karoserii. Do jego płaszcza będzie przyczepione serduszko - pamiątka wczorajszego grania. Więc niech tam sobie Jurek wypoczywa na Karaibskiej plaży z drinkiem w dłoni. Niech sił nabiera, by za rok w dłoń tą batutę ująć i zagrać, zagrać ile tchu starczy.....


  14.01.2008 21:20
~kopista
W cywilizowanym kraju, jakim chcemy byc, obowiazuja pewne ... 
... zasady. Jedna z podstawowych jest uczciwe pokazywanie swoich dochodow, szczegolnie gdy prowadzi sie fundacje. Chyba pan Owsiak nie ma nic do ukrycia? 
~Katon  / 14.01.2008 18:31

echo wczorajszego grania nie milknie...


  14.01.2008 21:28
~kopista
Ciekawostka na Mykształciuchach 
14.01.2008 17:23~SK 
Szyszko, nigdy nie darzyłem Cię zbytnią sympatią, ale teraz Cię popieram, niech tam się kłócą , obrażają, kochają, a nam, niech dadzą spokój. Wszystko zaczęło się psuć, po tych zjazdach, lepiej się nie znać, wtedy łatwiej się zrozumieć
Forum na SK,w watku komunikat dal MYK-ow,oj dzieje sie tam oj dzieje...ja oni sie kochaja..


  14.01.2008 21:53
~kopista
Bez ściemniania. 
14.01.2008 19:27~sor 
Owsiak powinien dziękować Panu Bogu, proboszczom i parafianom wszystkich kościołów w Polsce. Dzięki miłosiernemu sercu polskich katolików coś uzbierał. Czy podziękuje? O.Rydzyk zawsze dziękuje swoim ofiarodawcom, księża też, bo są dobrze wychowani. 

Dodaj komentarz....


  14.01.2008 21:53
~hrabina bałkańska
Wg mnie nie ma co grzebać Jurkowi w kieszeni bo to w sumie niczyja sprawa a i niepolitycznie.  Wystarczy zajrzeć na strone internetową Orkiestry, kliknąć w rozliczenia finansowe finalów i po sprawie. W tych wszystkich postach z pomyjami to tak na prawdę wcale nie chodzi o Jego wycieczki egzotyczne, samochód itp. Jak politycy za pieniądze podatników z całymi rodzinami jeżdżą na egzotyczną kanikułę to jest dobrze. Jak ktoś  robi coś sensownego w tym kraju to zawsze znajdzie się jakaś zawistna małostkowa duszyczka i skrytykuje czyjś trud od A do Z. Tylko tyle widać potrafi - klepać w klawisze byle co. Polacy już tak mają niestety... Słyszałam wczoraj, że cały finał kosztował około 450 tys. zł. Ktoś powie, że to kupa pieniędzy, ale przecież w to wchodzą MW prądu na oświetlenie estrad w wielu miastach, utrzymanie sztabów Fundacji i wiele innych związanych z jej funkcjonowaniem kosztów. Łatwo więc gadać głupoty nie mając pojęcia jak gigantyczne jest takie przedsięwzięcie. Dlatego nie interesują mnie kompletnie " sensacjei" autorstwa bazgraczy z interii czy onetu. Najpierw należy poznać coś "od kuchni", a dopiero potem rozdzierać szaty! Echo Orkiestry zamilknie to "specjaliści od wszystkiego" znajdą kolejny obiekt do wyżywania sie...
A Jurek niech sobie pod palmą sączy  drinka, nawet dwa... Zasłużył chłopak! Na zdrowie Jurku!


  14.01.2008 22:07
~bastek
Slusznie Hrabino prawisz,jak Maxymiuk z Sandra z Sexobrony zazywal kapieli slonecznych na plazach Egiptu za pieniadze podatnika nikt sie nie oburzal.A ilu takich p-oslow ,senatutow mamy,do tego cala rzesza ministerialnych urzedniczyn.Marszalek Komorkowski dziesiatki tysiecy wygadal przez telefon na koszt podatnika i co ?,nic.Nie czepiajcie si Owsiaka,przebrzydle gnidy.Za drowie Jurka pije i Hrabiny tez.


  14.01.2008 22:14
~Mirka
Czy to wielki grzech popełni lekarz, jak dla pacjenta swojego zrobi badanie na szpitalnym sprzęcie? Na sprzęcie z czerwonym serduszkiem? I tak badanie wykonane to będzie, tylko trochę w późniejszym czasie. Czekając na swoją kolejkę, pacjent mógłby nie doczekać badania. Pomocy nie otrzymać. Lekarz badanie wykona po godzinach pracy, a jeżeli w czasie dyżuru, czy ktoś na tym ucierpi strasznie? Lekarz zrobi to w wyjątkowej sytuacji, wówczas, gdy czas ma wielkie znaczenie dla chorego. W innym przypadku nie będzie się narażał, nie narazi swojej reputacji. Bardziej przeraża mnie odpłatność za badanie na sprzęcie darowanym, odległe terminy badań. Dzisiaj robię badanie i już rejestruję się kolejne, kontrolne. W innym wypadku leczenie przerwane, od początku zacząć trzeba. Orkiestra aparaty do badań w darze dla szpitali przekazuje, a on stoi w magazynach bezużyteczny. Ministerstwo nie daje środków na podłączenie, a bierze udział w rozdzielaniu sprzętu. Wie, jakie warunki ma szpital, czy ma miejsce, środki. W innym szpitalu wykorzystany byłby w stu procentach, ale on go nie dostanie. To jest bardziej przerażające, nie jakieś darmowe badanie, które dla chorego jest potrzebne. Nie patrzcie na kieszeń lekarza, zobaczcie chorego człowieka. Już słyszę jak na mnie krzyczycie, wiem, co piszę, wiem dobrze. Wiem, jakie znaczenie ma badanie, diagnoza i czas.
Owsiakowi drinka na Karaiby pod palmę poślę, niech nie traci energii na zamawianie, niech siły oszczędza na następne dyrygowanie.


  14.01.2008 22:17
~kopista
Dajcie spokoj temu forum, macie swoje wlasne, robicie tam ...   14.01.2008 15:05~szyszkaDajcie spokoj temu forum, macie swoje wlasne, robicie tam pewnie co chcecie, nie wiem nie bylam. Od czasu do czasu awantury z forum My... przechodza na to. Niektorzy z Was potrzebuja widac anonimowego forum, zeby sobie przy takich okazjach po buziach naklasc. Ale skoro macie juz swoje, temu dajcie spokoj, niech sobie zyje wlasnym, wadliwym, ale bujnym zyciem. 

Odpowiedz  ......Myki chca zawladnac caly portal FSK?


  14.01.2008 22:22
~wściekły układ
TOUT EST POUR LE MIEUX DANS LE MEILLEUR DES MONDES POSSIBLES - wszystko jest najlepsze na tym najlepszym z możebnych światów.
Oto Woltera odpowiedź na myśl Leibniza - "Gdyby ten świat nie był najlepszy z możliwych, Bóg nie byłby go stworzył".
Jeśli dzień wczorajszy był dążeniem do lepszego jutra, był dziełem niesienia dobra, to myśl powyższą czytając spytać by można. Więc jak jest naprawdę ? Czy Bóg istotnie świat ten stworzył specjalnie niedoskonałym, a nam poprawek naniesienie pozostawił ? Czyż jest więc rozumnie niedoskonały, a my na boskie podobieństwo stworzeni "niedoróbki" usuwać musimy ?
A może na odwrót jest ? Może otrzymaliśmy właśnie wolną wolę, by sami świat obserwując, decydować o retuszu kierunkach ? A z drugiej strony może doskonałym stworzony został, i tylko naszym wzorem, gdy z biegiem lat energia życia powoli z nas ucieka, tak i on energię swą - pozornie jeno niespożytą traci ? A my rozpaczliwie staramy się świetność jego przywracać, albo conajmniej zachować ? Wczorajsze wydarzenia były silnym pędzla retuszera pociągnięciem. Silnym, bo w ramionach tysiącach dzierżonym. Silnym, bo ruchem stanowczym wykonanym. Silnym, bo w okreslonym celu czynionym. Świat wczoraj lepszym się stał. Gra wypełniła beznadziei pustkę, energią ją nasączyła. Na rok starczyć musi... Tak rok po roku, życie światu przywracać będziem, energię jego ukrzepiać...
Przed namiot mój tedy wychodzę, za jutrem tęsknię. Dziki żwawo bieżą, wokół namiotu się ścigając.
Ostrożnie, byście napisu - owocu pracy Waszej nie zadeptały.......
SEMPER PARATUS............


  14.01.2008 22:23
~hrabina bałkańska
Do Kopisty!

Wywlekanie tekstów z forów i cytowanie ich na innych jest poważnym naruszeniem NETYKIETY więc proszę Cię w imieniu Misoginian - zaprzestań tego procederu! 


  15.01.2008 06:52
~wściekły układ
SEMPER PARATUS - zawsze gotów.
I znów łacińska sentencja jakby w połowie urwana, jakby wolny wybór nam pozostawiła. Sami dokończyć ją musimy. Każdy z nas sam scenariusz napisac musi. Każda życia chwila aktywności jest pełna. Nawet sen nie jest biernym trwania czasem. W naszych wizjach, sennych marzeniach pojawiają się oto obrazy będące wyrazem dążeń, pragnień, nadziei - tych nierealizowalnych i tych nieosiągnietych także. Są owocem podświadomości, naszych poglądów, przemyśleń, chęci, fobii także. Są doświadczenia bagażem. I tak jak komputyjerowe programy ciągle  aktualizacji podlegają. Na ekranach naszej codzienności nieustannie pojawia się napis - "możesz nową wersję zainstalować". Szukamy odpowiedniego klawisza, delete, backspace, insert, enter w końcu. Napis może ulotnym być, szansa aktualizacji krótka. Decyzję w oka mgnieniu czasem podejmować musimy. Od niej zależeć może los nasz, los innych osób. Tedy z uwagą należytą do otoczenia podchodzić trzeba. Klawiaturę na pamięć znamy, położenie klawiszy w lot jesteśmy w stanie namierzyć. Trzeba tylko refleks zachowac należyty, trzeba tylko umieć właściwą decyzję podjąć. A klawisze w kolejności odpowiedniej wcisnąć wystarczy, by aktualizacji dokonać. Tedy do dnia kolejnego, nocy kolejnej w gotowości stańmy.......Och, gdybyż życie faktycznie tak prostym było. 
Do lazaretu bieżyć trzeba, oczy szkapy żelaznej uprzednio ze szronu przetarłszy. Dziki po kniei myszkują, narady tajemne toczą.....
PLENUS VENTER NON STUDET LIBENTER.... Tedy śniadanie dzisiejsze Tasmanowi przy kołysce zostawię .....


  15.01.2008 08:24
~jadzia
Orkiestra,orkiesta,mysle ze kazdy wniosl jakis drobny wklad w jej granie,ale ja z kolezankami urzadzilysmy ostatnio zabawe noworoczna dla dzieci z mniej zamoznych rodzin.Na poczatku wydawalo nam sie ze idea przerasta nasze mozliwosci ale z kazdym dniem przybywalo sponsorow,entuzjastow,ludzi dbrej woli.Zabawilsmy sie z dziecmi w domu kultury,byly poczestunki,paczki,zabawy i gry a przedewszystkim mila atmosfera.Na koniec loteria fantowa,a jej skromny zysk wplacilsmy na konto Orkiestry.Niewiele trzeba by na twarzy dzieci zagoscil usmiech,radosc i spokoj.


  15.01.2008 08:35
~kopista
Ciekawostka na Mykształciuchach 
14.01.2008 20:48~OLEWA 
Najgorsza baba,jolar,nastepnie kszzzz to jedze,dyktatorki.Do ich watkow tylko 
lizusy sie wpisuja. A madry MYK je olewa,doslownie OLEWA !!!

Nie czynie niczego niezgodnego netykieta,cytuje posty i nic wiecej....jak niektorzy cytuj innych autorow,przepisuja wiersze itd.


  15.01.2008 08:48
~lowca nickow
Hrabinie pragne zwrocic uwage ze pisanie w tym samym watku pod wieloma nickami tez chyba jest naruszeniem netykiety?.Moze by tak zaczac od siebie?


  15.01.2008 08:52
~Mirka
Czynisz kopisto, czynisz. Smutne, że nie widzisz różnicy, smutniejsze, że nie chcesz jej widzieć.
Pozdrawiam Misoginian. Miłego dnia.


  15.01.2008 08:54
~kopista
Ciekawostka na Mykształciuchach 
14.01.2008 22:33~wredna@ 
hehehehe..co za magiel..jesteście wredniejści..ode mnie..hehehee..mnietek miał rację i szyszka też..wpadam tu co jakiś czas..i zawsze się dziwię..jaki tu bajzel robią wykształciuchy..a..fe..i a fuj..panie i panowie

To chyba pisza o waszych ..ulubiencach?


  15.01.2008 09:36
~alutka51
Nasz kopista , bardzo się nudzi ! Miłego ,spokojnego,słonecznego i uśmiechniętego
dnia Wszystkim życzę..Pozdrawiam :-))))

DEWALUACJA PATRIOTYZMU:

"..Grudka ziemi Twej w ręku,
świeci nawet po ciemku.."

Dziś ta ziemia, i słowa,
jak pustynia jałowa.
Bez większego oporu
zdobywamy na forum
Anna Wojdecka

Mirka ma świętą rację..Co się dzieje w naszej służbie zdrowia jest nie do pomyślenia.......
Sama wiem coś o tym..bo jestem na etapie różnych badań..Oczekiwanie na wizytę np:Angiologa,
czekałam dwa miesiące żeby się zarejestrować...teraz znowu, następne dwa miesiące żeby
dostać się do lekarza..Tak samo jest,jeśli chodzi o rehabilitację...do lekarza dostanę się dopiero
w kwietniu..i pożniej znowu oczekiwanie na zabiegi...O innych badaniach nawet mi się
nie chce pisać...W dzisiejszych czasach lepiej nie chorować....chyba że masz nadmiar kasy
to możesz iść prywatnie....

"Szczęście to wielkie, że zdrowia nie można kupić za pieniądze, boby wszystko wykupili bogacze,
a dla biednych nic by nie zostało"


  15.01.2008 09:38
~milczek
Z zalem stwierdzam ze nasze Misogino stracilo swoj charakter.Przez dlugie miesiace bylo to miejsce spotkan ludzi wrazliwych,pragnacych wspolnie zrobic cos dobrego dla siebie i innych.Od pewnego czasu stalo sie miejscem utarczek i kto kogo bardziej osmieszy.Jak tak dalej bedzie to mam wrazenie ze nasi sympatycy poprostu sie usuna lub najzwyczajniej odejda.Nie mam recepty na uzdrowienie tego watku ale apeluje o wieksze zaangazowanie,szkoda by idea Soni umarla bezpowrotnie.Moze sie myle,ale nie moge dluzej czytac pitolenia niektorych osob.Dobrze ze przynajmniej brzuszek Pajacyka nie jest pusty.Pozdrawiam.


  15.01.2008 09:55
~alutka51
Drogi Milczku :-)) Prawdziwy,wierny sympatyk tego wątku nie odejdzie...
A na pitolenie, co niektórych nie ma co zwracać uwagi ! Pozdrawiam :-))


  15.01.2008 10:11
~Mirka
Milczku smutek w twoich słowach czuję, smutek, który od dawna odwiedza forum. Komuś bardzo zależy na zniszczeniu naszej idei. Ktoś bardzo jest z naszej przyjaźni niezadowolony. Ktoś, kto nie zdaje sobie sprawy, jak krzywdzi ludzi. Nie nas, wszystkich tych, co tu zaglądają i czerpią radość życia, znajdują wiarę, że życie, życie ma sens… My zawsze już razem będziemy, nasza przyjaźń przetrwa. Nie na forum ona kończy się. W błędzie jest ten, co myśli inaczej. Nasze spotkania, rozmowy, maile do realnego świata przeniosły się. Sonia widzi nas, wspiera i nie zawiedziemy Jej. Do końca i jeszcze jeden dzień trwać będziemy w wątku przez Nią założonym. Tak łatwo nie poddamy się. Prawdziwej przyjaźni nic nie zniszczy, żaden kłamliwy tekst, żaden zazdrośnik. Nic nie jest w stanie zniszczyć idei Sini, Nic i nikt nie zmieni nas, dobro jest naszym mottem, ono przez kręte ścieżki życia prowadzi nas. Dała nam przykład Sonia, jak dobrym człowiekiem być, jak dobro w świat nieść, jak nie wiele trzeba, żeby innym szczęście dać. Wystarczy słowo, wystarczy gest, a już słońce świeci i uśmiech rozjaśnia twarz.
Trwajmy drodzy przyjaciele, nie dajmy się prowokować, róbmy to, co każe nam serce.


  15.01.2008 10:23
~Mirka
Przepraszam, wkradł się błąd. Miało być ...zniszczyć idei Soni... Chwila nie uwagi, przepraszam, postaram się nie popełniać takich gaf


  15.01.2008 10:27
~milczek
UFFFFF,uspokoilyscie mnie drogie Alutko i Mireczko,nie od dzis wiadomo ze jestescie sloneczkiem w tym watku.Dziekuje i pozdrawiam.Macie racje nas juz nikt nie jest w stanie sklocic ani podzielic,ale dbajmy o ten watek,tutaj sie wszystko zaczelo,zle staloby sie gdybysmy go kiedys stracili.


  15.01.2008 11:35
~wściekły układ
Krótko, bo w drodze do lazaretu kolejnego...
Toczy się jak widzę dysputa "kto netycznym, a kto ninetycznym jest " Co jest dopuszczalne w rozmowie elektronicznej, a co dobra czyje narusza.
Pisze ktoś, oto - wycieczkę osobistą do Hrabinii robiąc - że podszywanie się pod nicków wiele, to wykroczenie na miarę skandalu netycznego, dekapitacji godne. Osobiście jest mi obojętny nick piszącego - nikt przecie nazwiska swego nie wymienia, adresu nie podaje. Krótko mówiąc nick jest jedynie nic nie znaczącym podpisem. Oczywiście lepiej być w tym podpisie konsekwentnym, by rozpoznawalnym się stać, by ktoś potrafił utożsamić piszacego, z  innymi wpisami, które w jakis sposób określiły stosunek czytającego do zamieszczanych treści , a tym samym autora wypowiedzi. Obserwując te wpisy na przestrzeni czasu możemy kogoś polubić, cenić, szanować, z chęcią czytać jego słowa, albo traktować obojętnie. Ostatnią formę stosunku zna wielu internautów - nie tylko na tym wątku obecnych. To egzaltacją własną osobowością, prezentowanie się w Demiurga nieomal roli, jako kreatora, konsumenta, sędziego i czego tam jeszcze w jednym. Wypowiedzi takie przepełnione są quasiintelektualnym "ciągnięciem  druta" z czytajacych i piszących, pełne nickowych właśnie odnoszeń, że ten jest taki, a ów siaki. Czyha oto taki ktoś przy monitorze przyczajony, by gdy tylko wypowiedź tego, którego nie lubi ( i nikt mu lubić nie każe ) ukaże się na ekranie, by trzęsącymi się z emocji rękami natychmiast "zadać cios". Opluć, wyszydzić, nazwać np. Prezesem, choć nicku takiego akurat nie zauważyłem na wątku, w nadziei, że kogoś upokorzy, ośmieszy, sprawi mu przykrość. I cóż drogi "Łowco nicków", że sam podpisze się jakimś tam nickiem ? I cóż, że może kolejnym - w treści zbieżnym - podpisze się faktycznie nie on, a ktoś inny zupełnie ? Jak możesz to sprawdzić, jak udowodnić , że jedna to i ta sama osoba ? Jeśli ta sama, daje tylko dowód upartej głupoty i prymitywizmu. Jeśli różne, to jaki z tego pożytek dla netykiety ? Czy taki, że oto grupa - nie jeden człowiek - przyssała się do jakieś innej grupy, bo owa nie przystaje do ich poczucia "estetyki "? 
A może właśnie chęć uniknięcia beznadziejnie prymitywnych - bo do lotności im niestety bardzutko daleko - ataków leży u podłoża zmian nicków ? Może pragnie się, by ktoś nie zaczynał od nicku, ale od treści i na niej , nie na osobie piszącej , którą i tak zaatakuje tylko dlatego , że podpisała się Alutka, WU, Hrabina czy jak tam jeszcze - się skupił ?
Tedy nie o nicki, wielonickowość winno nam chodzić, ale o treści zamieszczane. I one nie są jedynie naszą bolączką. Nie tylko nas próbuje się tu ( z żadnym skutkiem ) ośmieszyć, czy poniżyć. Wystarczy wejsć na dowolny wątek w słupku po prawej, by naprawdę zapłakać nad stanem umysłowym i kulturą wielu użytkowników, dla których forum to miejsce spotkań, rozmów, wymiany poglądów, twórczych sporów, ale miejsce w którym można sobie bezkarnie "pohasać". Szał chęci poniżenia z jednej, a przekonanie o swojej nieomylności, niepowtarzalności z drugiej strony powoduje, że np. ktoś, kto sam mnóstwo błędów literowych, a i ortograficznych ( a i niestety i gramatycznych także ) sadzi , poucza oto inną osobą, że błąd takiż ośmieliła się popełić - krótko mówiąc nie tylko debilem ale i analfabetą jest.  Idąc dalej - staje się niewiarygodny jak jego posty, bo jak można ufać w to co pisze "analfabeta ?. I vice versa gościu, vice versa.
Sonieczka "przegnana" została z niejednego forum wskutek podszywania się pod Jej nicki, sprzeczne w treści, które rodząc chaos informacyjny wywołały falę ataków i pomówień.Przeżyliśmy przed tygodniem z haczykiem takie "cusik". Oto ktoś wykorzystawszy nieobecność jednej z naszych PRAWDZIWYCH, aktywnych bywalczyń, i PODPISUJĄC SIĘ JEJ NICKIEM, wypowiedź nie Jej autorstwa zamieścił. Ciekaw jestem interpretacji tego zdarzenia, przez tego (tą ?), którego tak wielonickowość innych oburza. Jak nazwiesz w takim razie ten  postępek , o którym piszę ?
Coż miało być krótko. Czas ku szkapie się udać. Wieczorem okaże się pewnie, czy ktoś zasady netykiety naruszył. Wybacz Łowco, lecz w grupie potencjalnych zasad kultury łamania poszukiwał będę nie nicków, lecz treści.


  15.01.2008 11:50
~lowca nikckow
Cale szczecsie ze bylo krotko i ciekawie,ale nie zgadzam sie z przedmowca ze obojetne jest czy ktos pisze wlasnie w tym watku,podkreslam w tym watku uzywajac wielu nickow,a za chwile sie oburza ta sam osoba na jakiekogs kopiste,ktory kawal dobrej roboty wykonal,bo pokazal nam jak bardzo sie roznimy w sprawach ktore powinny nas jednoczyc.


  15.01.2008 12:46
~Mirka
Łowco nie ośmieszaj się, jaką dobrą robotę wykonał kopista? Komu i co pokazał? Nic z jego "ciężkiej pracy" nie wynika dla nas. Siebie tylko krzywdzi, zapomina jak należy zachować się na forum. Każdy ma prawo do własnego zdania i posty krytykujące nas też są i my wiemy o tym. Każdy ma prawo do własnego przekonania i świata widzenia. Nikt nie zmusza nikogo do bywania z nami, jest to jego własna wola. Nie wiem po kiego licha przychodzi tu ktoś po kilka razy dziennie jak mu się nie podoba. Zaistnieć chce, zwrócić na siebie uwagę, są ciekawsze na to sposoby. Ma kłopot, niech powie o nim, może coś poradzimy na jego kłopoty. Nie musi obawiać się krytyki, nie krytykujemy, staramy się zrozumieć postępowanie innych. Jak ktoś nas bez ustanku atakuje, bronić się będziemy w różny dostępny, etyczny sposób. Co nas jednoczy wiemy i co nas różni, również widzimy. Mimo to wciąż jesteśmy razem, razem cieszymy się i razem smucimy, miło spędzamy czas, wspieramy potrzebujących i siebie. Dobro niesiemy w świat i tak pozostanie.
Odczep się, jak mówią dzieci -  odpimpaj się od ników, ludzi od autorów piszących posty pełne treści. Napisz coś od siebie, podziel się swoim spojrzeniem na różne życiowe sprawy, jak krytykujesz, niech będzie to konstruktywna krytyka, niech coś wnosi, każe zastanowić się nad czymś, coś przemyśleć, może zweryfikować swoje poglądy. Krytykować dla krytyki zajęcie nie godne uczciwego człowieka.


  15.01.2008 13:00
~bastek
I pomyslec ze tak nie wiele potrzeba by uswiadomic sobe sile naszej wspolnoty,bo tak smiem ja nazwac.My mieszkancy Namiotu i pasazerowie m/s Misogino dowodzonym przez niezastapiona Pania Kapitan nie mamy czego sie wstydzic ani obawiac o nasza przyszlosc.Pisala to wielokrotnie  Mirka i dzisiaj przypomniala ze laczy nas cos wiecej niz niektorzy mogliby sadzic.Mamy ze soba kontakt nie tylko poprzez te goscinne strony i wiemy kto jest kto, to wystarczy by sie cieszyc soba i tym co robimy na codzien.WU i wielu tutaj stalych bywalcow sa i beda wzorem przyzwoitego czlowieka,tak! specjalnie uzylem tego okreslenia,moze niemodnego ale wlasnie byc przyzwoitym czlowiekiem,nie bac sie spojrzec w oczy innemu blizniemu to wcale nie jest dzis takie oczywiste.Pozdrawiam.


  15.01.2008 13:10
~KLARA
Wracam do wczorajszej dyskusji Mirki,Wściekłego i Jerzego Z.Intensywna Terapia,Pogotowie są oczywiście poza dyskusją,służą do ratowania życia.W innych dziedzinach medycyny-natura nie znosi próżni,a Judym to postać papierowa.Wolę dobrego fachowca,Judym kojarzy mi się raczej z tym "Napoleonem".Na zachodzie Polski istnieje wielki i bardzo zadłużony szpital,czy dobrzy fachowcy np. znani mi ortopedzi wszczepiający endoprotezy stawów powinni tonąć razem ze szpitalem,żebrząc o parę groszy?Nie,oni działają jak "brygady lotne",opłaca im się wyjeżdżać do szpitali oddalonych o 200-300 km,przez 3 dni operować i wracać do domu.Wszystkie strony-pacjenci,dyrektorzy szpitali i lekarze są zadowoleni.Rozdział "prywatnego" od "państwowego"?W krajach zachodnich istnieją "łóżka profesorskie",wspaniały sprzęt to za mało,ceniony specjalista to skarb,więc dlaczego tego nie wykorzystać?Sławny lekarz ma na oddziale kilka łóżek na które kieruje swoich prywatnych pacjentów.W zamian za to konsultuje wszystkich pacjentów danego oddziału,przyciąga ich,a oddział "opromienia" swą sławą!Pieniądze za leczenie wszystkich pacjentów trafiają oczywiśćie do kasy szpitalnej.To był mój skromny głos w dyskusji,idę popracować,do zobaczenia wieczorem!


  15.01.2008 13:15
~hrabina bałkańska
Kiedyś już pisałam miły Wściekły, że:

Waląc w mur grochem na Jerusalem  placu
Łatwiej  groch  doprowadzić do płaczu.

Cudzysłowu w powyższym nie muszę używać bo to moje słowa, a nie cudze  i co ciekawe... były one skierowane do tych samych "osób" które teraz tutaj, na wątku Soni nam życie od pewnego czasu"umilają". Parę dni temu tutaj pisałam, że nie muszę zmieniać nicka bo nie mam się czego wstydzić a tym bardziej bać, dbam o swój szyld, bo tak jak na własne imię się pracuje, podobnie jest z nickiem. Dziś dodam kolejną fraszkę pod którą podpiszę się jak zwykle swoim nickiem:

Playback, Farmaceuta 
requiestat in pace.
Łowca nicków i kopista -
nowym starym pajacem.
Jutro znów imiona zmieni -
toż to sprawa oczywista.
Ojej! Klisza się rumieni
lecz nie pani rentgenista.
Nie ustanie w bezeceństwach,
niech się nikt nie łudzi
ale...kamizelki bezpieczeństwa
również są dla ludzi.

To tak... pro memoria!

Mireczko! Nie widzisz, że Maria szału dostaje, że ma za krótkie łapki by nas dosięgnąć, skłócić? Dlatego już straciła umiar i nie przebiera w środkach by niszczyć wątek Soni. I nie ustanie.



  15.01.2008 13:25
~adorator66
Klaro,bardzo interesujacy wpis,ciekawe co na to inn ipowiedza,zwlaszcza lekarze,farmaceuta?,jak i my pacjenci.Pomysl o ktorym piszesz nie jest nowy ale warty szerszego poparcia.Ja jestem za czesciowym wspolplaceniem za opieke lekarska,wtedy na prawde chorzy beda chorymi a nie urojonymi,pijany "pacjent" nie bedzie otoczony opieka zdrowotna chyba ze zaplaci i to niezla stawke za odtrucie.A wogole to nie cierpie pijakow.


  15.01.2008 13:37
~adorator66
Hrabino!,jak zawsze milo jest czytac Twoje wpisy,malo kto potrafi tak lekko poslugiwac sie slowem pisanym,ale prosze zaoszczedz nam i innym ciaglych podejrzen od adresem niejakiej Marii,ktorej nikt nie zna i znac nie chce.Czy nie pomyslalas ze nieswiadomie mozesz wyrzadzic komus krzywde?.Nie urzadzaj nam festiwalu uszczypliwosci i zlosliwosci.Czytam wnikliwie posty i nie moge sie pogodzic z tego typu praktykami podejrzliwosci ala zioberko,nikt nikomu niczego nie moze zarzucac tak ad hoc.Jesli tak ma wygladac nasze forum to ja pierwszy sie z niego wypisze.


  15.01.2008 13:52
~zygotka ślicznotka
Dyskusja może być ciekawa, lecz czy nie chodziło  o sprzęt państwowy i dary orkiestry by nie wykorzystywać ich w praktyce prywatnej?  Post dr Klary Damasceńskiej odbiega od tematu choć porusza inną istotną kwestię. Maleńka jestem jeszcze więc pewnie głupiutka. Może gdy stanę się blastulą będzie lepiej. Proszę gości z Torunia by byli moimi chrzestnymi jak wyjrzę na świat.


  15.01.2008 13:55
~KLARA
Adoratorze66 a jednak Cie uwielbiam!!!!Za caloksztalt.


  15.01.2008 14:03
~goscinnie z Torunia
To wielki zaszczyt Slicznotko Zygotko zostac bedzie Twoimi Rodzicami Chrzestnymi.Mamy tylko malenka prosbe,nie zapomnij mamusie pogonic na badania prenatalne.Nie chcemy nowych Tysiacow w Strasburgu.


  15.01.2008 14:20
~hrabina bałkańska
Adoratorze66(?)  wiesz, że nie zwykłam pisać bajeczek. Panią M. zna wiele osób tu piszących i gdybyś wiedział to co my wiemy nie oburzałbyś się. Mieliśmy hmmm... przyjemność poznać Ją na Forum MYK-ów, wymieniać myśli i poglądy. To co obecnie dzieje się z wątkiem Soni to niestety głównie Jej "zasługa", a bronić wątka, Misoginian i siebie  mam prawo. To tyle na ten temat.


  15.01.2008 14:20
~Myk
Zdrajczyni KLARA,wszyscy u nas na Mykach wiedza że zdradza was,koleżanka M.
u nas klara17 06 u was KLARA.Falszywa pani doktor .


  15.01.2008 14:24
~hrabina bałkańska
Hola hola Myku! Czy przypadkiem nie przesadzasz??? Swoje "informacje" zachowaj dla siebie!


  15.01.2008 14:37
~aorator66
Bronic Hrabino mila masz prawo i mysle ze kazdy to czyni jak potrafi,ale nie rzucaj podejrzen bezpodstawnie,chyba ze jestes w posiadaniu przekonywujacych dowodow to je przedstaw.Jesli nie, to prosze Ciebie i inych o zaprzestanie tych praktyk.I jeszcze jedno widze jakiego s-Myka co probuje zdyskredytowac nasza kochana
Klare,prosze nie dajcie sie podpuszczac.Basta.Klaro jestem z Toba,machnij reka na tego prowokatora,ech szkoda slow.


  15.01.2008 14:49
~kopista
Dodam ze nie lubia was Myki.Dzis znow do Alutki sie przyczepili na FSK,nie bede wam juz kopiowal  ciekawostek z for skoro nie chcecie,ale uwazajcie na tych ludzi bo nie ustana az was nie rozwala.Po Klarze,Alutce,wczesniej Oli,WU i Hrabinie na kogo kolej?.


  15.01.2008 14:55
~stamtąd
Moi drodzy czy Wy rzeczywiście nie zorientowaliście się kto to jest Myk? Nie widzicie, że to jeden/a z Was? Własnie pod innymi nickami robi znów zadymę na FSK. Myslę, że się domyślacie, jesteście przecież inteligentni. 
Szanowny Myku - wielu z FSK wie kim jesteś. Nie paskudź przynajmniej swego własnego gniazda. Jeśli Cię to bawi, nie rób tego naszym kosztem. Jest tyle innych sposobów zemsty: na przykład - milczenie. To co robisz, to może być broń obusieczna. Prawda prędzej czy później lubi wypłynąć na wierzch. Pamiętaj o tym.


  15.01.2008 15:12
~hrabina bałkańska
Pisz pisz "adoratorze". HAHAHAHAHAHA! "Hrabina miła" HAHAHAHAHA!  Ach te znajome fraz(es)y i trzęsące rączki... Uważaj bo ci się kiedyś przez "miłą hrabinę" klawiaturka zaksztusi, a pogotowie może nie dojechać na czas...



  15.01.2008 15:20
~adorator66
To juz zaczyna byc niesmaczne,Hrabino czy nie zagalopowalas sie troszeczke?.I dlaczego straszysz?,nie zmuszaj mnie bym zmienil  dobre zdanie o Tobie.Raz jeszcze prosze nie rzucajcie podejrzen bezpodstawnie.


  15.01.2008 15:54
~hrabina bałkańska
Szkoda, że nikt nie chce podjąć poruszonego przeze mnie kilka dni temu tematu etyki, a dziś znów jest aktualny. To nie ja się zagalopowuję bo nie ja jestem miłośnikiem koni i... fledermaus-ów.


  15.01.2008 15:56
~Sorellina
Na miłość boską,Misoginianie i nie-Misoginianie, Myki i nie-Myki,Goście i nie-Goście,Kopiści i nie-Kopiści, Trolle i nie-Trolle,Marie i nie-Marie,Pielgrzymi i nie-Pielgrzymi,Przechodnie i nie-Przechodnie,Ja to wiem i nie-Ja to wiem....
Jakiś obłęd nas chyba ogarnął! Kto tu walczy,o co i z kim? A przede wszystkim: PO CO ?Jedne nicki tracą czas na odgadywanie ,kim też mogą być inne nicki.Kto też się pod danym nickiem ukrywa,a kto pod inny podszywa.
Paranoja! Biję się w piersi -też jej uległam ,chociaż ,na szczęście nie na długo!Jedno wiem na pewno:nikomu nie udało się i nie uda podrobić Fedele,WU ani Hrabiny!Przynajmniej ja nie dam się na taką podróbkę nabrać.Tę Trójkę wyczuję na kilometry!I wcale nie ze względu na styl,(choć i ten jest niepowtarzalny)ale przede wszystkim ze względu na treść. Nikt mnie też nie nabierze,gdyby zechciał się ewentualnie podszyć pod nick Mirki,czy Basi.Oni są duszą tego wątku,czy to się komuś podoba czy nie.I tak pozostanie - detronizacji nie będzie.
Na zakończenie apel: dyskutujmy o treści ,nie o formie,ani tym bardziej o autorach postów! Nie dajmy się zwariować!


  15.01.2008 17:49
~ja wiem
Dziwne skojarzenia ma Hrabina konie i nietoperze,a moze sama chcialby byc opertkowym Frankiem?


  15.01.2008 18:27
~goscinnie z RM
Dawno nie bywalismy u was wiec spoznione ale serdeczne zyczenia noworczne,niech sie wam to forum dobrze ma.Za duzo czytania by zrozumiec o co kolejna wojne prowadzi niezmordowana Hrabina,ale jak walczy znaczy racja po Jej stronie.Fledrmaus to slabiutka operetka Straussa,nie napracowal sie przy niej,zajelo mu ponoc tylko 43 dni na jej skomponowanie,ale coz z gustami sie nie dyskutuje.Wpadlismy na Wasze ZS-no niezle,niezle,tylko zal ze Wsciekly tym samym jezykiem tutaj nie pisze,byloby co czytac a tak cialge ten sam problem:o co autorowi chodzilo?.Nie powiemy lubimy Go najbardziej z wszystkich bo wydaje nam sie czlowiekiem wielkiego serca,dusza nie czlowiek jak to sie mowi,tyko na litosc boska niech pisze do ludzi a nie nadludzi.A tak wogole to jestescie ok!


  15.01.2008 19:07
~hrabina bałkańska
Jeden pajac o 100 nickach Misoginom wystarczy! Jak będę chciała pajacować to zrobię to pod nickiem hrabina bałkańska. Znacie wierszyk o kruku i jeżu? 

To nie sztuka zabić kruka, ani sowę trafić w głowę, 
ale sztuka całkiem świeża gołą pupą zabić jeża.

Sparafrazuję go:

To nie sztuka  giąć widelce ni ze żmiją zagrać w kości,
ale sztuka trudna wielce śmiać się z wlasnych niedoskonałości.

A ja potrafie! Oooooooo!

PS. Goscinnie z RM - życzę weny twórczej w Nowym Roku. Co Wy na to? Proponuję Wam  443 dni na napisanie czegoś lepszego...! Może rzeczywiście Strauss się zawstydzi, że stworzył taką szmirę. Ech jak ja bym chciała komponować TAKIE szmiry.... 


  15.01.2008 20:10
~goscinnie z M
Hrabino,tym razem sie nie popisalas,liczylismy na wiecej a nie na zwyczajowa reprymende.Lubimy Straussa ale za Nietoperzem nie przepadamy.


  15.01.2008 21:07
~milczek
Wszystkim milym Misoginianom,Hrabinie w szczegolnosc spokojnej nocy ,jutro tez bedzie dzien i wypada nam sobie zyczyc lepszy od dzisiejszego.Nic nas nie jest w stanie zniszczyc,wyrazy solidarnosci dla Klary i Alutki.


  15.01.2008 22:18
~KLARA
Rozbieraliśmy dzisiaj choinkę,nie lubię tego momentu.Przypomina mi się baśń Andersena,na szczęście nasza choinka nie trafia na śmietnik.Postoi sobie jeszcze w ogródku,służąc kotom za obiekt wspinaczkowy.I tyle.


  15.01.2008 22:40
~wściekły układ
Niedawnom z lazaretu ściągnął, czytam , czytam.... I co tu komentować ? Pół strony prawie przybyło - nie wiem, czy dla zwykłych ludzi tworzona była, ale jedno pewnym jest - komentować nie bardzo jest co. Nazwijmy to tedy typową zdań wymianą. Cieszę się wszak, że historia powstawania dzieł operetkowych przybliżoną nam została. Nauczony wątku naszego doświadczeniem, mógłbym powiedzieć w tym miejscu, że wygląda jakby znowu niektóre nicki nie pasowały do części wpisów. Aby nie wszczynać kolejnych bezprzedmiotowych polemik , snuć podejrzeń, przejdę do treści, którymi chciałbym Was wieczora dzisiejszego pożegnać.
PLENUS VENTER NON STUDET LIBENTER - najedzonemu nauka nie idzie.....
Wątek nasz pełen jest osób, których los w życiu doświadczył - srodze nierzadko. I chyba tak właśnie bywa, że ten, kto biedy zaznał, na własnej skórze baty zbierał, ten do refleksji jest zdolny, ten większą ma dla innych tolerancję, ten lepiej kłopoty innych zrozumieć a i dzielić potrafi. Syty nie rozumie głodnego - przysłowie to każdemu z nas dobrze jest znane. Brak złych życiowych doświadczeń, brak hartu bojach z własną słabością zdobytego - choćby zdrowotnymi kłopotami , przesłania czasem uczucie tak zdałoby się naturalne, jak współczucie drugiemu człowiekowi. Każdy przez los upośledzony, kazdy problem mający oczekuje pomyślnego spraw swych zakończenia. I mimo prywatności poczucia, mimo niechęci do afiszowania się, gdzies na dnie duszy oczekuje wsparcia, zrozumienia, akceptacji, lub choćby pocieszenia. Wielu zachowania takie za oznake słabosci uważa, wstydzi się je okazać. Ktoś, kto biedy nie zaznał może stwierdzić wręcz, że uczucia takie to przejaw dziwactwa. Oczywiście, nie znaczy to, że jedynie człowiek, ktory na własnej skórze przekonał się, czym jest cierpienie jest zdolny do uczuć wzniosłych, teza taka zbyt wielkim uproszczeniem by była.Ale jakże często dopiero, gdy sami przygnieceni zostaniemy ciężarem trosk, rozumiemy jaki ból musieli przeżywać inni w podobnej do naszej sytuacji. Doświadczenie "głodu" wyciska trwałe piętno w psychice naszej. Śniadaniam dziś nie jadł. Czy z żołądkiem pustym lepiej innych pojmowałem ? Czy lepiej " nauki" mi szły ? W brzuchu burczało, za obiadem tęskniłem, za filiżanką ciepłej Tasmanowej cekuladym tęsknił.
A przecie z drugim człowiekiem rozmowa, obcowanie z nim - także "forumowe" ucztą prawdziwą być może, ucztą na którą przepis  samo życie pisze, recepturę, której żadna książka kucharska nie przybliży, ucztą, na którą tak głodny jak i nasycony człowiek, drugiego zaprosić może, winien zaprosić .
Tedy przed namiot mój wychodzę. Tasman na zydelku przysiadłszy baton wsuwa. Dziki zołędziami się zajadają. Znak to, że noc zapada. Spać łożyć się trzeba  z żołądkiem po brzegi pełnym. Jakie tedy nauki sen dziś przyniesie ? Jaką nam ucztę zgotuje ?
OMNE TULIT PUNCTUM QUI MISCUIT UTILE DULCI........... 


  15.01.2008 23:20
~wściekły układ
Niedawnom z lazaretu wrócił. Wpisów połowa strony przybyła. I cóż mam powiedzieć ? Typowe tu ostatnio treści bowiem napotykam, kto, pod nickiem jakim i dlaczego to albo tamto pisze. Tedy komentować czego zbyt nie ma. Cieszy jedynie historii operetki pisania przybliżenie. Jedyne co powiedzieć można,to, to, że w sposób jakby typowy przybyło nicków , które można by za nie pasujące do treści zamieszczonych uznać. Ale dajmy temu pokój, by dyskusji w starym stylu nie wszczynać. 
PLENUS VENTER NON STUDET LIBENTER - najedzonemu nauka nie idzie.
Tak się składa, że na wątku naszym obecność swą zanaczyło osób sporo, wielce przez los doświadczonych. Tak już bywa, że ten, kto na własnej skórze nieszczęścia doświadczył, a bat losu srodze go smagał, potrafi łatwiej bolączki drugiego zrozumieć, potrafi współczucie w sobie wzbudzić, potrafi słowem prostym pocieszyć. Sięgając pamięcią do doświadczeń własnych, uzmysławia sobie oto, jak sam cierpiał, sam losowi się przeciwwstawiał, marząc, że oto i jemu kiedyś uśmiech twarz rozjaśni. Człowiek, ktoremu los pasmo sukcesów śle, nie rozumie często kłopotów innych, nie potrafi się z nimi identyfikować. Syty głodnego nie rozumie - któż z nas przysłowia tego nie zna. Współczucie uznawane jest nierzadko za słabości rodzaj, za uczucie wstydliwe, którego okazywać nie sposób. Oczywiście generalizowac nie można - uczucia wzniosłe nie są przecie jedynie dla pokrzywdzonych przez los rezerwowane. Ale bez wątpienia łatwiej wczuć się w sytuacje czyjąś, własne doświadczenia na uwadze mając. Ten kto cierpi, mimo bólu swojego, wstydu, chęci izolacji, w bólu się swym zamknięcia, w gruncie rzeczy czeka nie tylko na losu szczęśliwe zrządzenie, ale i dłoń pomocną drugiego człowieka. Każdy drugiemu człowiekowi ucztę zapewnić może. Także i tą duchową na forum łamach. Ucztę , na którą przepisu żadna kucharska księga nie zawiera, ucztę , na którą przepis życie samo pisze, każdy z nas pisze.
Dziś rano śniadaniam nie jadł. Czy przez to bardziej otwartym na współczucie byłem ? Czy "życia nauka" lepiej mi szła ? W brzuchu srodze burczało, za obiadem tęskniłem, o filiżance ciepłej cekulady Tasmana pomyśliwałem.
Tedy przed namiot mój wychodzę. Tasman na zydelku rozparty baton cekulady wsuwa. Dziki żołędziami się opychają. Znak to , że noc nadciąga i do snu łożyć się trzeba. Żołądki napełnione. Czy więc sen dzisiejszy nauki jakie nam przyniesie ? Czy ucztę wspaniałą marzeniom naszym wyprawi ?
OMNE TULIT PUNCTUM QUI MISCUIT UTILE DULCI..........


  15.01.2008 23:41
~Krzyś ex fabula
Brawo, brawo Wściekły Układzie !  Smak życia, i na życie, innym dajesz...  cóż tu więcej napisać można ?
Bądź zawsze.
               Pozdrawiam wszystkich gorąco. Dobrej nocy.


  15.01.2008 23:46
~hrabina bałkańska
"Za duzo czytania by zrozumiec o co kolejna wojne prowadzi niezmordowana Hrabina"... A szkoda, Goście z RM!

Czytać Wam się nie chce ale z góry twierdzicie, że moja dobra wola odpisywać palantom (noblesse oblige w końcu) to wojna. Reprymenda - o ile to reprymenda - skierowana była zupełnie gdzie indziej i dziwne, wręcz zaskakujące, że mimo że Was Goście z RM   n i e   dotyczyła nijak, wzięliści wszystko do siebie? Mam zasadę - każdemu według zasług i tego nikt mi nie zabroni. Poklasku  tu również nie oczekuję, a Waszego to już w ogóle.   
Lubię sprawy jasne i co mam do powiedzenia  wykładam czarno na białym (noblesse oblige) dlatego uparcie ponawiam zaproszenie do dyskusji o etyce i jeżeli w dalszym ciągu wszyscy  będą je ignorować,  to znaczy że z pewnych względów temat ten jest niewygodny dla większości, zwłaszcza dla produkujących się tu aktywnie natrętów.  Uciekanie od tematu etyki nic nie da, jedynie potwierdza fakt, że ktoś kto  poważnie łamie etykietę omija ten temat jak zapowietrzony. 
Jedyne co mnie cieszy to to, że przyczyniłam się do poglebienia wiedzy muzycznej adwersarza - poleciał wyczytać coś o Straussie, zadał sobie trud poszperać w mądrych książkach albo w internecie by zabłysnąć wiedzą  hihihihihhi... Ale... nie doczytał, że m.i. poprzez "Zemstę nietoperza" Strauss uzyskał największą sławę i uznanie, a i podreperował dość solidnie  swoje finanse! Może pomieszał informację bo Straussów kilku? A szkoda... bo może gdybyście dotarli i do tych wiadomości oszczędziłoby  to nam farmazonów. To przykre gdy po to by zaspokoić własną próżność i megalomanię  ujmuje się nawet tym uznanym i cenionym i którym...  nic i nikt już sławy nie odbierze. Strauss stworzył "Zemstę nietoperza" w 43 i co z tego? . Twoja "tfórczość" jutro pójdzie do kosza, w najlepszym wypadku do archiwum, a Straussa grali, grają i grać będą. Bellini swoją "Normę skomponował w 3 dni, Donizetti Lucię w 10 dni, Verdi i Mozart również tworzyli swoje arcydzieła w błyskawicznym tempie i nawet światowe sławy muzycznej krytyki  mające podstawy do pewnych wątpliwości co do jakości ich dzieł, odnoszą się do nich z szacunkiem, dlatego celowo pomijam sposób wyrażania krytyki przez GRM. To już inna para kaloszy...

Aska - 2011-05-28 13:50:37

16.01.2008 01:29
~ETYK
Nie lubię słowa tolerancja, źle mi się kojarzy. Jeżeli mówimy o tolerancji, natychmiast wyczuwam jakiś przymus. Tolerować znaczy, że muszę się godzić na coś, co jest skierowane w stronę nadzwyczajnego wysiłku woli, co jest nie do końca zgodne z naturalnym, przypisanym człowiekowi sposobem postępowania. Tolerować, to znaczy godzić się na to, że ktoś burzy mój obraz świata, przypisany tylko mnie mój wewnętrzny ład, moje własne widzenie świata.

O ileż lepiej mówić o miłości, miłości własnej, a potem o miłowaniu otaczającej mnie rzeczywistości. Chodzi o miłość nie zwyczajną, nacechowaną porywami serca, raczej o spokój, o zgodę z samym sobą i otaczającym nas światem. Tolerancja jako pojęcie zostało wystawione na ciężką próbę konfrontacji naszego zburzonego po 11 września 2001 roku świata iluzji, że oto tylko wystarczy zaprojektować świat dobra, miłości i pojednania, a już wszyscy się zbiegną aby oklaskami nagrodzić nasze wysiłki.

Etyka po 11 września nie jest już tą samą etyką, którą wyznawali Kotarbiński, Tischner, czy Ossowscy. Musimy, mówiąc, czy też raczej używając pojęcia tolerancji skupić się na pojedynczym człowieku wokół którego będziemy budować próbę porozumienia. Budowanie więzi interpersonalnej, wysiłek opowiedzenia o sobie, jako o indywiduum, wysłuchanie czyjejś opowieści - to jedyna szansa na porozumienie dwóch obcych sobie ludzi, dwu światów różnych, albowiem jak wiemy każdy człowiek to inny świat.

Naiwnością byłoby dzisiaj po doświadczeniach sprzed roku postulowanie realizacji tolerancji za wszelką cenę. Znakomita włoska dziennikarka Oriana Fallaci w swoim wystąpieniu po ataku na wieże nowojorskiego Manhattanu napisała: nie rozumiem, dlaczego mam kochać kogoś, kto z premedytacją burzy wszystko, co nowożytna cywilizacja wypracowała wspólnym wysiłkiem całych pokoleń narodów, ras i wyznań. Tego głosu lekceważyć nam nie wolno, ten głos nawołuje do zbudowania nowej etyki - etyki obrony przed szaleństwem zasłaniającym się ideologią.

Dlatego, tak sądzę, konieczne będzie przejście od "my" do "ja", od zbiorowości jako podmiotu naszego oglądu rzeczywistości do pojedynczego człowieka i próby budowania relacji pomiędzy poszczególnymi członkami rodzaju ludzkiego.

Doświadczenia 20 wieku pokazały efekty oddziaływania na zbiorowości w postaci uatrakcyjnienia metod totalitarnego rządzenia zbiorowością. Zaczęło się od haseł mających zaszczepić nienawiść jako sposób na życie, a skończyło hekatombą krwi.

Nie zamierzam nawoływać do zapomnienia o tym co się stało w minionych dziesięcioleciach w Europie i w świecie, ale, tak uważam, wysiłek człowieka nie powinien skupiać się na hodowaniu pamięci o minionym, lecz na budowaniu nowej jakości relacji pomiędzy poszczególnymi ludźmi. Taka powinna być odpowiedź istot rozumnych na wydarzenia sprzed roku, budując te relacje najtrafniej uczcimy pamięć ofiar bezsensownego terroru.

W budowaniu więzi między ludźmi nie odniesiemy sukcesu jeżeli nie zaczniemy od poznania siebie samego, swoich słabości i źródeł naszych powodzeń. Nie wstydźmy się mieć o sobie dobrego mniemania, tak jak nie powinniśmy rościć do siebie pretensji o nasze niepowodzenia.

Dopiero po tym, jak będziemy umieli powiedzieć o sobie dobrze i źle mamy prawo podejść do kogoś drugiego. Ale też nie odkrywajmy przed tym drugim zbyt wcześnie oceniających tego drugiego ust. Cadyk z Góry Kalwarii mawiał, jak możesz powiedzieć, że jesteś moim przyjacielem, jeżeli nie wiesz, co mnie boli.

Tolerancja, to nic innego, jak przekazywanie drugiemu człowiekowi energii pozytywnej: jesteś moim bliźnim, mówisz drugiemu, jesteś tym, który współdzierży ciężar powinności bycia człowiekiem. Jasne jest, że mówiąc o tolerancji nie propagujemy filozofii paternalizmu czy zbytniej postawy edukującej drugiego człowieka - zachowanie proporcji pomiędzy nadawcą a odbiorcą naszego pozytywnego komunikatu, partnerstwo we wzajemnych relacjach jest sine qua non powodzenia w próbie pozyskiwania przyjaciół.

Chcę z całą mocą podkreślić, najważniejsza w kontaktach z innymi jest nasza wyrazistość, musimy, zanim podejdziemy do kogoś drugiego mieć wyraźną świadomość naszego własnego ja. Zbiorowość budują jednostki, nieszczęsnym dziedzictwem minionych czasów jest ciągłe myślenie kategoriami "my - oni".

Ustawiczne szukanie przyczyn własnych kłopotów w kimś obok, a nie w sobie samym. Nazbyt chętnie nastawiamy ucha i przyjmujemy komunikaty populistyczne, wmawiające nam, że to nie my mamy wpływ na nasze własne życie, na nasze własne postępki. Mówią, tacy różni, że światowy spisek Żydów, masonów i innych rządzi światem, a my, biedni maluczcy nie mamy żadnego wpływu na swoje życie. Wiara w spiskową teorię dziejów jest niczym innym, jak świadomą rezygnacją z własnej indywidualności. Z faktu, że jestem pojedynczy, niepowtarzalny wyrasta wszak nasze niezbywalne prawo bycia kimś wyjątkowym. Twórcom teorii spiskowych nie chodzi o nic innego, jak o pozbawienie nas prawa do tej wyjątkowości, do posiadania własnego obrazu otaczającego nas świata. Frustracja nie jest dobrym budulcem do wznoszenia gmachów tolerancji i miłowania bliźniego. Znakomitym materiałem do budowania więzi międzyludzkich z całą pewnością jawi się nauka wynikająca z katolickiej nauki społecznej. Ta nauka nie zmusza nikogo do wyznawania religii. Dekalog przecież jest niczym innym, jak zbiorem podstawowych praw rządzących gatunkiem ludzkim. Nie propaguje relatywizmu, ani też nie namawia do rzeczy sprzecznych z ludzką naturą......


  16.01.2008 07:05
~wściekły układ
Noc ta obrazów malowniczych pełną była. Otom knieję śnił, a pośrodku niej postaci z dzieciństwa znane. Z okresu gdy między wielkim "nic" a małym "zerem" tak trudno rozróżnić było. Szedł oto Prosiaczek różowiutki w stosownym paltociku kostek sięgającym, w czapeczce z pomponikiem na uszach. Szedł Kłapouchy, jako zwykle coś pod nosem mamrocząc. Maleństwo torby matczynej jako przed mrozem ochrony spragnione. Tygrysek jak to Tygrysek, od pnia do pnia dębu podskakiwał a to ogonem, a to pazurem serduszka czerwone trącając. A one kreciły się , wirowały, najpierw w jedną, potem w drugą osi stronę. Kubuś Puchatek, potykając się pod pachą taszczył baryłeczkę, po pniach w barci poszukiwaniu się rozglądając. A w środku Krzyś. Przyjaciel, co Misia jedną , a Prosiaczka drugą ręką dzierżąc ścieżynką wiódł. Wędrowali na boki pogladając, co i rusz przed Hrabinii karocą , przed Honoratką z bicza trzaskającą uskakując, przed damasceńską miotłą Klary co i rusz się pochylając.
W wizjach sennych przewijały się sceny, gdy stronice książek, karty bajek, baśni chłonąc, poznawało się świat. I na tle przygód niesamowitych marzyło sie, marzyło, marzyło, pragnienia snuło, w bohaterów postaci wcielało. Jak budowało się wrażliwość własną. Jak próbowało się zło od dobra ostrą krechą oddzielić.
Bo powódź Prosiaczka zatapiająca - mimo deszczu zbawienności złą była. Bo ten, kto królewnę w wieży wysokiej uwięził zły był. A ten co ją ratować próbował godnym był naśladowania. Dziś inne stronice życie nasze wypełniają, z innych wartości systemów wiedzę naszą czerpiemy. Niektorzy z Dekalogu. Kolejni z  religii innych. Żadna z nich do mordów, do terroru nie zachęca. To ci, co czytali, studiowali, a nie poznali kierunek przemocy obierają. Każda poznania siebie, dla innych ludzi szacunku uczy. Jak i dzieł artystów większość. Trzeba jeno po dzieła owe, dekalogi owe sięgać a ze zrozumieniem interpretować.
OMNE TULIT PUNCTUM QUI  MISCUIT UTILE DULCI - ten zdobył uznanie wszystkich, kto przyjemne z pożytecznym połączył..
Sen , co siły w tkanki nasze wlewa pożytecznym a i przyjemnym był nocy dzisiejszej. Kołyska Tasmana pustą stoi. Ku spiżarni bieżę. Baryłeczka z napisem "mjót" także przepadła. Przed namiot mój więc wychodzę. Widzę ich w dali - i Prosiaczka, i Puchatka, i Kłapouchego, i Tasmana, i Andrhrimnira z Gullinburstim także. Maleństwo na Tygryska grzbiecie między drzewami podskakuje piszcząc wesoło. Sowa choć ptak to z mądrości znany siedzi na dębu konarze. Obok kamienia co go kiedyś Tasman z Honoratką taszczyli zgromadzeni. A na nim Krzyś siedzi, opowieść snuje. Z tchem zapartym słuchają, jeno od czasu do czasu odruchowo palec w baryłeczce zanurzają, "mjotu" kosztując.
Do lazaretu czas bieżyć. 
ON S'ENGAGE, PUIS ON VOIT..... Sam już nie wiem, sen to, czy jawa.....


  16.01.2008 08:07
~hrabina bałkańska
Piękną baśń snujesz Wściekły Układzie. Po Twojej opowieści o św.Mikołaju to już druga taka od której trudno mi się oderwać. Smoki, gnomy, Kościeje i  różne inne stwory czując "mjót" wypełzły ze swego Państwa Cieni  ale... zasłuchane  w nieznane tony goniące się między drzewami skamieniały. I tak już zostanie.... Dopóki wirują na tysiącletnich dębach czerwone serduszka i srebrzystymi dźwiękami  napełniają knieję...
Miłego dnia Misoginianie!


  16.01.2008 09:25
~Ludmiła
Dziękuję ,WU,piękne sny masz,bajkowe.Rzadko mi się coś śni,a szkoda.A moje marzenie
jest dość przyziemne, a zarazem takie odległe w realizacji jak na razie ... marzy mi się własny 
kąt- gdzie będę mogła wypocząć - taka moja oaza ciszy i spokoju pośród dzisiejszego zgiełku i 
ogólnie jakaś taka stabilizacja życiowa by się przydała...Ale jak na razie mogę tylko pomarzyć...
kilka marzeń mi się spełniło..ale to jedno najważniejsze czy się spełni, czas pokaże.Pozdrawiam
Wszystkich Misoginian.Spokojnego dnia życzę....

To tylko sen - Iza Puszko

Znowu morze, słonym blaskiem Cię zaprasza
W niezliczonych przygód czar,
Znowu myśli Twoje błądzą wśród otchłani zdarzeń,
Toniesz w morzu łez

Moc nieznanych szlaków,
znów zaprasza Cię, czy starczy Ci sił, by odkryć je,
chłodny wiatru powiew, tajemnice śle, a może to tylko zwykły sen...

Zaczarował Cię ten obraz i w pamięci chowasz,
resztki wspomnień, słońca blask
poprzez życia szlak popłyniesz z podniesiona głowa,
bo niestraszny obcy ląd.
I obudzisz się, obudzisz.......


  16.01.2008 10:45
~Mirka
Ludmiło skąd zmam te marzenia. Czytam Twe słowa i myśli swoje słyszę. 
Zamykam oczy i widzę własny kąt, moją w nim ciszę, mojego Mickiewicza, Reymonta. Mój film gdzieś tam leży, muzyka... Widzę wieczór, gwiazd tysiące na niebie, nie, nie zasłaniam okna, siadam na fotelu bujanym z robótką w ręku, Wieniawski uszy pieści, zerkam na pogodne niebo i nic więcej do szczęścia nie potrzeba. 
Marzenie     
"Rozpościerasz ramiona nade mną, muzyko,
zawracając z drogi prowadzącej do nikąd..
Pokazujesz harmonię przeżytych wydarzeń,
tchniesz w mą duszę melodię kolorowych nut.
Tak jak matka, swe dziecko otula ramieniem
W takt muzyka kołysze wiatru uniesieniem
Jak pogoda na halach w tatrzańskich ogrodach
Tak melodio wyśnione słowa do mnie nieś"...

Roman Kręplewicz


  16.01.2008 11:19
~Ludmiła
Mirko, bardzo miło spotkać bratnią duszę.Marzyć to piękna rzecz,tylko nie
zawsze marzenia, nam się spełniają.Piękny wiersz Mirko,też lubię wiersze.


  16.01.2008 11:59
~kopista
MYK-alscy chca zawladnacFSK!!! 
15.01.2008 09:24~hansa 
nie dosc ze dzieki kilku zdolnym intrygantkom i plotkarkom rozwaliy calkiem kiedys dobre forum,to teraz chca dyktowac tutaj warunki na zasadachTWA.Pamietajcie logowanie sprawi ze to forum zdechnie jak Myki bo rzadzic tutaj beda niepodzielnie szefowa zasobow ludzkich i pani od klisz co kazdego wysle do psychiatry,na dodatek bedziemy musieli czytac grafomanska poezje.Zamkna wam usta,zaknebluja i obszczekaja,one juz tak maja,zwlaszcza po paru piwach.

   

Dodaj komentarz

Możesz się zalogować, aby zbierać gwiazdki za dobrze oceniane komentarze.
Nie bądź anonimowy. Daj się poznać jako Wielki Autor. dowiedz się więcej »
---------------------------------------------  -----------------------------------
Bez logowania
Chcę dodać komentarz bez logowania się na forum. 
Loguję się
E-mail

OnetHasło

Loguj się bezpiecznie

Zapomniałem hasła


---------------------------------------------  -----------------------------------
Anuluj 
Odpowiedz   
Bieżąca dyskusjaNastępny PoprzedniWszystkieRozwiń wszystkie komentarze
bibi ty tutaj?,nie poznalam cie w ubraniu... 
~stokrotka  / 15.01.2008 12:19 

WSTYD MI ZA WAS FORUMOWICZE !! Wątek bardzo brzydki, nie ... 
... wart aby go czytać! Spadam z niego :(( 
~czytacz  / 15.01.2008 12:38 
Poczytaj na Myka-ach tam dopiero sa ciekawe watki,sami ... 
... pisza do siebie zeby potem sobie przeczyc.ha,ha,ha,nie uda sie im zawladnac FSK,sila inteligencji ich rozbije... 
~ka Myk  / 15.01.2008 12:49 
Chyba nie twojej? który to już twój nick na tym wątku? ... 
... Trzeci? Weź się do garów kobieto, do tego ci inteligencji z pewnością nie zbraknie. 
~pogromca bufeto...  / 15.01.2008 12:57 
hej pogromco :) ona ma już na swoim forum bufet , niech ... 
... tam siedzi :) 
~@  / 15.01.2008 13:26 
Widocznie tam za słabe zaopatrzenie :) Ciekawe: niedopita ... 
... czy niedojedzona? Jak myślisz? 
~pogromca bufeto...  / 15.01.2008 13:45 
mnie jest wsio rawno,czy jest nie dopita czy nie ... 
... dojedzona. Myślę  też , ze nie ma komu serwować tego żarła i lata po forach i  żeby cały czas mącić :) 
~@  / 15.01.2008 13:57 
No patrz, jaka nierozsądna! Przez ten czas sama by sobie ... 
... doniosła. Jeszcze w anoreksję albo anemię wpadnie. 
~pogromca bufeto...  / 15.01.2008 14:16 
Ty jednak podpisujesz się prawdziwie, chociaż jedna, masz ... 
... dobrze do siebie dopasowany nick @. Tak bardzo lubisz podciągać wątki, szczególnie pisane przez klona, czyli Ciebie. 
~nie @  / 15.01.2008 16:22 
Małpo @, chcę Ci powiedzieć , że  nie z przymiotnikami ... 
... piszemy łącznie, skoro weszłaś tu mącić , to miej chociaż pod ręką słownik ortograficzny. 
~uczyciel  / 15.01.2008 19:01 
pogromco bufetowych o kim mowa bo ja nowy jsetem a watek ... 
... wielce ciekawy.Czy tutaj zawsze zwlaczacie jeden drugiego? 
~kOnick  / 15.01.2008 14:57 
Skoroś nowy, to czytaj i ucz się :) 
~pogromca bufeto...  / 15.01.2008 15:10 
jedenej vip to nawt grafika i kolorki sie nie pdobaja na ... 
... tym portalu,wiec dziwie sie ze jeszcze nie wpadli na to zeby  to zmienic?Przeciez tak nie moze byc,jak jakis wazny Myk cos powie to tak musi byc,bo w przeciwnym ... 
~stokrotka  / 15.01.2008 12:41 
te stokrotka naucz się pisać poprawnie!!! 
~ireki  / 15.01.2008 13:04 
a Ty nie czepiaj sie dam,bo nie jestes taki znow Banaczek 
~fan fan myk  / 15.01.2008 13:09 
gdzie Ty widzisz damę ? 
~olo  / 15.01.2008 13:20 
MYK-alscy zawladną FSK!!! Jesteśmy rewelacyjni, nie dość ... 
... ze dzieki zaledwie kilku zdolnym intrygantkom i plotkarkom rozwaliliśmy calkiem kiedys dobre forum, to teraz będziemy dyktowac tutaj warunki. Intrygi PiSu przy ... 
~struMYK  / 15.01.2008 12:51 
Lu veritas strMyku,oczywista oczywistosc,nick nie bedzie ... 
... nam dyktowal kogo mamy tutaj tolerowac a kogo nie.Udowodniismy jak sie robi porzadki na forach,zaczelismy je robic na wlasnym i teraz tylko prawomyslni sie ... 
~teraz My..k  / 15.01.2008 13:07 
Alutka.Daj sobie spokój kobieto.Idź na spacer. 
~....  / 15.01.2008 13:12 
A kyszzzzzzzzz,a kyszzzzzzzz ,dosc obienia z normalnych ... 
... forumowiczow niewolnikow myk-alskich 
~goscinnie  / 15.01.2008 13:28 
Nawet , gdyby poszła teraz to i tak znów jak bumerang ... 
... wróci za parę dni . Szkoda słów. Tak wszyscy wiedzą ,ze to ona :) 
~:-))  / 15.01.2008 13:28 
a podobno kolory i grafika na tym forum sa be!,to jej ... 
... slowa ha,ha. 
~stokrotka  / 15.01.2008 13:39 
niestey ale masz racje,medycyna zna takie przypadki i tez ... 
... jest besilna 
~promienie X  / 15.01.2008 13:42 
Dajcie już spokój Alutce , ona naprawdę jest bardzo ... 
... serdeczna i miła , przekonałam się na własnej skórze. Pozdrawiam cmok 
~pomorzanka  / 15.01.2008 13:48 
cześć przyjaciółko Alutki. A słyszałas o dr Jackylu i mr ... 
... Hyde'zie? Zresztą, znasz to z autopsji, nieprawdaż? 
~pogromca bufeto...  / 15.01.2008 14:09 
hej pogromco... doktor Jekyll i pan Hyde ....tak to się ... 
... pisze! I widzę że ty jesteś z tym obeznany 
~eh  / 15.01.2008 14:42 
nie słyszałam ! słyszałam tylko o Dr.Henrym Jekyllem, a ... 
... mizantropijnym Edwardem Hyde'em 
~pomorzanka  / 15.01.2008 14:48 
Nie podkradaj nicków, nawet tymczasowych, klonie jeden. 
~pogromca bufeto...  / 15.01.2008 15:06 
Ci, co podkradają nicki, nawet tymczasowe, to robią chyba ... 
... nie przez złość, ale z głupoty i tępoty, nie potrafią nic dla siebie wymyślić.  A najgorsze są te nawiasiki, małpy, linie faliste czy dwukropki.  To już jest ... 
~forumSK  / 15.01.2008 16:51 
Mowisz o sobie olu,hajduczku>tylko ty tu macisz, reszta ... 
... jest oki 
~mykmyk  / 15.01.2008 17:04 
Jak to zabolało tych klonów, głupota i tępota, fajowo ... 
... trafiłeś, w dziesiatkę. 
~mykmykmyk  / 15.01.2008 19:17 
phi!,dawno juz to zrobili,wystarczy poczytac niektore ... 
... kompanki od piwa i juz wiadomo kto tutaj rzadzi. 
~bachora  / 15.01.2008 13:46 
dobrze ze ktos podjal ten temat.Mykalscy wszedzie gdzie ... 
... sie pokaza chca dyktowac swoje wrunki,jednym z ich zamilowan to tworzenie regulaminow do regulaminow i tak sie bawia nami od rana do rana.Oni bez narzucania ... 
~s-Myk  / 15.01.2008 14:40 
Mykalscy moga robic i pisac gdzie sie im podoba pod ... 
... warunkiem ze maja zaliczone punkty u TWA kiedys ochwaly i stopnie ,szkoda ze je zdjeli bylo sie z czego posmiac... 
~zbieracz szkielek  / 15.01.2008 15:02 
podobno Myki sie rozlatuja,Prezio ucieka,inna Vipka tez ... 
... zlozyla rezygnacje,czy to prawda co wiewiorki mowia? 
~obilo sie o uszy  / 15.01.2008 15:22 
a chcieli zatopić łajbę Zś  hahaah a sami toną  ... 
... huraaaaaaaaaaaaaaa 
~:-))  / 15.01.2008 17:31 
Skąd  to wiesz i kim jesteś, czy Ty czasem nie taki Kloss ... 
... i tu i tu, komu właściwie kibicujesz  ??? 
~zapytanko  / 15.01.2008 17:37 
Jakiż wysoki poziom tej dyskusji.... 
~Zosia  / 15.01.2008 15:23 
Myki to juz historia,jakies niedobitki jeszcz tam ... 
... grasuja,ale w sumie to nuda.. 
~spawacz forum  / 15.01.2008 15:26 
Z tym się akurat zgodzę, najlepszych, którzy ubarwiali i ... 
... praktycznie prowadzili to forum swoimi pomysłami, kolorytem,serdecznością, albo wykreślono, albo sami zrezygnowali. Został prawie sam beton, trochę szkoda. 
~SK  / 15.01.2008 17:05 
MYK-alscy chcą zawładnąć FSK!!! ... a może ODWROTNIE ? 
~OSSERVATORE  / 15.01.2008 17:52 
Prowincjale i Ty tutaj sie szwendasz?,jak nisko upadles. 
~mozeciemidpisac  / 15.01.2008 18:06 
wazne ze jest modzio TOTO,on nawet za ksiedza ostatnio ... 
... robil,koledujac na innym forum 
~mo.  / 15.01.2008 18:11 
jaki z niego ksiądz on przecież jest kelner-bufetowy :) 
~eh  / 15.01.2008 18:33 
Jak narazie jest to forum ogólnodostępne, kazdy może pisać. 
~Niuśka  / 15.01.2008 18:16 
dobrze ze to zauwazylas Niuska,bo nie wszystkie etatowe ... 
... myczki zrozumialy sens i idee tego forum.Biegnij pocieszyc Kyszzzzzzzz bo ona moze na prawde skonczyc z Wami i zostaniecie ..sierotki Marysi 
~ka Myk  / 15.01.2008 18:48 
Właśnie o to narazie Niuśka idzie . Jak sie tu jakieś ... 
... mondre wtrącą , może być po narazie i wtedy dołącze do prezydenta 
~abstynent  / 15.01.2008 18:54 
A kto sa sa ci mykalscy,jacys emigranc z Irlandii? 
~??????  / 15.01.2008 19:45 
I przywieźli ze sobom jakiegoś TWA chyba jakiś agent? 
~!!!!!!!!!!!  / 15.01.2008 20:45 
1 2 3


  16.01.2008 12:19
~myk
po co to kopiujesz skoro co drugi post jest Alutki ;)) weszła na masze forum z zażądała aby ją wykreślić , więc to zrobiliśmy od razu , a teraz ma pretensje , ze figuruje jako gość


  16.01.2008 14:22
~wściekły układ
Jutro kolejny miesiąc upłynie , jak Sonieczka od nas odeszła. Proszę więc, by - choć w tym dniu - zachować należytą temu wydarzeniu powagę. Kopisto- bardzo proszę -  po raz kolejny - byś miast przedrukowywać nam jakiś bełkot, przyłączył do nas rzeczowymi wpisami. Rozmawiamy tutaj nie o problemach FSK , ani jakiegokolwiek forum, nie o tym kto kogo, komu, kim czym, o kim o czym i co powiedział lub sądzi, ale o sprawach, które nurtuja nas tu i teraz. Cytowane przez Ciebie wypowiedzi, nijak się mają , do prezentowanej tu linii wpisów. Swoje zdanie zdążyliśmy już sobie wyrobić i nie ma sensu dalsze drukowanie czegoś, co - jeśli kto zechce - przeczytać można własciwy link znajdując. Bardzo proszę o zaprzestanie przedruków. Poglądów to naszych na poziom prezentowany na forach nie zmieni, a skupić się wokół spraw zasadniczych przeszkadza.


  16.01.2008 14:28
~adorator66
Widze ze nie ma dnia by jaks niespodzianka na nas nie czekala.Drogi WU i Ty uwazasz ze nie mamy co komentowac?Wg mnie czas cos zrobic z naszym Misogino,tak dalej nie moze byc.A szkoda by sie z Wami pozegnac.Dzis posty autorstwa Krzysia,Hrabiny i nadzwyczajnie urokliwa bajka Wscieklego pozwalaja na nutke optymizmu.Witam nowa Misoginianke,ale odnosze wrazenie ze juz sie gdzies Ludmilo spotkalismy.Zostan z nami.Mysle ze Hrabinie juz przeszla zlosc i nie bedzie pisala mojego nicka w cudzyslowiu.Pozdrawiam.


  16.01.2008 14:35
~kinga
Popieram sluszny glos WU.Moze juz dosc zasmiecania tego watku?Post wyzej Wsciekly napisal dostatecznie zwiezle i jasno co myslimy o osobach ktore chyba z nudow i glupoty wdzieraja sie z zabloconymi buciorami.Misoginianie zachowajmy spokoj.


  16.01.2008 14:35
~m
Ludmiła to nasza Alutka


  16.01.2008 14:51
~milczek
Och jakby sie przydala Helcia number lan,albo Gazdzina.Dranstwo sie rozplenilo tutaj wyjatkowe.No coz Pan Bog roznych ma lokatorow,mam nadzieje ze w odpowiednim czasie kazdego z nas sprawiedliwie oceni.Do was pisze zakute lby ,sliniace sie na widok zmieszczonych przez was idiotyzmow.Radze wam iddzie sobie na spacer,nie zasmiecajcie nie tylko ten ale i inne watki.Ciezko mnie wyprowadzic z rownowagi ale dzis miarka sie przebrala.Przepraszam wszystkich ktorych ten post nie dotyczy,brawa dla Etyka i pozostalych Misoginian za piekne wpisy.


  16.01.2008 14:58
~Mirka
Przyjaźń, to dzielenie życiowych powodzeń i niepowodzeń. Przyjaciel to "drugie ja" (Teofrast z Eresos), "połowa duszy mej" (Horacy). Cechami przyjaźni są: zaufanie i wierność, życzliwość i szczerość; Arystoteles rozróżnił 3 rodzaje przyjaźni: opartą na wzajemnej korzyści, na przyjemności i na doskonałości.
Już na tyle mnie poznaliście, że wiecie jak często sięgam po pomoc "mądrych ludzi" jak ich w myślach nazywam. Jak często podpieram się ich słowami. Teraz również korzystam z ich pomocy.
Przyjaźnie mają miejsce między użytkownikami internetu. Część z nich opiera się tylko  na kontaktach w Cyberprzestrzeni, część połączyła ich w normalnym, rzeczywistym świecie. 
W sieci trzeba zaistnieć, pokazać się poprzez np. zabieranie głosu na forum, pisanie komentarzy. Tylko w ten sposób można zwrócić na siebie uwagę, zachęcić kogoś do polemiki, a stąd już jeden krok do zawarcia znajomości, która z czasem może przerodzić się w przyjaźń. 
Gdy ktoś nas lubi, staramy się odwzajemnić tę sympatię. Nasze poczucie własnej wartości wzrasta, czujemy miłe oszołomienie i satysfakcję. Sama świadomość, że ktoś darzy nas sympatią, może być zastrzykiem świeżej energii dla naszego "ja"  Kolejny kontakt z tą osobą będzie bardziej serdeczny, bardziej przyjacielski. Osoba ta odwzajemni naszą serdeczność. 
Zaufanie, wierność, życzliwość i szczerość, to według definicji cechy idealnej przyjaźni. Wiele znajomości internetowych się nimi charakteryzuje. Większą mamy skłonność do otwartości skryci za monitorem komputera. Często więcej wie o nas ktoś z drugiej strony monitora, niż ten, który siedzi obok nas, w tym samym pokoju. Łatwiej nam mówić o naszych uczuciach, emocjach klikając w klawiaturę. Wypowiedzianego słowa cofnąć się nie da, tak jak skorygować pisane.
W cyberprzestrzeni wielu ludzi znalazło przyjaciół, sama ich tutaj spotkałam.Mogę na nich polegać, mam do nich zaufanie, mam ich wsparcie w trudnych chwilach. Z mojej strony mogą liczyć na to samo.
Są też inni, ci, którzy nie potrafią nikogo obdarzyć zaufaniem, ci, których las skrzywdził. Oni chcą wszystko zniszczyć, wyśmiewają się z przyjaźni, szydzą z dobrych obyczajów, za nic mają prośby, tłumaczenia. Oni wiedzą wszystko najlepiej, oni są królami przestrzeni. Wszystko ma dziać się tak jak oni to sobie poukładali. Ktoś się wyłamie z zawiasów, zostaje napiętnowany, niszczony wszelkimi sposobami. Nie wiem, czy nie wiedzą, czy wiedzieć nie chcą, jaki wpływ ma na ich "ofiary" atak, który im urządzają. Do czego mogą doprowadzić szyderstwa, kpina, oskarżanie. Warto o tym pomyśleć, zanim coś złego na kogoś się napisze.
Jutro kolejny miesiąc mija, kolejny miesiąc bez Soni, Postarajmy się być mili dla wszystkich, nie zakłócajmy dnia tego nikomu nie róbmy przykrości. Jesteśmy Jej to winni. Wiele wspaniałych chwil Jej zawdzięczamy, Ona nas połączyła, pokazała jak wielka jest siła w przyjaźni, w krzewieniu dobra. Uśmiechnijmy się do wspomnień, uśmiechem witajmy się, co dzień., z uśmiechem żegnajmy.



  16.01.2008 15:14
~hrabina bałkańska
Adoratorze myśmy już zrobili. Dobrze wiesz, że mamy swoje Forum, że można na nim pisać i bez logowania więc co za problem wpaść tam i spędzić chwilę w spokojnej atmosferze? Tutaj niestety nie mamy wpływu na pewne przykre zjawiska ale na prośbę naszego Przyjaciela dalej tu trwamy i staramy się by ten wątek założony przez Sonię dalej żył. I będzie żył dopóki się da, bo Przyjaciele Soni żyją, są wśród nas, są tacy którzy znali Ją osobiście. Wątek żyje bo idea Soni żyje, żyje Przyjaźń którą Ona nas połączyła i tak już zostanie. Dziś nie wyobrażamy sobie naszego dalszego życia bez udziału w nim naszych Misogińskich Przyjaciół bo więzi nas łączące są już zbyt silne, zaangażowani jesteśmy emocjonalnie. Łączą nas również i poglądy. 
Piękny kwiat zasadziła Sonia, a tym kwiatem jest właśnie ta nasza przyjaźń. Pielęgnujemy ten kwiat -  tutaj, na  drugim Forum i w życiu prywatnym poza internetem. Jeśli nawet uschnie kiedyś to płatki jego ułożą się w ścieżkę do Nieba...


  16.01.2008 15:55
~zygotka ślicznotka
Czytałam o Pani Soni. To smutne co się stało ale już wiem - chciałabym być taka jak Ona gdy urosnę.

  16.01.2008 16:45
~hrabina bałkańska
Wczoraj Klara napisała nam o swojej choince, która powędrowała do ogrodu... U mojej Mamy choinka stała zawsze do 2 lutego, Tata miał swój sposób by jak najdłużej była swieża i nie traciła igiełek. Jaki to był sposób nie wiem - swój sekret zabrał ze sobą... Pamiętam, że była zawsze ogromna, do samego sufitu, wszystkie ozdoby były srebrne - i szyszki, i sople i bombki,  światełka i anielski włos też były białe. Ta srebrzysta choinka to była moja bajka, moje schronienie gdy w ciszy chciałam  pobawić się z Jagódką. Jagódka to była moja ulubiona lalka szmatka, rosła razem ze mną bo rosła liczba zszywanych pieczołowicie przez Mamę dziur na "ciele" lalki. Pamiętam jak płakałam gdy Jagódka dokonała swojego lalkowego żywota - Mama włożyła ją do wyścielonego watą pudełka po butach, a ja wsunęłam pudełko do pieca. Mama pocieszała mnie i głaskała po warkoczach i razem słuchałyśmy trzasków w palenisku. Tłumaczyła, że z lalkami jak z ludźmi - też odchodzą, ale pozostawiają trwały ślad w nas, a tym śladem jest wspomnienie i że trzeba dbać by każde wspomnienie przechowało się w innych. Trwałość wspomnień podpowiada czy są one dobre czy złe... Rozbieraniu choinki też towarzyszył rytuał - Tata rąbał ją na małe kawałki, zmiatał pieczołowicie rozsypane igiełki i wszystko wędrowało do pieca. Po domu ostatni raz roznosił się zapach igliwia, znak że coś odeszło, ale odeszło by znów za 11 miesięcy wrócić.
Nie ma już tamtej choinki, nie ma Mamy i Taty, nie ma Jagódki. Zostały stare zdjęcia i wspomnienia z lat dziecinnych, jakże piękne i wzruszające wspomnienia...   
Moja choinka dalej stoi, śmieje się do mnie kolorowymi światełkami odbitymi w ozdobach. Do schowka powędruje 2 lutego. Będzie mi smutno się z nią rozstawać ale będę na nią czekać z utęsknieniem do kolejnych Swiąt...


  16.01.2008 17:04
~obserwator
Witajcie Misoginianie. Jak latajacy holender dzis jestem tu jutro tam i nie zawsze mam okazje do was zajrzec. Kawa juz pachnie, dymek sie snuje a na ekranie znajome imiona i bajka Wscieklego Ukladu pieknie dopisana przez Hrabine. Teraz skok do postu Wscieklego, milczka i Mirki. I znow piekny wpis Hrabiny. Jak wy to robicie ze mozna was czytac bez konca, ze cos przyciaga czlowieka do tego miejsca? Odpowiedz chyba znam, trudno oprzec sie waszej przyjazni ktora jak pisze hrabina pielegnujecie i ktorej bronicie. To prawda, ze trzeba tak zyc by pozostawic po sobie jak najlepsze wspomnienie. Po was na pewno zostanie moi Misoginianie.


  16.01.2008 17:35
~wściekły układ
Afryka , to kontynent ludzi w Boga wierzących. Ludzi, co w niebezpieczeństwa chwili, schronienia w murach Kościołów szukają. W Kenii  - kraju od wschodu z Sudanem graniczącym, ufnych w magiczną moc kościelnego azylu było czterdziestu. Schowali się przed napastnikami za podwojami luterańskiego kościółka. Matki i dzieci. Na zewnątrz niewielka grupa broniących ich mężczyzn - mężów, ojców, braci. Wzdłuż ścian poustwiali rowery , na których przyjechali u Boga ratunku szukając. Oprawcy przyszli z daleka. Przez dni parę w maczety, pałki, łuki uzbrojeni , jak psy gończe ofiary kolejne osaczali. Po to , by zabić, dlatego tylko, że z plemienia innego byli. Najpierw zabili wartowników. Potem ściany świątynki materacami obłożywszy , ropą oblawszy, łańcuch na drzwi założywszy, by drogę ucieczki odciąć, ogień podłożyli. Jedna z matek z dzieckiem na ręku z piekła ognia się wyrwała. Kiedy gasiła płomienie trawiące włosy, dziecko z Jej rąk wypadło. A wtedy jeden z oprawców maleństwo pochwycił w ogień na powrót rzucając. Pozostały zwęglone rowery oparte o zrujnowane mury kościółka glinianego. A w samym sercu kościoła nadpalony inwalidzki wózek.
Mordercy otrzymują od zleceniodawców tych gwałtów 8 dolarów za każdy spalony dom, 16 zaś, za każdego ......... zabitego wroga. I piwa do woli. Trzydzieści pięć złotych. Tyle warte jest życie drugiego człowieka. Czytamy często, o bezsensownej śmierci kogoś na ulicy, taksówkarza. Zabitych i obrabowanych. Gazety krzyczą tytułami - zginął dla kilku złotych. Dziś setki, tysiące może giną za zysk niewiele większy. Fala przemocy rozlewa sie po Kenii. Falą kolejną powraca.
Post znakomity Etyka czytam, i do analizy słowa "tolerancja" powracam. Do słowa, co, jak każde inne granice ma swoje. Tą granicą jest chwila, w której widzimy zło. Zło, które zawsze jest występkiem przeciw komuś, czemuś. Przeciwko człowiekowi ,lub idei, prawu jest wymierzone. Przeciw powszechnie przyjętym standardom. Przeciw temu, co ogół akceptuje. Przeciw odwiecznym prawom naturalnym. Takich "przeciw" wymieniać by można wiele. Od wieków na świecie całym takich wrześniowych nowojorskich poranków z 2001 r jest bez liku. Różne są jeno barbarzyństwa przyczyny i rozmiary. Ale wszędzie dobro, pragnienie miłosci, stabilizacji, ładu toczy nieustanną walkę z przemocą , gwałtem. Także i świadomą głupotą. 
Rozmawialiśmy kiedyś o "granicy własnej wolności", o dopuszczalnej rezygnacji z siebie.. Każdy z nas sam okresla, na ile drugim pozwolić może. Sam decyduje o stopniu dopuszczalnej wobec siebie agresji, chamstwa, napastliwości, poniżenia, naruszenia godności . Wytrzymałość każdego z nas jest inna. Ale bunt wobec tych, co prawo łamią, nie jest braku tolerancji wyrazem. Jest buntem przeciwko złu. Jest z buntem tym walką bezpardonową.
Ofiary kenijskich oprawców mają najczęściej nie rany postrzałowe, ale zadane pięścią, kijem, maczetą. Są i te postrzałowe - strzałą z łuku wypuszczoną zadane. Czy świat naprawdę dziczeje ? Czy nienawiść czlowieka do człowieka sięga już tak daleko, ze narzędzie gwałtu jest obojętne ? Staje sie nim więc nie tylko karabinowa, armatnia kula, ale broń rodem z cywilizacji zaczątków. Także i ogień, który cywilizację tę tworzyć pozwolił. Liczy się jedynie efekt docelowy - zabić, czymkolwiek, byle zabić. 
Według Majów kalendarza, era obecna ogniem zostanie strawiona. Może tam w luterańskim , kenijskim kościółku wzniecono tego ognia zarzewie ? Może słowa, którymi też zabić drugiego można, raz po raz - jak ogień- na różnych forach wzniecane, są jako materace naftą nasączone oparte o ekrany komutyjerów naszych? Może zapałkę wyjąć wystarczy, o brzeg pudełka potrzeć i wzniecić, wzniecić kataklizm, od którego ratunku nie będzie..... 
Powiedz Etyku Drogi, czy po to właśnie ogień Bogom wydarto ? Po to mowę , litery, wyrazy wymyślono ?


  16.01.2008 18:49
~Sorellina
Kochani Misoginianie,kochani Przyjaciele Soni,kochani moi Przyjaciele! Przyjaciele..przyjaciele...przyjaciele... mogłabym bez końca powtarzać to słowo.Po to choćby,by słuchać jego brzmienia,jak czarodziejskiej muzyki na skrzypcach Hrabiny wygrywanej,muskającej policzki, jak motyl stepowy, czasem gniewnej, jak Tasman Wściekłego Układu, czasem łagodnej, jak słowa Mireczki, radosnej jak wiewióreczka Basi, z serca najwierniejszego  naszego Fedele płynącej... Muzyki wielogłosowej, różnotonowej, przez Sonię zebranej  w brzmienie jedno,w harmonię  wielobarwną Przyjażni...
Jej dżwięki zagłuszają, odsyłają w niebyt kakofonię złości, małostkowych sporów, fałszywych nut "poprawiaczy" niedoskonałości naszych.
A  świeże tony wciąż nowych Przyjaciół nową melodię tworzą... nową a jednak tę samą...


  16.01.2008 19:07
~KLARA
"Spróbujmy razem polatać" śpiewa pięknie Ewa Bem na swojej nowej płycie..Czytam opowieść Hrabiny i jak to zwykle bywa,jedno słowo czułą strunę w mojej duszy poruszyło-WARKOCZE.W dzieciństwie marzyłam o warkoczach i grzywce,niestety włosów starczało na mysie ogonki,więc Mama wybrała fryzurę:z tyłu po męsku,z przodu do pół ucha!I o grzywce ze względu na wicherki nie mogłam marzyć,jaki to był kiedyś dramat...


  16.01.2008 19:08
~f.m.
Na tym zasmieonym(niestety) przez invaderow watku jak kazdego dnia mozna znalezsc cos dla siebie .Podobnie jest dzis,swetny komentarz o tolerancji Etyka,basniowa opowiesc WU,pelne emocji a jakze wywazone przemyslenia Mireczki o przyjazni,wreszcie wspomninia Hrabiny,powracajacej w lata odleglego dziecinstwa.Moze wlasnie dlatego nie powinnismy oddac skrawka tych goscinnych stron,nie ulegac natretnym ludziom,ktorych los,zycie(?) pewnie gorzko doswiadczyl,stad w nich tyle goryczy ,zlosliwosci darmowej ktora nam serwuja bezustannie.Nie potrafili lub moze nie chcili odnazezsc sie wsrod ludzi,wykrzesac z siebie odrobine dobra ktora moglaby zaowocowac nowymi znajomosciami,przyjazniami,slowem poczuliby sie mniej samotni.Ten watek jest zapoczatkowany przez Sonie,to dzieki Niej jak slusznie pisza nasi Misoginianie zawarlismy znajomosci,przyjaznie.Ona dala nam przyklad ze warto obdarzyc sie zaufaniem,zyczliwoscia,wzajemnym zrozumieniem.Z lepszym czy gorszym skutkiem staralismy sie przez te pol roku kroczyc Jej sladami,za Jej wskazowkami.Do naszego korowodu przylaczylo sie wielu wspanialych ludzi,dzis moge powiedziec wiernych towarzyszli doli i niedoli,w kilku przypadkach Przyjaciol na dobre i na zle.Kopisto,Pielgrzymie i Wy wszyscy zablakni przechodnie pytam :czy na prawde tak trudno jest zrozumiec ze nic,powtarzam nic! i nikt nie jest w stanie zburzyc naszych przyjazni i zachwiac naszych pogladow.Jesli czujecie ze jest Wam tutaj dobrze,przylaczcie sie,podyskutujmy,pospierajmy sie jezeli zajdzie taka potrzeba,sprobujmy wspolnie cos dobrego zrobic na miare naszych skromnych mozliwosci,darujmy sobie i innym ten festiwal zlosliwosci.Prosze Was uszanujcie nas,nasza odrebnosc jezeli takowa istnieje,nie czyncie rzeczy zlych ktorych moglibyscie kiedys zalowac.Moich kochanych Przyjaciol prosze o wyrozumialosc i przebaczenie osobom ktore byc moze nie zdaje sobie sprawy z ciezaru grzeszkow jakie popelnili.Dzis przywolam ulubione pozdrowienie Sonieczki:Sia lo dato Gesu Cristo.
Wierze ze jutrzejszy dzien bedzie dniem zadumy i refleksji nad nami samymi.


  16.01.2008 21:11
~wściekły układ
ON S'ENGAGE, PUIS ON VOIT - wprzódy wejść trzeba, , w sprawę się uwikłać, potem zobaczy się, co dalej robić.
Śmiała ta dewiza życiowa, jego akurat do zarozumialstwa , przekonania o własnej wielkości, niepowtarzalności, a w końcu i zguby przywiodła. Ekspansywność jego zbyt wielką była, nonszalancja, brak szacunku wobec wrogów, ku do dziś owianemu tajemnicą końcowi na zesłaniu doprowadziła.
Jak jednak wyglądałoby jego życie, gdyby z drugiego rzędu wydarzeń zdecydował się je obserwować ? Gdyby wybrał przeciętność, wtopienie się w tłum, wygodne, bogate życie, bez wyzwań, bez ryzyka, bez balansowania na linie ? Bez przygody ? Bez wyzwan ciągłych ? Czy dziś istnienie jego ktokolwiek dziś by wspominał ? Czy Nostradamus w swych przepowiedniach profetycznych wizję jego rządów by oddał, rolę w świata historii uwzględniwszy ? Takich, jak Napoleon, co czynami nietuzinkowymi w historii się zapisali, jest wielu. Wielu też do historii przeszło wskutek działań zaniechania. Przeszli do niej ponieważ, biernie złu się przyglądali, walki należytej mu nie wydając. Przeszli, ponieważ udawali, że nie widzą. Przeszli, ponieważ działać się bali. Przeszli ponieważ pocieszali siebie i innych, że wybór ich był słuszny. Że inaczej się nie dało. Że czyn dany przyniósł pożytek im samym,  rodakom, światu.
I w końcu istnieje potężna rzesza tych bezimiennych bohaterów, którzy maksymę Napoleona w pamięci mając, śmialo w przyszłość kroczyli, nowe wyzwania podejmując. Działania skromne, ciche, nie dla poklasku, zachwytu, splendorów. Nie dla osobistych sukcesów osiągnięcia. Kimś takim była Sonieczka nasza. I Ona wszak nie była biernym historii konsumentem, biernym wydarzeń uczestnikiem. Była tą, którą wyzwań szukała. Tą, która , jak "pchełka" w jednym miejscu usiedzieć nie potrafiła. Była tą, którą miękkie siedzenie fotela uwierało. Była tą, która wydarzenia śledząc, analizując ich wagę i treść zadawała sobie nie pytanie :  czy, ale jak w wir ich się włączyć. Działania te często spontaniczne były, często perspektyw pozbawione, często najeżone niebezpieczeństwami. Nie znaczy wszak, że rozsądku, sensu pozbawione. Za to często w istocie treść motta Napoleona wypełniające. Oto trzeba drzwi otworzyć, by wgłąb pomieszczenia spojrzeć. Ocenić jacy ludzie, jakie przedmioty je wypełniają i jak można żywym pomóc, mebli nie przestawiając, nie niszcząc. Mebli , z  których wiele tajemne szuflady bibelotów niezbędnych pełne posiada.
Do Afryki bieżąc miała pewnie mierną wiedzę o tym, co spotkać Jej przyjdzie. Być może zastana rzeczywistość była potworniejsza, niż przypuszczać w najgorszych mogła przeczuciach. Niejednokrotnie zapewne improwizować Jej dane było. Niejedno też dzięki temu doświadczenie zdobyła. Niestety nie będzie Jej dane wiedzą tą z nami się podzielić, doświadczeń tych wykorzystać. Odeszła..... Żegnając się z nami nie żałowała decyzji swej, co tak tragiczne następstwa miała.... Nie rozpaczała. 
Zastanawiam się do dziś, co w ostatniej życia świadomego chwili - tuż przed wprowadzeniem w śpiączkę farmakologiczną - myślała. Może po raz ostatni spojrzała w okno szpitalnej sali, by na tamten świat wspomnienie promieni słonecznych zabrać ? Zabrać zapach lata, barwę liści, kształt rzymskich architektury zabytków , szum ulicy? Może przez korytarza szybę posłała ostatni uśmiech ku Marco ? Może dłonią jaki gest w jego stronę uczyniła ? Może w twarze kolegów patrząc mówiła nic to........
Potem był już tylko sen umierania pełen.........
Knieja zamarła. Serca jak ogłuszone na chwilę tętno swe wstrzymały. Ku kamieniowi spoglądam.... Siedzą tam wszyscy, jak w moim śnie, jak w porannej kniei wizji. Jest i Puchatek i Prosiaczek i Kłapouchy. Są dziki i Tasman siedzi. Maleństwo u stóp Krzysia przykucnęło. Nawet Tygrys nie hasa, serc nie trąca. Patrzą ku mnie, jakby niepewni gdzie kroczyć mają, jakie drzwi otworzyć, co robić w sieroctwie swoim.
Los ślepy sam napis dziś przed namiotem ułożył.
JE M'EN VAIS CHERCHER UN GRAND PEUT - ETRE........................


  16.01.2008 23:12
~ETYK
W niebie było czterech Bogów, każdy z nich stworzył człowieka. Bóg Żółty stworzył z gliny Czerwony z drewna, Czarny ze złota, Bezbarwny z części swego ciała. Człowiek dwóch pierwszych Panów okazał się słaby. Na Ziemię Bogowie zesłali człowieka stworzonego przez Pana Czarnego i Bezbarwnego. Złoty był piękny, wytrwały, ale nie mógł się ruszać, myśleć, mówić. Człowiek Pana Bezbarwnego był biedny, ale pracowity, dobry, religijny. Człowiek stworzony z ciała spotkał człowieka ze złota, jego dobroć, miłość obudziła serce w złotym człowieku. Od tamtej pory żyli w zgodzie, pan bogaty i pan biedny. Bogaty musiał pomagać biednemu.

Majowie stworzyli wyjątkową cywilizację. Głównym ich zajęciem było rolnictwo. Uprawa roli, hodowla zwierząt, rybołówstwo, łowiectwo.

Miasta ukryte w dżungli, budowle bez użycia metalu, nie znali koła, posługiwali się pismem, mową. Matematyka, astronomia, astrologia, ich dokładny kalendarz…. Oni nie przywiązywali wagi do rozwoju techniki, ich życie miało inny sens niż życie nasze. Inna była ich etyka, piękna, trwała, nie zmienna.

Musiała zginąć tak piękna epoka, nie mogła przetrwać.

Inna zasłyszana opowieść jest o Prometeuszu. Mówi ona, jak ulepił On człowieka z gliny i łez, a do serca jego włożył iskierkę ognia, który kilka dni wcześniej ukradł z Olimpu.

Hefajstos na rozkaz Zeusa stworzył kobietę cudnej urody, obdarzonej przez wszystkich Bogów specjalną zdolnością. Pandorą ją nazwano. Szczelnie zamkniętą puszkę w posagu dostała i na Ziemie do ludzi została wysłana. Z otwartej puszki wyszły troski, zmartwienia, choroby, smutki wszelkie. Trapią ludzi do dzisiaj. Prometeusz zabił zwierze, podzielił na dwie części.Jedna z mięsem owinięta w skórę. Druga, kości z tłuszczem. Złożył wołu Bogom w ofierze, Zeus trafił na gorszą część. Srogo został Prometeusz ukarany. Do ściany skalnej przykuty, orzeł wyjadał mu wątrobę, a ona odrastała.

Dzisiaj człowiek docenić znaczenia ognia nie potrafi. Wykorzystuje ogień do własnych celów. Nie ma to nic wspólnego z pierwotnymi zamierzeniami. Daleko odbiega dzisiejsza etyka od etyki Majów. Dzisiaj człowiek zabija, kradnie, napada, nie widzi krzywdy innych. Swoje ego zaspokoić musi każdym sposobem. Podobnie jak Zeus, zawsze musi być najważniejszy.

Nie znam odpowiedzi na Twoje pytanie Wscieklyukladzie. Wspomnienie Majów może coś wyjaśni .

Nie gniewajcie się na mnie, nie mam czasu na pisanie na forum. Czasem zajrzę tu, czy tam i na tym muszę zakończyć. Nikt nie podjął tematu Hrabiny, mój post niezamierzony, impuls. Wybaczcie, za zakłócenie, za wtrącenie swoich poglądów.

Aska - 2011-05-28 13:51:04

17.01.2008 00:23
~alutka51
To już sześć miesięcy jak Sonia od nas odeszła......Wszyscy szukamy dróg, które pozwolą 
nam zbudować własną przyszłość,przekazując sobie miłość...dzieląc i ból i radość,dzieląc 
bunt i pokój,dzieląc wiarę i zwątpienie..Nie jesteśmy samotni,jesteśmi Przyjaciółmi Zjednoczonymi 
na zawsze ...dzięki Tobie Soniu...Dziękuję Ci Sonieczko za wspaniałych Przyjaciół...Za to,że stałam 
się lepsza...DZIEKUJĘ ...Dziękuje Wam moi Przyjaciele.....,że mogę być z Wami...Dziękuję....


  17.01.2008 00:52
~wątpiący
Taaaaaaa.... jasne....


  17.01.2008 07:01
~wściekły układ
JE M'EN VAIS CHERCHER UN GRAND PEUT-ETRE -  udaję się na poszukiwanie wielkiego "być może". 
Słowa to Rabelais'go ostatnie. Czy owo "być może"  też jest rodzajem zwątpienia ? Też niewiary, że to ,co po drugiej stronie może źródłem rozczarowania będzie ? Że może nie na miarę nadziei, marzeń, przemyśliwań, wielokrotnych prób wyobrażenia sobie tego jak "tam" jest, się okaże ? Że będąc tam jakąś siebie cząstką, straciwszy to, co tak realne, wiarygodne, namacalne, niezaprzeczalne, bo materialne będziemy do powrotu tęsknić ? A może kilka tych słów wielkość człowieka, wiecznego odkrywcy wspaniałość  oddaje ? Może to właśnie kwintesencja aktywnego podejścia do życia, w którym więcej jest ciągłych niepewnych pytań, niż pewnych odpowiedzi. Więcej zagadek niż rozwiązań. Więcej odkrywania niż konsumowania. Przez całe życie wątpieniem ogarnięci jesteśmy - staramy się siebie i innych przekonać do tego co nas otacza. Tego jak pojmujemy świat, jak chcielibyśmy żyć, tego co mówimy, z czego korzystamy. Poszukujemy miłości, przyjaźni. Poszukujemy i.... wrogów - tych faktycznych i tych co imaginację naszą wielkim "być może " wypełniają.
Nie wiemy co jest po drugiej życia stronie. Idąc przez to realne, staramy się żyć godnie. I nie ze strachu, że oto tam, czeka "być może " ktoś, kto rozliczy, ale dlatego, że to daje nam istnienia poczucia pełnię. 
Sonieczka już wie.... Może właśnie słowa wielkiego pisarza w chwilach ostatnich życia wspominała ? Może to z myślą o nieuchronnym oswoić się pozwalało ? Życie Jej ciągłym wyzwaniem, ciągłym nowych "być może " poszukiwaniem było. Poszukiwaniem twórczym, co wątpliwości rozwiewać miało. Poszukiwaniem mobilizującym, gdy tyle jest jeszcze do zrobienia. Poszukiwaniem potrzeb innych. Poszukiwaniem..... siebie.
Minęło pół roku od dnia tamtego. Świat pędzi naprzód i my - zmieniając się nieustannie - kroku staramy się mu dotrzymać. I każdy sam na pytanie musi sobie odpowiedzieć, jakie jest owo jego "być może".
Przed namiot mój tedy wychodzę, smutniejszy dziś niż zwykle. Zostawiam w nim Tasmana w przekrzywionej na łebku szlafmycy, i Honoratkę przez sen mruczącą. Puchatek przez sen mlaska beczułkę "mjodu"  pewnie śniącego, ufnego, że "być może" słodkością ukochaną po brzegi jest wypełniona. Kłapouchy porcję ranną siana pojada. A Maleństwo za ogon targa Tygrysa śpiącego, który łapą się bezwiednie ogania. Sowa z motylem stepowym cichutko szepce. Krzyś nowy wiersz pisze, w nadziei wielkiego "byc może " odkrycia.
Na paluszkach wychodzę, ku niebu poglądam w pióra białego oczekiwaniu, w uśmiechu Jej dobrych oczu tęsknocie.


  17.01.2008 08:21
~gaja
Mysle ze kazdy z nas kto w te lipcowe dni pelne zgrozy  i nadzieji poznal Sonie pozostal pod silnym wrazeniem Jej osobowosci.Zapewne niespodziewalism sie ze Jej odejscie nie bedzie koncem a pocztkiem nowej przygody na tym swiecie.Nie raz wspominamy Ja,nie tylko kiedy przychodzi kolejny 17-ty kazdego misiaca.Czy zrobilismy wszystko o co nas niesmialo prosila?,chyba nie ,choc wielu z nas zapewno bardzo sie staralo.Nie zmienia to jednak biegu zdarzen,jestsmy razem,wspomagmy sie ,pamietamy o sobie,nic i nikt juz ego nie zniszczy.Pragne podziekowac za wyjatkowo pozyteczne wpisy Etyka i za wzruszenia jakie mnie ogarnely po przeczytaniu wpisu Wscieklego.Zyc bedzimy tak dlugo jak dlugo pozostaniemy w pamieci innych,zatem Sonia jest z nami i niech tak juz na zawsze pozostanie.


  17.01.2008 08:42
~bastek
Ja nie mam watpliwosci ze gdyy nie Sonia nie poznalbym tylu wspanialych ludzi.Bylbym zapewne ubozszy o nauki i doswiadczenia zyciowe.Pamietajac dzis o Soni pamietamy rowniez o nas.Pozdrawiam.


  17.01.2008 09:13
~sMyk
Przestancie sie czepiac porzadnej kobiety.Krew was zalewa ze wasze forum zdycha i szukacie kozla ofiarnego ktory nic z tym nie ma wspolnego.Sami jestescie beznadzieja,ja sie o tym przekonalem jak zaczely rzadzic te kobitki z TWA.Tutaj nie pisze ale lubie wpadac,bo niektore teksty sa wysmienite,czego na tym forum o ktorym kazdy wie co to za forum nie ma.Chcielibyscie miec takich tuzow internetowch jak Wsciekly,Hrabina,albo Basia,ba wszystkich Misoginian,he?.


  17.01.2008 10:43
~kitlinska
Gdyby nie dzisiejsza data,jakze symbolczna,data odejscia naszej kochanej Przyjaciolki kto wie jak potoczylyby sie nasze losy,czy jeszcze pobywalibysmy razem?.Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie,wazne jest jednak ze te szesc miesiecy pozwolily nam sie blizej poznac a mysle ze i polubic.Nieraz kiedy mi ciezko wracam do starych watkow,jest jakas magia wlasnie w tych "odlezalych" nieco zapomnianych.Piekny wpis Hrabiny na pozegnanie Soni,niezliczone posty nestrudzonego Przyjaciela Dottore,Basi i wielu wielu drogich Misoginian.To nic,nic to ze czasem ktos probuje bezmyslnie zaklocic spokoj tego watku,o jego sile i niezniszczalnosci decydujemy my i nikt nam tego nie zabierze.Pozdrawiam.


  17.01.2008 10:48
~milczek
Wole dzis pomilczec,zadne slowa nie sa w stanie oddac stanu mojego ducha,smutno mi.Jedno napewno cisnie sie kazdemu  z nas na usta:dzieki Soniu!.Pamietamy o Tobie.


  17.01.2008 11:32
~hrabina bałkańska
Dziękuję Etyku.
Gdy wydaje się nam, że wśród nas nie widzimy takich z których warto przykład brać albo jeśli uważamy, że ta droga zawiera wiele niejasności, jeśli dochodzimy do wniosku, że to i tak nie ma sensu bo wkoło nas jest tyle zła, że jeszcze jedno nie robi różnicy to rzeczywiście lepiej wrócić do mądrości przodków. Chociaż...  znajdzie się ktoś kto by udowodnić, narzucić autorytet nie zawaha się obalać te już utwierdzone, które przetrwały wieki i pokolenia, te aktualne wczoraj, dziś i jutro, zapomina, że narzucany autorytet przestaje nim być. Wściekły Układ w swoich opowieściach kontynuuje dyskusję choć pozornie tego nie widać ale odkrywając tajemnice i bogactwo duszy ludzkiej, ukazuje co warto cenić w człowieku, jak warto żyć by przejść godnie przez życie i u jego schyłku nie żałować, że się żyło, mieć pewność że krzywdy nikomu nie przyczyniło. Kreujemy się ludźmi cywilizowanymi. Szkoda, że cywilizacja nie indentyfikuje się choćby ze zwyczajną ludzką przyzwoitością.  Każdemu z nas wpajano zasady zachowania, zasady fundamenty wzajemnych relacji międzyludzkich. Wykształcamy je w sobie przez całe życie, uszlachetniamy lub odrzucamy.  Primum non nocere... To słowa Hipokratesa do których wracam gdy mam jakiś dylemat, słowa wcale nie takie trudne by je wprowadzić w życie. Dzięki nim łatwiej żyć, łatwiej bezboleśnie dla obu stron przeskoczyć to co nam nie odpowiada, czego nie popieramy bo mamy na przykład inny pogląd w danej kwestii. Rada uniwersalna i dla tych życzliwych i dla tych, którym to uczucie jest obce... Rada, która jednak nie zabrania obrony własnych poglądów jedynie narzuca ich wymianie pewien kanon. Etyczny.

Tak Gaju... Soni nie znałam, trafiłam tu w ostatniej chwili gdy cień pająka śmierci stawał się coraz większy aż w końcu nastąpił mrok i stało się to najgorsze z najgorszych. Ale wtedy stało się też to najpiękniejsze z najpiękniejszych - zamiast rozbiec się każdy w swoją stronę zasiedliśmy w namiocie Wściekłego i nie opuszczamy go. Tasman, motyl stepowy, dziki, Honoratka, teraz Tygrysek, Maleństwo i cała reszta Towarzystwa buszująca w namiocie to przecież jesteśmy my. Dowody więzi nas łączącej, więzi którą stworzyła Sonia składamy sobie codziennie, nie tylko tu na forum. To są nasze kontakty poza przestrzenią internetową. Nie ma chwili w której ktoś z Was nie gościł by w myślach któregoś z nas. Tak jak WU w tamte lipcowe dni wracając z pracy biegł najpierw do komputera  zobaczyć czy jest nowy wpis, nowy znak od Soni która gdzieś daleko, w mroku afrykańskiej nocy lub w znojnym dniu, niepewna swojego i dzieciaczków dziś i jutro słała wieści, sama zapracowana i przerażona tym co wokół Niej się dzieje, z epicentrum strasznej wojny słała słowa serdeczne do nieznanych Przyjaciół tak i my teraz od drzwi domu biegniemy najpierw na "Misogino" zobaczyć czy Fedele po szpitalnych inkwizycjach miał dziś siłę skreślić parę słów do nas, czy inna Misoginianka wróciła szczęśliwie do domu po kolejnej służbowej eskapadzie na drugi koniec świata, czyście zdrowi... Coś nieodwracalnego nas połączyło i chyba gdyby nawet Swiat zaczął się kręcić w odwrotną stronę to i to naszych więzi nie zerwie...



  17.01.2008 11:35
~hrabina bałkańska
Dziękuję Etyku.
Gdy wydaje się nam, że wśród nas nie widzimy takich z których warto przykład brać albo jeśli uważamy, że ta droga zawiera wiele niejasności, jeśli dochodzimy do wniosku, że to i tak nie ma sensu bo wkoło nas jest tyle zła, że jeszcze jedno nie robi różnicy to rzeczywiście lepiej wrócić do mądrości przodków. Chociaż...  znajdzie się ktoś kto by udowodnić, narzucić autorytet nie zawaha się obalać te już utwierdzone, które przetrwały wieki i pokolenia, te aktualne wczoraj, dziś i jutro, zapomina, że narzucany autorytet przestaje nim być. Wściekły Układ w swoich opowieściach kontynuuje dyskusję choć pozornie tego nie widać ale odkrywając tajemnice i bogactwo duszy ludzkiej, ukazuje co warto cenić w człowieku, jak warto żyć by przejść godnie przez życie i u jego schyłku nie żałować, że się żyło, mieć pewność że krzywdy nikomu nie przyczyniło. Kreujemy się ludźmi cywilizowanymi. Szkoda, że cywilizacja nie indentyfikuje się choćby ze zwyczajną ludzką przyzwoitością.  Każdemu z nas wpajano zasady zachowania, zasady fundamenty wzajemnych relacji międzyludzkich. Wykształcamy je w sobie przez całe życie, uszlachetniamy lub odrzucamy.  Primum non nocere... To słowa Hipokratesa do których wracam gdy mam jakiś dylemat, słowa wcale nie takie trudne by je wprowadzić w życie. Dzięki nim łatwiej żyć, łatwiej bezboleśnie dla obu stron przeskoczyć to co nam nie odpowiada, czego nie popieramy bo mamy na przykład inny pogląd w danej kwestii. Rada uniwersalna i dla tych życzliwych i dla tych, którym to uczucie jest obce... Rada, która jednak nie zabrania obrony własnych poglądów jedynie narzuca ich wymianie pewien kanon. Etyczny.

Tak Gaju... Soni nie znałam, trafiłam tu w ostatniej chwili gdy cień pająka śmierci stawał się coraz większy aż w końcu nastąpił mrok i stało się to najgorsze z najgorszych. Ale wtedy stało się też to najpiękniejsze z najpiękniejszych - zamiast rozbiec się każdy w swoją stronę zasiedliśmy w namiocie Wściekłego i nie opuszczamy go. Tasman, motyl stepowy, dziki, Honoratka, teraz Tygrysek, Maleństwo i cała reszta Towarzystwa buszująca w namiocie to przecież jesteśmy my. Dowody więzi nas łączącej, więzi którą stworzyła Sonia składamy sobie codziennie, nie tylko tu na forum. To są nasze kontakty poza przestrzenią internetową. Nie ma chwili w której ktoś z Was nie gościł by w myślach któregoś z nas. Tak jak WU w tamte lipcowe dni wracając z pracy biegł najpierw do komputera by zobaczyć czy jest nowy wpis, nowy znak od Soni która gdzieś daleko, w mroku afrykańskiej nocy lub w znojnym dniu, niepewna swojego i dzieciaczków dziś i jutro słała wieści, sama zapracowana i przerażona tym co wokół Niej się dzieje, z epicentrum strasznej wojny słała słowa serdeczne do nieznanych Przyjaciół tak i my teraz od drzwi domu biegniemy najpierw na "Misogino" zobaczyć czy Fedele po szpitalnych inkwizycjach miał dziś siłę skreślić parę słów do nas, czy inna Misoginianka wróciła szczęśliwie do domu po kolejnej służbowej eskapadzie na drugi koniec świata, czyście zdrowi... Coś nieodwracalnego nas połączyło i chyba gdyby nawet Swiat zaczął się kręcić w odwrotną stronę to i to naszych więzi nie zerwie...


  17.01.2008 11:40
~birski i m.
Nie moglo sie inaczej stac,jakem Misogianin spiesze napisac ze zycie,zycie ma sens,swiete slowa Soniu.Pozdrawiam we wlasnym i M. imieniu.Wybaczcie ze rzadko sie wpisujemy ale przygotowania na nowa droge zycia wspolnego..pelna para ida,problem tylko gdzie zamieszkamy czy w B. czy we P?.Jestescie super,pozdrawiamy!.


  17.01.2008 12:01
~adamek
Czy mnie jeszcze pamietasz?Dzien to szczegolnypamietajmy o Soni ale odswierzmy pamiec o Czeslawie,ech lza sie w oku kreci.Pieknie nam sie wpisala Hrabina,to prawda, od tamtych pamietnyc dni lipcowych wiele sie zmienilo w naszym zyciu,mysle ze odrobine na lepsze.Stokrotne dzieki ze dotrwalsmy razem do tej okragle daty.Nie pozwolmy by ten watek umarl,tutaj jest slad naszej przyjazni i wspolnie spedzoneg,dobrze spedzonego czasu.


  17.01.2008 12:07
~wątpiący
Teraz jesteś sMyk? Może smykałka? eeee, chyba nie. Umieramy z tęsknoty zwłaszcza za tobą tuzie internetowy. Buhahahahahahahahahaha.


  17.01.2008 12:53
~hrabina bałkańska
Milczku nie smuć się! Popatrz co się dzieje!!! Dwom sercom Sonieczka pomogła się odnaleźć i szykują się teraz do wspólnej drogi przez życie. Czy to nie wspaniałe? Birski&M odebrała mi mowę ta wspaniała wiadomość i nic sensownego po tej wiadomości nie jestem teraz w stanie napisać. Cieszę się razem z Wami i życzę Wam... Boże! Czego Wam życzyć??? Szczęścia i radości płynących z każdego wspólnie przeżytego dnia. Ach życie! Ty masz sens, naprawdę masz sens...
Adamku o Cześku nie zapomnimy bo o Nim nie da się zapomnieć. Wyrośliśmy na Jego piosenkach, młodzi i gniewni nuciliśmy o mimozach i papugach, ciekawymi życia oczami patrzyliśmy na dziwność tego świata, na prywatkach zamykaliśmy się w pokoju i zapalaliśmy świece by godzinami słuchać Rapsodu, a nasi Rodzice wpadali w przerażenie, że... spirytyści atakują. Ech życie, kocham cię nad życie!


  17.01.2008 13:07
~sirio
Bywaja takie dni ze ..zazdroszcze Soni ze juz nie musi zyc w tym piekielku zimskim.Ale kiedy zal i zloc mi mija to dla odprezenia sie kieruje swoje kroki ku Misogino.I rzadko kiedy sie zawiodlem ,dzisiaj jest podobnie,smutne nasze mysli przeplataja sie z radosnymi.To jz nie tylko przyjaznie sa owocem tego watku ale i pary na dobre i na zle.Powodzenia B&M!.Hrabino,jak dobrze ze dzisiaj Jestes,dziekuje.A Niemena wlasnie sobie pusicilem,nie wiem dlaczego ale najbardziej lubie piosenke "Sen o Warszawie"


  17.01.2008 13:52
~pogromca bufetowych reinkarnacja
Do sMyka.: Alutka.Tu wszyscy zainteresowani wiedzą jak pisze Wsciekły czy hrabina. Nie musisz ich bronić.Ośmieszasz siebie i ich pisząc takie posty. Zastanów się trochę.

  17.01.2008 14:04
~Krzyś ex fabula
Witajcie Kochani !
Tyle razy wywoływanym i wyczarowywanym słowami Wściekłego będąc...
                    wkracza Kubuś  Puchatek !
Wierszem  Jacka Kaczmarskiego. Jednym z Jego ostatnich, z tomiku " Tunel ".

Ostatnia Mruczanka, albo Spleen Kubusia Puchatka
                          Krzysiowi Nowakowi - ku przestrodze... 

Słuchaj, Maleństwo, słuchaj dziecię,
jak Mama Kangurzyca płacze...
Hohonie włóczą się po lesie,
na próżno szuka cię Prosiaczek.
W gęstwinie jego hart nic niewart,
gdy Krzyś się nudzi... bo - dojrzewa.
Wielkie przekleństwo dorosłości
określa marny los zwierzątek:
Królik Puchatka nie ugości,
a Kłapouchy straci wątek -
nie będzie więcej filozofem,
gdy Krzyś okaże się Krzysztofem.
Zabawa się wypełni trwogą;
Krzysztof z weltschmerzem się boryka -
Kłapouchemu urwie ogon,
Z wściekłością prztyknie w nos Królika,
a co najgorsze w tym przekleństwie -
całkiem zapomni o Maleństwie.
Tygrysek tranu nie dostanie,
(namiętność całkiem nałogowa)
z pomocą nie pospieszy ani
z pigułką - Pszemądżała Sowa,
kto zresztą wie, co stara bredzi,
gdy nikt jej nigdy nie odwiedzi?
Kubuś Puchatek, jak do trunku
nad dzbankiem miodu łepek skłania.
Dla znacznie większych to rozumków
sprawy są nie do rozwikłania.
Małe CONIECO nie wyjaśni
jakże tu żyć po śmierci... baśni.
Kiedyś drewnianym pudłem duszy
potrząśnie Krzysztof, jak skrzypcami.
Może się nawet trochę wzruszy,
lecz raczej wzruszy - ramionami.
Bo, chociaż baśń ożywią smyczki,
To tylko raz się gra w patyczki.

Jacek Kaczmarski 
Osowa, 16.4.2003 

Przesłanie, czy też przestroga w nim zawarta, również wydają się być godne zastanowienia.
Dorastanie to też często tracenie najlepszej części sebie - dziecka, ktore ufnie patrzy na świat i spontanicznie go przyjmuje. Kiedy dorastasz ucinają ci skrzydła a do ręki bierzesz ciężki bagaż wlasnych, wciąż rosnących doświadczeń. A by ochronić ten mały płomyk w sobie, gorejący gdzieś na dnie duszy, zaczynamy budować wokół siebie mur.
Często ludzie z obawy, by nie wyglądać na zacofanych, gotowi są zaprzedać co im najdroższe, chwalić to, co ich odpycha i potakiwać temu, czego nie rozumieją.
Na szczęście - nie wszyscy, czego jesteście najlepszym, namacalnym dowodem.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.


  17.01.2008 14:15
~hrabina bałkańska
Wiesz Sirio? Nie mam ulubionej Jego piosenki. Muszę kochać wszystkie bo niejednokrotnie gdy próbowałam wybrać tą ulubioną po prostu mi nie wychodziło. Jak wybrać między Snem którego teraz słuchasz i Stodołą? Między "Człowiek jam niewdzięczny" a "Spiżowy krzyk" czy "Kałakolczik"? Jak wybrać gdy w jednej słowa powalają a w innej ten lekko zachrypnięty głos wibruje w sercu i w mózgu i w uszy wbija  pytanie "Gdzie to jest?".

"Dziwny jest ten świat, 
gdzie jeszcze wciąż 
mieści się wiele zła. 
I dziwne jest to, 
że od tylu lat 
człowiekiem gardzi człowiek. 

Dziwny ten świat, 
świat ludzkich spraw, 
czasem aż wstyd przyznać się. 
A jednak często jest, 
że ktoś słowem złym 
zabija tak, jak nożem. 

Lecz ludzi dobrej woli jest więcej 
i mocno wierzę w to, 
że ten świat 
nie zginie nigdy dzięki nim. 
Nie! Nie! Nie! 
Przyszedł już czas, 
najwyższy czas, 
nienawiść zniszczyć w sobie."

Oto zwięzła "recenzja" rzeczywistości, którą widać wszędzie i na każdym kroku, ale przyprawiona mimo wszystko dozą optymizmu bo ludzi dobrej woli jest dużo i dzięki nim świat nie zginie nigdy. Wierzmy w to, szukajmy ich, szukajmy dobrej woli w nas samych, łączmy nasze siły i wiarę... A tym którzy z taką konsekwencją próbują tutaj burzyć spokój innych dedykuję... ostatnie dwa wersety Czesława.   



  17.01.2008 15:04
~adorator66
Pielgrzym sie gdzies zapodzial,Playback pewnie szykuje kolejna niespodzianke,ale zycie nie lubi prozni i oto mamy pogromce bufetowych!.Zadne prosby,zaklecia na nic sie zdaly,nie uszanowano nawet dzisiaj pamieci nazej Przyjaciolki.Natretne trolle nie daruja nikomu w imie "slusznie" pojmowanej dewizy jak im nie dokopie to mi bedzie bardzo zle.Brakuje im zarla na wlasnych forach to sie tutaj wczepili jak wesz psiego ogona.To zwyrodnialcy umyslowi,klepacze klawiatur komputerowych,zasliniale lajzy.Wybaczcie Misoginianie ale postanowilem wiecej nie tolerowac tego barachla.Ide posluchac Niemena,bo mnie .....


  17.01.2008 15:19
~zygotka ślicznotka
Nie wywołujcie wilka z lasu, Pani Hrabina pokazała że można przeskoczyć nawet pogromcę.  Dziś tu spokojnie więc ipójdę zapoznać się z Hipokratesem. 


  17.01.2008 15:45
~novika
Nie wiem dlaczego tak ciagnie mnie do tego watku.Obawa by nie zburzyc tego nastroju powoduje ze wiele razy zastanawiam sie co i czy? wypada mi cos napisac.Nie przeczytalam wszystkich postow,czytam te ktorych autorzy wydaja mi sie najblizsi moich pogladow.A sa nimi przedewszystkim wspaniali autorzy jak Hrabina,Basia,Wscieklyuklad,Krzys,Mirka,ostat  nio Etyk.Moze nie wypada mi tak jednych nad drugich chwalic,pewnie i inni zasluguja na uwage,ale jak pisalam wczesniej moja wiedza o tym watku nie jest na tyle doskonala by sie odnosic do innych autorow.Na odzielna uwage zasluguje f.m.Mam wrazenie ze On najbardziej przezywa to co sie dzieje w tym watku,choc nie daje tego po sobie poznac.Jego neutralnosc pomaga wszystkich jednoczyc.Wspominacie dzis Wasza Przyjaciolke,zazdrosze tym wszystkim ktorzy mogli z Nia obcowac,cieszyc sie Jej przyjaznia.Mysle ze moze byc z Was dumna.


  17.01.2008 15:57
~hrabina bałkańska
Noviko witaj na "Misogino". Przeczytaj wątek w wolnej chwili, nie pomijaj postów podpisanych innymi nickami a dowiesz się bardzo wiele i o Soni i Misoginianach i dlaczego FM wątek ten jest tak bliski. Pozdrawiam Cię i wszystkich Misoginian i Ich Sympatyków. :)


  17.01.2008 15:59
~KLARA
"Najwyższy czas,nienawiść zniszczyć w sobie",dziekuję Hrabino za przypomnienie tych słów,chociaż nienawiści do nikogo nie czuję,raczej współczucie,do pewnego stopnia zrozumienie..Ale może to również z zawodem związane,przeszliśmy na studiach "trening psychologiczny"jak zachowywać się wobec osób "trudnych".
Ktoś przywołał wcześniej posty z Fan Clubu SoniiQ195 na Interii.Pamiętam jak z gorliwością internetowego neofity szukałam wpisów SoniiIQ195 i Czterogwiazdkowego-inteligencja,wyrafinowany humor i jakiś nieuchwytny czar...


  17.01.2008 16:07
~wątpiący
Do Adroratora po sześćdziesiątce: Po pierwsze wesz na psim ogonie? Po drugie żarło na forach? U nas było swego czasu a teraz Wy macie niezły wyżer, bo nasza bufetowa u Was teraz bufeci. Póki sMyk i reszta (czyli ta sama osoba pod wieloma nickami) nie zejdzie z nas ani na FSK ani tutaj, spokój będzie dla Was marzeniem. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Zastanów się sMyku/smykałko. Buhahahahahahahahaha
Adoratorze po sześćdziesiątce: miłego słuchania.


  17.01.2008 16:14
~hrabina_bałkańska
Klaro też tak myślę, że "nienawiść" to za mocno powiedziane, raczej "niechęć"  bardziej by pasowała ale nie miałam prawa zmieniać niczego w oryginale. To czego doświadczamy tutaj nazwałabym zwyczajną ludzką złośliwością choć może nie jestem obiektywna bo.... Bo przyznaję, że nie potrafię tak jak Ty pragmatycznie traktować wielu spraw i z "Misogino" jestem emocjonalnie związana. Taka już jestem! I to nie tylko z powodu mojej zawodowej dewiacji.

17.01.2008 16:36
~malgosia
17 styczen. 17 -ty dzien miesiaca. Pol roku od "tamtej chwili". 17 dzien jest w moim zyciu dniem szczegolnym. Dokladnie 76 lat temu urodzil sie Tata. Ten, ktory przez dzieciece lata z Wscieklym nas prowadzil. Ten ktory kupil nam za ostatnie pieniadze Kubusia Puchatka, a potem Chatke Puchatka. Ten, ktory za ostatnie pieniadze kupil nam zoltego pluszowego niedzwiadka - jedna z niewielu, a na pewno najukochansza zabawke. 23 lata temu odprowadzil mnie po raz ostatni na Dworzec Centralny. Ciagnelam ze soba caly majdan osobistych rzeczy - cale dwie walizki. Ciagnelam ze soba caly majdan osobistych przezyc. Bagaz wspolnych spacerow. Bagaz wspolnych zabaw. Bagaz wspolnego kupowania a potem czytania ksiazek. Bagaz smiechow i lez. Bagaz dorastania, gdy z Malgosi w Malgorzate sie przeistaczalam. Bagaz smutkow i radosci bagaz . Kiedy stopnie wagonu pokonywalam On stal tam, jak Marco za szyba szpitalnego korytarza. I jak Marco na Sonie, tak On z przerazeniem patrzyl na konduktora, lokomotywe, kuszetke, jakby chcial cofnac czas, zatrzymac niemozliwe do wstrzymania. A ja stojac w uchylonym oknie przedzialu, zalana lzami probowalam oszukac rzeczywistosc, probowalam powtarzac nic to, nic to, przeciez niedlugo znow sie spotkamy. Znow pojdziemy na spacer, znow kupimy ksiazke bajek pelna. Znow bedziemy sie weselic i plakac znowu. Znow wspominac bedziemy przeszlosc. I razem plany przyszle snuc.
Dzis, gdy metrem zatloczonym wracalam wspomnialam tamte czasy. Wspomnialam stukot kol pociagu unoszacego mnie setki kilometrow od rodzinnego domu. Wspominalam postac Jego malejaca na marmurowym peronie, jakby zamieniajacego sie w posag Niobe, co dzieci stracila. Skamienialy , znieruchomialy mowil pewnie patrzac ku Bogu - I niech sie cieplo ubiera ! - jak niegdys Tewje Mleczarz za swoja odjezdzajaca corka. 
Byl czlowiekiem prawym, i dzis gdy wspominam czasy dziecinstwa , nawet to, co wtedy niesprawiedliwosci gwaltem mi zadanym przez Niego sie zdalo, dzis jest zrozumialym czynem zrodzonym miloscia i madroscia ojcowska. Przez zycie cale szukamy swoich idealow godnych nasladowania. Szukamy tych, ktorych slowa, czyny, filozofia zyciowa staja sie kanonem naszego postepowania. Taty juz nie ma. Ale pozostala Jego fotografia. Kiedy patrze na nia co wieczor, kiedy wpatruje sie w Jego oczy zaczynam rozumiec. Zaczynam odrozniac dobro od zla. Zaczynam snuc nowe plany. Serce swoje napelniam radoscia, chocby z bolu za chwile mialo peknac.  I staram sie zyc jak On .....
Nie martw sie Tato. Mroz w Moskwie dzis tegi , ale ubieram sie cieplo.
Dla wielu z nas Sonia moglaby byc wzorcem matczynym, wzorcem kobiety, wzorcem patriotki i humanistki.
Jej fotografia stoi gdzies pewnie niedaleko . A On od czasu do czasu podchodzi, patrzy w Jej blekitne oczy. I czuje jak nowe sily wlewaja sie do jego wnetrza. Czuje, ze zycie ma sens. I teskni, teskni za Nia. Jak ja - za Tata.


  17.01.2008 16:39
~hrabina bałkańska
A bufeci wątpliwy, bufeci! Na dodatek nikomu to nie przeszkadza więc niech bufeci do końca świata i jeden dzień dłużej. U Was przecież już nie bufeci (z wiadomych powodów) więc w czym twój problem? Powiem ci, że 1000 razy lepiej jest mieć na Forum Alutkę niż taką wredotę i głupa jak ty. Pitbullowe "maniery" mateczki i tobie się udzieliły widzę! No cóż, szczepionki na to jeszcze nie wymyślono a epidemia jak widać na załączonym obrazku szaleje. Poza tym - Polak jak głodny to zły. Wasz bufet pustkami świeci, w lodówce tylko światło  dlatego latasz z zadartym ogonem i szczekasz czy cię o to kto prosi czy nie. Na koniec przypomnę ci coś - najpierw trzeba coś udowodnić a dopiero potem pyszczyć, więc narazie swoje zarzuty względem bufetowej powstrzymaj do czasu przedstawienia stosownych dowodów. Bo bez nich jedynym wątpliwym... jesteś ty!


  17.01.2008 16:48
~f.m.
Klara przywolala z pamieci Czterogwiazdkowego ktorego Sonia pocztkowo pomylila z Wscieklym.Szybko jednak zorientowla sie ze  tryskajacy polotem,wyrafinowna polszczyzna,subtelnoscia i taktem nie jest Jej adorator czterogwiazdkowy,lecz tajemniczy wsciekly ..uklad.Widac z postow ze szybko przypadli sobie do gustu,a reszte ..mozecie sobie poczytac.Kochani!,jestesmy razem,znamy sie,niektorzy osobiscie udali sie w dalekie podroze by objac sie,usciskac,uronic lze i pojsc pod reke.Jeszcze nie jedno takie osobiste poznanie i przywitanie nas czeka.Wierze ze Sonia ciesz sie z nami i cieply usmiech nam posyla,pewnie szykuje nam tam namiot,a jeszcze lepiej byloby transatlantyk na wzoyr m/s Misogino bysmy mogli zawsze soba sie cieszyc.Ajlawju Was!


  17.01.2008 16:53
~KLARA
Małgosiu,17 i dla mnie jest dniem szczególnym,17.06. zaczęła się moja miłość,która trwa do dzisiaj i nadal "nasze 17" świętujemy!
Hrabino,Ty nie możesz być pragmatyczna,Ty sprawiasz,że chce mi się fruwać,Twój zawód to chyba taka pozytywna "dewiacja"?A może mnie zwykłemu śmiertelnikowi tak się zdaje?
Adoratorze,66 nigdy z wiekiem mi się nie skojarzyło,raczej z tym ,który na pokuszenie wodzi?


  17.01.2008 17:02
~adorator66
Hrabino ajlawju,ja tak delikatnie nie potrafie sie wyrazac wiec stralem sie unikac tego drazniacego, natarczywego wielonickowgo weza.Masz racje,dzieki Alutce u nas lodowka zawsze jest pelna,czasem zyczliwi goscie tez cos podrzuca(uklony dla Hamulcowego)i do wypicia z kultura tez zawsze cos mamy.Pozdrawiam,Malgosie nawet w czolko dzis ucaluje za wzruszajacy wpis.Wszystkich Was ja ajlawju.
P.S. do watpicego: z ta wsza na ogonie i zarlem to taka moja literacka przenosnia,a co nie mozna?

  17.01.2008 17:05
~alutka51
EPITAFIUM - Leopold Staff

Tu leżę. Życia wyrok padł na mnie wygnańczy.
Zmarłam młoda. Woń ciepła róż i pomarańczy,
Wśród zadumy cmentarnych cisz osładzająca
Złocistą melancholię pogodnego słońca,
Pociesza smętek, który w cyprysów żałobie
Jakby wierne wspomnienie usiadł na mym grobie,
Snując dalej nić tęsknot mych, przerwanych skonem
Lecz jam niepocieszona, ciśnięta nasionom
W jałowy ugór śmierci! Od pajęczyn słabsze
Kwiecie dziewicze jutro swej bieli się zaprze,
Siostrzanej swej wspólnoty ze mną! W jedno noc...
Upojeniu sen kwiatu stanie się owocem,
A głąb jego świątynią, gdzie lato cud czyni!
Ach, gruz nie odwiedzonej przez miłość świątyni,
Chłodno spowita w białą, śmiertelną koszulę,
Do nie tulonych piersi swych nieczułość tulę.
A i ja byłam piękna i byłam ogrodem!
Miłość ma mogła drugą żywić własnym głodem!
Mogłam być, ja - nieczuła, zimna i nieżywa -
Drugiej duszy łagodna, dobra, jak oliwa!
Mogłam, iskra, wykwitnąć płomienia żywiołem,
A nie zaznawszy ognia, stałam się popiołem!
Urodziłam się kwiatem, zmarłam pośród kwiecia:
Wśród dwóch zagadek cicho przemknęła się - trzecia.

  17.01.2008 17:35
~wątpiący
Do tej, no - Hrabiny /buhahahahaha/
A Ty jako Hrabina nie wiesz, że się nie wtrąca nie będąc pytanym? Z wiadomych powodów nie bufeci. Ciebie te powody nie rażą i uważasz, że to mój problem? To jest WASZ problem bo odbiera wiarygodność wszystkiemu co tutaj głosicie. Mówisz, że jestem wredota i głup. Świetnie bo możemy sobie ręce podać jak wredota z wredotą i głup z głupem. Trafił swój na swego co? Buhahahahahaha!
Co do Twoich manier to już legendy o nich nie od dziś krążą. Myślisz, że jak kawałek drewna z drutami w rękę weźmiesz tos juz elyta? 
Udowodnić mówisz? Komu? Tobie? Po co? Tyle Ci jednak powiem, że są i dowody. Mocne dowody. Nie dla Twych pięknych oczu. Na Bałkany za daleko. 
Na razie pisze się osobno, co taki 'wulkan intelektu' wiedzieć powinien. Nic do Ciebie nie mam więc nie pomagaj słabszym intelektualnie gdyż możesz jeszcze na tym wyjść jak pewien Z. na mydle. A ono? Wlezie to znowu jako Myk, s Myk czy inny równie szprytny nick i zacznie swoje zwyczajne wynurzenia.
Reasumując: odkąd bufeci u Was a od nas odeszła podniósł się poziom inteligencji na obu forach. Buhahahahahahahaha.


  17.01.2008 17:49
~Mirka
17 lutego będzie dziesięć lat jak zaszło moje słońce. W styczniu i we wrześniu dzień siedemnasty jest najgorszym dniem w roku. W tych miesiącach obchodziliśmy nasze urodziny, to były dla nas najważniejsze dni. Były nasze, nikt nie zakłócał spokoju i wspomnień. Życzenia przyjmowaliśmy następnego dnia, te dwa były nasze. Był to dzień 18 i 17, czy to zbieg okoliczności, czy pomoc, którą zesłał najdroższy mi człowiek? Czy spotkanie Soni i Was kochani nie było cudem? Wam zawdzięczam powrót do życia, do wiary w ludzi. Sonia nas tu zgromadziła, Ona sprawiła, że życie nabrało sensu.
Dziękuję Wam, Dziękuje Soniu.


  17.01.2008 17:50
~wątpiący
Rzeczywiście jeszcze i 'Adorator'. Mój drogi - po sześćdziesiątce jednak wiele rzeczy szwankuje. Nie panikuj. 
Pijesz do TEGO węża? Nie przyszło Wam do glowy, że widząc tę osobe pod każdym nickiem dajecie reszcie alibi? Buhahahahahahahaha. 
Do peesa: można Tobie można wszystkim. 
Kultura mówisz? Sprawdź w wikipedii co to takiego, bo nie jesteś pierwszym, który mówi co wie ale nie wie co mówi. Buhahahahahahahahahahaaaaaaaa.


  17.01.2008 18:14
~Hrabinia's hostage
Pozdrawiamy Przyjaciol Soni. Pozdrawiamy wszystkich prawdziwych Misoginian.A zwlaszcza pozdrawiamy Hrabine i Helcie. Dzis malo czasu, ale chcielismy choc zaznaczyc nasza wiez z Wami. Gratulacje dla birskiego i M.
Widzimy, ze gnidka wyjatkowej klasy akurat w dniu wspomnien odejscia Soni sie przypaletala.
My tutaj takie gnidki nazywamy. HAS-BEEN. Gluptasek nie wie napewno co to znaczy, ale zawsze moze siegnac do Wikipedii, albo sie posmiac ( a jest z czego). Nawet i tutaj znaja przyslowie " Smieje sie, jak glupi do sera. " Problem tylko co to za ser. Z daleka czujemy ze bryndza . Intelektualna oczywiscie.
Misoginianie - poprzedni goscie prezentowali chamstwo, ale nie byli prymitywami. Blagamy Was , nie dyskutujcie z tym czyms. Has-Been - zapamietajcie te slowa. ( nie maja nic wspolnego z "czasem" - oznaczaja pewien typ bankruta zyciowego ). I ignorujcie, ignorujcie, ignorujcie. Tego gluptaska tu nie ma - has-been gluptasku, has - been.


  17.01.2008 18:45
~KLARA
Fedele,ja tez Czterogwiazdkowego z Wscieklym mylilam,obaj w Krakowie nauki pobierali?Tak twierdzili,ale kto to wie...Pamietam,jak Czterogwiazdkowy na Sonie uwage moja zwrocil i tak juz zostalo!Czterogwiazdkowcu gdzie jestes!?


  17.01.2008 19:50
~wątpiący
Hostage: postkomunista czy rozdwojenie jaźni? A pozdrawiajcie towarzyszu pozdrawiajcie; zaznaczajcie towarzyszu zaznaczajcie; nazywajcie, czujcie, ignorujcie i obrażajcie. Nas..tfu!..mnie to lotto. Buhahahahahahaaaaa.


  17.01.2008 20:01
~romuald.w
Ja tam wiem jedno,buractwo jest wszedzie,przykro ze wlasnie w dni pamieci o Soni,jeden z drugim przyszli leczyc swoje kompleksy.Kochani nie dajmy sie zwariowac,co nas nie zniszczy to nas wzmocni,to nic ze troche nie tak jak mialo byc,kiedys kazdy zostanie rozliczony.Soniu wybacz.


  17.01.2008 20:34
~hrabina bałkańska
Do tego no.... jak mu tam....??? Acha! Wąt...coś tam!

Wiecej głupstw w jednym miejscu pisanych nie widziałam dawno. Mimo to... po kolei:

1. Ponieważ nie mam problemów więc kompletnie nie widzę problemu w bufeceniu więc jasne, że problem jest twój a nie mój! Wiesz? Szkoda, że nie bufecisz -  to częstokroć poprawia humor i wpływa na dobre relacje między ludźmi, a takich tobie najbardziej brakuje co widać na załączonym obrazku.
2. Kopaliński się kłania! 
       a/. Ty pytałeś tu kogokolwiek czy możesz coś napisać??? Nie! To ja tym bardziej ciebie o pozwoleństwo pytać nie mam zamiaru.
       b/. To miejsce dlatego nazywa się forum  by każdy mógł się wtrącic. Nawet ja. 
3.. Rękę ci podam pod warunkiem, że ze swojej zmyjesz swoje chamstwo.
4. Tak! Bywam wredna, ale tylko w określonych sytuacjach, np. takich jak ta.
5. Słabszym intelektualnie pomagam od lat i źle na tym nie wychodzę, ale to i tak nie twój interes. Oprócz patyka i drutów zajmuję się dziećmi z zespołem Downa, nie wstydzę się tego  i zawsze przedłożę ich towarzystwo nad twoje. Mimo swojego upośledzenia te dzieciaki są o niebo mądrzejsze (i lepsze) od ciebie. Naszej bufetowej też będę bronić z prostej przyczyny - lubię Ją. Ciebie nie muszę  (no bo za co?).
6. Babcia klozetowa (tu szacunek dla wszystkich takich babć!) ma więcej klasy niż ty nawet gdybyś ciągnął  patykiem po drutach. 
7. Mam się uczyć manier od ciebie??? Never!!!!!!   
8. Ja nie prokurator więc się  obędę  bez twoich "mocnych" dowodów. Wystarczy, że tu publicznie dajesz na każdym kroku bardzo mocne dowody swojej złośliwości i tępactwa, więc... starczy!
9. Poziom forów? Martw się o swoje podwórko!!!!! 

Ech! Myślałam, że dojadę do 10 pkt., bo jeszcze mnie obwinią, że i do 10 liczyć nie umiem. Specjalnie pomięszałam kolejność powyższego by z braku laku było się do czego przyczepić.

Ponieważ... noblesse oblige itd., przeto cesarskie cesarzowi i wątpliwemu jedyną rację przyznaję  - "na pewno"  na pewno pisze się  oddzielnie. I nic mnie nie tłumaczy, że się spieszyłam, że klawiaturka, że nieuwaga... Z tego powodu rzucam losy, czy mam popełnić seppuku czy harakiri???  Mam trzecie wyjście - iść do .... bufetu, gdzie wdzęczna Bufetowa i muzyczkę puści i pocieszy strapionych dobrym słowem... Ta trzecia opcja chyba najbardziej mi się podoba. Szefowa? To samo co zwykle proszę! Serniczek!!!

PS. Ktoś tu niedawno domagał języka plebejskiego więc mam nadzięję, że choć po części marzenie - hihihiiihihi - spełniłam. Acha! Donieśli Włosi, że się na coś zanosi... Fama się niesie po całym TVN i różnych zaściankach, że.... vacat. Składaj gazem CV, bo szanse na to prestiżowe miejsce  maleją z minuty na minutę. Talent swój marnujesz na wątpliwych forach a masz taaaaaaaką szansę stać się wybitnym.


  17.01.2008 20:48
~myk
Ten ,jak go no tego nazywasz ...ma szanse zostac modziem na najlepszym forum E.T.Zyczmy Mu powodzenia,cale FSK jest ..za!

  17.01.2008 20:50
~hrabina bałkańska
Zapomniałam! Wątpliwy ty nie jesteś TYM wężem! Skąd wiem? To oczywista oczywistość -  władasz piórem o niebo lepiej od niej! Ale to jeszcze nic nie znaczy....


  17.01.2008 20:52
~stasiek
Myslalem ze dzis zadna juz dobra dusza do komputera dopasc nie pozwoli a jednak udalo sie!.Witajcie,szkoda zenie moge sobie poczytac,duzo sie tego uzbieralo,ale widze post najasniejszej dobrodziejki Hrabiny,zatem do nozek padam symbolicznie i ciesze sie zem was  w zdrowiu zastal.Ta pani Sonia to wielkiej klasy kobieta byla.


  17.01.2008 21:16
~wściekły układ
Małgosia nostalgię we mnie wspomnieniami dublowanymi wzbudziła. Piękne są do dzieciństwa czasów powroty. Pięknie jest wracać do ... piękna. Nie wszystkie chwile warte są przypomnienia, ale z tysięcy, z milionów wydarzeń, krótkich , jak mgnienie oka, i tych uporczywie trwających, najsilniejsze piętno odciskają te wzruszenie rodzące. Każde z nich inny ładunek emocjonalny niesie. Każde na swój sposób łzy z oczu wyciska. Każde sercu jest bliskie. Każde chciało by się na nowo przeżyć. Mosiężny pierścień Gygesa założywszy na palec niewidzialnym się stać. I przez innych niezauważonym wędrować po świecie, ku przeszłości wędrować. 
Wracamy często myślą do tych, co w życiu naszym szczególną rolę odegrali. I nie do Rodziców tylko, nie do rodzeństwa jedynie, nie do z lat szkolnych Przyjaciół. Wracamy oto myślą i ku nie znanym nam osobiście,  którzy swoją postawą, swoim świata widzeniem nas fascynują. Dla jednych będą to artyści, dla innych odrapany, bezdomny biedak, doświadczeniem życiowym od niejednego profesora mądrzejszy. Ja w dniu dzisiejszym wybiegam jednak myślą ku tym, którzy tyle lat osobno przeżywszy, wyrwali z mosiężnych trzewi rumaka mosiężny pierścień Gygesa obrączki kształtem. Na palce go założywszy ku przeszłości sięgnęli. Odtworzyli niewidzialną nić miłości, która jak Ariadny nić  z labiryntu ich wyprowadziła. Ostatni już tylko korytarz został, decyzja ostatnia. Oto rozstrzygnąć trzeba, czy na spacer wybierać się będzie można pod "siusiającego" amorka, czy też pod słynną w świecie wieżę. Czy Moniqoe uwieczniać będzie Pola Elizejskie, czy też ....  NATO siedzibę. Czy na kawę wybiorą się na brukselski rynek, czy na Montmartre, cyganerii pełen, artystów Olimp. 
Wystarczyło oto wyjsć ku sobie na stronach forum, wystarczyło chcieć zrozumieć drugiego człowieka, wystarczyło nad wpisami jego szczególnie się skupić, a pierścień Gygesa założywszy sięgnąć pamięcią ku dniom, gdy z ust kogos bliskiego podobna aura płynęła.
Siedzą oto w namiocie , żywo rozprawiając. Puchatek woła : w Paryżu ! Kłapouchemu łąki Waterloo się marzą... Prosiaczek przerażony wizją Sekwany wylewu, aż zmartwiał. Maleństwo co to Paryż, co to Bruksela nie wie. Za to Tygrysek gdy o wieży uslyszał wątpliwości nie ma - tam dopiero pohasać będzie można. Sowa oczy wybałusza. Krzyś z monetą w dłoni do rzutu gotową w rogu namiotu stoi. Gullinbursti wynik rzutu sprawdzić gotowy. Tasman po nową porcję "mjodu" pojechał. 
A ja przed namiot mój wyszedłszy głowę ku Niebu zadzieram, ku Niej zadzieram swą głowę. A uśmiechając się pod wąsem sumiastym palcem Jej dobrotliwie wygrażam. Amor, Kupidyn - o nich to owszem CONIECO się słyszało..... Ale żeby strzały kobieta wypuszczać miała ?


  17.01.2008 21:34
~helcia namber łan
Loto? Mnie loto jakiś wontpliwy, jemu nawet nieloto bo otpadło jusz dawno. No wiecie co ludzie?  Koniec świata, niektuży to  jusz sami niewiedzo dzie dzióry szukać. Jak to sie natym swiecie porobilo,  nie ma jusz rzadnej świentości. Ja leciała tu dowas z pekaesu żeby zwami tu dziś być. Pani Sonia to był człowiek z durzej litery. Jak ja dziś była u tej pani co szpszontam to spacer se zrobiłam bo pogoda fajna i poszłam na smentasz, światełko Soni zapaliłam i se powiedziałam ze jak dodomu wruce to synka od komputra wygonie i sionde napisać wam pare słuw. To o czym to ja chciała bo jak pszeczytała te chamstwo to mnom asz żatszensło. Niema jusz świentości, niema szacónku doniczego i do nikogo, ja tam prosta baba zewsi ale swuj chonor to ja mam i jak widze że mnie dzieś niechco to sie niepcham. Tu dziś o zmarłej sie muwi i bul tszeba uszanować a ten wontpliwy to gotuw nad grobem urongać byle na jego wyszło. Ludzie tu se piszo od miesiency spokojnie i bez nerw, widać że sie lubio a taka menda jedna zdrugo wlizie wszendzie i swo wielkość pokazuj. Wstyt. Nazłaziło sie tu ostatnio rużnych patałachuw i myślo że świat tylko ich. Ty ić palancie swojo drogą ja ci dobże radze. Helcia spokojna ale jak widzi lucką kszywdę i nieprawde to sie morze zapomnieć a wtedy ratuj sie kto morze. Ja prosta tomi wybaczycie prostacki język ale niemogła sie powszyczymać rzeby temu skunksowi niepowiedzieć co helcia onim myśli. Ulrzyło mi trocha i wiem ze niepowinna ja dziś tak pisać ale niewytszymałam. Pszepraszam. Ajlawju was.


  17.01.2008 22:30
~Pani Balbina
Helcia,co ty godosz,jako myndo?Wuntpliwy przyloz wywnyntrzył sie,to i łunymu lży sie na duszy zrobiułu i zobocz jaki szczun !ino mu sie cwyterek powycieroł na rynkawach i chudy jak to sztachytko!Bufetowy bu mu trza,co bydziemy łonymu brunić,bufetowu mu dejmy,nerw se łoszczyndzimy,a chłopok byndzie wyglundoł porzundnie!U nos jak już robić,to porzundnie,bo my rozrzutny nie som i swój honor tyż momy!A jok już sprzątumy to na glanc!


  17.01.2008 22:46
~wątpiący
Do Bałkańskiej:
1. "U Was przecież już nie bufeci (z wiadomych powodów) więc w czym twój problem?" - zgadnij z kogo ten cytat?
Kto Ci powiedział, że nie bufecę? Po prostu wzorem przedszkolaków nie piję nieistniejących herbatek z nieistniejących plastikowych kubeczków i nie zagryzam babkami zrobionymi w piaskownicy /heh/
2a. Nie chodzi o pisanie w ogóle ale o włażenie między wódkę a zakąskę. To faut pas.
2b. no coś Ty? Ale numer!
3. ktoś Cie prosił o podanie ręki? To podaj temu komu na tym zależy. Mnie to wisi. 
4. a szczera też podobnie? Rozchwiany ten Twój charakter. Inteligencja i kultura też porywowa?
5. mam identyczne zdanie. Tylko o czym te dzieciaki z Tobą rozmawiają? To musi być dla Nich horror. Mnie nie byłoby stać na takie poświęcenie. Biedne, kochane dzieciaczki.
Lub sobie kogo Ci się podoba ale mnie swoją sympatią nie zaszczycaj i tak mam mnóstwo problemów. Końcówka wypowiedzi zdjęła mi kamień z serca.
6. szacunek dla babć klozetowych, które jednocześnie obrażasz. To jest właśnie Twój tok myślenia. Babcie kochane: gardzi Wami najświętsza z najświętszych. 
To według Ciebie ciągnięcie patykiem po drutach dodaje klasy? Naprawdę? Przelecę jutro patykiem po siatce i będziesz musiała mnie nobilitować. 
7. mam Ciebie uczyć manier? Nie zostało mi aż tyle życia. Co najwyżej jeszcze ze czterdzieści lat. Nie starczy. Może niech ten Never spróbuje /hihihihihi/. 
8. pewnie, że nie jesteś prokuratorem. Do tego trzeba trochę więcej wiedzy niż do drzewa i drutów. Co do dowodów wiadomo czego /hm/, które ja rzekomo daję: naczyta sie człek Twoich postów i masz efekt.
9. a kto się martwił o poziom forów? Że niby ja? Domyślam się jednak co Cię trapi i współczuje najszczerzej.

Reszta 'wywodu' tak beznadziejna, że szkoda czasu.

Helcia coś tam: Nie trać nadziei kobito, medycyna idzie do przodu w wielu specjalizacjach, w tej również. Może nie bedzie za późno?

Buhahahahahahahahahahaaaaaaaa

  17.01.2008 23:14
~śwarno gaździna
Balbino naska bufetowo? Toć łona i  Józuś  z Wiyrchporońca majom sie ku sobie. Bez co jiyj taki sietniok sakramyncki wuntpliwy kie zodnego pozytku ś niego miyć nie bedzie ino samo utrapienie.
Scynść Boze Misoginiańce!


  17.01.2008 23:33
~faux pas
Faut pas? buhahahahaahahahaha


  17.01.2008 23:40
~comme il faut
buhahahahaahahahahahaha buchahahahaahahahaha FAUT PAS buhahahaahahahahahahahh!!!!!!

Aska - 2011-05-28 14:12:18

18.01.2008 00:54
~wątpiący
faut pasa nie zczaili? Hę - nie dziwota. Buhahahahahahaaaaaaaaaa


  18.01.2008 00:57
~Mirka
"Ludziom przydałby się czasem dzień wolny od życia"... Powiedział św. Augustyn 
Od czasu do czasu dzień taki każdemu by się przydał. Trzeba czasem się zatrzymać, obejrzeć za siebie, spojrzeć przed siebie. Chwila zadumy nad sobą, nad swoim życiem. 
Oglądam się za siebie i małą dziewczynkę, długimi warkoczami, zakończonymi kokardami widzę. Czarny fartuszek, zapinany na czarne guziczki z tyłu i zawiązany równiutko na kokardkę pasek. Biały, szydełkiem robiony kołnierzyk.Brązowy, tekturowy tornister na plecach. Wielka tarcza na rękawie z numerem szkoły. Idzie dumna uczennica. Idzie ścieżką zboczem górki, na dole bagna, na górze liceum. Tęsknie spogląda na szkołę, kiedy dorośnie do niej? Przed nią wielka góra, a na niej jej szkoła. Zimą będzie zjeżdżała na tornistrze z tej góry. Nie wie jeszcze, że drzewo rosnące na jej środku przyczyna śmierci kolegi będzie. Nie wiele starszy od niej, nie wiele mądrzejszy. Ślizgał się na górze, zjeżdżał z niej „na butach”, nie ominą drzewa, umarł. Dzieci nadal ślizgały się z góry, ślizgają się do dzisiaj. Nie można było upilnować dzieci, ścięto drzewo. Karpa po nim została, jest nadal.
W szkole tej nauczyła się pisać i czytać. Pierwszą książkę przeczytała. Tabliczkę mnożenia poznała. Po latach na drugą górkę się wspinała. Do tej szkoły, na która tęsknie spoglądała. Już jako dorosła kobieta, znowu po tych samych schodach do pracy chodziła, na wywiadówki swoich dzieci.
Patrzę przed siebie i... Nic nie widzę. Lekki wietrzyk dotkną pleców, oglądam się. To odleciały marzenia, ostatnich lat wspomnienia. Czas ruszać dalej, w nieznane, może coś tam czeka, może dzieci rodziny założą, wnuków się jeszcze doczekam. Może uśmiech dzidziusia jeszcze zobaczę.Może życie nowego sensu nabierze. Zakończy się dzień wolny od życia. Sensu nabiorą słowa Seneki "Dobrem jest nie samo życie, lecz piękne życie"
Przeglądam karty swego życia, zaglądam do swoich szkół, na wątek Soni spoglądam, na wpisy różne i słowa Zegadłowicza przypominają mi się - "Szkół, gdzie by mógł uczyć się człowiek swego człowieczeństwa, nie ma na świecie i pewnie nigdy nie będzie" Człowieczeństwa uczty nas życie.


  18.01.2008 01:17
~aurora
Tak się zastanawiam i nurtuje mnie to niepomiernie dlaczego to wszystko tak właśnie się kończy? Ani nie jestem jakąś Waszą fanką ani przeciwnikiem. Czasami wchodzę i czytam. Jedna zepsuta śliwka, jedna fałszywa osoba i proszę do czego potrafi doprowadzić każdą inicjatywę choćby najwspanialszą. Nie, żeby to akurat o ten wątek chodziło ale tak ogólnie. 
Teraz o Wątpiącym. Wystarczy to magiczne buhahaha żeby od razu wszyscy opanowanie potracili. Każdy z Was zszedł z "wyżyn" po to, żeby się z jakimś Wątpiącym przekomarzać a widać to jedynie, że nad Wami ma przewagę. Otóż taką, że słów pilnować nie musi, gdyż nie jest u siebie. Tymczasem wpisów, polemik co niemiara. Po co? Wiadomo, że Wątpiący ma przewagę. O jego sile niech świadczy to, że sama po raz pierwszy przerywam milczenie, do czego wcześniej nie mogło mnie skłonić nic, nic! 
Nie potraficie być ponad? Nie potraficie oprzeć się prowokacji? To szczwany lis i błędy (jesli to są rzeczywiście nieumyslne błędy bo za inteligentny jest na to, żeby robic rozmyślnie takie głupoty) są jego orężem do prowokowania Was. Elita wątku zniża się i polemizuje z jego postami. Robicie dokładnie to, na czym mu zależy, gracie jego kompozycje. Trochę mi nie pasuje, że ja muszę to Wam uświadamiać. Aż ręce świerzbiały, żeby to Wam powiedzieć. Jeśli jednak w tym co podejrzewa ma choć odrobinę racji, to zasłużyliście na wszystko co Was spotyka.


  18.01.2008 01:49
~obserwator
Milczenie jest znakiem zgody i Twoim zdaniem prostactwo (nie prostote) nalezy popierac milczeniem? Ma sie rozplenic jak chwasty na polu. Do czego podobny bedzie swiat jesli czlowiek pozwoli bezkarnie panoszyc sie chamstwu. Chyba nie wiesz co mowisz.
Pozdrawiam prawdziwych Misoginian.


  18.01.2008 04:08
~hrabina bałkańska
Nurtuje mnie dlaczego ludzie tak lekką ręką wydają opinie. Ktoś gdzieś słyszał, że dzwoni ale nie wie gdzie i już ma wyrobione zdanie na każdy temat. Aurora tylko czasami czyta "Misogino" i już generalizuje. To chyba trochę nieuczciwe względem osób odwiedzających to miejsce niemal codziennie, znających się? To tak jak gdybym ja czy ktoś inny zauważył, że masz ubłocone buty i od razu powiedział, że masz brudne nogi... Nie powiem tego bo po prostu nie wiem, nie powiem tego bo nie leży to w zakresie moich zainteresowań,  nie osądzam ludzi po butach. I najważniejsze - nie mam moralnego prawa tak powiedzieć.  Rozmawialiśmy tu ostatnio o etyce, tym bardziej że codzienność sama dała nam przykłady skandalicznego zachowania w internecie, dotyczyło to bezpośrednio tego wątku stąd powód do podjęcia tego tematu. Być może mam ulubione fora, być może je odwiedzam, może  regularnie lub nie ale... jeśli mi coś nie odpowiada to po prostu przestaje te miejsca odwiedzać. Jeśli nie mam pojęcia o aktualnie komentowanym  temacie - nie piszę. Nie wyrabiam sobie również zdania odnośnie piszących na podstawie paru przeczytanych  postów ale czytam. Czytam fora bo tym sposobem pogłębiam często swoją wiedzę, bo będąc świadkiem różnych sytuacji obserwuję różne ludzkie reakcje co również wzbogaca doświadczenie życiowe. Uważam, że takie zachowanie jest fair. Na swoim forum mam prawo i chcę czuć się dobrze, swobodnie, odpoczywam w towarzystwie osób które lubię i wiem, że mnie lubią, ale nikomu nie jest przyjemnie jeśli miłą atmosferę burzy ktoś z premedytacją. Na nie swoim staram się dostosować do kanonów tam panujących, a jeśli mi nie odpowiadają z różnych względów to po prostu żegnam się lub... po angielsku wychodzę.  To co ostatnio dzieje się na "Misogino" przechodzi granice przyzwoitości nawet dla kogoś super tolerancyjnego. Czy to rezultat czyjejś głupoty? Sztubackie figle? Niestety nie! To już nie są figle kogoś znudzonego i szukającego adrenaliny. Akceptujesz zachowanie niegodne, dobrze - Twoja sprawa, widocznie masz ku temu swoje powody. Nie akceptujesz naszych reakcji, też dobrze - być może i ku temu masz powody, ale jakim prawem negujesz nasze prawo do reakcji, do przeciwstawienia się?  Jednym słowem - ktoś  może biegać po forach i mącić wodę ale biada temu kto się na to nie zgadza i próbuje temu zapobiec. Pierwszy jest bomba, ten drugi be. Ciekawe podejscie! 
Bardzo udane porównanie chamstwa do chwastów zrobił Obserwator. Niektóre chwasty są piękne, cieszą oko intensywnością kolorów, sławni  malarze obierali je sobie za wdzięczny model do swoich obrazów. Ciekawe jak by wyglądał obraz na którym chwasty by rozrosły się do takiego stopnia, że pokryłyby ziemię tak nieprzeniknioną warstwą przez którą ani kropla deszczu by się nie przedostała, ani łyk powietrza nie dotarłby do żyjątek zamieszkujących ziemne norki.  Komu podoba się taka wizja przyszłości? Mamy milcząc czekać na zagładę?


  18.01.2008 08:30
~alutka51
Prawdziwi i żli przyjaciele.....

Prawdziwi i żli przyjaciele  Przyjaciela nie poznaje się w pomyślności, wróg zaś nie zdoła się ukryć w czasie niepowodzenia.  Wobec pomyślności człowieka nawet wrogowie są mu przyjaciółmi, a w niepowodzeniu oddala się nawet przyjaciel.  Nie wierz nigdy twemu nieprzyjacielowi, jak bowiem śpi? śniedzieje tak i jego przewrotność.  Chociaż się uniżył i chodził schylony, uważaj na Siebie i strzeż się go. Badż względem niego jak ten, co wyczyścił zwierciadło, a poznasz, że nie do końca było zardzewiałe.  Nie stawiaj go przy sobie, aby Cię nie odepchnał i sam nie stanał na twym miejscu. Nie sadzaj go po twojej prawej stronie, aby nie starał się zajać Twego miejsca, dopiero wówczas zrozumiałbyś mowy moje, a z powodu słów moich doznałbyś wyrzutów.  Któż się litować będzie nad zaklinaczem ukąszonym przez żmiję i nad tymi wszystkimi, którzy się zbliżyli do dzikich zwierzat?  Podobnie - nad tym, który przebywa z grzesznikiem i bierze udział w jego grzechach.  Przez pewien czas trwa z Toba, a jeśli się potkniesz, nie wytrwa. Nieprzyjaciel ma słodycz na swoich wargach, a w sercu zamyśla wtracić Cię do dołu.  Nieprzyjaciel łzy będzie miał w oczach, a jeśli znajdzie sposobność, krwia się nie nasyci. Jeżeli przeciwności przyjda na Ciebie, znajdziesz go wtedy pierwszego przy sobie i niby pomagajac, podbije Cię.  Głową potrzasaś będzie, klaskać rękami, wiele szeptac i zmieniac wyraz twarzy.....(Marzena)Miłego,spokojnego dnia Wszystkim Misoginianom życzę.Pozdrawiam :-)))


  18.01.2008 10:02
~wątpiący
chlip....chlip....chlip! Buhahahahahahaaaaaaa


  18.01.2008 10:03
~wściekły układ
Do nocy późnej dysputy, narady, a rozważania trwały. Maleństwo w połowie pytania A gdzie jeśt Pariś ? zasnęło na stojąco, szczęśliwie Tygrysek w porę Je pochwycił, przed upadkiem, a i poturbowaniem ratując. Kłapouchy atlasy przeglądał, w nizin- traw pełnych- poszukiwaniu. Puchatek z uporem przy Paryżu się upierał, Prosiaczek wizje katastrofy i kolejnej w beczce podróży wieszczył, aż Krzyś uwagę mu zwrócił, że i Bruksela nad rzeką Senne położona, a w dodatku znacznie jej niż Paryżowi do morza bliżej i co to będzie gdy oceany o parę metrów za ocieplenia klimatu sprawą się podniosą. Kataklizm murowany.Tedy decyzji ostatecznej nie podjęto, do snu się łożąc. 
A rano piękne wspomnienia Mirki naszym oczom się ukazały. Wspomnienia , marzeniami przeplatane. Wracanie do dziewczęcych lat, wizją " babciowania " przeplatane. Przypominanie tragedii śmierci w karpie utrwalonej, wizją zabaw kolejnych dzieci pokoleń przeplatane. Chodzimy ulicami naszych miast , tysiące innych kroków miarowo odmierza czas. Wspomnienia zostają. Wspomnienia, co ich ani wietrzyk łagodny, ani wicher srogi, czy to w plecy, czy twarze dmiący, nie odbierze. Ileż to razy zmierzając przed siebie, a myśli mając spokojne, wracamy do tego , co było. Z wora doświadczeń staramy się wyłowić te ważne szczególnie. Te, ktore były naszą życia szkołą. Uzmysławiamy sobie nieraz, że nawet błahe, nawet z pozoru nieistotne zdarzenie, po latach oto nabiera szczególnego sensu, znaczenia pierwszorzędnego. A z drugiej strony inne- co sen nam dni wiele z oczu spędzały, uśmiech politowania dziś na usta nasze przywołują. I sami dziwimy się, jak emocje na manowce nas prowadziły, jak pobieżna sytuacji analiza, jej uwarunkowań , biegu i konsekwencji błędną była. A mimo doświadczeń bagażu, dziś przeżywana, może takie same emocje by budziła ? Może jedynie trzeźwa analiza rzeczywistości daje nam luksus szansy właściwej oceny a więc i działania odpowiedniego podjęcia ?
Przed snem patrzę na fragmenty audycji telewizji rosyjskiej. Jestem wtedy myślami przy Małgosi. Śpi już dniem kolejnym sterana, a ja - zawsze już teraz dwie godziny młodszy - zastanawiam się, jak owe dwie godziny życia mego wykorzystam. Czy tak , jak ktoś z tych, których codzień przed snem telewidzom pokazują w kolejną rocznicę ich urodzin ? 17 styczeń przyniósł światu sporo "wielkich". Oto podobizna Benjamina Franklina z ekranu ku widzowi pogląda. Twarz peruką okolona, umysł prawości pełen, genialny mózg autora wynalazków wielu. Oto pląsa Dalida - lat ledwie 54 wystarczyło- tyle żyła bowiem , by z milionów a może i w całych ludzkości dziejach miliardów już w tym dniu urodzonych, właśnie Jej postać przypomniano, jej piosenek fragmenty. Wielu z nich autorką była - nie jeno wykonawczynią. Oto Stanisławski - aktor znamienity.
Sonieczka lat ledwie 50 przeżyła. W pamięci wielu pozostanie. Mimo, iż pewnie żadna na świecie telewizja postaci Jej nie przypomni. Ci, którym życie uratowała, wyjdą może kiedyś na górkę Mirkowej podobną. Lekki wietrzyk powieje w ich plecy, a wtedy powrócą dni, gdy było im źle, gdy byli chorzy, troskami przytłoczeni. I ten, w którym Ona stanęła tuż obok, po to, by ktoś kiedyś na takim pagórku stojąc mógł Ją wspomnieć......
Puchatek przez sen mruczy. Tasman na przebudzenie jego niecierpliwie czeka z "mjodu" baryłeczką pod pachą. Dzień Kubusia Puchatka wszak dzisiaj , tedy prezent stosowny wręczyc trzeba.
Ku lazaretom mi pora bieżyć. Dziki drwa zniosły na uroczyste ognisko, kiełbasek dla Prosiaczka pieczenie. Honoratka siano Kłapouchowi szykuje. Maleństwo chrapie słowo Pariś przy każdym wydechu dobywając.
DILIGERE EX TOTO CORDE, ET IN TOTA ANIMA...... Do wieczora żegnajcie Przyjaciele Drodzy....


  18.01.2008 10:59
~Sorellina
I ja do pracy muszę pędzić. I ja też pozostawię tutaj słowa , które niech będą mottem naszych działań......

Ludzie są nierozsądni, nielogiczni i zajęci sobą, 
Kochaj ich mimo to. 
Jeśli uczynisz coś dobrego, zarzucą ci egoizm i ukryte intencje. 
Czyń dobro mimo to. 
Jeśli ci się uda, zyskasz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów. 
Staraj się mimo to. 
Dobro, które czynisz, jutro zostanie zapomniane. 
Czyń dobro mimo to. 
Uczciwość i otwartość wystawią cię na ciosy. 
Bądź mimo to uczciwy i otwarty. 
To, co zbudowałeś wysiłkiem wielu lat, może przez jedną noc lec w gruzach. 
Buduj mimo to. 
Twoja pomoc jest naprawdę potrzebna. 
Ale kiedy będziesz pomagał ludziom, oni mogą cię zaatakować. 
Pomagaj mimo to. 
Daj światu z siebie wszystko, a wybiją ci zęby. 
Mimo to dawaj światu z siebie wszystko. 
       
   Matka Teresa z Kalkuty

Teraz już pedzę, zabierając ze sobą "mimo to", zabierając ze soba nasz upór.


  18.01.2008 18:30
~milczek
Gdyby zatrzymac sie w tym watku tylko po to by przeczytac dzisiejszy post Wscieklego warto bylo to zrobic.I bedzie tak zawsze poki nas nie opusci,czego ani sobie ani mym drogim Misoginianom nie zycze.Pomyslalem ze pewnie jestesmy skazani na obecnosc invaderow,i jedynie co slusznym sie wydaje to omijac ich z daleka.Alutce garsc cieplych pozdrowien sle,Mirce uznanie za spokoj,za wspomnenia lat dziewczecych,zas naszemu trio folklorystycznemu HBG HEJ brawa wielkie za odwage i nazwanie rzeczy po imieniu.My Was Helciu,Balbino,Gazdzino wszyscy Ajlawju.Milego wieczoru.


  18.01.2008 18:48
~adorator66
Myli sie ten kto pisze cytuje z pamieci ze tak to sie konczy..
Nic sie nie konczy i wikszosc z nas zdaje sobie sprawe ze tu cz gdzie indziej nasza wspolna wedrowka,spotykanie sie w realu bedzie mialo miejsce."Starzy" Misoginianie zapewne mocno przezywaja pewne smutne zdarzenia w tym watku,ale wierze ze juz nie raz udowodnilsmy ze nie straszne sa nam ani zefirki ani tym bardziej porywisty halny.Helci,Hrabinie,new entry Balbinie(rymlo mi sie)sto lat i niech czesciej do nas wpadaja.Z Aurora byloby nam po drodze mimo ze nie do konca jest Ona sama o tym przekonana.Nasze Mireczka i Alutka zawsze z nami na dobre i na zle.A kto nie czytal dzisiaj WU to niech zaluje.Ja kilka razy czytalem dzisiejszy post i podobnie jak Milczek duma mnie rozpiera zem w tak zacnym towarzystwie swego czasu przyjon zostal.


  18.01.2008 19:14
~gaja
Z nieklamana radoscia doczytalam sie w poscie Birskiego zapowiedz del matrimonio.To rzeczywiscie mila wiadomosc,tym bardziej ze jesli sie nie myle nasza para odnalazla sie po latach dzieki przypadkowi,ze wpadli tutaj do watku Misogino,sila internetu?.Ja z natury jestem osoba zgodna,dobro widze, zlo wole omijac,ale jak trzeba to mattarrello potrafie uzyc.Nasza Hrabina jak lwica broni nasze forum i dzieki ze nie ustaje w tepieniu invasorow,ale mysle ze to jak walka z wiatrakami,sama przeciez nie raz mowi ze sezon na balwany trwa caly rok,wiec potwierdza to tylko regule.Skoro ich tak podnieca czytanie wlasnych postow to niech sobie pisza,ja tego i tak nie czytalam i nie bede czytac,przez co mniej sie stresuje.Czego rowniez i Wam zycze,wiecej optymizmu,zycie,zycie ma sens.


  18.01.2008 19:29
~romuald w.
Chyle czola przed Hrabina.Mylisz sie mila Auroro,swietym obowiazkiem jest sie bronic zwlaszcza w sytuacji prenamentnych niczym nie uzasadnionych obrazliwych prowokacji.Ten watek to nie zadna winda czy bar smakosz.Niewiele jest na tym portalu tak wyciszonych i ujmujacych watkow jak wlasnie Misogino.Wiekszosc z nas nie wchodzi tutaj by sie plawic w swojej glupocie w zaczepkach i niczemu nie sluzacych prymitywnych pyskowek,lecz po to by sie najwyczajniej nacieszyc z soba,luzno podyskutowac,odrobine dobra i ciepla w nas kultywowac.Czy to takie trudne by pojac?.A mamy i czym sie pochwalic bo wsrod nas sa takie osobowosci jak Hrabina Basia ,WU i wiele, wiele przyzwoitych ludzi,tak przyzwoitych ludzi ktorzy moze wreszcie zrozumia ze nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem i ignorowac pospolitych klepaczy komputerowych.


  18.01.2008 19:45
~bastek
Hrabino boska,ja zupelnie z innej beczki.Patrze w telewizornie i co ja slysze,ze papa Maybach zaklada nowa partie,bo juz wiecej na perfumowane szambo pisowskie nie moze patrzec.Jak zawsze na poczatku procz pomysla na partie ,logo ,nazwa by sie jaka nowa przydala,taka dosc orginalna.Mysle ze calkiem dobra bedzie jak dla partii podwyzszonego rydzyka nazwa:Dyrektorskie Ugrupowanie Padre Arymistrza.Tyle ze skrot jakos dziwnie brzmi to moze PiS-Novum?:Padre i Syn?.Pozdrawiam.


  18.01.2008 19:54
~Krzyś ex fabula
Witajcie Kochani !

Nie, nie skończy się, gdyż...  jak pisał Stachura : 

"Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się - znaczy: nigdy nie zaczęło się. Gdyby prawdziwie się zaczęło - nie skończyłoby się. Skończyło się, bo nie zaczęło się " 

To miejsce na forum powstało naprawdę, między prawdziwymii ludźmi i prawdziwie. I dlatego nie skończy się.

A że i u Was też bywa trudno ?

"Jak to się dzieje, że podziw dla kogoś zamienia się w pogardę dla tego kogoś; że przyjaźń zamienia się we wrogość; że tzw. miłość zamienia się w nienawiść lub żałosny strzęp niesmaku przyprawionego żalem i litością; i temu podobne?
Nie zamienia się. Podziw i pogarda, przyjaźń i wrogość; tzw. miłość i nienawiść, i temu podobne - wszystko jest tym samym. Dwa, na przeciwległych rogach i chwiejące się od byle przypadkowego podmuchu, zmurszałe słupki nazw podpierające tę samą budowlę: zgniły pałac ludzkich uczuć, uczuć nieuchronnie egocentrycznych, nieuchronnie samolubnych, a zatem nieuchronnie kupieckich, handlowych, hałaśliwych, chaotycznych, niedbałych i mniej lub bardziej nietrwałych."
"Oto"
I od takich ludzi, chaotycznych w uczuciach, niechaj wątek ten wolnym będzie.
                                                          Pozdrawiam wszystkich.


  18.01.2008 19:58
~hrabina bałkańska
Gaju walka z wiatrakami to "prysc" jak mówi moja chrześnica. Przyznaję, że bywam wredna @ i pyskata, ale jeśli...  "Gdy ktoś uderzy cię w policzek - nadstaw drugi" to... musiałabym sama sobie dawać w twarz  przechodząc obojętnie obok podłości i niesprawiedliwości. A ja... masochistką nie jestem, a  z podłością i niesprawiedliwośią stykamy się niemal na każdym kroku.
Miłego wieczoru moi Misoginianie!


  18.01.2008 20:16
~hrabina bałkańska
Bastek szczegółów nie znam ale mogę wejść w to hihihihi ale z góry uprzedzam - interesuje mnie tylko I nagroda i to nie mała i w gotówce. Cel szczytny - co najmniej weekend dla wszystkich Misoginian z wiktem, opierunkiem i transportem w obie strony. Miejsce do uzgodnienia. Chodź na ZS połączyć siły i pogłówlować, może z tego i co wyjdzie? Jest już jeden całkiem zgrabny wariant ale cytować go tu niepolitycznie. ;)


  18.01.2008 20:23
~kinga
Marzy mi sie by podobnie jak na innych watkach prowadzic tutaj dialog ,dyskusje nie zupelnie czat.Daczego?,zeby ozywic nasz watek.Bywa ze caly dzien nic sie nie dzieje,az prosi sie by ktos wlaczyl sie do ciekawej dyskusji.Co Wy na to?


  18.01.2008 20:27
~Mirka
Bardzo się cieszę, że jesteście, jesteście wszyscy. Nie nauczyłam się dyskutować z tępotą. Rodzice zawsze powtarzali i ja dzisiaj swoim dzieciom powtarzam po nich "Mądry głupiemu musi ustąpić, z głupota się nie dyskutuje. Szkoda na nią czasu i zdrowia. Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan umiał nie będzie" Biega taki Jaś po naszym wątku. Śmieci rozrzuca dookoła, nie docierają do niego, żadne słowa. Nikt go kultury ani porządku nie nauczył, czy nam się to uda? Jak z głupotą rozmawiać, jakich słów użyć, by do jego poziomu się nie zniżyć? Nic tu wykształcenie, nic tu tytuły, stanowiska, kultury uczy się od niemowlaka. Nasza Helcia więcej ma ogłady, niż ten „ktoś” zaśmiecający piękny watek.
Dziękuję kochani Misoginianie, dziękuję, że Was nic nie zraża, że jesteście każdego dnia. Jest w nas wielka siła, siła przyjaźni, siła wspomnień przeszłych dni.
Miłego wieczoru.


  18.01.2008 20:39
~bastek
Hrabino,za zaproszenie dziekuje,ale mnie tutaj dobrze.Tutaj sie wszystko zaczelo,nie lubie latac jak "siuska"pdfruwajka z forum na forum.Na zmodyfikowanych OGM pseudoforumowiczow jedynie co sie sprawdza to totalne omijanie jak ktos wczesniej napisal.Obawiam sie ze bezapelacyjnie wygralabys konkurs na nazwe party-ji papci Maybacha ale tutaj sponsor potrzebny na nagrody.Ale moznaby poslac propostki uojcowi,On dobry,chojny dyrektur,to grosza nie poskapi.Do nozek sie klaniam dobrodziejce.


  18.01.2008 21:05
~wściekły układ
I oto wieczór nastał, a jam kroki swe ku namiotowi kierując wielką pożogę z oddalim dojrzał. Tedym kroku przyspieszywszy, serce strwożone pocieszał, że może to nic, jeno ognisko wielkie rozpalono. Puchatek wokół namiotu w czapeczce pajacyka biegał, łapkami machając, Prosiaczek wrzeszczał, Kłapouchy wrzeszczał, Maleństwo podskakiwało radośnie, a Tygrysek przez płomienie skakał, do rozpuku rechocząc i porykując "fajowsko!". Ognisko tedy na mnie nie czekawszy rozpalono, tak jeno nieudolnie, że sianko Kłapouchego, miast w brzuszku jego wylądować przypadkiem od iskier się zajęło - stąd pożoga  a i zamieszania źródło. "Mjót" zjedzono, paróweczki Prosiaczka w oka mgnieniu się zwęgliły - zatem nie tylko Kłapouchy do rozpaczy powody ma. W trakcie kolejnego namiotu obiegnięcia, Puchatka pochwyciwszy, a życzenia serdeczne mu złożywszy w dniu święta Jego, pocałunek gorący na futrzanym jego złożyłem. Siano dogasło, tedy spokój nastał, a że Tasman zapasem parówek na nieszczęscia niespodziewanego wypadek dysponował, tedy cisza przy ognisku nastała, iskier jeno strzelaniem przerywana, tłuszczem z parówek ociekającym wypełniana.
DILIGERE EX TOTO CORDE, ET IN TOTA ANIMA - z całego serca i z duszy całej miłować...
Słowa Matki Teresy z Kalkuty calutki dzień, krok w krok za mną postępowały, w pamięci się tłukąc. Oto Ta, co na ołtarze wyniesiona, Ta , co drugim ludziom bez reszty się poświęciła, Ta, której zdałoby się nikt kłód pod nogi rzucać nie powinien, dzieli się z nami przemyśleniami swemi. Widzi oto tych, którzy na widok dobra czynienia ,gotowi są -miast słowem ciepłym, chwalebnym czynem wspomóc, wygrażać pięścią, pomstować. wyśmiewać, zęby wybić. Nie nazywa ich po imieniu. Określa jeno ich czyn podły. Podłość, której przeciwwstawić się trzeba bez na konsekwencje zważania. Podłość jednak, której nie trzeba piętnować. Podłość jednak, której nie trzeba tępić pięknym za nadobne odpłacając. Podłość zaś, którą zwalczać trzeba uporem dobra czynienia "jej mimo". Ta cudowna, maleńka, przygarbiona trudem życia kobieta, uczy nas oto, że zawsze trzeba dążyć do zamierzonego celu. Że przeszkody, ludzka niewdzięczność, ludzka złośliwość, agresja, przemoc, są nieodłącznym "towarzyszem" człowieka dobro czyniącego. Uświadamia nam więc, że sytuacje takie wyjątkiem nie są, a nawet pewnego rodzaju prawidłowością bywają. Postawy jakich nas uczy, wynikać mogą jedynie z bezgranicznego umiłowania dobra. Z bezgranicznego oddania idei jego czynienia. Z całą świadomością zła, które przyczajone czyha. Tylko upór do celu prowadzi. Tylko konsekwencja owoce - choć nieraz gorycza cierpienia własnego okupione - przynosi. Sonieczka ku afrykańskim dzieciom się udając, była w pełni świadoma zła jakie napotka. Wiedziała, że wojna tam bratobójcza się toczy, w której kula z lufy karabinowej wypuszczona trafić może zupełnie przypadkowego przechodnia. Wiedziała, że szpital mogą zaatakować barbarzyńcy - choćby w wody, żywności, środków medycznych poszukiwaniu. Czy w końcu li tylko z chęci skrzywdzenia drugiego, nieznanego, słabszego człowieka. Pamiętamy Jej strach w trakcie nocnego przemykania się ku granicy z Czadem, gdy nikt nie wiedział, czym ucieczka ta się skończy. Nikt nie wiedział, czy żywym do celu dotrze. Oto jak humanizm dna sięgnął. Powalony buńczucznym przekonaniem, że bodaj namiastkę siły mając, można jej przeciw drugiemu człowiekowi użyć. 
Kończyć wypada, bo Prosiaczek z uszkiem klapniętym i niemiłosiernie umorusanym ryjkiem patyczek z przysmaloną parówką niesie, przysmakiem tym chcąc się ze mną podzielić. Tygrysek na ogon przyrumieniony dmucha - dobrze, bo choć na chwilę przysiądzie w spokoju. Maleństwo pieczonych ziemniaków woła. Na pniu jako zydelek służacym Krzyś przysiadł. Czyta Sowie "Pszemondżałej" strofy Stachury. A ona oczy mrużąc w odpowiedzi słowa Matki Teresy przytacza :
"Zachowuj się tak, by ludzie po spotkaniu z Tobą, odchodzili choć odrobinę szczęśliwsi"........
Krzyk jakiś stłumiony ciszę przerywa. I sam już nie wiem, czy to wspomnienie łez umierających dzieci Darfuru, czy misiowy płacz. Widzę bowiem Puchatka chwiejnym krokiem zmierzającego ku mnie z baryłeczką CONIECO na łebku.
Krzyk niemy, którym dobro złu się przeciwwstawić musi.


  18.01.2008 21:16
~hrabina bałkańska
Bastek zaprosiłam tylko dlatego, że  tam w miłej  atmosferze można bardziej swobodnie obgadać niektóre sprawy, co z kolei tutaj nie bardzo wypada. A tam...  mamy zaciszne kątki gdzie i pożartować można, i fraszkę czy limeryk  napisać, o polityce gwarzyć, wykidajłów nie zatrudniamy, a i cienkusz przedni podają... Odwiedzając 2 fora ani się nie nalatasz, ani żylaków nie nabawisz, no i nie trzeba pytać o permisję moderatorów by post natychmiast umieścili. Bardziej konserwatywni od Ciebie się przekonali i na pogaduchy do nas wpadają jak tylko mogą. To nie naleganie, tylko wyjaśnienie, a poza tym zwłaszcza o papie Maybachu osobiście nie potrafię rozmawiać zachowując śmiertelną powagę. Wybór zawsze będzie Twój. Pozdrawiam.
Zapomniałam dodać, że tam jest i WU&Co., i Mirka, FM, Basieńka i... i....


  18.01.2008 22:56
~bastek
Pomysle Hrabino,poki co jestem wierny temu watkowi.A co do atmosfery to tutaj jest niepowtarzalna,niczego na sile nie da sie stworzyc.To zapoczatkowala nieodzalowana Sonia moze nam sie przytrafic rzadko w zyciu,mnie to spotkalo pierwszy raz,wlasnie na Misogino.Nie jestem konserwa,jestem za kontynuacja tego watku.Milej nocy Tobie i wszystkim sympatykom Misogino zycze.


  18.01.2008 23:15
~hrabina bałkańska
Pomyśl Bastek! I tam Sonia jest z nami, i tam zamieszczamy poważne teksty, atmosfera jest bardzo podobna do tej tutaj,  tyle że  mniej zobowiązująca co czyni relaks jeszcze milszym. FM pisze piękne teksty w mowie cezarów, Sorellina po mistrzowsku je tłumaczy. Tasman z dzikami buszuje po m/s "Misogino", Paganell gra za kominkiem w messie, nawet gamoń szykuje jakąś szantę ale na razie ani widu ani słychu. Myślę, że warto spróbować tym bardziej, że pisząc i tam wcale nie zaniedbujemy tego miejsca.
Dobranoc Misoginianie


  19.01.2008 00:57
~alutka51
A ja, uparcie będę pisać o pajacyku..Kliknięć ostatnio jest sporo...i to cieszy.Niedożywione dzieci nie reagują tak samo ,jak dzieci najedzone.Głód u dziecka powoduje, że dziecko jest znerwicowane.W szkole nie może się skoncentrować na nauce.Z głodu bolą ich brzuszki i są wychudzone .Sami wiecie jak to jest, jak jest się głodnym,... wracacie z pracy i nie możecie się doczekać ,jak skończy się gotować się obiad.A co ma dziecko powiedzieć,jak wraca ze szkoły i nie dostanie obiadu ,bo matka nie ma z czego ugotować i za co ! Dlatego będę często przypominać o klikaniu w PAJACYKA ponieważ dzieci są najważniejsze na świecie.Już jest 84 obiadów.Miłego,spokojnego dnia Wszystkim życzę.Pozdrawiam :-))


  19.01.2008 07:26
~wściekły układ
Od dni kilku, u góry strony głównej ramka stała. Z rozmów cudownych zapowiedzią. Z fotografią mędrca wielkiego, co sławę światową wiedzą a i własnymi filozoficznymi przemyśleniami zdobył. Może to i świadome witryny działanie ? Może to zachęta, by - pory późnej mimo - wygodnie w fotelu się rozsiadłszy posłuchać zwierzeń Pana Prof. Kołakowskiego ? Może to do przemyśleń zachęta ? Może bodziec, by potem - późną nocą, we śnie przetrawić to wszystko, by zrozumieć. By pojąć czym jest prawość. By pojąć , czym jest mądrość. By pojąć ,czym życie jest i jak je pędzić trzeba, by na miano człowieka zasłużyć. Nie z tytułu pozycji w przyrody świecie, ale z tytułu czynienia jej sobie poddaną. Poddaną, ale i życiową partnerką. Przy rosnącej agresji dozie, witryna taka ,to może także zachęta do rozmowy prawdziwie twórczej. Do wypowiedzi budzącej refleksję, nie smutek, zniesmaczenie, rozpacz, żal. Do wypowiedzi , która postęp pchnie wprzódy. Która zachęci nie do awantur, ale kolejnych dyskusji. Która da dowód, że obok agresji, łagodność także istnieje. Która uzmysłowi, że tak niewiele trzeba, by rozmowę, wypowiedź miłą dla ucha a i oka uczynić. I dla serca miłą uczynić. Z którym z nas, Profesor chciałby doświadczeniem życiowym w cztery oczy się podzielić ?. Znając nick i słowa kreślone czytając, ten mądry starzec spojrzał by smutnym wzrokiem i głową jeno pokiwał. Pokiwał czasom, gdy o wolność słowa walczył. Pokiwał dniom, gdy z ukrycia Go filmowano, fotografowano, by mieć na oku wszystkich "wrogów", wszystkich "myślących inaczej". I pomyślałby pewnie, że i dziś są tacy sami "obserwatorzy". Tacy, którzy - podobnie , choć nie za węgłem, nie w mieszkaniu z lornetką, lunetą, Zenitem, czy czym tam jeszcze, ukryci czekają, ale tacy, co przyczajeni przed ekranem komputyjera oczekują, by drugiemu dopiec. Za to tylko, że myśli inaczej. Za to tylko, że ma odmienną wizję świata. Za to, że chce choćby tylko tyle, by drugiemu człowiekowi żyło się lepiej. Wspomni czasy przesłuchań, gdy tłumaczyć się z filozofów myśli , z poglądów własnych musiał. Wspomni dni, gdy walizki pakował, by kraj ojczysty opuścić. A kiedy wspominał będzie, pomyśli, że wielu patrzących na Jego podobiznę w witrynie głównej, ślizga się jeno po niej bez emocji żadnej. Bo jakąż emocję  starzec w wielkich na nosie okularach budzic może..... 
Dziś dzień kolejny rozmów naszych. Dzień, który z pożytkiem spędzić można, z zadowoleniem na spoczynek kolejny się łożąc. Można też trwonić go w pogoni za drugim człowiekiem, w chęci dokuczenia, zaszczucia. 
Pajacyk, w którego stukamy smutna ma minę. Bo ludzkie nieszczęście, ludzki ból radosnej mieć nie mogą. Ale gdy w brzuszek jego klikamy, buzia na chwilkę radosnym się rozpromienia uśmiechem. Ilu z nas buzia smutna dziś będzie ? Ilu radość kontaktu rozpromieni ? Profesor patrzy na wpisy nasze z wnętrza ramki. I filozoficznie z naturalną Mu łagodnością uśmiecha się Mony Lizy uśmiechem.
Urwisy śpią smacznie wieczornymi emocjami znużone. Mnie do lazaretu czas bieżyć. Zabiorę ze sobą widok Profesora postaci. I napis, co go dziki - jak zwykle - przed namiotem z szyszek pobudowały.
FECI QUOD POTUI, FACIUNT MELIORA POTENTES...........


  19.01.2008 09:13
~f.m.
Kazdemu w zyciu zdarzaja sie sytuacje,ktore czesto sa wynikiem naszych bezposrednich dzialan,a ktore nie rzadko nie spelniaja naszych oczekiwan.Pada wtedy pytanie :czy zrobilem wszystko by miec poczucie spelnienia i czy inni podobnie me dzialania ocenia?.Wsciekly porusza wazkie tematy,jednym z nich jest zwykla ludzka uczciwosc wobec samego siebie i innych ludzi.Czy bezpardonowe ,pelne agresji wpisy w tym watku sa czyms nadzwyczajnym?.Mysle ze nie ,podobnie jak nasze spoleczenstwo watek ten jet kalka polskiej i nie tylko rzeczywistosci.Zawsze znajdzie sie ktos,komu ze zwyklej przekory odmiennosc innych ludzi bedzie kluc w oczy.Nie majac nic do zaproponowania skupi sie na obsmianiu,,na negowaniu wszystkiego,po tylko by nie wysilajac sie za bardzo intelektualnie wywolac burze.Najsmutniejsze ze ten ktos pisze i dziala jednoczesnie jako oskarzyciel i sedzia wydajacy wyroki.Probowalsmy na wszelkie sposoby unikac takich zdarzen,czasem cierpliwie wyjasnialismy ze jest tyle sposobow by zaistniec na forach,widac nie dosc bylo tych stran.Padaja glosy by ignorowac intruzow(lepiej brzmi invaderow),sa glosy by nie nadstawiac drugiego policzka,sa jeszcze takie zawarte w slowach Matki Teresy,by nie ogladac sie do tylu i czynic rzeczy zgodnie z wlasnym sumieniem,przekonaniem o slusznosci sprawy.Wybor nalezy do nas.


  19.01.2008 09:31
~adorator66
Psy szczekaja a karawana(czytaj dylizans Hrabiny)jedzie dalej.aAle ja dzis o czyms innym.W Gazecie Wyborczej jest apel do czytelnikow by popierali akcje stworzenia domow rodzinnych dla sierot.By skonczyc z publicznymi sierocincami,prosze zatem bysmy czynnie do tej akcji sie wlaczyli.Zaden zaklad opiekunczy nie zastapi prawdziwego domu.Na zachodzie dwno pozamykano publiczne sierocience,ktore z reguly bylyl wylegarnia ludzi nieszczesliwych,nie przygotowanych do samodzielnosci i zycia w spoleczenstwie.Cazs skonczyc z tymi sredniowiecznymi praktykami..Na dodatek osrodki te procz przjadania ogromnych pieniedzy publicznych nie wychowuja a jedynie pozwalaja na wgetacje mlodych ludzi.Pozdrawiam.


  19.01.2008 10:03
~alutka51
Popieram Cię w 100% Adoratore66.Mieszkałam ,nie daleko Domu Dziecka,moja Mama
przepracowała w Domu dziecka 30 lat.Chodziłam do jednej klasy z dziećmi z domu dziecka.
Były, częstymi gośćmi u mnie w domu. Często chodziłam do mamy do pracy i odwiedzałam
koleżanki.Nie zapomnę jak coś zginęło w klasie...pierwsze podejrzenie padało na dziecko
z domu dziecka,a ono było Bogu ducha winne.Znałam wychowawców byli wspaniali ,ale
nie byli w stanie obdarzyć miłością Wszystkie dzieci..Jestem za powstaniem Rodzinnych
domów dla sierot.Każde dziecko potrzebuje miłości a te dzieci tym bardziej.Pozdrawiam :-))


  19.01.2008 10:20
~alutka51
No kochani do dzieła ,ja już maila wysłałam .Pozdrawiam :-))


  19.01.2008 10:34
~gaja
Koszty utrzymywania publicznych zkladow opieki nad sierotami sa niewspolmierne do efektow.Sluszny jest apel by skonczyc z fikcja.Wiele rodzin ,malzenstw dezdzietnych dloby wiele by przygarnac pod dach i otoczyc miloscia sieroty.Brakuje dobre woli i odpowiednich aktow wykonawczych by przyszli rodzice opiekunowie mogli spokojnie zajac sie wychowywaniem porzuconych dzieci.W Italii dawno zamknieto domy dziecka,zastapily je wlasnie male rodzinne domy opiekuncze.Ale nowi rodzice sa wspierani przez odpowiednie sluzby socjalne,maja dostep do pomocy psychologow,lekarzy,pedagogow.I co najwazniejsze sa odpowiednio finansowani.Koszty te jednak sa o plowe mniejsze niz kiedys utrzymywane sierocince.A przedewszystkim te dzieci maja wlasny kat w domu,poczucie bezpieczenstwa i sa kochane.Maja rodzine.Popieram ten apel i dokonalam odpowiedniego wpisu na lamach wydania internetowego GW.Zachecam pozostalych Misoginian,w tym pomysle jest wiele dobrego.


  19.01.2008 10:36
~KLARA
Wsciekly do lazaretu sie udal,moj Hrabia tez,my stesknione zony mozemy ,wzorem Portugalek,teskne fado zaspiewac,o Herosach naszych marzac..Wczoraj dostep do internetu byl odciety,bo moj Heros motory ogladal wznoszac zachwytu okrzyki,ja tylko na tylne siedziska spogladalam,o wygodzie pasazerek producenci nie mysla!Strach pomyslec,wiosna idzie,znowu bede prosba,grozba i szantazem do wycieczek motorowych zmuszana,juz wole moja miotle damascenska,przynajmniej dziury w drodze omija i nie czuje zgrzytania kregoslupa!


  19.01.2008 11:03
~maria sz.
Nie popieram akcji GW.Sierotki nalezy oddac na wychowanie ksiezom.Jest tyle plebani,kazdy z nich ma "Gosposie" wiec zaden problem,a przynajmniej wyrosnie na prawdziwego katolika i Polaka,i bedzie mu dobrze jak kazedemu klesze.Chyba po to sa urzednicy Pana Boga by wychowywac i przygotowywac do zycia w wiecznosci?Wystarczy popatrzec na przyklady Pralata,Ojczyma Dyrektora,ile dobra potrafili stworzyc na tej ziemi.Kazde dziecko jest dzielem Boga,czyli sierotki tym bardziej tej boskiej opieki rekoma ksiezy powinni dostapic.


  19.01.2008 11:11
~farmaceuta
Tyle sie pisze i mowi o spoleczenstwie obywatelskim.Jak to sie ma w praktyce sami widzimy.Ale takie inicjatywy jak rodzinne domy opiekuncze sa wlasnie takim dzialaniem obywatelskim.Pierwrzorzednie stalo sie ze Adorator pchnal te idee ku nam,wierze ze nie pozostaniemy obojetni na te inicjatywe.


  19.01.2008 11:19
~bastek
Uwaga nasi mili Misoginianie,weekend dopiero sie zaczal a zefirki jak przyslowiowe bumerangi wracaja do nas.Nie dajmy sie podpusic i wdac w niepotrzebna polemike.Hrabino,ZS to na prawde super forum,niemal sie mozna poczuc w jak rodzinie z bajki,ale ..No wlanie jest jedno ale,nie lubie sie poddawac zadnym regulaminom procz tych netykietowych,bo sa tak oczywiste.Lubie swobode,tutaj przynajmniej nikt mnie nie sledzi i nie docieka kto zacz,skad pisze,jaki ma IP itd.Sparzylem sie juz na jednym plotkarskim forum,dlatego na dzis mowie dziekuje,co nie znaczy ze jak ZS otworzy sie na calego nie wpisze sie do Was.Pozdrawiam,a pomysl domow opieki rodzicielskiej(jak zwal tak zwal) popieram,podobnie jak wielu czytelnikow GW podpisalem sie pod tym apelem.


  19.01.2008 11:34
~jerzy z.
Mario,rozumiem ze to taka mala prowokacja z Twojej strony,bo nikt przy zdrowych zmyslach nie oddalby w rece klechy dziecka na wychowanie.Przywolani tutaj czarnoksiezni sa najbardziej niefortunnym przykladem.Wojny plemienne,cale nieszczescie w Afryce zaczelo sie wraz przybyciem glosicieli wiary katolickiej.Do tego czasu zylo im sie biednie ale spokojnie.


  19.01.2008 11:43
~jerzy z.
Wrocily stare dobre czasy,posty ulatuja wprost w kosmos,zatem z braku czasu pozdrawiam i popieram pomysl  i apel Gazety Wyborczej.


  19.01.2008 12:05
~glos katolika
Kochani!,dobra nowina,nasz wielebny ,czcigodny,Polak Tysiacelcia Ojciec Dyrektor zaklada nowa partie.Od dawna przygladam sie wam i widze ze takich nasz Ojciec ludzi potrzebuje.Przylaczmy sie do Jego partii,wzniesmy sie ponad podzialy.Rok i cala wladza bedzie w naszych rekach.Bedziemy wreszcie rzadzic sie po polsku,po katolicku.Zadnych Gombrowiczow czy Kolakowskich w szkole.Skonczy sie to perfumowane szambo.Cala wladza w rece Katolikow!.Jestescie i powinnscie byc zalazkiem jedynej slusznej idei jak proponuje nam Kochany Ojciec Tadeusz.Siostro Hrabino,Bracie Wsciekly liczymy na Was!.


  19.01.2008 12:17
~adamek
TAK! i nazwiemy te partyjke:Crzescijanska Unia Jednosci.Dziwie sie ze pan Rydzyk nie zalozyl jeszcze Centralnego Banku Katolikow,Katolickiej Agencji Bezpieczenstwa...ile on jeszcze ma powodow by zyc nam dlugo i szczesliwie ku chwale Narodu polskiego.


  19.01.2008 12:23
~Patriota
Mam tylko jedną odpowiedź na partię rydzykową

...."   Do krwi ostatniej kropli z żył         
Bronić będziemy ducha,   
Aż się rozpadnie w proch i w pył   
Rydzykowa zawierucha.   
Twierdzą nam będzie każdy próg.   
Tak nam dopomóż Bóg!   
Tak nam dopomóż Bóg!"....


  19.01.2008 12:24
~novika
Ostatnie wpisy WU to jak"mjot" na moja schorowana dusze.Pisz nam Czrodzieju Slowa jak najczesciej,piszcie kochani co Wam w duszy gra.Nie podejmuje sie oceniac natretnych gosci bo za malo wiem jeszcze o tym watku.Ale z calego serca zycze sobie by trwal on jak najdluzej.


  19.01.2008 13:15
~Sorellina
Jestem katoliczką,może lepiej-chrześcijanką- i nie wstydzę się do tego przyznać.To jest sprawa wiary,ale tylko mojej wiary,moja sprawa prywatna.Jednak,nie znaczy to ,że muszę kochać Ojczulka Maybacha,czy Jemu podobnych "świętych".Tych ludzi wolę omijać z daleka,bo gdybym ich na swojej drodze spotkala...trudno by mi było zachować się po chrześcijańsku...Nie jestem też" klerykałką", nie znoszę pasibrzuchów w sutannach,żerujących na dobrej wierze swoich"owieczek".Nie pod wszystkim też,co Kościół głosi, się podpisuję.Jestem więc chyba dość heretycką katoliczką!
A co do domów dziecka...mam osobiste wspomnienia z czasów studiów.Odbywałam tam praktykę po pierwszym roku... To był tylko tydzień,ale naznaczył mnie na zawsze..Nigdy póżniej nie czułam się tak podle,nie obwinialam się tak bardzo... O co? O to,że uczepionego mojej spódnicy,tulącego się dziecka,nie mogłam stamtąd zabrać.O to,że patrzącemu na mnie z miłością ale i rezygnacją w smutnych oczkach,Stasiowi, nie mogłam domowego ciepła zapewnić.Do dziś brzmią mi w uszach Jego słowa: "Lubisz mnie,powiedz? Lubisz... Ale ja wiem,że mnie nie weżmiesz..."
Tak,tym dzieciom potrzebny jest prawdziwy dom,taki z mamą i tatą,z bratem i siostrą, z psem,kotem,świnką morską... Domy dziecka... Czy naprawdę to domy dzieci są?

.
  19.01.2008 13:28
~Balbina
Wy tu śmichy chichy,a jo w gazycie czytum,że te łod Bułgarów i te z Włoch sie z tym Ruskim dogodoły i se rurociung pociugnum!Paltocik ino nałuże i po drywno pyndze.Byndzie jok znoloz i sie ślubnymu giry nie łodmrożum.


  19.01.2008 13:37
~sirio
Obrazilem Pana Boga,obrazilem Kociol jedyny prawdziwy,szlachetny,dalem tylko 50 zl za "kolede".Te slowa uslyszalem od ksiedza na widok koperty z jedynie 50-cioma zlotymi.Huk drzwi zamykajacych sie za dobrodziejem dlugo roznosil sie echem po klatce schodowej.Ja tutaj nie przyszedlem wiecie ,no ..po jalmuzne.Po chwili wrocili ministranci by zatrzec  napis kreda K+M+B 2008.Zona sie poplakala.I pomyslec :nie wykupilem potrzebnych mi lekarstw,by moc wspomoc jedyny sluszny kosciol apostolski zwyczajowym ..co laska.Drogi Wsciekly,jak wymagac etycznych zasad od ludzi,kiedy ci co etycznym i moralnym przykladem swiecic powinni za nic maja uczucia blizniego?.Moze to i dobrze ze tak sie stalo,te 50 zl. przekaze na dozywianie dzieci ,na fudacje PAH.A pomysl z domami rodzinnym to znakomita rzecz,warta poparcia.


  19.01.2008 13:43
~adorator66
Balbinko,Europa otworem stoi,nie ma granic,szlabanow.Skoro tak na "gazie" zyc lubisz, pakuj manatki do slonecznej Italiji pedz czym predzej.A starego chrzan,spotkasz nie jednego przystojnego latin lover.


  19.01.2008 14:15
~Balbina
Łe tam,mój blund lover jest w sam rychtyk ino mi łogrzewanie na gaz zrobiuł i tero nie wim co bydzie!


  19.01.2008 14:29
~hrabina bałkańska
Witam poobiednio! Mario popieram w całości Twój pomysł. W czasach PRL-u pamiętam sierocińce i przedszkola prowadzone przez siostry zakonne i w czasach największych ataków panuf i włatcuf na kosciół placówki te im sukcesywnie odbierano. Pamiętam dzieci z takich domów dziecka - czyste i zadbane, najedzone i uśmiechnięte, o sposobie bycia nie wspomnę bo bardzo różniły się zachowaniem od tych z państwowych placówek. To taka mała dygresja. Wracając do Twojego pomysłu - kiedyś księża wtrącali się w życie rodzinne by pocieszyć strapionych, pomóc wielodzietnej rodzinie zbiórką w kościele. Pamiętam takiego jednego ojca franciszkanina jak przychodził do sąsiedzkiej rodziny gdzie ojciec milicjant alkoholik maltretował dzieci i żonę i starał się dopomóc i im i jemu, "wychodził" w urzędach eksmisję potwora. To było kiedyś. Dziś kler wie lepiej od zwykłych śmiertelników jak powstają dzieci, rządzi kobiecymi brzuchami i siedzi ludziom w łóżku, czyli zna się na wszystkim co dotyczy prokreacji i następstw z niej wynikających. Szkoda marnować tak bogatą wiedzę i pozycję w hierarchii spolecznej. Taki pleban szybciej pokona szczeble biurokracji by założyć podobną placówkę co wyjdzie tylko na korzyść dzieciaczków bo szybciej znajdą dom i warunki by swoje szczęśliwe dzieciństwo długo wspominać a i ludzie dający datki na tacę będą wiedzieli, że ich ofiara może przekształcić się w maybacha do wożenia tychże dzieci do szkoły i na wycieczki poza miasto. Takie plebańskie domy rodzinne miałyby - jak wszystko - i swą złą stronę, ale o tym kiedy indziej...
Bastku na tvn na upartego również można dojść do IP więc proponuję kompromis - są programy chroniące IP, a z resztą co nam na ZS do IP Przyjaciela?. Nie musisz się logować bo forum jest otwarte dla gości i na prawdę będzie bardzo miło jeśli zobaczymy tam Twó nick.
Sirio kurcze blade - popełniłeś grzech śmiertelny bo nie pokazałeś kolędującemu kwitu z poczty, że zasiliłeś papę Maybacha stąd tak skromny datek dla niego. 
Kochani - miłego popołudnia wszystkim życzę i takiego dobrego humorku jaki ja dziś mam, choć... to raczej ja Wam powinnam za niego podziękować. Co też czynię!


  19.01.2008 14:47
~bastek
Hrabino,podziel sie z nami Twoim dobrym humor,przyznaj sie ze juz zapisalas sie do partii Papci Maybacha?.Pamietaj ze wpisowe co laska,cala wyplata albo emerytura.Pozdrawiam i klade sie do stopek.


  19.01.2008 15:39
~bastek
Widzialem pedzacy dylizans,tak szybko ze jeno stopki obute kozaczkami znajomymi rozpoznalem.Hrabino! wroc!,juz nie bede sie dzisiaj czepial Papci Maybacha.


  19.01.2008 15:48
~adorator66
Czuje sie jak pies,taki maly kundelek porzucony,ani Klarenka ani Hrabincia nie chcac zajrzec do mojego wnetrza.


  19.01.2008 15:50
~hrabina bałkańska
Już się dzielę dobrym humorem - i z Tobą Bastku i z pozostałymi Misoginami. Trochem dziś zajęta ale wieczorem pewnie wpadnę tu na dłużej. Pośmiejcie się razem ze mną.

Przyszedł ksiądz po kolędzie. Po części "oficjalnej" zwraca się do 6-letniej Zosi: 
- Zaśpiewasz mi jakąś kolędę? 
- A może być o jeżu? - dopytuje się sześciolatka. 
- ?????? Może. - z gęsią skórką zgadza się w końcu ksiądz.
Uradowana Zosia natychmiast intonuje: 
- ...Jeżu malusieńki...


  19.01.2008 16:37
~playback
Hrabino,nie poznaje Cie,w tym watku takie zarty stroisz sobie z jezy?.Protestuje,i co nie mowilem ze kiedys sie wszystko wyda,ze wy tylko tak dla pozoru udajecie porzadnych ludzi.


  19.01.2008 16:55
~milczek
Ale sie usmialem,dzieki Hrabinciu,juz myslaem ze nas wezma za jakis dziwakow co sie posmiac nie potrafia.Wiem ze Pan Bog tez lubi dobre dowcipy.pamietacie naszego Papieza?,potrafil sam z siebie sie posmiac.Brawo Alutko,za pamiec i propagowanie Pajacyka,apel o rodzinne domy popieram z calych sil.Przepraszam ze tak krotko,ale obiecalem dzieciakom acqua park,do jutra kochani.

  19.01.2008 17:08
~adorator66
Balbinko,to Twoj ukochany na gaz jest zrobiony?,nic nie rozumiem?


  19.01.2008 17:20
~playback
Upominam:Bastka,Adoratora,Hrabine i Balbine,tu sie nie zartow nie robi z"pozondnych ludzi" ze zacytuje babcie klozetowa niejaka Helcie.Na razie upominam.Z ojcowskim pozdrowieniem.


  19.01.2008 17:37
~hrabina bałkańska
Ojciec Pio powiedział, że Pan Bóg nie lubi ponuraków i ma najwspanialsze poczucie humoru, ciekawe są też słowa A.Einsteina: "Dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat i głupota ludzka. Co do pierwszej nie mam pewności... "
Więc śmiejmy się. Podobno świat dlatego ocalał bo się śmiał... Wczoraj pewna Misoginianka opowiedziała mi taki dowcip (niektórzy niech przygotują rozmówki angielskie albo słownik):

Wraca Polak do kraju, bo o cudzie tuskowym uslyszal. Wraca do chaty,a tu ojciec mu od progu mówi:
-  Idz,zaraz gnoj wyrzuc! 
Synek pyta: 
- What? 
Ojciec na to: 
- Ano uot krów i uot świń!


  19.01.2008 17:45
~playback
Angielski tutaj wcale nie potrzebny,Helcia tez chyba zrozume,tyle ze wyjatkowo niesmaczny i na dodatek w tym uroczym miejscu,jak mozesz Hrabino?


  19.01.2008 18:01
~bastek
Umilowana nasza Muzo,Hrabino nie znizaj sie do poziomu zefirka,czy jak no tego ,a jak zwal tak..zwal.Wszysy wiemy ze masz klase przez co nie zadawaj sie z obcym,imperialstycznym elementem.


  19.01.2008 18:24
~playback
Bastek,bo zolta kartke dostaniesz za podlizywanie sie Hrabinie,skad wiesz czy Ona sobie zyczt bys Ja adorowal?

  19.01.2008 18:35
~hrabina bałkańska
Fiu fiuuuuuuuuuuu! Cała para w gwizdek! 
Witaj wieczornie Bastku! Cokolwiek już tu dziś napiszę, niezależnie czy mądrze czy głupio to i tak dostanę żółtą kartkę od arbitra. Mnie dziś i tak nic dobrego humoru nie jest w stanie popsuć więc będę pisać.  Miłego wieczoru Misoginianie.


  19.01.2008 18:48
~bastek
Hrabino,pisz,bos jest jak ten "mjut" na nasze skolatane serca,a kartkami sie nie przejmuj,ja Tobie daje bialo-rozowa,to taki jack,nikt Cie nie wyruguje z gry.Pozdrawiam i ajlawju.


  19.01.2008 18:54
~kinga
Oczom i uszom nie wierze,jak pogodnie jak milo!.Bardzo mi sie podoba,tak karnawalowo-weekendowo i na dodatek ciagle ktos glos zabiera jak na innych watkach.Prosze czesciej,a dowcip o jezu do lez mnie rozbawil.Na dworze plucha,a tutaj zabawa na calego.Tylko co na to WU jak wroci?,czy sie nie wscieknie?


  19.01.2008 19:07
~obserwator
Brawo Hrabino, caluje raczki za dowcipy i caloksztalt. Doskonale  zwlaszcza ten o jezu. Jak sie smiac to sie smiac, zadna konstytucja i netykieta tego nie zabrania. U mnie ojcowie pewnego zakonu (polacy)rozsylaja poczta kupony loteryjne. Wejsciowe do loterii $ 5.00, w wyjasnieniu pisze - za $5 udzielajmy odpustu grzechow. Do talonu dolaczony jest wlasciwy kupon loteryjny na tzw. co laska. Wplata daje prawo do udzialu w losowaniu... samochodu osobowego (marki nie podaje z wiadomych wzgledow). Wesole pozdrowienia dla wszystkich Misoginian.


  19.01.2008 19:22
~KLARA
Mój post o jeżach nie przeszedł,trudno.Pamiętam wizytę w Italii w Loretto,za odpowiednia oplata moglismy odpuszczenie wszystkich grzechow wlasnych i calej rodziny otrzymac,w pakiecie taniej!


  19.01.2008 20:06
~też adorator
Cha cha cha panowie Bastek i Obserwator złużcie podanie do psa ogrodnika o zezwolenie na adorację Hrabiny. Najlepiej na kliszy rentgenowskiej cha cha cha. Pan Milczek też niech szykuje podanko.

Witajcie Kochani ! Tyle razy wywoływanym i wyczarowywanym ...

Aska - 2011-06-06 21:59:50

19.01.2008 20:22
~pogromca kelnerow
Cha,cha,to Hrabina bedzie sobie wybierac adoratorow a nie pies ogrodnika.Cha,cha,teraz tez adorator,a wczesniej pogromca bufetowych,na dodatek watpliwej reputacji.


  19.01.2008 21:12
~hrabina bałkańska
Wiecie co moi mili? Trochę mi teraz głupio - mój weekend dopiero teraz się zaczyna i w końcu uważnie przejrzałam posty sprzed kilku dni. Stasiek z takim trudem znajduje dostęp do komputera a nikt z nas Mu nawet słówkiem nie odpisał...  Staśku nie gniewaj się na nas. Czasem zaabsorbowani różnymi zawirowaniami zwracamy uwagę nie na to co trzeba. Trzymaj się chłopie i przemyśl jeszcze raz moją propozycję. Na prawdę można by coś zmienić na lepsze ale żeby cokolwiek zrobić muszę mieć najpierw Twoją zgodę, a na to potrzebny jest kontakt poza forum. Wiosny w sercu i na dworze Ci życzę tym czasem.
Adorator nasz wierny Misoginianin też napisał dziś jedno zdanie, które mnie zastanowiło. Nie poznaję Cię Adoratorze. Ty taki optymista i dobry duszek tego miejsca i nos na kwintę? Hmmmm... Mam nadzieję, że to tylko chwilowe. Miłego wieczoru Ci życzę.
PS. Nie wiedziałam, że zwyczajne wyrazy sympatii to od razu adorowanie, ale... wszystkim Sympatykom "Misogino" i moim życzę... dobrego  humoru do końca świata i jden dzień dłużej!!!


  19.01.2008 22:14
~adorator66
Klaro,i co?,wykupilas caly pakiet na odpuszczenie grzechow?,czy zawieral on tez znajomych?(ten pakiet!),dobrych znajomych?.Pozdrawiam serdecznie.


  19.01.2008 22:18
~playback
Wsciekly ,Hrabina wyrasta na pierwsza Dame tego forum,co Ty drogi nasz przewodniku na to?.Panowie troche wiecej taktu,tak bezceremonialnie sympatyzujecie z Hrabina,a coz ona takiego ma czego nie maja Alutka,albo Helcia?.


  19.01.2008 22:31
~trzeci adorator Harbiny
Odpowiem Ci - Ona ma coś czego nie masz ty - dlatego to ją nie ciebie adorują


  19.01.2008 22:41
~playback
Odpowiedz na niedostaczna oceniam,zreszta nie znam trzeciego adoratora,pytanie bylo wprost napisane do konkretnej osoby.Najwazniejszej w tym watkuczyli naszego Przewodnika WU,zatem oczekuje satysfakcjonujacej mnie odpowiedzi.


  19.01.2008 22:49
~KLARA
Adoratorze66,jesli to Ty,bo wiesz,ze ja jestem taka bardziej..watpiaca,oczywiscie,że pakietu nie wykupilam,ale co sie usmialam,to moje!Sostrzyczki oprowadzaly nas od 5.00.,bo to w 1989 roku bylo,czyli wtedy,kiedy sie pielgrzymko-wycieczki organizowalo,bo to jedyny sposob na zobaczenie Italii byl.A wiec,o 5.00. msza i zwiedzanie swietego miejsca,a potem siostrzyczki pokazywaly nam,gdzie spal,jadl,bywal papiez,biskup,czy inny dostojnik.Szalenstwo w oczach,one tylko tym zyly,w zasadzie smutne,dostojnicy watykanscy w tych brokatowo-koronkowych sukienkach,a te biedne kobiety totalnie zmanipulowane i im starsze,tym bardziej podatne na to szalenstwo,bo trudno do zmarnowanego zycia sie przyznac.I tym optymistycznym akcentem koncze.Dobranoc.W Twoim duchowym wnetrzu zaglebie sie w dniu jutrzejszym,nie budz mnie przed 10.00!


  19.01.2008 22:58
~romual w.
Zauwazono ze spoznieniem naszego bezdomnego,i dobrze,bo zadje sie ze to dobry czlowiek.Naszej uwadze umknela inna nowa sympatyczka-Novika,witaj raz jeszcze i zostan z nami.Ciesze sie ze dobrze sie bawilsmy w ten sobotni dzien,troche luzu nikomu nie zaszkodzilo.Ciesze sie ze ten nasz watek przyczynil sie do zjednoczenia drog zyciowych naszych dalekich a jakze bliskich Przyjaciol M. i B.Szczescia Wam zycze.Dottore,odnosze wrazenie ze za duzo pracujesz,pomysl czsem o sobie.Pozdrawiam.


  19.01.2008 23:05
~adorator66
Spij dobrze Klaro,na me wolanie nie zwracaj uwagi.Ja wiem ze Ty wiesz ze ja wiem cos,czego inni nie wiedza.Ale to bedzie nasza slodka tajemnica.Faceci w sukienkach jakos nigdy do gustu mi nie przypadli,a zwlaszcza ich pulchne lapki.I naszym Misoginianom spokojnej nocy zycze,dziekuje zwlascza Hrabinie za cieple slowa.Dobranoc


  19.01.2008 23:08
~adorator66
Spij dobrze Klaro,na me wolanie nie zwracaj uwagi.Ja wiem ze Ty wiesz ze ja wiem cos,czego inni nie wiedza.Ale to bedzie nasza slodka tajemnica.Faceci w sukienkach jakos nigdy do gustu mi nie przypadli,a zwlaszcza ich pulchne lapki.I naszym Misoginianom spokojnej nocy zycze,dziekuje zwlaszcza Hrabinie za cieple slowa.Dobranoc


  19.01.2008 23:13
~wściekły układ
Wyszli po mnie w komplecie prawie. Puchatek parasolkę dziurawą w łapce dzierżył, z wichrem się srogim mocując. Prosiaczek, kaloszami w błocie się ślizgał, a Maleństwo na grzbiecie Tygryska popiskiwało z uciechy - tenże zaś w kałuże największe a i najgłębsze wskakiwał, wodę na boki rozbryzgując. Sowa z Kłapouchym w namiocie zostali, wieczerzę szykować. Po drodze posty Misoginian prawdziwych mi streścili, smutkiem serce moje napełniwszy. 
Bo cóż mam Ci Sirio Drogi na wątpliwości Twoje odpowiedzieć ? Jak mam- w słusznym poczuciu krzywdy wyrządzonej-  pocieszyć ? Kwota, o jakiej piszesz, to nierzadko kilka/kilkanascie procent całości środków, jakimi wielu z nas dysponuje. Kwota, za którą dużo chleba można kupić. I lekarstw nieco. I innych równie ważnych rzeczy jak dla Puchatka choćby "mjodu" baryłeczek. A przecie w zamyśle kolędy leży poznanie parafian problemów, a nie ich morale, ich zasobności, ich chęci wspomagania datkami, do kieszeni "kolędującego" składanymi. Więc cóż ma Ci na to powiedzieć ? Może to, że znam Księży , co misję swoją prawdziwie zrozumiawszy, innym pomagają ? Że nad grobem Mamy Hani ktoś taki parunastominutowe kazanie wygłosił, pięknie życia i tajemnicy śmierci poświęcone, nigdy Jej uprzednio na oczy bodaj chwilę nie widząc ? I, że nie wziął za udział w ceremonii ni grosza ? Że nie kazał się przywozić, odwozić, taksówek sobie fundować ? I, że pod pretekstem chudnięcia chęci z poczęstunku zwyczajowego zrezygnował ? I, że jest też ksiądz Stefan co płomienne prawdziwie kazania głosić potrafi, a na kolędzie nigdy z buciorami w życie prywatne nie włazi.  I na pytania zagubionych odpowiada tak, że oni po Jego wyjściu czują się lepsi, czują , że w ich mieszkaniu była oto przed chwilą cząstka Boga samego ? Że moja córkę uczył religii ksiądz tak charyzmatyczny, że dzieci płakały , gdy odchodził do innej parafii. Przynosił im oto bułki, cukierki, a lekcje jego były nie pustą indoktrynacją, lecz nauką życia, miłości  międzyludzkiej krzewieniem. I, ze osobiście znam księdza, co na kolędę wybiera specjalnie mieszkania biedaków, bo On idzie do nich, nie ich brzęczacej ofiary.
Księża to też wszak ludzie. I jak wśród nas - także i tutaj zgromadzonych - tak i wśród nich tacy są, za którymi w ogień chciałoby się wskoczyć. I tacy, co lepiej gdy, szerokim łukiem się ich omija cienia nawet kształtu nie zauważywszy ? Do dziś pamiętam wspólne z moim Księdzem-katechetą wyprawy na lody do cukierni tuż obok kościoła św. Katarzyny stojącej. Wybraliśmy się w te Święta z Małgosią sprawdzić jaka "tu zaszłą zmiana". Kościół- jak to kościół- od czasów Kazimierza Wielkiego stoi, po cukierni zaś jedynie słodkości wspomnienie zostało. Słodsze znacznie niż wspomnienie napisu, KMB jaki z drzwi Twoich zmazano. Tego ostatniego bestialstwa tłumaczyć nawet próbował nie będę.
FECI QUOD POTUJ, FACIUNT MELIORA POTENS - slowa to, które konsulowie rzymscy urząd swój następcy składając wypowiadali. Zrobiłem, co mogłem, kto potrafi, niech lepiej wykona.
Na nic poranne Profesora Kolakowskiego wspominanie, gdy tyle zła , tylu ludzi podłych wokoło. A wszak "mimo to" a może raczej "właśnie dlatego" słowa Matki Teresy z Kalkuty  w sercach swych zatrzymajmy. 
Jesteś wspaniałym Człowiekiem Sirio...... Więc spać się łożąc popatrz na swoją cudowną Żonę  a słowami Małego Rycerza pożegnaj ......... nic to, nic to......... Zrobiłeś ile, mogłeś..... Więcej niż mogłeś.... Więcej, niż powinieneś...
Pousiadali markotni w namiotu rogu. Motyl stepowy od jednego ku drugiemu polatuje rozweselić pragnąc. 
Widzę oto jak Krzyś napis dzisiejszy tworzy......
INOPEM ME COPIA FECIT........


  19.01.2008 23:35
~KLARA
Wściekły i Ty serce me smutkiem napełniasz-Misoginianie prawdziwi i nieprawdziwi?Polacy prawdziwi i nieprawdziwi?Zawsze będę opowiadała się po stronie tych "nieprawdziwych".


  19.01.2008 23:39
~playback
Przyznaje ze mile mnie rozczarowal wieczorny wpis WU.Zazdroszcze Mu takich znajomosci wsrod kleru,bo otaczajaca nas rzeczywistosc zgola ma sie inaczej.Rzadza pieniadza wsrod kleru jest im wpajana od pocztku bytnosci w seminariach duchownych.Ksieza sa rozliczani z kasy a nie z rzeczywistych poslug duszpasterskich.Owszem kiedys za PRL-u ksieza byli mniej lapczywi na kase i wszelkie dobra,ale to juz historia.Jezeli sa tacy ksieza jak wspominany ks.Stefan to dobrze,ale to sa wyjatki w KK.Gdyby bylo inaczej zaden Podgrzybek czy Jaskowski nie byliby tacy bezkarni w ograbianiu ludzi,a skoro ci na gorze to czynia w majestacie prawa im tylko znanego,dlaczego zwykly ksiadz nie mialy robic podobnie?.


  19.01.2008 23:50
~pogromca kelnerow
Kto jest tym prawdziwym Misogianinem a kto nie?.Moze wyjasnisz drogi Przyjacielu te frapujaca teze o podziale na pra i niepawdziwych Misoginian?.


  20.01.2008 00:25
~gramatyk
Playback,zaglądaj do słownika ortograficznego,bardzo proszę!


  20.01.2008 00:33
~alutka51
Dobranoc Wszystkim :-)) Miłej,spokojnej niedzieli...Pozdrawiam :-)))

"Świat bez barier"

Świat bez barier, świat bez kłamstw,.... czy nadejdzie taki czas?
Świat nadziei i miłości, one zniszczą wszystkie troski,..... ale czy to zdarzy się?
Świat do przodu ciągle gna,... czy to może tylko gra?
Świat korupcji i wyzysku, gdzie nadzieja zgaśnie szybko,..... ale czy to ruszy Cię?
Świat taki został przez nas powołany, przez człowieka krwią przelany,... a Ty?
Świat władzy i pieniędzy, w którym ludzie żyją w nędzy,..... tego chcesz?
Świat pogrąża się w chaosie, wszyscy mają ten świat w nosie,..... zmienisz to?
Świat chce ciepła i czułości, a nie zimnej bezwględności,..... będzie tak?
Świat nie prosi o tak wiele, nie zagrzebujmy w nim gruszek w popiele,..... spróbuj sprawić,   
by był lepszy, rusz się w końcu zamiast pieprzyć,... nie daj mu się łatwo tak,   
podaruj mu tylko jakiś pozytywny znak,..... czy stać na to Cię?
Świat postara się, by zniknęło wszystko co złe,   
pozostanie samo szczęście i odetchnie ludzkie serce, które tak długo czekało,   
by móc wykrzyczeć: "dobro" tylko w tym świecie zostało, zniknęło wszystko co złe,   
za to świecie kocham Cię!"
Autor-Simmo


  20.01.2008 00:39
~hrabina bałkańska
Nie trap się Dottore! Ja teraz w archiwistę się bawię i przenoszę dalszą część Gombra do nas by z Sonieczki ręką założonego wątku, który tyle dobra i odmiany wniósł w nasze życie nic się nie straciło... Ksiądz Stefan to chyba ten sam, który z ambony mówił o naszej Przyjaciółce i za przykład heroizmu i bezinteresowności stawiał... Nie smuć się Wściekły Układzie, po znojnym dniu życie traci barwy, nie martw się - ranek jest lepszy od wieczora... Oby Tasman i reszta Basałyków dokazywała z umiarem byś mógł odpocząć po znojnym dniu...  Tyle pięknych rzeczy działo się i dzieje na "Misogino" - właśnie na nowo przeczytałam historię naszych Przyjaciół,  którzy na "Misogino" się odnaleźli  i niedługo inny ksiądz Stefan zaśpiewa Im "Veni creator"... Zycie ma sens Przyjacielu! Choćby dla takich chwil.

Właściwie to miałam odpisać Klarze.
Klaro piszesz "...Szalenstwo w oczach,one tylko tym zyly,w zasadzie smutne,dostojnicy watykanscy w tych brokatowo-koronkowych sukienkach,a te biedne kobiety totalnie zmanipulowane i im starsze,tym bardziej podatne na to szalenstwo,bo trudno do zmarnowanego zycia sie przyznac." 
Widocznie nie widziałaś  szaleństwa w oczach  na przykład u filatelisty czy numizmatyka pochylających się nad swoją kolekcją albo w chwili gdy jakiś biały kruk wpada im w oczy, szaleństwo w oczach tych którzy żyją swoim hobby i... dla hobby. Nie widziałaś szaleństwa w oczach kompozytora, który na próbie orkiestry pierwszy raz   s ł y s z y   swoją nową symfonię, do tej chwili istniejącą tylko na papierze, w partyturze, którą do tej pory słyszał tylko podczas przegrywania jej na fortepianie...  Każdy ma swój świat Klaro, każdy szuka swojego miejsca w świecie i je znajduje. Nie pytałaś tych zakonnic czego szukały wstępując do zakonu a co w nim znalazły, czy żałują swego wyboru i czy uważają swoje życie w klauzurze za zmarnowane. Może wcale nie czuły się i nie czują  manipulowane? Zmanipulowane są np. ... mochairy RM, różne części społeczeństwa podczas mandatów i kampanii wyborczych. Charyzma nie poddaje się żadnym manipulacjom, charyzma to również... przekonanie. 
Twoja profesja to też charyzma. Czyżbyś teraz żałowała że jesteś lekarzem? Załowała lat wyrzeczeń, godzin spędzonych nad podręcznikami gdy inni chodzili na prywatki, do kina, na tańce itd.? Daję głowę, że i Ty też kiedyś z podziwem wpatrywałaś się w auli AM w profesora prowadzącego wykład, alfę i omegę medycyny. Czy trudno dziwić się innym, że np.podziwiali naszego Papieża i z pietyzmem odnoszą się do wspomnień o Nim, tym bardziej że mieli Go na wyciągnięcie ręki, widzieli Go, Jego serdeczny uśmiech, słyszeli    t e n  głos, który dziś  miliardy ludzi na świecie pamiętają? Kto "jutro" będzie pamiętał bełkot sejmowy tego czy owego? Może prędzej szaleństwo żądzy  władzy w czyimś wzroku zachowa się dłużej w pamięci... 


  20.01.2008 06:38
~Dezyderata
Prawdziwy Misoginianin w każdej chwili pamięta mój tekst......
Prawdziwy Misoginianin pamięta także, że nie wolno obrażać.... - zwłaszcza bezpodstawnie, zwłaszcza z powodu sprawy tak błahej, jak błąd ortograficzny.....
Prawdziwy Misoginianin nie jest drobiazgowy i z innych się nie wyśmiewa......
Prawdziwy Misoginianin nie poucza.....
Pamiętajcie dziś o mnie, i bądźcie konsekwentni w każdej chwili tworzonego tekstu.
Głośnych i napastliwych - unikajcie. Opowieści ich także.


  20.01.2008 09:28
~wściekły układ
Motyl stepowy w końcu do snu ich wszystkich ułożywszy Sowę o kołysanki zanucenie poprosił, tedy wszyscy w trymiga posnęli . Siedziałem pośród nich w oddechy miarowe wsłuchany , w myśli wsłuchany moje.
Maleństwo tym razem przy wydechu sylabę "sela" wyświstywało, Tasman zaś "wi" przez sen z płuc swych dobywał i gdyby oczy zamknąć , posłyszeć by można "selawi " słowo- jako , że oddechy obojga się przeplatały. W końcu i ja w piernatach się ułożywszy, a pierzyną kopiastą na mrozy akuratną okrywszy , sny śniłem.
"Imienia róży " obrazy przed oczami duszy mojej się przesuwały. Scena, gdy papieski legat do Franciszkanów przybywa z wizytacją. Scena, gdy w strzelistych zimnych murach klasztoru, dysputa nad biedą kleru się toczy. Z jednej strony skromnie odziani mnisi - św. Franciszka idei kontynuatorzy - z drugiej przepychem ociekający przybysze. I zdań wymiana, o skromnym Jezusa ubraniu.I do przepychu prawa. A potem przypomniałem kolejne sceny zgonów niejasnych. Książki trucizną powleczone, by potencjalny czytelnik ze straszną tajemnicą ich nie obeznany, treści ich światu nie ujawnił. A jednak kolejno - po drugim jeden - ku bibliotece po owoc skrybów pracy się zakradali. Zakradali, by filozoficzną tajemnicę myśli Arystotelesa odkryć. Myśl śmiałą, twórczą, dogmatom się wymykającą. I wreszcie pożaru scena, obraz walących się drewnianych , krętych labiryntu schodów. I chęć odkrywania, co uciec nie pozwola, a płomieniom na przekór arcydzieło myśli ludzkiej ratować każe. 
Myśl ludzka płodna jest, niezniszczalna jest. Jak dobro. Kiedy więc ku smutnym wymową słowom Sirio raz jeszcze wracam, sceny te raz jeszcze przywołuję. Dobro człowieka nie w literach zawarte jest, nie w literach. 
Ale lat temu paredziesiąt na drzwiach większości litery te - znakiem krzyża przedzielone -malowano - symbol wiary, jak kiedyś ryby wizerunek. Dziś są unikalnym "dziwolągiem". Jak unikalny jest zapach palonych kadzideł - kiedyś klatki schodowe napełniający. Cywilizacja mknie naprzód. Porywa zapach ów ze sobą, litery z drzwi kolejnych wymazuje. Czasy konkwisty powróciły oto w dłoni tego, co napis z drzwi Sirio wykreśliwszy, nową definicję katolika, nową chrześcijanina dał  wersję.
Kazanie ks. Stefana trwało dziś minut 7. Przypomniał Ojca Kolbego poświęcenie. Oddanie życia za drugiego , na śmierć skazanego bliźniego. O dziele Soni zdań kilka przypomnienia. Kochajmy ludzi ! Ofiarujmy im siebie. I kilka chwil ciszy absolutnej. Ciszy, którą w uszach mych przerywał jeno szelest płótna, ścierającego z drzwi Sirio dowód wielkości  człowieka..... I nie o litery tu , nie o litery chodzi....


  20.01.2008 09:36
~milczek
Nie wiem czy jestem, czy moge sie zaliczyc do prawdziwych Misoginian?,wogole czy istnieje takie pojecie?.Owszem na nasz uzytek uknulismy takie okreslenie i sila rzeczy od miesiecy uzywamy tego terminu ktory nie posiada chyba klarownej definicji.Z pokora przyjmuje slowa Dezyderaty,warto zapamietac Jego pragnienia(desiderare mi sie kojarzy w tym momencie-czyli pragnac)i bede staral sie korzystac z tych cennych wskazowek.Wroce tylko do jednego nurtujacego mnie pytania?,skad tyle nickopodobnych jak kiedys czekoladopodobnych na naszym watku?.Nigdzie indziej niespotykamy farmaceuty,playbacka,i wielu innych,byc moze nie jestem dosc spostrzegawczy i nie dosc oblatuje inne fora stad moje pytanie.Czuje sie nieco zawiedziony wpisem Klary,jak latwo kogos zaszufladkowac i wrzucic na pozarcie umyslow naszych ,ludzi ktorzy w swoim zyciu w kogos lub w cos wierza.Wiem,razi Cie odmiennosc tych ludzi,ze nie chodza w gaciopodobnych spodniach w krate,nie w smak Ci brokatowo-koronkowe szaty?,no coz mnie tez czasem razi ten przepych ale nie uogolniajmy ,sa ksieza ktorzy bardzo skromnie sie odziewaja nawet do liturgii mszy swietej.Sprawa wiary jest sprawa naszego sumienia,naszego postrzegania na sens zycia.To co sie zdarzylo Sirio,a zwlaszcza zachownie ksiedza godne jest napietnowania,ale jak w kazdym stadzie znajdzie sie czarna owca.Znam ludzi ktorzy na sile wciskaja pieniadze ksiedzu w czasie koledy bo uwazaja ze tak wypada,ze sobie jakis grzszek odkupuja.Jest wiecej takich ksiezy jak ks.Stefan,bezimiennych niosacych pomoc i slowo boze potrzebujacym.Nie naleze do kregu bigotow czy slepo patrzacych na wyznawcow wiary katolickiej ale szacunek kazdemu sie nalezy.


  20.01.2008 10:10
~adorator66
Pietnowanie glupoty,zla pod kazda postacia rozumiem.Nasmiewanie sie z ludzi ktorzy obrali taka a nie inna droge w zyciu,ktorzy z pasja i oddaniem poswiecaja cale swoje zycie dla innych chocby wlasnie lekarze(tak wierze ze wiekszosc to pasjonaci),nauczyciele,zdecydowana wiekszosc duchowienstwa,i wiele wiele innych grup zawodowych -odbieram z mieszanymi uczuciami.Klaro,dla wlasnej zachcianki  by pojechac do Italii wybralas najprostszy sposob,"zalapalas sie" na pielgrzymke.Choc odnosze wrazenie ze reszta towrzystwa dla Ciebie byla grupa zdewocialych ludzi,nie przeszkadzalo Ci w komformistyczny sposob oddac sie uciechom pseudo turystki-pielgrzymki.Wiesz ilu ludzi nigdzie nie pojechalo zagranice przed 89 rokiem?.Nie kazdy byl tak bezczelnie sprytny aby zaspokioc swoje pomysly na wojaze zagraniczne.Co zobaczylas to Twoje,nikt Ci tego nie zabierze,ale daruj sobie osadzanie innych tylko ze robia w zyciu cos co Tobie nie lezy ni w sercu ni duszy.Teraz sie nie dziwie ze w watku tak cudownym, przez Ciebie zalozonym Ku pamieci Soni,wklejanie zdjec koz bylo czyms zupelnie na miejscu.Bardzo Cie lubie ale przyznaje czasem nie potrafie zrozumiec.Moze pomozesz mi zglebic Twoja osobowosc.Minela 10-ta zatem pozwolilem sobie obudzic Cie.


  20.01.2008 10:20
~wściekły układ
Ostatnia weszła tuż przed dyżuru końcem. Usiadła z miną ponurą, zmartwieniem w widomy sposób wnętrze trawiącym. Czuję się źle, boli mnie w plecach - usłyszałem. U mojej matki stwierdzono białaczkę limfatyczną. Boję się, że to zaraźliwe, więc proszę o zbadanie......
Masz rację Hrabinio - wieczór smutniejszy od poranka bywa. Smutniejszy zawiedzionymi nadziejami, smutniejszy ludzi widokiem, co dobro własne jedynie na uwadze mają. Smutniejszy coraz powszechniejszym, coraz brutalniejszym egoizmem. Przez cały czas wizyty, nie dostrzegłem żadnej refleksji nad zdrowiem jej matki. Nie zadano mi ani jednego - tak naturalnego zdało by się w w tych sytuacjach- pytania : czy ona wyjdzie z tego ? Jak pan jej szanse widzi ? Wystarczyła odrobina bólu własnego, by natychmiast popędzić nad sobą się rozczulać.
A przecie Hrabinio tak by się chciało, by wieczór piękniejszym był od poranka, a ten brzydszy od wieczora kolejnego. Tak by się marzyło, by drugiego człowieka widząc, to co czyni - jeśli krzywdy to nikomu nie przynosi, nie oceniać działań, sposobu na życie, poglądów. Pisze oto Klara, że obłęd w oczach, rodzaj bezrozumnego nieomal amoku z oczu zakonnic - wycieczki organizatorek bił. I , że tak w gruncie rzeczy winny mieć poczucie zmarnowanego życia.... Cóż mam powiedzieć na to ? Kto daje nam prawo, by krytykować czyjś wybór ? Nie wiemy, co leży u podstaw takich decyzji. Czasem są to możliwości finansowe, innym znów razem zawiedzione uczucia, zawiedzione nadzieje, marzenia. A przecie i tak w gronie tych najczęstszych motywów pozostanie zawsze swiadome przekonanie, że " to właśnie jest to ". Z postu Klary wynika, że przynajmniej z zapałem angażowały się w powierzoną im misję. Wycieczki mające w zamiarze swym pielgrzmkę ,w oferowanym programie zawsze wymieniają udział we mszy, zwiedzanie miejsc liturgicznych, gro czasu poświęca się sprawom "ducha". Jadąc na wycieczkę taką powinno się z góry zakładać opisany scenariusz. Oczywiście możemy i inny napisać. Zwiedzanie miejsc "kultu" świeckiego, plażowanie, wieczorne imprezki. Bez wątpienia atrakcyjniejsze od "klepania godzinek". Ale sprzeczne z założeniem wyjściowym. Sądzę więc, że akurat opiekunki grupy zaliczyć należy nie do tych , co życie swe zmarnowały, ale tych , co konsekwentnie są swoim przekonaniom wierne. Jakże daleko im do opisanego przez Sirio "księdza". Szacunek należy się każdemu, kto z pełnym zaangażowaniem podchodzi do spraw, realizacji których się podjął. Wolę zapał w oczach aktywnego ideowca, niż zblazowaną dezaprobatę w oczach krytyka.


  20.01.2008 10:25
~kinga
Wezmy sobie do serca slowa zawarte w poscie Dezyderaty.Mnie zdarzaja sie bledy i stylistyczne i ortograficzne,stad nie czepiam sie nikogo.Na dodatek moja klawiatura cusik sie zacina wiec o bledy czy palcowki nie trudno.Wiecej powiem ,przestanmy sie czepiac tzw. Gosci,skoro juz do nas przylgneli i sa z nami to nich juz zostana.Na dobra sprawe niczego takiego skandaliczego nie robia,jednak jakis poziom przyzwoitosci staraja sie dotrzymac.Od czasu do czasu daja nam powod do naszych niekontrolowanych reakcji i wyzwalaja emocje,nieraz tak pozadana przez niektorych adrealine.Bez Nich wiele rzeczy,naszych mysli  nie bylibysmy w stanie wyzwolic.Zatem niech bedzie Pokoj miedzy nami.


  20.01.2008 10:45
~bastek
Kinga,jak ja "se" bede szukal adrealiny to pojde skoczyc z 10 tego pietra na zaparkowanego pod domem mojego "malucha".Albo nie rozumiesz idei i sensu tego watku,albo swiadomie podpuszczasz kolejnych gosci by sie mogli tutaj produkowac i leczyc swoje frustracje.Dosc mam zefirkow,detonacji gazow naturalnych,belkotu zgorzknialych ludzi.Zeby to choc do smichu pisali,to polbiedy...Ciesze sie ze dzis drogi Wsciekuncio aktywnoscia na forum sie objawil.Ja Twoje posty czytam z lubosci nieraz po kilka razy,podobnie jak Hrabici,dobrodziejki naszej.Jak dotad nigdy sie na Was nie zawiodlem i daj Boze by tak zawsze gralo.Moja sympatia do Ksieznej Balkanow nie ma nic wspolnego z podrywaniem,myli sie zatem ten ktory takie insynuacje probuje rzucac na tym forum.Kartek sie nie boje,przerabialem je w czasie komuny,zamieniajac na "dobra wszelakie" ktore dziwnym trafem czasowo byly niedostepne,jakos tak przez 45 lat.Szacuneczek Misoginianie,szacuneczek...


  20.01.2008 11:17
~kitlinska
Milo wpasc na Misogino i przekonac sie ze watek nasz zyje.Juz ktos kiedys napisal,nie pamietam kto ze dla Wscieklego postow bedzie tutaj zagladal,czuwal.I ja pod tym glosem sie wpisuje,nie tylko dla Wscieklego urokliwych i pelnych madrosci i niosacych nadzieje wpisow ale i dla waszych Misoginianie postow.Uniwersalnosc i urokliwosc tego watku nie da sie porownac z innymi na portalach internetowych.Czytam ze Hrabina robi wszystko by watek ten nie przepadl w cyberprzestrzeni,ze przenosi go na forum Misoginian,to bardzo cieszy mnie i zapewne wielu z nas.Misogino to przedewszystkim ludzie z krwi i kosci,ze swoimi slabosciami ale tez wielkimi zaletami,jest w pewnym sensie kronika dni naszych,choc nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawy.Ogromny uklon tym wszystim ktorzy zadali sobie trud by przyblizyc szerszemu kregowi ludzi dobrej woli, postac pani Ireny Sendler.Mam wrazenie ze wiecej ludzi poza granicami RP wie wiecej o matce tysiecy uratowanych dzieci, niz przecietny Polak w kraju.Nie wstydzmy sie takich bohaterek,One sa naszym ponadczasowym dobrem,takim dobrem byla i jest Sonia,inna nasza Wielka Rodaczka.Bez rozglosu,szukania taniej slawy i splendoru swoja postawa i umilowaniem zycia i blizniego dala nam przyklad  i nadzieje ze zycie ma sens.Milej niedzieli przyjaciele.


  20.01.2008 11:30
~novika
Przerazaja mnie niektore posty Alutki,a wlasciwie przedruki poezji(?) innych autorow.Nie!,nie dlatego bym potepial takie praktyki,ale tresci jakie niosa Jej wpisy,naogol to niemal same wiesci hiobowe.Skad tyle pesymizmu u Ciebie Alutko?.Czyz nie jest cudowne ze istnieje takie forum jak Misogino?,jego wierni sympatycy dwoja sie i troja by nieco rozswietlic tunel naszego zycia,zas Twoje posty ociekaja niemal wylacznie lzami.Martwi mnie to,nie miej do mnie zalu,ale przeciez cokolwiek zlego dzieje sie w Twoim zyciu nie Jestes sama,nie raz czytalam slowa otuchy i solidarnosci wzgledem Ciebie.Usmiechnij sie!,sprobuj obudzic w sobie wiare w siebie i ludzi.Czekam z utesknieniem na dalszy ciag opowiesci WU ,to wielka gratka moc sie wczytac w Twoje posty.Przyznaje sie ,bardzo Cie polubilam,jak wiekszosc z Misoginian.


  20.01.2008 12:01
~gaja
Tak!,posty Wscieklego,Hrabiny,dawno nie widzianej ale jakze przez wszystkich lubianej Basi,Mireczki..Moglabym tak dlugo wymieniac sa dla mnie niezwykle cennym,niepowtarzalnym.A co powiecie na wiadomosc jaka dzisiaj przeczytalam w prasie wloskiej ze oto juz niebawem, w Tlusty Wtorek odbedzie sie premiera spektaklu pt."Corpus Christi"(Cialo Chrystusa) amerykanskiego autora Terrence Mc Nally.Spektakl w ramach dni gejow i lesbijek zostanie wystawiony w Sidney,najkrocej mowiac opowiada o..homoseksualiscie Jezusie! i Jego zwiazku z Judaszem.Malo tego Jezus celebruje sakrament malzenstwa miedzy dwoma apostolami.Dreczy mnie pytanie jak daleko tworca,artysta moze posunac sie w swoim wyobrazniu postaci bedacych dla milonow osob na swiecie swietymi?.A gdyby tak napisal nie o Chrystusie ale o Mahomecie czy Buddzie swiat przygladalby sie takim poczynaniom artystow z niewzruszona obojetnoscia?.Gdzie jest granica ktorej nie wolno nie tylko artystom ale kazdemu smiertelnikowi  przekroczyc?.Jestem ciekawa co sadzicie o takich poczynaniach artystow?.


  20.01.2008 12:06
~KLARA
Dziękuję za słowa kostruktywnej krytyki.Zmęczonego 24-godzinnym dyżurem męża do snu utuliłam i mogę pewne rzeczy wyjaśnić.Nie,to nie było tak,że cyniczna Klara razem z mężem na pielgrzymkę się załapała,reszta pielgrzymów się modliła,a ci...To było jeszcze za komuny,do Kościoła przychodziło mnóstwo leków z darów,a my lekarze przez kilka lat pracowaliśmy przy dystrybucji tych leków,oczywiście społecznie.Proboszcz był bardzo rzutkim człowiekiem,w tym świetnym organizatorem,w nagrodę za naszą pracę zorganizował nam tę pielgrzymko-wycieczkę.Ksiądz jadący z nami,również traktował ten wyjazd jako urlop i cieszył się,że może być na luzie i oddawać się wieczorami ulubionej grze w brydża.Oczywiście przeżyliśmy chwile ogromnego wzruszenia podczas mszy w Ogrodach Watykańskich z udziałem Papieża!A zdziwiony i przytłoczony zachowaniem sióstr był przede wszystkim nasz ksiądz!My oczywiście nocowaliśmy w warunkach pielgrzymkowych,cena też nie była duża,a ksiądz został wbrew własnej woli odseparowany od nas,spowity w śnieżnobiałą koronkową pościel i nakarmiony jak sułtan turecki.To on opowiadał nam,co może się stać z psychiką kobiet zamkniętych w zakonach!Wiara nie ma z tym nic wspólnego,to raczej problem psychologiczno-socjologiczny.Hrabino,wspomina  łaś o przedszkolach i szkołach prowadzonych przez siostry zakonne ,to nie zawsze była sielanka!Pamiętam koleżankę,która w takim przedszkolu musiała za karę klęczeć w kącie na grochowinach i natychmiast została przez rodziców zabrana.Szkoły z internatem prowadzone przez siostry,temat rzeka!


  20.01.2008 12:20
~wściekły układ
INOPEM ME COPIA FECIT - obfitość biedakiem mnie czyni......
Słowam te wieczorne , rano dzisiaj przypomniał . W namiocie rwetes bowiem się niesie, a kątów przetrząsanie. Ostatnią "mjodu" baryłeczkę wcięło ! Przyszykowana na Puchatka śniadanko, przy łóżeczku spokojnie stała. Bieda....
Czy to jednak Krzyś miał na myśli słowa Owidiusza kreśląc ? Czy ktoś napis ów przeczytawszy rozumowanie takie oto podjął - baryłeczka miodu pełna obfitość kryje, tedy biedy zarzewiem się staje, trzeba więc się jej pozbyć ......? Ale któżby w czas zimowy przysmaku takiego sobie odmówić chciał ? A jeśli o co inszego chodziło ?
Obfitość biedakiem czyniąca - absurd zaiste pozorny. W dostatki opływając, sami nie wiedząc nawet kiedy, tracić z oczu ważne rzeczy zaczynamy. Podziwiamy kolejny bibelot na półce postawiony, zachwycamy się samochodem    "coraz wypasionym bardziej". Chodzimy po sklepach na kolejne poglądając półki. Co kupić ? Co jest teraz na topie ? Czym innym zaimponować ? Nie istotne potrzebne, czy nie, ważne , że "dobrze widziane". Oczy otwierając , plan dnia czyniąc, myślami wybiegamy ku owym półkom towarów pełnym. W zapale korzystania z cywilizacji dobrodziejstw tracimy powoli, lecz nieustannie ...... siebie. Brak nam czasu na refleksję, na analizę, na doskonalenie osobowości - choćby książki czytaniem. Musimy być w stu miejscach naraz, złość nas ogarnia na myśl, iż jest to nierealne. Zaczynamy intelektualnie ubożeć. Nie jesteśmy w stanie skupić się na idei. Liczy się jedynie realnie istniejący świat. Czy oznacza to rezygnację z przyjemności, by osobowość swą uratować ? Czy ascezę to musi oznaczać ? Czy wyzbywanie dóbr materialnych zalecać tedy trzeba ?
Puchatek na kolana moje się drapie. Wzrokiem błagalnym w oczy spogląda. Ratunku szuka, pocieszenia szuka, "mjodu" szuka...... A jego wzrok smutny uzmysławia mi oto, że rezygnacja owa niemożliwą jest. Uzmysławia mi oto, że każdy ma potrzeby swoje. Uzmysławia mi oto, że Puchatkowi jest źle. I, że póki " nie skosztuje swojego "conieco" , w zabawy się dziesiejsze nie włączy. Przywiązanie jest drugą naturą istnienia. Postęp niestety też.
Tedy baryłeczkę miodu pysznego z pufy dobywam. To ja rano ją przed Puchatkiem skryłem, by moc tęsknoty za tym co oczywiste, na własnej skórze poznać. Patrzę teraz w rozanielony wzrok Misia o małym rozumku, myśląc, że obfitość wcale przecie biedy oznaczać nie musi.....



  20.01.2008 12:46
~Krzyś ex fabula
Jako i brak czegoś nie musi wcale oznaczać biedy. Być może największą niewolą człowieka jest właśnie chęć posiadanie więcej niż mu potrzeba ?  Gdzieś tam, w tej pogoni, gubią skarby największe.

Co za pomysłowość jest w pieniądzu, że tak deprawuje tych, którzy dużo pieniędzy mają? Ilu ja sam (nie zliczę już) ja znam, kiedyś wspaniałych, pięknych i pełnych delikatności, a potem tak zmarniałych, tak zgłupiałych, tak się zgarbili pod workami pieniędzy czy pod zaledwie szczupłymi sakiewkami.
Stachura (Oto)

Pozdrawiam wszystkich gorąco.


  20.01.2008 13:46
~sirio
Mnie zadna obfitosc biedakiem nie czyni.Ja w sklepie oddaje sie refleksji,refleksji ubogiego konsumenta.Ja sie zastanawiam czy kupic ziemniakow 5kg w ofercie i 3 dorsze w cenie 2-och?,ale braknie na dwie bulki.Dottore!,na jakim Ty swiecie zyjesz,gdzie ten mjod dla wszystkich?,gdzie Ty tych biedakow oplywajacych w bogactwie widzisz?.GUS powiada,ze 35% spoleczenstwa zyje ponizej minimum socjalnego!,reszta ledwie wiaze koniec z koncem,7-8% zyje bardzo dobrze.Nawet bardzo dobrze.No nie!,troche przesadziles!.


  20.01.2008 13:57
~maria sz.
Ludzie!,slepota wasa nie zna granic.Piszecie o roznych rzeczach,nie powiem ciekawych,chocby piekny wpis pana Krzysia,ale na litosc boska!-pisze pani Gaja o bezecenstwach pseudo artystow i co?,was to nie grzeje ani ziebi.Unikacie trudnych tematow,slizgacie sie po niektorych watkach,wesolosc wesoloscia ale blasfemia dzis powialo z Australii i nikt nie podjal tego tematu.Ja stanowczo sprzeciwiam sie osmieszaniu i deprecjonowaniu Chrystusa!.Stanowczo zadam abyscie pisali do MSZ protest,bo znow nas ubiegnie tatko R.I znow Jemu beda miliony mochairow klaniac sie w pasjaki On to wielki i stanal w obronie swietosci.Hrabino,dziekuje za poparcie w sprawie Katolickich Domow Rodzinnych.


  20.01.2008 14:08
~adorator66
Mila Klaro,nie mozna bylo tak ot napisac jak dzis?.Mysle ze wiele nam wyjasnilas i odkrylas kulisy pielgrzymek do Ojca Swietego.Wiesz,nie zdziwilbym sie gdybys miala Blogoslawienstwo Papieza na kolorowym kartoniku z Jego podobizna.Wtedy zaden szanujacy Polak nie odmowil sobie przyjemnosci zakupienia takiego stosownego blogoslawienstwa w jednym z licznych sklepikow z dewocjonaliami okalajacych Watykan.W latach o ktorych piszesz te rzekome "blogoslawienstwa"(Papiez nigdy tych kartonikow nie widzial na oczy) w zaleznosci od formatu i widoczku sprzedawaly sie jak cieple buleczki od kilku do 10.000 tys lirow.Cenie Cie zas  za to, ze slowa skierowane do Ciebie przyjelas ze zrozumieniem i bez zbednego sie obrazania.Nie kazdy tak potrafi,brawo!.Mam nadzieje ze nadal mnie troche lubisz?.


  20.01.2008 14:23
~w zastepstwie k@t.
Alez nikt Klaro nie posadza Cie o cynizm.Za malo wczoraj nam napisalas o Twoim pielgrzymowaniu stad to male qui quo pro.Widzisz sama  ze nasza wczorajsza oferta jest skierowana pod wlasciwy adres,zatem wesprzyj droga Klaro inicjatywe powolania partii Prwadziwych Polakow Pielgrzymujacych Ku Wiecznosci.Wstap do naszej partii,na nie jedna pielgrzymke nasz Ojciec Dyrektor Ciebie zabierze i Was umilowani Misoginianie.Nie zawiedzcie Pana Nszego.A to co przeczytalem o tym niby artyscie amerykanskim ktory bluzni i szydzi z Chrystusa w glowie sie nie miesci,jest pewne ze Polak Tysiaclecia zaprotestuje w Waszym i w imieniu wszystkich Prawdziwych Polakow.

  20.01.2008 14:47
~hrabina bałkańska
Mario nie jest pseudoartystą ktoś, kogo sztuki grają najbardziej prestiżowe światowe teatry, reżyserują uznani w świecie reżyserzy itd.itd. Sztuka zawsze szokowała, wydzierała się poza wszelkie kanony, polifonią szokował sobie współczesnych taki J.S.Bach, Beethoven wprowadzeniem chóru do...symfonii, Mozart też szokował... Szokowali da Vinci, Michał Anioł, Picasso i Dali. Bliżej nas Polaków - szokował Zeromski "Dziejami grzechu", Strug, Zegadłowicz, Witkiewicz, Przybyszewski i wielu innych polskich twórców nie tylko w dziedzinie literatury... Szokowali Beatlesi... W latach 70-tych świat szokowała pierwsza rock-opera "Jesus Christ superstar". Fantazja twórców dziś połączona z komercjalizacją często szokuje i będzie szokować. Będziemy się pytać jedynie gdzie jest granica. Ano właśnie - jaka, czego granica? Może  jednak tylko i wyłącznie... etyki???

"Mjót" Wściekłego to przede wszystkim bogactwo duszy człowieka. Nie wszystko da się przełożyć na pieniądze, nie ma tak, że wszystko da się kupić i że wszystko ma wartość materialną. Przykład? Ilu twórców sztuki żyło w nędzy a podarowali światu arcydzieła? W swoich czasach nie byli uznawani bo byli ponad miarę współczesnego sobie społeczeństwa, gdyby dziś żyli byli by milionerami. Dziś człowiek ubogi ma więcej serca by włożyć grosik do puszki WOSP i ten grosik ma większą wartość niż sumy przebijane w aukcji tejże, bo aukcja ta (tu moje zdanie) to nie aż tak bardzo chęć wsparcia co przejaw próżności ludzi materialnie ustawionych. Ciekawe ilu, jak przyjdzie przelać na konto tysiące złotych wycofa się z tego? A były już takie przypadki...

Klaro, gdybyś jeszcze wczoraj napisała to co dziś to... wiele słów nie padło by dziś pod Twoim adresem.

PS. Dezyderato - jednostronnością swojej "dezyderaty" nie profanuj więcej tej prawdziwej!

Miłego popołudnia mili Misoginianie.


  20.01.2008 15:08
~bastek
Ach,od razu mi lepiej,slynny juz "mjut"zaserwowala nam dzis Kochana Hrabina.I pomyslec ze jeszcze chwile temu myslalem ze sie wyleguje w lozku!,pardon Dobrodziejko,wybacz me niecne mysli.Klara jest w porzadku tylko czasem nie do konca pisze o co Jej chodzi,jak z tym gazem(ha,ha)a te kozy to juz historia,choc w watku najbardziej czytanym na pewnym forum.Ja tez jestem artysta,produkuje  wino,ale nie moge go sprzedawac.Pewnie dopiero po mojej smierci ktos doceni jakosc i wspanialy bukiet aromatow i niezla kase na tym zrobi.Poki co bede nadal klepal przyslowiowa biede.Na szczescie nie wszystko jest na nie,o nie!.Wy Misoginianie jestescie tym milym akcentem mojej szarej codziennosci.Pozdrawiam i klade sie do stopek Dobrodziejce,Ksieznej Balkanow.


  20.01.2008 15:09
~bastek
Zal .... sciska ze wczorajszy dzien to historia.Dzialo sie u Sonieczki ,oj dzialo,taka mala Orkiestra Karnawalowej Zabawy pod batuta naszej wspanialej Hrabiny.Dzis znow wszystko wrocilo do..normy.Mentorstwo,kazdy pisze ad muzom,jedna Klara stanela na wysokosci i podjela heroiczna probe dialogu.Szkoda,po cichutku licze na Honoratke ze zwali z lozka Hrabine,ha,ha,ha.


  20.01.2008 15:11
~hrabina bałkańska
Jeszcze do Klary! Jadąc na tą pielgrzymkę wiedziałaś, że jedziesz na tych samych warunkach co pozostali. Nie dziw się z kolei, że ksiądz został przyjęty przez zakonnice tak a nie inaczej. Te kobiety po pierwsze żyły w zupełnie innych realiach niż polskie i krochmalona pościel i koronki to dla nich codzienna normalka, po drugie - ksiądz gdyby odmówił ich gościny obraziłby je, no może za mocno powiedziane obraził... sprawił by im przykrość, naruszył zasady gościnności choćby tylko z tej przyczyny, że jest przedstawicielem ich stanu, że nie na codzień bywa u nich, że może chciały dowiedzieć się od księdza co  aktualnie dzieje w Polsce. Każdy kij ma dwa końce... każda moneta ma dwie strony... wszystko ma swoje za i przeciw, no i... nic nie dzieje się bez przyczyny, dlatego mamy rozum by... rozumieć nie tylko siebie.


  20.01.2008 15:29
~kinga
Nie mal za kazdym razem jak sie pojawi invader od razu widzac w nim wroga wpadamy w euforie bo mozna sobie upusic i im troche krwi.Nie ma invaderow i co nic,jakos sie nie klei nam dyskusja.Hrabina i Bastek to troche za malo by Zmienic Swiat.Z calym szacunkiem do pozostalych Misoginian,ruszcie wreszcie pupy z wersalki,nie tylko Malyszem sie zyje,czy siatkarkami.Juz mi sie wydawalo ze Wsciekly dzis czesciej do nas zagladnie,a tu nic,my biedne sierotki.


  20.01.2008 15:29
~kinga
Niemal za kazdym razem jak sie pojawi invader od razu widzac w nim wroga wpadamy w euforie bo mozna sobie upusic i im troche krwi.Nie ma invaderow i co nic,jakos sie nie klei nam dyskusja.Hrabina i Bastek to troche za malo by Zmienic Swiat.Z calym szacunkiem do pozostalych Misoginian,ruszcie wreszcie pupy z wersalki,nie tylko Malyszem sie zyje,czy siatkarkami.Juz mi sie wydawalo ze Wsciekly dzis czesciej do nas zagladnie,a tu nic,my biedne sierotki.


  20.01.2008 16:17
~f.m.
Ile radosci?,nieklamanej frajdy moga sprawic bezposrednie kontakty z Misoginami.Doswiadczylem tego wlasnie wczoraj.Ten kto tego nie zaznal,nie trafil na siostrzano-bratnia dusze niech zaluje,niech mi zazdrosci!.Na szczescie wiem ze nie tylko ja mam stysfakcje osobistego kontaktu z Wami,jest wielu z nas w podobnej szczesliwej sytuacji.Uciechy,pysznej zabawy skutki do dzis odczuwam,zwlaszcza w okolicach podbrzusza,ale oddam wiele by czesciej moc obcowac z tak wspanialymi ,pelnymi szlachetnosci,poczucia dobra i co wazne humoru osobami.Dziekujac za wczoraj ,za te szesc miesiecy spedzonych razem moim dalekim a jakze bliskim sercu mojemu osobom,chyle czola przed pozostalymi ,niezawodnymi Przyjaciolmi Misogino.Jestescie! i to sie najbardziej liczy.


  20.01.2008 16:20
~Sorellina
To posłuchajcie bajki. Nie mam wprawdzie zwyczaju wklejać do moich postów tekstów nie mojego autorstwa,ale dla tej opowieści zrobię wyjątek,bo wydaje  mi się tutaj i teraz bardzo pasować...Autor niech pozostanie anonimowy

Cztery świece płonęły powoli.Było tak cicho,że prawie usłyszałbyś ich rozmowę.

Pierwsza rzekła: "Ja jestem POKÓJ! Jednak nikt nie troszczy się o to,abym płonęła.Dlatego odchodzę."
Płomień stawał się coraz mniejszy,aż w końcu zupełnie zgasł...

Druga rzekła: "Ja jestem WIARA ! Najmniej z nas wszystkich czuję się potrzebna. Dlatego nie widzę sensu dłużej płonąć."Gdy skończyła mówić,lekki podmuch wiatru zgasił płomień...

Trzecia ze świec zwróciła się ku nim ze smutkiem: "Ja jestem MIŁOŚĆ !Nie mam siły dłużej świecić.Ludzie odsunęli mnie na bok nie rozumiejąc mojego znaczenia." I nie czekając ani chwili zgasła...

Nagle...dziecko otworzyło drzwi i zobaczyło,że trzy świece przestały płonąć.
"Dlaczego zgasłyście? Świece powinny płonąć aż do końca."To powiedziawszy rozpłakało się...

Wtedy odezwała się czwarta świeca: "Nie smuć się! Dopóki ja płonę,od mojego płomienia możemy zapalić pozostałe świece. Ja jestem NADZIEJA !"

Z błyszczącymi od łez oczyma, dziecko wzięło w dłoń ŚWIECĘ NADZIEI i od jej płomienia zapaliło pozostałe świece.
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                            Teraz lepiej rozumiem motto naszej Sonieczki...Zycie,życie ma sens!                                                                                                               


  20.01.2008 16:21
~hrabina bałkańska
Kinga nie marudź! Już wiem czemu Wściekły kiedyś dał Ci wirtualnego klapsa... Zamiast klepać próżno w klawisze idź na spacer albo napisz coś sensownego. Oj, chyba nie tylko klawiaturka Ci się zacina... Pozdrawiam!

Hahahahahahaa Bastku! Głowę daję, że Twoje wino o wiele lepsze od pewnego prałatowego. Wino to też swojego rodzaju sztuka...  kolor, aromat, smak... Inaczej smakuje schłodzone, inaczej gdy nabierze pokojowej temperatury - wyzwala wtedy bukiety aromatów i ciepło słonecznych promieni w których dojrzewał owoc... Mój Tata robił wspaniałe wina. Czekał zawsze na pierwsze mrozy i szedł do lasu po głóg i dziką różę. Wieczorami gdy wszystko spało odprawiał jak jakiś don Basilio swoje "misteria" nad gąsiorami i nikt nie miał prawa wtedy wchodzić do kuchni. Pamiętam potem bulgotanie i pykanie w piwnicy.... drożdże "pracowały". Fajnie było po paru latach wyjąć taką omszałą butelkę z piasku, otworzyć i zostawić na chwilę by winko pooddychało a potem to już sama przyjemność degustować. Tata odszedł i po latach gdy likwidowalam mieszkanie, podczas porządkowania piwnicy natknęlam sie na.... 3 zapomniane flaszki. Nie zapomnę wieczoru w opróżnionym już z mebli  pokoju - siedzieliśmy po turecku na podłodze , w pożyczonych od sąsiadki kieliszkach  popijaliśmy winko Taty i gadaliśmy o tym co odeszło, co nadejdzie, snuliśmy plany... W kielichach  różowo, w głowach też coraz bardziej. Już przestawały drażnić puste ściany i plamy po zdjętych obrazach, nie czuć było zdrętwiałych od siedzenia w kucki nóg, marzenia z każdym łykiem tego balsamu wydawały się coraz łatwiejsze do zrealizowania... Ech! Wspomnienia! Na zdrowie Bastku! Na zdrowie Misoginianie!


  20.01.2008 16:35
~bastek
Juz nie Hrabino,Ksiezno,Krolowo Balkanow stalas nam sie!.Po cichutku licze ze kiedys wspolnie razem z pozostalymi wiernymi Misoginami przechilimy nie jedna lampke wina z mojego gasiora.Pomyliem sie bardzo,zem na najmilszym posterunku sam,Jestes i chwala Bogu!


  20.01.2008 16:38
~bastek
Juz nie Hrabino,Ksiezno,Krolowa Balkanow stalas nam sie!.Po cichutku licze ze kiedys wspolnie razem z pozostalymi wiernymi Misoginami przechilimy nie jedna lampke wina z mojego gasiora.Pomyliem sie bardzo,zem na najmilszym posterunku sam,Jestes i chwala Bogu!Acha,wino moje musi miec conajmnie trzy lata scislego lezakowania bym mogl zaczac je smakowac.Mam takie co juz 29 lat maja,ach zeby st.posterunkowy o tym wtedy wiedzial,ha,ha.


  20.01.2008 17:42
~hrabina bałkańska
Też tak myślę Bastku, że spotkania które już się odbyły nie będą ostatnimi. W duchu trochę zazdrościłam spotkań krakowskich i rzymskich ale... szykują się nowe w których już nie tylko duchem będę uczestniczyć. Na razie pełnia sezonu więc urlopu nikt mi nie da, ale w wakacje.... Ech, aby do wiosny a potem to już poleci....
3 lata? Toś gość z zasadami. Ja po winach mojego Taty też jakoś trudno przekonuję się do tych kupnych... To 29-letnie to może być baaaardzo niebezpieczne hihihihihhiih. Zyczę by posterunkowy dowiedział się o "zasobach" .... de facto!


  20.01.2008 17:43
~bastek
Krolowo,gdybys wiedziala jak te procenty smakuja?,a ten kolor,zapach...


  20.01.2008 17:55
~kinga
Bastus,ja Cie ajlawju,widzisz,same sierotki zostalismy,ale cos mi sie zdaje ze dzis za duzo paplam i podpadne "Gorze",jak mnie Hrabina wziela w obroty to nic dobrego sie nie szykuje.


  20.01.2008 17:58
~hrabina bałkańska
Ten smak, ten kolor mmmmmmmmm... A jak smakuje.... zwłaszcza z Przyjaciółmi!!!! Chociaż i Przyjaciółmi to i zwykła woda ma smak ambrozji...


  20.01.2008 18:21
~Mirka
Rozmowy Bastka i Hrabiny przypomniały mi przygodę z winem.
Przypominają mi jak wino leżakowało, mocy nabierało, dawno, dawno przez ojca zrobione. Miałam około lat 17, siostra około 9 lat. Tata wino zrobił z wiśni, miał spróbować na moją osiemnastkę. Mówił, że dobre będzie dopiero na wesele siostry. Gąsior stał wysoko na szafce. Kilka dni przed moja osiemnastką odlałam trochę wina by uczcić dorosłość ze swoja paczką. Nieszczęście stało się dzień przed rodzinną uroczystością . Mama po całym dniu pitraszenia w kuchni, sprzątała, szykowała zastawę stołową na tak ważny dla mnie dzień. Zgasiła światło i ledwie próg przekroczyła jak huk straszny ją zatrzymał. Spadła szafka, z nią gąsior wina. Nie muszę pisać, co w kuchni działo się. Tata mało nie rozpłakał się, kilka łyczków wina spróbował z naczyń stojących na suszarce, żeby smak, chociaż poznać. A jaką ja radość miałam, że wcześniej spróbowałam.. Było wyśmienite. Wyobrażam sobie jak smakowałoby na weselu siostry, miałoby lat około dwunastu. Wiele lat tata wina nie stawiał, powrócił do tego przed trzema laty. Wczoraj Go częstowałam jego własnym winem, wzmocnionym moją nalewką, Trunek ma wspaniały bukiet, kolor i moc. Lubię eksperymentować, mieszać, łączyć domowe wyroby i nie tylko alkoholowe. Lata pracy w gastronomii, szukanie nowych smaków, zrobiły swoje. Takie niegroźne skrzywienie zawodowe.


  20.01.2008 18:40
~playback
Gora dzis laskawym okiem patrzy,wiec nie obawiaj sie Kingo niczego.Ja sie martwie o Hrabine,Jej stan ducha i psychiki mocno mnie martwi.Bastek!,nie rozpijaj towarzystwa!.Z ojcowskim pozdrowieniem dla mych dziatek.


  20.01.2008 19:10
~bastek
Ja wznosze toast za wszystkie babcie na calym swiecie.To mamusie naszych mamusi.Jutro ich swieto,pamietajmy o laurce i.... lampce dobrego..wina.Hrabinooooooo,ajlawju.Playback,  strasznie dzis jestes stonato,grasz falszywie,ale dzis szczegolnie.Ja Ci wybaczam..a zapomnialbym Krolowo !ajlawju!Kinga,nie lubie Cie nie trzymasz sie ..kupy.A zapomnialbym ..Krolowo ja Cie ajlawju jak kochana Siostre,Przyjaciolke tak no....jak no a! platonicznie.


  20.01.2008 19:25
~wściekły układ
Gdyby ktoś z Was - poza Klarą  i Jej mężem wiedział, jak można czuć się po całodobowym dyżurze....
A przecie nadto "nie samym komputerem człowiek żyje...." Niektórym z Was Przyjaciele Drodzy zdaje się, że w życiu nic innego do zrobienia nie ma nad wpisy na forum.... Smutne to, że niewielu pomyślało o tym - tym bardziej troskę Romualda o moje zdrowie sobie cenię.
Staram się unikać personalnych odnoszeń, bo każdy z nas jednakim tu gospodarzem.
Wielcem wynurzenia Twoje na kolędy temat Sirio przeżył. Starałem się w dwóch postach ustosunkować do tego co się stało. Codziennie widzę wiele osób żyjących na nędzy skraju. Wielokrotnie podkreślam problem postępującego ubożenia naszych Rodaków. Są tacy, co proszą o rozpisanie 2-3 leków , każdy po 3-5 zł na osobnych receptach, by mogli wykupić je w odstępach czasowych. Leczenie staje sie coraz trudniejsze i coraz mniejszą daje satysfakcję - pominąwszy nawet stosunek pacjentów do tego, co dla nich robimy. Nigdzie nie napisałem, że wokół nas są sami miodem pojeni, zblazowani bogacze. Dałem jedynie wyraz spostrzeżeniu, że ci, co mają niż inni więcej, ci, ktorych stać na zakupy nieco droższe, w większej ilości, tracą niejednokrotnie własną osobowość - stają się "ubogimi" konsumentami swojego życia. Bogactwo ich od życia często odsuwa, od problemów innych osób, ktore rozumieć przestają odsuwa. I tu też nie generalizuję, bo znów znajdzie się ktoś, kto krzywdzenie go zarzuci.
Kingę zachęcam do wpisów, w których podzieli się z nami czymś więcej, niż podsumowanie atmosfery wątku. Pisałem kiedyś, że każdy z nas lat a i doświadczeń ma tyle, że gdyby chciał, niejedną ciekawą historią mógłby się z nami podzielić - i nie styl, nie gramatyka, nie ortografia maja tu decydujące znaczenie, ale chęć dzielenia się wrażeniami swymi.
Sztuka wiele miejsca na naszym wątku zajmuje. O jej granicach najpiękniej zapewne Monique mogłaby się wypowiedzieć ( Hrabiny poglad już bowiem znamy). Dla mnie sztuka musi mieć granice smaku. Ta , o której pisze Gaja,  jest dla mnie czymś obrzydliwym, nawet gdyby wystawiano ją w najbardziej renomowanym teatrze świata. Nie wiem, jaki jest cel tworzenia takich scenariuszy. Do jakich przemyśleń zachęcać mają ? Co nowego do naszego życia wnieść mają ? Jakie pozytywne emocje wzbudzić ? 
Doszliśmy do wstępu.... Spirala odpowiedzi kolejny splot zakreśliła.  Oto w bogatych społeczeństwach Zachodu, stopień zblazowania, nudy, chęć poszukiwania tanich emocji zubaża intelekty niektórych......

  20.01.2008 20:48
~hrabina bałkańska
Sam autor kontrowersyjnej sztuki prezentuje inną orientację od - nazwijmy umownie - tej ogólnie przyjętej i mniemam, że głównie to pchnęło go do jej stworzenia. Nie przeszkodziło mu to napisać np. inną - "Master class" ze wspaniałą kreacją Krystyny Jandy wcielającej się w ... Marię Callas. W każdym razie gdybym miała możliwość obejrzenia tamtego spektaklu w Sydney czy gdziekolwiek, na pewno wybrałabym np.... kieliszek domowego wina w towarzystwie  Bastka. Pisałam tu niedawno o pilocie do telewizora i czerwonym przycisku, ze sztuką jest podobnie i wybór należy do nas.
Co prawda nie znałam swoich babć, ale niech żyją wszystkie Babcie świata!!!! A Ty Bastku lepiej nie skacz z 10 piętra bo... z kim się napijemy winka? Hę??? ;)


  20.01.2008 21:36
~wściekły układ
Wieczór zapadł, niedługo pora spać się łożyć przyjdzie. Puchatek baryłeczkę "mjodku" pod poduchą na wszelki wypadek upycha. Prosiaczek ryjek pucuje, wciąż dylematu parysko/brukselskiego nie rozwiązawszy. Kłapouchy sianko pojada,w duchu ciesząc się, że kolejnej imprezki ogniskowej mu oszczędzono. Maleństwo w drzwiach namiotu stojąc, za Tygryskiem z niepokojem popatruje. A tenże, jak to Tygrysek, po kniei gdzieś buszuje, skąd jeno rumor i piski dzikie dobiegają. I nawet Sowa - wzroku ostrego nocą mimo - nie wie co też dziać się tam może - hasanie jeno, czy też ze skóry obdzieranie ma miejsce.
Ja zaś wieczór obrazem Afryki zakończyłem. Audycją co rozważań naszych dzisiejszych pięknym się podsumowaniem stała. Oto Zambia - kraj biedny niezmiernie, w głębi afrykańskiego lądu położony. Kolejne wioski na drodze podróży z polskim misjonarzem pokazują. Jedna od drugiej biedniejsza. Nie mają żadnego majątku, żadnego dobytku, a w porze suchej, gdy jałowa ziemia płodów nie rodzi, niejeden z głodu umiera. A przecie są szczęśliwi i radośni. Na widok zbliżających się gości - zwłaszcza o białej skórze, organizują tańce, śpiewy, skromnym posiłkiem częstują. Misja nie ma charakteru indoktrynacji religijnej. Wszyscy - bez względu na wiek - zbierają się w lichym kościółku z bali wzniesionym, a przykucnąwszy, przysiadłszy na ławeczkach mów misjonarza słuchają. By lepiej do nich trafić...... bajki im prawi. Jak choćby tę o małżeństwie żmii i zająca. Bajkę, której morał oklaskami przyjmują. 
Chorzy ze słabościami swymi się zmagają, leżąc na matach przed chatami złożonych. Misjonarz pomaga jak może - czasem jest to lek z trudem zdobyty ( a malaria krwawe tu żniwo zbiera), czasem zaś jeno ciepłe słowo, po ręku, po policzku pogłaskanie. Wszyscy wielkim szacunkiem się darzą. Bogactwo lęk tu budzi. Tedy, gdy ktoś w wiosce wzbogaci się niespodzianie ( czego wyrazem jest bardziej elegancka strzecha na chacie, nieco ściślej pobudowane z bali ściany ) wzywany jest ....szaman, by uroki odczynić, a mimo bliskości "bogacza" szanse na wioski szczęśliwość utrwalić. 
Tedy radosny z trwałego nad głową lokum, Maleństwo na ręce biorę  a przed namiot wyszedłszy ku kniei poglądam. Po kształtach zarysie Tygryska poznaję. Dziki do  w berka  zabawy zachęcając, od dębu ku dębowi poskakuje. Dziki do zabaw skore, ruch wieczorny dla zdrowia korzystnym jest wielce. A, że zadanie jako zwykle wypełniły, w pogoń się za Tygryskiem puszczają kłami w ogon szturchając. Ot wrzasków nocnych całą tajemnica.
Maleństwo łapką napis pokazuje " a cio to ?" - pytając. 
NIL EST IN HOMINE MENTE MELIUS...........


  20.01.2008 21:54
~bastek
Na szczescie moje a moze innych mieszkam tak na prawde  na..parterze tzw...niskim.Mam nadziej ze nikt z Was na serio nie bieze moich zartobliwych postow,ale wino robie,co ja pisze to moja zyciowa pasja.Druga,a kiedys pierwsza byla muzyka.Ale to dawne,choc piekne czasy.Wsciekly chyba zmeczony i wsciekly na nasze kobitki,zlotkami zwane,nie dziwie sie ze pchnal posta wczesniej i gdzies sie zaszyl w kacie oddajac sie moze jakies ciekawej ksiazce.Krolowo,wiesz jak Cie cenie i szanuje? ale zarty z wiary maja swoje granice,ten gosc moze i artysta ale wg mnie temat dosc kontrowersyjny,nawet jak na dzisiejsze czasy.Kto wie jak beda ten spektakl odbierali widzowie za 20,30 lat.Ja babcie swoja bardzo kochalem,nie ma Jej juz ale w mojej pamieci zyje.

Aska - 2011-06-06 22:09:32

21.01.2008 00:07
~hrabina bałkańska
Nil est in homine mente melius... Widziałam ten napis w Krakowie... Ciekawe kto go umieścił na skromnej kamieniczce? Czy ten który przed wiekami dzień w dzień przemierzał drogę z domu do wawelskich komnat gdzie skrybowie i kaligrafowie sumiennie przepisywali Jego "Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae" czy może potomni w chołdzie kronikarzowi największemu z największych? Może kiedyś Basieńka mi przybliży historię napisu.

Pisząc wyżej o sztuce specjalnie wspomniałam ogarniający ją komercjalizm. Wg mnie to on właśnie jest siłą napędową dla kontrowersyjnej twórczości. W sztukch też istnieje pojęcie wyścigu szczurów, czego owocem są właśnie podobne (u)twory. Ponieważ sztuka nie zna granic, nie cierpi ich, dlatego prowokuje, często łatwo potrafi wkroczyć na grunt nieznany, niepewny - anuż się uda... Być może z racji zawodowej dewiacji podchodzę spokojniej do różnych zjawisk w sztuce i mniej mnie one dziwią ale to nie znaczy, że popieram podobną twórczość. W ogóle uważam, że twórcy sięgający po tematy nawiązujące do religii i wyznań powinni bardziej liczyć się z odbiorcą, dlatego nawiązałam właśnie do etyki, w/w sztuka to już nie żart, to cięższy kaliber być może podpadający w kwestiach etycznych nawet pod paragraf prawa, ale o tym wypowiedzą się specjaliści. Twórcom  przydałoby się czasem zgłębic treść napisu na kamieniczce Jana Długosza bo rzeczywiście nie masz w człowieku nic lepszego od zacnego umysłu... 
Na dobranoc kilka słów o... winie.  Wszak... in vino veritas. Wina powinien robić tylko człowiek wesoły - by słoność łzy nie zabiła słodyczy promieni słonecznych w owocu z którego wino to powstaje, człowiek życzliwy - by kropla żółci nie zmąciła i nie skaziła goryczą szlachetnego płynu, człowiek z wyobraźnią i dobrym gustem aby w bukiecie smaków i aromatów zachować umiar i proporcje, na koniec człowiek szczery - by wino było tak przejrzyste jak jego zamiary. 

Mamma mia! Ależ głupot nawypisywałam... Dobranoc Misoginianie i dobrego poniedziałku.


  21.01.2008 00:16
~hrabina bałkańska
Oczywiście HOŁD  pisze się przez "H". Za niewolny błąd przepraszam! Wszystkiemu winno... wino hihihihihihi


  21.01.2008 07:04
~wściekły układ
I znów - jako bumerang - fotografia mędrca w ramce u góry powróciła. Postać człowieka - o umyśle pięknym zaiste, podziwu, a i zazdrości twórczej godnym. Pięknie niedoścignionym, bo także i wiedzą kształtowanym. On to myśl filozofii przestudiowawszy, poznał wszelkie dylematy, jakie mędrców od wieków drążyły. Teorie sprzeczne, teorie uzupełniające się, teorie zazębiające się w jednym, rozchodzące w innym na świat spojrzeniu. Teorie, które u powstania "szkół" wielu leżąc, myśl ludzką wprzódy popychały. Kiedy Profesor opowiada o nich, sam stanowiska nie zajmuje. Mówi oto -ten a ten filozof problem wyjaśniał w sposób następujący. A opowiadając o podstawach logicznych wywodów,stara się nie narzucać rozwiązań, a w formie pytań zdania kierować. O co nas filizofie pytają.... Jakie mają wątpliwości....  Jak polemizują z teoriami innymi..... Która z nich bliższą jest naszemu spojrzeniu.... Czy po ich wysłuchaniu i  w nas rodzą się wątpliwości, czy i my nad światem przemyśliwamy, czy poszukujemy od nowa ? Czy też "wszystko już wiemy ".
Historia tym od filozofii się różni, że fakty dokonane, namacalne opisuje. Maleńki domek Długosza, u wylotu Kanoniczej stojący, latami przygarbiony. Napis na nim pewnie też zębem czasu nadszarpnięty przypomina przechodniom, że w tym właśnie domu filozofię z historią połączono. Że znalazł sie ktoś, kto dzieje ojczyzny żmudnie utrwalał gęsie pióro w kałamarzu maczając. Jeszcze po łacinie, nie w języku ojczystym, lecz tym, który - jak i Greka - filozofom tamtych czasów szczególnie był bliski, nauce bliskim był. Patrząc przez okienko ku stokom, ku murom wawelskim, o "rzut kamieniem" do królów mając, przy lampce oliwnej wieczorami spisywał, studiował, utrwalał. Opowiadał o rzeczach pięknych i złych. O szlachetności i hańbie. I o pięknie umysłu ludzkiego też. Czytelnik po dzieła zapoznaniu miał wnioski własne wyciagnąć. Takie oto początki dziejopisania a i literatuy były, czakramu wawelskiego otoczone mocą tajemną. 
Czy wściekłość wzbudzać uczył ? Pewnie między wierszami tak. Ale z pewnością nie do tych, co w pięknej, szlachetnej walce porażki ponoszą. Szlachetna rywalizacja - nawet klęską okupiona - podziwu, nie wściekłości jest godną.
Przyjaciele snem jeszcze złożeni. Maleństwo przez sen popiskuje. Kłapouchy trawę wirtualną ze snu swego żuje , parskając od czasu do czasu. Prosiaczek łapkami wywija, jakby od fal powodzi natrętnej się oganiając. Puchatek wierci się niemiłosiernie. Ostrzegałem, że baryłeczka pod poduchą snom wygody nie przyda.
Do lazaretu czas bieżyć - dzików nie ma , tedy napisu nowego oczekuję.
SI MONUMENTUM REQUIRIS, CIRCUMSPICE............


  21.01.2008 14:21
~KLARA
Sztuka,folozofia,wino[tylko białe półwytrawne!],Dzień Babci,a ja nadal podróżuję.Wczoraj oddawaliśmy się z mężem ulubionej zabawie-podróży "palcem po mapie",teraz już internetowej!Najnowsze marzenie mego Hrabiego-Madagaskar+Mauritius,dlaczego nie,znalazłam 18-dniową wyprawę!1dzień-zbiórka na Okęciu i odlot na Madagaskar,2 dzień-Wielki Kanion,w którym żyją lemury,3 dzień-wyprawa do Parku Narodowego gdzie żyją lemury,dalsze dni-podziwianie lemurów czerononosych,malgaskich..jednym słowem wyspa lemurami płynąca!Przez całą noc śniły mi się lemury,rano z ulgą zobaczyłam,że obok mnie leży nie lemur,a Pikuś[to kot,nie mąż].W sumie dobrze,że nie stać nas na ten Madagaskar!A więc wypijmy za wszystkie Babcie i ich wymarzone podróże!


  21.01.2008 16:19
~obserwator
Hrabino caluje raczki, twoja kwintesencja o winiarzach to prawdziwy majstersztyk! Gdybysmy wszyscy tacy byli to zyc nie umierac. T.McNally ma duze wziecie w U.S.A. ale we wspomnianej sztuce mocno przesadzil. Po premierze w NY w 1998 r. choc mial zle notowania to szum wokol niego szybko ucichl. Teraz raczej powinno sie miec pretensje do tych ktorzy sztuke wygrzebali z lamusa.
Pozdrowienia Misoginianie.


  21.01.2008 20:07
~milczek
Witam wieczornie,juz od pewnego czasu coraz mniej mam czasu by zagladnac na Misogino.Komentarze wyborne,Madagaskar odlegly,moze i lepiej.Tylko nieobecnosc Alutki i Mireczki szczegolnie mnie niepokoi.Mam nadzieje ze nie zmogla Je choroba lub inna przykrosc nie wydarzyla sie w ich zyciu.Lapie sie na tym ze jak kogos,kto niemal kazdego dnia odwiedza ten watek,jak  nie widze znajomego nicka,dziwne mysli mnie nawiedzaja i niepokoj.
W czasie weekendu wielu na tym watku rozbawilo mnie swoimi wpisami,inni swoim zwyczajem slow i mysli madrych nam dostarczyli.No coz nie bylbym soba bym nie prosil wsystkich o pamiec i wsparcie w dozywianiu dzieci i nie tylko.Milego wieczoru.


  21.01.2008 20:51
~Mirka
Dobry wieczór. Dzisiaj cisza u Soni. Po wesołej zabawie wszyscy do prac codziennych się udali. Na dworze deszcz, a styczeń mamy. Śniegiem i mrozem Mateczka Ziemia pokryta winna być. Dzieci z opowieści znają skrzypienie śniegu pod butami. Ferie zimowe, z domu wyjść nie mogą. Komputer opanowały, gry jakieś mają. Skrzętnie czas podzieliły, miejscami zamieniają się. Matki w grafiku nie umieściły. Zaglądam i czytam, wątek żyje, cieszę się razem z Wami. Chwile, w których "panowie" mają inne zajęcie poświecić muszę forum ZŚ. Czekam na piękną zimę, kiedy przyjdzie piękna pani z bajki Andersena. 
Dziękuję Milczku za Twą troskę, miło wiedzieć, że czasem ktoś wspomina, myśli.
Wszystkiego najlepszego wszystkim Agnieszkom. 
Naszym Babciom wszystko, co najpiękniejsze na świecie, miłość wnuków niech im światłem będzie.Żyjcie nam ponad STO LAT


  21.01.2008 21:08
~hrabina bałkańska
Kto...

Kto kolano rozbite opatrzy? Babcia!
Kto w zeszycie na lekcje popatrzy? Babcia!
Kto szarlotkę upiecze? Babcia!
Kto warkocze zaplecie? Babcia!
Kto misiowi uszko przyszyje? Babcia!
Kto nie każe myć zębów i szyi? Babcia!
Kto na "apsik" "Na zdrowie" nam powie? Babcia!
Kto do snu bajeczkę opowie? Babcia!

Bądźcie Babcie codziennie swych wnuków Aniołem Stróżem,
Zyjcie w zdrowiu 100 lat albo jeszcze dłużej!


  21.01.2008 21:41
~wsciekły układ
SI MONUMENTUM REQUIRIS, CIRCUMSPICE - jeśli szukasz jego pomnika - rozejrzyć się dokoła....
Napis ów na katedrze św. Pawła w Londynie ponad 350 lat sobie liczy. Zachęcać ma zapewne, do tego , by do środka wchodząc, od nawy ku nawie spacerując, podziwiać posągi postaci biblijnych, świętych, postaci słynnych w końcu. Kiedy pierwszy projekt Wrena  - Katedry z kopułą o srednicy 32 m. oddaloną od podłoża o 110 m. - odrzucono, jako zbyt rewolucyjny, architekt podobno się rozpłakał. Zbudowana na wzniesieniu w obrębie City, w miejscu w którym w czasach Rzymskich świątynię Diany wzniesiono. Pierwsza spłonęła w 604 r, kolejna w 1087r. Przez dwa wieki odbudowywana była pono największym kosciołem średniowiecznej Europy, i szczyciła się najwyższą kiedykolwiek zbudowaną iglicą - która .... ciepło, ciepło , też spłonęła w XVI w. Za czasów Henryka VIII było tu targowisko. I wtedy artystom niełatwo się żyło, więc projekt Wrena zaakceptowano po długich sporach z kościelnymi dostojnikami i królem Karolem II ( artysta i tak potem jak chciał , tak zrobił ). To tu są freski życie św. Pawła przedstawiające - prace przy nich James Thornhill niemal życiem przypłacił. To tu znajdują sie wspaniałe stalle w prezbiterium, galeria organowa i tron biskupi. I oczywiście najsłynniejsza Galeria Szeptów pod kopułą. Budowano ją 35 lat i choć była jednym z nielicznych sanktuariów, ktorego budowę udało się za życia projektodawcy zakończyć, to i tak znaleźli się malkontenci , co pozorną opieszałość budowniczych ochrzcili powiedzeniem o przysłowia wartości : guzdrać się, jak murarze od św. Pawła. Podobno w trakcie nalotów niemieckich Churchill każdego ranka, tuż po przebudzeniu pytał czy katedra jeszcze stoi. I jakimś cudem przetrwała wojnę całą, niemal nie uszkodzona.
Kiedy w oczekiwaniu na wieczorną rozmowę Profesorów Bartoszewskiego i Kołakowskiego, dzieje katedry opisuję 
( tej, w której spoczywa Nelson- w sarkofagu pierwotnie przeznaczonym na ciało kardynała Wolseya - ale z nimi Henryk VIII wszak się nie patyczkował, więc księżula pochowano gdzie indziej , Churchill, książę Wellington ) paralelę tworzyć próbuję. Oto Sonieczka jawi mi się architektem wątku naszego, tą, której  wielu nie rozumiejąc przykrości sprawiało. Tej, która treść wątku - jako kopułę katedry - nakierowałą na tory inne - z Jej myślą, Jej oczekiwaniami zgodne - a iglicą ozdobiła, z której maszt Transatlantyku naszego  w niebo wystrzelił. Niepokój o los wątku , z niepokojem wojennym Churchilla się przeplata. Śmierć dokonana, konsekwencją jest życia Thornhilla zagrożenia. 
Jest i tu Galeria Szeptów, miejsce rozmów tajemnych, co się wokół echem rozchodzą. Są czasem i o guzdralstwo zarzuty - równie jak tamte "słuszne".
Budowlę za życia Sonieczki rozpoczęto. Odeszła przed jej ukończeniem. A przecie katedra choć w formie ostatecznej także dopisuje kolejne historii rozdziały ( ślub księcia Karola z Dianą ), jak my kolejne posty dopisujemy. I tak jak na Londyn rozciąga się widok niepowtarzalny ze Złotej Galerii, tak na pokład naszego Transatlantyku wyjsć można, by nowe - równie piękne horyzonty ujrzeć.
Kiedy przemyślenia owe na ekran przenoszę, Puchatek w rogu namiotu stojąc szepce coś w kącika kierunku. Prosiaczek po przekątnej stojąc plecami ku niemu zwrócony , ucha nadstawia, po łebku się drapie zafrasowany. Widocznie namiot nasz na szeptów salę nieprzydatny. Ale jak ma być inaczej, gdy na głosu linii motyl stepowy przelatuje, a pod kopułą Sowa przysiadła ? Kiedy jednak zamykam oczy słyszę wyraźnie dobiegające z Puchatkowego kącika mlaskanie. A więc to tak, to nie filozofia, nie szeptu przekazywanie. Ociekające miodkiem łapki Misia o małym rozumku resztki melancholii unoszą. Nagle Tygrys do namiotu wpada z Malenstwem na grzbiecie. Napis, napis podskakując woła.....
Czas namiot opuścić......
SI TOUS LES HOMMES DE BONNE VOLONTE.....


  22.01.2008 06:57
~wściekły układ
Gdyby wszyscy ludzie dobrej woli..... Te słowam wczoraj przed namiotem napotkał. 
Spotkanie dwóch Profesorów pełne wojennych wspomnień było. Poznaliśmy - choć oględnie, bez przechwałek, tragizm dni wojennych, nadzieje pierwszych dni niepodległości odzyskania - niepodległości pozornej, lecz jednak niepodległości. Przypomniano też postać Pani Ireny Sendlerowej - Prof. Kołakowski był Jej sąsiadem , mieszkał obok "meliny", w której ukrywano dzieci wyprowadzone z getta. Dreszcze po skórze przechodziły Mu teraz na myśl, czym wpadka mogłaby się skończyć. 
Wczoraj badałem kobietę 68 letnią, ktora uciekała przed Niemcami ze swoją matką . Ujęta w obławie, do dziś budzi się w nocy na wspomnienie chwili, gdy niemiecki żołdak celował w Nią z karabinu mówiąc, że za chwilę zabije. Te dwa momenty dnia wczorajszego zeszły się w ostatnim zdaniu Profesorów rozmowy - nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Tylko mędrcy, zyciem doświadczeniznają wymowę tego zdania. Przekonani o jego głębokiej mądrości, bo przecie z niejednego w życiu pieca chleb pożywali.
A gdyby tak wszyscy ludzie dobrej woli dążyli do tego, by na świecie nie było już zła, przemocy nie było, to może za lat parędziesiąt inny filozofii Profesor, zwykły nawet człowiek , mógłby przed kamerą telewizyjną zasiaść i opowiedzieć o czasach bieżących, pełnych goryczy, zła, bólu i cierpienia. A inny słuchacz chłonął by te opowieści zdumiony, że kiedyś mogło być jeszcze gorzej. Szczęśliwy, że wszystkie chwile, które za potworne uznajemy to juz przeszłość. I zacząłby może nowych dróg poszukiwać, by świat ten lepszym uczynić. By prawnuk Jego zasiadł kiedyś.... i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej w pokoleniach kolejnych.
Przed namiot wyszedłszy ku kniei poglądam. Tygrysek na serc powitanie wybiegł i jako zwykle delikatnie pazurkiem głaszcze. A wtedy kolejne żywszą czerwienia rozbłyskują. Pozostali śpią wichrem i deszczem w łóżeczkach zatrzymani. Do lazaretu czas bieżyć. Jeszcze tylko baryłeczkę z piwniczki dobędę, bo co to by było bez porannej Conieco porcyji.
PERISSE L'UNIVERS, POURVU QUE JE ME VENGE...... Te słowa jako przestrogę dziś zabieram z sobą.


  22.01.2008 08:24
~monique
Sa dni kiedy watek ten tetni zyciem,zdarzaja sie i takie jak wczoraj ze na palcach jednej reki policzyc mozna wpisy na Misogino.Jakosc czy ilosc deceduja o powodzeniu,o zaintersowaniu tym watkiem?.Nie podejmuje sie odpowiedzi  gdyz cieszy oko i serce kiedy widzi sie znajome nicki,dowod ze sympatycy Misogino czynnie biora udzial w naszym poszukiwaniu dobra.Z drugiej strony te kilka wczorajszych i dzisiejszy wpis WU powoduja ze mamy wiecej czasu na ich nie tylko przeczytanie i zrozumienie ale rowniez czas na wyciszenie sie ,na refleksje..Wczorajszy dzien rowniez uzmyslowil mi ze chwasty od plew zawsze predzej czy pozniej kazdy czytelnik odrozni.Zogromna przyjemnoscia mozna oddac sie czytaniu arcyciekawych wynurzen Hrabiny,pouczajacych historii niezrownanego autorstwa WU.Ja w tym watku widze cos wiecej niz zwykle pisanie,ten wtek ma ogromna sile przyciagania ludzi,ludzi ktorzy nadaja na podobnych falach.Obecnosc przypadkowych osob bedacych czasem powodem naszych zmartwien ,obaw, nie powinna nas tak elektryzowac,dzis sa i jutro ich nie bedzie,za jakis czas znow jakis intruz sie znajdzie.To nie przedklada sie na istnienie  zrowno tego watku jak nas samych,wystarczy ze my chcemy tutaj byc i cieszyc sie soba.Dylemat brukselsko/paryski nie ma jeszcze ostatecznego rozwiazania.Sklaniamy sie ku opcji zycia wspolnego w tych miastach na przemian,na szszescie nie dzieli je duza odleglosc.To chyba bedzie ten kompromis,zloty srodek...czas pokaze.Poki co spraw do zalatwienia jest multum,ale to tylko nas bardziej wzmacnia i zbliza do siebie.Serdecznie pozdrawiamMisoginian.


  22.01.2008 08:55
~przechodzien
By nie byc posadzonym o invaderstwo,o wlazenie z zabloconymi buciorami w ten jedyny w swoim rodzaju watek, rzadko sie wpisuje,przyznaje jednak zem czytelnik staly i zagorzaly sympatyk Misogino.Wiele sie dzialo i dzieje ciekawego a co mnie szczegolnie mile zaskakuje to wyczuwalna wiez emocjonalna i nic sympatii ogromna ktora laczy piszacych tutaj.Cieszy mnie ta serdecznosc,to zaufanie jakim sie darzycie.Nie poprzestawajcie na tym co osiagneliscie,idzcie smialo z podniesiona glowa do gory,z wzrokiem szukajacym ,wypatrujacym drugiego blizniego swego.Misogino jest number lan,jak powiedzialby pani Helcia,osoba zdroworosadkowa,pelna optymizmu i wiary w ludzi.Trzymajcie sie mocno,w przekonaniu tego prostego ale jakze wymownego motta ,tak czesto cytowanego ze zycie ,zycie ma sens,wszystko zalezy jak tym zyciem swoim a takze osob nam bliskim pokierujemy.


  22.01.2008 10:02
~kinga
Milczenie niektorych sympatykow Misogino jest wymowne.Nie przypadkiem brak wpisow stalych bywalcow.Zmudna,wielomiesieczna praca intruzow powoli ale jednak utwierdza mnie w przekonaniu ze spelniaja sie najgorsze przepowiednie Johna Titora.niektorzy maja dosc!,inni, ciagle plajani i pouczani co wypada a co nie tez zapewne sobie pojda.Nic wiecznie nie trwa, wiec i nam sie przyjdzie powoli pozegnac z tym watkiem ,byc moze jednak cos po sobie pozostawimy?.Watkiem tym zawladnal WU i Hrabina,nie dziwie sie zatem ze inni czuja sie odstawieni na boczny tor.Gdzie sie podziala Basia?,dlaczego nie wpada do nas,F.M. rownie rzadko jak meteor sie pojawia.Nie wspomne o innych ktorych tak bardzo lubilam a o ktorych nikt juz nie pamieta jak chocby MMM czy Michalina.Odnosze wrazenie ze potworzyly sie nieformalne grupki ktore utrzymuja ze soba kontakt a dobro maja tylko na ustach nie zas w sercu.Moze sie myle,ba!,chcialabym sie mylic,ale w zlym kierunku skierowalismy swoja uwage,zajeci bylismy tym co napisze WU,Hrabina i na tym koniec.Szkoda.


  22.01.2008 10:47
~adortor66
Post Kingi nieco zmusil mnie do komentarza ,sama sobie przeczy piszac to co pisze.Owszem jest w tym watku od poczatku ale sama zjawia sie jak meteor i znika.Wsciekly,Hrabina sami sobie zapracowali na to by kazdy z nas ich szanowal i liczyl sie z z ich opinia.Nie widze w tym nic niestosownego.Cenie sobie rowniez innych Misoginian ze mimo zawirowan nigdy nie spasowali i sa!, czeciej,rzadziej ale sa.Jednodniowy "zastoj" piszacych o niczym nie swiadczy,nie kazdego dnia musimy pisac,bo czasem jak nic nie mamy do powiedzenia to moze lepiej milczec niz pisac bez sensu.Chyba ze Kinga ma na mysli ze jak w pracy powinnismy podpisac liste obecnosci,tak w tym watku kazdy powinniec zaznaczyc slad swej bytnosci chocby najmniejszym wpisem? np.:zgadzam sie,nie zgadzam sie,masz racje itd itp.Mysle ze wiekszosc z nas pracuje,ma rodziny,obowiazki,pasje,hobby i inne pozyteczne rzeczy do zrobienia kazdego dnia.Nie wymagajmy rzeczy ktore nie maja przelozenia na jakosc tego watk.Jeden wpis Hrabiny,WU wystarczy czasem za kilkadziesiat nic nieznaczacych postow,jak to najczesciej bywa na innych forach.Klare goraco pozdrawiam i che napisac ze kiedys Marszalek mial ponoc ochote zaanektowc Madagaskar,plany byly wielkie ale nic z tego nie wyszlo.Miast na Madagaskar proponuje udac sie na Sardynie,blizej ,taniej i zawsze to namiastka flory,fauny,widokow,morza,nieba i slonca z wszystkich szerokosci geograficznych swiata. Kuchni sardyjska,palce lizac!a


  22.01.2008 11:12
~goscinnie z Torunia
Przykro ,ale musze to napisac!.Hrabina spamuje?.Kiedy prosilem by piekne teksty z ZS zamieszczac w tym watku, dostalo mi sie!, ze zadam rzeczy niezgodnych netykieta,ze byloby to spamowanie.Nie raz jednak inni moga i czynia to chocby Hrabina,ktora uwielbiam czytac i jestem pelen podziwu dla Niej,jednak ciutke posunela sie za daleko,a moze sie myle?.Tak !,pewnie sie myle,to Sorellina sie pomylia piszac mi mile i sedecznie ale stanowczo ze nie sa dopuszczalene praktyki pisania tych samych tekstow na roznych forac.Kto z tego wszystkiego cos zrozumial?Co to jest w koncu spam?,odpowie ktos na to pytanie?,czy kopista spamowal?,czy tylko dokonywal przedruku?.bede wdzieczny za odpowiedz,pozdrawiam.


  22.01.2008 11:18
~playback
Poniewaz pamiec nikogo tutaj nie zawodzi,regularnie czcicie i wspominacie zacne osoby,wiec prosze dzis przyblizyc postac wielkiego czlowieka W.I.Lenina,dzis przypada rocznica jego smierci albo urodzin?,no wlasnie mam z tym problem.Prozne sa obawy Kingi,Misogino bylo,jest i bedzie,dopki ja bede czuwal nad tym watkiem ,tylko mnie znana troskliwosci i miloscia ojcowska.


  22.01.2008 11:23
~playback
Z ostatniej chwili,jak donosza zyczliwe wiewiorki dzis przypada rocznica smierci Uljanowa,ksywka Lenin.Czekam na jakies wspomniania ,curiosa na temat tego genialnego manipulatora ludzmi  XX wieku.


  22.01.2008 11:27
~Mirka
Mylisz się Kingo sądząc, że wątkiem zawładną WU i Hrabina. Wszyscy, dokładnie wszyscy bez żadnych wyjątków są tutaj mile widziani i czytani. Czekamy na każdego Naszego przyjaciela czy sympatyka. Nie wszyscy mają czas, nie wszyscy mogą każdego dnia być z nami, ale zawsze są obecni w naszych myślach i sercach. Każda nieobecność jest przez nas zauważana, każdego szukamy i wiemy, co się z nim stało. Nie jesteśmy upoważnieni do udzielania informacji, co, z kim się dzieje. Pisać nie ma nikt przymusu, każdy pisze wtedy, kiedy odczuwa taką potrzebę, kiedy chce podzielić się z nami swoją myślą, spostrzeżeniem.
Nie ma grupek, które utrzymują ze sobą kontakt, jesteśmy jedną wielką grupą, a w jaki sposób utrzymujemy ze sobą kontakty, to już nasza słodka tajemnica. Uchylę Ci rąbka tajemnicy i powiem, że jednym z takich miejsc jest forum ZŚ. Kiedyś było to inne forum, które nas gościło, do czasu, aż powstało nasze, że nazwę siostrzane. 
Masz rację, nic nie trwa wiecznie, wątek kiedyś pójdzie w zapomnienie, ale zanim to się stanie wiele wody upłynie. Grupa przyjaciół, prawdziwych przyjaciół zawsze pamiętać o sobie będzie, będzie pamiętać o Soni i wracać tutaj, do tego miejsca jak bumerang. Przyjaźń nie mija z dnia na dzień, trwa do końca. Nie zobowiązuje do codziennego pisania, do podpisywania listy obecności. Jak zauważyłaś, gdy coś niepokojącego się dzieje, wszyscy jak jeden mąż staja, są gotowi do obrony wątku, który założyła Sonia, który nas połączył, w którym mówimy o przyjaźni, miłości, dobroci. Dopóki tchu nam starczy, będziemy bronić tego miejsca na gościnnym forum FSK, by każdy kto na jakiś czas musiał nas opuścić, miał gdzie wrócić, gdzie na niego czekamy.
Gdyby los obdarzył mnie taka lekkością pióra jak Hrabinę czy WU, pisałabym i pisała i nikomu do głosu dojść nie dała. Tyle treści w tak piękny sposób przekazać, to dar niebios, którym Oni z nami się dzielą. 
Wielkie, wielkie dzięki dla nich składam.
Pozdrawiam wszystkich przyjaciół, miłego dnia i wiele uśmiechu Wam życzę. Serdeczne pozdrowienia dla naszych sympatyków.   


  22.01.2008 11:44
~bastek
Co to jest szczescie?:
zakochac sie w Leninie.
A co to jest nieszczescie?:
miec to szczescie.
To tyle co chcialem zapamietac z lat szkolnych kiedy nas zmuszano do wielbienia tego sk...
Straszna cacofonia "jedzie" od Playbacka,ale coz mozna wymagac od osoby ktorej zycie obmierzlo?.
Ide beczki reperowac,na moj mjud(mjut?,jak jest poprawniej?)domowej roboty.Life is now.Hrabinciu teskno mi,gdzie jestes?.


  22.01.2008 12:00
~KLARA
Adoratorze66,mój Drogi Mefisto!Czytasz chyba w moich myslach,wczoraj "podrozowalam" po Sardynii i stwierdzilam,ze to jest to!
Tesknota WU za dobrem?Odwieczna tesknota,ale widac chocby na forach-grupa ludzi,ktora natychmiast dzieli sie na podgrupy gotowe ze soba walczyc,ale o co?Nie jestem "zwierzeciem stadnym",nie mam cech przywodczych,pewne emocje sa mi zupelnie obce!Oczywiscie nie twierdze,ze przez to jestem lepsza,zastanawiam sie tylko skad sie biora spory,wasnie,wojny-chyba czesc ludzkosci ma to w genach zapisane?!

  22.01.2008 12:07
~Mirka
Z lat szkolnych zapamiętałam wierszyk "Tuwima W Poroninie". Ciekawość dziecięca, gdzie ten Poronin, czy jest takie miejsce zaowocowała poznaniem mapy.Zamiłowanie do podróży "palcem" po mapie mam do dzisiaj. Dzięki Leninowi nauczyłam sie czytać mapę.

Na małej stacji, w wiosce Poronin,
Gdzie pociąg stanął przy zgrzycie szyn,
Wysiadł z wagonu ojciec, a po nim
Raźno na peron wyskoczył syn.
Wyszli na drogę, wesoło idąc,
Przez kładkę przeszli na drugi brzeg.
Ojciec przystanął, spojrzał na syna,
Pomyślał chwilę i tak mu rzekł:
"Tu na tej ziemi, dawno już temu,
Za moich młodych dziecinnych lat
Chodził po świecie człowiek, któremu
Nową epokę zawdzięcza świat.
Wiesz o kim mówię?"
"Wiem o Leninie"
"Czy tutaj mieszkał?
Czy tutaj śnił?"
"Tak na tej ziemi, tu w Poroninie
Przed żandarmami Cara się krył."
Potem umilkli i w zamyśleniu
W wielkim skupieniu gdzieś dalej szli,
Tą samą ścieżką po której Lenin
Być może chodził za tam tych dni.


  22.01.2008 12:14
~jerzy z.
Napisze to co mi sie cisnie na usta,wiecej!,powtorze slowa Hrabiny:Kinga nie marudz!.Skad Ci do glowy przychodza takie nieprzemyslane stwierdzenia typu :zawlaszczenia watku przez WU i Hrabine.Chyba sie nudzisz,albo chora jestes ze wysuwasz tak krzywdzace wnioski.Gdybym ja potafil tak zrecznie poslugiwac sie slowem,posiadal tak bogata i wszechstronna znajomosc swiata jak cytowni przez Ciebie wspaniali ludzie,to podobnie jak Mirka napisala nie schodzilbym z tego watku od rana do wieczora.Ze tak nie jest zaluje,ale moje zainteresowania sa scisle ekonomiczne,nie mam daru pisania,choc nie znaczy ze nie interesuje mnie literatura czy sztuka przez dzuze "S".Malkontenctwo Twoje przeraza mnie,pomysl kilka razy zanim cos napiszesz,nie obarazaj sie na ludzi i swiat ze nie po drodze im z marudami.


  22.01.2008 12:34
~adorator66
Ja Mefisto!,Klarenko mila,schlebiasz mi.Nie mam mocy nadprzyrodzonych,nie jestem tez niesmiertelny.Nie mam rowniez mocy diabelskiej Lucyfera,Belzebuba..Jednak cos mnie odroznia od Mefisto,ja posiadam zdolnosci intuicyjne,potrafie wplywac na mysli osob dobrze mi zyczacych,pozytywnie ma sie rozumiec,pod warunkiem ze osoby sobie zycza tego.Co do sklonnosci do zycia stadnego nie mam zdania,dzis dobrze jest mi z Wami i to sie liczy.Lenin kojarzy mi sie z..leniem,facetem o 2 lewych rekach i pokretnym widzeniu czlowieka.


  22.01.2008 13:33
~KLARA
Nie chcesz byc Mefisto Adoratorze?Troche szkoda,Twoja intuicja jest mi doskonale znana,ale ta szczypta szatanskiego uroku?Zabieram wiec troche Twojej pozytywnej energii i ruszam do pracy!


  22.01.2008 13:57
~kinga
Wiedzialam,czulam ze zostane zle zrozumiana.Kazdego dnia ktos musi byc na widelcu,musi byc obiektem krytyki i atakow.Ok!,dzisiaj ja,a jutro ?,kto?.To tak ma wygladac nasz dialog?.


  22.01.2008 13:58
~śwarno gaździna
Połowa lat pięćdziesiątych. Młody dziennikarz jednej ze stołecznych gazet dowiedział się od znajomego, wracającego z urlopu w Zakopanem, że w Poroninie mieszka stary góral, który ponoć kiedyś uratował życie samemu Leninowi. Czym prędzej więc wziął delegację, spakował notes i konieczne drobiazgi, wsiadł w pociąg i rano był już pod Tatrami. W poronińskiej gospodzie zdobył adres interesującego go gazdy. Zaopatrzony w butelkę wódki i czegoś na zagrychę zapukał do drzwi skromnej, stojącej na uboczu chałupy. 

– Dzień dobry, gazdo. Przyjechałem ze stolicy, aby z wami porozmawiać. 

– Wejdźciez, panocku, do izby. 

– Wiecie, mówią, że przed laty uratowaliście życie Wielkiemu Iljiczowi. Jak to było? 

– Eee... Ni ma o cym godać... 

Ale dziennikarz był człowiekiem upartym i konsekwentnym. Wyjął wódkę, zagrychę i czekał, aż góral „zmięknie” i zacznie opowiadać. Rzeczywiście, gdy pękata flacha dno zaczęła ukazywać gazda dał się nakłonić do zwierzeń: 

– Wicie, panie, jakeście taki noremny, to juz wom syćko opowiem... To beło tak... Nie pamiyntom cy to beło w dziewiyncet trzinastym cy śtyrnastym... Beła niedziela. Po sumie posełek do korcmy, a pote krapecke przinapity wrocołek do chołupy. Idem se brzyzkiem Dunajca i widzem, ze na samiućkim kraju takiyj sakramenckij przepaści ftosi stoi i we wode patrzi. Podchodzem blizyj – a to jakisi miastowy, w copce z daskiem, z takom malućkom brodom, rynce w kiesonki od kamizelki włoził i nad tom stromiznom stoi... 

– To był Lenin? 

– A Lenin. 

– I co, gazdo? Co zrobiliście, żeby ocalić życie Wodza Rewolucji?! 

– Ano nie sruciłek  go!

                                                  * * *              * * *            * * *
Tumany na forak wisą i ino rycynzje pisą, kie wsy sie cepiają, same bździny w głowickak mają. Telo na dziś. Scynść Boze Misogińcy.


  22.01.2008 14:02
~smakosz
Bufetowej nigdzie nie moge znalezsc.Prosze o pomac,jakies faworki,chrust,jak kto woli potrzebne sa od zaraz.Sernik tez moze byc,ale bez bakaliow.


  22.01.2008 14:45
~Sorellina
Należę do tych Misoginian,którzy  czytają wątek każdego dnia ,lecz piszą nieczęsto. Tak ,jak np.,Ty Kingo.W przeciwieństwie do Ciebie jednak, nie czuję się zdominowana ani odstawiona na boczny tor przez Hrabinę czy WU!
Oni rzeczywiście piszą najwięcej,ale czy z chęci dominacji? Piszą przy tym przejmująco pięknie,mądrze i od serca. Czy należy im się za to przygana,czy raczej uznanie? Niezadowolenie czy wdzięczność? Czy przeszkadzają komukolwiek pisać tutaj,ile dusza zapragnie? Na pewno nie! Na boczny tor odstawiają sami siebie Ci,którzy piszą sporadycznie i właściwie tylko po to,by wyrazić swoje niezadowolenie,jako bierni ale surowi sędziowie cudzych wpisów,by narzekać,że ten czy tamten pisze za często lub za rzadko,za dużo lub za mało,albo też nie o tym,o czym powinien,nie tak,jak powinien.Niestety ich posty nie wnoszą nic! To tylko -jak pisze Jerzy- marudzenie,że inni nie spełniają ich oczekiwań i nie dość,że piszą po swojemu,to jeszcze zawłaszczają sobie wątek!
Ktoś pisze dużo? Żle! -chce zawładnąć wątkiem!
Ktoś pisze mało?Też żle!- ma w nosie wątek! Albo zraził się,zniechęcił "niewłaściwymi" postami np. WU czy Hrabiny!
A nie pomyślalaś Kingo,że mogą istnieć inne,niezależne od ich woli,przyczyny "milczenia" Misoginian"?Takie,jak np. choroba,kłopoty w pracy, problemy rodzinne,nawał obowiązków? Nie pomyślalaś,że zarzutami swoimi może krzywdzisz takich ludzi,jak F.M, Basia, Michalina,MMM.?Czy wiesz,jak wygląda ich real?
Piszesz ,że zawiązały się tutaj nieformalne grupy,które dobro mają tylko na ustach nie zaś w sercu.
Zadziwiasz mnie! Po pierwsze: co to znaczy "nieformalne" grupy? Czyż zawiązując związki przyjazni mamy obowiązek je gdzieś rejestrować,formalizować?Wybacz,ale to absurd!
Nie pojmuję też, na jakiej podstawie wyciągnęłaś swój drugi wniosek o braku szczerości serca Misoginian. Czyżbyś miała zdolność przenikania do ludzkich umysłów,ludzkich dusz?Żaden bowiem post inkryminowanych członków "nieformalnych" grup do takego wniosku nie uprawnia.
Na koniec powiem,że choć jestem raczej małoaktywną Misoginianką,to znalazłam tu przyjaciół,już teraz nie tylko wirtualnych ( czyżbym była członkem "nieformalnej" grupy?),przyjaciół,którym zawdzięczam wiele cudownych chwil,przyjaciół,którzy stali się częścią mojego życia,którzy pozostaną nią bez względu na to,jak potoczą się losy tego wątku. Nie ukrywam też,że moim pragnieniem jest, by owa "nieformalna" grupa dalej się poszerzała,otwarta na nowych przyjaciół. Pozdrawiam wszystkich tu piszących i tych tylko zaglądających.


  22.01.2008 15:01
~kinga
Odpowiem Ci Sorellino jak wyzdrowieje i poczuje sie lepiejChyba rzeczywiscie sie zagalopowalam sie za daleko.Przepraszam jesli kogos urazilam,szczegolnie Hrabine i Wscieklego.Nie chcialam zle a tak chyba wyszlo.Glupio mi.


  22.01.2008 15:25
~Krzyś ex fabula
Dzień dobry Kochani.
Co do urodzin ?  To szczególny dzień. Od wielu, wielu lat, jeden z najważniejszych dla mnie dni w roku
- urodziny Byron 'a  i  Krzysia Kamila Baczyńskiego.
Co do problematyki mniejszej aktywności na forum ?
Nie zawsze staje czasu na to, by dokonać wpisu, myślą się podzielić,
lecz jednocześnie nie opuściłem od miesięcy żadnego dnia, by nie zajrzeć tutaj.
To co tworzy Wściekły Układ, to co Wy tworzycie, jest tak wspaniałe, że " odpuścić"
sobie tej przyjemności nie sposób.

Niestety, wątek na którym ja dokonuję codziennych wpisów, osoby tam piszące,
są tak bezpardonowo, z taką złością i agresją atakowane, że i zmęczony forum się poczułem
i na jakiś czas poprzestanę jedynie na czytaniu Waszego wątku.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę dalszej wytrwałości. Warto.


  22.01.2008 16:26
~playback
Krzys to jednak osoba z klasa.Aby nikt nie posadzil mnie o jakies antypatie,zarzucajac mi jednostronne opinie  o Wscieklym,badz Hrabinie musze sie podzielic z Wami moja opinia na temat tajemniczego F.M.Zagadkowa to postac,nieprzenikniona,zjawia sie i znika.Jego widmo krazy w tym watku i za kazdym razem dziwnie sie czuje kiedy czytam Jego posty.Pisze tak jakby mial nie jedno a kilka wnetrz,osobowosci.Czy on wogole istnieje?,smiem twierdzic ze chyba nie.Bo gdyby istnial trzeba by zaliczyc go do stworzen ekstraziemskich,a takie istnieja tylko w wyobrazni scenarzystow filmowych i wspolczesnych bajkopisarzy.Wystrzegajcie sie jego postow,lepiej ich nie czytac.


  22.01.2008 19:22
~milczek
Zgadzam sie z toba Playbacku co do Krzysia,zapomniales dodac ze ty jednak jestes klasa number lan.Nikt ci nie dorowna w twoim ..blazenstwie.Reszta do piet ci nie siega.Przepraszam pozostalych  czytelnikow za tresc i forme tego postu,ale nie wytrzymalem.


  22.01.2008 19:23
~Mirka
Kończy się ten deszczowy dzień. Babcia mówiła, że płaczą Aniołki, bo byliśmy niegrzeczni, zrobiliśmy im przykrość. Powtarzałam te słowa swoim dzieciom i dzisiaj przypomniałam o nich sobie. Dzisiaj nie dałam im powodu do płaczu, nie zrobiłam nic złego. Kto zrobił im smutku przysporzył, czemu płaczą?
Dobrej nocy dla przyjaciół Soni życzę, dobrej nocy F,M. ranek niech uśmiechem Was wita.


  22.01.2008 19:47
~hrabina bałkańska
Co Ci powiedzieć miła Sorellino? Czytając na naszym forum niektóre wypowiedzi przychodzi mi do głowy stary dowcip o głuchym, któremu za PRL-u w ramach nagrody za przodownictwo zakład pracy zafundował aparaturę stereo do słuchania muzyki  marki "Grunding" sdiełano w Polsze, a ślepemu - telewizor kolorowy "Rubin" made in ZSRR. Niestety w tym dowcipie nie było i nie ma nic śmiesznego! Tyle lat już minęło od tamtych czasów a jednak w wielu tkwi nadal mentalność sekretarza partyjnego. W glowie takiego weterana PZPR dalej nic, tylko... partia, Lenin i komunistyczne kaznodziejstwo. Co powie taki politruk jest święte i jedynie prawe i trzeba się do tego stosować czy się podoba czy nie.  A jak nie to... dywanik, relikwia z tamtych czasów,  co prawda przeświecający  dziurami z czerwienią  wyblakłą  przez lata. To  nie przeszkadza by Misoginian co krok na niego wzywać i rugać. Gdy zaczyna  takiemu po-PRL-owskiemu reliktowi brakować argumentów do krytykanctwa przychodzi czas na głupie komentarze, a gdy te nie robią wrażenia lub nie odnoszą skutku zaczyna się "cudowne rozmnażanie" nicków no bo trzeba być na topie - nie ważne czy się ma co sensownego do powiedzenia czy nie, jak nie ma to choćby przypomnieć swego proroka W.I.L. ...  Stąd posty WU S- orellino - są albo za długie, albo za rzadkie, a jak są to znów za dużo w nich filozofii niezgodnej z linią partii (czyt.sekretarza). Jak nie to, to... bydlątka  przeszkadzają (np.dziki)... Jednym słowem, jak nie urok to przemarsz wojsk... Hrabina też już się wypaliła i nie ma nic innego do roboty tylko uprawia spam co daje expolitrukowi haka na nią. Podnieca go to niepomiernie i jest dumny, że tejże  małpie wreszcie przywalił. Czyż nie jest wesołe życie staruszka? Niestety  kłują go w oczy coraz bardziej (i widoczniej dla innych)  pozaforumowe kontakty Misoginian do których nie ma jak przeniknąć i kontrolować dlatego pozostaje mu bezkarne udawanie manny niebieskiej i systematyczne burzenie atmosfery "Misogino" na wszelkie sposoby. Misogino musi umrzeć - to taka idee fixe przechodząca powoli w obsesję. 
Zboczona fałszywa obojnacka "miłość" do Misoginian ma i swoją inną stronę - niestety powoduje spustoszenia w psychice tegoż ex z czego on oczywiście albo nie zdaje sobie sprawy, albo lekceważy objawy bo przecież "idee partii są nieśmiertelne a ja wraz z nimi". A  objawia się to tym, że ex sam przestaje się kontrolować i co za tym idzie - nie panuje już nad własnymi emocjami i odruchami. Mor-te, mor-te, mor-te! Obsesja ex-a się pogłębia i zaczyna przybierać (niestety) kliniczny obraz o czym świadczy np. ostatni wpis  playbacka pod adresem F.M. Psychiatra potrzebny od zaraz! 
Playbacku -  chora istoto o 1000 twarzy i niejasnej dla siebie (już!) orientacji płci! Idź się leczyć albo na wódkę, znajdź sobie faceta... cokolwiek! Oby dalej od komputera. Nie wiesz co z nagle odzyskanym wolnym czasem zrobić? Zacznij np. uczyć się śpiewu! Na pierwszy rzut polecam cykl Rossiniego "Musique anodine". "Misogino" czy tu czy gdzie indziej będzie istnieć. "Misogino" jest w sercach, w sercu WU, Sorelliny, F.M., Małgosi, Romualda, Alutki, Milczka, Mirki, Jerzego, Obserwatora, Gai i Mag, Kitlińskiej, Helci, Adamka, Sirio, Przyjaciół z Irlandii i wielu wielu wielu innych. Moim też.To co czytasz tu lub na ZS to tylko maleńki procent tego co dzieje się poza przestrzenią wirtualną. Daleko poza twoimi możliwościami. Na szczęście!
Na koniec kilka słów do Kingi - za cienka jestem by wpuszczać się w dyskusje z tobą. Wymień myśli i doświadczenia z  "papą"  playbackiem i... gośćmi z Torunia, a to z pewnością  dostarczy ci o wiele więcej przyjemności i... satysfakcji. A nie zapomnij wpłacić na benzynę do maybacha.


  22.01.2008 20:08
~Malgosia
Dzis Moskwa  mrozem solidnym skuta. Gwiazdy rubinowe na hełmach kremlowskich cerkwi wlasnie w trakcie mrozu przybieraja szczegolne barwy. Mozna stac , stac i stac podziwiajac ich skrzenie. Metro pełne jest biedakow, pelne bezdomnych. I tak jak w Polsce sa szykanowani. Umundurowane pary opatulonych po szyje z cieplymi welnianymi kolnierzami przechadzaja sie po kolejnych stacjach i wylapuja nedzarzy. No i oczywiscie w stylu iscie komunistycznym musztruja ich - przez postawienie na bacznosc, surowy wzrok, takiz timbr glosu. Notatka w notesie abjazatielnaja. Nieszczesnikowi ktory nie ma dokumentu - a takich jest wielu, wspolczuc tylko nalezy. Mundurowi wzywaja posilki i wyprowadzaja odzianych w lachmany, by nie razili oczu "grazdan". Widok to zalosny, serce z zalu peka - noca temperatura spada do -10 stopni. Sniegu wprawdzie niewiele ale trudno wyobrazic sobie jak mozna przetrwac w takiej temperaturze bez dachu nad glowa , bez jedzenia, bez cieplego ubrania i .......... bez ludzkiej zyczliwosci.
Pozdrawiam w tym miejscu Stasia - dobrze, ze podobno choc w Polsce zima jest lagodniejsza. Najmocniejsze Staszku buziaki za pieniazki zebrane dla chorujacych. Obys kiedys znalazl swoje szczescie, swoj staly dostep do komputera i staly dostep do Przyjaciol tu zgromadzonych - bo kazdy z nas bardzo Cie szanuje.
Musze konczyc bo zmiana przy komputerze sie szykuje. Raz jeszcze apel do Was Misoginianie Drodzy ponawiam - ignorujcie ludzi podlych. Najwieksza kara dla nich jest nie przekomarzanie, nie tlumaczenie, nie prostowanie, pouczanie i co tam jeszcze chcecie. Najwiekszym bolem dla tych indywiduuw jest ........ brak jakiegokolwiek zauwazenia ich wpisow. Prosza zebyscie nie czytali postow f.m ? Dlaczegoz by nie robic tego samego z ich bzdzinami ? Wiec sami Wam powiedzieli jak traktuje sie forumowego intruza. W Moskwie nazywa sie takich Administratiwnyj wostorg, cokolwiek to znaczy..... Oni i tak nie znaja zadnego jezyka poza mowa blazna wiec tlumaczenie Wam jest zbedne, a jemu nie nalezne.


  22.01.2008 20:37
~bastek
UUUUUUU,w moim sercu tez jest i bedzie Misogino.UUUUUUUUUUUUU.Dodam Hrabino ze obawiam sie ze nie do wszystkich prawda zawarta w Twoim wpisie dotrze.Ale probowac warto,do skutku.Coraz bardziej plajbek jest stonato,zapowiada sie autodestrukcja?.....


  22.01.2008 20:49
~wściekły układ
Na moment jeno w drodze od jednego ku drugiemu lazaretowi do namiotum zaglądnął. Pochyleni nad stołem z bali zbitym żywo dysputowali. Tedym bliżej stołu podszedłszy mapę ogromną na stronie z wizerunkiem Europy ujrzał. Krzyś coś linijką odmierzał. A Puchatek wykrzykiwał, podskakując na jednej nóżce Saint - Quentin ! Saint - Quentin ! to będzie akurat w połowie drogi !. Prosiaczek bez ustanku zafrasowany pytał : A  czy tam jest rzeka jakaś przypadkiem? - najwidoczniej wizją potencjalnej powodzi przerażony. Kłapouchy w przerwie między jednym a drugim siana pękiem nazwę Oise  wypowiadał, Prosiaczka ku rozpaczy prowadząc - ten więc  -Za nic w świecie  stanowczym, choć płaczliwym nieco głosem oznajmił. -Żadnej rzeki !  Sowa ku mapie przyfrunąwszy, dziobem w punkt jakiś postukała, oznajmiwszy Arras ! Arras , to miejsce właściwe ! Rzeki nie ma, a tam zamieszkawszy w pamięci arrasy wawelskie by mieli, a i Mszę  -powieść zacną miastu temu poświęconą mogliby przypominać. - Za blisko morza ! - zaprotestował Prosiaczek w pamięci mając Krzysiowe przestrogi o konsekwencjach klimatu ocieplenia. Tedy siedzą dalej spierając się ze sobą, a miejsc akuratnych poszukując.
A przecie techniki rozwój skrócił czas podróży, czas na uzyskanie kontaktu niezbędny. Dziś kilkaset kilometrów - jeśli nie podróżujesz którymś z naszych sławetnych przewoźników - to betka - zwłaszcza dla belgijsko-francuskich kolei. A przecie pozostaje jeszcze autostrada, samolot. A z drugiej strony, życia tempo nowe wyzwania stawia, tedy mimo techniki zdobyczy miast więcej - wciąż mniej wolnych chwil dla siebie a i dla innych mamy. 
Nie wiemy, czy brukselski Manneken  słynną w świecie Wieżę zasiusia . Pozostaje nam jeno życzyć Przyjaciołom, by jak najszybciej z papierzyskami /biurokratycznymi????/ się uporawszy wreszcie nacieszyć się sobą w spokoju mogli. A kiedy ten już nastanie, Monique pędzla pociągnięciami namaluje może Gygesa pierścień mosiężny, tuż obok równie mosiężnego byka. Mógłby - nad progiem powieszony- talizmanu rolę pełnić, dowodząc, jak nieznana Przyjaciółka, niewidzialną nicią połączyć zdołała zupełnie widzialnych Rodaków.
A teraz ku lazaretowi czas bieżyć. Krzyś cyrkiel pochwycił, koła kreśli. Są jako strefy rażenia, nie bomby wszak atomowej, a dwojga ludzi miłości.


  22.01.2008 20:54
~farmaceuta
Frontalny atak ze wschodniego skrzydla przypuszono na troskliwego ojca i opiekuna tego watku.Przypominam,ze kazdemu w ofercie posle homeopatyczne misktury cudownie wplywajace na komorki(szare,nie telefoniczne,nie!),na zylaki i na zapalenie opon mozgowych.Bywa ze u niektorych osobnikow nawet przeczyszczajace,ale to nie jest jeszcze klinicznie stwierdzone.


  22.01.2008 21:15
~waga apteczna
Jezu a co to za bełkot ? Mikstury, gbury, konfitury. Chemia szkodzi jednak na mozg - gorzej niż promienie rtg.


  22.01.2008 21:24
~romuald.w
Pisala Klara o egzotycznych marzeniach,o wyjezdzie na Madagaskar,ufunduje ja dla Playbacka & s-ka w jedna strone.


  22.01.2008 21:27
~waga apteczna
Romualdzie znacznie lepiej przeznaczyc te pieniążki na potrzebujące dzieci. Tak jak to dotychczas robiłeś ! Nie funduj "niewidomym"  drogich wycieczek ! Oni i tak nie potrafią cieszyć się niczym - pięknem krajobrazów też.


  22.01.2008 21:37
~playback
Zolta kartka dla Wagi Aptekarskiej,co nieco Dottore przesadziles.I  potem dziwisz sie ze ja musze baczyc jak me kotki harcuja?.Dzis tylko karteczka,na razie zolta.


  22.01.2008 21:54
~farmaceuta
Myslicie zapewne ze ja Farmaceuta to Playback bo laczy nas feeling,bo gramy na tych samych falach?,mylicie sie.Nic mylnego,nie jestem rowniez Ksztalciuchem.Wynosze sie ,niech inni was pieszcza.sa jeszcze ludzie ktorzy potrzebuja swiezej krwi.Bye,bye..


  22.01.2008 22:13
~shamann mahayanga
Psied moya zeribaa zegar sunny , teraz pokazuj pol cien kopia  massai i sluzy za antena sat. Tresowana lemoor przyniosla telegramma (?) z Missogino. Jakas idiot dostala amok to ja glowna shamann Madagascar leci ratuje. Ziada mixur made in farmaceuta please nie stosuje bo pogorsi position. Mixtur farmaceuta very toxic. Yellow card playback? Very dangerous. Tylko extrement lemoor pomiesiane z slina moja and secret z ucho moja lady pomozie.First aerobus z Antananariva i shaman jest na miejsce.
My polska speak pamieta ze study from Gdansk. Maria my love mmmmmmmmmmmmmmm my beauty, my sweet. I`m love you MMMMarrriiiiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa  a!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I`m very happy cie widzi now!


  22.01.2008 22:39
~shamann mahayanga
Aaaaaaaaaaaa i`m forget - the farmaceuta is the deuce of a liar!!!! Farmaceuta, playback, Kinga now and the high guest from Toroon = one person! Mnie tak speak my inspector of  lemoor police. Ona very good inspector. Moja mu wierzy.


  22.01.2008 22:41
~wściekły układ
Otom ku namiotowi ściągnął ponownie, a tu ruch wielki i zamieszanie. Wpisów równie , jako przedwczoraj wiele. A wśród nich ten najważniejszy - Małgosi . U Niej dzień nowy własnie już nastał, i jak zwykle o dwie godziny starsza wkroczyła w środę. Smutne wieści z Moskwy przekazuje , ale w miejscach wielu, niejeden jest, co zło czyni. Niejeden, co bliźniemu na złość pragnąc zrobić, własne kompleky odreagowuje. Nie całym Jej post zrozumiał - fragmenty , by intruzów postów nie czytać , raczej jako wizję przyszłości traktuję , niż fakt, bowiem, żadnych dziś wpisów błaznów nie zauważyłem. 
Ale by myśl Małgosi rozwinąć, do napisu porannego się odwołam, com go przed do lazaretu wyjściem, zastał. 
PERISSE L'UNIVERS, POURVU QUE JE ME VENGE........Niech Świat zginie, bylebym się tylko pomścił. Sorellina napis ten rano czytając w głowę zachodziła, jak też do rzeczywistości się naszej odnosi. 
Przypomniałem tedy słowa wczorajsze Profesora Bartoszewskiego : nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.  Lub nieco zmieniwszy - nigdy nie możesz mieć pewności, że podłego człeka spotykając , na jeszcze podlejszego się nie nadziejesz. Dziś, jutro, kiedyś tam. Tu , tam, gdziekolwiek. 
Czy znaczy to, że na głupotę , w głupi sposób reagować mamy ? Że w zapamiętaniu mamy bluźnić, kontratakować, jeszcze brutalniejsze formułować zdania ? Przecie czyniąc tak, ku bezrozumnej i skazanej na niepowodzenie walce dążymy.  Walce, w której my skutku nie osiagniemy, a głuptas ucieszy się, że został zauważony, zamieszania trochę poczynił, humor komuś zepsuł. A przecie ślad pyłu na podeszwie buta F.M. więcej znaczy, niż opasły wolumen wypocin, którymi jeno sam ich autor cieszyć się potrafi. 
Cieszę się Kingo, że po raz kolejny stać Cię było na słowo refleksji. Bo nie jest istotne, czy kogoś świadomie/nieświadomie skrzywdzimy, ale to, czy w momencie odpowiednim potrafimy to zrozumieć. I to, czy błędnym osądem zawstydzeni, potrafimy nie tylko bez ujmy dla honoru własnego- a wręcz dla większej swej chwały -  do tego się przyznać. Umiejętność powiedzenia słowa Przepraszam, o wielkości prawdziwej świadczy. Czy ktokolwiek wątek ten zawłaszczył ? Czy zdominował innych ? Czy "pióro" z ręki wytrącił ? 
Wątek jest dla wszystkich otwarty. Każdy pisać tu może. I z wieloma dyskutować warto. Gdybym tak sam zliczyć potrafił , ileż już razy prosiłem, by warsztatu się nie lękać, błędami ortograficznymi, gramatyką się nie przejmować a pisać. Jesteśmy ludźmi dorosłymi, świata tego obserwatorami. Włączając się biernie, lub czynnie w wir wydarzeń mamy własne przemyślenia, spostrzeżenia, pomysły. Wymiana takich doświadczeń była by dla wątku tego bezcenna. Czy nie milej byłoby pisać o takich przeżyciach , niż robić wycieczki słowne do jakichś tam farmaceutów, playbacków, których dziś na forum nie było ?
Małgosia opowiedziała nam dziś o moskiewskich biedakach okrutnie traktowanych. O niepokoju o los skromnie odzianych ludzi. Upodlonych, głodnych , zziębniętych, nie pasujących do świata ludzi " cywilizowanych " - moskiewskich mieszczan. Czy nikt z nas nie ma innych spostrzeżeń, którymi warto się podzielić ? Czy nie lepiej czynić to, miast użerania z cieniami błaznów ? Każdy z nas był w cyrku, występy klaunów pamięta.  Wywalili siętaki na środku areny o własne nogi potykając, czapka im z głowy spadła i dzieci rechotały wówczas do rozpuku, jeden drugiego wiadrem wody oblał i widzowie przez moment po nogach siusiali ze śmiechu. Ale gdyby spytać widzów za czas jakiś co pamiętają z występu, powiedzą, że tresurę lwów, słoni, woltyżerkę, popisy akrobatów,linoskoczków, skoki na trapezie. Taki już los jest klauna, więc naprawdę nie warto za wszelką cenę unicestwiać świata naszego, nastroju wątku naszego,próżnymi sporami by na słabowitym wrogu się zemścić. Słąbowitym mamy dłon podawać, nie gnębić. Ojcowac im musimy, boć na poziomie niemowlęcia są.  Piszcie więc, a treściwie, słowa Małgosi wszak w pamięci mając. Pośmiejcie się przed monitorem, ale brawa słoniom, akrobatom słowa bijcie, nie gryzipiórkom.
Pora spać się łożyć. Puchatek z Prosiaczkiem wciąż nad mapą głowy swoje łamią. Kłapouchy krzywi się - cóż sianko zimowe letniemu nie dostaje. Sowa ku kniei pofrunęła w Tygryska poszukiwaniu. Po dziesiątej już bowiem - cisza nocna obowiązywać winna, a tu spośród drzew dzikie wrzaski dobiegają. Maleństwo po uszy przykryte na śnieg jutrzejszy się cieszy - to dopiero sanna na grzbiecie Tygryska je czeka. Jeszcze tylko uśmiech pocieszenia Krzysiowi poślę, a słowa Małgosi przypomnę, może i On do Przyjaciół swych kiedy zajrzy, bo tęsknota ludzka cuda czynić potrafi. A ja przed namiot wychodzę. Dziki straż trzymają..... Tygrysek znienacka z kniei wypada szarfę za sobą ciągnąc. Kiedy bliżej podchodzi coraz wyraźniej dostrzegam napisu litery....
PLUS RATIO QUAM VIS .....


  22.01.2008 22:47
~playback
Hrabino,czy to po bulgarsku?,ja zrozumialem ,ale czy inni pojma co mials na mysli?.Jedno musze Ci przyznac,dobrze sie z Toba bawie,wiewiorki szepcza mi na ucho ze inni tez.Czyli jestesmy kwita.Naleza Ci sie slowa uznania,mysle ze nikt i nic nie jest w stnie wyprowadzic Cie z rownowagi.Wscieklego tez.Viva Misoginianie.


  22.01.2008 23:03
~playback
Mylisz sie Hrabino,doceniam Twoje lingwistyczne ciagotki,ale nie probuj wamawiac ze jestem wielonickowa postacia.Sama wiesz cos nieco na ten temat,wiec nie bede drazyc tego tematu.Kingo,jesli przypadkiem nie znasz angielskiego wiedz ze posluguja sie Twoja osoba by mnie zdyskredytowac w oczach innych.Poki co, sil mi straczy by roztoczyc opieka ojcowska ten watek.


  22.01.2008 23:14
~hrabina bałkańska
Dziś Dzień Dziadka, do północy tylko godzina ale może zdążę z życzeniami.

Kto...*

Kto rower naprawi? Dziadek!
Kto nową procę sprawi? Dziadek!
Kto piłkę napompuje? Dziadek!
Kto lody kupuje? Dziadek!
Kto powozi "na konika"? Dziadek!
Kto w ZOO pokaże słonika? Dziadek!
Kto o husarii szarżach sławnych prawi? Dziadek!
Kto równanie w zeszycie poprawi? Dziadek!

Niechaj żyją wszystkie Dziadki
ku radości wnuków gromadki,
by dzieciarnia na mądrych ludzi wyrosła,
by nie było już wśród posłów RP... osła!


  22.01.2008 23:30
~playback
A jednak doczekalem sie ..zyczen.Dziekuje Hrabino,jednak zawsze mozna na Tobie polegac.Wierszyk zgrabnie napisany a i z trescia sie zgadzam,zreszt nie pierwszy raz,ale na dobranoc musialem wyjawic te prawde.Mimo wszystko bardzo Cie lubie i szanuje,nie bede sie wiecej z Toba ani z nikim innym na tym forum droczyc.Przepraszam jesli ktos sie poczul urazony.Zycze wszystkim szczescia i i aby wam sie wszystkim wiodlo jak najlepiej.Obiecuje wiecej nie zakolocac moja osoba waszego spokoju.Namiot byl i bedzie przystania takich dobrych ludzi jak wy.Zycie,zycie ma sens,ale ..nie moje.

Aska - 2011-06-06 22:30:08

23.01.2008 03:28
~Basia
Witam Was Misoginianie! Chciałoby się teraz remanent zaległości wyrzutami nieustającymi sumienia uczynić.Zbyt duże jednakowoż zaległości,zbyt duże..W takich przypadkach moderatorzy niełaskawym okiem na długość postu patrzą i do chmur-ci on ulata.Licząc wszelako  na łaskawość Tego Który Dyżur Dziś Pełni i gawędziarskim stylem się nie zbrzydzi,spróbuje odrobinę nieco sumieniu swemu samolubnie ulżyc.
Niejednokrotnie wywoływana co jakis czas do apelu przez Misoginian,którzy w łaskawej pamięci mnie mają,a z którymi łączności innej poza tym miejscem nie mam,spieszę zameldowac,że wątku tak mi sercu bliskiego nie opuszczam,nie czytam codziennie,ale "prawie",w awantury się nie wdaję,jeśli czasu starcza - "pax" wołam,nad krytyką zawsze się zastanowię ,nieustająco dobrej woli u innych,mało znanych mi piszących się doszukuję. Teraz kilka słów do konkretnych osób i wydarzeń,żeby mi WU przy nastepnym spotkaniu zbytnio uszu za ogólnikowość nie natarł i przypomnieniem szkoły pisania,życia do cna nie zatruł.Kolejność osób,do których się zwrócę będzie absolutnie przypadkowa i w żaden sposób nie odzwierciedlająca sympatii,bądź antypatii moich(z żalem przyznać się i do takich muszę).
Kingo, milczenie moje,FM czy Michaliny,przez Ciebie odczytane jako wymowne, jest spowodowane wydarzeniami w życiu każdego z nas,które po prostu fizycznie uniemożliwiaja nam na regularne wpisy.Ten sam problem dotknął JOlkę,niegdyś często goszczącą tutaj.Ucieszył mnieTwój późniejszy post,który nastąpił po wpisie Sorelliny.Powrotu do zdrowia życzę i wierzę,że jedynie złe samopoczucie takie, a nie inne spojrzenie na nasz wątek  "zamalkontenciło" Ci na chwilę.
Alutce,naszej "Damie Pajacykowej" za przypominamie o wszelakich akcjach,poparciach,apelach z serca dziekuję,zwłaszcza,że okraszone są na ZŚ zawsze czymś smakowitym,którego w realu kosztować mi zakazano.Gdy jeszcze wokół unosza się motylki,ptaszki,kwiaty i wiersze - wiosna w serce wstępuje.
Przypominam sobie poczatkowe wpisy Mirki,która pokonała nieśmialość i dzis prawdziwą ozdobę wątku Sonii stanowi.Ileż nowych tematów,ileż pięknych wspomnień Jej zawdzięczam.Niedawne zaś rozważania o Herbercie magicznie splotły się z osobą Krzysia,wielbiciela, jak ja, tego Poety,który tunel juz przeszedłszy,lat temu dziesięć spomiędzy dwóch skał "Tren spadkobierców"nam przywiózł.Krzysiu,jakiegoż znaczenia nabrały dziś słowa:
"będziemy zatem rozszarpywać schedę
słów przemyślanych,myśli przebolałych
kazdy dla siebie,każdy podług siebie..."?
Krzysiu,płaciłabym dzis z najwyższą ochotą rachunki mego syna za miedzykontynentalne rozmowy telefoniczne,które kilka lat temu niemal zrujnowały nasz dom. Gdyby tylko...
Czy wątek nasz jest zawłaszczany przez Hrabine i WU? Zależy jak to rozumieć.Ilość wpisów i talent niewątpliwy,zazdrości (nie zawisci) mojej nieustająca przyczyna, czasem ku takim wnioskom zawieść może - nie mnie jednak,nie mnie. W tym momencie raczej Książę Małżonek z Dziecięciem mym pospołu, gotowi są atak przypuscić o żony i matki zawłaszczanie. Oni wszak wątku nie czytaja,a o zyciu jego uczestników tyle wiedzą,ile sama im opowiem.Znają wszakże nicki Wasze: Kitlińskiej,Romualda,Jerzego,Milczka,Adorator  a,Adamka(raz jeszcze przepraszam za głupią wpadkę z witaniem Cię,jako nowego przybysza) czy Bastka(no,no,nieźle tu pohulałeś sobie ostatnimi czasy!).
Pamietają lipcową  podróż Mag do rzymskiej kliniki,a teraz zbulwersowani zostali wieściami od Gai i niedawnymi przejściami Sirio(Drogi Przyjacielu,uklony od naszego domu dla Ciebie i żony,mieliście po prostu pecha trafiając na niegodnego człowieka!). Gaju,dla mnie takie działania artystów są nie do zaakceptowania,mimo,że chocby z racji swego zawodu, niejednokrotnie spotykam sie z artystycznymi prowokacjami,happeningami itp. Jak słusznie zauważyła Hrabina:granice wytycza etyka.Gorzej jednak,że coraz częściej ustalenie owych jest u wielu np.krytyków sztuki ponad ich możliwosci intelektualne i moralne.
Wiedzą również domownicy moi o rzadkich,ale jakże cennych wizytach i inicjatywach Staska. Kilka postów Gaździny i Helci taką radościa ich napełniły,że wielkimi,złotymi literami u św.Piotra na stronniczce zasług nicki te z pewnościa juz są zapisane.
A cóż mam powiedziec o Klarze,której córkę,rówiesniczkę mojego syna po krakowskich scieżkach czasem oprowadzam? Twoja opowieść o kotach wydeptujących ścieżkę przez trawnik wypieszczony przez małżonka,zrobiła furorę wśród znajomych.
Fedele,Przyjacielu daleki a jakże bliski,ktos tu poddał bezrozumnie w wątpliwość Twoje istnienie. Pamiętasz, i mnie to kiedyś spotkało,któram miała "stworzyc" nieistniejacych ponoć WU i Sorellinę(dzis siostrę,choć nie rodzoną). Przyznaj,całkiem zgrabnie mi to wyszło i...śmiej się z tych metod jątrzenia stareńkich i wyswiechtanych,bo czego jak czego,ale poczucia humoru i pogody ducha to Ci nie brakuje.
Kończąc,bo pora póóźna jedno chcę jeszcze powiedziec. Otóż jestesmy świadkami i w pewien sposób nawet sprawcami prawdziwego cudu - cudu milości! Monique, juz nie zastanawiam się,pisząc po nocy,czy Ty również czuwasz? Birski,do dziś pamiętam Twój wpis z zapytaniem "czy nie jesteś tą Moniką...?",od którego na nowo zaczęła się Wasza wspólna droga.I jeszcze pozdrowienia spod paryskiej Wieży i ten wpis,najwspanialszy o Waszej decyzji. Wiedzcie,że w tym dniu,właśnie gdy dokończyłam czytac o bajkowym happyendzie - padł mi internet. Mogłam tedy,bez zaśmiecania mysli jakimiś zefirkami, radowac się do nieprzytomności. Dziś nadal dusza moja na myśl o Was śpiewa i tańczy z radosci. Jakaż wielka jest siła tego wątku! Ha,niech mi powiedzą "oblatywacze foów",gdzież indziej taki cud mógł sie zdarzyc?
Niech żyje miłość!!!
Zycie,życie ma sens!


  23.01.2008 05:03
~monique
Byl czas ze wlasnie o tej porze zasiadalam wpierw do czytania postow,a potem probowalam napisac od siebie.Od pierwszego razu kiedy calkiem przypadkowo trafilam na ten watek poczulam sie jak w domu u znajomych,potem coraz blizszych mi przyjaciol w koncu odnalezsc moja dawna Milosc.Los tak chcial,a moze splot roznych przedziwnych i smutnych wydarzen sprawil ze szukalam dla siebie miejsca by wypelnic pustke ,by odnalezsc sie na nowo ,szukajac znalazlam was.Pisalam juz kiedys ze nie mam daru pisania,ze latwiej przelac moje mysli,uczucia,fascynacje na plotno.I oto dzis po dluzszej przerwie wracam w srodku nocy na te goscinne strony i kogo wpis widze?-Basi ,Basienki tak drogiej nam wszystkim.Uderzyla mnie Basiu Twoja pamiec,tak, moj Mily pisal wprost pytajac sie w tym watku czy to ja nie jestem ta Monique i urzekly mnie slowa Twoje napisane nie tylko pod naszym adresem ale niemal kazdego z Misoginian. Kazdemu z nas podarowalas dobro,usmiech, podzielias sie cieplem jaki od Ciebie bije.Pozwol ze Cie wirtualnie wysciskam i przyjmij nasze podziekowanie i najlepsze zyczenia dla Ciebie i Rodziny.
Chcialabym rowniez slow kilka do WU napisac.Zainspirowana urokliwymi opowiesciami o Puchatku i reszcie jego kompanow sprobuje zilustrowac Twoje opowiesci namiotowe,zobaczymy co z tego wyjdzie.I na koniec podziele sie mala uwaga jaka mi przyszla do glowy po przeczytaniu przedostatniego wpisu.Nie osadzajmy zbyt pochopnie osob tutaj piszacych,bardzo smutno zrobilo mi sie czytajac ostatnie slowa autorstwa Playbacka.Mam wrazenie ze On szukal u nas pomocy a my nie potrafilismy w pore odgadnac ze boryka sie zapewne z wieloma problemami.Wiem,powie ktos ze uczynil wiele by nie darzyc Go sympatia,ze uprzykrzal nam zycie,czynil to by zwrocic na siebie uwage a jednoczesnie nie zdobyl sie na odwage by napisac co tak naprawde od nas oczekiwal.Pewnie juz nigdy tego sie nie dowiemy.Wszystkiego dobrego Misoginianie,wszystkiego dobrego Playbacku.


  23.01.2008 06:10
~milczek
Witam ,dawno juz z rana nie zagladalem tutaj,bo czasu nie starcza a tak by sie chcialo jak kiedys wpisac po postem "Damy Pajacykowej".Wierze ze wroci i nie raz to ja sie dopisze pod Alutki postem.Kochani wpis Basi pelen uroku i wiary w nas a takze osobisty w tresci i wymowie post Monique wprawily mnie od samego rana w dobry humor.Kilknalem na strone Pajacyka,jest dobrze a bedzie zapewne jeszcze lepiej.I mnie sie wydaje ze czaem stajemy sie ofiarami jakies nieuzasadnionej paniki na widok nieznajomych nickow,PiS juz nie rzadzi( na szczescie),wiec chyba pora skonczyc z nasza nieco przesadna podejrzliwoscia,obys Monique sie nie mylila.Zatem milego dnia Przyjaciele.


  23.01.2008 07:07
~wściekły układ
NIL EST IN HOMINE MENTE MELIUS - nie masz w człowieku nic lepszego od zacnego umysłu. 
Raz jeszcze słowa te na domu Długosza w Krakowie wyryte przypomninam. Księżyc w pełni sny zakolorowił, wątek nasz wpisami kolejnymi wypełnił. Człowiek o umyśle pięknym, zacnym, ma też rozum. Rozum , z którego korzystanie przyjemność powinno mu sprawiać. Po wpisach kilku z Was podziwiam zdolność do wybaczania, do wyciągania ręki, do wątpliwości " czy aby uczyniłem wszystko i w proporcyji własciwej "
Przypominam sobie dziś czasy, gdym pierwszy raz wpisy Jędruli przeczytał. Nasze reakcje, nasz bunt, oburzenie, cierpkie i ostre przekomarzań słowa pełne. Trwało to dni parę. I oto dzis na mostku kapitańskim stoi, a za przykład nam służy. Dlatego, że ma rozum. Dlatego, że korzysta z niego. Dlatego , że jest Zacnym Człowiekiem. Dlatego, że przybył tu może także podejrzeń, nieufności pełen, wietrząc coś, co nie godziło sie z Jego świata obrazem. Pytał, ale nie wyśmiewał. "Atakował" ale nie stroił min klowna. Też wtedy niejeden pomyślał p moze to zzagubiony, biedny człowiek, co ku nam przybył, by w cieple naszym się ogrzać i to ciepło onieśmieliło go, sparzyło biednego , co w gruncie rzeczy sam naszej pomocy czeka. Nic mylniejszego, o czym sami się szybko przekonaliśmy. Dziś, jak lew nas broni, dziś przykady działań konkretnych - chlubę naszemu wątkowi niosących daje. My nie pouczamy, nie osądzamy, nie indoktrynujemy. Rozmowami zaś, zachęcamy jedynie do podjęcia wspólnego "być".
Michalina wycofałą sie napaściami zrażona, a przecie Ona tam gdzie jest, a gdzie komputyjera brak, zapewne co ranek oczy otwiera a przeszłe czasy przypominając łzę roni niejedną. I tęskni ku dobru, choć sama teraz tworzy je od nas może lepiej. Dobro, dobro rodzić winno. Dobro zły język winno powstrzymywać. A jeśli kto nie chce, nie potrafi, powinien wycofać się. Bo nikt, nikogo do wspólnego "być" zmusić nie zdoła.Nikt tu na etacie nie jest, pracy zawodowej nie odwala. My o dobru rozmawiamy, rozważamy jak bolaczki nasze przezwycieżac, poszukujemy dróg wyjścia radzi, że znajdzie się ktoś, kto wysłucha a dobrym bodaj słowem jeśli już nie czynem wesprze. Ci, co ciepła innych szukają, dobra szukają nie muszą widzieć go we mnie, w Hrabinii. Ale też musi być ktoś, w kim je dostrzegą. Niemożliwe, by choć jednej takiej osoby na tym wątku obecnej nie dostrzegli. Tedy - choć wątpliwości Wasze piękne są, na bok je odłożyć przyjdzie. Dobre słowo przechodzi trudno przez gardło, ale to złe więzną w nim winno. Ku kniei poglądam- późno juz, nawet poprawek tekstu nie zdążę dokonać - za błedy wiec przepraszam.
Tam pośród czerwonych serc Tygrysek, co jako zwykle - pierwszy dzis z namiotu wychynął sztalugi rozkłada. Puchtaek z Prosiaczkiem zasiadą znów dzisiaj do mapy... Kłapouch bez entuzjazmu wyrazu połykał sianko będzie. A Sowa "Pszemadżała" na gałęzi dębu tuż add sztalugą przysiądzie. I patrzeć będzie, jak Monique Puchatka maluje, Maleństwo na grzbiecie Tygryska pędzące kreśli, Prosiaczkowi uszko bardziej "dokrzywia". A wiecie dlaczego ? Ano dlatego własnie , że napis z Długosza domu w sercu swym nosi. Dlatego ,ze kocha. A kochając piękno tworzy.


  23.01.2008 10:52
~alutka51
Witam Wszystkich Misoginian :-))Milczku Rycerzu Ty mój..Doskonale WU pamiętam początki 
Naszego Jędruli..jak się droczył z nami..bułeczki świerzótkie posyłał mi co rano..No i na kolacyję
mnie zaprosił ,dwa razy,zobaczymy kiedy słowa dotrzyma ,hihihi..Zapracowany biedula..ale ja
jestem cierpliwa,poczekam M/J.hihihi..U mnie nie ma zimy,słoneczko pięknie świeci.Na balkonie
mam mały skalniak..a w nim wsadziłam LONICERĘ ,listki na 2cm. wypuściła,wiosna u mnie....
Miłego,spokojnego,słonecznego dnia ,Wszystkim Misoginianom życzę..Koffam Was.Pozdrawiam :-))


  23.01.2008 11:39
~wątpiący
Ta znów o żarciu i o niczym. Muszę wrócić bo sie między sobą pozagryzacie. Wiecie co Was w kupie jeszcze trzyma? Wspólny wróg. Buhahahahahahaaaaaaaa.


  23.01.2008 12:05
~Sorellina
Przeceniasz swoje siły,Wątpiący...

  23.01.2008 12:46
~Mirka
Wątpiący, dobry masz nik. Wątpisz w to, co piszesz. Jaki wróg, nigdzie go nie widzę. Widzę ludzi błądzących. Ich krzyk słyszę, pomocy szukają i wołają wilczym głosem, nadzieje mają, że ich ktoś usłyszy. Wątpisz w swoje szczęście, wątpisz, że cos dobrego jeszcze gdzieś czeka. Krzywda Ciebie jakaś spotkała, niesprawiedliwość, poplątały się Twoje drogi. Napisz, co Ci się przydarzyło, lżej będzie, może coś poradzimy, może pomóc ktoś z Nas potrafi. Tak bardzo razi Ciebie jedzenie, może tutaj tkwi kłopot. Tęsknisz za świeżymi bułeczkami, za kolacjami przepełnionymi miłosnymi spojrzeniami, za uczuciem, które gdzieś się zapodziało, za życzliwym gestem? Może jesteś chory i jeść nie możesz, drażni Ciebie widok jedzenia? Złością nic nie zyskasz, czuć się będziesz jeszcze gorzej. Kiedyś żal do świata, ludzi w milczenie zamieniłam. Od kilku miesięcy, gdy spotkałam Tych ludzi, gdy wątek Soni czytałam, gdy odwagi nabrałam na napisanie pierwszych słów, radość życia odzyskałam. Wielu przyjaciół i już nie tylko internetowych poznałam. Dobroć bije z ich serc, za co wierność i przyjaźń moją mają na zawsze. Jestem nic nieznaczącym Ziarkiem pyłku we wszechświecie, z takich pyłków świat się składa. Tu w śród tych ludzi, w wątku Soni to zrozumiałam. Jak wiele zrobić jeszcze mogę .Żal tylko tych lat, w których milczałam. Dzisiaj wiem, że życie ma sens. Zamiast krzyczeć, bałaganić, napisz, co Ciebie gryzie, w czym możemy Ci pomóc.
Miłego dnia życzę dla wszystkich przyjaciół i dla wszystkich szukających przyjaźni. 


  23.01.2008 13:13
~adorator66
Pomny mylacych sadow, kiedy swego czasu niemal chcielismy "zgilotynowac" autorke tego watku staram sie wystrzegac pochopnych opini.Czytajac wnikliwiej dzisiaj posty,kierowany sugestiami Monique i ja zaczynam dochodzic do przekonania ze chyba popelnilismy blad zaniechania.Miast sie spierac ,dwoic sie i troic by przekonac kilku internautow ze sa w bledzie,ze tylko nam "zasmiecaja" watek,trzeba bylo pomyslec i dokonac analizy postow a pozniej pojsc za propozycjami Mireczki.Nie wykluczone jest tak jak pisze moja przedmowczni,zatem jesli nas jeszcze czytacie,odwiedzacie- napiszcie nam bez szczegolow,ale napiszcie co Was boli,moze uda nam sie ì nawzajem zaufac i pomoc.Te slowa kieruje rowniez do Watpiacego...Pozdrawiam.


  23.01.2008 13:52
~dr Ozda
Dziś trudno leczyć ludzi, ministerstwo i NFZ dbają o urzędników, nie o pacjentów, a najgorzej jest z leczeniem trolli. W koszyku usług dla tych ostatnich pozostała tylko lewatywa i kastracja mózgu. Ta pierwsza już nie działa bo jak przemyć genetycznie wyprany mózg? Pozostaje ta druga i też nieskuteczna bo co wycinać jak taki troll przeważnie rodzi się z bezmózgowiem?


  23.01.2008 13:56
~wątpiący
Co mnie gryzie Mirko? Czasami sweter nałoże na gołe ciało. Doceniam chęć pomocy, dziękuję ale nie potrzebuję. ależ Wy jesteście odjazdowi. Coraz bardziej mi sie tu podoba. Ty się Mirko nie podlizowywuj. Moją idolką jest Alutka51. Nie masz przy niej szans. Nikt nie ma! Buhahahahahahaaaaaa.


  23.01.2008 14:27
~wątpiący
dr Ozda. Nie przejmuj się. medycyna idzie do przodu. Może jest jeszcze dla Ciebie jakaś szansa? Buhahahahahaaaaa.


  23.01.2008 14:32
~Strauss
Tak się śmieje:Buhaha!
Tak szaleje:Buhaha!
A niech tam ! Śmiech to nie grzech!
                   Więc:
Niech się śmieje Buhaha!
Niech szaleje Buhaha!
Gorycz niech skryje za śmiech!


  23.01.2008 14:37
~gaja
Mnie gryza czasem reformy,ale tylko w dni parzyste.Ze odjazdowo tutaj kaazdy wie,nawet pani z przedszkola w Misoginiu.Dzieci jej o tym powiedzialy.Nasz znajomy ksiadz Maryjan nie odpuszcza zadnej okazji by nas rozreklamowac,a jak nas lubi,pojecia ludzie nie macie.Nie bierze ani za modlitwy w naszej intencji,ani za obrzadki(na szczesci zadna posluga kaplanska jeszcze nie byla potrzebna)malo tego nawraca kazdego zablakanego i strudzonego wedrowca na wlasciwa droge,droge ku dobru.Ale nie myslcie ze tylko w osobie ksiedza Maryjana mamy plecy,ze jestesmy rekomandowani przez jedyna sluszna partie(co prawda dopiero jest w powijakach)Chrzescijanska Unie Polakow terz wypada wspomniec.Sponsoruja nam rowniez i popieraja:ZSU,KURS,BUSh,AWB,CSB,PRON,FRON I INP.Jezeli jakiegos szacownego sponsora zapomnialem podac przepraszam,uzupelnie.Wiec jak przylaczysz sie mily Dubitowski czy nadal bedziesz sie dawal prosic?Ach ,zapomnialabym,gra rowniez dla nas Orkiestra Karnawalowej Pomocy.W ostaecznosci polecamy ostatni wywiad z U.Chavezem,ktory przeprowadzila nasza specjalna korespondentka Naomi Campbell.To powinno w ostatecznosci przekonac do nas kazdego nawet najbardziej wybrednego konesera portali internetowych.


  23.01.2008 14:46
~bastek
EEEEE tam.Ja tam zapraszam Watpiacego na gasiorek przedniego wina.Swawolny ze mnie Dyzio,uciech i dobrej kompanji spragnion wiec w czym problem.O 19-tej pod Ratuszem w Poznaniu.Poznajmy sie bracie,wiesz po czym mnie poznac,tak,tak z gasiorem bede czekal.Obys mnie nie zawidl,bo z-watpie w Twoja szczerosc.Hrabino,Ksiezno balkanow,Krolowo, jam zawsze u stopek Twoich we snie i nie tylko kalasc "siem" byl.


  23.01.2008 14:55
~przechodzien.
Traby jerychonskie grzmia na calego,na Misogino asci kazdy Gosc jak Bog w dom.Witajcie a sernikiem Alutki sie czestujcie.Napitku tez nie brak,jeszcze z zapasow na m/s Misogino ostalo sie.Hej,witajcie staroplska goscinnoscia, serdecznoscia nie pogardzcie.Hej do dysputy,do dobrych uczynkow zapraszamy hej.


  23.01.2008 14:59
~wściekły układ
Pamiętajcie słowa z wczorajszego wpisu Małgosi. Nie podejmujcie dyskusji, tłumaczeń. Dłon wyciągniętą pozostawcie dla tych , ktorych wielu wokoło - prawdziwie potrzebujących pomocy. Ci, z  ktorymi polemizujecie, nie potrzebują pomocy. Oni potrzebują zauważenia. Więc jeśli chcecie zauważajcie . Ja nie zauważam.


  23.01.2008 15:01
~wątpiący
Jeśli mnie ktos miły zaprasza to nie odmawiam ale w tym przypadku niestety muszę. Pijam tylko czystą. Buhahahaaaa.


  23.01.2008 15:09
~wątpiący
Wściekły Ukladzie - i vice versa! Buhahahahaaaaaa.


  23.01.2008 16:00
~wściekły układ
Dziś dzień odwiedzin u dwóch dziewięćdziesięciolatek. Babcia Franciszka, kuśtykając ku drzwiom podeszła, na szerokość całą je otworzywszy, życzenia noworczne składać poczęła. Po badaniu w takich razach zwyczajnym, ku kuchni się udawszy, szampana z lodówki dobyła, a do otwierania się powoli zabrała. Korek strzelił, płyn bąblujący - niż cienkusz lepszy - polała, a toast za tegoroczną pomyślność wzniosła. Szkapę żelazną zostawić trzeba było na parkingu, ale cóż , jak tu Babuleńce cudownej odmówić ? Inna więc szkapa ku drugiej mnie poniosła staruszce. 
O rok od tamtej starsza, równą serdeczność okazać potrafi. Nie, nie bąbelków już więcej nie było, bo pewnie teraz pisać z trudem by mi przyszło. Za to ciasteczka , a i mleczko ptasie do namiotum przyniósł. Puchatek okiem łypnął jeno, a baryłeczki z siatki wystającej nie widząc w kąciku się smutny zaszył. Prosiaczek ciasteczko spróbował w głos mlasnąwszy, a po brzuszku się pogłaskawszy po kolejne łapke wyciągnął. Sowa Pszemądżała ku namiotowej kopule pomknęła na dźwięk słów " Ptasie mleczko ". Patrzy teraz przerażona z wysoka, w głowe swą mądrą zachodząc, z jakiejż to części ptaka, smakowitości owe wyrabiać potrafią - na wszelki wypadek nie sfruwa. Kłapouch parska pogardliwie, siana spragniony. Za to Tygrysek i Maleństwo ................. Papierki po namiocie fruwają, Tygrysek ptasie mleczko porwał, a jedną po drugiej kosteczkę chwyta, po czym w powietrze podrzuca, a ogonem podbiwszy Maleństwu wprost do buzi posyła. 
Kiedy tak jedzą, obie Babcie wspominam. Jadzia książką historię Koluszek opisującą się pochwaliła. Na stronie tytułowej autorka własnorecznie dedykację napisała : Pani Jadzi - bojowniczce o wolność Polski, bohaterce walki z Gestapo. Trzeba było dumę Babci Jadzi widzieć. Wiekiem sterana, przygarbiona, przy balkonika pomocy od czasu biodra złamania po domu kuśtykająca, książkę pokazując o 30 lat mlodszą się zdała. W czasie wojny Brata straciła - działacz harcerstwa zamęczony w katowni, życie swe oddał, żebyśmy dziś z wolności do wypowiedzi - łzę ocierając -powiedziała. Cóż mogłem Jej na to odpowiedzieć ? Posiedzieliśmy chwilkę w milczeniu, radość z walki uszanowania z goryczą przemyśleń nad współczesnością mieszając. I sam nie wiem co przeważyło.
Ile jest Babć takich, rodzin takich, w których pamięć tych, co życie za ojczyznę poświęcili się pielęgnuje. Ile jest takich staruszków płci obojga, co zdrowie stracili, by honoru, godności innych bronić. By przyszłym pokoleniom nowe perspektywy dać. 
Pozostawiłem Ją z tak uczuciami sprzecznymi. A kiedym już ulicą ku namiotowi maszerował odruchowom ku oknu Jej na piątym piętrze mieszkania spojrzał. Stała w oknie mimo balkonika niewygody. Z czołem do szyby przyklejonym. Patrzyła ku mnie. Sam nie wiem czy z łzą po policzku płynącą, czy z na ustach uśmiechem. 
O Tasmanie też raczyła pamiętać. Za pazuchą tabliczkę cekulady ukryłem. ..


  23.01.2008 16:16
~Katalizator !
Wątpiący, więc jestem Katalizator....

Zastanawiam się czasem nad takim oto problemem, jak nisko w naszej kulturze ceni się wroga - nie wiem zresztą, czy ceni jest tu w ogóle słowem właściwym....
Wróg nas mierzi, kojarzy się ze złem, które należy zwalczać i piętnować. Panuje powszechne przekonanie, że świat byłby piękny i wspaniały, gdyby wrogów nie było, a człowiek żyłby wśród samych przyjaciół. Jest to oczywiste nieporozumienie. Wróg jest elementem ekosystemu, w którym żyjemy, niezbędnym do zrównoważonego rozwoju tak ludzkiej jednostki, jak i całego społeczeństwa...... 

"Katalizator to element układu wydechowego, który się zużywa i po kilku latach 
eksploatacji i przejechaniu ponad 100 tys. km nadaje się do wymiany.


  23.01.2008 16:53
~hrabina bałkańska
Wczoraj wielcem się uradowała na wiadomość, że "Katyń" Andrzeja Wajdy do Oskara nominację dostał. Dość niedawno miałam możliwość obejrzenia filmu, niestety nie do końca więc w wolnej chwili znów do niego powrócę. W każdym razie duże wrażenie zrobiły na mnie kreacje obu Pań Maj - Komorowskiej i Ostaszewskiej, które bardzo lubię i cenię (tą ostatnią z filmu "Prymas - trzy lata z tysiąca"), Artura Zmijewskiego i innych. Będąc jednak pod wielkim wrażeniem "Katynia" podzieliłam się swymi odczuciami w pewnym towarzystwie i wiecie co usłyszałam? "Jak możesz oglądać takie.... gnioty!". Rozumiem by to byli ludzie, którym niektóre fakty z histori Polski są  obce, ale... słowa te usłyszałam z ust Polaków. Fakt, że oglądałam film bardziej jako lekcję historii, może jak większość osób mojego pokolenia bo słowo "Katyń" nasi nauczyciele historii w szkole wymawiali szeptem oglądając się na boki czy ktoś niepowołany nie podsłuchuje... Przemilczałam "recenzję" znajomych i zeszliśmy na inne tematy. To było w listopadzie ale niesmak pozostał mi do dziś. Natomiast pamiętam dobrze wizyty naszej klasy w domu  Pani od historii, tam mogliśmy swobodnie porozmawiać i o Piłsudskim, i o Katyniu, o Monte Cassino i o wielu wielu innych faktach z naszej bogatej historii... Obejrzę "Katyń" znów... może nawet tego wieczora? I nie wiem - czy to będzie powtórka z historii czy ocena gry aktorskiej, scenariusza, scenografii itd. Chyba jednak kolejna powtórka z historii...


  23.01.2008 17:41
~gaja
Przyznaje ze poprzedni post napisalam pod wplywem emocji,zdaje sie ze nie na wiele zdalo sie to moje pisanie.Obiecuje nie tknac tematu dubbioso.
Chcialam wrocic do wczorajszego postu Malgosi.To co pisze to smutne i przerazajace.Miast zajac sie chocby najmniejszym kosztem tymi biedakami bezdomnymi ,koczujacymi w moskiewskim metrze-przesladuje sie tych nieszczesnikow.Poniewaz czynnie dzialam jako volontaria nieraz zdarzalo mi sie wraz z innymi volontariuszami nocne pogotowie pomocowe organizowac.Procz cieplej strawy,spiworow,kocow,lekarstw pierwszej potrzeby niesiemy dobre slowo i wsparcie moralne wszystkim potrzebujacym bezdomnym.Bywa ze wzywamy karetke pogotowia do osob wycienczonych,chorych.U nas najwiecej koczuje ich w okolicach dworca Termini,innego rownie wielkiego Tiburtna,a mniejsze grupy na dworcu Trastevere.Ponadto niemal na kazdej wiekszej stacji metra i kolejki do Ostii mozna spotkac naszych barboni.Zdecydowana wiekszosc nie przystaje na propozycje pojscia do noclegowni,a miejsc takich jest wiele,starcza dla wszystkich chetnych.Rozne sa powody odmowy,ale czesto uzasadnieniem jest udomowione zwierze,przyjaciel niedoli ,niezawodny pies.Noclegownie nie moga przyjmowac bezdomnych ze zwierzetami,bo sa i tacy co pod pazucha ogrzewaja sie swinka morska ,krolikiem,kotem.Sa wsrod nich ludzie naduzywajacy alkohol i to tez stanowi pewna przeszkode w uzyskaniu cieplego lozka w noclegowni czy przytulisku.Nikt nikogo nie pyta o dokumenty,skad i dlaczego,wsluchujemy sie w ich problemy.Policja i Sluzba Cywilna nie sciga,nie przesladuje tych biedakow.Nie raz wsluchiwalam sie w ich historie zycia ,smutne najczesciej obrazy sie z tego rysowaly.Ta spolecznosc jest wielonarodowa,wielu cudzoziemcow,wsrod nich niestety spora grupa naszych Rodakow.Ten sam problem co w Moskwie a jakze inne spojrzenie na problem ludzi emarginati.Ach zapomnialbym u nas nie ma mrozow,klimat tez tym ludziom odrobine sprzyja.Slyszalam kiedys taka opinie ze w Rosji dla "wladzy" zycie pojedynczyl ludzi nie ma wiekszego znaczenia.Moze to opnia mocno przesadzona ale ...


  23.01.2008 17:58
~sirio
Ja do nocnego postu Basi pragne wrocic,bo urzeklo mnie Jej podejscie i do nas i do watku jako calosci.Bywaj czesciej z nami Basiu,wierze ze jestem wyrazicielem nas wszystkich.Za pozdrowienia dziekuje.Okazuje sie ze ksiadz nie tylko mnie tak potraktowal i zone moja,  wyzywajac nas od najgorszych grzesznikow co czelnosc mieli dac ksiedzu co laska za kolede.W naszym bloku jeszcze dwie inne rodziny zostaly podobnie potraktowane.Dzien pozniej w sasiednim bloku wiekszosc mieszkancow barykadowala sie nie ..wpuszczajac kolednika,udajac nieobecnych.Z obawy przed jego gniewem,bo ludzie tutaj niezamozni mieszkaja.Zapowiada sie niezle kazanie w niedziele.Konczac pozdrawiam serdecznie.


  23.01.2008 19:35
~wściekły układ
Jak z Gai postu wynika - złudzeń nie ma, że jest jakiekolwiek na tym świecie miejsce, które oazą szczęśliwości nazwać by można. Nieważne, Moskwa to, Rzym czy Warszawa, w każdym miejscu i o każdej porze jest bieda z bogactwem kontrastująca . Jest dobro , wychodzące złu na spotkanie. Jest człowiek na świat otwarty, mający vis a vis sobka, przekonanego o swojej "unikalności", niepowtarzalności, którego ego kosmosu sięga a cynizm granic nie ma. Pisze ktoś, że wróg nie jest dizś ceniony, szanowany, a przecie wróg własnie kwintesencją jest życia. 
I niestety myli się takie stawiając tezy. Czym innym wróg jest, czym innym oponent. Trudno obronić przekonanie, że wszyscy winni do jednego sposobu świata widzenia dążyć. Uzyskanie jednolitości postaw i poglądów jest niemożliwe a i zbędne. Nie znaczy to, że nie może spotkac się z sobą jakaś ludzi grupa cel wspólny obierająca, a i metody działania podobne. Rozmawialiśmy już wyżej o ścierających się ze sobą poglądach filozofów, różnych ich szkołach, które spory ze sobą naukowe prowadziły. Naukowe , choć najczęściej z abstrakcji wynikające. Spory te zawsze jednak cechował szacunek dla rozmówcy. Szacunek dla jego poglądów,  z którymi w rozumny sposób przed wydaniem własnego osądu zaznajomić się po prostu wypadało. Oponent, to ktoś mile widziany. Jest bowiem tym, który pewne rzeczy nam uzmysławiając, pozwala ujrzeć drugą medalu stronę. Ale i oponent ma taki sam obowiązek uszanowania rozmówcy. Cyniczne naigrywanie, głupawe "wycieczki", a nade wszystko NAWOŁYWANIE DO ZŁA , podważanie wiarygodności, istnienia kogoś i namawianie innych by traktować kogo jako byt wirtualny bo jest tak niejednoznaczny, że nierealny nie ma nic wspólnego z postawą oponenta. To typowa postawa ignoranta, ktory chce nie dyskutowac, nie poszukiwać "złotego środka", ale chce zasiać ferment - nie twórczy, a niesmak jedynie budzący. Chce jak to się popularnie mowi "ciągnąć z kogoś druta".
Hrabinia przypomniała dziś film o zbrodni na Rodakach naszych. Tych, których kiedyś za wroga uznając unicestwiono. Unicestwiono nie dlatego, że byli wrogiem- choć tak ich nazwano. Unicestwiono oto dlatego, że stanowili elitę Narodu. Bo właśnie w grupie polskich oficerów bestialsko zamordowanych było wielu przedstawicieli  inteligencji. Wielu urzędników, policjantów, prawników, lekarzy i innych , co o kształcie moralnym, intelektualnym , naukowym przedwojennej Polski decydowali. Byli więc znienawidzeni z racji statusu intelektualnego, moralnego i społecznego. Byli dla kogoś niebezpieczni. Gdyby torem myśli iść wspomnianego postu można by powiedzieć - a cóż się wielkiego stało ? Po prostu obok ich dobra istniało zło- wróg ich -, któremu cześć należytą oddać trzeba, bo tak jest stworzony świat. I to zło- jak to zło - mordu dokonało. Gdyby zła owego nie było świat byłby niepełny, niekompletny. Ono po prostu pojawić się - zgodnie z prawami natury ,a kto wie czy nie zaraz ewolucji - musiało.
Szanujmy więc wroga. Szanujmy zbrodnię katyńską, bo jest jedynie dowodem nieuchronności praw natury. W ten oto sposob możemy tolerować każdą podłość, każdą wrogość, która z postawą oponenta nic wspólnego nie ma. Pojęcie słowa "wróg" ma znaczeń wiele. Tu na tym wątku jest nim nie ten , kto inne ma zdanie, lecz ten co mentora grając szydzi z innych, z ich wysiłków , poglądów, stara się osoby , ich poglądy poniżyć, wyśmiać, odrzeć z poczucia godności. I niestety wrogiem, intruzem będzie wtedy nazywany. I nie jest to żadna sprzeczność ani z prawami natury, ani z głoszonymi tutaj hasłami. Głosząc idee dobra należy złu się przeciwwstawiać. Złu bezrozumnemu na forum walki jednak wydawać nie należy. Bo jakąż przewagę daje nam nad anonimowym głupcem zwycięstwo ? Jakąś przyjemność ze złośliwym pajacem dyskutowanie ?
Puchatek baryłeczkę " conieco " dobył. Prosiaczek ciasteczkami brzuszek napełniwszy czkawkę zwalcza. Tygrysek pognał gdzieś z pustym po Ptasim mleczku pudełkiem.
Jeszcze tylko napis przeczytać trzeba. Maleństwo na rączki się pakuje - kolacji dziś nie zje przysmakiem zasłodzone. 
HOMINEM TE MEMENTO.........


  23.01.2008 19:51
~novika
Napisales to cowielu z nas czuje,lecz nie wlada ani slowem ani piorem jak Ty WU.Warto ludziom uzmyslawiac ze gdy czynia zlo bezsensownie,z premedytacja to jest to zlo i niczym nie da sie tego wytlumaczyc.Ogromnie duzo jest dzis wspanialych watkow do przeczytania.Ja na razie poznaje Misoginian,staram sie nie wadzic nikomu,ale dobrze mi tutaj.Dziekuje.


  23.01.2008 20:32
~KLARA
Sobek-słowo znane z dzieciństwa,od wielu lat nie słyszałam tego określenia,egoista-tak.Przypomniałam sobie[!],jak na podwórku mówiliśmy:nie bądź taki sobek,daj jednego dropsa!

.
  23.01.2008 22:10
~Wściekła Ortografia
..bułeczki  świerzótkie posyłał mi co rano..

Alutko z kolacji nici jak nie nauczysz się poprawnie pisać.


  23.01.2008 23:39
~alutka51
No to mnie przyłapałeś , cieszysz się, to sie ciesz ! wiem jak się pisze "świeżutkie" filozofie !


  24.01.2008 00:21
~wątpiący
Serio, atucie polskich kulinariów? Podziel się ze mną co jeszcze wiesz. Dużo tego nie bedzie. Ave jedzenie i spożywanie. Jakaś Ty mniamniuśna. Buhahahahahahaaaaaaa.


  24.01.2008 02:58
~Wściekła Ortografia
> No to mnie przyłapałeś , cieszysz się, to sie ciesz ! wiem
> jak się pisze "świeżutkie" filozofie !

Alutko teraz minus masz za styl. A tak na marginesie dodam, że ortografia nawet wściekła to rodzaj żeński.


  24.01.2008 04:49
~Mirka
Oglądałam dzisiejszej nocy program   Marii Szabłowskiej i Krzysztofa Szewczyka „Wideoteka dorosłego człowieka” Gospodarze oraz zaproszeni goście wspominają przeboje, wykonawców z lat 60 – 80. Do dzisiejszego programu gospodarze zaprosili Janusza Gniatkowskiego i jego żonę – Krystynę Maciejewską.
Pamiętam z dzieciństwa Jego piosenki. Rodzice mieli duże, czarne płyty winylowe z nagraniami pana Janusza. Odtwarzane były na adapterze, w wielkim, skrzyniowym, z zielonym okiem radio.
Gniatkowski od urodzenia szukał swojego miejsca. Urodzony przed wojną we Lwowie, dzieciństwo spędził na Ukrainie, po wojnie przesiedlony do Polski. Rodzina przenosiła się od sanatorium do sanatorium. Gniatkowski zamieszkał w Katowicach. Do Częstochowy przyjechał za swoją żoną Krystyną Maciejewską. Poznali i pokochali na koncercie w ZSRR. Kupili połowę domu w Poraju. Nie skończyli remontu. Piosenkarz potracony na przejściu dla pieszych w Częstochowie stracił zdrowie i siły. Bardzo długo był w głębokiej śpiączce. Po wybudzeniu się przez dwa lata leżał, nie poruszał się w ogóle. Żona cały czas walczyła o zdrowie męża. Wiele lat poświęciła na przywrócenie pamięci i sprawności fizycznej artysty. Wielką pomocą w poznawaniu siebie dla pana Janusza były jego piosenki. Długo nie mógł uwierzyć, że to On śpiewa, że On nazywa się Gniatkowski. Po tak ciężkim wypadku, tak długiej śpiączce, latach rehabilitacji jest w dobrym stanie fizycznym. Wiek (ur.się w 1928r.) artysty nie pozwala na lepsza kondycje psychiczną, która i tak jest dobra, nawet bardzo dobra po takich przejściach. Do dzisiaj nie jest rozstrzygnięta sprawa odszkodowania. Nie wiadomo, jaki będzie jej finał. Wypadek miał miejsce w 1991roku.
Po wypadku okazało się, że mały domek w Poraju, jest dla nich najlepszym miejscem. Tutaj niewiele osób rozpoznawało Gniatkowskiego, trudno było dotrzeć dziennikarzom. Tutaj w głębi ogrodu artysta wraca do zdrowia.   
W Poraju jak w raju – mawia nieustannie Janusz Gniatkowski.
4 lata temu młodzież poprosiła piosenkarza o udział w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy artysta zaczął wracać powoli na scenę. Już niespełna pół roku później w Poraju odbył się koncert z okazji 75 lecia urodzin Janusza Gniatkowskiego. Okazało się, że piosenki Jego, to nie tylko repertuar starszego pokolenia. Młodzież w swoim, nowocześniejszym wykonaniu czuje się świetnie śpiewając piosenki „Indonezja” czy „Kuba wyspa jak wulkan gorąca”. 
Często wracam do tych nagrań, do Apasjonaty, do Błękitnego małego kwiata, 
Volare, do Mostu na rzece Kwai, i do wielu innych, których tytuły częściowo uleciały z pamięci. Nie będę wymaniać, żeby nie pomylić któregoś. Wymieniłam te, których tytułów jestem pewna. Była piosenka o Paryżu, o wrocławskich artystach, jeszcze Mała Ewo śpiewał Gniatkowski. Bardzo dużo jest jego piosenek znanych i mniej znanych. Wiele troszkę przerobionych dzisiaj śpiewają inni piosenkarze.
Miłego dnia z piosenką Gniatkowskiego  Wam wszystkim . Cieszcie się nowym dniem, nie wiemy co i kiedy Nas spotka. Życie jest takie piękne, cieszmy się nim.


  24.01.2008 06:15
~alutka51
Dzień dobry Wszystkim Misoginianom :-))Asiu ,kochanie ...jego piosenki są piękne..Nie da sie 
zapomnieć piosenek Janusza Gniatkowskiego , Apasjonata ,Pozory mylą ,Błękitny mały kwiat
i inne piosenki.Przypomnę jedną z nich..Uwielbiam stare piosenki ...Miłego dnia.Pozdrawiam :-))

Janusz Gniatkowski - Apasjonata

APASJONATA,WSPOMNIENIE DAWNYCH DNI,
APASJONATA,MELODIA SZCZĘŚCIA CHWIL.
DLA CIEBIE GRAŁEM,GDY BYŁAŚ BLISKO MNIE,
SWĄ WIELKĄ MIŁOŚĆ CHCIAŁEM CI WYZNAĆ W NIEJ.

LECZ PRĘDKO PRZEŚNIŁ SIĘ
NIEŚMIAŁY SEN O SZCZĘŚCIU I ZOSTAŁEM SAM.
MELODIĄ TERAZ WZYWAM CIEBIE,
GDY ZNÓW CICHUTKO GRAM...

APASJONATA,ZNÓW W NIEJ MELODIA BRZMI,
APASJONATA,WRÓĆ SZCZĘŚCIE MI.

LECZ PRĘDKO PRZEŚNIŁ SIĘ
NIEŚMIAŁY SEN O SZCZĘŚCIU I ZOSTAŁEM SAM.
MELODIĄ TERAZ WZYWAM CIEBIE,
GDY ZNÓW CICHUTKO GRAM...

APASJONATA,ZNÓW W NIEJ MELODIA BRZMI,
APASJONATA,WRÓĆ SZCZĘŚCIE MI.

Aska - 2011-06-06 22:30:33

24.01.2008 07:06
~wściekły układ
Faktycznie jeden czasem moment , o życiu naszym zdecydować potrafi. Ulotna chwila piętno odciskuje na zdrowiu, majątku, znajomości. I każdy dzień jest nieustannym dążeniem do ich umacniania a jednocześnie walką z tym/tymi, kóorzy pozbawić tych dóbr nas chcą. Pozbawić czasem ze zwykłej, bezmyślnej złośliwości, innym znów razem w skoordynowany, przemyślany sposób. By "innemu" tak bardzo się nie powodziło, by nie był zbyt z osiągnięć swych zadowolonym. By się za często nie uśmiechał, a łzami codzienność uzupełnił , o zła istnieniu nie zapominając.
Jak Mirka pisze, nikt z nas nie wie, co też w dniu dzisiejszym, za chwilkę bodaj go spotka. Może odbierze telefon z informacją nową - miłą, przykrą, budującą, deprymującą ... Może ulicą idąc znajdzie na chodniku rzecz cenną, może Przyjaciela napotka, wroga minie. A może potknie się nogę łamiąc ? Życ tak trzeba jakbyśmy za chwilę odejść mieli. Artysta, o którym Mirka wspomina, od wielu, wielu lat mało aktywny towarzysko, a jeszcze mniej zawodowo, pozostawił przecie po sobie dorobek. Piosenki świeże treścią, głębokie przekazem, piękne melodią do tańca zachęcającą. Adaptery w odstawkę poszły, a na płytkę CD tego typu utworów  pewnie nie wydadzą chętnie - coraz też bardziej zacierać się będzie w pamięci słuchaczy potencjalnych ów dorobek. Ale warto zrobić coś, co choć przez chwilkę sprawi komuś przyjemność. Coś, co będzie źródłem przyszłych powrotów, do dni kojarzących się z osobą/ wydarzeniem danym. Czymś co pozwoli - na chwilkę bodaj - zapomnieć o troskach, bólu, zmartwieniach. A jeśli dorobek to nasz będzie, może - jak artyście - do życia aktywniejszego powrócić pozwoli .....
HOMINEM TE MEMENTO -  pamiętaj , że jesteś TYLKO człowiekiem. T
To nie renesansowa dewiza, ale słowa, jakie NIEWOLNIK   wypowiadał szeptem na rydwanie stojąc za plecami tego, co triumfalny wjazd do Rzymu, po odniesionym zwycięstwie odbywał. Wielka to i jakże mądra tradycja. Oto ten - przez lud wielbiony, Bogom równy, niedościgniony w kunszcie, pouczony przez niewolnika zostaje - szeptem do serca jego dotrzeć mającym - że choć zaprawdę wielki, zwykłym człowiekiem pozostaje. I pewnym być nie może, że oto pod jego kiedyś rydwanem koło się nie oberwie, że znajdzie się jeszcze od niego silniejszy, sprytniejszy, taki, któremu los bardziej będzie sprzyjał, a wtedy zdarzy się coś tak w chwili obecnego  triumfu niepojętego.
Ku lazaretom czas bieżyć - a czwratek to dzień szczególnie mozołem wypełniony. Puchatek w czapeczce przekrzywionej przez sen posapuje . Prosiaczek ryjkiem porusza jakby w ptasiego mleczka poszukiwaniu. Tygryska nie ma. A kiedy przed namiot wychodzę widze, jak farby rozstawia, sztalugi rozkłada, pędzle myje. 
Bo wreszcie ustalono wczoraj , że Przyjaciele nasi w żadnej tam Brukseli, Paryżu żadnym, Saint- Quentin czy Arrasie innym nie zamieszkają.  Oni mieszkają tu, tu są, tu - między nami, w kniei naszej.


  24.01.2008 08:40
~kopista
Wybaczcie ale skoro Hrabina nieco spamuje to i ja na maly spam sobie pozwole.Znaleziony tekst na ZS autorstwa H.K az sie prosi aby przeczytalo go szersze grono czytelnikow.Czasem trzeba uciec sie do takich sposobow,bo moze wreszcie kilku osobom pozwoli nieco zrewidowac swoje postepowanie na tym forum.Zrobilem to z sympati do Was.
Tlumaczeniez wloskiego autorstwa nick Sorellina.

Życie każdego dnia stawia nas wobec możliwości wyboru między miłościa, a nienawiścią. 

Wszyscy utrzymujemy, że chcemy mniej konfliktów, lęków, niepokojów, depresji i w głębi serca naprawdę tego pragniemy.Przeważnie jednak w naszym życiu nie wybieramy pokoju,lecz konflikt,szczęście własne nie ryzyko, ponieważ obawiamy się, że przeciwny wybór wymagałby od nas poświęceń.

Myślimy, że można czerpać satysfakcję z zemsty; że wykazanie, iż to my  mamy rację , a ktoś inny się myli,  "poniżanie "osoby, z którą jesteśmy w konflikcie, przyniesie nam  uspokojenie i zadowolenie.

Myślimy,że będąc surowymi dla naszych dzieci , nauczymy je łagodności . Czy to logiczne?

Sądzimy, że ci, którzy naszym zdaniem zasługują na karę, powinni ją ponieść, bo na tym właśnie polega sprawiedliwość.

Próbujemy pomnożyć miłość do jakiejś osoby odmawiając jej innym.

Utrzymujemy, że wywołanie u kogoś poczucia winy jest pożądane i że jego cierpienie sprawi nam radość, że zabrać znaczy wygrać.

Zdumiewa nas, że takie podejście do życia jakoś nie daje nam ukojenia, a jednak nie stanowi to dla nas dostatecznego powodu, by je zmienić.

Taka postawa sprawia, że czujemy się niegodni  miłości, czujemy się winni, bezwartościowi, wewnętrznie rozdarci.
Musimy dokonać wyboru między strachem a miłością.
Musimy dokonać wyboru, który pozwoli nam wyrwać się z pułapki naszej  przeszłości.

Jasnym jest, że każdy z nas sam określa to, w co wierzy i na czym opiera swoje życie.

Często uważamy, że jesteśmy uwarunkowani przez naszą przeszłość, ale tak nie jest - zawsze jest alternatywa.

Isnieje tylko chwila obecna, tylko nasze "teraz" się liczy. No i wybaczenie - klucz do szczęścia.

To wybaczenie jest drogą do szczęścia. Powstrzymując się od osądzania  pozwalamy sobie odejść od naszych lęków,od tego,co było, by otworzyć się na to,co będzie. Czyniąc to,pojmiemy, że każdy napotkany człowiek może nas czegoś nauczyć  i że każda okoliczność w jakiej się znajdziemy, może być dla nas szansą na pomnożenie  szczęścia i  miłości.


  24.01.2008 08:57
~przechodzien
Autor,autor niech sie nam objawi.Przyznac musze ze powyzszy tekst zmusza do refleksjii ,do stawienia zrowno pytan jak i odpowiedzi:po co ja wlasciwie zyje?.Jezeli takie tresci bedzie zawierac to forum a nie ciagle przepychanki slowne z invaderami to ja sie zapisuje do Kregu Sympatykow Soni.Nawet sigla sie z tego ulozyla:KSS,bede ja czasem uzywal w moich wpisach jesli na to pozwolicie.Brawo autor,brawo Misoginianie,jestescie odjazdowi.A na jadelko Alutki chetnie sie zapraszam,mniam,mniam,flaczki -pycha.


  24.01.2008 09:24
~jadzia
Dawno nie zagladalam na te magiczne strony,wybaczcie moja absencje,ale troche z braku czasu i zwyklego lenstwa nie psalam.Obiecuje porawe.Ja i moje koleznaki i koledzy z pracy nie raz zafacynowani takimi osobowosciami jak:WU,Hrabina,Mirka,Basia i moglabym tak dlugo wymieniac,komentujemy to co sie dzieje na Misogino.Bywa ze tresci poruszaja,bawia,czasem draznia,ale ucza nas ciagle jednego :ze dobro jest tym co nas powinno wyrozniac i motywowac w zyciu codziennym.Zla nie mozna ignorowac,przechodzic obok obojetnie.Zlo trzeba potepiac i neutralizowac w zarodku.Ze zlem trzeba walczyc.Glos Malgosi by udawac ze sie nie zauwaza prostackich tekstow intruzow uwazam za blad,to jakbysmy z gory przyzwalali na zlo,na agresje,na sadystyczne znecanie sie nad drugim czlowiekiem,bo wielu z nas padlo ofiara takiej przemocy psychicznej ze strony tzw.gosci,a niewielu z nas stanelo w obronie osob najzwyczajniej ponizanych,przyklad Alutki jest tego dowodem.WU,Hrabina i wielu z nas potrafi sie i robi to ,bronic sie i i broni wartosci tego watku,ale sa jednostki ktore potrzebuja wsparcia,zatem nie pozwolmy by nam chodzono po glowie,by grano naszymi uczuciami.Pozdrawiam serdecznie i milego dnia zycze.


  24.01.2008 09:43
~kinga
Tacy osobnicy jak Watpiacy,Pogromca bufetowych uprawiaja nic innego jak mobbing internetowy.To zwykli sadysci,bawiacy sie slowem kosztem naszego zdrowia i nerwow..Tepic takich nalezy bezpardonowo.Wyobrazam sobie ile zlego w realu musza czynic skoro do cna sa tak zdeprawowni umyslowo.Basus pozdrawiam a pozostalych Misoginian przepraszam ze niezbyt przemyslane posty.Dziekuje Basi i Wscieklemu za wyrozumienie.Wybaczenie,owszem kazdemu sie nalezy, jesli szuka spsobow by naprawic swoje winny i jest swiadom ich wyrzadzenia.


  24.01.2008 10:35
~Lucjan
Jesli nie tutaj to gdzie na portalch mozna sie spotkac z tak aktywnymi i niecodziennymi forumowiczami?Wsrod tsiecy postow zdecydowana wiekszosc to prawdziwe krotkie acz pouczjace teksty.Imponujecie mnie i moim znajomym,to juz nie tylko Wscieklyuklad,Hrabina,F.M.Mirka,Basia,Klara,R  omuald.Bastek,Adorator,Milczek,Adamek,Sirio,J  erzy,Birski ,Monique,Novika,Alutka,Bastek,meteory ale powracjace  jak Kinga,mmm,JOlka,Bella i autorka tlumaczenia Sorellina,ktora szczegolnie darze sympatia za glosy bardzo przemyslane ,zrownowazone i pelne kobiecego ciepla.ale i nowy autor ktory zostal przedrukowany z innego forum,ku uciesze mojej i mysle ze nie tylko.Jesli kogos pominalem z gory prosze o wybaczenie,przeczytanie calego watku zajmie mi sporo czasu.Zaintrygowal mnie tytul i fakt ze pojawia sie w nim Gombrowicz ,ktorego tworczosc bardzo cenie.Jesli Gombrowicz jest posrednio sprawca tego watku-pomyslalem warto zobaczy,poczytac.Gratulujac  i zyczac nastepnych sukcesow oddam sie teraz lektrze,latwiej bedzie mi przetrwac nagla chorobe.


  24.01.2008 10:45
~stasiek
Sorellino,dziekuje za wspaniale tlumaczenie tekstu Hrabiego,jak widze warto jednak czasem odstapic od regul,netykiety.Tekst Hrabiego w Twoim tlumaczeniu napawa mnie optymizmem,ze sa wsrod nas jeszcze ludzie mnozacy i pragnacy dobro.To nie jest pouczanka jakich wiele czyta sie czy slyszy na codzien,to krotki zbior mysli czlowieka prawego i mysle szlachetnego.Szkoda ze nie bywa z nami w tm watku,potrzeba nam jest wiecej takich ludzi.Dziekuje Malgosi i Gai za poruszenie tak bliskiego mem sercu tematu ludzi bezdomnych.Dziekuje ze dzieki wam moge na krotko zapomniec o codziennosci i jednemu "sponsorowi" anonimowemu ktory pozwala mi czasem na dostep do internetu.Bywajcie moi mili...


  24.01.2008 10:59
~Sorellina
Staśku,dziękuję za miłe słowa i powiem Ci,że autor tego wspaniałego tekstu jest także Misoginianinem...
Lucjanie,i Tobie dziękuję serdecznie! Zostań z nami na zawsze!


  24.01.2008 11:25
~scorupka
TAAAA,wiec i tutaj panuja zwyczaje TWA?,a myslalam ze tylko na pewnym forum.Jaki ten swiat maly..


  24.01.2008 11:32
~adorator66
RODZINOM OFIAR katastrofy samolotu wojskowego skladam wyrazy kondolencji i mysle ze bede wyrazicielem nas wszystkich ze laczymy sie w bolu po smierci zolnierzy polskich.Czesc ich pamieci.


  24.01.2008 11:54
~wątpiący
Ja nie skladam wyrazów "kondolencji". Składam kondolencje i moje wyrazy współczucia dla bliskich ofiar katastrofy lotniczej. 

Postaram się przez maksymalnie długi czas powstrzymać się od pisania chyba, że niejaka Alutka51 się odezwie bo moje dla niej uwielbienie nie pozwoli mi przemilczeć tych <<błyskotliwych>> wpisów. resztę informuję, że nie zamierzam odpowiadać na zaczepki i inne próby wciągnięcia w rozmowę. Dajcie se siana. Buhahahahahaaaaa.


  24.01.2008 12:09
~adorator66
Przyznaje sie bez bicia,popelnilem blad,sklada sie kondolencje nie wyrazy.Jeszcze raz przepraszam.


  24.01.2008 12:15
~scorupka
Nawet w takim dniu jakte,kidy porazeni smutna wiadomoscia o tragicznej katastrofie zolnierzy polskich,bufetowa popisuje sie wpisywaniem kolejnych zarcikow.Przynajmniej dzisiaj mogla dac sobie na wsztrzymanie.Tak chcecie Zmieniac Swiat?,zadnego szacunku dla poleglych.I ja przylaczam sie do kondolencji dla rodzin ofiar.


  24.01.2008 12:18
~scorupka
Nawet w takim dniu jak ten,keidy porazeni smutna wiadomoscia o tragicznej katastrofie zolnierzy polskich,bufetowa popisuje sie wpisywaniem kolejnych zarcikow.Przynajmniej dzisiaj mogla dac sobie na wstrzymanie.Tak chcecie Zmieniac Swiat?,zadnego szacunku dla poleglych.I ja przylaczam sie do kondolencji dla rodzin ofiar.

Odpowiedz    

  24.01.2008 12:24
~milczek
W takim dniu jak dzisiaj,kiedy dotknieci jestesmy tragedia wczorajsza, lepiej zamilczec panie Watpiacy.Zadne slowa nie sa w stanie odwrocic biegu wydarzen.Zywie nadzieje ze rodziny tragicznie zmarlych Zolnierzy nie pozostana osamotnione,ze Sieroty otoczone beda najlepsza i troskliwa opieka,nie tylko dzis ale do uzyskania samodzielnosci.


  24.01.2008 12:26
~alutka51
Składam wyrazy współczucia dla Rodzin Ofiar katastrofy samolotu wojskowego (*)(*)(*)

"Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć,
jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują." (1 List do Koryntian 2,9)

Ps. Witaj Lucjanie,dużo zdrowia życzę.Pozdrawiam....


  24.01.2008 12:49
~gaja
Non ho parole,smutno nam sie wszystkim zrobilo na wiesc o katastrofie samolotu z polskimi zolnierzami.Lacze sie w bolu Rodzin i bliskich zolnierzy.Kazda taka tragedia uzmyslawia nam jak kruche jest zycie kazdego czlowieka,jak niezbadane sa nasze sciezki ziemskie.


  24.01.2008 12:55
~konfidencjusz
Medialny jazgot,idiotyczne dociekanie dzinnikarzy(?)Pelne ironi i glupawych komentarze internautow na portalach.Przynajmniej Was prosze przyjaciele oszczedzmy sobie i czytelnikom darmowej kampanii zlosliwosci i uszczypliwosci.Rok temu tragedia w MTK w Katowicach,czy ktos jeszcze pamieta....


  24.01.2008 13:21
~wątpiący
A moja idolka jak zwykle się popisuje. Tym razem listem do Koryntian. Co do czego w Twoim wpisie? Kobito, ściągasz z internetu to ściągaj różne rzeczy ale niech to ma jakieś ręce i nogi. Nie potrafisz sama nic wykrzesać to milcz. 
Dochodzą mnie słuchy, że masz więcej wielbicieli. Całe mrowie. pamiętaj jednak, że ja mam pierwszenstwo. Jesteś odjazdowa-bufetowa. Buhahahahahahaaaaaaa.


  24.01.2008 13:30
~Mirka
...Nie pójdę do piachu, gdy ktoś mi powie: czas umierać brachu.
Nie dam się uśpić śmierci słowom, pójdę do grobu z podniesioną głową...
                                                                                                 Bob Dylan 
Tragedia wczorajsza kolejny raz każe nam się zastanowić, jak kruche i krótkie, jaką wielką wagę ma życie. Nigdy nie znamy dnia ani godziny, w której przyjdzie nam pożegnać świat. Chwila zadumy, chwila zastanowienia się nad sobą każdemu się przyda. Zastanówmy się, czy jesteśmy w każdej chwili gotowi odejść, czy za nami nie ma skrzywdzonych, zapłakanych ludzi. Postarajmy się naprawić to, co nam nie udało się, wynagrodzić krzywdy, wybaczyć tym, którzy nas skrzywdzili. Postarajmy się iść przez Zycie z podniesioną głową, bez wyrzutów sumienia. Żyjmy tak, aby nikt przez nas nigdy nie płakał.
Łączę się w bólu z rodzinami ofiar. 


  24.01.2008 13:46
~Mirka
Wątpiący daj spokój złośliwościom, chociaż dzisiaj. Zastanów się nad swoim postępowaniem. Nie wiesz, co Ciebie czeka za dzień, tydzień, rok, a może godzinę.Alutka zna już twoje zdanie. My nie musimy go wysłuchiwać i nic nas do tej dziewczyny nie zrazi. Próżne twoje pisanie.
Uszanuj tragedię, uszanuj żałobę.


  24.01.2008 14:08
~sMykosz
Idolow niech Alutka sama sobie wybiera,nie Tobie jest decydowac kto ma pierwszenstwo.Ja na szczescie jestem na diecie,ale lubie patrzec na te smakolyki w wydaniu Alutki,widac wiele serca w te potrawy wklada.Alutka,nie przemj sie,masz dla kogo serwowac to jedzonko i to sie liczy.A Ty Watpiacy jestes wyjatkowo niekonekwentny facet,obiecalae zamilczec i co?,he?


  24.01.2008 14:36
~lingwista
Parasita,to powininen byc nick watpiacego watpliwiej reputacji.Fecet bez krzty kultury i poczucia przyzwoitosci.Gorszy od trolla....


  24.01.2008 15:26
~Sorellina
Dzisiejszy dzień tak pięknie się zaczął...A teraz...myślę z niedowierzaniem: jest nas mniej! O 20 mniej! Z tv dobiegają właśnie słowa Żołnierza: "prawo lotnicze jest krwią pisane.Tak już jest". Masz rację ,Milczku - tylko zamilknąć tu wypada...Requiescat in pacem.



  24.01.2008 16:06
~wątpiący
Do sMykosza: oto mój wpis z 11.54. "Postaram się przez maksymalnie długi czas powstrzymać się od pisania chyba, że niejaka Alutka51 się odezwie"

A niech idoli wybiera sobie sama. Bardzo proszę. Wielbicieli jednak nie może. ktoś sie skompromitował odrobinę. Smacznego Ci życzę. Buhahahahahahaaaaaa.


  24.01.2008 16:17
~wątpiący
Wybacz Sorellino, że sie czepiam ale czy nie powinno byc "requiescaNt?


  24.01.2008 16:26
~wątpiący
W dodatku "in pace?


  24.01.2008 16:28
~sMykosz
Nie pomylilem sie Parasito, wiem ze jestem dla Alutki Jej idolem,na dobre i na flaki.Ty co najwyzej bedziesz tylko Jej wielbicielem,do czasu az ktos nie stanie do pojedynku z Toba by bronic dobre imie niewiasty.Czyli co,jesli Alutka cos napisze ,Ty sie natychmiast tutaj meldujesz?


  24.01.2008 16:35
~czytacz
Ten watek i cale forum zdziadzieje i skapcanieje jesli bedzie reagowalo na zaczepki wszelkiej masci watpiacych czy zycie ma sens.Nie widzicie ze sezon na balwany bedzie trwal tak dlugo jak balwanom bedziecie dawali powod do zaczepek?


  24.01.2008 16:41
~wątpiący
Jak ja lubie takich <błyskotliwych>. Napisane jest, że Alutka51 jest MOJA IDOLKĄ a nie, że ja jej idolem. nie tylko nie rozumiesz co czytasz ale nie rozumiesz co piszesz. Teraz już kumam Twoje zauroczenie moją ulubienicą. 
Reszta jest milczeniem. Buhahahahaaaaaa


  24.01.2008 16:43
~wściekły układ
Noc ciemna - choć godziny wczesno wieczorne- była Zapewne niejeden z nich usłyszał coś niepokojącego. W szumie silnika, w jakimś pokładowym stuku, w niespokojnej bieganinie po pokładzie, pilotów ostrzeżeniach. Potem już tylko kilkadziesiąt metrów życia, kilkanaście sekund czasu na myśli ostatnie. O czym myśleli ? O co się modlili, o co los błagali  ? Może o to, by łagodnie na ziemi osiąść?. Może o to, by Bóg zlitował się nad Nimi i Ich Rodzinami?. Może wspomnieli ostatnie opłatkiem łamanie przy wigilijnym stole?. Może karpia smak, którego niektórzy z nas przed miesiącem krytykowali ? Może korków od szampana strzelanie noworoczne ? Zapewne chcieli za wszelką cenę życie ratować. Upadek...wybuch.... pożar.... śmierć.... 
Oni już wiedzą co tam jest. Wiedzą też, jakie są Ich życia owoce. Wiedzą, jaką nagrodę otrzymali. Wiedzą, które filozofów szkoły były prawdy najbliższe. Jak na losu ironię wracali z konferencji poświęconej .... bezpieczeństwu lotów. Wydawało się, że wiedzą o nim wszystko. Że żaden samolot, lot żaden, tajemnic przed nimi nie kryje. Byli nauczycielami, pilotami, instruktorami lotu. Wiedzę tę latami gromadzili, o doświadczenia kolejne bogatsi. I nagle przyszła chwila nieoczekiwana, wobec której pozostało jedynie ręce bezradnie rozłożyć a w cud wierzyć. Tym razem los okrutny ofiarę swą porwał. Opuszczonych w zgrozie i łzach zostawił.
Nikt z nas nie wie , do jakiego się lotu szykuje. Pewny siebie, buńczuczny nieraz, siłą swą się zachwycający, przewagą pozorną przepełniony, może oto oko w oko stanąć z siłą, tajemnicą, która go przerośnie. Straszne to wczorajsze wydarzenie, niech uzmysłowi im to, , że są jedynie ludźmi...... I , że ci, co ich otaczają też ludźmi są. I choć uważają ich czasem za miernoty, za tępaków o ograniczonym umyśle, okazać się może że rydwan , który ich niesie koło stracił jazdę niechlubnie kończąc. Albo konie spłoszone, ku przepaści pognały, bata niebaczne. Lub, że lejce zerwane zaprzęg w miejscu osadzą. A za plecami triumf kontemplującego stał będzie upokarzany przez niego niewolnik,ten sam, co o jego ludzkiej naturze na początku chwil chwały mu przypomiał. Może to własnie ów pogardzany , upadlany, uratuje wówczas jego nędzne życie ?


  24.01.2008 16:45
~wątpiący
do Czytacza: a jeden przyszedł zupełnie bez powodu. Buhahahahaaaaa


  24.01.2008 16:45
~lingwista
Odpoczywaj w pokoju(spokoju) Parasito,Sorellina jak najbardziej poprawnie napisala powyzsza sentencje.Koscol katolicki zaleca uzywanie tej formuly w trakcie obrzadku pochowku ..zmarlego....


  24.01.2008 16:56
~lucjan
Czulem ze Wscieklyuklad podejmie temat katastorfy wczorajszej i nie pomylilem sie.W obliczu tego nieszczescia porusza aspekty moralne,postawy zyciowe czlowieka i tylko sie prosi by przeczytac ten wpis raz jeszcze i jeszcze i powtarzac sobie jak mantre:nie rob zlego innemu co tobie jest nie mile...Dziekuje za tekst WU i tajemniczego H.K.


  24.01.2008 17:08
~hrabina bałkańska
"...ale czy nie powinno byc "requiescaNt? " ( 24.01.2008 16:17~wątpiący)
"Requiestat" durniu wątpięcy! REQUIESTAT! Hieno internetowa! Jak już poprawiasz kogoś to przynajmniej rób to przyzwoicie. Przeczytaj wklejkę Kopisty i zastanów się nad swoim życiem,  czy ma sens i co jest warte... Co najwyżej funta kłaków! Czepiasz się już na prawdę byle czego, nawet zwyczajnych "literówek". Jeśli robisz to z nudów to zajmij się czymś pożytecznym - np. napisz instrukcję posługiwania się papierem toaletowym lub wynajdź technologię prostowania bananów i ogórków. Może Nobel cię czeka za tak wielkie odkrycia? Ty... pseudospecjalisto od zasobów ludzkich! Chyba ciągle niedożywiona chodzisz, że taka wścieklica tobą telepie. 

Przepraszam Was Misoginianie i Goście, ale wracam z podróży i jeszcze nie uporządkowałam bagażu ani myśli  bo pierwsze kroki skierowałam tutaj. Po przeczytaniu  dzisiejszych wpisów nie wiem które uczucie dziś we mnie dominuje, czy smutek i żal, czy zdumienie, oburzenie... zwątpienie...? Na dodatek wciąż jestem pod "wrażeniem" wczorajszych wywiadów pseudodziennikarzy tv odnośnie katastrofy, popisali się chyba tylko idiotyzmem stąd taka moja huśtawka myśli. Prawda Konfidencjuszu, że inaczej tego jak jazgotem nie można nazwać. Na szczęście oszczędziłam sobie czytania wypowiedzi internautów o katastrofie jak i na inne tematy, bo po prostu szkoda czasu. 

Pożegnam się słowami Hrabiego z FZS: "Isnieje tylko chwila obecna, tylko nasze "teraz" się liczy. No i wybaczenie - klucz do szczęścia. 
To wybaczenie jest drogą do szczęścia. Powstrzymując się od osądzania  pozwalamy sobie odejść od naszych lęków,od tego,co było, by otworzyć się na to,co będzie. Czyniąc to,pojmiemy, że każdy napotkany człowiek może nas czegoś nauczyć  i że każda okoliczność w jakiej się znajdziemy, może być dla nas szansą na pomnożenie  szczęścia i  miłości.". 


  24.01.2008 17:25
~lucjan
Nie wiedzialem ze jest jakies forum ZS,ale sprawdzilem i okazuje sie ze jest.Ludzie to calkiem fajne forum i pisza tam niemal Ci sami co w tym watku.Wiec sie pytam dlaczego sie nie chwalicie swoim forum?,ja bym to odtrabil na caly swiat.Komplementujac Wam zachecam innych do odwiedzania tego forum,jest fajnie jak u najlepszych przyjaciol.


  24.01.2008 17:37
~bastek
Krolowo nasza,Hrabino,wznosze toast,nie jakims cienkuszem ,ale najlepszym winem mojej wlasnej roboty,rocznik 1978.Na pohybel hienom internetowym.Do nozek padam nasza dobrodziejko.


  24.01.2008 17:59
~wściekły układ
REVENONS A NOS MOUTONS !, Misoginianie. A znaczy to tyle , co "Do naszych baranów powróćmy".
Oto słowa piętnastowiecznej "Farsy mistrza Piotra Patelin ". Nimi to sędzia do kupca się zwracał, co oskarżając pasterza o barana kradzież, mówił ciągle o sześciu łokciach sukna, na których go adwokat Patelin okpił.
Dziś we Francji oznacza to tyle, co "do tematu, do rzeczy przejdźmy". 
Dziś dzień szczególny, dzień smutny. Dzień tragedią kolejnego, bezsensownego umierania naznaczony. Dzień, w którym każdy z nas wyciszyć się winien. Śmierć tę uszanować. Co nie znaczy, że wszyscy mamy glowy popiołem posypać, o uśmiechu zapomniawszy. Ale też nikt z Misoginian prawdziwych nie przeplata dzisiejszych rozmów kłótniami, awanturami. Nasza powaga nie jest jako rzesz polityków - na pokaz, ale w rzeczywistym tej tragedii uszanowaniu ma źródło. Mądre głowy dokonują teraz analiz, rozbioru samolotu na śrubki, rozbieraniu powietrza na składowe atomów, chmur na warstwy, pasa startowego na grudki skladowych, gdybają ochają i achają. Ten i tamten w samolot wsiada strach swój przed koncem podobnym wczorajszemu przezwyciężając, by wyborca dostrzegł faryzejski ból na twarzy, poznał chojność sypiącego groszem dla osamotnionych Rodzin, a na kilka lat zapamiętał.
W dniu tym ( a i każdym innym ) nie wolno nam z intruzami się spierać. Zachowajmy powagę wątku i powagę chwili. Jeśli przypadkiem przybłąkał się tu  ktoś, kto powagi śmierci uszanować nie potrafi, to chyba nikt z Was Drodzy moi nie ma wątpliwości, że naprawdę nie warto poświęcsć im nie tylko wypowiedzi ale nawet litery. Pojawiają się tu dysputy : bronić się czy lekceważyć takie indywidua..... 
Pytam więc - przed czym się chcecie bronić ? Wasze oburzenie jest równe temu, jakie można odczuwać na widok natrętnej muchy, co bzyczy nad naszym uchem , gdy do snu się łożymy. Czy znacie przyczynę jej natręctwa ? Nie !Machniemy wtedy ręką, gazetą, jaśkiem, co tam jeszcze mamy, a potem uganiamy się po pokoju z packą, by dopaść i przyłożyć ..... Ona gdzieś przysiądzie, schowa się packi zestrachana, a kiedy się znów w ciemności położycie, nadleci i tak dalej i tak dalej i tak dalej i tak.... bez końca. Czy tak chcecie bytność swą na tym wątku spędzić ? 
Pytam więc, czy uważacie, że Wasze oburzenie, obrona coś zmieni ? To postawa piękna, ale w muchy przypadku bezprzedmiotowa. Jeśli tak, to spróbujcie pokrzyczeć sobie na bzyczącą muchę. Nie wątpię, że głęboko sfrustrowana zamieni swój bzyk w symfonię Beethovena, lub jak niepyszna pofrunie innych nękać.
Rozmawiajmy o naszych baranach, a nie muchach. Muchy bzyczą, ale czyż naprawdę każda z nich godna jest tego, by gnać za nią  z packą ?


  24.01.2008 18:34
~Krzyś ex fabula
Ja, po raz kolejny, słowa Johna Donne'a  przywołać pragnę :  "  Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą; każdy stanowi ułomek kontynentu, część lądu. Jeżeli morze zmyje choćby grudkę ziemi, Europa będzie pomniejszona, tak samo jak gdyby pochłonęło przylądek, włość twoich przyjaciół czy twoją własną. Śmierć każdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością. Przeto nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on Tobie "

Wielkie poruszenie wywolał we mnie tekst Wściekłego. Myślę, że dlatego, iż odczuwam podobnie...
Bez egzaltacji i sublimowania, podobnie bardzo...
Dziękuję, WU.

Drogi Wątpiący,
zostaw ten wątek, proszę Cię z całego serca, w spokoju. Daj pokój tym ludziom, daj pokój Alutce.
Ani Ją znasz, ani rozumieć ludzi potrafisz.
Ja nie " biegam " jak weszka po innych tematach, tych które nie są dla mnie ciekawe, interesujące, przyjazne.
Odpuść i Ty.
Daj mnie, i wielu, wielu innym, czytać w spokoju doskonałe posty wspaniałych Ludzi.

Nie wiem, albo i wiem ( sic ! ), dlaczego... czytając " buhhaaahaaaa "  przypominam sobie fragment " Siekierezady " :

" Śmiac się można, śmiać się trzeba, dużo, dużo się śmiać, ale ona się śmiała, tak strasznie jakoś, ze ten jej śmiech obrażał, znieważał wielki bolesny dostojny smutek świata ( ... ) i jeszcze zaczęła czkać tak jakoś, jak kurzaj, schizma domowego ptaka, 
ni kogut, ni kura, i to było naprawdę dla mnie nie do zniesienia "


  24.01.2008 18:53
~jerzy z.
Oto i Krzys do nas wpadl.Jak zawsze sypnal jak rekawa i madroscia i swym stoickim spokojem obwiescil intruzowi prawde cala o nim i dla niego.Rowniez ja przylaczam sie do slow Krzysia ze tekst WU mnie poruszyl,tak mocno ze mnie lekkie mrowienie przeszlo.Jedna tylko uwaga,muchy i tak krotko zyja,jak nie packa dostanie to sie gdzies na lep zalapie.


  24.01.2008 19:48
~wątpiący
Harbino, gartuluję. Musiałaś u szewca praktykować bo takiej wiązanki nigdzie indziej nie uczą. nie odwzajemnię się. Nie muszę. Sama sobie wystawiasz świadectwo. Wyluzuj. nie warto narażac swojej reputacji dla takich jak ja. Tak bardzo Cię denerwuje śmiech? Wybacz ja lubie się śmiać. Zwłaszcza z takich, którzy sami sobie strzelają w kolano. Buhahahahaaaaa


  24.01.2008 19:53
~wściekły układ
I otośmy do "baranów" naszych wreszcie wrócili. 
Oto Krzyś z kniei powróciwszy, sztalugi Monique do namiotu wniósłszy, by mróz ku popękaniu ich nie popchnął, Puchatka na kolanach posadził. Prosiaczek u stóp Jego przycupnąwszy w słuch się zamienił. Kłapouchy sianko żuć przerwał, Sowa pohukiwanie w płucach stłumiła. Nawet Tygrysek o hasaniu zapomniał, u do namiotu wejścia przycupnąwszy......
A Krzyś księgę uczoną otworzywszy czytać począł. Tedym i ja w rogu namiotu przysiadłszy z motylem stepowym na ramieniu w słuch żem się zamienił. Słowa mądre płynęły, wszyscy z wypiekami słuchali na twarzy. 
A słowa Eklezjastesa takie oto ku nam dotarły :" Cokolwiek czynić może ręka Twa, czyń pilnie, bo ani pracy, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości nie ma w krainie umarłych, dokąd zmierzasz."
Więc wędrówka nasza po ziemi tej, w jednym nas kierunku prowadzi. Choćbyśmy odmienne wybrali trasy, choćbyśmy pobłądzili, choćbyśmy w przeciwnym zdało by się kierunku szli, choćbyśmy los oszukać chcieli i tak wszystkie w miejsce to ostateczne - wszystkim jednakie nas doprowadzą. 
Słowa to nieodgadnione, przerażające słowa. Więc cóż w takim razie w krainie umarłych napotkamy ? Cóż , skoro tego, co nam nieodłączne : poznania, mądrości , zamysłów tam nie ma ? A jeśli życie nasze, to krótki jeno moment, by w działaniu pilnością nie ustawać ? A jeśli czas ten ulotny dano nam, by piękno jego właściwie wykorzystać ? By docenić sprawność ręki, lotność umysłu, chęć czynu, co dnia każdego jest napędem ?
I cóż to za szczęśliwość, skoro po drugiej stronie nie ma tak ważnych tutaj rzeczy ? A może gdy próg ów przekroczymy natychmiastowego doznamy oświecenia ? Może mądrość tego Świata posiadłszy,choć już nieobecni, będziemy tylko napawać się praw natury znajomością, może wszystko będziemy mieć, a może.... wszystko co teraz ważne przestanie się liczyć......
Co tedy czynić należy, jak ku szczęściu dążyć, jak drogą ku umieraniu się poruszać ?
Przed namiot wyszedłszy w odpowiedzi na odwieczne to pokoleń pytanie ku knieim pojrzał. Monique obrazu dziś nie kreśliła. Historii "trzodki" naszej pędzlem nie uwieczniała. Za to na dębie najbliższym tablice ogromną wymalowała.....
Napis na niej w Oyczystym języku. Tedy , bliżej, by go przeczytać podchodzę. 

NIE NAJSZYBSZYM PRZYPADA NAGRODA I NIE NAJDZIELNIEJSZYM ZWYCIĘSTWO PISANE.....
NIE NAJMĘDRSI CHLEB ZDOBYWAJĄ,  NAJROZTROPNIEJSI BOGACTWO, ANI NAJUCZEŃSI UZNANIE.
ALE ODPOWIEDNI CZAS I PRZYPADEK STANOWIĄ O POWODZENIU ICH WSZYSTKICH.

Nikt jak Monique słów tych właściwie odczytać nie umie. Nikt inny nie wie bowiem, jak czas odpowiedni a i przypadek może o powodzeniu zadecydować.
Głowę odwracam. Tuż za plecami mymi stoją. I Puchatek i Prosiaczek, i Kłapouchy. Maleństwo czule obejmuje Tygryska szyję, którego pierwsze słowa tekstu tego w wielką konfuzję wprawiły.....


  24.01.2008 19:58
~wątpiący
Jeszcze jedno, czy ten stek wyzwisk dotyczy również Sorelliny? Napisała przecież <Masz rację ,Milczku - tylko zamilknąć tu wypada...RequiesCAt in pacem.> Buhahahahaaaaaa


  24.01.2008 20:25
~Sorellina
Rzeczywiście,pomyliłam się - powinno być: requiestat,nie requiescat.Za pomyłkę tak rażącą wszystkich Misoginian przepraszam.Ciebie również,Wątpiący. Jak każdemu,tak i mnie może się to zdarzyć.Jednak jest między nami pewna róznica: jako człowiek omylny nie znęcam się nad omylnością innych.I nie szydzę z nikogo ..."nieortograficznym" także śmiechem...


  24.01.2008 20:59
~kinga
Zastosujmy firewalle,to jedyny spsob na natretnych intruzow.Zapamietajmy szkoda naszego czasu na masary,to takie wstretne,obrzydliwe spasione muchy.


  24.01.2008 21:59
~Sorellina
I przyszło mi jeszcze raz przeprosić...za poprzednie przeprosiny. A więc wybaczcie mi Misoginianie. Błąd popelniłam,ale nie w tym miejscu,gdzie go wskazywano.Jednak REQUIESCAT ,a nie" requiestat." Siła sugestii jest wielka! Natomiast nie " in pacem," ale IN PACE winnam była napisać.Mea culpa! ERRARE HUMANUM EST!


  24.01.2008 22:03
~wątpiący
Sorellino, to było tylko pytanie mające rozwiać wątpliwość. Ja nie szydzę. Jest mi wesoło więc się śmieję. Od serca. Ono się nie zastanawia czy wyrażać radość przez ce-ha czy przez samo ha. po prostu się raduje. Buhahahahaaaaa. Jedni klną inni obrażają ludzi a ja się śmieję. Akurat śmiech Was razi? Kompleksy jakieś macie czy co? Buhahahahaaaaaa


  24.01.2008 22:16
~wątpiący
Sorellino każdemu się może zdarzyć. Moja wątpliwość dotyczyła również liczby jakiej użyłaś. Ofiar <wieczny Im odpoczynek> było dwadzieścia zatem wydawało mi się, że należało by użyć liczby mnogiej a nie pojedynczej. Okazuje się, że bardziej się opłaca po polsku. jeśli ktoś się tu wygłupił to nie Ty tylko Hrabina i nie ukrywam, że cudownie by było zobaczyć teraz jej minę. Buhahahaaaaaa

  24.01.2008 22:40
~dr Ozda
Każdy potrafi wybaczyć, tym bardziej drobiazgi typu zwykła palcówka, tylko takie anus mundi pokroju wątpiącego nie wybaczaja. Nie wybaczą mądrzejszym od siebie że są, nie wybaczą innym tego, że potrafi ich lączy sympatia i szacunek, nie wybaczą nikomu kto śmie oddychać w ich obecności. Niestety świat pełen jest podobnych  degeneratów. Dziś Polska w żałobie pogrążona, jutro nie wiadomo jaka kolejna tragedia czeka ludzkość a anus mundi? Zawsze wypięty na wszystko i wszystkich. Wesoło mu. Tak po prostu.


  24.01.2008 22:53
~Basia
Kraków też dziś w żałobie. Przed jednostką wojskową ludzie znicze zapalają. Dziekuje WU,dziekuję Krzysiu, Hrabino,dziekuje za wczesniejszy wpis Hrabiego Koniecpolskiego... Mnie dzis słów zabrakło.


  24.01.2008 23:01
~dr Ozda
Jeszcze jedno - czy przeprosiny Sorelliny i jałowa dyskusja czy A czy B zmienią stan rzeczy i przywrócą komuś życie? Jeden taki anus mundi za  Niceę gotów był polec i poległ, śmiercią polityczną. I dobrze, o jednego pacana mniej. A ilu jeszcze takich zostało?


  24.01.2008 23:09
~Sorellina
Trudno mi wybaczyć samej sobie! Tego,że wdałam się w lingwistyczne dysputy w taki dzień jak dziś.Na szczęście przyszła refleksja,póżno,bo godzinę przed końcem tego dnia,ale jednak.Wstyd mi  za siebie i za moich oponentów! W obliczu takiej tragedii,jak tragedia tych lotników ,my dyskutujemy o literówkach, liczbie pojedynczej i mnogiej, błędach ortograficznych,gramatycznych,stylistycznych?  !

Czy śmiech mnie razi? W tym akurat momencie - tak! Nawet nie tylko razi, ale rani! 

Dziś ,żadne Buhahaha, od serca czy nie od serca, nikomu nie przystoi!

Dziękuję Ci dr Ozda,że mi to uświadomiłeś...

Aska - 2011-06-06 22:38:28

25.01.2008 01:47
~hrabina bałkańska
To była jedna z najtrudniejszych rozmów w moim życiu... Gdy dowiedziałam się przedwczoraj o tragedii On przyszedł mi na myśl, co czuje, co przeżywa... mój serdeczny Przyjaciel. Ostatnio miewał problemy z sercem...  Wczoraj późnym wieczorem zadzwonił do mnie i łamiącym głlosem połykając łzy powiedział: "Ewa, ja ich WSZYSTKICH znałem! Tacy wspaniali ludzie i..." nie dokończył, przerwał połączenie. Wiedziałam, że pracowali razem od lat, byli kolegami... rano pewnie żartowali w kantynie, a wieczorem... Jaka ironia losu - konferencja o bezpieczeństwie latania i... ostatni lot. Jak kruche jest życie ludzkie - moment i... koniec! Co powiedzieć w takiej chwili? Wszystko w obliczu śmierci staje się tak płaskie i banalne. Zadzwonił po 2 godzinach i już spokojniejszym ale drżącym głosem snuł opowieść, snuł wspomnienia. Słuchałam Go ale tak trudno było zebrać myśli, pod czaszką  bunt z pokorą brały się za łby... Jedyna sensowna myśl to ta  jak wiele bezsensownych rzeczy robimy w swoim życiu i jak wiele prawdy jest w słowach "żyj tak jakby dziś był ostatni dzień twojego życia". Zyjmy więc tak bo jutro niepewne, kochajmy Bliskich i Przyjaciół, kochajmy ludzi, kochajmy życie bo - jak napisał Krzyś - każdemu bije dzwon... I jest mi wszystko jedno co jak się pisze bo nie ortografia jest sensem życia. Sens ten każdy nosi w sercu... o ile je ma...


  25.01.2008 07:05
~wściekły układ
Bogowie Powietrza trwogą zdjęci, od nocy późnej z mocy całej dmią i dąć nie zaprzestają. Poły namiotu podmuchami wstrząsane, kołyska Tasmana na boki rozkolebana jako Transatlantyk nasz. Jeno Księżyc w pełni, nieporuszony, wciąż w tym samym miejscu tkwiący. Tak oto natura żegna tych co odeszli, co przez życie całe się z nią zmagali. Tak oto czci walkę uczciwą , na wiedzy opartą, pokory pełną, z szacunkiem do świata w poczuciu nicości własnej prowadzoną. Odeszli, a Wiatrów Bogowie płaczą, że tak godnych przeciwników stracili, przeciwników wszak nie wrogów znaczy. Tysiące godzin im sprzyjali, tysiące godzin maszyny ich bezpiecznie przez przestworza prowadzili. I teraz sami trwogą zdjęci, sami - choć Bogami przecie - tego co się stało nie pojmujący. Tedy gniew swój okazują siłom przyrody innym. Gniew tym okazują, którzy człowieka niedoskonałym uczynili.
Tygrysek długo w noc pod napisem wprawną Monique dłonią wymalowanym siedział, pierwsze słowa jego - niczym Budda przed wiekami - kontemplując. Czy oświecenia Mu równego doznał, nikt nie wie. Wlokąc się łapa za łapą późną nocą do namiotu ściągnął, markotny niby. Ale podrygujący na boki ogon , łebek na boki poglądający z tym samym urwisa wyrazem na pyszczku, nadzieję dawały, że choć inny, ten sam to Tygrysek będzie - doświadczeniem kolejnym jeno mądrzejszy nieco. Okrył jeszcze rozkopane Maleństwo ( w taki dzień jakże by do maminej chciało by się schować torby ), po czym spać się łożył przez sen mamrocząc coś i jakby do biegu zrywając. Kłapouchy już wstał a ku sianku zmierza. Prosiaczek do plecków Puchatka przytulony łapką wiosłuje. Pełnia sny rozmaite zsyła, innych zaś o bezsenność przyprawia. Prosiaczek płynie więc teraz pewnie tratwą swą snem malowaną. I mnie ku lazaretom pofrunać już trzeba. Droga dziś krótszą będzie. Bo kiedy nos z namiotu wychylę Wiatru Bogowie uniosą mnie w górę, tako i szkapa żelazna zbędną się zapewne okaże. Byle w dobrym kierunku ponieśli, nie na manowce jakie.
Wychylam nochal, ku kniei poglądając. Napisu nie zerwało. Wisiał więc będzie u wejścia, treścią swą nieodgadnioną tajemniczy. Treścią co przestrogą niech będzie dla tych, którzy czas trwonią. Jako , że wicher srogi, dziki napis dzisiejszy z cegieł tłuczonych ułożyły.....
PLUS RATIO QUAM VIS...... Łatwo w taką pogodę Im mówić.


  25.01.2008 11:14
~KLARA
I u nas w nocy dmuchało ostro,teraz ucichło i słońce świeci.Przedpołudnie mam wolne,czytam o apostazji Tomasza Węcławskiego.Znamy go z Poznania i bardzo cenimy,zajmując stanowisko w sprawie J.Paetza,podzielił Poznań,wielu ważnych i poważnych poznaniaków zarzucało mu,że "gorszy maluczkich i nie pozwala spokojnie wierzyć".Teraz będzie [jest?] podobnie,nie powiem,że rozumiem jego wywody teologiczne,bo nie jestem "uczona w Piśmie",raczej czuję,że rozumiem.Jestem duszą wątpiącą....przy okazji uwaga-nasz Wątpiący Gość wątpi na własny rachunek!Dla osobistej równowagi psychicznej przyjęłam zasadę:-KLARA=ja i odwrotnie!
Wczoraj zginął w wypadku syn mojej znajomej,w ramach żałoby zamilkłam na dobę...


  25.01.2008 13:34
~gaja
Skandaliczne sa czasem zachowania internautow.Zadne prosby,tlumaczenie na nic sie zdaja.Zlosliwosc intruzow nie zna granic,nawet tych elementarnych,granic zwyklej ludzkiej przyzwoitosci i solidarnosci.Staram sie nad soba panowac lecz przyznaje ze z trudem mi to przychodz.Pociecha jest dla mnie  mysl ze kiedys ktos kogos rozliczy za podlosci i brak szacunku i do ludzi i ich uczuc.W obliczu takiej tragedi wypadalo zamilczec i nie pozwolic sie prowokowac dywagacjami na temat otrografii,kazdy zrozumial o co chodzilo Sorellinie w poscie i wystarczylo pomyslec ze kazdemu moze sie zdarzyc przyslowiowa palcowka.Mine juz obecnosc hien internetowych powoli przestaje obchodzic,zal tylko ze wielu Misoginian nabralo przyslowiowej wody w usta i czy to z braku odwagi czy tez zniesmaczeni obecnoscia potworow internetowych nie wpisali sie dzisiaj.Tym hienom o to chodzi,by zniszczyc i zrobic wszystko by najpierw zasiac niepewnosc miedzy nami,poroznic nas a na koniec bysmy sie stad wyniesli.Nie bojmy saie krytki,polemizowac wypada,ba! trzeba,dyskutowac nawet spierac sie ale nie szydzic i prowokowac,nie dokuczac i maltretowac psychicznie.Nie oddajmy pola zboczencom umyslowym.Pozdrawiam jak zawsze serdecznie.


  25.01.2008 14:19
~Mirka
Dzień krótki, pracy wiele, nie ma czasu na nic. Zajrzałam na moment i oczom nie wierzę. Czy taki trudny dla wszystkich jest ten dzień, tak mało nas. Zgadzam się z Gają, nie warto tłumaczyć się przed kimś, kto i tak nie zechce zrozumieć nic i nikogo. Uważam, że my ze swojej strony zrobiliśmy wiele, żeby zachęcić "gości" do normalnej rozmowy. Nie chcą, nie trzeba, nie odpowiadajmy na zaczepki. Ignorujmy ataki. Nie czytajmy postów z ich nikami
Nawiązując do wypowiedzi Klary, myślę, że każdy człowiek ma momenty zwątpienia, to naturalne. Przez całe życie poszukujemy. Przez całe życie uczymy się. Odchodzimy i tak nic nie wiedząc.
Pozdrawiam Misoginian


  25.01.2008 14:53
~wściekły układ
Jako po burzy pogoda następuje, jako dzień po nocy, tak po wichrze srogim chmury się rozstąpiły niebo rozsłonecznione odsłoniając. Tedy wszyscy ku kniei podeszli serduszek widokiem oczy swe nasycić. Tygrysek - z rana zmarkotniały, ożywił się nieco., po sztalugi pognał, po farby i pędzle takoż. Te pośród drzew postawiwszy, na tylnych łapach przysiadł w Monique oczekiwaniu. Z niecierpliwością, nowych obrazów, może i nowych napisów oczekuje. Maleństwo na gałąż się drapie, po czym z okrzykiem radosnym na grzbiet Tygryska skacze zabawy chętny. Tygrysek cierpliwie skoki owe znosząc w miejscu jednako tkwi. Kłapouchy wgłąb kniei w trawki lichej poszukiwaniu się udał. Sowa - jak to Sowa , skoro świt do snu się złożyła. A Puchatek z Prosiaczkiem obok namiotu stoją, żywo o czymś rozprawiając. Puchatek po brzuszku się gładzi, Prosiaczek podskakuje, o czym tak żywo rozprawiają domyślić się jeno można - daleko zbyt, by usłyszeć.
Słowa sobie wczorajsze , wieczorne do serca wziąwszy w lazaretach czas dziś spędzać przyjdzie. A skarg liczba, dolegliwości ilość, chorób ogrom nudzić się, z założonymi rękami siedzieć nie pozwala. Z dniem każdym , z tygodniem a i miesiącem pogarsza się zdrowotna kondycja nasza. 
Dziś, gdy nowe kadry lotnicze - w następstwie tragedii sprzed dni dwóch - szkolić trzeba, dowiadujemy sie oto, że młodzieży chętnej, by w lotnictwie służyć wiele jest, z nich jednak garstkę zdrowych jeno wybrać można. Smutne to spostrzeżenie, o degradacji zdrowotnej - także i młodzieży świadczące. Ale jak inaczej być może, skoro obiektów sportowych na lekarstwo, a z większości skorzystać jedynie za opłatą można. Toteż młodzież przy klawiszach komputera dziś przesiaduje, ruchem nie grzesząc. Na boiskach sportowych też pustki. Dzieciaki na podwórkach szyb  piłkami nie tłuką , nóg za pas nie biorą w przed karą strachu. Nic więc dziwnego, ze testy sprawności fizycznej przerastają potem chętnych marzeń swych realizacji - i to nie tylko w pilota zawodzie. Testy kwalifikujące do pracy w policji są znacznie  łatwiejsze, a przecie wciąż piszę zezwolenie na nie tym samym osobom, które egzamin poprzedni oblały. A że powoli i w tej zawodowej grupie braki są odczuwalne, tedy kryteria zostaną obniżone i strach wtedy pomysleć, kto na straży bezpieczeństwa naszego stanie. 
Tedy działajmy, rąk nie zakładając, wygodnie się w fotelach nie rozpierając, ale na poszukiwanie nowych wychodząc wyzwań , usprawniamy także ciała nasze. A wszystko co przy okazji napotkamy umysł nasz pobudzić zdolne. Tedy ciało i umysł aktywnością szlifowane, życie nam urozmaicą...
Do lazaretu kolejnego czas bieżyć. Kątem oka Puchatka z Prosiaczkiem wieniec laurowy taszczących widzę. Poczekam więc chwilkę jeszcze by uznać co z tego wyniknie. A oni do Tygryska podchodzą i słyszę, jak Prosiaczek w te słowa się odzywa.  Tygrysku, nie martw się Przyjacielu. Nie najszybsiejszym nagroda przypada. Ale dziś rankiem Krzyś powiedział, że przecież gepard jest od Ciebie szybsiejszy. Ty jesteś drugi w kolejce. Przyjmij od nas ten wieniec jako nagrodę dla nie najszybsiejszego. To mówiąc z wrażenia purpurowy bardziej jeszcze - wieniecna szyi Tygryska powiesił. Zaś Puchatek nieśmiało podszedł a zza pleców wyjął ..... solidną baryłeczkę ze słowem "mjót" krzywymi literkami wypisanym. Tygrysek okiem łypnawszy, Maleństwo własnie kolejny raz w grzbiet go pacające pochwycił, po czym ku kniei głebi pomknęli. Ku lazaretowi bieżąc słyszę jeszcze jak woła "najszybsiejszy, właśnie teraz jestem najszybsiejszy !" Dobrze , że wieniec laurowy na szyi niesie, Maleństwo dzięki dziwnym tym lejcom bezpiecznym będzie.
Tak niewiele trzeba by drugiemu przyjemność sprawić. Czasem wiązka artystycznie upiętych gałązek wystarcza....


  25.01.2008 14:57
~Była Misoginianka
23.01.2008 13:13
~adorator66  23.01.2008 13:13
jesli nas jeszcze czytacie,odwiedzacie- napiszcie nam bez szczegolow,ale napiszcie co Was boli,moze uda nam sie ì nawzajem zaufac i pomoc.Te slowa kieruje rowniez do Watpiacego...Pozdrawiam.

"dobro jest tym co nas powinno wyrozniac i motywowac w zyciu codziennym"

"lewatywa i kastracja mózgu"; "genetycznie wyprany mózg"; "troll przeważnie rodzi się z bezmózgowiem"; "sadysci,bawiacy sie slowem kosztem naszego zdrowia i nerwow"; "Parasita,to powininen byc nick watpiacego"; "balwanom bedziecie dawali powod do zaczepek"; "durniu wątpięcy"; "Hieno internetowa"; "zastanów się nad swoim życiem (...) co jest warte (...) najwyżej funta kłaków"; "Na pohybel hienom internetowym"; "obwiescil intruzowi prawde cala o nim i dla niego"; "szkoda naszego czasu na masary,to takie wstretne,obrzydliwe spasione muchy"; "świat pełen jest podobnych  degeneratów"; 

To jest moje pożegnanie z Wami byli przyjaciele. Pomyliłam się. Szkoda mi teraz każdego wpisanego tu słowa, każdego przecinka. Powyżej zamieściłam fragmenty Waszych postów. Niektórych z Was. Dość długo mnie nie było. Nie miałam dostępu do internetu. Własnie wróciłam i zastalam nagą prawdę. Nikt! Absolutnie nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Kto jak kto ale Wy powinniście być ponad to. 
Gaja napisała:
"Tym hienom o to chodzi,by zniszczyc i zrobic wszystko by najpierw zasiac niepewnosc miedzy nami,poroznic nas a na koniec bysmy sie stad wyniesli"
Ja się wynoszę nie przez jakiegoś "wątpiącego" ale przez Was, przez Was bo właśnie prysł czar. Nie chcę przebywać w takim towarzystwie. Jest parę wyjątków ale to za mało żeby zostać. Żegnam.


  25.01.2008 15:11
~obecny Misoginianin
W takim razie dziekujemy za to co dałas temu forum. Z ciekawością przeczytalibyśmy, jak według Ciebie należy nazywać, traktować takich osobników, jak tych co wpisali się powyżej. 
Szkoda , że nie ustosunkowałaś się własnie do ich wypowiedzi. A przecież każdy medal ma dwie strony. Widocznie jesteś zdania, że kiedy ktoś drugiego obraża, nie wolno na ten temat powiedzieć jakiegokolwiek słowa krytyki.
Życzymy powodzenia ! Może znajdziesz swoje miejsce na innych - oby życzliwszych forach !


  25.01.2008 15:15
~nie prowokuj
To czego sie nie podpisalas ,byla misoginianko,bo nia nie jestes.Prowokacja!


  25.01.2008 15:28
~Sorellina
Właśnie przed chwileczką wróciłam z ostatnich - zapewne w moim życiu - zajęć ze studentami uniwersyteckimi. Rozwiązują nasz Instytut - tak wygląda kondycja nauki polskiej. W dobie "europeizacji" rektorat doszedł do wniosku, że po co finansować kolegium języków obcych, skoro studenci mogą uczyć się w prywatnych szkołach - naturalnie na własny koszt.
Dziś był dzień zaliczeń. Kiedy już popodpisywałam wszystkie indeksy, młodzi ludzie podeszli do mnie z bukietem biało-czerwonych tulipanów oplecionych wielką czerwoną kokardą. Dołączyli do niej karteczkę pocztową. Na niej moje imię wydrukowano, nad kolejnym pękiem tulipanów. Interpretacja imienia pochodzenia hebrajskiego większość okładki zajmuje. Ale najpiękniejszy jest środek - pisany Ich ręką. Pozwolicie , że przytoczę Wam te słowa.
"Dla czlowieka, który słońce nosi w sercu, piękny i pogodny jest każdy dzień.
Z podziękowaniami za 3 lata nauki i wsparcia. Życzymy Pani uśmiechu i pogody ducha , którymi byliśmy obdarowywani. 
Prawdziwą sztuką nie jest wyszukiwanie błędów , lecz odnajdywanie zalet. Dziękujemy."

To najpiękniejszy prezent jaki kiedykowliek - mimo tylu lat pracy i tylu Dni Nauczyciela, mi wręczono, na nieoczekiwany koniec zawodowej kariery. Przechowywać go będę z pietyzmem.
Skoro młodzież taką mamy, z nadzieją możemy spojrzeć w przyszłość.
Może i "była Misoginianka" przeczyta i zrozumie Ich słowa.


  25.01.2008 15:42
~Mirka
Była Misoginianka???. Nigdy nią nie byłaś. Prawdziwa Misoginianka podpisałaby się własnym nikiem. Ty go nie masz i nie masz, czym się podpisać. Zła to jest prowokacja, nikt z nas nie uwierzy w twoje słowa. Zapamiętaj dobrze - prawdziwy przyjaciel nie porzuca przyjaciela, nie odwraca się nawet wtedy, kiedy z nim się nie zgadza. Przyjaciel wspiera, krytykuje, dyskutuje, "oczy otwiera", wskazuje kierunek, ale nie odchodzi, nie ucieka, nie porzuca.
Pozdrawiam przyjaciół Misoginian.


  25.01.2008 16:20
~dr Ozda
Do Misoginian! 
Myślcie co piszecie bo się nawet nie obejrzycie jak Wam ktoś "Regulamin Misoginianina" sporządzi. Pozdrawiam.


  25.01.2008 16:34
~Malgosia
W Moskwie juz weekend rozpoczety. Slonce dawno zaszlo, na szczescie mroz niezbyt wielki. Dzis znowu obserwowalam opisywane juz kiedys przeze mnie sceny. Dwojka musztrujacych, musztrowany, telefon, ewakuacja. Spokoj w metrze. Mieszczanie moga spokojnie wsiadac do wagonikow upychani przez tych co z tylu stojac tez "na wspolna podroz" pragna sie zalapac. A i tak jest luzniej. Latem, gdy odwiedzajacych przybywa, turysci napelniaja metro dodatkowym gwarem i mimo pory wakacyjnych wyjazdow scisk powiekszaja. Ludzi biednych, co na wyjazd ich nie stac nie ubywa. Zreszta czyz bogacz podrozuje metrem ?
Pisze przed wieczornym spacerem z pieskiem, poruszona wylewaniem lez przez "byla Misoginianke". Tu znamy takie psychologiczne chwyty - to jedna z dawnych rewolucyjnych metod walki klas. Jesli nie kijem go, to pala. Jesli ktos z zewnatrz nie moze rozbic jakiejs grupy metoda ublizania, upokarzania, jesli widzi ze ci, ktorych chce z rownowagi wyprowadzic nie reaguja, ignoruja go, uwazaja za dziwadlo, probuje z innej beczki. Oto wciela sie znienacka w rozczarowanego  "czlonka grupy". Kochal ja kiedys, gotow byl w ogien skoczyc i teraz popatrzcie sami - zdejmuje go swiete oburzenie, bo nie znalazl tego co chcial. Nie dosc tego- on znalazl tam takie potwornosci, ze wlos mu sie zjezyl na glowie i pozostalo tylko wziac nogi za pas, uciec z tego klebowiska zmij.
Oczywiscie Misoginianie, nie znaczy to, ze kazdy tu goszczacy musi wielbic kazdego innego. Ale jak napisala Mirka, jesli ma inne zdanie winien je wyrazic. Coz po cytatach, ktore sa przeciez reakcja na czyjes ataki. Wyobrazmy sobie taka sytuacje. Ktos wypelnia test na inteligencje i uzyskuje 40 pkt. Oceniajacy ma prawo powiedziec - jestes glupi. Ocenia bowiem konkretny czyn, konkretny wynik. Jak ci , ktorych tu cytowano ocenili postepek intruzow. W oderwaniu do tego faktu otrzymujemy tylko "stek wyzwisk". Wypowiedzi, ktore sa komentarzem czyichs zachowan prezentuje sie wiec jako poglady, mysli na zycie, dewize, prawdziwe ukrywane przed swiatem niezrecznie oblicze . To wyjatkowo wredna manipulacja, na ktora nabrac sie Wam nie wolno. Nic nie stoi na przeszkodzie, by piszaca nick swoj uzyla i powiedziala jak nalezalo postapic. Nie robi tego, bo to gosc ten sam, uderzajacy teraz z innej beczki. Oto nie jestescie monolitem, oto szeregi wasze krusza sie , bo wcale nie jestescie dobrzy i nawet wasi zagorzali forumowicze co "z dziada pradziada" tutj byli zaczynaja przegladac na oczy. To banialuki moi Drodzy. Banialuki. I nie chodzi tu Mirko o Przyjazn jako punkt wyjscia do rozmow. Nikt nigdy z Misoginian nie obrazil prawdziwego Misoginianina. Bo taki powodu do zwady nie dawal, a nie dlatego ze tworza popularnie dzis wyodrebniane towarzystwo wzajemnej adoracji.
Kazdy moze isc swoja droga. Kazdy ma prawo wyciagac wnioski, bo to forum otwarte, nie dzialajace w oparciu o zaden statut, zaden program. Forum nie majace zadnych ram , ktorych przekroczyc nie wolno. Poza oczywiscie ramami chamstwa i agresji. 
Bog jest dobry, Bog jest milosierny . Ale czyz przed wizja piekla grzesznikow nie przestrzega ? Czy grzechu grzechem nie nazywa ? Czy kiedys go nie napietnuje ? Czy grzesznika zan nie ukaze ?
Czy w zwiazku z tym mamy z Nim zerwac,wyrzec sie Go, bo osmielil sie nam dziesiecioro przykazan dac ? Osmielil sie wytyczyc granice ktorej przekroczyc nie wolno, bo za nia kara nas czeka ?
Pozegnam Was fragmentem poematu "Sowriemienniki" Niekrasowa : bywali chuze wriemiena, no nie bylo podliej.
Poniewaz nie wiem kiedy znow dane mi bedzie sie u Was zjawic przetlumacze, choc pewnie to zbedne :
Bywaly czasy gorsze, ale nie bylo haniebniejszych.
Pamietajcie to "uciekinierzy", tytulu poematu z pamieci nie tracac.


  25.01.2008 17:35
~obserwator
Hrabino pieknie napisalas o swoim przyjacielu. Poruszony tragedia lotnikow sledze relacje z Polski. Dziwne relacje, dziwne komentarze, dziwne wywiady robione przez dziwnych ludzi. Pani redaktor W. z tv polonia pokazala tragiczny poziom dziennikarstwa, przez 10 minut rozhisteryzowanymnym glosikem rozmawiala z pulkownikiem ktorego nazwiska nawet nie zapamietala. Chyba spieszyla sie po kolejne sensacje stad kompletne lekcewazenie rozmowcy. Dziwna zime mamy tego roku, na polu niby zimowo a muchy nie spia. Jedne bzykaja w tv, inna w goscinnym namiocie Wscieklego. Czy po hucznym pozegnaniu dozna przeobrazenia jak to u owadow i jako nowa muszka smierdziuszka niesiadzie na Misogino? Pewnie tak. To co napisala Malgosia widac od paru miesiecy bez specjalnego sledzenia watka. Ataki na Misoginian dziwnie zbiegaja sie z odejsciem ich z innego forum. Zajrzalem tam i zdumiony jestem ze watek poswiecony sp.Soni cieszy sie nadal powodzeniem. Jest jakis czar w Misogino, zadziwiajaca stalosc i przywiazanie misoginian do tego miejsca i do siebie. Za to was lubie i cenie. W weekend poczytam tamten watek. Pozdrawiam wszystkich Misoginian, Hrabinie caluje raczki za to ze jest.


  25.01.2008 18:06
~Mirka
Sądziłam Małgosiu, że ktoś kro nazywa siebie Misoginianinem, jest przyjacielem. Przepraszam, jeśli się pomyliłam.
Wątek jest na forum publicznym i każdy ma prawo go czytać, tu pisać, wyrażać swoje opinie, poglądy. Wszyscy mają prawo do dyskusji. Nie wszyscy tu pozostają, nie wszyscy przywiązują się do tego wątku tak jak grupa Misoginian. Ludzie przychodzą i odchodzą. Zatrzymują się na chwilkę jak zainteresuje ich jakiś post, temat. Po zakończonej wymianie zdań odchodzą, czasem zajrzą jeszcze kilka razy. Czasem nie. Ci, co zostają zaczynają szukać stałych ników, martwić się ich długą nieobecnością. Zaczynają ich martwić ataki "gości", w różny sposób starają się bronić wątek przed nimi. Wtapiają się w to miejsce, stają się powoli Misoginianami. Nikt nie ma obowiązku mieć takich samych poglądów na różne tematy, nie znaczy to, że należy ubliżać, poniżać, wytykać literówki, przejęzyczenia i inne potknięcia. Należy krytykować konstruktywnie, coś z takiej dysputy powinno wyniknąć. Jeżeli powiem, że nie zgadzam się z takim a takim poglądem, nikomu nie uda się mnie przekonać i ze swoją teorią pozostanę sama, czy mam zabrać zabawki i uciekać do innej piaskownicy? Czy obrazicie się na mnie i zaczniecie mnie ignorować w innych rozmowach? Nie. Nasza inność, nasze różne poglądy nadają sens rozmowom, wymiana myśli, doświadczeń, przeżyć, to wszystko nadaję sens rozmowie. Są barwne, nie monotematyczne. - Tak, zgadzam się - lub - popieram - i takie nic nieznaczące zwroty. Wszystkich łączy nas motto założonego przez Sonie wątku - Dobro. To ono jest naszym wspólnym celem, wszyscy do niego dążymy, różnymi sposobami je krzewimy. Wspieramy się, pomagamy sobie wzajemnie przetrwać złe chwile. Cieszymy się razem z sukcesów, radości, powodzeń. Tworzymy wspaniałą grupę przyjaciół, otwartą na wszystkich ludzi. Do naszych "gości" śmiecących też staramy się wyciągnąć rękę, zrozumieć ich postępowanie, ale bez ich pomocy nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Oni na rozmawiają, on są ponad to. Żal ściska serce, ale cóż, nic na siłę. 


  25.01.2008 18:55
~as
Dobra nie wytrzymałem. Kto tu kogo upokarza, kto wyzywa? Czyście się wszyscy szaleju objedli? Czytam po raz tysięczny wątpiącego ale to nie on pluje jadem. On kpi a z Waszej strony tylko wyzwiska i jeszcze raz wyzwiska. Każdy to może zobaczyć na własne oczy. Ludzie czy wAs pogięło?


  25.01.2008 19:29
~wściekły układ
PLUS RATIO QUAM VIS - niech słuszność przewodzi, nie siła. 
Sentencja ta ponad 2 tys lat liczy. Od czasu gdy jako pierwszy Caius Gallus ją wypowiedział, wiele wieków minęło, wiele wojen przez świat się przetoczyło. Maksyma próbę czasów przetrwała. Dziś dewizą jest Jagiellońskiego Uniwersytetu. Tego , który czasy żaków, Kopernika czasy pamięta. Tego, który dzięki ofiarom królowej Jadwigi powstał, by z murów swych rzesze uczonych wypuścić. Tego co czasy Kopernika pamięta. Tego, co do obozów koncentracyjnych wywiezienie najświatlejszych umysłów nauki polskiej pamięta. Pamięta czasy, gdy przemocą dyktowano "nowe kultury, nauki nowe zasady". Gdy nerw polskiej wiedzy chcąc zniszczyć zgładzono naukowców dziesiątki. Oni nie pasowali do "nowej wizji świata". Wizji świata Rasy Panów. Tych, którzy Słowian w niewolników przemienić mieli. Tych, którry uczyć nas mieli dodawania do dziesięciu i pracy nad siły. Tych, którzy o eksterminacji narodów całych myśleli. Tych, ktorzy w poczuciu siły, w pogoni za władzą miliony zamordowali. Ponieważ tylko ONI wiedzieli jaki kształt winien być świata. I to poczucie siły ku bestialstwu - jakiego nigdy dotąd nie widziano - poprowadziło. Ale naprzeciw owej sile destrukcji stanęła wieczie prawdziwa maksyma Gallusa. Siła słusznością zrodzona, siłę w butnych nastrojach źródło mającą pokonała. I tak po kres świata istnienia będzie. Jeśli ta, ktora nienawiścią do drugiego człowieka się kierująca zwycięży, świat i tak zginie. Pyrrusowe to zła będzie zwycięstwo. Ale historia dotychczasowa uczy, że w zmaganiu dobra ze złem - zwłaszcza tym , co eskalacji ulega, zawsze w końcu dobro sukces odnosi. 
Walcząc z nazizmem, nie używano pięknych słówek. Nie rzucano ulotek z życzeniami spokojnego snu, udanej zabawy w kawiarni, hucznych zabaw. Nie posyłano prezentów. Nie wypisywano laurek, życzeń urodzinowych , serdeczności pełnych nie składano. Kiedy Churchill władzę obejmował obiecał rodakom ból, pot i łzy. Raju wizji nie prezentował. Wiedział, że zło tępiąc niejeden zapłacze. Wiedział, że zło tępiac niejeden życie odda. Wiedział, że zło tępiąc zabijać trzeba będzie. Wiedział, że gdyby na mównicę wszedł a powiedział : szanowny panie Hitlerze, bardzo Pana przepraszam i proszę , żeby Pan był tak uprzejmy i przestał zrzucać bomby na nasze miasta, wysyłać samoloty by zabijały naszych ludzi" właśni obywatele przegnali by go na wiatry cztery. Są rózne wrogów kategorie. Może nim być kolega z pracy, który czymś nam się naraził. Może być ktoś, kto krzywdę nam wyrządził - niechcący nawet. Ale może też być nim ten, kto w uporczywy sposób , szydząc, ośmieszając, negując dla negacji faktu stara się dokuczyć, ponieważ wie, że ten którego poniżyć pragnie, nie podejdzie i nie da mu otwarcie w pysk. Powtarzam w pysk - to zdanie do potencjalnych, kolejnych cytatów. To zwrot literacki a i potoczny - powszechnie zrozumiały. Na gest ten zasługuje ten, kto bezbronnego napada. Ten, kto stara się odebrać komuś radosć a może nawet i sens życia jakim jest dla niego możliwość komputerowej zdan wymiany.. Ktoś, kto pastwi się nad nieznanym mu człowiekiem, ponieważ z treści jego wypowiedzi odkrył, że ów z odpowiednią mu swadą nie odpowie. I powiem Ci - mirażowa - była Misoginianko. Gdybym wiedzial kim ten ktoś jest , a na ulicy go spotkał DAŁBYM MU W PYSK. Strzeliłbym w bezmyślny, zadowolony z siebie PYSK  jego, jak kiedyś broniący swego życia, swojego dobytku, swojego honoru, swoich bliskich robili, wroga mordując, z innego przedmiotu niż dłoń wszak strzelając. Ponieważ to wróg anonimowy,więc wielu z nas strzał jeno słowem pozostał.
A po wymierzonym policzku, wypowiedziałbym na głos maksymę dewizą Alma Mater będącą. Bo dwutysiacletnia cywilizacji tradycja bliższa mi jest, niż sztuczne pobekiwanie.
Ku lazaretowi kolejnemu - tym razem na długo zaprawdę bieżę. Słowa Małgosi w pamięci miejcie. Jeśli faktycznie - w co najgłębiej wątpię - ktoś niezidentyfikowany poczuł sie tu obco, to znaczy, że pół roku zbyt krótkim dla niego okresem dla zrozumienia było. Tedy słowa Małgosi pamiętając ignorujcie, ignorujcie, ignorujcie. Skoro wróg to wirtualny, traktujmy go jak krzaczek w tle gry komputerowej. Rośnie tam gdzieś sobie, pustke ekranu wypełniając, znaczenia dla gry nie mając wszak żadnego. Krzaczek to piękny natury wytwór. W od muchy odróżnieniu. Tym większą więc mam nadzieję, że krzaczka widok nie urazi nikogo, ani do rejterady nie zachęci.


  25.01.2008 19:39
~Mirka
W moim ostatnim poście znalazłam błędy. Bardzo przepraszam czytelnika za nie i już je koryguję.
W zdaniu pierwszym wkradła się literówka - powinno być, "kto" nie tak jak jest <kro>.
Ostatnie zdanie może być źle zrozumiane. Napisałam...Bez ich pomocy...
Nie mówię tu o pomocy w pełni słowa tego znaczeniu. Chodzi mi o okazanie dobrej woli do rozmowy, do wspólnych rozważań, do polemiki. Do dialogu potrzebna jest dobra wola wszystkich zainteresowanych. Mówiąc o pomocy, miałam na myśli chęć do zakończenia tych nic niewnoszących, a jedynie szydzących postów.
Przepraszam za błędy, nie obiecuję, że więcej ich nie popełnię.Będę sie starała ich unikać. 


  25.01.2008 19:53
~wątpiący
Przegiąłeś przywódco. Porównuj sobie kogo chcesz do kogo chcesz ale nie mnie. Przegiąłeś. Twoje bezsensowne posty do ludzi, którzy nie mają pojęcia co piszesz pisz sobie ale ode mnie Ci wara! Czytam te Twoje relacje z <lazaretu>, podziwiam byki nie tylko gramatyczne i widzę, że jesteś żywcem wyjęty z <Nowych szat cesarza> pewnego bajkopisarza. Goły jak święty turecki. 
Asie, Była Misoginianko, nie potrzebuję wsparcia. Mam własne zdanie. Nie poświęcajcie się dla mnie. Nie warto. Ta grupka ludzi, którzy na co dzień utopiliby każdego w łyżce wody sama się kompromituje. Zasłania się nieżyjącą kobietą, żałobą narodową po to by ukryć własną małość i goliznę. Zżeracie własny ogon i dopóty nie zeżrecie się z kretesem - ja będę miał ubaw wy złość. Do faszystów porównaj się sam Wściekły pokładzie czy jak Ci tam. <Dobry człowieku> ziejący nienawiścią do wszystkiego i wszystkich. prowadź trzódkę tam gdzie nie ma własnego zdania, normalności, wolnego myślenia, tylko guru polujący na samotne dusze i wykorzystujący nieszczęśliwych i samotnych ludzi. Czyms mi to pachnie. Niekoniecznie jest to piękny zapach. Postanowienie było: milczeć ale Ty jak zwykle jątrzysz, konfliktujesz i  solisz duby aż miło. Filozofią sie lepiej nie zajmuj - nie ten szczebel. Chociaż niezbędny dla bezwzględnie wielbiących <pokarm dla duszy> - z puszki! Tym razem bez buhahahahahaaaaaa.


  25.01.2008 20:05
~alutka51
Do wątpiącego! Przepraszam, co ja ci takiego zrobiłam,że mnie cały czas atakujesz, co! Czy ja ci kiedyś ubliżyłam, co coś zabrałam,ukradłam?. Dlaczego się na mnie mścisz?! Domyślam się,za co...Ubzduraliście sobie, że wróżyłam koniec waszego forum. Napisała jedna z pań "Alutka przewidziała koniec naszego forum" To są chore urojenia, forum Myki i forum Szkła Kontaktowego tyle mnie obchodzi, co zeszłoroczny śnieg. Nawet nie mogłam się doprosić, o wyrejestrowanie mnie. Macie prawie 250(może więcej) użytkowników a aktywnych jest 50/80 reszta nieaktywna na forum. Ludzie, którzy prosili o wyrejestrowanie z forum nie mogą się doprosić, wy tego nie zrobicie, sztuka się liczy. Mścicie się na mnie odkąd dołączyłam do Misoginian. Za to, że nowego(nie każdego) uczestnika waszego forum uczyłam wklejania gifów i obrazków, to was boli:obrazki,gify i żarcie w barze. Za to, że byłam dla nich miła, że zawsze z radością i szczerze ich witałam. Wy też witacie,ale nie wszystkich, tylko tych, co wam się podobają, a resztę traktujecie jak powietrze są to są...itd. Nie będę cię przepraszać, bo nie mam, za co. Nic nikomu złego  nie zrobiłam. Powinniście na waszym forum do regulaminu dołączyć słowa "Dezyderaty" i to koniecznie...Jesteście wykształconymi ludźmi,ale lepiej się zachowuje niejeden menel jak wy(jednostki).Zapamiętaj, jestem szczęśliwa, że z wami już nie jestem. Teraz jestem z kochanymi Misoginianami. Przyjaciółmi, na których zawsze mogę liczyć i za to ich KOFFAM, AJLAWJU. Na twoje zaczepki nie mam zamiaru reagować,pisz sobie, co chcesz mam to…..Kochani Misoginianie Miłego wieczoru Wam życzę.:-)))


  25.01.2008 20:20
~wątpiący
Naprawdę nie wiesz stunikowcu? Ja Ciebie bardzo koffam i ajlowju. To silniejsze ode mnie. Twój guru przedkłada rozum nad ślepą siłę a jednocześnie po buzi chce walić bez pardonu. To znaczy, że czegoś Mu brakuje. Albo nie pojmuje o czym gada. Raczej to drugie. 
Nie ma dymu bez ognia moja droga. Myślałaś, że nikt sie nie zorientuje co wyprawiasz? Pomyliłaś się. Wiesz co? Wszyscy do siebie pasujecie idealnie. Ty też. Buhahahahahaaaa


  25.01.2008 20:37
~alutka51
Kocham swojego GURU a ciebie NIE.. Ty jesteś stunikowcem,nawet nie masz odwagi się
podpisać swoim nickiem TCHURZU.Więcej na twoje zaczepki nie odpowiem ,dla mnie nie
istniejesz,jesteś nikim,ZERO, WĄTPIĄCY,ZERO!Wściekaj się dalej i się głupio śmiej.Pozdrawiam.


  25.01.2008 21:14
~wątpiący
I vice versa. Niech Ci guru wytłumaczy co to oznacza. I "tchórz" się pisze stunikowcu. Dama obrażalska, która wie tyle ile wypije i zje. Ajlawiu jeszcze bardziej. Buhahahahahaaaaaaa


  25.01.2008 21:27
~alutka51
Tchórz ,no tak ,pomyliłam sie i za to przepraszam.


  25.01.2008 21:32
~wątpiący
Przeprosiny przyjęte. Buhahahahaaaaaa


  25.01.2008 22:31
~hrabina bałkańska
Nie smuć się Alutko. Gdybyś zobaczyła to co ja dziś widziałam buzia by Ci się rozciągnęła od ucha do ucha. Wracając po południu do domu poszłam do parku, słońce jak oszalałe świeciło i topiło sterty śniegu, wróble klóciły się i biły o jakiś okruch. Wzrok mój przyciągnęła dziwna zielonkawa plama na śniegu, gdy podchodziłam bliżej już wiedziałam, że ta delikatna wysepka zieleni to listki między którymi wychylały się pączki... przebiśniegów. 3 cm nad śniegiem wystawiały wstydliwie główki do słońca. Jutro pójdę tam znów i zrobie zdjęcie. Już widzę Maleństwo rozdziawiające pyszczek w uśmiechu i zdziwieniu na widok kwiatuszków. Już widzę dziki jak zamiast szyszek na kolejny napis, zbierają patyki i ogradzają kępkę by jakaś nieuważna noga nie zadeptała ich. Widzę Kłapoucha jak z ochotą patrzy na  świeże listki i ślinka mu leci.. Oj, Kłapouchy, obejdź się smakiem, to pierwsze kwiatki w tym roku i trzymaj się od nich z daleka!   
Jak po zimie przychodzi wiosna, tak po gorszych dniach przychodzą lepsze. Dobrze nam tu ze sobą, pasujemy do siebie, a czas - sędzia najobiektywniejszy i bezkompromisowy - pokaże co jest silniejsze, czy przyjaźń łącząca Misoginian czy ten/ci co chce/chcą  ich poróżnić Z przyjaźni można czerpać jak ze studni bez dna i cieszyć się nią. A co niesie zawziętość często goszczących tu oponentów? Tylko słowa ich zaprawione żółcią, które czym są? Niczym (poza znajomością ortografii). Jedynie wyrazem  ich bezsilności. Ponad 6 miesięcy temu wątek ten powstał. Czy za te pół roku coś w relacjach Misoginian się zmieniło? Na gorsze na pewno nie. Na lepsze? Na pewno tak! Mamy dalej swoje "Misogino", mamy inny kącik w którym  możemy spokojnie toczyć dysputy, śmiać się i płakać, nawet zjadać swoje ogony jeśli przyjdzie nam ochota. Pamiętacie co pisała Sonia w ostatnich chwilach... Myślę, że możemy być dumni z "Misogino", z siebie, że trwamy na tym wątku i poza nim. Nasz Przyjaciel po przekazaniu nam smutnej wieści  mógł przecież poprzestać na tym i odejść spełniwszy wolę Soni. Zostal! Stał się nam wszystkim jak Brat najmilszy i trwa z nami mimo ciężkich zmagań  z chorobą. Wiele godzin spędziłam z Nim na rozmowach gdy był przykuty do łóżka i każda rozmowa kończyła się prośbą byśmy dbali o "Misogino". Wczoraj też... Nie możemy się obwiniać, że "Misogino" już nie jest tym czym było kiedyś, na pewne sprawy po prostu nie mamy wpływu, ale z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że za te wspólne 6 miesięcy zrodziło się  coś ważniejszego od słów tu pisanych, coś co przeniosło się poza to miejsce, przybrało realne formy a tego nikt Misoginom już nie odbierze. Nie odbierze ani pisaniem zjadliwych słów ani wydawaniem sarkastycznych chichotów, ani wyszukiwaniem coraz to nowych form terroryzowania tego miejsca i jego sympatyków. Nikt mi nie zabroni tu pisać, spotkać się z Misoginianami gdy przyjadę latem do Polski, nikt nie zabroni pisać Alutce, Mirce, Sorellinie tego co czują, nikomu z Misoginian nie przeszkadzają opowieści Wściekłego, przeciwnie - jest co czerpać z nich, wzbogacić się, uśmiechnąć choćby czytając o figlach Maleństwa. Komu to przeszkadza? Przeszkadza tylko tym, którzy nie mają nic co mogliby wnieść w ten wątek poza wątpliwymi argumentami a gdy ich braknie - złośliwościami. Alutko szkoda niewinnego zwierzaczka bo zapach jego to najwykwintniejsze perfumy w porównaniu z zapachem który roztacza tu pewien "gość". Nawet gdybyś napisała "thusz" zamiast "tchórz" to i tak nie odda to w pełni tego co czujemy po każdym kolejnym jego wpisie. Niech  sobie pisze, niech upaja  się swoją "wielkością", niech wznosi się na skrzydłach własnej pychy i wszechmądrości, im wyżej tym lepiej. Któregoś dnia szczebel jego drabiny sławy  nie wytrzyma ciężaru nimbu jaki spowija jego głowę i... No właśnie. Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy a pyszałków nie lubi. Oj nie lubi. 
Miłego wieczoru Misoginianie. Niech Wam się przyśni bukiecik przebiśniegów.


  25.01.2008 22:36
~wątpiący
Co czuje Alutka51? To może być ciekawe. Czekam z niecierpliwością. Mam nadzieję, że to nie będzie głód. Buhahahahaaaaaaa


  25.01.2008 23:49
~Sorellina
Skąd w Tobie tyle pogardy dla ludzi,Wątpiący?

Dlaczego wciąż atakujesz Bogu ducha winną kobietę? Nie podobają Ci się Jej posty - Twoja sprawa. Masz też prawo swoje zdanie wyrazić. Czy jednak musisz Ją upokarzać,ubliżać Jej,naigrawać się  z " niedostatków" ortografii?
Na dodatek oczekujesz od Niej,że w pokorze zmilczy albo potulnie przepraszać będzie,że żyje i że daleko Jej do Twojej wielkości! Takiej samej reakcji oczekujesz od innych tu piszących.Biada Im,jeśli Twoją bronią bronić się zechcą!
Mówisz,że Twoje "Buhaha" to szczery śmiech od serca.Chciałabym w to uwierzyć,ale to niestety niemożliwe!
Twoje "Buhaha" to jest SZYDERSTWO,WYKPIWANIE,WYŚMIEWANIE! Nie śmiech!
A jeśli utrzymujesz,że to śmiech,to koniec końców,z kogo się śmiejesz? Sam sobie na to pytanie odpowiedz.

Czytając Twoje posty nieraz zastanawiałam się, czemu niektóre sformułowania,określenia,sposób argumentacji,styl, wydają mi się dziwnie znajome...tak,jak bym gdzieś już je widziała... Chyba już wiem gdzie...

Nikt nie jest doskonały,drogi Wątpiący (czy raczej Tropiący Błędy - nie swoje )... Ty też je popełniasz... Przeszkadzają Ci one ukryć  tożsamość....nawet przy zmianie nicków.

Na koniec powtórzę Tobie i sobie to,co moi studenci mi dziś napisali: "Prawdziwą sztuką nie jest wyszukiwanie błędów,lecz odnajdywanie zalet"


  26.01.2008 00:40
~alutka51
Sorellino ten styl pisania każdy pozna,ja dawno wiem kto to jest WĄTPIĄCY i szczerze
powiem mam to gdzieś i to co pisze..A błędy czasami mi sie zdarzają to co mam się pochlastać
czy co zrobić, żeby wątpiącego "parasite" zadowolić ! Dla mnie ważne jest ,że dzieci dostaną
obiad ,właśnie kliknęłam w brzuszek Pajacyka i już jest 58 obiadów.Miłej soboty Wszystkim
Misoginianom życzę .Ajlawju Was.Pozdrawiam :-)))
Hrabino kochana ,mam nadzieję że zdjęcie przebiśniegów wkleisz wątku cztery pory roku.
Dziękuję Hrabino za wszystko i Wam Misoginianie :-))


  26.01.2008 00:43
~wątpiący
Nie naigrawam się z ortografii, nie nabijam się z niedostatków. Chcę uświadomić kobicie, że wiem co wyprawia na innych forach. Zostawiam Was we własnym bagnie. Razem z Alutką51. Nie jesteście warci nawet jednej litery naciśniętej na klawiaturze. Jesteście omamieni i ogłupieni. Dzisiaj nadarzyła się okazja do wejścia na Wasze forum. Bieda, czcza gadka o niczym i trwanie na siłę. Zrobiło mi się Was szkoda. Marna grupka miernych istot, które na siłę chcą zbudować zameczek na piasku. 
Sorellino znasz mnie skądś? Kurczę ja Ciebie nie za bardzo. Chociaż w Twoich postach nie widzę tego chamstwa co w innych. Dlatego nie będę z Tobą polemizować na żaden temat. Jesteś na tyle bystra, że sama powinnaś czuć, że coś nie gra. Niestety chęć dominowania nawet Ciebie przerasta. Walczysz o coś co nie jest warte funta kłaków. Oszczędźcie sobie inwektyw, zwymyślań, wieszania psów. Wiesz dlaczego jest mi Cię żal? Dlatego, że w głębi duszy jest Ci wstyd za swoich pobratymców, mówisz jedno a czujesz coś innego. Wyprzesz się ale to się czuje. 
Teraz chwila prawdy. Alutka51 łazi po forach i wiesza psy na wszystkich, po to tylko by zrobić zadymę. Wiecie Wy, wiem ja. Oczywiście zaprzeczycie tylko co to da? Załatwi Was tak samo jak innych. Nie ma nawet na tyle godności żeby się wycofać. Was ma za plecami. A że idea zdycha? Co z tego? Alleluja i do przodu.
Hrabina, której się całuje rączki. Zgorzkniała, pełna złych emocji kobieta plująca chamskim, prostackim zachowaniem bo Jej przyklaskujecie. Nic sobą nie reprezentuje. Nic! O adoratorach, dr Ozdach i innych Misoginianach szkoda gadać. Piszecie bzdety wszyscy, na czele z Wściekłym zakładem czy jak Mu tam. 
Płaczecie, że ktoś Wam chce wątek zniszczyć. Sami go mordujecie dzień po dniu, post po poście. Pewnie i dobrze bo sama autorka <Panie świeć nad Jej duszą> za głowę by się złapała i powiedziała kończcie, gdyby to wszystko przeanalizowała. 
Oszczędźcie komentarzy i jazgotu, który jest Wam właściwy i wywala na światło dzienne Wasze prawdziwe intencje i charaktery. Dla mnie jesteście żałośni i godni litości co potwierdziły wpisy w odpowiedzi na moje. Nawet coś tak niewinnego jak zwykły śmiech budzi w Was bestie. Wyobrażam sobie co się będzie działo po tym wpisie. Rozszaleje się piekło, coś co Was wszystkich podnieca najbardziej. 
Możecie miotać wszystkie przekleństwa świata, możecie syczeć jak węże ale czarno na białym widać jaki jest Wasz stosunek do innego człowieka. Tylko, że mnie to wisi.
A teraz sforo: do ataku! To lubicie najbardziej prawda? Buhahahahahahaaaaaa

Aska - 2011-06-06 22:57:53

26.01.2008 01:19
~memento
Czesław Miłosz

KTÓRY SKRZYWDZIŁEŚ

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
Możesz go zabić - narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.


  26.01.2008 02:38
~amator_freud
szkoda klawiatury. tu wolac lekarza specjaliste, a nie gadac, gadac, gadac. nic to nie da. /jak czytałam o ,,pochlastaniu sie,, , to wiem, ze to jest psychiczna sprawa./


  26.01.2008 08:26
~wyganiacz wont-piących
WONT - piący, czy jak ci tam, biedny chory ssaczku.


  26.01.2008 09:34
~Krzyś ex fabula
Pięć elementarnych emocji, które nami kierują :  lęk - złość - odraza - smutek - szczęście.

Tak wyczerpująco napisałeś drogi Wątpiący o tych ludziach, mniemam , że też o mnie przy okazji, że 
charakterystykę mam gotową.
" Myślę, więc jestem " ?  czy raczej Wątpiący myśli... a ja idę na zatracenie ?
Możemy mieć, i z pewnością mamy, różne zdania w wielu kwestiach. Ja z Wątpiącym,  ja z Wściekłym,
Wściekły z Wątpiącym itd., tyle, że umiejętność porozumiewania się z ludźmi i ze sobą samym oraz zdolność czerpania ze źródeł uniwersalnej wiedzy są fundamentem i podstawą realizacji naszych celów.
Kluczem do osiągnięcia mistrzostwa w porozumiewaniu się jest zrozumienie samego siebie i zdolność do szybkiego zrozumienia innych.
Myślę, że przeoczyłeś jeden szczegół - Ty krzywdzisz... Każdy człowiek jest inny przecież,
ja Twoje posty odbieram " po swojemu " , lata praktyki, trudny zawód... - nie próbuj mnie zatem szuflatkować, zdziwiłbyś się,
myślę, wiedząc jak wielu, różnych, różnorodnych mam przyjaciół.   Jaką pracę wykonuję, jak trudno mnie " upokorzyć ".
Treści zawarte w Twoich postach nie dotykają mnie, ale powodują, że sprawiać mogą głęboki bezcelowy, bezsensowny smutek i ból innym.
Cel zatem, nawet gdyby był szczlachetny, nie uświęca środków.
Wściekły nie jest moim guru - jest cudownym, wrażliwym Człowiekiem. Podobnie jak Hrabina nie jest moją cesarzową, lecz osobą, którą darzę wielkim szacunkiem. Podobnie mógłbym napisać o pozostałych.
A to, że wiele mnie z tymi ludźmi łączy ?   Cóż...  Taki jestem, taki mam smak, taki charakter...
Bliżej mi do Nich.
Jadu nie będzie, nie mam ku niemu żadnego powodu, poza tym... jest oznaką słabości lub strachu.
Życzę Ci spokoju.

Ja, prosty człowiek...  słowami Jacka Kaczmarskiego

Prosty człowiek

Ja prosty człowiek - wierzę w słowo.
Powiedzą - wstań i idź - to idę.
Zarabiam ręką, a nie głową
Nie grzeszę pychą ani wstydem.
Dla ludzi mam otwarte drzwi,
Niewiele zabrać można mi,
Ale jak ktoś mi da po pysku -
Oddam z nawiązką - ja nie Chrystus!
Ja prosty człowiek - mądrym ufam,
Sprytnym nie wchodzę raczej w drogę,
Mówię niewiele, chętniej słucham,
Pojmuję to, co pojąć mogę.
Dla głodnych talerz mam i stół,
Z tego com zebrał - oddam pół.
Ale jak sięgnie ktoś po wszystko -
Łapy przetrącę - ja nie Chrystus!
Ja prosty człowiek - krwi oszczędzam,
O byle co jej nie przeleję,
Milsze mi życie niż śmierć nędzna
Za obietnice i nadzieje.
Bliźniemu też użyczę krwi
Byle starczyło jeszcze mi.
Lecz niechby ktoś mi kroplę wyssał -
Z gardła wyszarpię - ja nie Chrystus!
Ja prosty człowiek - cóż mi skarga?
Kadzą mi albo palcem grożą.
Każdy swój krzyż przez życie targa
A jeszcze kamień mu dołożą.
Dźwignę, to dobrze, nie - to nie:
Drżyjcie gdy krew zaleje mnie!

Jacek Kaczmarski 
2.2.1993 


  26.01.2008 09:42
~f.m.
Z mieszanymi uczuciami czytalem posty z kilku otatnich dni.Przyznaje ze nie bardzo wiem jak wyrazic moj smutek,zal kiedy czytam posty na dodatek w tej czarno-bialej szacie graficznej.Przez ostatnie 6 miesiecy watek ten byl dla mnie czyms co warto bylo pielegnowac,byl srodkiem do poznawania sie ludzi,zawierania znajomosci,dzielenia sie mysla,pomyslem i co najwazniejsze-pamiatka po Soni.Moglbym tak pisac bez konca przytaczajac zalety tego watku.Jednak musze sknstatowac ze uleglismy psychozie szukania na sile zla,miast skoncentrowac sie na tym co nas polaczylo czyli szukaniu dobra.Wystarczyl jeden,dwa w sumie nic nieznaczace wpisy nieznajomym nickiem podpisane ,by nam w glowach pomieszalo sie na dobre.Tyle czasu,tyle energi na wyszukiwanie coraz to bardziej dobitnych slow,epitetow ozdobnikow literackich by odpisac nieznajomemu forumowiczowi.Wystarczylo sobie wziasc do serca i wbic do glowy slowa Malgosi,ignorowac osoby ktore nie sa nam zyczliwe.I nie musza byc zyczliwe,nikt z nas na sile nie moze od nikogo wymagac zyczliwosci ,szacunku,jesli sam tego wobec siebie nie stosuje na codzien.Pogubilismy sie,takie jest moje skromne zdanie.Proponuje wrocic do korzeni,da capo.Nie raz przekonalismy sie ze tkwi w nas jakas niezbadana sila,chec bycia razem,watek ten powinien temu sluzyc.Dosc prosze niefortunych polemik,uporczywego przekonywania ze we wszystkim mamy racje,ze mamy patent na dobro i prawde.Kilka osob w spsob niezbyt wymyslny aczkolwiek skuteczny objawila nam nasze ulomnosci i czy nam sie to podoba czy nie ,nie ustrzeglismy sie bledow.Kazdemu moze zdarzyc sie upasc,czasem nisko,zle jesli nie chce sie podniesc z tego upadku.Uzyje popularnego slowa wkrecic,przyznajmy sie ze dalismy sie wkrecic w sprawy ktore powinne byc nam obce i dalekie.Wybaczmy sobie i innym ze nie zawsze potrafilismy uszanowac glos innych.Wykrzesmy z siebie to dobro ktore tkwi w nas,prowokujmy tez innych w ktorych drzemie owe dobro bo byc  byc moze sami o tym nie wiedza.


  26.01.2008 10:05
~Maja
Jestem tu tylko gościem - wpadam czasem, czytam...Nie piszę, bo mój czas jest ograniczony i akurat nie ten wątek jest moją "ojczyzną". Ale cenię go wysoko i lubię (to nie zawsze oznacza to samo). 
Powiedz mi, jeśli tak bardzo Ci to, co tu jest, nie odpowiada - czemu to czytasz. Po co wpisujesz te wszystkie obelgi. To są dorośli ludzie - nie wychowasz ich, nie zmienisz sposobu myslenia, odczuwania, upodobań... Możesz tylko ich zaakceptować lub odejść. Po co ten atak? Bo to, co napisałeś nie jest dyskusją.
A oni mają prawo wyrażać swoje poglądy w sposób w jaki uznają za stosowny - JEŚLI NIE OBRAŻAJĄ INNYCH. A Ty nie masz prawa im tego zabraniać.  Oczywiście, Ty też możesz się wypowiedzieć - tylko powiedz mi, jaki był cel tej wypowiedzi? Sprawienie im przykrości? Po to piszesz? Nie zasłużyli na to. Fakt, że Ty nie chcesz ich czytać, nie oznacza, że to powszechna opinia - z tego co wiem - jesteś osamotniony. Zawsze jednak mozesz założyć własny wątek - może będzie lepszy - zobaczymy.


  26.01.2008 10:09
~kinga
A mnie dopiero zamieszal f.m.Slowa jego to zdrada,przeszedl na strone osob ktore jawnie osmieszaja nas kazdym postem.Na nic zdaly sie slowa WU,Hrabiny,nawet on ulegl zrecznej prowokacji.Z zalem oswiadczam ze wypisuje sie z Misogino.


  26.01.2008 10:22
~bastek
Dzisiaj napisze pare slow do Watpiacego.Zapraszalem Cie na wino,ale skoro wodke stawiasz ponad wino twoja sprawa.Ale wino bylo tylko pretekstem by sie spotkac i pogadac jak Polak z Polakiem.Zaproszenia nie przyjales a szkoda.W pysk nie dalbym Ci, bo prawde mowiac nie zaslugujesz na takie poswiecenie z mojej strony.Wybiorcze cytaty rzekomej bylej Misoginianki to kolejny dowod jak zrecznie mozna manipulowac zarowno trescia wpisow jak ludzmi.Obawiam sie tylko ze nie trafila na podatny grunt wspomniana byla" M".Nikt nikim tutaj nie manipulowal i nie zmuszal do niczego.Skoro jestesmy tutaj to wylacznie dlatego ze chcemy tego.Nie obiecywalismy sobie rowniez ze zbudujemy Raj na ziemi.Chcielismy i chcemy byc normalnymi,dobrymi ludzmi,miec przyjaciol i wspierac sie nawzajem.Czy to duzo,niemozliwe? tylko dlatego ze ktos notorycznie probuje nam wmowic ze jestesmy nawiedzonymi dziwakami.


  26.01.2008 10:39
~KLARA
Wczoraj sceny z zycia politycznego w Italii,plakalismy ze smiechu!Najpierw bijatyka w parlamencie,potem strzelajace szampany,maja chlopaki temperament!F.M.,dziekuje za madry komentarz!Jak zawsze.


  26.01.2008 10:41
~adorator66
Do postu Krzysia,jak zawsze zmuszajacego do refleksji dodalbym jeszcze jeden element skladajacy sie na nasze emocje:temperament.I jeszcze taka mysl mi do glowy przyszla:czy warto sie spierac o drobiazgi,wytykac sobie nawzajem nasze ulomnosci?Byc moze uleglem owym emocjom o ktorych pisze Krzys,w moim ostatnim poscie,tym bardziej ze nie jest to jezyk ktorym posluguje sie na codzien.Przyznaje nie wytrzymalem,te natretne osmieszajace posty byly dla mnie nie do wytrzymania,a znacanie sie a to nad Alutka,a to nad Hrabina czy Sorellina przekroczylo granice mojej tolerancji.Trudno,taki juz jestem.Tyle miesiecy piszemy w tym watku,ja sie nie szwedam po innych,nie wtracam sie w nie moje sprawy,czy to takie trudne do zrozumienia?Sam kiedys bylem autorem glupawych postow i pozniej zrozumialem jak slowa moga ranic,ile krzywdy wyrzadzic....

  26.01.2008 10:58
~gaja
Nie slowa, nie grozba upadku rzadu Prodiego lecz gest jednego z parlamentarzystow wloskich sprawil ze panowie byli gotowi oczy sobie wydrapac.Znak rogacza to najwieksza bodaj obelga,uzyty na forum publicznym staje sie karabinem maszynowym mogacym ugodzic czlowieka w najczulsze jego strony.Cytowano tutaj wybiorczo slowa Misoginian,gdyby tylko takie slowa tutaj padaly pewnie nie bylabym sympatykiem Misoginian.Ze tak nie jest swiadcza o tym tysiace postow.Nie uwazam bysmy musieli posypywac sobie glowy popiolem.To nie my szukalismy powodow do zaczepek slownych,do drwin na temat innych forumowiczow.Kazdy jak uwazal bronil siebie i przyjaciol,jak mu rozum i serce podpowiadalo.Nie raz wykazalismy sie stocka cierpliwoscia na roznego rodzaju prowokacje,uwazam ze sa granice przyzwoitosci ktorych nie nalezy przekraczac.Nawet przyslowiowego swietego niektore wpisy mogly by wyproeadzic z rownowagi.I jeszcze jedno,ja mam ta satysfakcje ze znam kilka osob z tego forum osobiscie i dla mnie sa zyciowym skarbem.Zas pozostali tylko mnie utwierdzaja w przekonaniu ze chcialabym ich poznac osobiscie.


  26.01.2008 11:23
~watpiacy bis
Watpiacy i inni normalni ludzie nie osmieszaja was piszac swoje posty ale wytykaja wam wasza smiesznosc,dziwactwo.Jak mozna sie zachwycac belkotliwymi tekstami niektorych tutaj piszacych.Otworzcie oczy,nadstawcie ucha gdzie trzeba a zrozumiecie zescie zalosni ludziki,wspoczucia potrzebujacy.


  26.01.2008 11:31
~Sorellina
De gustibus non discutandum est! 

Jednak... głuchy nie usłyszy muzyki,a ślepy nie zobaczy obrazu...


  26.01.2008 11:42
~Maja
Szkoda jednak, że tak autorytatywnie wypowiadają się na temat muzyki i malarstwa... Mówią, że im się nie podoba i dziwią się innym.
Nie sposób ich przekonać, można tylko robić swoje. Nie pozwólcie się stłamsić - jesteście tu potrzebni.   
Bardzo serdecznie Was Wszystkich pozdrawiam.
Alutko - to Ty tu miodem - on - dziegciem. Trzymaj się.


  26.01.2008 11:45
~milczek
Czytam posty,czytam.I raz jeszcze czytam i zastanawiam sie czy inni czytaja i jak czytaja?Wielka szkoda ze niezauwazony zostal wpis H.K. ktory za sprawa Kopisty znalazl sie w tym watku.Nikt nie podjal sie proby odczytania co autor nam chcial przekazac.Dreczy mnie mysl ze jak pisze dzis F.M. zatracilismy instynkt samozachowawczy,bo w istocie tak jest.Nie tak mialo byc,odpisujac na zlosliwe posty zapomnielismy o mottcie tego watku,o dobru i przyjazni jaka ma nas laczyc.Jak juz nie mozemy przezwyciezyc emocji to starajmy sie przynajmniej panowac nad nimi.Na nic sie zdadza nasze wysilki w obronie godnosci naszej i innych jezeli bedziemy sie poslugiwac jezykiem pelnym pychy i arogancji.Wracajac do postu autorstwa H.K,pisze nam wydawloby sie rzeczy oczywiste,byc moze,ale nie dla wszystkich.Kluczem do naszego szczescia jest wybaczenie i zgadzam sie z ta teza.Czas bysmy zrewidowali nasze opinie na temat ludzi ktorzy mowia innym jezykiem,a jesli nie stac nas na to ,sprobujmy nie komentowac ich,tak bedzie dla wszystkich lepiej.Milczenie tez ma swoje zalety.


  26.01.2008 11:51
~Krzyś ex fabula
W imieniu swoim, i tylko swoim,, dziękuję Ci Wątpiący bis za okazane mi współczucie.
Myślę, że jak każdy człowiek, i ja jakąś cząstkę współczucia potrzebuję.  Dziękuję, to bardzo ludzkie.
Mam też mnóstwo innych dziwactw... czytam Stachurę a nie np. Giertycha Starszego,
słucham the Doors a nie np. disco polo, oglądam filmy Herzoga a nie np. telenowele...
Czy Kaczmarski jest gorszy od Dody albo Ich Troje ?
Czy ja jestem gorszy od Ciebie ?
Mniej rozsądny, gorzej wykształcoony ?  Dziwaczniej myślący ?
Mam tych dziwactw tysiące... i to moje największe - lubię Ludzi.
Choć,  nie wszystkich niestety..   Nie chcę być też lubianym przez wszystkich, bo wtedy musiałbym dostosować się 
- a to do tych w barze piwnym VI kategorii,  a to do tych chodzących na " nocną robotę ", a to do tych - tak mądrych, że aż nieludzkich.
Zatem, pozwól, pozostanę tutaj, przy tych " dziwactwach ",  jakoś nie ciągnie mnie w inne, mniej dziwaczne miejsca.
Pozdrawiam serdecznie.  Współczucie odwzajemniam.
Choć, wiesz ?  Ja nie oceniam innych, bo nie znając ludzi narażam siię iż to ledwie sklepowa ich wycena być mogłaby.
A ludzie to nie towar.

Raz jeszcze pozdrawiam Wszystkich.


  26.01.2008 12:00
~sirio
To nieslychane,jakis jegomosc prawi nam banaly,prowokuje,obraza innych to znow sam sie czuje obrazony,by na koniec napisac do Dottore takim slowami:"przegioles przywodco"..Licze na to ze uwazny czytelnik,nie wazne czy sympatyk Misogino czy nie odczyta w miare obiektywnie kto kogo robi w durnia.Typowa internetowa prowokacja w ktora niestety dalismy sie wciagnac,tak mozemy sobie nawzajem odpisywasc do konca swiata i jeszcze jeden dzien.Padly glosy by nie ulegac zaczepkom,dlaczego nie probujemy kontynuowac to co tak cudownie rozpoczela Sonia.Nie dogodzimy wszystkim,nie jestesmy nadludzmi,zawsze jakis glos malkontenta sie tutaj pojawi.Jezeli glos ma charakter konstruktywnej polemiki,jezeli ma pokrycie w faktach bardzo prosze,dyskutujmy,spierajmy sie,ale nie ulrgajmy prowokacjom,nie dajmy powodu do osmieszania nas.I na koniec ,posty pod adresem Autki ocieraja sie o sadyzm,dlatego w tym przypadku nie mozna przechodzic obojetnie i autorom takich sadystycznych wpisow stanowczo nalezy mowic :nie!


  26.01.2008 12:40
~lucjan
Na szczescie dawno minely czasy,kiedy musielismy publicznie jednym glosem mowic,kiedy za nas decydowano co jest dobre a co zle.Nikt kto trafil na ten watek nie jest zmuszany do zabierania glosu,do przypodobywania sie jeden drugiemu.Ale tez nikt nie powinien burzyc pewnego ladu jaki tutaj panuje,uszanowac innych forumowiczow,nie narzucac sie i pouczac.Blizej mi do Krzysia,Hrabiny,Wscieklego,Mirki niz do watpilwej grupki nic nieznaczcych i mowiacych mi nickow.Braklo odwagi czy czy zwyklej przyzwoitosci by podpisac sie wlasnym nickiem?Nie mam daru wyslawiania sie,pewnie zaraz zostane wykpiony za ten post,ale pisze to co czuje,a czuje sie tutaj dobrze,i byloby jeszcze lepiej gdyby niektorzy zrozumieli ze sa ludzie ktorzy inaczej postrzegaja swiat i to wszystko co na tym swiecie ich otacza.Ze watek ten ma tysiace stron,a ja zaledwie mala czesc ich przeczytalem zatem oddam sie lekturze i sprobuje cos nie cos zrozumiec i "wyniesc" dla siebie.


  26.01.2008 12:44
~czytajaca Was chetnie
Czytam Was od niecalych czterech miesiecy, nieregularnie, kiedy czas pozwala, gdy tesknie za Polska, kiedy potrzeba relaksu i zapomnienia narasta, gdy pichce w kuchni polskie potrawy i wspominam kuchnie moich babek (zapachy, smaki, dzwieki krzataniny)... jestescie dla mnie mala namiastka swiata, ktory utracilam bezpowrotnie, swiata do ktorego juz nigdy nie wroce, swiata ktory nie istnieje...
Dlatego z wielka przykroscia odbieram ataki przeroznej masci trolli na Was. Nie chce wnikac tu w przyczyny i cele tychze osob, gdyz znaczenia to nie ma. Tylko oni/ one wiedza dokladnie do czego tak naprawde daza. Przykre jest jednak to, iz schemat pewnego destrukcyjnego postepowania przewija sie przez wszystkie fora, i to bez wyjatku, a wszedzie tam, gdzie uczestnicy dyskusji znizaja sie (nie zamierzam w tym miejscu nikogo z Was urazic) do jakiekolwiek mulistej poleminiki z trollami, predzej czy pozniej dochodzi do zaognienia sytuacji, meczacej wymiany zdan, degradacji... co niesie ze soba negatywne skutki nie dla trolla, lecz dla samych uczwestnikow watku. 
Niedawno, nietety, serce me zranione jeszcze placze, przezylam podobny skomasowany atak osob stosujacych podobne chwyty socjotechniczne na innym watku... skonczylo sie to tragicznie. Udzielanie odpowiedzi trollom, dykutowanie z nimi, polemizowanie, a nawet apelowanie do uczuc wyzszych i zwyklej ludzkiej przyzwoitosci nic nie przyniosly, gdyz podstawa egzystencji trolla jest programowe sprawianie bolu i przykrosci. Z biegiem czasu uczestnicy naszego forum zaczeli sie nawet nawzajem podejrzewac o prokurowanie (sic!) niektorych w poszczegilne ososby uderzajach wpisow, gdyz trolle, ze skrawkow informacji zawartych w poszczegolnych postach, doskonale potrafily formulowac wpisy niczym sztylety nasaczone jadem... saczas powoli trucizne i zabijajac.
Nie jest moim zamiarem pouczanie ani zwaracanie uwagi nikomu z Waszego szanownego grona. Pisze tu i teraz jako osoba zraniona, ktora niestety sama przekonala sie, jak piekna bajka, oaza wytchnienia, spa dla duszy, jak latwo moze zostac zniszczone... jak latwo mozna ludzi swiatlych i otwartych, ale jednoczesnie bardzo uczuciowych, jak latwo mozna pchnac na skraj paranoii. 
Jesli istnieje jakakolwiek wyjscie z sytuacji, a moze poprostu ograniczenie szkod przyszlych, to jest to pelna ignorancja. W tym przypadku brak reakcji nie jest znieczulica spoleczna i przyzwoleniem na prostactwo czy akceptacja glupoty... ignorancja jest jedynym srdokiem, ktory nie zaognia, nie podsyca apetytu trolla.

Z powazaniem, czytajaca Was chetnie


  26.01.2008 12:55
~tak zapytam
Czy Ty sama też nie jesteś trollem? Nick to sugeruje.


  26.01.2008 12:58
~mag
Hrabino,dziwnie w tym roku zachowuje sie przyroda.Niby w kalendarzu zima a dzis powracajac z Karaibow zastanawialam sie jak przezyje zmiane klimatu i fusorario.Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu po wyladowaniu na Fiumicino mialam wrazenie ze spowrotem jestem tam skad wylecialam.Buchnelo na mnie cieple niemal gorace letnie powietrze,lekko wilgotne,ale tak milo drazniacenozdrza..I to slonce na niebie,niebie lazurowym,och jak dobrze byc znow w domu,wpasc do tej samej kawiarenki,z ktorej w lipcowy dzien dzielilam sie z Wami wrazeniami z odwiedzin Soni w szpitalu.Minelo tyle czasu,a ja ciagle wracam myslami do tych pamietnych,jakze bolesnych ale i oszalamiajacych nas wszystkich dni.To wtedy sie wszystko zaczelo...i trwa po dzien dzisiejszy.Nie komentuje watku,gdyz nawet gdym chciala nie podolam przeczytac wszystkiego,za malo czasu.Jutro wieczorem na nowo przyjdzie mi sie pozegnac z bliskimi i Wami.Moze zdarze odwiedzic Przyjaciela?Ale pewnie posty najmilszych mojemu sercu przeczytam z uwaga,ciesze sie ze wsrod nich jest ..Krzys.Usciski i serdecznosci od


  26.01.2008 13:02
~czytajaca Was chetnie
Czytam Was od niecalych czterech miesiecy, nieregularnie, kiedy czas pozwala, gdy tesknie za Polska, kiedy potrzeba relaksu i zapomnienia narasta, gdy pichce w kuchni polskie potrawy i wspominam kuchnie moich babek (zapachy, smaki, dzwieki krzataniny)... jestescie dla mnie mala namiastka swiata, ktory utracilam bezpowrotnie, swiata do ktorego juz nigdy nie wroce, swiata ktory nie istnieje...
Dlatego z wielka przykroscia odbieram ataki przeroznej masci trolli na Was. Nie chce wnikac tu w przyczyny i cele tychze osob, gdyz znaczenia to nie ma. Tylko oni/ one wiedza dokladnie do czego tak naprawde daza. Przykre jest jednak to, iz schemat pewnego destrukcyjnego postepowania przewija sie przez wszystkie fora, i to bez wyjatku, a wszedzie tam, gdzie uczestnicy dyskusji znizaja sie (nie zamierzam w tym miejscu nikogo z Was urazic) do jakiekolwiek mulistej poleminiki z trollami, predzej czy pozniej dochodzi do zaognienia sytuacji, meczacej wymiany zdan, degradacji... co niesie ze soba negatywne skutki nie dla trolla, lecz dla samych uczwestnikow watku. 
Niedawno, nietety, serce me zranione jeszcze placze, przezylam podobny skomasowany atak osob stosujacych podobne chwyty socjotechniczne na innym watku... skonczylo sie to tragicznie. Udzielanie odpowiedzi trollom, dykutowanie z nimi, polemizowanie, a nawet apelowanie do uczuc wyzszych i zwyklej ludzkiej przyzwoitosci nic nie przyniosly, gdyz podstawa egzystencji trolla jest programowe sprawianie bolu i przykrosci. Z biegiem czasu uczestnicy naszego forum zaczeli sie nawet nawzajem podejrzewac o prokurowanie (sic!) niektorych w poszczegilne ososby uderzajach wpisow, gdyz trolle, ze skrawkow informacji zawartych w poszczegolnych postach, doskonale potrafily formulowac wpisy niczym sztylety nasaczone jadem... saczas powoli trucizne i zabijajac.
Nie jest moim zamiarem pouczanie ani zwaracanie uwagi nikomu z Waszego szanownego grona. Pisze tu i teraz jako osoba zraniona, ktora niestety sama przekonala sie, jak piekna bajka, oaza wytchnienia, spa dla duszy, jak latwo moze zostac zniszczone... jak latwo mozna ludzi swiatlych i otwartych, ale jednoczesnie bardzo uczuciowych, jak latwo mozna pchnac na skraj paranoii. 
Jesli istnieje jakakolwiek wyjscie z sytuacji, a moze poprostu ograniczenie szkod przyszlych, to jest to pelna ignorancja. W tym przypadku brak reakcji nie jest znieczulica spoleczna i przyzwoleniem na prostactwo czy akceptacja glupoty... ignorancja jest jedynym srdokiem, ktory nie zaognia, nie podsyca apetytu trolla.

Z powazaniem, czytajaca Was chetnie


  26.01.2008 13:33
~KLARA
Gaju,dzieki Tobie lepiej rozumiem emocje wloskich parlamentarzystow!Sama w takiej sytuacji uzylabym dostepnej broni,czyli pazurow,moj nord lover z angielska flegma wydusilby najwyzej-łeee jej....Post Mag,lazurowe niebo i letnie temperatury..chyba czas na nowa internetowa wyprawe,nie musza byc to Karaiby,sloneczna Italia bedzie w sam raz!


  26.01.2008 14:17
~Konfidencjusz
Czytajaca nas chentie witam i serdecznie zapraszam by czesciej dzielila sie z nami swoja opnia nie tylko o tym watku ale szerzej rozumiane slowo :przyjazn i dobro.Ciesza takie posty,uskrzydlaja,przynajmniej mnie.Dziwie sie natomiast Kingo ze tak opacznie pojelas slowa F.M.O jakiej zdradzie piszesz,chyba dalej trapi Cie choroba.Zatsanow sie zanim komus zarzucisz cokolwiek.To ze pisze i prosi abysmy nie postepowali tak jak oczekuja od nas tego zmyslni prowokatorzy,ze prosi by sobie nawzajem wybaczyc? i to ma byc z Jego strony zdrada?.mnie bardziej smuci ze nikt na Twoja tym razem prowokacje nie napisal jednego slowa dobrego procz Klary ,ktora zauwazyla i pochwalila post F.M.Raz jeszcze udowodnila ze nie jest osoba tuzinkowa,a Jej sposob postrzegania swiata i ludzi jest nieszablonowy.


  26.01.2008 14:35
~Konfidencjusz
Zrobilem specjalnie blad ortograficzny,czekam na reakcje i nic,czyzby juz nikogo nie razily takie"byki" ortograficzne.Oczywiscie pisze chetnie na tych stron kiedy tylko mam okazje.Pozdrawiam i bez sarkazmu pisze :jestescie odjazdowi.


  26.01.2008 14:40
~Mirka
Smutny dzień dzisiejszy, bardzo smutny. 
Wczoraj Alutka w czasie naszej pogawędki powiedziała, że w donicach, na balkonie pojawiły się zielone listki pierwszych roślinek wiosennych. Później czytam post Hrabiny o przebiśniegach i pomyślałam, "pójdę jutro na działkę, może są pierwsze oznaki wiosny i u mnie" Rano dzień ciepły się zapowiada, na termometrze plus osiem stopni. Plan dnia gotowy - śniadanie, sprzątanie, zakupy i działka. Dziecinki powstawały, zadowolone, że ostatni dzień ferii miło się zapowiada. Bez sprzeczek szybciutko sprzątają swój pokój, psa wyprowadzają i.... 
Czar pryska, deszcz zaczyna padać. Myślę, popada chwilkę i zanim z zakupami wrócę, będzie po deszczu. Jakże się pomyliłam. Deszcz co raz większy pada, dzień szary strasznie się zrobił. Widok za oknem mgła deszczowa przykryła, tylko kontur lasu widoczny, taki smutny, bez koloru.   
Otwieram komputer, jeszcze smutniejszy widok. Gdzieś po głowie chodzą słowa piosenki z dawnych lat ..." Kap, kap, płyną łzy. 
W łez kałużach ja i ty. 
Wypłakane oczy i przekwitłe bzy. 
Płacze z nami deszcz, 
I fontanna szlocha tez, 
Trochę zadziwiona skąd ma tyle łez"...


  26.01.2008 14:47
~wątpiacy tertius
Jesteście cudowni - tak trzymajcie !


  26.01.2008 16:15
~jerzy z.
Caly ten jazgot dziwnie przesatal mnie dziwic.To taka specjalnosc na forach,jak sie pojawi jakas grupa ludzi o pdobnych pogladach,zaintresowaniach,lubiaca sie nawzajem to trzeba to wszystko do gory przewrocic.Nie ruszaja mnie prowokatorzy z jednym wyjatkiem,kiedy nagminnie napastuja ludzi i to z imienia,konkretnie chodzi mi o Alutke.
Nie bede uzywal mocnych slow ale prosze po dobroci zejdz chlopie(babo?) dziewczyny.Idz sie przejsc na spacer,najlepiej do lasu i walnij sie kilka razy z czolka w przysadziste drzewo.Inni Misoginianie potrafia sie obronic i robia to jezeli zachodzi taka potrzeba.Przepraszam Alutko ze tak prosto z mostu ale mnie jasny szl.g trafia kiedy czytam tego sadyste,tak podkresle sadyste,zeby mial co cytowac w kolejnym wejsciu.


  26.01.2008 16:36
~adamek
Dziwnie sie czuje kiedy czytam posty niektorych forumowiczow.Jeden nawet ze smiala teza wystapil:ze bestie z tego forum zaatakuja go ,bedzie pieklo a tutaj nic z tego.Pojdzie sobie predzej czy pozniej a my i tak zostaniemy tutaj.Prozne sa jego proby wbicia klina miedzy nas.Ciesze sie ze zdecydowana wiekszosc nie ulegla psychozie i nie dala sie wciagnac w gierki watpilwego autora.


  26.01.2008 16:45
~wściekły układ
Lubię te białe soboty. Rzadkie - raz na pół roku - a wspominam je potem tygodni wiele - praktycznie do razu następnego.  Żelazna szkapa mknie po bezdrożach, po wiejskich bocznicach, gdzie cywilizacja nie wkroczyła tak zdecydowanie. Samochodów tedy niewiele, drogi, choć wąskie, pokonuje się żwawo, a i na podziwianie piękna krajobrazu jest miejsce. Teraz szary on wprawdzie, jeszcze śniegu stęskniony, łanami pól jesienią zaoranych, śpiących w wiosny oczekiwaniu. Nie ma tam tedy krokusów, przebiśniegów, ni innych pięknych budzenia się do życia zwiastunów. Pobocza jesienią pełne grzybiarzy aut - a i zbieraczy samych, dziś do wnijścia nie zachęcają, jeno gałęzie gdzieniegdzie połamane drogę tarasują. Mijasz oto rowerzystę, osobnika co nieco - mimo pory wczesnej - podchmielonego, a i wóz drabiniasty , piękny folklor ziem naszych. To wszystko przed oczami miga, bo gnać trzeba. Niektórzy- zbadania chętni - już od siódmej czekają. 
A Naród wiejski jakże od pacjentów - mieszczuchów innym jest. Wszyscy w skupieniu, w ciszy siedzą. Nie ma kłótni, awantur, przepychanek, przekrzykiwania kto był pierwszy, a kto tu nie stał. Kto był na tę lub ową godzinę zapisany, a kto czekać ma , aż pora jego nadejdzie. Już z chwilą przekroczenia progu takich wiejskich Poradni Zdrowia czuje się życzliwość tych ludzi. Czuje szacunek, czuje sympatię, czuje zaufanie. Nie ma całej tej otoczki roszczeniowości, pretensji, tonu , z którego wynika, że oto na poradę oczekujący tu rządzi, a lekarz-głupek, ma jego życzenia spełnić. A i sposób problemów z jakimi przychodzą prezentacji, jakże jest inny. To ludzie twardzi, nawykli do bólu, cierpienia, borykania się w poczuciu godności z tym co im dolega. Nigdy nie rozwodzą się nad drobiazgami. Nie martwią się oto, że 2 tygodnie temu swędziała ich pięta, albo, że rankiem na powłoczkę jaśka spojrzawszy jeden wypadnięty włos na niej znaleźli - zgryzoty powód. Myśli swe formuują zwięźle, jasno, konkretnie powód wizyty określając. Nie kręcą przy tym nosem, zaufaniem na wyrost darząc. Nikt z nich nigdy nie komentuje , nie krytykuje, nie kręci nosem, nie powątpiewa. Wielka jest tedy odpowiedzialność, by zaufania i oczekiwań nie zawieść. Dziś przyszło ich czterdzieścioro - chętnych więcej było, ale każdy ma swoją wydolność organizmu - nie jest się w stanie fachowo doradzić powyżej okresśonej liczby konsultacji - zwłaszcza, gdy w ciągu 30 godz. trzecia to praca z niewielką na wytchnienie przerwą.
Kiedy wracam myślami do chwil sprzed raptem  2 godzin, już tęsknię za kolejnym z Nimi spotkaniem. Już tęsknię za uśmiechami, których tak mało na ustach miejskich pacjentów. Smutek jeno na myśl ogarnia, że pod jednym względem obie się te grupy nie różnią. Tym czymś jest .... bieda. Większość dysponuje kwotą 500 - 600 zł, z której znaczną część leczenie pochłania. A życie coraz jest kosztowniejsze. Dziś oto jedna z kobiet wspomina czasy, gdy jako "przodująca komunistyczna traktorzystka", zasiadała za kierownicą ciągnika i przyczepą przywoziła węgiel, którego na całą zimę starczyło. Posiadane dziś środki finansowe - pozwalają na jednorazowy zakup ćwierci tego, co niegdyś. Czeka Ją więc kursów wiele tej zimy, która przecie i tak wyjątkowa jest łagodnością swoją. Te utrapienia , to też składowa ich skarg, prowadzą jednak rzadko do depresji, której i tak nie odreagowują na innych. A ileż śmiechów, ileż powitań z korytarza, przez drzwi zamknięte dobiegało. Widać zżycie, widać oto jedną wielką rodzinę. I to sił nowych dodaje, wiary dodaje w moc, jaka naprawdę tkwi w Narodzie naszym. Siłę tym większą, im prostszym, im biedniejszym, im .... prymitywniejszym się wielu wydaje. Może to tradycji owoc ? Może z siłami natury zespolenia efekt ?
Zostawiłem Ich z chorobami, problemami, których i ja rozwiązać nie potrafię. Zostawiłem ich w cierpieniu. I w wielkiej radości wspólnego trwania zostawiłem. A sam radość obcowania z nimi uniosłem, ku kniei naszej pędząc.
I rad żem, iże tylu Was tu Misoginian prawdziwych , dzisiaj zawitało.
Kiedy czytam serdeczne posty wasze, ku wierszowi przez Krzysia wklejonemu powracam. I ku smutnym wspominkom kolejnej naszej Rodaczki z obczyzny też. Bije z niego tak wielka za krajem ojczystym tęsknota. Bije tak wielka miłość do minionych dni. To wszystko z myślami moimi się zbiega, ze wspomnieniem porannych chwil. Ze wspomnieniem pięknych krajobrazów naszych. I patrzę ku kniei , ku tętniącym serduszkom poglądam. Tygrysek w wieńcu laurowym na szyi założonym na Maleństwo czeka. Zapewne niedługo hasać poczną. Sowa sobie tylko zrozumiałym językiem pohukuje. Ale kiedy oczy przymknąć sylaby rozróżnić można ALU - TKA, ALU - TKA. A ptak to mądry wiedzy z wierszy płynącej spragniony.
Klapouchego nie widzę. Mam nadzieję, że ku przebiśniegom Hrabinii teraz nie pomyka, w tęsknocie, za widokiem odradzającego się życia, za odradzającego się życia smakiem.


  26.01.2008 17:00
~ktoś stamtąd
Przesłanie do nadwrażliwych   - znalezione na  Podwórku.
 
Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi   
za waszą czułość w nieczułości świata   
za niepewność wśród jego pewności   
Bądźcie pozdrowieni   
za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych   
Bądźcie pozdrowieni   
za to, że odczuwacie niepokój świata   
jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie   
Bądźcie pozdrowieni   
za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata   
za wasz lęk przed bezsensem istnienia   
Za delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie   
Bądźcie pozdrowieni   
za waszą niezaradność praktyczną w zwykłym   
i praktyczność w nieznanym   
za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego   
Bądźcie pozdrowieni   
za waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich   
za wasze zachłanne przyjaźnie i lęk, że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami   
Bądźcie pozdrowieni   
za waszą twórczość i ekstazę   
za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno   
Bądźcie pozdrowieni   
za wasze wielkie uzdolnienia nigdy nie wykorzystane   
za to, że niepoznanie się na waszej wielkości   
nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po was   
Bądźcie pozdrowieni   
za to, że jesteście leczeni   
zamiast leczyć innych   

Bądźcie pozdrowieni   
za to, że wasza niebiańska siła jest spychana i deptana   
przez siłę brutalną i zwierzęcą   
za to, co w was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego   
za samotność i niezwykłość waszych dróg   
bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi 

Kazimierz Dąbrowski 


  26.01.2008 17:13
~ja wiem
No i wydalo sie ,zawsze mialem wrazenie ze czytam rozwazania wiejskiego doktora.Zapatrzony ci on jest w siebie i szczesliwy ze wreszcie pacyjenci siedza po cichu i moga dostapic zaszczytu obcowania z doktorem.Przyszli tam by sobie popatrzec na niego,twardzi ludzie .Nie przyszli po porade,zbadac sie ,przyszli popatrzec na "miastowego".I jedna Frosja traktorzystka zwierzyla sie ze kiedys to wegiel byl za darmo,a teraz tylko czesciowo jest za darmo.I przynajmniej doktor jedno napisal co warte jest zauwazenia,nic nie zdzialal i nie pomogl bo jak,ale za rok znow pojedzie.Pytam sie tylko po co?.


  26.01.2008 17:14
~hrabina bałkańska
Przebiśniegi już uwiecznione mimo niezbyt dobrego światła ale dopiero po niedzieli będę mogła je Wam pokazać - siła wyższa, czyli kabelek który został w gabinecie córki. W każdym razie widok to rozczulający - okolone zielonymi listkami bieluchne maleńkie pączuszki ledwo co wychyliły główki spod śnieżnej pierzynki na spotkanie słońcu... 
Miłego popołudnia Kochani! Biegne teraz do naszego wiernego Przyjaciela. Później znów tu wpadnę...


  26.01.2008 17:31
~bastek
Mordo ty moja,"ja wiem" ze ty wiesz ze ja wiem kim ty jestes.Nie z nami te numery...Hrabinciu,do nozek padam,Alutka jestem z Toba,slyszysz?,jjjjjjjjjjjjjjjjestem..


  26.01.2008 17:41
~wsiok lubiący
O, a jednak nie wszystkie "wsioki" lubią WU. "Ja wiem" , to wsiok , a nie lubi !


  26.01.2008 17:46
~nimfa
Braw3o WU. Dziś natrafiłam na utwór Jana Kochanowskiego "Satyr , albo Dziki Mąż ". Pochodzi z 1563 r. Kochanowski napisał ją w związku z sesją sejmu w Warszawie. To pierwsza humanistyczna satyra polska. Satyr wybiega z  LASU  - i wzywa Polaków, by wrócili do dawnych praw i obyczajów , bo inaczej Polska zginie.
Przeczytajcie - to piękny utwór. I O LESIE ! WU jesteś wielki ! Opowiadaj nam dalej o leśnych stworkach !


  26.01.2008 19:03
~alutka51
Sowa
Na południe od Rogowa
Mieszka w leśnej dziupli sowa,
Która całą noc, do rana,
Tkwi nad książką, zaczytana.
Nie podoba się to sroce:
"Pani czyta całe noce,
Zamiast się pokrzepić drzemką,
Pani czyta wciąż po ciemku.
Czyta się, gdy światło świeci,
To zły przykład jest dla dzieci!"…..

U nas są  takie sowy Brzechwy. Przez cały dzień zajęci pracą, a wieczorami czytają wątek Soni. Nie ma czasu na pisanie, ale chociaż  poczytać tych co czas mieli i napisali. WU zawsze na posterunku, pisze między dyżurami o kniei w której dzień każdy opisuje, co w kraju, co na dyżurze się działo. Pisze Hrabina nocami i Helcia zajęta sprzątaniem w dzień czasu nie ma.A Mirka to też nocna Sowa,wiecznie po nocach pisze... A ja pisać nie umiem, nie mam co pisać.  Z okien nie wiele widać, więc wiersze wam powklejam. Może komuś przypomną się jakieś miłe czasy. Może uśmiech wywołam. Robiłam, robię i robić będę to, co umiem i lubię. Będę wklejać wiersze, nie będę udawać, ze jestem kimś innym niż jestem.......Bastek Ciebie słyszę na końcu kniei ......


  26.01.2008 19:27
~wściekły układ
Oto w TVN "Fakty" pokazano dzieciaczki bez jelit urodzone. Nie znają smaku tortu, cukierków, chleba. Nie znają tysięcy smaków innych. Życie ich na przetaczaniu kroplówek upływa. W ciągłym na infekcje narażeniu. W oczekiwaniu, na wdrożenie zabiegów przeszczepów jelitowych. Najmniejsze - o pięknych, ogromnych oczętach - uśmiecha się do kamery. Starsze - cieszy się, że kroplówka apetyt w takim stopniu zaspakaja, iż rano gdy się obudzi , ze wstrętem wręcz na naturalne pokarmy patrzy. Świat pełen jest cierpienia i bólu. Pełen poszukiwania własnej godności, nierzadko za zdrowiem pogoni. Małe dziecko oszukuje się oto, że jedzenie prawdziwe nie jest na tyle smaczne, by skosztowania warte było. Inne- choć bólem zdjęte, choć z wkłutym na stałe cewnikiem do przetoczeń, zdolne jest do uśmiechu. Codziennosć nieustannie pokory nas uczy. Szkoda jeno , że nie wszystkich.
Czytałem po wielokroć wiersz z "Podwórka " przeklejony, autora, co Jego nazwisko niewiele mi mówi. Wiersz kwintesencją wątku naszego będący. Czytając go , jakbym manifest ręką Soni skreślony widział. Więcej powiedzieć się nie da. Tedy pozdrowieni bądźcie Misoginianie prawdziwi. Pozdrowieni bądxcie Ci, których wrażliwość naturalną, nadwrażliwością nawiedzonych niektórzy nazywać się ośmielają.
Miejmy ten utwór w pamięci naszej, w sercach , na ustach naszych.


  26.01.2008 19:45
~ja wiem
I znow mi popsules humor i apetyt.No nie, ciagle na jedna nute,to wszystko o czym piszesz kto chcial w tivi ogladnal.Tutaj oczekujemy kolejnych wiesci z kniei,chcemy wiedziec kto i co ukryl pod zaczarowanym kamieniem.A o Tasmanie nic,teraz albo dzikie dziki albo Klapoluch.Cekulady zabraklo?.A poza tym to Cie lubie,odpocznij od nas na jakis czas,my zadbamy o ten watek.Bo kazdy,kto choc na chwile tutaj wpadl juz sie od niego nie jest w stanie oderwac.


  26.01.2008 19:46
~helcia namber łan
Jenyyyyyyyy Panie Wściekły jak ja by chciała rzeby pan donas na wieś pszyjechał. To pod Ostrudo, blizko jest. Takich dochtoruw to ze świeco szukać a wiejscy to sie na ludziach znają i wiedzo kto dobry i kto nie, oni prości ale co wsercu to w gębie i jak kogo polubio to do końca życia dobro pamientają.Unas jest jedna taka lafirynda dochtórka, miastowa paniusia. Ta to ino w komputr patszy i na dźwi kiedy pacjent se pujdzie won a pan dla karzdego najmiejszego robaczka ma dobre słowo. Unas i pięknie, jeziora i las, rybek stary nałowi dla pani dochtorowej, grzybuw u nas żatszensienie. Jak ja kiedy poszła do ty naszej dochrórki bomi w kszyzu szczykło i sie wyprostować nie mogła to ta zgaga powiedziała ze Helcia symuluje. Ja niechciała rzadnego elcztery tylko rzeby dała co na bul. Dziś synek poszed pokocórowć to moge zwami troche posiedzieć bo sobota, w tygodniu to ja żmenczona wracam i wieczorem niedaje rady co napisać. Pani hrabina niech do nasz pszyjedzie ale latem, u nas kwiatków i w ogrodzie i na polach, a grzybuw w lasach tyle ze nieraz nieda rady do domu wszystko pszynieść. Pszebiśniegi tesz są ale zima nijaka tera to kwiatkuw niema. Morze pan Birski z panio Moniko pszyjado na jezioro albo irlandczyki? Urlop by se wzięła jakbyście pszyjechali, pod lipą by my siedli przy winku jakim i szczupaku w garalecie, waleni to unas niema ale rybka świerza żawsze sie znajdzie. Stary w zime jak jezioro zamarźnie tesz idzie na pszerembel i żawsze coś wyciongnie. Ale sie rozgadała, ale o ty lipie to prawda najświentsza. Pani Alutka pszyjedź do Helci co? Szalrotki pojemy i cherbaty z malinami my by się napiły. Helcia tako szalrotke robi, paluszki lizać. Ajlawju wasz wszystkich. Helcia


  26.01.2008 19:59
~ja wiem
Pani Heleno,niby jak zawsze ale inaczej,bardziej pokojowo i co wazne obylo sie bez spszontania.Ja chetnie przyjade do pani ,ale nie sam tylko z elita inteligencji polskiej.Jak pani zaprosi to Biwak urzadzimy i conieco przywieziemy.


  26.01.2008 20:11
~alutka51
~Helcia namber łan..mów do mnie Alutka a nie żadna Pani ...Helciu...Zaproszenie przyjęte,
oczywiście, że przyjadę do Ciebie na szarlotkę..A skąd Helciu wiesz ,że ja szarlotkę uwielbiam ?.
Synka Twojego Helciu poznam ,tyle o nim piszesz ,musi być fajny chłopak..A i z mężem Twoim
na rybki się wybiorę i do lasu na grzyby.....Oj,Heciu,Helciu, już się nie mogę doczekać spotkania
z Tobą i Twoimi bliskimi..Miłego Wieczoru Helciu Ci życzę.Pozdrawiam :-)))

Edward Stachura

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi ,
Lecz nie zaraźliwy jest twój śmiech...
Bo ty grasz!

Ja - cały zbudowany jestem z ran.
Duszę na ramieniu ciągle mam,
Lecz gdy śmieję się, to ze mną też...
Cały świat!


  26.01.2008 20:13
~wściekły układ
No fantastycznie ! Wreszcie "ja wiem " wrócił. Nie mogłem się już doczekać, myślałem, że o nas zapomniał, o zdrowie się martwiem jego. Na szczęście nie może bez nas żyć - a zwłaszcza beze mnie. Te posty to prawdziwy rodzynek w "naszym cieście ".
Niniejszym więc ogłaszam protektorat nad jego postami - będę odtąd opiekunem, recenzentem i niedoścignionym jego mistrzem w dziele pisania !
Coraz lepiej - "ja wiem"  - coraz lepiej ci idzie !. Widać już pewne postępy, choć do doskonałości wciąż daleko !
Ale głowa do góry ! Nie trwoń czasu - pisz sporo na brudno, czytaj, poprawiaj i ŚLIJ !
Widać wprawdzie pewne zastanawiające elementy - np. imię traktorzystki, o której piszesz musi dziwić i nieco jednak niepokoić. W moim poście imienia żadnego - a już z pewnością przez ciebie użytego nie wymieniłem. Trwożę się, że czytając widzisz wyrazy, których tam nie ma. Zdarza się to choć rzadko, że ktoś komentując czyjś tekst widzi jakieś wyrazy, przez autora nie użyte - miejmy nadzieję, ze przypadłość to przejściowa, ale śledzić posty będe od tej pory ze szczególną uwagą. Nie martw się - chyba nie jest aż tak groźnie jak myślę.
Cieszy wszak postęp, jaki niewątpliwie cechuje twój warsztat pisarski. Podsumowując, ponieważ nie jest to "lądowanie na Księżycu" więc recenzja moja brzmi : twoje ostatnie posty to niewielki krok w dziejach ludzkości, i niewielki w twoim życiu. Ale masz szansę, której nie trać ! Dziś jeszcze ukaże się mój post. Albo i nie. Czekaj na niego cierpliwie z nosem wetkniętym  w ekran. I nie zapomnij napisać ! Oczywiście powiem ci, czy choć o milimetr zbliżyłeś się do obcej ci - tymczasem -i doskonałości. Gdyby recenzja ukazała się z opóźnieniem - nie gniewaj się. Wszak jest karnawał, więc wszystko musi mieć swój czas i miejsce. Gdy znajdę dla ciebie chwilkę czasu,podzielę się swoją oceną. Jeśli post jednak będzie zbyt marny martwić cię nie będę - nie napiszę nic !


  26.01.2008 20:21
~sMYKałka
Już ty "ja wiem" się TYM wątkiem lepiej  nie opiekuj. Niszczysz je z premedytacją bo nie możesz znieść, że ktoś ma więcej oleju w głowie od ciebie pani VIP buchacha. Wiem ktoś ty. Mało ci u MYK-ów miejsca? Odpadło ci moderowanie i nie wiesz co z czasem robic i gdzie nos wsadzac. Zostaw tych ludzi w spokoju i wracaj do swoich klisz. Umiesz tylko zamęt robić. Tacy jak ty i twoja koleżanka nie powinni mieć dostępu do komputera dożywotnio. Same robicie zadymy na FSK i gdzie popadnie i potem szukacie winnych. Same rozwalacie MYK-i. Kto tam teraz pisze? Na palcach obu rąk można policzyć tych aktywnych. Ludzi chcesz zmieniać to czemu sama się nie zmieniłaś żeby przykład dawać? Misoginianie ja Was proszę - nie zmieniajcie się! Pozostańcie tacy jacy jesteście. Jesteście potrzebni wielu ludziom. Wiem, że są tacy którym to przeszkadza, którzy Was nie cierpią  i będą Was niszczyć na wszelkie sposoby bo tak już mają, ale nie poddawajcie się. 
"Ja wiem" jeżeli to prawda, że mnie lubisz i szanujesz jak sama twierdzisz, to proszę Cię tutaj publicznie - dajcie tym ludziom spokój. Przestańcie Ich poniżać i napastować, bo to co robicie jest wstydem dla MYK-ów. Nie wiem co sobie pomyślą ludzie z SK jeśli do nich dojdzie co wyrabiają ich fanki.


  26.01.2008 20:24
~uczeń Sokratesa
Cuda się dzieją jednak na Misogino! Najnowszy cud,to Cud Transformacji.
Wątpiący stał się Wiedzącym!
Przedtem: "ja wątpię", teraz :" ja wiem" powtarza... Nie wiadomo tylko,czy to o posiadanej mądrości świadczy...
Mistrz Sokrates mawiał o sobie :" Wiem,że nic nie wiem".A wiedział bardzo wiele.Tylko o Biwaku nie wiedział.


  26.01.2008 20:38
~ja wiem
To mam pisac czy nie?Miszcz mnie namawia do pisania,do pracy nad <warstatem>,z drugiej strony post na nie autorstwa wielonickowej wszedobylskiej.Pardon a co Myki maja wspolnego z tym watkiem?Dottore ,jestes potrzebny od zaraz jako lekarz ostatniego kontaktu.Nawet nie wiem i kim sa Myki, tak znienawidzone przez Was.


  26.01.2008 20:48
~helcia namber łan
Ja jusz napisała kogo pod lipą na podwórku by powitała  chlebem i solą. Niewpraszaj się na chama gdzie cie niechco bo to źle otobie muwi jak sie wpraszasz. Muj dom to nie forum że karzdy sie pcha z buciorami. Wiesz oczym muwie! Helcia nielubi takich typuw jak ty. Zaprosze a potem weźniesz Helke na jęzor i będziesz obmawiać  dzie sie da jaka ta Helka prosta i głupia. O nie, jak masz tak omnie gadać jak o Dochtorze, tak dobże niebędzie.Dochtora naszego żawsze powitam i ugoszcze. Helcia prosta ale swuj rozum ma, widzi kto tu komu i jak rzyczy. Alutko pszyjeżdzaj kiedy tylko chcesz do Helci, tylko musze wiedzieć dzień wcześniej cobym sią wtedy od mopa uwołniła. Możesz jechać do Ostrudy a tam muj  jusz będzie na ciebie czekał na PKP albo PKS ale my sie jeszcze umuwimy. Tera unasz brzydko ale na wiosne pięknie nad jeziorem. Czaple i żurawie latajom, perkozy, mewy tesz so. Jeździsz na roweże?
Ajlawju wasz jeszcze raz, jak synek niewróci wcześniej to jeszcze żajrzę do was bo na dyskoteke do remizy poszed.


  26.01.2008 21:04
~ja wiem - popraw się
Dottore chyba właśnie tańczy. I dobrze, bo by cię obsztorcował za MISZCZA ! Miałeś pisać na brudno przed wysłaniem . Słuchaj mistrzów - naprawdę !
Jeśli to celowy zbieg, to albo pisze się dużymi literaki, albo w cudzysłowie ! DNO " Ja wiem " - dno ! DWÓJA !


  26.01.2008 21:20
~sMYKałka
Naucz się czytać "ja wiem -Mario". Oni NIE NIEnawidzą MYK-ów, bo to uczucie jest Im obce. Z MYK-ami skończyli jak ich przegoniłyście do archiwum. Nie Oni za tobą a ty łazisz za Nimi i prześladujesz. Nie wiesz kim jesteś vipuńciu?????? buchacha. Wyśmiewasz, kpisz, krytykujesz każde słowo. Forum cierpliwe i ludzie cierpliwi.  Bronić się mają prawo przed twoimi atakami i twojej kamaryli. Trzeba być ślepym i głupim by nie widzieć, że nikt inny Ich nie atakuje tylko ty &Co. Czy Oni będąc na MYK-ach  zachowywali się tak jak ty tutaj????? Jeszcze raz apeluję do twojego sumienia o ile je masz - zostaw ludzi z tego pięknego wątka w spokoju!


  26.01.2008 22:14
~Dla Helenki
Pojechał dziadek na polowanie,
Zostawił Helcię jak malowanie.
Trębacze trąbili, muzyka grała,
Gdy dziadek odjeżdżał, to Helcia spała.

Otóż wszystkie dzieci kochały niezmiernie dziadka, a dziadek znów najbardziej kochał Helenkę.
Oj, śpiewała tez Rozalia o tym dziadku Helci, śpiewała! Na przykład taką piosenkę:

U Helenki gęsty sad,
Nie przeleci żaden ptak.
Tylko dziadek nieborak
Do Helenki na obiad
Nie miała mu co dać
Dała mu dwa sery.
Półmisek gęsiny
Jedzże dziadku, niebożę,
Bo Helenka nie może.

Wołał  dziad i łap zaraz Helenkę za szyję. 
I zaraz Rozalia śpiewała inną znów piosenkę:

Rąbajcie mnie, siekajcie mnie,
A za dziadka nie dajcie mnie!
Bo u dziadka siwa broda.
A Helenka jak jagoda.
Poradzę ja siwej brodzie,
Namoczę ją w zimnej wodzie
Zasadzę ją do ogródka.
Juści bródka —jak jagódka...


  26.01.2008 23:13
~ręce opadają
Cytat ze sMykałki: ""Ja wiem" jeżeli to prawda, że mnie lubisz i szanujesz jak sama twierdzisz, to proszę Cię tutaj publicznie - dajcie tym ludziom spokój." Zagadka: zgadnijcie kto to napisał? Ta, która wszystkim innym każe się podpisywać własnymi nickami. Alutko51 - jakaś Ty cudna!


  26.01.2008 23:29
~Psychiatra
Diagnoza ,dla ręce opadają,ja wiem !
Urojeniowy syndrom błędnej identyfikacji, DMS (ang. Delusional Misidentification Syndrome) -
grupa zaburzeń urojeniowych towarzyszących różnym chorobom psychicznym i neurologicznym.
Głównym objawem jest przekonanie, że osoby, przedmioty lub miejsca z otoczenia chorego straciły
lub zmieniły swą tożsamość.....


  26.01.2008 23:30
~Wściekła Ortografia
> Sowa
> Na południe od Rogowa
> Mieszka w leśnej dziupli sowa,
> Która całą noc, do rana,
> Tkwi nad książką, zaczytana.
> Nie podoba się to sroce:
> "Pani czyta całe noce,
> Zamiast się pokrzepić drzemką,
> Pani czyta wciąż po ciemku.
> Czyta się, gdy światło świeci,
> To zły przykład jest dla dzieci!" ..

> U nas są takie sowy Brzechwy. Przez cały dzień zajęci
> pracą, a wieczorami czytają wątek Soni. Nie ma czasu na
> pisanie, ale chociaż poczytać tych co czas mieli i
> napisali. WU zawsze na posterunku, pisze między dyżurami o
> kniei w której dzień każdy opisuje, co w kraju, co na
> dyżurze się działo. Pisze Hrabina nocami i Helcia zajęta
> sprzątaniem w dzień czasu nie ma.A Mirka to też nocna
> Sowa,wiecznie po nocach pisze... A ja pisać nie umiem, nie
> mam co pisać. Z okien nie wiele widać, więc wiersze wam
> powklejam. Może komuś przypomną się jakieś miłe czasy.
> Może uśmiech wywołam. Robiłam, robię i robić będę to, co
> umiem i lubię. Będę wklejać wiersze, nie będę udawać, ze
> jestem kimś innym niż jestem.......Bastek Ciebie słyszę na
> końcu kniei ......

Alutko wypada podać autora tych słów. Ciągle udajesz kogoś innego i przepisujesz co ktoś Ci napisze. To smutne. 
Tchórz - zapamiętaj Alutko - warto.


  26.01.2008 23:46
~alutka51
Będę robić, to co robię. Tobie nic do tego!


  26.01.2008 23:53
~dr Ozda
Alutka podpisała się swoim nickiem, w tekscie wspomniała nazwisko autora. W czym problem Wściekła Ortografio? Jeśli ktoś tu ma problem to tylko Ty Wściekła Ortografio,  Alutka na pewno nie! Twój wielki problem to Alutka i ten wątek który z uporem osła nawiedzasz.


  26.01.2008 23:55
~wściekły układ
Namiot gwarem wieczornym po powrocie naszym - przez wzgląd na Was wcześniejszym - napełniony. Puchatek z Prosiaczkiem pląsa , kalorii porcyję w "mjodzie" spożytą spala. Oni też swój karnawał mają. Kłapouchy przed chwilką nadciągnął, o przebiśniegach sofijskich opowieść snuje. Ślepka przyrody świeżej widokiem nasyciwszy, ku namiotowi kroki swe skierował. Sowa nieruchomo pod plandeką przysiadła.
Przyroda siłę swą obnaża, wicher srogi dmie, a nad knieją burza z piorunami- w styczniu niezwyczajna przeszła. Deszcz serduszka przemywszy, ustąpił w końcu, tedy żywszym lśnią blaskiem.
Maleństwo wieniec laurowy na haku powiesiwszy, zasnęło w Tygryska wtulone. Ów zaś z oczkami otwartymi leży  w stepowego motyla opowieść wsłuchany.
Dziś dzień był szczęśliwy. Dołączyła do nas kolejna Rodaczka nasza, z dala od Oyczyzny mieszkająca. Każdy post treści Jej podobny, smutek i zastanowienie budzi. Oto ten, kto daleko mieszka, innymi zwyczajami przenika, pojąć nie może, że człowiek człowiekowi wilkiem stać się może. Że ktoś, kto może innym życzliwość okazać, woli upokorzyć, ból próbować zadać, w imię niepojętych całkowicie zasad. Świat jest piękny i dobry. A stopień piękna tego, dobra ilość zależy od każdego ziemi mieszkańca. Większość z nas dzień z pożytkiem spędziła. Większość z nas w lustro przed snem patrząc, bez obaw może powiedzieć : dniam dzisiejszego nie stracił. A nawet jeśli coś przeszkodziło mi, coś zaniedbałem, to jutro też wstanie dzień kolejny. Może pogodny... Może deszczowy i wietrzny..... Może śnieg pola przykryje... łebki przebiśniegów puchem otuli..... Kiedy otworzymy oczy, poleżymy przez chwilę w cieplutkich łóżeczkach, możemy plany snuć..... Możemy spróbować uczynić ten dzień milszym , lepszym. Dając coś innym , sami możemy własne szczęście pomnożyć. I spać się kolejny łożyć z radością nie mniejszą, niż ten, kto dziś na loterii wygrał los szczęśliwy.
Przed namiot strach- gdy wicher taki hula -wychodzić. A i napis naporu żywiołu niezdolny wytrzymać. Tedy dziki  u progu dziś go ułożyły.
LES ENVIEUX MOURRONT, MAIS NON JAMAIS L'ENVIE......

Aska - 2011-06-06 23:10:22

27.01.2008 00:21
~lucjan
Pisz nam Alutko jak Ci serce dyktuje,zlosliwosciami innych nie przejmuj sie.Wiesz ze masz w nas przyjaciol sporo,zasnij wiec spokojnie.Juto tez bedziemy czekac ns Twoj post.Dobranoc Alutko,dobranoc Misoginianie.


  27.01.2008 01:58
~hrabina bałkańska
A o.... Wołodii zapomnieliśmy! Gdyby żył wczoraj skończyłby 70 lat.... Eeeeeech Wołodia, kakije my...duraki!!

Żyjemy sobie byle żyć
(My wsie żywion kak-budto...)

Żyjemy sobie byle żyć,
i w nocy nie śni nam się nic -
nie wabi nas wędrowny szlak
ni stukot kół, ni morski wiatr,
ktoś inny się w głębiny pcha,
lecz co tam ujrzy oprócz dna?
Po co ten hazard? My od lat
wolimy swój spokojny świat.
ref.: A zewsząd ogniem zioną w nas huraganowym
przypadki, niespodzianki, okazje, ślepe trafy -
niektórzy pod nie nadstawili głowy,
zgarnęli wszystko albo szlag ich trafił,
nas też do walki wzywał los, lecz coś tam nam wypadło,
no a poza tym jak na złość pękło nam sznurowadło...
Pośród codziennych świństw i kłamstw
straciliśmy już ludzką twarz,
umiemy tylko łgać jak z nut
i w porę zawiązywać but...
Kłaniamy się swołoczom w pas,
żebrzemy o okruchy łask,
a gdy przed nami staje wróg,
pierwsi padamy mu do nóg.
ref.: A zewsząd ogniem... itd.
Niekiedy budzi się w nas myśl
i każe nam się wzbijać wzwyż,
nie polecimy, no bo jak,
zwłaszcza że skrzydeł jakby brak,
do chmur przydałoby się wzbić.
więc zaczynamy wódkę pić:
po wódce nas pociesza fakt,
że przecież brojler to też ptak.
ref.: A zewsząd ogniem... itd.
Gdy trzeba zwalczyć jakieś zło,
pytamy najpierw, które to,
i zadajemy taki cios,
by go nam za złe nie wziął ktoś,
lecz gdy już wiemy jak i co,
z pasją rzucamy się na zło,
i trzęsąc się o własny los
bijemy je łagodnie dość...
ref.: A zewsząd ogniem... itd.
Lubimy umywanie rąk -
popatrzcie, jakie czyste są,
więc jakże można od nich chcieć,
by nagie się zwinęły w pięść?
Mamy swój urządzony kąt,
pomału porastamy rdzą,
i wola nas cieplutki piec,
żeby z honorem na nim lec...
ref.: A zewsząd ogniem... itd.
                       
                   Włodzimierz Wysocki



  27.01.2008 02:03
~Wściekła Ortografia
> Będę robić, to co robię. Tobie nic do tego!

Alutko przecież wiem, że nic innego nie potrafisz. Całość postu zaznaczonego na czerwono to cytat a nie myśli i słowa Alutki. Na marginesie dodam, że osioł to mądre zwierzę i jego upór nie wynika z głupoty.


  27.01.2008 06:07
~alutka51
Witam Wszystkich w niedzielny poranek :-)) Tak, na początek dnia Paweł i Gaweł...
Miłego dnia Misoginianie...Pozdrawiam :-))

Paweł i Gaweł  - Fredro hrabia Aleksander - największy komediopisarz polski, poeta.

Paweł i Gaweł w jednym stali domu,
Paweł na górze, a Gaweł na dole;
Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
Gaweł najdziksze wymyślał swawole.

Ciągle polował po swoim pokoju:
To pies, to zając - między stoły, stołki
Gonił, uciekał, wywracał koziołki,
Strzelał i trąbił, i krzyczał do znoju.

Znosił to Paweł, nareszcie nie może;
Schodzi do Gawła i prosi w pokorze:
- Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,
Bo mi na górze szyby z okien lecą. -

A na to Gaweł: - Wolnoć, Tomku, 
W swoim domku. -
Cóż byłe mówić? Paweł ani pisnął,
Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.

Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,
A tu z powały coś mu na nos kapie.
Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.
Stuk! puk - Zamknięto. Spogląda przez dziurę

I widzi... Cóż tam? cały pokój w wodzie,
A Paweł z wędką siedzi na komodzie.
- Co waćpan robisz? - Ryby sobie łowię.
- Ależ, mośpanie, mnie kapie po głowie!

A Paweł na to: - Wolnoć, Tomku, 
W swoim domku. -
Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
Jak ty komu, tak on tobie.......


  27.01.2008 07:16
~Osioł
Proszę Państwa , Proszę Państwa ! Alutka zbliża się do bramki Ściekłej Orto-GRAWII , strzał , piłka leci ..............
GOOOOOOOOOOOllllllllllllllllllllllllllll - 1:0  ! Alutka pada w ramiona Misoginian. Orto-GRAWIA stoi ze spuszczoną głową.
Ja kiedy spuszczam głowę............ jem trawę !


  27.01.2008 08:26
~sMykosz
Talentow Alutce nie brak.Myli sie ten ktory sadzi ze potrafi tylko wklejac wiersze.Prosze zatem nasza Dame Pajacykowa by w miejsce wspomnianych wierszy kazdego ranka podala nam przepisa na tani obiad uczniowski.Mala prosba koszt jednostkowy takiego <objadu> nie powinien przekraczac 3,75 groszy.


  27.01.2008 08:40
~kopista
Pozwolcie mili czytelnicy ze przenoszac i cytujac ten tekst w calosci zamieszczony na ZS spowoduje Wasza wieksza uwage zrowno na postac pani Ireny Sendlerowej o ktorej byla juz mowa w tym watku,jak rowniez nad slowami Bohaterki zastanowmy sie przez chwile, bo az sie prosi by niektorzy zlosliwcy wzieli sobie Jej slowa do serca,skoro sumienia juz nie maja..Brawo Misoginianie ze znalazlo sie u Was miejsce dla tak wielkiej postaci,Pollki .....
......<.Skąd pani Irena miała wolę i siły, żeby ratując innych narażać swoje życie? Z domu. Ojciec Ireny, lekarz, który zmarł, gdy miała zaledwie siedem lat, zdążył wpoić jej zasadę, że jedyny podział ludzi, jaki istnieje to jest na dobrych i złych. Narodowość, religia, wykształcenie nie mają znaczenia. A jeżeli ktoś potrzebuje pomocy to trzeba podać mu rękę. Mała Irenka zapisała te zasady w swoim sercu i już jako osoba dorosła według nich postępowała. Ażeby uratować świat, potrzeba trzech rzeczy: miłości, tolerancji i pokory, twierdzi Irena Sendler. Niestety, tego dzisiaj nie ma. Świat nie wyciągnął odpowiednich wniosków z drugiej wojny światowej i ofiara życia milionów ludzi poszła na marne, uważa pani Irena. Świata nie obchodziło to wtedy ani nie obchodzi dzisiaj.>>>


  27.01.2008 09:00
~lucjan
Z krotkiego cytatu jaki zostal zamieszczonyprzez Kopiste wynikaja dwie prawdy:o przyszlosci i osobowosci w zyciu doroslym decyduje wychowanie rodzicow,dom,najblizsze otoczenie.I druga prawda ze swiat sie dzieli na ludzi dobrych i zlych.Twierdze ze tych dobrych jest na swiecie wiecej,ci zli zawsze maja szanse zostac dobrymi,wystarczy czasem podac im reke,dobre slowo,pisal o tym f.m. a jakos nikt nie podjal tego tematu.Ide poszukac FZS, by poczytac wiecej o tej wspanialej Polce,pani Irenie.


  27.01.2008 09:23
~pomocnik osla
Proszem panstwa,co za cudowna akcja,Zurek podal pilke do Warkocza,ten bez namyslu kopnal pilke w strone Alutki,resztem panstwo widzieli....ten grymas na twarzy orto-grwii mowi fszystko za siebie.Stan meczu po 10 minutach gry:2.0 dla Alutki.Proszem panstwa zapowiada sie emocjonujace widowisko.Lawka rezerwowych w druzynie Alutki jest dluuuuuga,czego nie da sie powiedziec o druzynie Orto-grawii.....


  27.01.2008 09:59
~milczek
Widzielismy te piekne gole w wykonaniu Alutki.Ufam ze jeszcze nie jednego z wolleya strzeli w odpowiednia bramke.Alutka jest jedna a watpiacych jest wielu.Ja wiem ze nie wypada o pewnych rzeczach pisac w tym watku,zatem ogranicze sie do wyznania ze solidaryzuje sie ze wszystkimi ktorzy staneli w obronie Bogu winnej dziewczyny.Nie warto plakac,nie warto sie dreczyc,kiedy ma sie wokol siebie tyle przyjaznych osob.Ciesze sie rowniez ze ZS ma sie dobrze..powodzenia.


  27.01.2008 10:29
~KLARA
Hrabino,o Wołodii pamiętałam,wszak to mój idol z czasów studenckich,a teraz i mojej córki!
"Na liście lektur nie będzie Gombrowicza"-tak zaczynał się nasz wątek,więc może znowu o lekturach?Wczoraj moje Dziecię dzwoni z pytaniem:-czy to ty opowiadałas mi o "Żarcie" Kundery?Odpowiadam dyplomatycznie:-nie wiem,ale ta książka jest w naszym domu..Na to Dziecko:-Bo ktoś opowiadał mi,że nie mógł przez tę książkę przebrnąć,mimo wcześniejszej fascynacji "Nieznośną lekkością bytu" i ja mam podobnie!Tak,powiedziałam z ulgą,ten ktoś,to ja!Dziecko zabrało się do kolejnego zbioru opowiadań ukochanego Hrabala,a ja oczywiście studiuję przewodnik po Sardynii-fascynująca wyspa!


  27.01.2008 10:29
~ja wiem
Ja Wiem ze ubzduraliscie sobie ze sily nieczyste z forum ktore przygarnelo was swego czasu rzekomo przypuscily atak na biedna gromadke Misoginian spod wezwania J.E.Wscieklosci.Raz jeszcze powtarzam jestescie w bledzie.Oni sie maja dobrze bez Was i przestancie ich mieszac w moje posty.Ja sam majac protektorat J.E.bede sie tlumaczyl za swoje slowa,czy to takie trudne do zrozumienia?Zaczynam Was lubic,nie psujcie zatem tego co juz wspolnie osiagnelismy.Notowania tego watku na gieldzie foromowiczow rosna,przypisuje sobie rowniez malenki udzial w tym sukcesie.Pani Heleno,nie pani to inni Misoginianie zaprosza mnie do siebie,kwestia czasu....Ataki na Alutke stanowczo potepiam,to nie przystoi zadnemu z nas.


  27.01.2008 10:33
~wściekły układ
Wicher na srogości swej utracił nieco , jeno gałęzie w kniei połamane o sile żywiołu świadczą. Serduszka nietknięte. Tygrysek z Maleństwem - jako zwykle - na grzbiecie , obchód robi, a kiedy przekrzywienie bodaj drobne dostrzega , natychmiast ogonem pozycję właściwą przywraca.
Od czasu, do czasu pojawia się zapowiedź jutrzejszych Profesora Kołakowskiego rozmów z Przyjaciółmi, rozmów z utęsknieniem wyczekiwanych, mądrością najgłębszych. Rozmów dzieje cywilizacji przybliżających, uczących życia.
Wczoraj rocznicę urodzin W. Wysockiego przypomniano. Sceny z pogrzebu artysty, gdy tłum wielotysięczny przez siły porządkowe do rozejscia wezwany  "Faszyści"  skandował. Na ustach tych, co z rąk okupanta wiele bestialstwa zaznali, których rodziny pełne są wspomnień życie oddawszych, obelga to sroga. Smutne, że wspominki uzupełnił wywiad z dzisiejszymi piewcami Jego pamięci. Oto pokazują "grażdanina" co mówi, że dziś Wysocki też by się napił a władzy dzisiejszej kolejnym utworem dokopał. Krótko mówiąc- alkoholol był Jego natchnienia źródłem. Faktycznie sugestia tyle ciekawa, co mądra. Ujęcie kamery pokazuje nad mogiłą - pełną kwiatów i zniczów - zgromadzonych. Wśród nich są tacy, co płyn z plastikowych kubków popijają. Widz oczywiście bez trudu ma sie domyślić jaki to "płyn" Czego więc oczekiwać mamy po pokoleniu współczesnym, gdy media takie nam obrazy prezentują ?Żadnego fragmentu tworu, żadnego przetłumaczonego tekstu piosenki jakiejkolwiek.
Lucjan po raz kolejny postać Pani Ireny przypomniał. Oto fragment tyczący Bohaterki naszej na Onecie znaleziony : 
– I jeszcze zadanie domowe. Proszę przygotować scenariusz sztuki teatralnej – rzucił Norman Conard, nauczyciel amerykańskiego college’u w Uniontown.  Cztery uczennice szukając tematu do sztuki natrafiły na wzmiankę o Irenie Sendler. Profesor przeczytał scenariusz i zawołał dziewczyny do siebie. – Słuchajcie, dodałyście o jedno zero za dużo! Świetnie pamiętał "Listę Schindlera". Ten uratował aż 1100 Żydów. Niemożliwe, by nieznana Polka, ryzykując o wiele więcej, ocaliła dwa razy tyle. A jednak. Pomyłki nie było. Zafascynowani tym nieprawdopodobnym wyczynem, wspólnie napisali jednoaktową sztukę "Życie w słoiku". Wystawiono ją w kilku amerykańskich szkołach. Był rok 1999.
Tymczasem nad Wisłą niewielu znało bohaterskie wyczyny Pani Ireny. Nie chwaliła się nimi. Do dziś uważa, że nie zrobiła niczego nadzwyczajnego. Więcej, wyrzuca sobie, że nie uratowała więcej dzieci. – Jaka bohaterka? Proszę nie przesadzać… – oponuje. – Jestem bardzo stara i schorowana – mówi słabym głosem. Już kilkanaście lat temu pisała w swoich notatkach: Odchodzę. 
Mam 97 lat. Mieszka w warszawskim domu opieki ojców bonifratrów. Opowiada, że pomagała, bo tak nauczyła Ją rodzina. Jej Pradziadka po Powstaniu Styczniowym zesłano na Sybir. W gabinecie lekarskim Ojca zawsze pełno było biedaków, bez grosza przy duszy. Sam zmarł w 1917 roku, podczas ratowania ludzi zarażonych tyfusem. 
Co ciekawe, pisząc swą sztukę, amerykańskie nastolatki nie wiedziały, że pani Irena żyje. Gdy się o tym dowiedziały, napisały list. Potem drugi, trzeci. W końcu przyleciały. Wzruszające spotkanie ze skromną, starszą Panią zapamiętają do końca życia. To one przygotowały też stronę internetową poświęconą polskiej Bohaterce. Co ciekawe, tylko w języku angielskim. Cóż, cudze chwalicie, swego…
Jeden z Profesorów opowiadał na spotkaniu nowojorskim , z udziałem wyfiokowanych, upierścienionych dam o rzeczywistości getta. Nie można było się z niego wydostać ani pieszo, ani tramwajem- stwierdził. Wówczas jedna z pań powiedziała. Trzeba było wezwać taksówkę......



  27.01.2008 10:49
~ja wiem
Czuje niedosyt <MISZCZU>,liczylem na dluzszy wyklad,coz dobre i to.A tak na serio to cieszy mnie fakt ze z taka pieczolowitoscia odslaniacie coraz to nowe kulisy z bogatego zycia pani Sendler.Prawde mowiac wczesniej niewiele wiedzialem o bohaterskich wyczynach pani Ireny,zdaje sie ze nie ja jeden.Za takie teksty szostka z plusem sie Wam nalezy.Prwada jest ze cudze chwalimy a swego nie znamy.


  27.01.2008 10:58
~Wściekła Ortografia

> Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
> Jak ty komu, tak on tobie.......

Alutko i właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Naucz się wiersza i zapamiętaj morał - warto.


  27.01.2008 10:58
~adorator66
Jak juz bedziesz Klaro wypoczywac na Costa Smeralda nie zapomnij odwiedzic lokal "Bilionaire".Gwarantuje -pyszna zabawa Cie czeka a Cluadio Briatore wspolwlsciciela lokalu spotkac bedziesz mogla.To jden z tych oslawionych Latin lover,do dzis Naomi mile go wspomina,choc teraz czesciej w objeciach U.Chaveza.Pisze tak dzisiaj  drodzy Misoginiane by nieco przewietrzyc nasz Namiot.Alutka trzymaj sie,bierz przyklad pozytywnego myslenia z Klary.


  27.01.2008 11:20
~ja wiem
Ja tez chce na Coste Smeralde,lepsze to miejsce na Biwak niz gdzies pod Ostruda gdzie trudno dojechac bo PKS obwiescil ze zawiesza kursy w tamta strone.Pani Helciu moze sie pani pakowac,Misoginianie to dobre ludziska i pewnie zafunduja pani podroz i pobyt na Sardynii.


  27.01.2008 12:06
~ciekawski
> Proszę Państwa , Proszę Państwa ! Alutka zbliża się do
> bramki Ściekłej Orto-GRAWII , strzał , piłka leci
> ..............
> GOOOOOOOOOOOllllllllllllllllllllllllllll - 1:0 ! Alutka
> pada w ramiona Misoginian. Orto-GRAWIA stoi ze spuszczoną
> głową.
> Ja kiedy spuszczam głowę............ jem trawę !

No i Alutka "szczeliła se samobója" teraz chyba się będzie musiała "pochlastać" czy coś...hahahahahahahaha


  27.01.2008 12:10
~KLARA
Czarujacy Adoratorze66,najdrozsze i najbardziej luksusowe miejsce mi polecasz!Preferujemy czynny wypoczynek,więc chcemy cala Sardynie objechac i o Korsyke zahaczyc!Szmaragdowe morze,góry,architektura-wplywy fenickie,rzymskie,arabskie,wloskie,hiszpanski  e-to cos co nas podnieca,ale Costa Smeralda z wysepkami Maddalena mieszcza sie w naszym planie,wiec i owego Latin lovera poszukam!


  27.01.2008 13:05
~alutka51
Dedykuje te słowa :~Wściekła Ortografia...wątpiacy tertius...ciekawski....
Zmyj z siebie ten wredny,szyderczy śmiech @ .Masz owsiki a może świerzb....
że tak nerwowo walisz w klawiaturę...swędzi...........to się wykąp!!!

Małpa w kąpieli

Rada małpa, że się śmieli,
Kiedy mogła udać człeka,
Widząc panią raz w kąpieli,
Wlazła po stół - cicho czeka.
Pani wyszła, drzwi zamknęła;
Małpa figlarz - nuż do dzieła!
Wziąwszy pani czepek ranny,
Prześcieradło
i zwierciadło -
Szust do wanny!
Dalej kurki kręcić żwawo!
W lewo, w prawo,
Z dołu, z góry,
Aż się ukrop puścił z rury.
Ciepło - miło - niebo - raj!
Małpa myśli: "W to mi graj!"
Hejże! Kozły, nurki, zwroty,
Figle, psoty
Aż się wody pod nią mącą!
Ale ciepła coś za wiele...
Trochę nadto... Ba, gorąco!...
Fraszka! Małpa nie cielę,
Sobie poradzi:
Skąd ukrop ciecze,
Tam palec wsadzi.
- Aj, gwałtu! Piecze!
Nie ma co czekać,
Trzeba uciekać!
Małpa w nogi,
Ukrop za nią - tuż, tuż w tropy,
Aż pod progi.
To nie żarty - parzy stopy...
Dalej w okno!... Brzęk! - Uciekła!
Że tylko palce popiekła,
Nader szczęśliwa.
Tak to zwykle małpom bywa.


  27.01.2008 13:11
~osioł
Błąd "ciekawski" - błąd. Za samobója nie pada się w ramiona Przyjaciół ! Zresztą - powiem ci więcej - gdyby samobója strzeliła i tak by padła w nasze ramiona - tacy już jesteśmy ! I tym się od ciebie różnimy - nie karzemy dobra, nie karzemy biedy, nie karzemy błędów ani słabości Przyjaciół.
Ty się nie chlastaj. Tylko czytaj nas i wykrzesaj z siebie choć minimum dobra.

  25.01.2008 15:11
~obecny Misoginianin
W takim razie dziekujemy za to co dałas temu forum. Z ciekawością przeczytalibyśmy, jak według Ciebie należy nazywać, traktować takich osobników, jak tych co wpisali się powyżej. 
Szkoda , że nie ustosunkowałaś się własnie do ich wypowiedzi. A przecież każdy medal ma dwie strony. Widocznie jesteś zdania, że kiedy ktoś drugiego obraża, nie wolno na ten temat powiedzieć jakiegokolwiek słowa krytyki.
Życzymy powodzenia ! Może znajdziesz swoje miejsce na innych - oby życzliwszych forach !


  25.01.2008 15:15
~nie prowokuj
To czego sie nie podpisalas ,byla misoginianko,bo nia nie jestes.Prowokacja!


  25.01.2008 15:28
~Sorellina
Właśnie przed chwileczką wróciłam z ostatnich - zapewne w moim życiu - zajęć ze studentami uniwersyteckimi. Rozwiązują nasz Instytut - tak wygląda kondycja nauki polskiej. W dobie "europeizacji" rektorat doszedł do wniosku, że po co finansować kolegium języków obcych, skoro studenci mogą uczyć się w prywatnych szkołach - naturalnie na własny koszt.
Dziś był dzień zaliczeń. Kiedy już popodpisywałam wszystkie indeksy, młodzi ludzie podeszli do mnie z bukietem biało-czerwonych tulipanów oplecionych wielką czerwoną kokardą. Dołączyli do niej karteczkę pocztową. Na niej moje imię wydrukowano, nad kolejnym pękiem tulipanów. Interpretacja imienia pochodzenia hebrajskiego większość okładki zajmuje. Ale najpiękniejszy jest środek - pisany Ich ręką. Pozwolicie , że przytoczę Wam te słowa.
"Dla czlowieka, który słońce nosi w sercu, piękny i pogodny jest każdy dzień.
Z podziękowaniami za 3 lata nauki i wsparcia. Życzymy Pani uśmiechu i pogody ducha , którymi byliśmy obdarowywani. 
Prawdziwą sztuką nie jest wyszukiwanie błędów , lecz odnajdywanie zalet. Dziękujemy."

To najpiękniejszy prezent jaki kiedykowliek - mimo tylu lat pracy i tylu Dni Nauczyciela, mi wręczono, na nieoczekiwany koniec zawodowej kariery. Przechowywać go będę z pietyzmem.
Skoro młodzież taką mamy, z nadzieją możemy spojrzeć w przyszłość.
Może i "była Misoginianka" przeczyta i zrozumie Ich słowa.


  25.01.2008 15:42
~Mirka
Była Misoginianka???. Nigdy nią nie byłaś. Prawdziwa Misoginianka podpisałaby się własnym nikiem. Ty go nie masz i nie masz, czym się podpisać. Zła to jest prowokacja, nikt z nas nie uwierzy w twoje słowa. Zapamiętaj dobrze - prawdziwy przyjaciel nie porzuca przyjaciela, nie odwraca się nawet wtedy, kiedy z nim się nie zgadza. Przyjaciel wspiera, krytykuje, dyskutuje, "oczy otwiera", wskazuje kierunek, ale nie odchodzi, nie ucieka, nie porzuca.
Pozdrawiam przyjaciół Misoginian.


  25.01.2008 16:20
~dr Ozda
Do Misoginian! 
Myślcie co piszecie bo się nawet nie obejrzycie jak Wam ktoś "Regulamin Misoginianina" sporządzi. Pozdrawiam.


  25.01.2008 16:34
~Malgosia
W Moskwie juz weekend rozpoczety. Slonce dawno zaszlo, na szczescie mroz niezbyt wielki. Dzis znowu obserwowalam opisywane juz kiedys przeze mnie sceny. Dwojka musztrujacych, musztrowany, telefon, ewakuacja. Spokoj w metrze. Mieszczanie moga spokojnie wsiadac do wagonikow upychani przez tych co z tylu stojac tez "na wspolna podroz" pragna sie zalapac. A i tak jest luzniej. Latem, gdy odwiedzajacych przybywa, turysci napelniaja metro dodatkowym gwarem i mimo pory wakacyjnych wyjazdow scisk powiekszaja. Ludzi biednych, co na wyjazd ich nie stac nie ubywa. Zreszta czyz bogacz podrozuje metrem ?
Pisze przed wieczornym spacerem z pieskiem, poruszona wylewaniem lez przez "byla Misoginianke". Tu znamy takie psychologiczne chwyty - to jedna z dawnych rewolucyjnych metod walki klas. Jesli nie kijem go, to pala. Jesli ktos z zewnatrz nie moze rozbic jakiejs grupy metoda ublizania, upokarzania, jesli widzi ze ci, ktorych chce z rownowagi wyprowadzic nie reaguja, ignoruja go, uwazaja za dziwadlo, probuje z innej beczki. Oto wciela sie znienacka w rozczarowanego  "czlonka grupy". Kochal ja kiedys, gotow byl w ogien skoczyc i teraz popatrzcie sami - zdejmuje go swiete oburzenie, bo nie znalazl tego co chcial. Nie dosc tego- on znalazl tam takie potwornosci, ze wlos mu sie zjezyl na glowie i pozostalo tylko wziac nogi za pas, uciec z tego klebowiska zmij.
Oczywiscie Misoginianie, nie znaczy to, ze kazdy tu goszczacy musi wielbic kazdego innego. Ale jak napisala Mirka, jesli ma inne zdanie winien je wyrazic. Coz po cytatach, ktore sa przeciez reakcja na czyjes ataki. Wyobrazmy sobie taka sytuacje. Ktos wypelnia test na inteligencje i uzyskuje 40 pkt. Oceniajacy ma prawo powiedziec - jestes glupi. Ocenia bowiem konkretny czyn, konkretny wynik. Jak ci , ktorych tu cytowano ocenili postepek intruzow. W oderwaniu do tego faktu otrzymujemy tylko "stek wyzwisk". Wypowiedzi, ktore sa komentarzem czyichs zachowan prezentuje sie wiec jako poglady, mysli na zycie, dewize, prawdziwe ukrywane przed swiatem niezrecznie oblicze . To wyjatkowo wredna manipulacja, na ktora nabrac sie Wam nie wolno. Nic nie stoi na przeszkodzie, by piszaca nick swoj uzyla i powiedziala jak nalezalo postapic. Nie robi tego, bo to gosc ten sam, uderzajacy teraz z innej beczki. Oto nie jestescie monolitem, oto szeregi wasze krusza sie , bo wcale nie jestescie dobrzy i nawet wasi zagorzali forumowicze co "z dziada pradziada" tutj byli zaczynaja przegladac na oczy. To banialuki moi Drodzy. Banialuki. I nie chodzi tu Mirko o Przyjazn jako punkt wyjscia do rozmow. Nikt nigdy z Misoginian nie obrazil prawdziwego Misoginianina. Bo taki powodu do zwady nie dawal, a nie dlatego ze tworza popularnie dzis wyodrebniane towarzystwo wzajemnej adoracji.
Kazdy moze isc swoja droga. Kazdy ma prawo wyciagac wnioski, bo to forum otwarte, nie dzialajace w oparciu o zaden statut, zaden program. Forum nie majace zadnych ram , ktorych przekroczyc nie wolno. Poza oczywiscie ramami chamstwa i agresji. 
Bog jest dobry, Bog jest milosierny . Ale czyz przed wizja piekla grzesznikow nie przestrzega ? Czy grzechu grzechem nie nazywa ? Czy kiedys go nie napietnuje ? Czy grzesznika zan nie ukaze ?
Czy w zwiazku z tym mamy z Nim zerwac,wyrzec sie Go, bo osmielil sie nam dziesiecioro przykazan dac ? Osmielil sie wytyczyc granice ktorej przekroczyc nie wolno, bo za nia kara nas czeka ?
Pozegnam Was fragmentem poematu "Sowriemienniki" Niekrasowa : bywali chuze wriemiena, no nie bylo podliej.
Poniewaz nie wiem kiedy znow dane mi bedzie sie u Was zjawic przetlumacze, choc pewnie to zbedne :
Bywaly czasy gorsze, ale nie bylo haniebniejszych.
Pamietajcie to "uciekinierzy", tytulu poematu z pamieci nie tracac.


  25.01.2008 17:35
~obserwator
Hrabino pieknie napisalas o swoim przyjacielu. Poruszony tragedia lotnikow sledze relacje z Polski. Dziwne relacje, dziwne komentarze, dziwne wywiady robione przez dziwnych ludzi. Pani redaktor W. z tv polonia pokazala tragiczny poziom dziennikarstwa, przez 10 minut rozhisteryzowanymnym glosikem rozmawiala z pulkownikiem ktorego nazwiska nawet nie zapamietala. Chyba spieszyla sie po kolejne sensacje stad kompletne lekcewazenie rozmowcy. Dziwna zime mamy tego roku, na polu niby zimowo a muchy nie spia. Jedne bzykaja w tv, inna w goscinnym namiocie Wscieklego. Czy po hucznym pozegnaniu dozna przeobrazenia jak to u owadow i jako nowa muszka smierdziuszka niesiadzie na Misogino? Pewnie tak. To co napisala Malgosia widac od paru miesiecy bez specjalnego sledzenia watka. Ataki na Misoginian dziwnie zbiegaja sie z odejsciem ich z innego forum. Zajrzalem tam i zdumiony jestem ze watek poswiecony sp.Soni cieszy sie nadal powodzeniem. Jest jakis czar w Misogino, zadziwiajaca stalosc i przywiazanie misoginian do tego miejsca i do siebie. Za to was lubie i cenie. W weekend poczytam tamten watek. Pozdrawiam wszystkich Misoginian, Hrabinie caluje raczki za to ze jest.


  25.01.2008 18:06
~Mirka
Sądziłam Małgosiu, że ktoś kro nazywa siebie Misoginianinem, jest przyjacielem. Przepraszam, jeśli się pomyliłam.
Wątek jest na forum publicznym i każdy ma prawo go czytać, tu pisać, wyrażać swoje opinie, poglądy. Wszyscy mają prawo do dyskusji. Nie wszyscy tu pozostają, nie wszyscy przywiązują się do tego wątku tak jak grupa Misoginian. Ludzie przychodzą i odchodzą. Zatrzymują się na chwilkę jak zainteresuje ich jakiś post, temat. Po zakończonej wymianie zdań odchodzą, czasem zajrzą jeszcze kilka razy. Czasem nie. Ci, co zostają zaczynają szukać stałych ników, martwić się ich długą nieobecnością. Zaczynają ich martwić ataki "gości", w różny sposób starają się bronić wątek przed nimi. Wtapiają się w to miejsce, stają się powoli Misoginianami. Nikt nie ma obowiązku mieć takich samych poglądów na różne tematy, nie znaczy to, że należy ubliżać, poniżać, wytykać literówki, przejęzyczenia i inne potknięcia. Należy krytykować konstruktywnie, coś z takiej dysputy powinno wyniknąć. Jeżeli powiem, że nie zgadzam się z takim a takim poglądem, nikomu nie uda się mnie przekonać i ze swoją teorią pozostanę sama, czy mam zabrać zabawki i uciekać do innej piaskownicy? Czy obrazicie się na mnie i zaczniecie mnie ignorować w innych rozmowach? Nie. Nasza inność, nasze różne poglądy nadają sens rozmowom, wymiana myśli, doświadczeń, przeżyć, to wszystko nadaję sens rozmowie. Są barwne, nie monotematyczne. - Tak, zgadzam się - lub - popieram - i takie nic nieznaczące zwroty. Wszystkich łączy nas motto założonego przez Sonie wątku - Dobro. To ono jest naszym wspólnym celem, wszyscy do niego dążymy, różnymi sposobami je krzewimy. Wspieramy się, pomagamy sobie wzajemnie przetrwać złe chwile. Cieszymy się razem z sukcesów, radości, powodzeń. Tworzymy wspaniałą grupę przyjaciół, otwartą na wszystkich ludzi. Do naszych "gości" śmiecących też staramy się wyciągnąć rękę, zrozumieć ich postępowanie, ale bez ich pomocy nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Oni na rozmawiają, on są ponad to. Żal ściska serce, ale cóż, nic na siłę. 


  25.01.2008 18:55
~as
Dobra nie wytrzymałem. Kto tu kogo upokarza, kto wyzywa? Czyście się wszyscy szaleju objedli? Czytam po raz tysięczny wątpiącego ale to nie on pluje jadem. On kpi a z Waszej strony tylko wyzwiska i jeszcze raz wyzwiska. Każdy to może zobaczyć na własne oczy. Ludzie czy wAs pogięło?


  25.01.2008 19:29
~wściekły układ
PLUS RATIO QUAM VIS - niech słuszność przewodzi, nie siła. 
Sentencja ta ponad 2 tys lat liczy. Od czasu gdy jako pierwszy Caius Gallus ją wypowiedział, wiele wieków minęło, wiele wojen przez świat się przetoczyło. Maksyma próbę czasów przetrwała. Dziś dewizą jest Jagiellońskiego Uniwersytetu. Tego , który czasy żaków, Kopernika czasy pamięta. Tego, który dzięki ofiarom królowej Jadwigi powstał, by z murów swych rzesze uczonych wypuścić. Tego co czasy Kopernika pamięta. Tego, co do obozów koncentracyjnych wywiezienie najświatlejszych umysłów nauki polskiej pamięta. Pamięta czasy, gdy przemocą dyktowano "nowe kultury, nauki nowe zasady". Gdy nerw polskiej wiedzy chcąc zniszczyć zgładzono naukowców dziesiątki. Oni nie pasowali do "nowej wizji świata". Wizji świata Rasy Panów. Tych, którzy Słowian w niewolników przemienić mieli. Tych, którry uczyć nas mieli dodawania do dziesięciu i pracy nad siły. Tych, którzy o eksterminacji narodów całych myśleli. Tych, ktorzy w poczuciu siły, w pogoni za władzą miliony zamordowali. Ponieważ tylko ONI wiedzieli jaki kształt winien być świata. I to poczucie siły ku bestialstwu - jakiego nigdy dotąd nie widziano - poprowadziło. Ale naprzeciw owej sile destrukcji stanęła wieczie prawdziwa maksyma Gallusa. Siła słusznością zrodzona, siłę w butnych nastrojach źródło mającą pokonała. I tak po kres świata istnienia będzie. Jeśli ta, ktora nienawiścią do drugiego człowieka się kierująca zwycięży, świat i tak zginie. Pyrrusowe to zła będzie zwycięstwo. Ale historia dotychczasowa uczy, że w zmaganiu dobra ze złem - zwłaszcza tym , co eskalacji ulega, zawsze w końcu dobro sukces odnosi. 
Walcząc z nazizmem, nie używano pięknych słówek. Nie rzucano ulotek z życzeniami spokojnego snu, udanej zabawy w kawiarni, hucznych zabaw. Nie posyłano prezentów. Nie wypisywano laurek, życzeń urodzinowych , serdeczności pełnych nie składano. Kiedy Churchill władzę obejmował obiecał rodakom ból, pot i łzy. Raju wizji nie prezentował. Wiedział, że zło tępiąc niejeden zapłacze. Wiedział, że zło tępiac niejeden życie odda. Wiedział, że zło tępiąc zabijać trzeba będzie. Wiedział, że gdyby na mównicę wszedł a powiedział : szanowny panie Hitlerze, bardzo Pana przepraszam i proszę , żeby Pan był tak uprzejmy i przestał zrzucać bomby na nasze miasta, wysyłać samoloty by zabijały naszych ludzi" właśni obywatele przegnali by go na wiatry cztery. Są rózne wrogów kategorie. Może nim być kolega z pracy, który czymś nam się naraził. Może być ktoś, kto krzywdę nam wyrządził - niechcący nawet. Ale może też być nim ten, kto w uporczywy sposób , szydząc, ośmieszając, negując dla negacji faktu stara się dokuczyć, ponieważ wie, że ten którego poniżyć pragnie, nie podejdzie i nie da mu otwarcie w pysk. Powtarzam w pysk - to zdanie do potencjalnych, kolejnych cytatów. To zwrot literacki a i potoczny - powszechnie zrozumiały. Na gest ten zasługuje ten, kto bezbronnego napada. Ten, kto stara się odebrać komuś radosć a może nawet i sens życia jakim jest dla niego możliwość komputerowej zdan wymiany.. Ktoś, kto pastwi się nad nieznanym mu człowiekiem, ponieważ z treści jego wypowiedzi odkrył, że ów z odpowiednią mu swadą nie odpowie. I powiem Ci - mirażowa - była Misoginianko. Gdybym wiedzial kim ten ktoś jest , a na ulicy go spotkał DAŁBYM MU W PYSK. Strzeliłbym w bezmyślny, zadowolony z siebie PYSK  jego, jak kiedyś broniący swego życia, swojego dobytku, swojego honoru, swoich bliskich robili, wroga mordując, z innego przedmiotu niż dłoń wszak strzelając. Ponieważ to wróg anonimowy,więc wielu z nas strzał jeno słowem pozostał.
A po wymierzonym policzku, wypowiedziałbym na głos maksymę dewizą Alma Mater będącą. Bo dwutysiacletnia cywilizacji tradycja bliższa mi jest, niż sztuczne pobekiwanie.
Ku lazaretowi kolejnemu - tym razem na długo zaprawdę bieżę. Słowa Małgosi w pamięci miejcie. Jeśli faktycznie - w co najgłębiej wątpię - ktoś niezidentyfikowany poczuł sie tu obco, to znaczy, że pół roku zbyt krótkim dla niego okresem dla zrozumienia było. Tedy słowa Małgosi pamiętając ignorujcie, ignorujcie, ignorujcie. Skoro wróg to wirtualny, traktujmy go jak krzaczek w tle gry komputerowej. Rośnie tam gdzieś sobie, pustke ekranu wypełniając, znaczenia dla gry nie mając wszak żadnego. Krzaczek to piękny natury wytwór. W od muchy odróżnieniu. Tym większą więc mam nadzieję, że krzaczka widok nie urazi nikogo, ani do rejterady nie zachęci.


  25.01.2008 19:39
~Mirka
W moim ostatnim poście znalazłam błędy. Bardzo przepraszam czytelnika za nie i już je koryguję.
W zdaniu pierwszym wkradła się literówka - powinno być, "kto" nie tak jak jest <kro>.
Ostatnie zdanie może być źle zrozumiane. Napisałam...Bez ich pomocy...
Nie mówię tu o pomocy w pełni słowa tego znaczeniu. Chodzi mi o okazanie dobrej woli do rozmowy, do wspólnych rozważań, do polemiki. Do dialogu potrzebna jest dobra wola wszystkich zainteresowanych. Mówiąc o pomocy, miałam na myśli chęć do zakończenia tych nic niewnoszących, a jedynie szydzących postów.
Przepraszam za błędy, nie obiecuję, że więcej ich nie popełnię.Będę sie starała ich unikać. 


  25.01.2008 19:53
~wątpiący
Przegiąłeś przywódco. Porównuj sobie kogo chcesz do kogo chcesz ale nie mnie. Przegiąłeś. Twoje bezsensowne posty do ludzi, którzy nie mają pojęcia co piszesz pisz sobie ale ode mnie Ci wara! Czytam te Twoje relacje z <lazaretu>, podziwiam byki nie tylko gramatyczne i widzę, że jesteś żywcem wyjęty z <Nowych szat cesarza> pewnego bajkopisarza. Goły jak święty turecki. 
Asie, Była Misoginianko, nie potrzebuję wsparcia. Mam własne zdanie. Nie poświęcajcie się dla mnie. Nie warto. Ta grupka ludzi, którzy na co dzień utopiliby każdego w łyżce wody sama się kompromituje. Zasłania się nieżyjącą kobietą, żałobą narodową po to by ukryć własną małość i goliznę. Zżeracie własny ogon i dopóty nie zeżrecie się z kretesem - ja będę miał ubaw wy złość. Do faszystów porównaj się sam Wściekły pokładzie czy jak Ci tam. <Dobry człowieku> ziejący nienawiścią do wszystkiego i wszystkich. prowadź trzódkę tam gdzie nie ma własnego zdania, normalności, wolnego myślenia, tylko guru polujący na samotne dusze i wykorzystujący nieszczęśliwych i samotnych ludzi. Czyms mi to pachnie. Niekoniecznie jest to piękny zapach. Postanowienie było: milczeć ale Ty jak zwykle jątrzysz, konfliktujesz i  solisz duby aż miło. Filozofią sie lepiej nie zajmuj - nie ten szczebel. Chociaż niezbędny dla bezwzględnie wielbiących <pokarm dla duszy> - z puszki! Tym razem bez buhahahahahaaaaaa.


  25.01.2008 20:05
~alutka51
Do wątpiącego! Przepraszam, co ja ci takiego zrobiłam,że mnie cały czas atakujesz, co! Czy ja ci kiedyś ubliżyłam, co coś zabrałam,ukradłam?. Dlaczego się na mnie mścisz?! Domyślam się,za co...Ubzduraliście sobie, że wróżyłam koniec waszego forum. Napisała jedna z pań "Alutka przewidziała koniec naszego forum" To są chore urojenia, forum Myki i forum Szkła Kontaktowego tyle mnie obchodzi, co zeszłoroczny śnieg. Nawet nie mogłam się doprosić, o wyrejestrowanie mnie. Macie prawie 250(może więcej) użytkowników a aktywnych jest 50/80 reszta nieaktywna na forum. Ludzie, którzy prosili o wyrejestrowanie z forum nie mogą się doprosić, wy tego nie zrobicie, sztuka się liczy. Mścicie się na mnie odkąd dołączyłam do Misoginian. Za to, że nowego(nie każdego) uczestnika waszego forum uczyłam wklejania gifów i obrazków, to was boli:obrazki,gify i żarcie w barze. Za to, że byłam dla nich miła, że zawsze z radością i szczerze ich witałam. Wy też witacie,ale nie wszystkich, tylko tych, co wam się podobają, a resztę traktujecie jak powietrze są to są...itd. Nie będę cię przepraszać, bo nie mam, za co. Nic nikomu złego  nie zrobiłam. Powinniście na waszym forum do regulaminu dołączyć słowa "Dezyderaty" i to koniecznie...Jesteście wykształconymi ludźmi,ale lepiej się zachowuje niejeden menel jak wy(jednostki).Zapamiętaj, jestem szczęśliwa, że z wami już nie jestem. Teraz jestem z kochanymi Misoginianami. Przyjaciółmi, na których zawsze mogę liczyć i za to ich KOFFAM, AJLAWJU. Na twoje zaczepki nie mam zamiaru reagować,pisz sobie, co chcesz mam to…..Kochani Misoginianie Miłego wieczoru Wam życzę.:-)))


  25.01.2008 20:20
~wątpiący
Naprawdę nie wiesz stunikowcu? Ja Ciebie bardzo koffam i ajlowju. To silniejsze ode mnie. Twój guru przedkłada rozum nad ślepą siłę a jednocześnie po buzi chce walić bez pardonu. To znaczy, że czegoś Mu brakuje. Albo nie pojmuje o czym gada. Raczej to drugie. 
Nie ma dymu bez ognia moja droga. Myślałaś, że nikt sie nie zorientuje co wyprawiasz? Pomyliłaś się. Wiesz co? Wszyscy do siebie pasujecie idealnie. Ty też. Buhahahahahaaaa


  25.01.2008 20:37
~alutka51
Kocham swojego GURU a ciebie NIE.. Ty jesteś stunikowcem,nawet nie masz odwagi się
podpisać swoim nickiem TCHURZU.Więcej na twoje zaczepki nie odpowiem ,dla mnie nie
istniejesz,jesteś nikim,ZERO, WĄTPIĄCY,ZERO!Wściekaj się dalej i się głupio śmiej.Pozdrawiam.


  25.01.2008 21:14
~wątpiący
I vice versa. Niech Ci guru wytłumaczy co to oznacza. I "tchórz" się pisze stunikowcu. Dama obrażalska, która wie tyle ile wypije i zje. Ajlawiu jeszcze bardziej. Buhahahahahaaaaaaa


  25.01.2008 21:27
~alutka51
Tchórz ,no tak ,pomyliłam sie i za to przepraszam.


  25.01.2008 21:32
~wątpiący
Przeprosiny przyjęte. Buhahahahaaaaaa


  25.01.2008 22:31
~hrabina bałkańska
Nie smuć się Alutko. Gdybyś zobaczyła to co ja dziś widziałam buzia by Ci się rozciągnęła od ucha do ucha. Wracając po południu do domu poszłam do parku, słońce jak oszalałe świeciło i topiło sterty śniegu, wróble klóciły się i biły o jakiś okruch. Wzrok mój przyciągnęła dziwna zielonkawa plama na śniegu, gdy podchodziłam bliżej już wiedziałam, że ta delikatna wysepka zieleni to listki między którymi wychylały się pączki... przebiśniegów. 3 cm nad śniegiem wystawiały wstydliwie główki do słońca. Jutro pójdę tam znów i zrobie zdjęcie. Już widzę Maleństwo rozdziawiające pyszczek w uśmiechu i zdziwieniu na widok kwiatuszków. Już widzę dziki jak zamiast szyszek na kolejny napis, zbierają patyki i ogradzają kępkę by jakaś nieuważna noga nie zadeptała ich. Widzę Kłapoucha jak z ochotą patrzy na  świeże listki i ślinka mu leci.. Oj, Kłapouchy, obejdź się smakiem, to pierwsze kwiatki w tym roku i trzymaj się od nich z daleka!   
Jak po zimie przychodzi wiosna, tak po gorszych dniach przychodzą lepsze. Dobrze nam tu ze sobą, pasujemy do siebie, a czas - sędzia najobiektywniejszy i bezkompromisowy - pokaże co jest silniejsze, czy przyjaźń łącząca Misoginian czy ten/ci co chce/chcą  ich poróżnić Z przyjaźni można czerpać jak ze studni bez dna i cieszyć się nią. A co niesie zawziętość często goszczących tu oponentów? Tylko słowa ich zaprawione żółcią, które czym są? Niczym (poza znajomością ortografii). Jedynie wyrazem  ich bezsilności. Ponad 6 miesięcy temu wątek ten powstał. Czy za te pół roku coś w relacjach Misoginian się zmieniło? Na gorsze na pewno nie. Na lepsze? Na pewno tak! Mamy dalej swoje "Misogino", mamy inny kącik w którym  możemy spokojnie toczyć dysputy, śmiać się i płakać, nawet zjadać swoje ogony jeśli przyjdzie nam ochota. Pamiętacie co pisała Sonia w ostatnich chwilach... Myślę, że możemy być dumni z "Misogino", z siebie, że trwamy na tym wątku i poza nim. Nasz Przyjaciel po przekazaniu nam smutnej wieści  mógł przecież poprzestać na tym i odejść spełniwszy wolę Soni. Zostal! Stał się nam wszystkim jak Brat najmilszy i trwa z nami mimo ciężkich zmagań  z chorobą. Wiele godzin spędziłam z Nim na rozmowach gdy był przykuty do łóżka i każda rozmowa kończyła się prośbą byśmy dbali o "Misogino". Wczoraj też... Nie możemy się obwiniać, że "Misogino" już nie jest tym czym było kiedyś, na pewne sprawy po prostu nie mamy wpływu, ale z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że za te wspólne 6 miesięcy zrodziło się  coś ważniejszego od słów tu pisanych, coś co przeniosło się poza to miejsce, przybrało realne formy a tego nikt Misoginom już nie odbierze. Nie odbierze ani pisaniem zjadliwych słów ani wydawaniem sarkastycznych chichotów, ani wyszukiwaniem coraz to nowych form terroryzowania tego miejsca i jego sympatyków. Nikt mi nie zabroni tu pisać, spotkać się z Misoginianami gdy przyjadę latem do Polski, nikt nie zabroni pisać Alutce, Mirce, Sorellinie tego co czują, nikomu z Misoginian nie przeszkadzają opowieści Wściekłego, przeciwnie - jest co czerpać z nich, wzbogacić się, uśmiechnąć choćby czytając o figlach Maleństwa. Komu to przeszkadza? Przeszkadza tylko tym, którzy nie mają nic co mogliby wnieść w ten wątek poza wątpliwymi argumentami a gdy ich braknie - złośliwościami. Alutko szkoda niewinnego zwierzaczka bo zapach jego to najwykwintniejsze perfumy w porównaniu z zapachem który roztacza tu pewien "gość". Nawet gdybyś napisała "thusz" zamiast "tchórz" to i tak nie odda to w pełni tego co czujemy po każdym kolejnym jego wpisie. Niech  sobie pisze, niech upaja  się swoją "wielkością", niech wznosi się na skrzydłach własnej pychy i wszechmądrości, im wyżej tym lepiej. Któregoś dnia szczebel jego drabiny sławy  nie wytrzyma ciężaru nimbu jaki spowija jego głowę i... No właśnie. Pan Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy a pyszałków nie lubi. Oj nie lubi. 
Miłego wieczoru Misoginianie. Niech Wam się przyśni bukiecik przebiśniegów.


  25.01.2008 22:36
~wątpiący
Co czuje Alutka51? To może być ciekawe. Czekam z niecierpliwością. Mam nadzieję, że to nie będzie głód. Buhahahahaaaaaaa


  25.01.2008 23:49
~Sorellina
Skąd w Tobie tyle pogardy dla ludzi,Wątpiący?

Dlaczego wciąż atakujesz Bogu ducha winną kobietę? Nie podobają Ci się Jej posty - Twoja sprawa. Masz też prawo swoje zdanie wyrazić. Czy jednak musisz Ją upokarzać,ubliżać Jej,naigrawać się  z " niedostatków" ortografii?
Na dodatek oczekujesz od Niej,że w pokorze zmilczy albo potulnie przepraszać będzie,że żyje i że daleko Jej do Twojej wielkości! Takiej samej reakcji oczekujesz od innych tu piszących.Biada Im,jeśli Twoją bronią bronić się zechcą!
Mówisz,że Twoje "Buhaha" to szczery śmiech od serca.Chciałabym w to uwierzyć,ale to niestety niemożliwe!
Twoje "Buhaha" to jest SZYDERSTWO,WYKPIWANIE,WYŚMIEWANIE! Nie śmiech!
A jeśli utrzymujesz,że to śmiech,to koniec końców,z kogo się śmiejesz? Sam sobie na to pytanie odpowiedz.

Czytając Twoje posty nieraz zastanawiałam się, czemu niektóre sformułowania,określenia,sposób argumentacji,styl, wydają mi się dziwnie znajome...tak,jak bym gdzieś już je widziała... Chyba już wiem gdzie...

Nikt nie jest doskonały,drogi Wątpiący (czy raczej Tropiący Błędy - nie swoje )... Ty też je popełniasz... Przeszkadzają Ci one ukryć  tożsamość....nawet przy zmianie nicków.

Na koniec powtórzę Tobie i sobie to,co moi studenci mi dziś napisali: "Prawdziwą sztuką nie jest wyszukiwanie błędów,lecz odnajdywanie zalet"


  26.01.2008 00:40
~alutka51
Sorellino ten styl pisania każdy pozna,ja dawno wiem kto to jest WĄTPIĄCY i szczerze
powiem mam to gdzieś i to co pisze..A błędy czasami mi sie zdarzają to co mam się pochlastać
czy co zrobić, żeby wątpiącego "parasite" zadowolić ! Dla mnie ważne jest ,że dzieci dostaną
obiad ,właśnie kliknęłam w brzuszek Pajacyka i już jest 58 obiadów.Miłej soboty Wszystkim
Misoginianom życzę .Ajlawju Was.Pozdrawiam :-)))
Hrabino kochana ,mam nadzieję że zdjęcie przebiśniegów wkleisz wątku cztery pory roku.
Dziękuję Hrabino za wszystko i Wam Misoginianie :-))

Aska - 2011-06-06 23:30:35

26.01.2008 00:43
~wątpiący
Nie naigrawam się z ortografii, nie nabijam się z niedostatków. Chcę uświadomić kobicie, że wiem co wyprawia na innych forach. Zostawiam Was we własnym bagnie. Razem z Alutką51. Nie jesteście warci nawet jednej litery naciśniętej na klawiaturze. Jesteście omamieni i ogłupieni. Dzisiaj nadarzyła się okazja do wejścia na Wasze forum. Bieda, czcza gadka o niczym i trwanie na siłę. Zrobiło mi się Was szkoda. Marna grupka miernych istot, które na siłę chcą zbudować zameczek na piasku. 
Sorellino znasz mnie skądś? Kurczę ja Ciebie nie za bardzo. Chociaż w Twoich postach nie widzę tego chamstwa co w innych. Dlatego nie będę z Tobą polemizować na żaden temat. Jesteś na tyle bystra, że sama powinnaś czuć, że coś nie gra. Niestety chęć dominowania nawet Ciebie przerasta. Walczysz o coś co nie jest warte funta kłaków. Oszczędźcie sobie inwektyw, zwymyślań, wieszania psów. Wiesz dlaczego jest mi Cię żal? Dlatego, że w głębi duszy jest Ci wstyd za swoich pobratymców, mówisz jedno a czujesz coś innego. Wyprzesz się ale to się czuje. 
Teraz chwila prawdy. Alutka51 łazi po forach i wiesza psy na wszystkich, po to tylko by zrobić zadymę. Wiecie Wy, wiem ja. Oczywiście zaprzeczycie tylko co to da? Załatwi Was tak samo jak innych. Nie ma nawet na tyle godności żeby się wycofać. Was ma za plecami. A że idea zdycha? Co z tego? Alleluja i do przodu.
Hrabina, której się całuje rączki. Zgorzkniała, pełna złych emocji kobieta plująca chamskim, prostackim zachowaniem bo Jej przyklaskujecie. Nic sobą nie reprezentuje. Nic! O adoratorach, dr Ozdach i innych Misoginianach szkoda gadać. Piszecie bzdety wszyscy, na czele z Wściekłym zakładem czy jak Mu tam. 
Płaczecie, że ktoś Wam chce wątek zniszczyć. Sami go mordujecie dzień po dniu, post po poście. Pewnie i dobrze bo sama autorka <Panie świeć nad Jej duszą> za głowę by się złapała i powiedziała kończcie, gdyby to wszystko przeanalizowała. 
Oszczędźcie komentarzy i jazgotu, który jest Wam właściwy i wywala na światło dzienne Wasze prawdziwe intencje i charaktery. Dla mnie jesteście żałośni i godni litości co potwierdziły wpisy w odpowiedzi na moje. Nawet coś tak niewinnego jak zwykły śmiech budzi w Was bestie. Wyobrażam sobie co się będzie działo po tym wpisie. Rozszaleje się piekło, coś co Was wszystkich podnieca najbardziej. 
Możecie miotać wszystkie przekleństwa świata, możecie syczeć jak węże ale czarno na białym widać jaki jest Wasz stosunek do innego człowieka. Tylko, że mnie to wisi.
A teraz sforo: do ataku! To lubicie najbardziej prawda? Buhahahahahahaaaaaa


  26.01.2008 01:19
~memento
Czesław Miłosz

KTÓRY SKRZYWDZIŁEŚ

Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,

Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli,

Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
Możesz go zabić - narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.

Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.


  26.01.2008 02:38
~amator_freud
szkoda klawiatury. tu wolac lekarza specjaliste, a nie gadac, gadac, gadac. nic to nie da. /jak czytałam o ,,pochlastaniu sie,, , to wiem, ze to jest psychiczna sprawa./


  26.01.2008 08:26
~wyganiacz wont-piących
WONT - piący, czy jak ci tam, biedny chory ssaczku.


  26.01.2008 09:34
~Krzyś ex fabula
Pięć elementarnych emocji, które nami kierują :  lęk - złość - odraza - smutek - szczęście.

Tak wyczerpująco napisałeś drogi Wątpiący o tych ludziach, mniemam , że też o mnie przy okazji, że 
charakterystykę mam gotową.
" Myślę, więc jestem " ?  czy raczej Wątpiący myśli... a ja idę na zatracenie ?
Możemy mieć, i z pewnością mamy, różne zdania w wielu kwestiach. Ja z Wątpiącym,  ja z Wściekłym,
Wściekły z Wątpiącym itd., tyle, że umiejętność porozumiewania się z ludźmi i ze sobą samym oraz zdolność czerpania ze źródeł uniwersalnej wiedzy są fundamentem i podstawą realizacji naszych celów.
Kluczem do osiągnięcia mistrzostwa w porozumiewaniu się jest zrozumienie samego siebie i zdolność do szybkiego zrozumienia innych.
Myślę, że przeoczyłeś jeden szczegół - Ty krzywdzisz... Każdy człowiek jest inny przecież,
ja Twoje posty odbieram " po swojemu " , lata praktyki, trudny zawód... - nie próbuj mnie zatem szuflatkować, zdziwiłbyś się,
myślę, wiedząc jak wielu, różnych, różnorodnych mam przyjaciół.   Jaką pracę wykonuję, jak trudno mnie " upokorzyć ".
Treści zawarte w Twoich postach nie dotykają mnie, ale powodują, że sprawiać mogą głęboki bezcelowy, bezsensowny smutek i ból innym.
Cel zatem, nawet gdyby był szczlachetny, nie uświęca środków.
Wściekły nie jest moim guru - jest cudownym, wrażliwym Człowiekiem. Podobnie jak Hrabina nie jest moją cesarzową, lecz osobą, którą darzę wielkim szacunkiem. Podobnie mógłbym napisać o pozostałych.
A to, że wiele mnie z tymi ludźmi łączy ?   Cóż...  Taki jestem, taki mam smak, taki charakter...
Bliżej mi do Nich.
Jadu nie będzie, nie mam ku niemu żadnego powodu, poza tym... jest oznaką słabości lub strachu.
Życzę Ci spokoju.

Ja, prosty człowiek...  słowami Jacka Kaczmarskiego

Prosty człowiek

Ja prosty człowiek - wierzę w słowo.
Powiedzą - wstań i idź - to idę.
Zarabiam ręką, a nie głową
Nie grzeszę pychą ani wstydem.
Dla ludzi mam otwarte drzwi,
Niewiele zabrać można mi,
Ale jak ktoś mi da po pysku -
Oddam z nawiązką - ja nie Chrystus!
Ja prosty człowiek - mądrym ufam,
Sprytnym nie wchodzę raczej w drogę,
Mówię niewiele, chętniej słucham,
Pojmuję to, co pojąć mogę.
Dla głodnych talerz mam i stół,
Z tego com zebrał - oddam pół.
Ale jak sięgnie ktoś po wszystko -
Łapy przetrącę - ja nie Chrystus!
Ja prosty człowiek - krwi oszczędzam,
O byle co jej nie przeleję,
Milsze mi życie niż śmierć nędzna
Za obietnice i nadzieje.
Bliźniemu też użyczę krwi
Byle starczyło jeszcze mi.
Lecz niechby ktoś mi kroplę wyssał -
Z gardła wyszarpię - ja nie Chrystus!
Ja prosty człowiek - cóż mi skarga?
Kadzą mi albo palcem grożą.
Każdy swój krzyż przez życie targa
A jeszcze kamień mu dołożą.
Dźwignę, to dobrze, nie - to nie:
Drżyjcie gdy krew zaleje mnie!

Jacek Kaczmarski 
2.2.1993 


  26.01.2008 09:42
~f.m.
Z mieszanymi uczuciami czytalem posty z kilku otatnich dni.Przyznaje ze nie bardzo wiem jak wyrazic moj smutek,zal kiedy czytam posty na dodatek w tej czarno-bialej szacie graficznej.Przez ostatnie 6 miesiecy watek ten byl dla mnie czyms co warto bylo pielegnowac,byl srodkiem do poznawania sie ludzi,zawierania znajomosci,dzielenia sie mysla,pomyslem i co najwazniejsze-pamiatka po Soni.Moglbym tak pisac bez konca przytaczajac zalety tego watku.Jednak musze sknstatowac ze uleglismy psychozie szukania na sile zla,miast skoncentrowac sie na tym co nas polaczylo czyli szukaniu dobra.Wystarczyl jeden,dwa w sumie nic nieznaczace wpisy nieznajomym nickiem podpisane ,by nam w glowach pomieszalo sie na dobre.Tyle czasu,tyle energi na wyszukiwanie coraz to bardziej dobitnych slow,epitetow ozdobnikow literackich by odpisac nieznajomemu forumowiczowi.Wystarczylo sobie wziasc do serca i wbic do glowy slowa Malgosi,ignorowac osoby ktore nie sa nam zyczliwe.I nie musza byc zyczliwe,nikt z nas na sile nie moze od nikogo wymagac zyczliwosci ,szacunku,jesli sam tego wobec siebie nie stosuje na codzien.Pogubilismy sie,takie jest moje skromne zdanie.Proponuje wrocic do korzeni,da capo.Nie raz przekonalismy sie ze tkwi w nas jakas niezbadana sila,chec bycia razem,watek ten powinien temu sluzyc.Dosc prosze niefortunych polemik,uporczywego przekonywania ze we wszystkim mamy racje,ze mamy patent na dobro i prawde.Kilka osob w spsob niezbyt wymyslny aczkolwiek skuteczny objawila nam nasze ulomnosci i czy nam sie to podoba czy nie ,nie ustrzeglismy sie bledow.Kazdemu moze zdarzyc sie upasc,czasem nisko,zle jesli nie chce sie podniesc z tego upadku.Uzyje popularnego slowa wkrecic,przyznajmy sie ze dalismy sie wkrecic w sprawy ktore powinne byc nam obce i dalekie.Wybaczmy sobie i innym ze nie zawsze potrafilismy uszanowac glos innych.Wykrzesmy z siebie to dobro ktore tkwi w nas,prowokujmy tez innych w ktorych drzemie owe dobro bo byc  byc moze sami o tym nie wiedza.


  26.01.2008 10:05
~Maja
Jestem tu tylko gościem - wpadam czasem, czytam...Nie piszę, bo mój czas jest ograniczony i akurat nie ten wątek jest moją "ojczyzną". Ale cenię go wysoko i lubię (to nie zawsze oznacza to samo). 
Powiedz mi, jeśli tak bardzo Ci to, co tu jest, nie odpowiada - czemu to czytasz. Po co wpisujesz te wszystkie obelgi. To są dorośli ludzie - nie wychowasz ich, nie zmienisz sposobu myslenia, odczuwania, upodobań... Możesz tylko ich zaakceptować lub odejść. Po co ten atak? Bo to, co napisałeś nie jest dyskusją.
A oni mają prawo wyrażać swoje poglądy w sposób w jaki uznają za stosowny - JEŚLI NIE OBRAŻAJĄ INNYCH. A Ty nie masz prawa im tego zabraniać.  Oczywiście, Ty też możesz się wypowiedzieć - tylko powiedz mi, jaki był cel tej wypowiedzi? Sprawienie im przykrości? Po to piszesz? Nie zasłużyli na to. Fakt, że Ty nie chcesz ich czytać, nie oznacza, że to powszechna opinia - z tego co wiem - jesteś osamotniony. Zawsze jednak mozesz założyć własny wątek - może będzie lepszy - zobaczymy.


  26.01.2008 10:09
~kinga
A mnie dopiero zamieszal f.m.Slowa jego to zdrada,przeszedl na strone osob ktore jawnie osmieszaja nas kazdym postem.Na nic zdaly sie slowa WU,Hrabiny,nawet on ulegl zrecznej prowokacji.Z zalem oswiadczam ze wypisuje sie z Misogino.


  26.01.2008 10:22
~bastek
Dzisiaj napisze pare slow do Watpiacego.Zapraszalem Cie na wino,ale skoro wodke stawiasz ponad wino twoja sprawa.Ale wino bylo tylko pretekstem by sie spotkac i pogadac jak Polak z Polakiem.Zaproszenia nie przyjales a szkoda.W pysk nie dalbym Ci, bo prawde mowiac nie zaslugujesz na takie poswiecenie z mojej strony.Wybiorcze cytaty rzekomej bylej Misoginianki to kolejny dowod jak zrecznie mozna manipulowac zarowno trescia wpisow jak ludzmi.Obawiam sie tylko ze nie trafila na podatny grunt wspomniana byla" M".Nikt nikim tutaj nie manipulowal i nie zmuszal do niczego.Skoro jestesmy tutaj to wylacznie dlatego ze chcemy tego.Nie obiecywalismy sobie rowniez ze zbudujemy Raj na ziemi.Chcielismy i chcemy byc normalnymi,dobrymi ludzmi,miec przyjaciol i wspierac sie nawzajem.Czy to duzo,niemozliwe? tylko dlatego ze ktos notorycznie probuje nam wmowic ze jestesmy nawiedzonymi dziwakami.


  26.01.2008 10:39
~KLARA
Wczoraj sceny z zycia politycznego w Italii,plakalismy ze smiechu!Najpierw bijatyka w parlamencie,potem strzelajace szampany,maja chlopaki temperament!F.M.,dziekuje za madry komentarz!Jak zawsze.


  26.01.2008 10:41
~adorator66
Do postu Krzysia,jak zawsze zmuszajacego do refleksji dodalbym jeszcze jeden element skladajacy sie na nasze emocje:temperament.I jeszcze taka mysl mi do glowy przyszla:czy warto sie spierac o drobiazgi,wytykac sobie nawzajem nasze ulomnosci?Byc moze uleglem owym emocjom o ktorych pisze Krzys,w moim ostatnim poscie,tym bardziej ze nie jest to jezyk ktorym posluguje sie na codzien.Przyznaje nie wytrzymalem,te natretne osmieszajace posty byly dla mnie nie do wytrzymania,a znacanie sie a to nad Alutka,a to nad Hrabina czy Sorellina przekroczylo granice mojej tolerancji.Trudno,taki juz jestem.Tyle miesiecy piszemy w tym watku,ja sie nie szwedam po innych,nie wtracam sie w nie moje sprawy,czy to takie trudne do zrozumienia?Sam kiedys bylem autorem glupawych postow i pozniej zrozumialem jak slowa moga ranic,ile krzywdy wyrzadzic....


  26.01.2008 10:58
~gaja
Nie slowa, nie grozba upadku rzadu Prodiego lecz gest jednego z parlamentarzystow wloskich sprawil ze panowie byli gotowi oczy sobie wydrapac.Znak rogacza to najwieksza bodaj obelga,uzyty na forum publicznym staje sie karabinem maszynowym mogacym ugodzic czlowieka w najczulsze jego strony.Cytowano tutaj wybiorczo slowa Misoginian,gdyby tylko takie slowa tutaj padaly pewnie nie bylabym sympatykiem Misoginian.Ze tak nie jest swiadcza o tym tysiace postow.Nie uwazam bysmy musieli posypywac sobie glowy popiolem.To nie my szukalismy powodow do zaczepek slownych,do drwin na temat innych forumowiczow.Kazdy jak uwazal bronil siebie i przyjaciol,jak mu rozum i serce podpowiadalo.Nie raz wykazalismy sie stocka cierpliwoscia na roznego rodzaju prowokacje,uwazam ze sa granice przyzwoitosci ktorych nie nalezy przekraczac.Nawet przyslowiowego swietego niektore wpisy mogly by wyproeadzic z rownowagi.I jeszcze jedno,ja mam ta satysfakcje ze znam kilka osob z tego forum osobiscie i dla mnie sa zyciowym skarbem.Zas pozostali tylko mnie utwierdzaja w przekonaniu ze chcialabym ich poznac osobiscie.

  26.01.2008 11:23
~watpiacy bis
Watpiacy i inni normalni ludzie nie osmieszaja was piszac swoje posty ale wytykaja wam wasza smiesznosc,dziwactwo.Jak mozna sie zachwycac belkotliwymi tekstami niektorych tutaj piszacych.Otworzcie oczy,nadstawcie ucha gdzie trzeba a zrozumiecie zescie zalosni ludziki,wspoczucia potrzebujacy.


  26.01.2008 11:31
~Sorellina
De gustibus non discutandum est! 

Jednak... głuchy nie usłyszy muzyki,a ślepy nie zobaczy obrazu...


  26.01.2008 11:42
~Maja
Szkoda jednak, że tak autorytatywnie wypowiadają się na temat muzyki i malarstwa... Mówią, że im się nie podoba i dziwią się innym.
Nie sposób ich przekonać, można tylko robić swoje. Nie pozwólcie się stłamsić - jesteście tu potrzebni.   
Bardzo serdecznie Was Wszystkich pozdrawiam.
Alutko - to Ty tu miodem - on - dziegciem. Trzymaj się.


  26.01.2008 11:45
~milczek
Czytam posty,czytam.I raz jeszcze czytam i zastanawiam sie czy inni czytaja i jak czytaja?Wielka szkoda ze niezauwazony zostal wpis H.K. ktory za sprawa Kopisty znalazl sie w tym watku.Nikt nie podjal sie proby odczytania co autor nam chcial przekazac.Dreczy mnie mysl ze jak pisze dzis F.M. zatracilismy instynkt samozachowawczy,bo w istocie tak jest.Nie tak mialo byc,odpisujac na zlosliwe posty zapomnielismy o mottcie tego watku,o dobru i przyjazni jaka ma nas laczyc.Jak juz nie mozemy przezwyciezyc emocji to starajmy sie przynajmniej panowac nad nimi.Na nic sie zdadza nasze wysilki w obronie godnosci naszej i innych jezeli bedziemy sie poslugiwac jezykiem pelnym pychy i arogancji.Wracajac do postu autorstwa H.K,pisze nam wydawloby sie rzeczy oczywiste,byc moze,ale nie dla wszystkich.Kluczem do naszego szczescia jest wybaczenie i zgadzam sie z ta teza.Czas bysmy zrewidowali nasze opinie na temat ludzi ktorzy mowia innym jezykiem,a jesli nie stac nas na to ,sprobujmy nie komentowac ich,tak bedzie dla wszystkich lepiej.Milczenie tez ma swoje zalety.


  26.01.2008 11:51
~Krzyś ex fabula
W imieniu swoim, i tylko swoim,, dziękuję Ci Wątpiący bis za okazane mi współczucie.
Myślę, że jak każdy człowiek, i ja jakąś cząstkę współczucia potrzebuję.  Dziękuję, to bardzo ludzkie.
Mam też mnóstwo innych dziwactw... czytam Stachurę a nie np. Giertycha Starszego,
słucham the Doors a nie np. disco polo, oglądam filmy Herzoga a nie np. telenowele...
Czy Kaczmarski jest gorszy od Dody albo Ich Troje ?
Czy ja jestem gorszy od Ciebie ?
Mniej rozsądny, gorzej wykształcoony ?  Dziwaczniej myślący ?
Mam tych dziwactw tysiące... i to moje największe - lubię Ludzi.
Choć,  nie wszystkich niestety..   Nie chcę być też lubianym przez wszystkich, bo wtedy musiałbym dostosować się 
- a to do tych w barze piwnym VI kategorii,  a to do tych chodzących na " nocną robotę ", a to do tych - tak mądrych, że aż nieludzkich.
Zatem, pozwól, pozostanę tutaj, przy tych " dziwactwach ",  jakoś nie ciągnie mnie w inne, mniej dziwaczne miejsca.
Pozdrawiam serdecznie.  Współczucie odwzajemniam.
Choć, wiesz ?  Ja nie oceniam innych, bo nie znając ludzi narażam siię iż to ledwie sklepowa ich wycena być mogłaby.
A ludzie to nie towar.

Raz jeszcze pozdrawiam Wszystkich.


  26.01.2008 12:00
~sirio
To nieslychane,jakis jegomosc prawi nam banaly,prowokuje,obraza innych to znow sam sie czuje obrazony,by na koniec napisac do Dottore takim slowami:"przegioles przywodco"..Licze na to ze uwazny czytelnik,nie wazne czy sympatyk Misogino czy nie odczyta w miare obiektywnie kto kogo robi w durnia.Typowa internetowa prowokacja w ktora niestety dalismy sie wciagnac,tak mozemy sobie nawzajem odpisywasc do konca swiata i jeszcze jeden dzien.Padly glosy by nie ulegac zaczepkom,dlaczego nie probujemy kontynuowac to co tak cudownie rozpoczela Sonia.Nie dogodzimy wszystkim,nie jestesmy nadludzmi,zawsze jakis glos malkontenta sie tutaj pojawi.Jezeli glos ma charakter konstruktywnej polemiki,jezeli ma pokrycie w faktach bardzo prosze,dyskutujmy,spierajmy sie,ale nie ulrgajmy prowokacjom,nie dajmy powodu do osmieszania nas.I na koniec ,posty pod adresem Autki ocieraja sie o sadyzm,dlatego w tym przypadku nie mozna przechodzic obojetnie i autorom takich sadystycznych wpisow stanowczo nalezy mowic :nie!


  26.01.2008 12:40
~lucjan
Na szczescie dawno minely czasy,kiedy musielismy publicznie jednym glosem mowic,kiedy za nas decydowano co jest dobre a co zle.Nikt kto trafil na ten watek nie jest zmuszany do zabierania glosu,do przypodobywania sie jeden drugiemu.Ale tez nikt nie powinien burzyc pewnego ladu jaki tutaj panuje,uszanowac innych forumowiczow,nie narzucac sie i pouczac.Blizej mi do Krzysia,Hrabiny,Wscieklego,Mirki niz do watpilwej grupki nic nieznaczcych i mowiacych mi nickow.Braklo odwagi czy czy zwyklej przyzwoitosci by podpisac sie wlasnym nickiem?Nie mam daru wyslawiania sie,pewnie zaraz zostane wykpiony za ten post,ale pisze to co czuje,a czuje sie tutaj dobrze,i byloby jeszcze lepiej gdyby niektorzy zrozumieli ze sa ludzie ktorzy inaczej postrzegaja swiat i to wszystko co na tym swiecie ich otacza.Ze watek ten ma tysiace stron,a ja zaledwie mala czesc ich przeczytalem zatem oddam sie lekturze i sprobuje cos nie cos zrozumiec i "wyniesc" dla siebie.

  26.01.2008 12:44
~czytajaca Was chetnie
Czytam Was od niecalych czterech miesiecy, nieregularnie, kiedy czas pozwala, gdy tesknie za Polska, kiedy potrzeba relaksu i zapomnienia narasta, gdy pichce w kuchni polskie potrawy i wspominam kuchnie moich babek (zapachy, smaki, dzwieki krzataniny)... jestescie dla mnie mala namiastka swiata, ktory utracilam bezpowrotnie, swiata do ktorego juz nigdy nie wroce, swiata ktory nie istnieje...
Dlatego z wielka przykroscia odbieram ataki przeroznej masci trolli na Was. Nie chce wnikac tu w przyczyny i cele tychze osob, gdyz znaczenia to nie ma. Tylko oni/ one wiedza dokladnie do czego tak naprawde daza. Przykre jest jednak to, iz schemat pewnego destrukcyjnego postepowania przewija sie przez wszystkie fora, i to bez wyjatku, a wszedzie tam, gdzie uczestnicy dyskusji znizaja sie (nie zamierzam w tym miejscu nikogo z Was urazic) do jakiekolwiek mulistej poleminiki z trollami, predzej czy pozniej dochodzi do zaognienia sytuacji, meczacej wymiany zdan, degradacji... co niesie ze soba negatywne skutki nie dla trolla, lecz dla samych uczwestnikow watku. 
Niedawno, nietety, serce me zranione jeszcze placze, przezylam podobny skomasowany atak osob stosujacych podobne chwyty socjotechniczne na innym watku... skonczylo sie to tragicznie. Udzielanie odpowiedzi trollom, dykutowanie z nimi, polemizowanie, a nawet apelowanie do uczuc wyzszych i zwyklej ludzkiej przyzwoitosci nic nie przyniosly, gdyz podstawa egzystencji trolla jest programowe sprawianie bolu i przykrosci. Z biegiem czasu uczestnicy naszego forum zaczeli sie nawet nawzajem podejrzewac o prokurowanie (sic!) niektorych w poszczegilne ososby uderzajach wpisow, gdyz trolle, ze skrawkow informacji zawartych w poszczegolnych postach, doskonale potrafily formulowac wpisy niczym sztylety nasaczone jadem... saczas powoli trucizne i zabijajac.
Nie jest moim zamiarem pouczanie ani zwaracanie uwagi nikomu z Waszego szanownego grona. Pisze tu i teraz jako osoba zraniona, ktora niestety sama przekonala sie, jak piekna bajka, oaza wytchnienia, spa dla duszy, jak latwo moze zostac zniszczone... jak latwo mozna ludzi swiatlych i otwartych, ale jednoczesnie bardzo uczuciowych, jak latwo mozna pchnac na skraj paranoii. 
Jesli istnieje jakakolwiek wyjscie z sytuacji, a moze poprostu ograniczenie szkod przyszlych, to jest to pelna ignorancja. W tym przypadku brak reakcji nie jest znieczulica spoleczna i przyzwoleniem na prostactwo czy akceptacja glupoty... ignorancja jest jedynym srdokiem, ktory nie zaognia, nie podsyca apetytu trolla.

Z powazaniem, czytajaca Was chetnie


  26.01.2008 12:55
~tak zapytam
Czy Ty sama też nie jesteś trollem? Nick to sugeruje.

  26.01.2008 12:58
~mag
Hrabino,dziwnie w tym roku zachowuje sie przyroda.Niby w kalendarzu zima a dzis powracajac z Karaibow zastanawialam sie jak przezyje zmiane klimatu i fusorario.Ku mojemu ogromnemu zdziwieniu po wyladowaniu na Fiumicino mialam wrazenie ze spowrotem jestem tam skad wylecialam.Buchnelo na mnie cieple niemal gorace letnie powietrze,lekko wilgotne,ale tak milo drazniacenozdrza..I to slonce na niebie,niebie lazurowym,och jak dobrze byc znow w domu,wpasc do tej samej kawiarenki,z ktorej w lipcowy dzien dzielilam sie z Wami wrazeniami z odwiedzin Soni w szpitalu.Minelo tyle czasu,a ja ciagle wracam myslami do tych pamietnych,jakze bolesnych ale i oszalamiajacych nas wszystkich dni.To wtedy sie wszystko zaczelo...i trwa po dzien dzisiejszy.Nie komentuje watku,gdyz nawet gdym chciala nie podolam przeczytac wszystkiego,za malo czasu.Jutro wieczorem na nowo przyjdzie mi sie pozegnac z bliskimi i Wami.Moze zdarze odwiedzic Przyjaciela?Ale pewnie posty najmilszych mojemu sercu przeczytam z uwaga,ciesze sie ze wsrod nich jest ..Krzys.Usciski i serdecznosci od


  26.01.2008 13:02
~czytajaca Was chetnie
Czytam Was od niecalych czterech miesiecy, nieregularnie, kiedy czas pozwala, gdy tesknie za Polska, kiedy potrzeba relaksu i zapomnienia narasta, gdy pichce w kuchni polskie potrawy i wspominam kuchnie moich babek (zapachy, smaki, dzwieki krzataniny)... jestescie dla mnie mala namiastka swiata, ktory utracilam bezpowrotnie, swiata do ktorego juz nigdy nie wroce, swiata ktory nie istnieje...
Dlatego z wielka przykroscia odbieram ataki przeroznej masci trolli na Was. Nie chce wnikac tu w przyczyny i cele tychze osob, gdyz znaczenia to nie ma. Tylko oni/ one wiedza dokladnie do czego tak naprawde daza. Przykre jest jednak to, iz schemat pewnego destrukcyjnego postepowania przewija sie przez wszystkie fora, i to bez wyjatku, a wszedzie tam, gdzie uczestnicy dyskusji znizaja sie (nie zamierzam w tym miejscu nikogo z Was urazic) do jakiekolwiek mulistej poleminiki z trollami, predzej czy pozniej dochodzi do zaognienia sytuacji, meczacej wymiany zdan, degradacji... co niesie ze soba negatywne skutki nie dla trolla, lecz dla samych uczwestnikow watku. 
Niedawno, nietety, serce me zranione jeszcze placze, przezylam podobny skomasowany atak osob stosujacych podobne chwyty socjotechniczne na innym watku... skonczylo sie to tragicznie. Udzielanie odpowiedzi trollom, dykutowanie z nimi, polemizowanie, a nawet apelowanie do uczuc wyzszych i zwyklej ludzkiej przyzwoitosci nic nie przyniosly, gdyz podstawa egzystencji trolla jest programowe sprawianie bolu i przykrosci. Z biegiem czasu uczestnicy naszego forum zaczeli sie nawet nawzajem podejrzewac o prokurowanie (sic!) niektorych w poszczegilne ososby uderzajach wpisow, gdyz trolle, ze skrawkow informacji zawartych w poszczegolnych postach, doskonale potrafily formulowac wpisy niczym sztylety nasaczone jadem... saczas powoli trucizne i zabijajac.
Nie jest moim zamiarem pouczanie ani zwaracanie uwagi nikomu z Waszego szanownego grona. Pisze tu i teraz jako osoba zraniona, ktora niestety sama przekonala sie, jak piekna bajka, oaza wytchnienia, spa dla duszy, jak latwo moze zostac zniszczone... jak latwo mozna ludzi swiatlych i otwartych, ale jednoczesnie bardzo uczuciowych, jak latwo mozna pchnac na skraj paranoii. 
Jesli istnieje jakakolwiek wyjscie z sytuacji, a moze poprostu ograniczenie szkod przyszlych, to jest to pelna ignorancja. W tym przypadku brak reakcji nie jest znieczulica spoleczna i przyzwoleniem na prostactwo czy akceptacja glupoty... ignorancja jest jedynym srdokiem, ktory nie zaognia, nie podsyca apetytu trolla.

Z powazaniem, czytajaca Was chetnie


  26.01.2008 13:33
~KLARA
Gaju,dzieki Tobie lepiej rozumiem emocje wloskich parlamentarzystow!Sama w takiej sytuacji uzylabym dostepnej broni,czyli pazurow,moj nord lover z angielska flegma wydusilby najwyzej-łeee jej....Post Mag,lazurowe niebo i letnie temperatury..chyba czas na nowa internetowa wyprawe,nie musza byc to Karaiby,sloneczna Italia bedzie w sam raz!


  26.01.2008 14:17
~Konfidencjusz
Czytajaca nas chentie witam i serdecznie zapraszam by czesciej dzielila sie z nami swoja opnia nie tylko o tym watku ale szerzej rozumiane slowo :przyjazn i dobro.Ciesza takie posty,uskrzydlaja,przynajmniej mnie.Dziwie sie natomiast Kingo ze tak opacznie pojelas slowa F.M.O jakiej zdradzie piszesz,chyba dalej trapi Cie choroba.Zatsanow sie zanim komus zarzucisz cokolwiek.To ze pisze i prosi abysmy nie postepowali tak jak oczekuja od nas tego zmyslni prowokatorzy,ze prosi by sobie nawzajem wybaczyc? i to ma byc z Jego strony zdrada?.mnie bardziej smuci ze nikt na Twoja tym razem prowokacje nie napisal jednego slowa dobrego procz Klary ,ktora zauwazyla i pochwalila post F.M.Raz jeszcze udowodnila ze nie jest osoba tuzinkowa,a Jej sposob postrzegania swiata i ludzi jest nieszablonowy.


  26.01.2008 14:35
~Konfidencjusz
Zrobilem specjalnie blad ortograficzny,czekam na reakcje i nic,czyzby juz nikogo nie razily takie"byki" ortograficzne.Oczywiscie pisze chetnie na tych stron kiedy tylko mam okazje.Pozdrawiam i bez sarkazmu pisze :jestescie odjazdowi.


  26.01.2008 14:40
~Mirka
Smutny dzień dzisiejszy, bardzo smutny. 
Wczoraj Alutka w czasie naszej pogawędki powiedziała, że w donicach, na balkonie pojawiły się zielone listki pierwszych roślinek wiosennych. Później czytam post Hrabiny o przebiśniegach i pomyślałam, "pójdę jutro na działkę, może są pierwsze oznaki wiosny i u mnie" Rano dzień ciepły się zapowiada, na termometrze plus osiem stopni. Plan dnia gotowy - śniadanie, sprzątanie, zakupy i działka. Dziecinki powstawały, zadowolone, że ostatni dzień ferii miło się zapowiada. Bez sprzeczek szybciutko sprzątają swój pokój, psa wyprowadzają i.... 
Czar pryska, deszcz zaczyna padać. Myślę, popada chwilkę i zanim z zakupami wrócę, będzie po deszczu. Jakże się pomyliłam. Deszcz co raz większy pada, dzień szary strasznie się zrobił. Widok za oknem mgła deszczowa przykryła, tylko kontur lasu widoczny, taki smutny, bez koloru.   
Otwieram komputer, jeszcze smutniejszy widok. Gdzieś po głowie chodzą słowa piosenki z dawnych lat ..." Kap, kap, płyną łzy. 
W łez kałużach ja i ty. 
Wypłakane oczy i przekwitłe bzy. 
Płacze z nami deszcz, 
I fontanna szlocha tez, 
Trochę zadziwiona skąd ma tyle łez"...


  26.01.2008 14:47
~wątpiacy tertius
Jesteście cudowni - tak trzymajcie !


  26.01.2008 16:15
~jerzy z.
Caly ten jazgot dziwnie przesatal mnie dziwic.To taka specjalnosc na forach,jak sie pojawi jakas grupa ludzi o pdobnych pogladach,zaintresowaniach,lubiaca sie nawzajem to trzeba to wszystko do gory przewrocic.Nie ruszaja mnie prowokatorzy z jednym wyjatkiem,kiedy nagminnie napastuja ludzi i to z imienia,konkretnie chodzi mi o Alutke.
Nie bede uzywal mocnych slow ale prosze po dobroci zejdz chlopie(babo?) dziewczyny.Idz sie przejsc na spacer,najlepiej do lasu i walnij sie kilka razy z czolka w przysadziste drzewo.Inni Misoginianie potrafia sie obronic i robia to jezeli zachodzi taka potrzeba.Przepraszam Alutko ze tak prosto z mostu ale mnie jasny szl.g trafia kiedy czytam tego sadyste,tak podkresle sadyste,zeby mial co cytowac w kolejnym wejsciu.


  26.01.2008 16:36
~adamek
Dziwnie sie czuje kiedy czytam posty niektorych forumowiczow.Jeden nawet ze smiala teza wystapil:ze bestie z tego forum zaatakuja go ,bedzie pieklo a tutaj nic z tego.Pojdzie sobie predzej czy pozniej a my i tak zostaniemy tutaj.Prozne sa jego proby wbicia klina miedzy nas.Ciesze sie ze zdecydowana wiekszosc nie ulegla psychozie i nie dala sie wciagnac w gierki watpilwego autora.


  26.01.2008 16:45
~wściekły układ
Lubię te białe soboty. Rzadkie - raz na pół roku - a wspominam je potem tygodni wiele - praktycznie do razu następnego.  Żelazna szkapa mknie po bezdrożach, po wiejskich bocznicach, gdzie cywilizacja nie wkroczyła tak zdecydowanie. Samochodów tedy niewiele, drogi, choć wąskie, pokonuje się żwawo, a i na podziwianie piękna krajobrazu jest miejsce. Teraz szary on wprawdzie, jeszcze śniegu stęskniony, łanami pól jesienią zaoranych, śpiących w wiosny oczekiwaniu. Nie ma tam tedy krokusów, przebiśniegów, ni innych pięknych budzenia się do życia zwiastunów. Pobocza jesienią pełne grzybiarzy aut - a i zbieraczy samych, dziś do wnijścia nie zachęcają, jeno gałęzie gdzieniegdzie połamane drogę tarasują. Mijasz oto rowerzystę, osobnika co nieco - mimo pory wczesnej - podchmielonego, a i wóz drabiniasty , piękny folklor ziem naszych. To wszystko przed oczami miga, bo gnać trzeba. Niektórzy- zbadania chętni - już od siódmej czekają. 
A Naród wiejski jakże od pacjentów - mieszczuchów innym jest. Wszyscy w skupieniu, w ciszy siedzą. Nie ma kłótni, awantur, przepychanek, przekrzykiwania kto był pierwszy, a kto tu nie stał. Kto był na tę lub ową godzinę zapisany, a kto czekać ma , aż pora jego nadejdzie. Już z chwilą przekroczenia progu takich wiejskich Poradni Zdrowia czuje się życzliwość tych ludzi. Czuje szacunek, czuje sympatię, czuje zaufanie. Nie ma całej tej otoczki roszczeniowości, pretensji, tonu , z którego wynika, że oto na poradę oczekujący tu rządzi, a lekarz-głupek, ma jego życzenia spełnić. A i sposób problemów z jakimi przychodzą prezentacji, jakże jest inny. To ludzie twardzi, nawykli do bólu, cierpienia, borykania się w poczuciu godności z tym co im dolega. Nigdy nie rozwodzą się nad drobiazgami. Nie martwią się oto, że 2 tygodnie temu swędziała ich pięta, albo, że rankiem na powłoczkę jaśka spojrzawszy jeden wypadnięty włos na niej znaleźli - zgryzoty powód. Myśli swe formuują zwięźle, jasno, konkretnie powód wizyty określając. Nie kręcą przy tym nosem, zaufaniem na wyrost darząc. Nikt z nich nigdy nie komentuje , nie krytykuje, nie kręci nosem, nie powątpiewa. Wielka jest tedy odpowiedzialność, by zaufania i oczekiwań nie zawieść. Dziś przyszło ich czterdzieścioro - chętnych więcej było, ale każdy ma swoją wydolność organizmu - nie jest się w stanie fachowo doradzić powyżej okresśonej liczby konsultacji - zwłaszcza, gdy w ciągu 30 godz. trzecia to praca z niewielką na wytchnienie przerwą.
Kiedy wracam myślami do chwil sprzed raptem  2 godzin, już tęsknię za kolejnym z Nimi spotkaniem. Już tęsknię za uśmiechami, których tak mało na ustach miejskich pacjentów. Smutek jeno na myśl ogarnia, że pod jednym względem obie się te grupy nie różnią. Tym czymś jest .... bieda. Większość dysponuje kwotą 500 - 600 zł, z której znaczną część leczenie pochłania. A życie coraz jest kosztowniejsze. Dziś oto jedna z kobiet wspomina czasy, gdy jako "przodująca komunistyczna traktorzystka", zasiadała za kierownicą ciągnika i przyczepą przywoziła węgiel, którego na całą zimę starczyło. Posiadane dziś środki finansowe - pozwalają na jednorazowy zakup ćwierci tego, co niegdyś. Czeka Ją więc kursów wiele tej zimy, która przecie i tak wyjątkowa jest łagodnością swoją. Te utrapienia , to też składowa ich skarg, prowadzą jednak rzadko do depresji, której i tak nie odreagowują na innych. A ileż śmiechów, ileż powitań z korytarza, przez drzwi zamknięte dobiegało. Widać zżycie, widać oto jedną wielką rodzinę. I to sił nowych dodaje, wiary dodaje w moc, jaka naprawdę tkwi w Narodzie naszym. Siłę tym większą, im prostszym, im biedniejszym, im .... prymitywniejszym się wielu wydaje. Może to tradycji owoc ? Może z siłami natury zespolenia efekt ?
Zostawiłem Ich z chorobami, problemami, których i ja rozwiązać nie potrafię. Zostawiłem ich w cierpieniu. I w wielkiej radości wspólnego trwania zostawiłem. A sam radość obcowania z nimi uniosłem, ku kniei naszej pędząc.
I rad żem, iże tylu Was tu Misoginian prawdziwych , dzisiaj zawitało.
Kiedy czytam serdeczne posty wasze, ku wierszowi przez Krzysia wklejonemu powracam. I ku smutnym wspominkom kolejnej naszej Rodaczki z obczyzny też. Bije z niego tak wielka za krajem ojczystym tęsknota. Bije tak wielka miłość do minionych dni. To wszystko z myślami moimi się zbiega, ze wspomnieniem porannych chwil. Ze wspomnieniem pięknych krajobrazów naszych. I patrzę ku kniei , ku tętniącym serduszkom poglądam. Tygrysek w wieńcu laurowym na szyi założonym na Maleństwo czeka. Zapewne niedługo hasać poczną. Sowa sobie tylko zrozumiałym językiem pohukuje. Ale kiedy oczy przymknąć sylaby rozróżnić można ALU - TKA, ALU - TKA. A ptak to mądry wiedzy z wierszy płynącej spragniony.
Klapouchego nie widzę. Mam nadzieję, że ku przebiśniegom Hrabinii teraz nie pomyka, w tęsknocie, za widokiem odradzającego się życia, za odradzającego się życia smakiem.


  26.01.2008 17:00
~ktoś stamtąd
Przesłanie do nadwrażliwych   - znalezione na  Podwórku.
 
Bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi   
za waszą czułość w nieczułości świata   
za niepewność wśród jego pewności   
Bądźcie pozdrowieni   
za to, że odczuwacie innych tak, jak siebie samych   
Bądźcie pozdrowieni   
za to, że odczuwacie niepokój świata   
jego bezdenną ograniczoność i pewność siebie   
Bądźcie pozdrowieni   
za potrzebę oczyszczenia rąk z niewidzialnego brudu świata   
za wasz lęk przed bezsensem istnienia   
Za delikatność nie mówienia innym tego, co w nich widzicie   
Bądźcie pozdrowieni   
za waszą niezaradność praktyczną w zwykłym   
i praktyczność w nieznanym   
za wasz realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego   
Bądźcie pozdrowieni   
za waszą wyłączność i trwogę przed utratą bliskich   
za wasze zachłanne przyjaźnie i lęk, że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami   
Bądźcie pozdrowieni   
za waszą twórczość i ekstazę   
za nieprzystosowanie do tego co jest, a przystosowanie do tego, co być powinno   
Bądźcie pozdrowieni   
za wasze wielkie uzdolnienia nigdy nie wykorzystane   
za to, że niepoznanie się na waszej wielkości   
nie pozwoli docenić tych, co przyjdą po was   
Bądźcie pozdrowieni   
za to, że jesteście leczeni   
zamiast leczyć innych   

Bądźcie pozdrowieni   
za to, że wasza niebiańska siła jest spychana i deptana   
przez siłę brutalną i zwierzęcą   
za to, co w was przeczutego, niewypowiedzianego, nieograniczonego   
za samotność i niezwykłość waszych dróg   
bądźcie pozdrowieni nadwrażliwi 

Kazimierz Dąbrowski 



  26.01.2008 17:13
~ja wiem
No i wydalo sie ,zawsze mialem wrazenie ze czytam rozwazania wiejskiego doktora.Zapatrzony ci on jest w siebie i szczesliwy ze wreszcie pacyjenci siedza po cichu i moga dostapic zaszczytu obcowania z doktorem.Przyszli tam by sobie popatrzec na niego,twardzi ludzie .Nie przyszli po porade,zbadac sie ,przyszli popatrzec na "miastowego".I jedna Frosja traktorzystka zwierzyla sie ze kiedys to wegiel byl za darmo,a teraz tylko czesciowo jest za darmo.I przynajmniej doktor jedno napisal co warte jest zauwazenia,nic nie zdzialal i nie pomogl bo jak,ale za rok znow pojedzie.Pytam sie tylko po co?.


  26.01.2008 17:14
~hrabina bałkańska
Przebiśniegi już uwiecznione mimo niezbyt dobrego światła ale dopiero po niedzieli będę mogła je Wam pokazać - siła wyższa, czyli kabelek który został w gabinecie córki. W każdym razie widok to rozczulający - okolone zielonymi listkami bieluchne maleńkie pączuszki ledwo co wychyliły główki spod śnieżnej pierzynki na spotkanie słońcu... 
Miłego popołudnia Kochani! Biegne teraz do naszego wiernego Przyjaciela. Później znów tu wpadnę...


  26.01.2008 17:31
~bastek
Mordo ty moja,"ja wiem" ze ty wiesz ze ja wiem kim ty jestes.Nie z nami te numery...Hrabinciu,do nozek padam,Alutka jestem z Toba,slyszysz?,jjjjjjjjjjjjjjjjestem..


  26.01.2008 17:41
~wsiok lubiący
O, a jednak nie wszystkie "wsioki" lubią WU. "Ja wiem" , to wsiok , a nie lubi !


  26.01.2008 17:46
~nimfa
Braw3o WU. Dziś natrafiłam na utwór Jana Kochanowskiego "Satyr , albo Dziki Mąż ". Pochodzi z 1563 r. Kochanowski napisał ją w związku z sesją sejmu w Warszawie. To pierwsza humanistyczna satyra polska. Satyr wybiega z  LASU  - i wzywa Polaków, by wrócili do dawnych praw i obyczajów , bo inaczej Polska zginie.
Przeczytajcie - to piękny utwór. I O LESIE ! WU jesteś wielki ! Opowiadaj nam dalej o leśnych stworkach !


  26.01.2008 19:03
~alutka51
Sowa
Na południe od Rogowa
Mieszka w leśnej dziupli sowa,
Która całą noc, do rana,
Tkwi nad książką, zaczytana.
Nie podoba się to sroce:
"Pani czyta całe noce,
Zamiast się pokrzepić drzemką,
Pani czyta wciąż po ciemku.
Czyta się, gdy światło świeci,
To zły przykład jest dla dzieci!"…..

U nas są  takie sowy Brzechwy. Przez cały dzień zajęci pracą, a wieczorami czytają wątek Soni. Nie ma czasu na pisanie, ale chociaż  poczytać tych co czas mieli i napisali. WU zawsze na posterunku, pisze między dyżurami o kniei w której dzień każdy opisuje, co w kraju, co na dyżurze się działo. Pisze Hrabina nocami i Helcia zajęta sprzątaniem w dzień czasu nie ma.A Mirka to też nocna Sowa,wiecznie po nocach pisze... A ja pisać nie umiem, nie mam co pisać.  Z okien nie wiele widać, więc wiersze wam powklejam. Może komuś przypomną się jakieś miłe czasy. Może uśmiech wywołam. Robiłam, robię i robić będę to, co umiem i lubię. Będę wklejać wiersze, nie będę udawać, ze jestem kimś innym niż jestem.......Bastek Ciebie słyszę na końcu kniei ......


  26.01.2008 19:27
~wściekły układ
Oto w TVN "Fakty" pokazano dzieciaczki bez jelit urodzone. Nie znają smaku tortu, cukierków, chleba. Nie znają tysięcy smaków innych. Życie ich na przetaczaniu kroplówek upływa. W ciągłym na infekcje narażeniu. W oczekiwaniu, na wdrożenie zabiegów przeszczepów jelitowych. Najmniejsze - o pięknych, ogromnych oczętach - uśmiecha się do kamery. Starsze - cieszy się, że kroplówka apetyt w takim stopniu zaspakaja, iż rano gdy się obudzi , ze wstrętem wręcz na naturalne pokarmy patrzy. Świat pełen jest cierpienia i bólu. Pełen poszukiwania własnej godności, nierzadko za zdrowiem pogoni. Małe dziecko oszukuje się oto, że jedzenie prawdziwe nie jest na tyle smaczne, by skosztowania warte było. Inne- choć bólem zdjęte, choć z wkłutym na stałe cewnikiem do przetoczeń, zdolne jest do uśmiechu. Codziennosć nieustannie pokory nas uczy. Szkoda jeno , że nie wszystkich.
Czytałem po wielokroć wiersz z "Podwórka " przeklejony, autora, co Jego nazwisko niewiele mi mówi. Wiersz kwintesencją wątku naszego będący. Czytając go , jakbym manifest ręką Soni skreślony widział. Więcej powiedzieć się nie da. Tedy pozdrowieni bądźcie Misoginianie prawdziwi. Pozdrowieni bądxcie Ci, których wrażliwość naturalną, nadwrażliwością nawiedzonych niektórzy nazywać się ośmielają.
Miejmy ten utwór w pamięci naszej, w sercach , na ustach naszych.


  26.01.2008 19:45
~ja wiem
I znow mi popsules humor i apetyt.No nie, ciagle na jedna nute,to wszystko o czym piszesz kto chcial w tivi ogladnal.Tutaj oczekujemy kolejnych wiesci z kniei,chcemy wiedziec kto i co ukryl pod zaczarowanym kamieniem.A o Tasmanie nic,teraz albo dzikie dziki albo Klapoluch.Cekulady zabraklo?.A poza tym to Cie lubie,odpocznij od nas na jakis czas,my zadbamy o ten watek.Bo kazdy,kto choc na chwile tutaj wpadl juz sie od niego nie jest w stanie oderwac.


  26.01.2008 19:46
~helcia namber łan
Jenyyyyyyyy Panie Wściekły jak ja by chciała rzeby pan donas na wieś pszyjechał. To pod Ostrudo, blizko jest. Takich dochtoruw to ze świeco szukać a wiejscy to sie na ludziach znają i wiedzo kto dobry i kto nie, oni prości ale co wsercu to w gębie i jak kogo polubio to do końca życia dobro pamientają.Unas jest jedna taka lafirynda dochtórka, miastowa paniusia. Ta to ino w komputr patszy i na dźwi kiedy pacjent se pujdzie won a pan dla karzdego najmiejszego robaczka ma dobre słowo. Unas i pięknie, jeziora i las, rybek stary nałowi dla pani dochtorowej, grzybuw u nas żatszensienie. Jak ja kiedy poszła do ty naszej dochrórki bomi w kszyzu szczykło i sie wyprostować nie mogła to ta zgaga powiedziała ze Helcia symuluje. Ja niechciała rzadnego elcztery tylko rzeby dała co na bul. Dziś synek poszed pokocórowć to moge zwami troche posiedzieć bo sobota, w tygodniu to ja żmenczona wracam i wieczorem niedaje rady co napisać. Pani hrabina niech do nasz pszyjedzie ale latem, u nas kwiatków i w ogrodzie i na polach, a grzybuw w lasach tyle ze nieraz nieda rady do domu wszystko pszynieść. Pszebiśniegi tesz są ale zima nijaka tera to kwiatkuw niema. Morze pan Birski z panio Moniko pszyjado na jezioro albo irlandczyki? Urlop by se wzięła jakbyście pszyjechali, pod lipą by my siedli przy winku jakim i szczupaku w garalecie, waleni to unas niema ale rybka świerza żawsze sie znajdzie. Stary w zime jak jezioro zamarźnie tesz idzie na pszerembel i żawsze coś wyciongnie. Ale sie rozgadała, ale o ty lipie to prawda najświentsza. Pani Alutka pszyjedź do Helci co? Szalrotki pojemy i cherbaty z malinami my by się napiły. Helcia tako szalrotke robi, paluszki lizać. Ajlawju wasz wszystkich. Helcia


  26.01.2008 19:59
~ja wiem
Pani Heleno,niby jak zawsze ale inaczej,bardziej pokojowo i co wazne obylo sie bez spszontania.Ja chetnie przyjade do pani ,ale nie sam tylko z elita inteligencji polskiej.Jak pani zaprosi to Biwak urzadzimy i conieco przywieziemy.


  26.01.2008 20:11
~alutka51
~Helcia namber łan..mów do mnie Alutka a nie żadna Pani ...Helciu...Zaproszenie przyjęte,
oczywiście, że przyjadę do Ciebie na szarlotkę..A skąd Helciu wiesz ,że ja szarlotkę uwielbiam ?.
Synka Twojego Helciu poznam ,tyle o nim piszesz ,musi być fajny chłopak..A i z mężem Twoim
na rybki się wybiorę i do lasu na grzyby.....Oj,Heciu,Helciu, już się nie mogę doczekać spotkania
z Tobą i Twoimi bliskimi..Miłego Wieczoru Helciu Ci życzę.Pozdrawiam :-)))

Edward Stachura

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi ,
Lecz nie zaraźliwy jest twój śmiech...
Bo ty grasz!

Ja - cały zbudowany jestem z ran.
Duszę na ramieniu ciągle mam,
Lecz gdy śmieję się, to ze mną też...
Cały świat!

  26.01.2008 20:13
~wściekły układ
No fantastycznie ! Wreszcie "ja wiem " wrócił. Nie mogłem się już doczekać, myślałem, że o nas zapomniał, o zdrowie się martwiem jego. Na szczęście nie może bez nas żyć - a zwłaszcza beze mnie. Te posty to prawdziwy rodzynek w "naszym cieście ".
Niniejszym więc ogłaszam protektorat nad jego postami - będę odtąd opiekunem, recenzentem i niedoścignionym jego mistrzem w dziele pisania !
Coraz lepiej - "ja wiem"  - coraz lepiej ci idzie !. Widać już pewne postępy, choć do doskonałości wciąż daleko !
Ale głowa do góry ! Nie trwoń czasu - pisz sporo na brudno, czytaj, poprawiaj i ŚLIJ !
Widać wprawdzie pewne zastanawiające elementy - np. imię traktorzystki, o której piszesz musi dziwić i nieco jednak niepokoić. W moim poście imienia żadnego - a już z pewnością przez ciebie użytego nie wymieniłem. Trwożę się, że czytając widzisz wyrazy, których tam nie ma. Zdarza się to choć rzadko, że ktoś komentując czyjś tekst widzi jakieś wyrazy, przez autora nie użyte - miejmy nadzieję, ze przypadłość to przejściowa, ale śledzić posty będe od tej pory ze szczególną uwagą. Nie martw się - chyba nie jest aż tak groźnie jak myślę.
Cieszy wszak postęp, jaki niewątpliwie cechuje twój warsztat pisarski. Podsumowując, ponieważ nie jest to "lądowanie na Księżycu" więc recenzja moja brzmi : twoje ostatnie posty to niewielki krok w dziejach ludzkości, i niewielki w twoim życiu. Ale masz szansę, której nie trać ! Dziś jeszcze ukaże się mój post. Albo i nie. Czekaj na niego cierpliwie z nosem wetkniętym  w ekran. I nie zapomnij napisać ! Oczywiście powiem ci, czy choć o milimetr zbliżyłeś się do obcej ci - tymczasem -i doskonałości. Gdyby recenzja ukazała się z opóźnieniem - nie gniewaj się. Wszak jest karnawał, więc wszystko musi mieć swój czas i miejsce. Gdy znajdę dla ciebie chwilkę czasu,podzielę się swoją oceną. Jeśli post jednak będzie zbyt marny martwić cię nie będę - nie napiszę nic !


  26.01.2008 20:21
~sMYKałka
Już ty "ja wiem" się TYM wątkiem lepiej  nie opiekuj. Niszczysz je z premedytacją bo nie możesz znieść, że ktoś ma więcej oleju w głowie od ciebie pani VIP buchacha. Wiem ktoś ty. Mało ci u MYK-ów miejsca? Odpadło ci moderowanie i nie wiesz co z czasem robic i gdzie nos wsadzac. Zostaw tych ludzi w spokoju i wracaj do swoich klisz. Umiesz tylko zamęt robić. Tacy jak ty i twoja koleżanka nie powinni mieć dostępu do komputera dożywotnio. Same robicie zadymy na FSK i gdzie popadnie i potem szukacie winnych. Same rozwalacie MYK-i. Kto tam teraz pisze? Na palcach obu rąk można policzyć tych aktywnych. Ludzi chcesz zmieniać to czemu sama się nie zmieniłaś żeby przykład dawać? Misoginianie ja Was proszę - nie zmieniajcie się! Pozostańcie tacy jacy jesteście. Jesteście potrzebni wielu ludziom. Wiem, że są tacy którym to przeszkadza, którzy Was nie cierpią  i będą Was niszczyć na wszelkie sposoby bo tak już mają, ale nie poddawajcie się. 
"Ja wiem" jeżeli to prawda, że mnie lubisz i szanujesz jak sama twierdzisz, to proszę Cię tutaj publicznie - dajcie tym ludziom spokój. Przestańcie Ich poniżać i napastować, bo to co robicie jest wstydem dla MYK-ów. Nie wiem co sobie pomyślą ludzie z SK jeśli do nich dojdzie co wyrabiają ich fanki.


  26.01.2008 20:24
~uczeń Sokratesa
Cuda się dzieją jednak na Misogino! Najnowszy cud,to Cud Transformacji.
Wątpiący stał się Wiedzącym!
Przedtem: "ja wątpię", teraz :" ja wiem" powtarza... Nie wiadomo tylko,czy to o posiadanej mądrości świadczy...
Mistrz Sokrates mawiał o sobie :" Wiem,że nic nie wiem".A wiedział bardzo wiele.Tylko o Biwaku nie wiedział.


  26.01.2008 20:38
~ja wiem
To mam pisac czy nie?Miszcz mnie namawia do pisania,do pracy nad <warstatem>,z drugiej strony post na nie autorstwa wielonickowej wszedobylskiej.Pardon a co Myki maja wspolnego z tym watkiem?Dottore ,jestes potrzebny od zaraz jako lekarz ostatniego kontaktu.Nawet nie wiem i kim sa Myki, tak znienawidzone przez Was.


  26.01.2008 20:48
~helcia namber łan
Ja jusz napisała kogo pod lipą na podwórku by powitała  chlebem i solą. Niewpraszaj się na chama gdzie cie niechco bo to źle otobie muwi jak sie wpraszasz. Muj dom to nie forum że karzdy sie pcha z buciorami. Wiesz oczym muwie! Helcia nielubi takich typuw jak ty. Zaprosze a potem weźniesz Helke na jęzor i będziesz obmawiać  dzie sie da jaka ta Helka prosta i głupia. O nie, jak masz tak omnie gadać jak o Dochtorze, tak dobże niebędzie.Dochtora naszego żawsze powitam i ugoszcze. Helcia prosta ale swuj rozum ma, widzi kto tu komu i jak rzyczy. Alutko pszyjeżdzaj kiedy tylko chcesz do Helci, tylko musze wiedzieć dzień wcześniej cobym sią wtedy od mopa uwołniła. Możesz jechać do Ostrudy a tam muj  jusz będzie na ciebie czekał na PKP albo PKS ale my sie jeszcze umuwimy. Tera unasz brzydko ale na wiosne pięknie nad jeziorem. Czaple i żurawie latajom, perkozy, mewy tesz so. Jeździsz na roweże?
Ajlawju wasz jeszcze raz, jak synek niewróci wcześniej to jeszcze żajrzę do was bo na dyskoteke do remizy poszed.


  26.01.2008 21:04
~ja wiem - popraw się
Dottore chyba właśnie tańczy. I dobrze, bo by cię obsztorcował za MISZCZA ! Miałeś pisać na brudno przed wysłaniem . Słuchaj mistrzów - naprawdę !
Jeśli to celowy zbieg, to albo pisze się dużymi literaki, albo w cudzysłowie ! DNO " Ja wiem " - dno ! DWÓJA !


  26.01.2008 21:20
~sMYKałka
Naucz się czytać "ja wiem -Mario". Oni NIE NIEnawidzą MYK-ów, bo to uczucie jest Im obce. Z MYK-ami skończyli jak ich przegoniłyście do archiwum. Nie Oni za tobą a ty łazisz za Nimi i prześladujesz. Nie wiesz kim jesteś vipuńciu?????? buchacha. Wyśmiewasz, kpisz, krytykujesz każde słowo. Forum cierpliwe i ludzie cierpliwi.  Bronić się mają prawo przed twoimi atakami i twojej kamaryli. Trzeba być ślepym i głupim by nie widzieć, że nikt inny Ich nie atakuje tylko ty &Co. Czy Oni będąc na MYK-ach  zachowywali się tak jak ty tutaj????? Jeszcze raz apeluję do twojego sumienia o ile je masz - zostaw ludzi z tego pięknego wątka w spokoju!


  26.01.2008 22:14
~Dla Helenki
Pojechał dziadek na polowanie,
Zostawił Helcię jak malowanie.
Trębacze trąbili, muzyka grała,
Gdy dziadek odjeżdżał, to Helcia spała.

Otóż wszystkie dzieci kochały niezmiernie dziadka, a dziadek znów najbardziej kochał Helenkę.
Oj, śpiewała tez Rozalia o tym dziadku Helci, śpiewała! Na przykład taką piosenkę:

U Helenki gęsty sad,
Nie przeleci żaden ptak.
Tylko dziadek nieborak
Do Helenki na obiad
Nie miała mu co dać
Dała mu dwa sery.
Półmisek gęsiny
Jedzże dziadku, niebożę,
Bo Helenka nie może.

Wołał  dziad i łap zaraz Helenkę za szyję. 
I zaraz Rozalia śpiewała inną znów piosenkę:

Rąbajcie mnie, siekajcie mnie,
A za dziadka nie dajcie mnie!
Bo u dziadka siwa broda.
A Helenka jak jagoda.
Poradzę ja siwej brodzie,
Namoczę ją w zimnej wodzie
Zasadzę ją do ogródka.
Juści bródka —jak jagódka...


  26.01.2008 23:13
~ręce opadają
Cytat ze sMykałki: ""Ja wiem" jeżeli to prawda, że mnie lubisz i szanujesz jak sama twierdzisz, to proszę Cię tutaj publicznie - dajcie tym ludziom spokój." Zagadka: zgadnijcie kto to napisał? Ta, która wszystkim innym każe się podpisywać własnymi nickami. Alutko51 - jakaś Ty cudna!


  26.01.2008 23:29
~Psychiatra
Diagnoza ,dla ręce opadają,ja wiem !
Urojeniowy syndrom błędnej identyfikacji, DMS (ang. Delusional Misidentification Syndrome) -
grupa zaburzeń urojeniowych towarzyszących różnym chorobom psychicznym i neurologicznym.
Głównym objawem jest przekonanie, że osoby, przedmioty lub miejsca z otoczenia chorego straciły
lub zmieniły swą tożsamość.....


  26.01.2008 23:30
~Wściekła Ortografia
> Sowa
> Na południe od Rogowa
> Mieszka w leśnej dziupli sowa,
> Która całą noc, do rana,
> Tkwi nad książką, zaczytana.
> Nie podoba się to sroce:
> "Pani czyta całe noce,
> Zamiast się pokrzepić drzemką,
> Pani czyta wciąż po ciemku.
> Czyta się, gdy światło świeci,
> To zły przykład jest dla dzieci!" ..

> U nas są takie sowy Brzechwy. Przez cały dzień zajęci
> pracą, a wieczorami czytają wątek Soni. Nie ma czasu na
> pisanie, ale chociaż poczytać tych co czas mieli i
> napisali. WU zawsze na posterunku, pisze między dyżurami o
> kniei w której dzień każdy opisuje, co w kraju, co na
> dyżurze się działo. Pisze Hrabina nocami i Helcia zajęta
> sprzątaniem w dzień czasu nie ma.A Mirka to też nocna
> Sowa,wiecznie po nocach pisze... A ja pisać nie umiem, nie
> mam co pisać. Z okien nie wiele widać, więc wiersze wam
> powklejam. Może komuś przypomną się jakieś miłe czasy.
> Może uśmiech wywołam. Robiłam, robię i robić będę to, co
> umiem i lubię. Będę wklejać wiersze, nie będę udawać, ze
> jestem kimś innym niż jestem.......Bastek Ciebie słyszę na
> końcu kniei ......

Alutko wypada podać autora tych słów. Ciągle udajesz kogoś innego i przepisujesz co ktoś Ci napisze. To smutne. 
Tchórz - zapamiętaj Alutko - warto.


  26.01.2008 23:46
~alutka51
Będę robić, to co robię. Tobie nic do tego!


  26.01.2008 23:53
~dr Ozda
Alutka podpisała się swoim nickiem, w tekscie wspomniała nazwisko autora. W czym problem Wściekła Ortografio? Jeśli ktoś tu ma problem to tylko Ty Wściekła Ortografio,  Alutka na pewno nie! Twój wielki problem to Alutka i ten wątek który z uporem osła nawiedzasz.


  26.01.2008 23:55
~wściekły układ
Namiot gwarem wieczornym po powrocie naszym - przez wzgląd na Was wcześniejszym - napełniony. Puchatek z Prosiaczkiem pląsa , kalorii porcyję w "mjodzie" spożytą spala. Oni też swój karnawał mają. Kłapouchy przed chwilką nadciągnął, o przebiśniegach sofijskich opowieść snuje. Ślepka przyrody świeżej widokiem nasyciwszy, ku namiotowi kroki swe skierował. Sowa nieruchomo pod plandeką przysiadła.
Przyroda siłę swą obnaża, wicher srogi dmie, a nad knieją burza z piorunami- w styczniu niezwyczajna przeszła. Deszcz serduszka przemywszy, ustąpił w końcu, tedy żywszym lśnią blaskiem.
Maleństwo wieniec laurowy na haku powiesiwszy, zasnęło w Tygryska wtulone. Ów zaś z oczkami otwartymi leży  w stepowego motyla opowieść wsłuchany.
Dziś dzień był szczęśliwy. Dołączyła do nas kolejna Rodaczka nasza, z dala od Oyczyzny mieszkająca. Każdy post treści Jej podobny, smutek i zastanowienie budzi. Oto ten, kto daleko mieszka, innymi zwyczajami przenika, pojąć nie może, że człowiek człowiekowi wilkiem stać się może. Że ktoś, kto może innym życzliwość okazać, woli upokorzyć, ból próbować zadać, w imię niepojętych całkowicie zasad. Świat jest piękny i dobry. A stopień piękna tego, dobra ilość zależy od każdego ziemi mieszkańca. Większość z nas dzień z pożytkiem spędziła. Większość z nas w lustro przed snem patrząc, bez obaw może powiedzieć : dniam dzisiejszego nie stracił. A nawet jeśli coś przeszkodziło mi, coś zaniedbałem, to jutro też wstanie dzień kolejny. Może pogodny... Może deszczowy i wietrzny..... Może śnieg pola przykryje... łebki przebiśniegów puchem otuli..... Kiedy otworzymy oczy, poleżymy przez chwilę w cieplutkich łóżeczkach, możemy plany snuć..... Możemy spróbować uczynić ten dzień milszym , lepszym. Dając coś innym , sami możemy własne szczęście pomnożyć. I spać się kolejny łożyć z radością nie mniejszą, niż ten, kto dziś na loterii wygrał los szczęśliwy.
Przed namiot strach- gdy wicher taki hula -wychodzić. A i napis naporu żywiołu niezdolny wytrzymać. Tedy dziki  u progu dziś go ułożyły.
LES ENVIEUX MOURRONT, MAIS NON JAMAIS L'ENVIE......

Aska - 2011-06-06 23:44:42

27.01.2008 00:21
~lucjan
Pisz nam Alutko jak Ci serce dyktuje,zlosliwosciami innych nie przejmuj sie.Wiesz ze masz w nas przyjaciol sporo,zasnij wiec spokojnie.Juto tez bedziemy czekac ns Twoj post.Dobranoc Alutko,dobranoc Misoginianie.


  27.01.2008 01:58
~hrabina bałkańska
A o.... Wołodii zapomnieliśmy! Gdyby żył wczoraj skończyłby 70 lat.... Eeeeeech Wołodia, kakije my...duraki!!

Żyjemy sobie byle żyć
(My wsie żywion kak-budto...)

Żyjemy sobie byle żyć,
i w nocy nie śni nam się nic -
nie wabi nas wędrowny szlak
ni stukot kół, ni morski wiatr,
ktoś inny się w głębiny pcha,
lecz co tam ujrzy oprócz dna?
Po co ten hazard? My od lat
wolimy swój spokojny świat.
ref.: A zewsząd ogniem zioną w nas huraganowym
przypadki, niespodzianki, okazje, ślepe trafy -
niektórzy pod nie nadstawili głowy,
zgarnęli wszystko albo szlag ich trafił,
nas też do walki wzywał los, lecz coś tam nam wypadło,
no a poza tym jak na złość pękło nam sznurowadło...
Pośród codziennych świństw i kłamstw
straciliśmy już ludzką twarz,
umiemy tylko łgać jak z nut
i w porę zawiązywać but...
Kłaniamy się swołoczom w pas,
żebrzemy o okruchy łask,
a gdy przed nami staje wróg,
pierwsi padamy mu do nóg.
ref.: A zewsząd ogniem... itd.
Niekiedy budzi się w nas myśl
i każe nam się wzbijać wzwyż,
nie polecimy, no bo jak,
zwłaszcza że skrzydeł jakby brak,
do chmur przydałoby się wzbić.
więc zaczynamy wódkę pić:
po wódce nas pociesza fakt,
że przecież brojler to też ptak.
ref.: A zewsząd ogniem... itd.
Gdy trzeba zwalczyć jakieś zło,
pytamy najpierw, które to,
i zadajemy taki cios,
by go nam za złe nie wziął ktoś,
lecz gdy już wiemy jak i co,
z pasją rzucamy się na zło,
i trzęsąc się o własny los
bijemy je łagodnie dość...
ref.: A zewsząd ogniem... itd.
Lubimy umywanie rąk -
popatrzcie, jakie czyste są,
więc jakże można od nich chcieć,
by nagie się zwinęły w pięść?
Mamy swój urządzony kąt,
pomału porastamy rdzą,
i wola nas cieplutki piec,
żeby z honorem na nim lec...
ref.: A zewsząd ogniem... itd.
                       
                   Włodzimierz Wysocki



  27.01.2008 02:03
~Wściekła Ortografia
> Będę robić, to co robię. Tobie nic do tego!

Alutko przecież wiem, że nic innego nie potrafisz. Całość postu zaznaczonego na czerwono to cytat a nie myśli i słowa Alutki. Na marginesie dodam, że osioł to mądre zwierzę i jego upór nie wynika z głupoty.


  27.01.2008 06:07
~alutka51
Witam Wszystkich w niedzielny poranek :-)) Tak, na początek dnia Paweł i Gaweł...
Miłego dnia Misoginianie...Pozdrawiam :-))

Paweł i Gaweł  - Fredro hrabia Aleksander - największy komediopisarz polski, poeta.

Paweł i Gaweł w jednym stali domu,
Paweł na górze, a Gaweł na dole;
Paweł, spokojny, nie wadził nikomu,
Gaweł najdziksze wymyślał swawole.

Ciągle polował po swoim pokoju:
To pies, to zając - między stoły, stołki
Gonił, uciekał, wywracał koziołki,
Strzelał i trąbił, i krzyczał do znoju.

Znosił to Paweł, nareszcie nie może;
Schodzi do Gawła i prosi w pokorze:
- Zmiłuj się waćpan, poluj ciszej nieco,
Bo mi na górze szyby z okien lecą. -

A na to Gaweł: - Wolnoć, Tomku, 
W swoim domku. -
Cóż byłe mówić? Paweł ani pisnął,
Wrócił do siebie i czapkę nacisnął.

Nazajutrz Gaweł jeszcze smacznie chrapie,
A tu z powały coś mu na nos kapie.
Zerwał się z łóżka i pędzi na górę.
Stuk! puk - Zamknięto. Spogląda przez dziurę

I widzi... Cóż tam? cały pokój w wodzie,
A Paweł z wędką siedzi na komodzie.
- Co waćpan robisz? - Ryby sobie łowię.
- Ależ, mośpanie, mnie kapie po głowie!

A Paweł na to: - Wolnoć, Tomku, 
W swoim domku. -
Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
Jak ty komu, tak on tobie.......


  27.01.2008 07:16
~Osioł
Proszę Państwa , Proszę Państwa ! Alutka zbliża się do bramki Ściekłej Orto-GRAWII , strzał , piłka leci ..............
GOOOOOOOOOOOllllllllllllllllllllllllllll - 1:0  ! Alutka pada w ramiona Misoginian. Orto-GRAWIA stoi ze spuszczoną głową.
Ja kiedy spuszczam głowę............ jem trawę !


  27.01.2008 08:26
~sMykosz
Talentow Alutce nie brak.Myli sie ten ktory sadzi ze potrafi tylko wklejac wiersze.Prosze zatem nasza Dame Pajacykowa by w miejsce wspomnianych wierszy kazdego ranka podala nam przepisa na tani obiad uczniowski.Mala prosba koszt jednostkowy takiego <objadu> nie powinien przekraczac 3,75 groszy.


  27.01.2008 08:40
~kopista
Pozwolcie mili czytelnicy ze przenoszac i cytujac ten tekst w calosci zamieszczony na ZS spowoduje Wasza wieksza uwage zrowno na postac pani Ireny Sendlerowej o ktorej byla juz mowa w tym watku,jak rowniez nad slowami Bohaterki zastanowmy sie przez chwile, bo az sie prosi by niektorzy zlosliwcy wzieli sobie Jej slowa do serca,skoro sumienia juz nie maja..Brawo Misoginianie ze znalazlo sie u Was miejsce dla tak wielkiej postaci,Pollki .....
......<.Skąd pani Irena miała wolę i siły, żeby ratując innych narażać swoje życie? Z domu. Ojciec Ireny, lekarz, który zmarł, gdy miała zaledwie siedem lat, zdążył wpoić jej zasadę, że jedyny podział ludzi, jaki istnieje to jest na dobrych i złych. Narodowość, religia, wykształcenie nie mają znaczenia. A jeżeli ktoś potrzebuje pomocy to trzeba podać mu rękę. Mała Irenka zapisała te zasady w swoim sercu i już jako osoba dorosła według nich postępowała. Ażeby uratować świat, potrzeba trzech rzeczy: miłości, tolerancji i pokory, twierdzi Irena Sendler. Niestety, tego dzisiaj nie ma. Świat nie wyciągnął odpowiednich wniosków z drugiej wojny światowej i ofiara życia milionów ludzi poszła na marne, uważa pani Irena. Świata nie obchodziło to wtedy ani nie obchodzi dzisiaj.>>>


  27.01.2008 09:00
~lucjan
Z krotkiego cytatu jaki zostal zamieszczonyprzez Kopiste wynikaja dwie prawdy:o przyszlosci i osobowosci w zyciu doroslym decyduje wychowanie rodzicow,dom,najblizsze otoczenie.I druga prawda ze swiat sie dzieli na ludzi dobrych i zlych.Twierdze ze tych dobrych jest na swiecie wiecej,ci zli zawsze maja szanse zostac dobrymi,wystarczy czasem podac im reke,dobre slowo,pisal o tym f.m. a jakos nikt nie podjal tego tematu.Ide poszukac FZS, by poczytac wiecej o tej wspanialej Polce,pani Irenie.


  27.01.2008 09:23
~pomocnik osla
Proszem panstwa,co za cudowna akcja,Zurek podal pilke do Warkocza,ten bez namyslu kopnal pilke w strone Alutki,resztem panstwo widzieli....ten grymas na twarzy orto-grwii mowi fszystko za siebie.Stan meczu po 10 minutach gry:2.0 dla Alutki.Proszem panstwa zapowiada sie emocjonujace widowisko.Lawka rezerwowych w druzynie Alutki jest dluuuuuga,czego nie da sie powiedziec o druzynie Orto-grawii.....


  27.01.2008 09:59
~milczek
Widzielismy te piekne gole w wykonaniu Alutki.Ufam ze jeszcze nie jednego z wolleya strzeli w odpowiednia bramke.Alutka jest jedna a watpiacych jest wielu.Ja wiem ze nie wypada o pewnych rzeczach pisac w tym watku,zatem ogranicze sie do wyznania ze solidaryzuje sie ze wszystkimi ktorzy staneli w obronie Bogu winnej dziewczyny.Nie warto plakac,nie warto sie dreczyc,kiedy ma sie wokol siebie tyle przyjaznych osob.Ciesze sie rowniez ze ZS ma sie dobrze..powodzenia.


  27.01.2008 10:29
~KLARA
Hrabino,o Wołodii pamiętałam,wszak to mój idol z czasów studenckich,a teraz i mojej córki!
"Na liście lektur nie będzie Gombrowicza"-tak zaczynał się nasz wątek,więc może znowu o lekturach?Wczoraj moje Dziecię dzwoni z pytaniem:-czy to ty opowiadałas mi o "Żarcie" Kundery?Odpowiadam dyplomatycznie:-nie wiem,ale ta książka jest w naszym domu..Na to Dziecko:-Bo ktoś opowiadał mi,że nie mógł przez tę książkę przebrnąć,mimo wcześniejszej fascynacji "Nieznośną lekkością bytu" i ja mam podobnie!Tak,powiedziałam z ulgą,ten ktoś,to ja!Dziecko zabrało się do kolejnego zbioru opowiadań ukochanego Hrabala,a ja oczywiście studiuję przewodnik po Sardynii-fascynująca wyspa!
 
  27.01.2008 10:29
~ja wiem
Ja Wiem ze ubzduraliscie sobie ze sily nieczyste z forum ktore przygarnelo was swego czasu rzekomo przypuscily atak na biedna gromadke Misoginian spod wezwania J.E.Wscieklosci.Raz jeszcze powtarzam jestescie w bledzie.Oni sie maja dobrze bez Was i przestancie ich mieszac w moje posty.Ja sam majac protektorat J.E.bede sie tlumaczyl za swoje slowa,czy to takie trudne do zrozumienia?Zaczynam Was lubic,nie psujcie zatem tego co juz wspolnie osiagnelismy.Notowania tego watku na gieldzie foromowiczow rosna,przypisuje sobie rowniez malenki udzial w tym sukcesie.Pani Heleno,nie pani to inni Misoginianie zaprosza mnie do siebie,kwestia czasu....Ataki na Alutke stanowczo potepiam,to nie przystoi zadnemu z nas.


  27.01.2008 10:33
~wściekły układ
Wicher na srogości swej utracił nieco , jeno gałęzie w kniei połamane o sile żywiołu świadczą. Serduszka nietknięte. Tygrysek z Maleństwem - jako zwykle - na grzbiecie , obchód robi, a kiedy przekrzywienie bodaj drobne dostrzega , natychmiast ogonem pozycję właściwą przywraca.
Od czasu, do czasu pojawia się zapowiedź jutrzejszych Profesora Kołakowskiego rozmów z Przyjaciółmi, rozmów z utęsknieniem wyczekiwanych, mądrością najgłębszych. Rozmów dzieje cywilizacji przybliżających, uczących życia.
Wczoraj rocznicę urodzin W. Wysockiego przypomniano. Sceny z pogrzebu artysty, gdy tłum wielotysięczny przez siły porządkowe do rozejscia wezwany  "Faszyści"  skandował. Na ustach tych, co z rąk okupanta wiele bestialstwa zaznali, których rodziny pełne są wspomnień życie oddawszych, obelga to sroga. Smutne, że wspominki uzupełnił wywiad z dzisiejszymi piewcami Jego pamięci. Oto pokazują "grażdanina" co mówi, że dziś Wysocki też by się napił a władzy dzisiejszej kolejnym utworem dokopał. Krótko mówiąc- alkoholol był Jego natchnienia źródłem. Faktycznie sugestia tyle ciekawa, co mądra. Ujęcie kamery pokazuje nad mogiłą - pełną kwiatów i zniczów - zgromadzonych. Wśród nich są tacy, co płyn z plastikowych kubków popijają. Widz oczywiście bez trudu ma sie domyślić jaki to "płyn" Czego więc oczekiwać mamy po pokoleniu współczesnym, gdy media takie nam obrazy prezentują ?Żadnego fragmentu tworu, żadnego przetłumaczonego tekstu piosenki jakiejkolwiek.
Lucjan po raz kolejny postać Pani Ireny przypomniał. Oto fragment tyczący Bohaterki naszej na Onecie znaleziony : 
– I jeszcze zadanie domowe. Proszę przygotować scenariusz sztuki teatralnej – rzucił Norman Conard, nauczyciel amerykańskiego college’u w Uniontown.  Cztery uczennice szukając tematu do sztuki natrafiły na wzmiankę o Irenie Sendler. Profesor przeczytał scenariusz i zawołał dziewczyny do siebie. – Słuchajcie, dodałyście o jedno zero za dużo! Świetnie pamiętał "Listę Schindlera". Ten uratował aż 1100 Żydów. Niemożliwe, by nieznana Polka, ryzykując o wiele więcej, ocaliła dwa razy tyle. A jednak. Pomyłki nie było. Zafascynowani tym nieprawdopodobnym wyczynem, wspólnie napisali jednoaktową sztukę "Życie w słoiku". Wystawiono ją w kilku amerykańskich szkołach. Był rok 1999.
Tymczasem nad Wisłą niewielu znało bohaterskie wyczyny Pani Ireny. Nie chwaliła się nimi. Do dziś uważa, że nie zrobiła niczego nadzwyczajnego. Więcej, wyrzuca sobie, że nie uratowała więcej dzieci. – Jaka bohaterka? Proszę nie przesadzać… – oponuje. – Jestem bardzo stara i schorowana – mówi słabym głosem. Już kilkanaście lat temu pisała w swoich notatkach: Odchodzę. 
Mam 97 lat. Mieszka w warszawskim domu opieki ojców bonifratrów. Opowiada, że pomagała, bo tak nauczyła Ją rodzina. Jej Pradziadka po Powstaniu Styczniowym zesłano na Sybir. W gabinecie lekarskim Ojca zawsze pełno było biedaków, bez grosza przy duszy. Sam zmarł w 1917 roku, podczas ratowania ludzi zarażonych tyfusem. 
Co ciekawe, pisząc swą sztukę, amerykańskie nastolatki nie wiedziały, że pani Irena żyje. Gdy się o tym dowiedziały, napisały list. Potem drugi, trzeci. W końcu przyleciały. Wzruszające spotkanie ze skromną, starszą Panią zapamiętają do końca życia. To one przygotowały też stronę internetową poświęconą polskiej Bohaterce. Co ciekawe, tylko w języku angielskim. Cóż, cudze chwalicie, swego…
Jeden z Profesorów opowiadał na spotkaniu nowojorskim , z udziałem wyfiokowanych, upierścienionych dam o rzeczywistości getta. Nie można było się z niego wydostać ani pieszo, ani tramwajem- stwierdził. Wówczas jedna z pań powiedziała. Trzeba było wezwać taksówkę......


  27.01.2008 10:49
~ja wiem
Czuje niedosyt <MISZCZU>,liczylem na dluzszy wyklad,coz dobre i to.A tak na serio to cieszy mnie fakt ze z taka pieczolowitoscia odslaniacie coraz to nowe kulisy z bogatego zycia pani Sendler.Prawde mowiac wczesniej niewiele wiedzialem o bohaterskich wyczynach pani Ireny,zdaje sie ze nie ja jeden.Za takie teksty szostka z plusem sie Wam nalezy.Prwada jest ze cudze chwalimy a swego nie znamy.


  27.01.2008 10:58
~Wściekła Ortografia

> Z tej to powiastki morał w tym sposobie:
> Jak ty komu, tak on tobie.......

Alutko i właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Naucz się wiersza i zapamiętaj morał - warto.


  27.01.2008 10:58
~adorator66
Jak juz bedziesz Klaro wypoczywac na Costa Smeralda nie zapomnij odwiedzic lokal "Bilionaire".Gwarantuje -pyszna zabawa Cie czeka a Cluadio Briatore wspolwlsciciela lokalu spotkac bedziesz mogla.To jden z tych oslawionych Latin lover,do dzis Naomi mile go wspomina,choc teraz czesciej w objeciach U.Chaveza.Pisze tak dzisiaj  drodzy Misoginiane by nieco przewietrzyc nasz Namiot.Alutka trzymaj sie,bierz przyklad pozytywnego myslenia z Klary.

  27.01.2008 11:20
~ja wiem
Ja tez chce na Coste Smeralde,lepsze to miejsce na Biwak niz gdzies pod Ostruda gdzie trudno dojechac bo PKS obwiescil ze zawiesza kursy w tamta strone.Pani Helciu moze sie pani pakowac,Misoginianie to dobre ludziska i pewnie zafunduja pani podroz i pobyt na Sardynii.


  27.01.2008 12:06
~ciekawski
> Proszę Państwa , Proszę Państwa ! Alutka zbliża się do
> bramki Ściekłej Orto-GRAWII , strzał , piłka leci
> ..............
> GOOOOOOOOOOOllllllllllllllllllllllllllll - 1:0 ! Alutka
> pada w ramiona Misoginian. Orto-GRAWIA stoi ze spuszczoną
> głową.
> Ja kiedy spuszczam głowę............ jem trawę !

No i Alutka "szczeliła se samobója" teraz chyba się będzie musiała "pochlastać" czy coś...hahahahahahahaha


  27.01.2008 12:10
~KLARA
Czarujacy Adoratorze66,najdrozsze i najbardziej luksusowe miejsce mi polecasz!Preferujemy czynny wypoczynek,więc chcemy cala Sardynie objechac i o Korsyke zahaczyc!Szmaragdowe morze,góry,architektura-wplywy fenickie,rzymskie,arabskie,wloskie,hiszpanski  e-to cos co nas podnieca,ale Costa Smeralda z wysepkami Maddalena mieszcza sie w naszym planie,wiec i owego Latin lovera poszukam!


  27.01.2008 13:05
~alutka51
Dedykuje te słowa :~Wściekła Ortografia...wątpiacy tertius...ciekawski....
Zmyj z siebie ten wredny,szyderczy śmiech @ .Masz owsiki a może świerzb....
że tak nerwowo walisz w klawiaturę...swędzi...........to się wykąp!!!

Małpa w kąpieli

Rada małpa, że się śmieli,
Kiedy mogła udać człeka,
Widząc panią raz w kąpieli,
Wlazła po stół - cicho czeka.
Pani wyszła, drzwi zamknęła;
Małpa figlarz - nuż do dzieła!
Wziąwszy pani czepek ranny,
Prześcieradło
i zwierciadło -
Szust do wanny!
Dalej kurki kręcić żwawo!
W lewo, w prawo,
Z dołu, z góry,
Aż się ukrop puścił z rury.
Ciepło - miło - niebo - raj!
Małpa myśli: "W to mi graj!"
Hejże! Kozły, nurki, zwroty,
Figle, psoty
Aż się wody pod nią mącą!
Ale ciepła coś za wiele...
Trochę nadto... Ba, gorąco!...
Fraszka! Małpa nie cielę,
Sobie poradzi:
Skąd ukrop ciecze,
Tam palec wsadzi.
- Aj, gwałtu! Piecze!
Nie ma co czekać,
Trzeba uciekać!
Małpa w nogi,
Ukrop za nią - tuż, tuż w tropy,
Aż pod progi.
To nie żarty - parzy stopy...
Dalej w okno!... Brzęk! - Uciekła!
Że tylko palce popiekła,
Nader szczęśliwa.
Tak to zwykle małpom bywa.


  27.01.2008 13:11
~osioł
Błąd "ciekawski" - błąd. Za samobója nie pada się w ramiona Przyjaciół ! Zresztą - powiem ci więcej - gdyby samobója strzeliła i tak by padła w nasze ramiona - tacy już jesteśmy ! I tym się od ciebie różnimy - nie karzemy dobra, nie karzemy biedy, nie karzemy błędów ani słabości Przyjaciół.
Ty się nie chlastaj. Tylko czytaj nas i wykrzesaj z siebie choć minimum dobra.


  27.01.2008 13:16
~alutka51
Zapomniałam autora podać ..Małpa w kąpieli - Fredro hrabia Aleksander ..


  27.01.2008 13:20
~Krzyś ex fabula
Dzień Dobry Kochani.

Pozwólcie, że o Wysockim pamiętając, doskonały wiersz Jacka Kaczmarskiego, pozwolę sobie " wkleić " .
Myślę, że dla tych wielbicieli Wołodi, którzy wiersza tego nie znają, prawdziwa to gratką być może.

Epitafium dla Włodzimierza Wysockiego

To moja droga z piekła do piekła
W dół na złamanie karku gnam!
Nikt mnie nie trzyma, nikt nie prześwietla
Nie zrywa mostów, nie stawia bram!

Po grani! Po grani!
Nad przepaścią bez łańcuchów, bez wahania!
Tu na trzeźwo diabli wezmą
Zdradzi mnie rozsądek - drań
W wilczy dół wspomnienia zmienią
Ostrą grań!

Po grani! Po grani! Po grani!
Tu mi drogi nie zastąpią pokonani!
Tylko łapią mnie za nogi,
Krzyczą - nie idź! Krzyczą - stań!
Ci, co w pół stanęli drogi
I zębami, pazurami kruszą grań!

To moja droga z piekła do piekła
W przepaść na łeb na szyję skok!
"Boskiej Komedii" nowy przekład
I w pierwszy krąg piekła mój pierwszy krok!

Tu do mnie! Tu do mnie!
Ruda chwyta mnie dziewczyna swymi dłońmi
I do końskiej grzywy wiąże
Szarpię grzywę - rumak rży!
Ona - co ci jest mój książę? -
Szepce mi...

Do piekła! Do piekła! Do piekła!
Nie mam czasu na przejażdżki wiedźmo wściekła!
- Nie wiesz ty co cię tam czeka -
Mówi sine tocząc łzy
- Piekło też jest dla człowieka!
Nie strasz, nie kuś i odchodząc zabierz sny!

To moja droga z piekła do piekła
Wokół postaci bladych tłok
Koń mnie nad nimi unosi z lekka
I w drugi krąg kieruje krok!

Zesłani! Zesłani!
Naznaczeni, potępieni i sprzedani!
Co robicie w piekła sztolniach
Brodząc w błocie, depcząc lód!
Czy śmierć daje ludzi wolnych
Znów pod knut!?

- To nie tak! To nie tak! To nie tak!
Nie użalaj się nad nami - tyś poeta!
Myśmy raju znieść nie mogli
Tu nasz żywioł, tu nasz dom!
Tu nie wejdą ludzie podli
Tutaj żaden nas nie zdziesiątkuje grom!

- Pani bagien, mokradeł i śnieżnych pól,
Rozpal w łaźni kamienie na biel!
Z ciał rozgrzanych niech się wytopi ból
Tatuaże weźmiemy na cel!
Bo na sercu, po lewej, tam Stalin drży,
Pot zalewa mu oczy i wąs!
Jego profil specjalnie tam kłuli my
Żeby słyszał jak serca się rwą!

To moja droga z piekła do piekła
Lampy naftowe wabią wzrok
Podmiejska chata, mała izdebka
I w trzeci krąg kieruję krok:

- Wchodź śmiało! Wchodź śmiało!
Nie wiem jak ci trafić tutaj się udało!
Ot jak raz samowar kipi, pij herbatę
Synu, pij!
Samogonu z nami wypij!
Zdrowy żyj!

Nam znośnie! Nam znośnie!
Tak żyjemy niewidocznie i bezgłośnie!
Pożyjemy i pomrzemy
Nie usłyszy o nas świat
A po śmierci wypijemy
Za przeżytych w dobrej wierze parę lat!

To moja droga z piekła do piekła
Miasto a w Mieście przy bloku blok
Wciągam powietrze i chwiejny z lekka
Już w czwarty krąg kieruję krok!

Do cyrku! Do cyrku! Do kina!
Telewizor włączyć - bajka się zaczyna!
Mama w sklepie, tata w barze
Syn z pepeszy tnie aż gra!
Na pionierskiej chuście marzeń
Gwiazdę ma!

Na mecze! Na mecze! Na wiece!
Swoje znać, nie rzucać w oczy się bezpiece!
Sąsiad - owszem, wypić można
Lecz to sąsiad, brat - to brat.
Jak świat światem do ostrożnych
Zwykł należeć i uśmiechać się ten świat!

To moja droga z piekła do piekła
Na scenie Hamlet, skłuty bok
Z którego właśnie krew wyciekła -
To w piąty krąg kolejny krok!

O Matko! O Matko!
Jakże mogłaś jemu sprzedać się tak łatwo!
Wszak on męża twego zabił
Zgładzi mnie, splugawi tron
Zniszczy Danię, lud ograbi
Bijcie w dzwon!

Na trwogę! Na trwogę! Na trwogę!
Nie wybieraj między żądzą swą a Bogiem!
Póki czas naprawić błędy
Matko, nie rób tego - stój!
Cenzor z dziewiątego rzędu:
- Nie, w tej formie to nie może wcale pójść!

To moja droga z piekła do piekła
Wódka i piwo, koniak, grog,
Najlepszych z nas ostatnia Mekka
I w szósty krąg kolejny krok!

Na górze! Na górze! Na górze!
Chciałoby się żyć najpełniej i najdłużej!
O to warto się postarać!
To jest nałóg, zrozum to!
Tam się żyje jak za cara!
I ot co!

Na dole, na dole, na dole
Szklanka wódki i razowy chleb na stole!
I my wszyscy tam - i tutaj
Tłum rozdartych dusz na pół,
Po huśtawce mdłość i smutek
Choćbyś nawet co dzień walił głową w stół!

To moja droga z piekła do piekła
Z wolna zapada nade mną mrok
Więc biesów szpaler szlak mi oświetla
Bo w siódmy krąg kieruję krok!

Tam milczą i siedzą
I na moją twarz nie spojrzą - wszystko wiedzą
Siedzą, ale nie gadają
Mętny wzrok spod powiek lśni
Żują coś, bo im wypadły
Dawno kły!

Więc stoję! Więc stoję! Więc stoję!
A przed nimi leży w teczce życie moje!
Nie czytają, nie pytają -
Milczą, siedzą - kaszle ktoś,
A za oknem werble grają -
Znów parada, święto albo jeszcze coś...

I pojąłem co chcą ze mną zrobić tu
I za gardło porywa mnie strach!
Koń mój zniknął a wy siedmiu kręgów tłum
Macie w uszach i w oczach piach!
Po mnie nikt nie wyciągnie okrutnych rąk
Mnie nie będą katować i strzyc!
Dla mnie mają tu jeszcze ósmy krąg!
Ósmy krąg, w którym nie ma już nic.

Pamiętajcie wy o mnie co sił! Co sił!
Choć przemknąłem przed wami jak cień!
Palcie w łaźni, aż kamień się zmieni w pył -
Przecież wrócę, gdy zacznie się dzień!

Jacek Kaczmarski
1980

Życzę Wszystkim spokojnego, udanego Dnia.
   Oponentom również, nie jesteśmy przecież na wojnie ostatecznej.
Choć niektórzy z was takie wrażenie sprawiają, uczestników dziecięcej krucjaty,
tyle, że niewiadomo wciąż przeciw czemu lub komu ona wymierzona ?
Murów już dość na świecie, a wciąż za mało mostów.
Zatem szukajmy raczej tego, co nas łączy, aniżeli tracić czas na eksponowaniu różnic
lub budowaniu epicentrycznego obrazka siebie.
                 Zresztą ?  Człowiek nie jest stworzony do posiadania Prawdy, lecz do jej szukania
( Pascal ) jeżeli jesteście na jej tropie - podzielcie się światłem miasto ciemności przeklinać. 

Przynajmniej tak, jak potrafi to czynić Wściekły, czy też inni uczestnicy tego wątku, pamiętając
jednakże o tym, że po stokroć łatwiej jest wytykać i krytykować niż samemu coś stworzyć.


  27.01.2008 13:43
~Sorellina
Powoli styczeń się kończy. Dzisiejszej nocy wichura sprowadziła nad moje miasto burzę, jakich w lecie nawet mało. Za oknem błyskawice orały niebo, pioruny uderzały bezlitośnie wprawiajac w drżenie szyby, meble. Wwiercały sie w uszy ogłuszającym hukiem. "Ciemno i straszno" na świecie, a w mojej duszy..... jasno, jaśniutko i cudownie radośnie! 
Bo wieczór cały byli ze mną Przyjaciele z Misogino. Byli "realnie". Serdeczna rozmowa, szczery śmiech, niekłamana radość bycia blisko , tuż, tuż. Gdy już sobie "Dobranoc" powiedzieliśmy, pozostałam jeszcze długo ze swoimi myślami .... o Nich. O najwspanialszych ludziach, jakich w życiu poznałam. Pozostałam z myślami pełnymi wdzięczności dla Soni, która mi swych Przyjaciół " podarowała".
Czy wiecie, że kiedy Ona ten wątek otwierała, byłam kompletną "komputerowa debiutantką" ? Bałam się wręcz komputera, wolałam trzymać się od niego z daleka. Dopiero fascynacja osobowością Sonieczki, a potem Jej Przyjaciół, sprawiła, że ten lęk ( może nawet niechęć ?) do komputerów pokonałam Zaczęłam czytać, potem nieśmialo pisać stukając dwoma palcami w klawiaturę. Potem trzema, czterema. W końcu kiedyś całkiem sprawnie stukałam w inną klawiaturę, klawiaturę fortepianu, więc.... Teraz klikam już prawie wszystkimi palcami, choć może jeszcze nie w zawrotnym tempie ! Fakt, nie piszę często, ale ekran komputera przyciąga mnie z nieodpartą siłą, bo "widzę" na nim Przyjaciół.
Ktos kiedyś napisał, że Misoginianie - a myślę, że i ja się do Nich zaliczam - to tzw. "nawiedzeni". 
W takim razie kocham to " nawiedzenie ". Kocham, bo daje mi radość, wzruszenia, siły na każdy dzień.
Żyję w świecie snu ? Jeśli tak, to ..... mnie nie budźcie !


  27.01.2008 13:55
~ja tylko pytam
Laskawo Sorellino,co Ty tutaj robisz wsrod takich <orlow>jak WU albo ta Helcia.Nie wstyd Ci za nch?


  27.01.2008 14:01
~CWC

OBLAWA

skulony w jakiejs ciemnej jamie smacznie sobie spal
i spaly male wilczki dwa zupelnie slepe jeszcze
wtem stary wilk przewodnik, co zycie dobrze znal
lev podniosl, warknal groznie, az mna wstrzanely dreszcze,
poczulem wokol sibie nienawista won,
won, ktora tlumi wszelki spokoj, zrywa wszystkie sny,
z daleka ktos gdzies krzyknal, krotki rozkaz gon, 
i z czterech stron wypadly cztery goncze psy...

oblawa, oblawa, na mlode wilki oblawa, 
te dzikie zapalczyw w gestym lesie wychowane, 
krag w sniegu wydeptany, w tym kregu plama krwawa
i ciala wilcze klami goncuych psow szarpane...

W.W. (autora przekladu z glowy nie pamietam), tak pisze z glowy, moze slowa pomylilam... przepraszam)

Napewno naleze do pokolenia ciut mlodszego od Was... ale jakies 19 lat temu, moj najlepszy przyjaciel, starszy ode mnie, syn ubeka, ktorego nienawidzil, spiewal to na podworku, przed oknami swego ojca, tuz po 89`, tuz po odowilzy... i nie wspomne, ze zarazil mnie Kaczmarskim...


  27.01.2008 14:02
~Wściekła Ortografia

> Zmyj z siebie ten wredny,szyderczy śmiech @ .Masz owsiki a
> może świerzb....
> że tak nerwowo walisz w klawiaturę...swędzi...........to
> się wykąp!!

Alutko? To Twoja kraina łagodności i dobroci?


  27.01.2008 14:07
~Malgosia
Fakt - jak juz Rosjanin, to koniecznie pijak, mafioso, zblazowany bogacz, albo duren. Narodowe uprzedzenia narodowe kompleksy, nakazuja nam - Polakom poszukiwac wlasnej wielkosci w .... malosci innych. To oczywiscie odnosnie komenatrzy polskiej TV.
A przeciez narod ten znakomitych wydal artystow. Rocznica urodzin W.Wysockiego takze bez echa nie przeszla. Taganka wieczor Jego utworow widzom zafundowala - wystep, na ktory cale miesiace naprzod bilety wykupiono do ostatniego miejsca, a tlumy zawiedzionych bezskutecznie szturmowaly drzwi teatru , odchodzac z kwitkiem.
Spacerujemy grupka niewielka po wieczornych chodnikach Moskwy. Rozmawiamy o Poecie, o tym , ktorego zwano "ochryplym sumieniem Rosji" nie wdajac sie zbytnio w zrodlo ochryplosci tej. Zyl 42 lata. Za Jego zycia nie ukazal sie drukiem ani jeden zbior Jego wierszy. Wierszy bedacych moralnym przeslaniem, przekazem dla wspolczesnych w przyszlych pokolen. Przytocze Wam slowa o nim Roberta Rozdzestwienskiego :
Piesni Wysockiego, nawet te wojenne, sa bardzo liryczne. Chyba dlatego zawsze trafiaja do serca. Wysocki mowil: "Nie rozumiem, dlaczego piesn liryczna musi zawsze mowic o rumiankach, blawatkach, slowikach i tym podobnych... Dlaczego piesn o przyjazni, wzajemnej pomocy nie pasuje do tej kategorii..." Jego piesni dzwieczały ogromna siła. Ale byla to dobra sila. Piesni Wysockiego pomagaly wytrzymac slabym, a rozczarowanym przynosily pokrzepienie. Na takich piesniach mozna bylo polegac, wesprzec sie na nich, jak na ramieniu. Promieniowaly pewnoscia siebie. Ludzie sluchali i mysleli, ze z ich autorem mozna by pojsc na koniec swiata, w tundre, w kosmos... Ale przede wszystkim w piesniach tych, wierszach tych, byla prawda. Jakby nie spiewał piosenek, a prawde. Prawde zawilych charakterow, prawde zyciowych sytuacji, prawde odwiecznych ludzkich problemow, prawde bolu i czulosci, prawde czasu... Sluchajac Wysockiego, czulo sie, ze ten poeta mowi to, czego nie potrafia wyrazic inni, spiewa to, czego oni wypowiedziec nie potrafia..... Nie tylko o nich, ale za nich... W ich imieniu... Dlatego byl zrozumiany, dlatego ludzie go tak kochali. Dlatego nazywali go przyjacielem. Swoim piesniarzem. Nie, nie piesniarzem. To inni byli piesniarzami. On byl - Wysockim. Byl czlowiekiem, ktory pomaga nam zyć nawet i dzisiaj..
Czy tylko do Wysockiego slowa te pasuja ?


  27.01.2008 14:13
~f.m.
Mili Misoginianie,dzis chcialbym napisac pare slow o Dniu Pamieci jaki jest obchodzony w calych Wloszech.Dzien ten poswiecony ofiarom nazizmu i faszyzmu,milionom bezbronnych ludzi zabitych w bestialski sposob.Szczegolnie dzien ten dotyczy narodu zydowskiego ktory ucierpial wskutek rasistowskich przepisow.Miliony osob uwiezionych  a pozniej zamordowanych w obozach koncentracyjnych ktorych symbolem stal sie Oswiecim.Pamietajac o tamtych tragicznych latach jakze pieknie wpisala sie historia pani Sandler.Pamiec o Holokauscie jest wpisana w nasze sumienia?


  27.01.2008 14:19
~CWC
Do Lucjana, nie do konca decyduje rodzina. To nie jest atak na Twa osobe, tylko spostrzezenia zwiazane ze srodowiskiem emigrantow, rodzajem mojego wyksztalcenia i pracy oraz mojego meza i wlasnego doswiadzenia. Czesciowo masz racje, ale w dzisiejszej dobie rozwoju juz tak nie jest. Rodzina moze, nie zaleznie od swej zawrtosci, determinowac ujemnie i dodatnio. Znam rozpieszczonych niepowaznych doroslych i porzadnych ludzi, mimo ze wychowanych w alkoholizmie i ponizeniu...  ? Poprzez rodzine nie powinno sie nikogo z gory determinowac, nie w dzisiejszych czasach. Oczywiscie, jest milym i godnym pochwaly, gdy rodzina zapewnia to co powinna, ale ludzi, ktorzy sie wlasna walka wyrwali z urodzonego dna powinno sie jeszcze wiecej chwalic i eksponowac. To nie jest wstyd... rodzicow sie nie wybiera. Podam przyklad z kregu znajomych, rodzice po AM w Polsce, ginekolog i stomatolog, syn - bez matury, szkola zawodowa, pracuje: "po co? i tak starzy kupili mieszkanie i dokladaj do zycia...", corka, matura!: " no zrobilam, niech sie ciesza, nie zawstydzam jak brat, to niech placa, ale potrzebuje te kilka lat, aby w swiecie sie znalezc, tzn. musze odwiedzic Afryke, Tybet, Australie itd. (na koszt rodzicow). I znam jednostki wychowane w czstej biedzie, dzieci zeslancow na Syberie, ktore z kartka na szyi i adresem wrocily do Poslki, ale tam juz nikogo nie bylo... a mimo to wychowane u "obych" w biedzie i glodzie skonyczyly studia i sa wspanialymi ludzmi. Znam wychowanych w latach 80`i 90`w rodzinach patologicznych, ktorzy studiuja lub sami sa wykladowcami... a jeszcze wiecej znam ropieszczonych synalkow i corki profesorow z medycyny, ktorych za nazwisko przepchnieto przez studia... mozna powiedziec c`est la vie, ale czy jest to sprawiedliwe?


  27.01.2008 14:27
~ja wiem
No tak ,pijaka i wierszoklete dzis sie na nowo promuje.A mialo byc o wartosciach moralnych, o przyjazni i dobroci.Czasem nie przesadzacie z panem Wysockim?Procz garstki Rosjan i Polakow nikt o nim nie slyszal,nikt go nie czytal,skad naraz takie zauroczenie?


  27.01.2008 14:34
~CMC
Nieznajoma Malgosiu, zdobywalam Ural..... jeszcze 15 lat temu, talkowe aziorka, tanagaj wrota azjii..... poznalam nawet byly pionierski lagier Arlionek..... wspanialy narod, wapaniali zwykli ludzie (do dzis korespondujemy) w Moskwie bylam tylko 6 razy, mieszkalam w tanich hostelach (znajomi Rosjanie dla biednego studenta znalezli) lub u typowych Rosjan (Polska bieda wydla mi sie luksusem) metrem przejechalam z 40 km dlugosci tego miata :) a i tak nie zdobylabym sie, aby powiedziec, ze cokolwiek wiem..... jako turyta czlowiek ryczy sie chwila i urojeniem, marzeniem, wlasnym pojeciem.....,  a tylko mi zal..... i Arbat i gosc o usmiech :) i arbuzy na bazarze :)))


  27.01.2008 14:35
~wściekły układ
LES ENVIEUX MOURRONT, MAIS NON JAMAIS L'ENVIE -zawistni umrą, lecz zawiść nie przeminie. 

Podobno prawdziwi poeci nie żyją zbyt długo. Podobno są wybrańcami Boga. Podobno w dzień pogrzebu Włodzimierza Wysockiego na cmentarzu Wagańkowskim w Moskwie kropił deszcz. Staruszki w Rosji twierdzą, że dzieje się tak wtedy, gdy chowają kogoś, kto zasłużył na Pańską łaskę..... 
Budził miłość tłumów. Jak wielu, których inni prześladują, ośmieszyć, upodlić się starając. Jak wielu, których dzieła wyśmiewano, za życia ich nie ceniąc. Jego cenili. Lubił chodzić ubrany sportowo, w jakimś golfie, T-shircie i dżinsach. Kiedy Marina Vlady ujrzała go po raz pierwszy nie na scenie, miała nawet wrażenie, że jest trochę zaniedbany. W każdym razie na pewno nie dawał się.  ponieść modzie. Znakomicie wyczuwał, że śpiewając pieśni tak dramatyczne i tak blisko dotykające życia, nie może odbiegać wyglądem od ludzi, o których śpiewa, różnych rozbitków życiowych, chłopców wydartych z matczynych rąk i rzuconych na front, zakochanych złodziejaszków czy wkręconych w machinę codzienności nieudaczników. Również jego zachowanie było bezpretensjonalne i pełne naturalności. Na wyjazdach lubił przysiadać się do ognisk, śpiewać z towarzyszeniem przygodnych kompanów, rozmawiać ze starymi ludźmi. Nie był wielki wielkością pomnika, ale pojemnością swojego serca. 
Ci, co za otwartość Go nienawidzili w niebyt, w niepamięć odeszli. On do historii przeszedł, mimo w tak młodym wieku odejścia. Ale natura swoimi się rządzi prawami. Zawistni umierają, zawiść zginać nie może. Czasem jest nią ból na widok materialnego majątku  bliźniego. Ten zabrać mu można. Ale nikt nie jest w stanie odebrać nikomu piękna jego psychiki.... Nawet bezrozumny zawistnik uczynić tego nie potrafi.


  27.01.2008 14:36
~lucjan
CWC,wiele jest prawdy w tym co piszesz,jednak dom,niezaleznie czy rodzicielski  badz przysposbiony jest tym miejscem gdzie ksztaltuja sie ludzkie charaktery,rodza sie wartosci moralne i etyczne.Twoje przyklady owszem byly i sa ale to nie jest regula.Wieksze prawdopodobienstwo stczenia sie na dno maja dzieci z domow patologicznych i biednych,gdzie wodka i agresja wioda prym.Dziekuje ze podjelas/es temat.


  27.01.2008 14:47
~CMC
Dziekuje za odpowiedz..... biede znam z dosiwadczenia, wielu sie wychowalo w biedzie, lekarzy, doktorow, profesorow..... boli, kiedy sie wstydza..... jestem dumna, gdy o tym mowia!


  27.01.2008 14:49
~Sorellina
Ty tylko pytasz? Więc Ci odpowiem.
Co robię wśród takich jak WU czy Helcia? Cieszę się życiem. Dzięki nim. Z niecierpliwością czekam na każdy ich wpis,bo to uczta dla ducha.A wstyd mi  czasem bywa,ale za innych tu piszących.


  27.01.2008 14:58
~czternastka
No popatrz, popatrz. Ileż to internet znaczy. Nikt nie czyta Wysockiego - wierszoklety- poza garstką Polaków i Rosjan. Za to od Moskwy po Amerykę wszyscy czytają  ........... "ja wiem ".
Powiem Wam coś - "ja wiem" ma dwanaście lat. W tym wieku faktycznie nienawidzi się całego swiata. I nie ma żadnych autorytetów, żadnych świętości. Poza sobą....... Ja mam czternaście - i ten emocjonalny problem już za sobą. Zobaczycie , że i "ja wiem" za dwa lata wyrośnie z tego. Może i niedoróbki warsztatu nadrobi ?


  27.01.2008 15:06
~wróżbita
uhahahahaha...............buhahahahaha.......   
A wasze piękne forun znika hahahahahahaha 


  27.01.2008 15:58
~łagodna ortografia
Przepraszam , ale czy mogę uzyskać grzeczną odpowiedź na pytanie, co znaczy słowo "FORUN?". Czy to słowo przeczytane w Gwiazdach ? Czy może wywróżone z fusów ?
Tylko poważnie , bo się martwię co też znika i czy mogę komuś  w  czymś pomóc....


  27.01.2008 16:21
~ja wiem
Przestancie czepiac sie malo istotnych pomylek i bledow ortograficznych.Zmartwie Cie Czternastko ale co do mojego wieku pomylilas sie,moglbym byc waszym dziadkiem forumowym ale skoro miejsce to zarezerwowane jest dla J.E Wscieklosci sobie rezerwuje inny zaszczytny tytul:Obroncy Alutki.Bede tepil od tej chwili wszystkich atakujacych bezbronna niewiaste.W ten sposob zrobilo sie 3 :0 dla druzyny Alutki w meczu byc albo nie byc przeciwko Orto-grawii.


  27.01.2008 16:45
~czternastka
A fakt, fakt, zapomniałam, że w starszym wieku też się ...... dziecinnieje. Co do nienawiści do świata, braku autorytetów, samouwielbienia  w tym wieku, to muszę trochę poczekać- nie mam doświadczeń. Moi Dziadkowie są inni - lubią innych ! Ciekawe czy gdy dożyję Pana wieku, będziemy mogli wtedy wymienić na ten temat uwagi. Może czasy się zmienią i starsi ludzie też będą symatyczniejsi. I też będą przykładem dla takich jak ja "czternastek" ?


  27.01.2008 16:49
~ja też wiem
> moglbym byc waszym dziadkiem forumowym
> ale skoro miejsce to zarezerwowane jest dla J.E
> Wscieklosci sobie rezerwuje inny zaszczytny tytul:Obroncy
> Alutki.

He he he już dziadkiem? Jeszcze wczoraj byłaś tą od ojcowskiej miłości. Ale ci się pitoli! Chyba się czegoś nawąchałaś.


  27.01.2008 16:55
~babunia
hehe przecież pisze do was kelner bufetowy , jaki z niego dziadek?


  27.01.2008 16:58
~ja też wiem
Może do orzechów?


  27.01.2008 17:03
~ja wiem
Pomyliles mnie z Playbackiem,ktorego zdrowo nie cierpialem,podobnie jak wiekszosc z Misoginian.A Ty raz jako  jakas ortografia ,innym razem watpiaca doskonalosc,zdecyduj sie wreszcie Mario na jakis konkretny nick.I nie wachaj juz tego kleju bo sama widzisz jakie sa tego skutki.


  27.01.2008 17:14
~ja też wiem
Z łaski swojej ja wiem wypowiadaj się w swoim imieniu, nie innych. Przeginasz z wpraszaniem się i braniem odpowiedzialności za innych. Może ktoś ma odmienne zdanie więc nie narzucaj swojego i w ogóle - nie narzucaj się.


  27.01.2008 17:19
~bastek
A tak ogolnie to wszystkie te watpiace i wszechwiedzace nicki to jedna wielka lipa.Harbino gdzie jestes?Gdzie mjod na nasze serca?


  27.01.2008 17:24
~ja wiem
Czerpie wzory z Ciebie wielonickowy Judaszu,pogromco barmanek,jeszcze masz czelnosc pouczac innych?,a kim Ty jestes  zwyrodnialcu ?


  27.01.2008 17:37
~KLARA
Czy pamiec o Holocauscie jest wpisana w nasze sumienia?F.M. zadaje sobie to pytanie,szczegolnie ostatnio,po wydaniu ksiazki Grossa,do ktorej trudno mi sie zabrac!Czytam fragmenty,komentarze,przedruk ze spotkania z autorem w Krakowie..Z jednej strony Irena Sendlerowa,z drugiej to pieklo!Moi rodzice,dziadkowie nie przekazali mi wspomnien na ten temat,w Wielkopolsce sytuacja wygladala inaczej,nigdy nie spotkalam sie w dziecinstwie i mlodosci z wypowiedziami [nie chce uzywac tego slowa,bo juz wiem,ze nie przejdzie].Czuje sie w obowiazku przeczytac "Strach",chociaz dotyczy raczej czasow powojennych,dla pamieci wlasnie!


  27.01.2008 17:51
~ja też wiem
Jest ~ja wiem coś, co dziwnie łączy cię z playbackiem. Z postów jego i jeszcze jednego takiego też kapała na początku wazelina, twoje aż się w niej pławią. Czyżby intuicja mnie nie myliła, że to kolejne sławne wcielenie? Jednak promienie rentgenowskie bardzo szkodliwe są.


  27.01.2008 18:37
~ja też wiem
Jeszcze jedno! Piszesz ~ja wiem, że nie cierpiałeś playbacka. Skąd czas przeszły, czyżby zmarł? Chyba  rozumiem -  popełnił wirtualne samobójstwo by jak feniks z popiołów narodzić się jako wiedzący! I kto tu jest Judaszem? Nie używaj słów których znaczenia nie znasz. To odnośnie zwyrodnialca. I w ogóle fe - takie słowa u tak inteligentej osoby i z taką erudycją. Czyżby wazelina w aptece się skończyła?


  27.01.2008 18:44
~ja wiem
Nudny jestes jak polskie filmy,na dodatek nie czytasz uwaznie.Ja zauwazylem post w ktorym definitywnie sie z nami pozegnal /Playback/,przynajmniej takie odnioslem wrazenie.Ty jak pluskwa przyczepiles dzis do nas.Nie chce mi sie z Toba gadac,tylko prosze Alutki i Hrabiny sie nie czepiaj.


  27.01.2008 19:01
~hrabina bałkańska
Witajcie Misoginianie. Pytasz Klaro czy pamiec Holocaustu jest wpisana w nasze sumienia? Jak patrzę na ksenofobie polską to niestety nie. Pamięć historycznych wydarzeń to jeszcze nie sumienie narodu.... Jak patrzę na akty wrogości Polaka względem Polaka to daleko nam jeszcze do zrozumienia tragedii innych nacji. Sonia nie oglądała się na kolor skóry, wyznanie tych na pomoc którym spieszyła. Pani Irena też nie zawahałaby się  ratować czarnoskóre dziecko przypadkiem popadłe do piekła getta. Ciekawe ile świeczek dziś zabłyśnie o 20.00 w polskich oknach. Daj Boże choć tyle ile istnień ludzkich stało się ofiarami bestialstwa tych, którzy sobie podobnym zgotowali ten los...


  27.01.2008 19:20
~ja też wiem
Do was czyli do kogo? Przecież nie wspominam w postach do ciebie innych forumowiczów. Lubię  tu parę osób ale najfajniej mi z tobą. Pożegnanie playbacka oczywiście mi nie umknęło ale chyba nie wiesz, jako nowa gwiazda Misogino,  ile takich "pożegnań" już tu było? Playback nie z tych co tak szybko opuszczają gardę więc jakoś trudno mi uwierzyć w jego pożegnanie. Szkoda mi playbacka a ponieważ czuję w tobie pokrewną mu duszę to teraz ciągnie mnie do ciebie. Za me śmiałe wyznanie przepraszam, jeśli sprawiło ci przykrość. Polskie filmy może są i nudne, ale to kwestia gustów.


  27.01.2008 19:20
~wściekły układ
Mam pod opieką kilka osób, co przez piekło obozów koncentracyjnych przeszły. Nie jest ważne, jakiej narodowości są. Brutalność, przemoc, bezwzględność, nie liczenie się z drugiego człowieczeństwem, deptanie jego godności, na pochodzenie nie zważa. Jednako dotyka białych, czarnych i żółtoskórych, jednako dzieci i dorosłych, kobiety i mężczyzn. Przekracza granice, wtargnąć do każdego domu jest zdolna. Więcej dziś o czasach upodlenia informacji w programach obcych telewizji. Temat ten przejadł się mediom naszym, bo czymże jest ludobójstwa historia . Jakaż jej oglądalność jest ?
Ludzie, o których w pierwszym zdaniu piszę do dziś w pamięci swej przechowują żywy obraz tragedii tamtych dni. Poranieni fizycznie noszą blizny, które ciało do dziś znaczą. Te - choć są zniekształcenia przyczyną - przynajmniej skutecznie się zagoiły. Ale blizny przemocy, bestialskich eksperymentów"medycznych", miesiące/lata poniżeń, w psychice Ich trwały, nieodwracalny zostawiły ślad. Mówimy dziś o skutkach , przyczyny pomijając. A przecie u źródła tego, co dziś wspominamy,była pogarda dla drugiego człowieka. Pogarda, której tak wiele - mimo rocznicy szczególnej, dnia wyzwolenia obozu oświęcimskiego - zagościło i na wątku naszym. Za sprawą tych, co przyszli komentować, poprawiać, naprawiać, łapać za słowa, litery, wyrazy, nicki. Atakować konkretne osoby za to , że są.  Upadek obyczajów coraz szersze kręgi zatacza, coraz brutalniejsze formy przybiera. Zdaje się oto, że iskra wystarczy, by jeden drugiemu oczy wydrapał, do gardła skoczył. W imię "czystości rasy", w imię krzewienia "nowej kultury ". 
Ale czegóż oczekiwać mamy, gdy nad grobem świeżo zmarłych lotników toczą się polityczne awantury. Identyczne przepychanki, w których jeden drugiemu udowodnić musi "czyje na wierzchu". Przepychanki żałosne, w ślepą prowadzące uliczkę.
Smutny to dzień dla forów internetowych , naszego nie wyłączając, za sprawą zadowolonych z siebie "gości".
Wszyscy w namiocie przysiedli przez wicher i śnieg sprzed namiotu przegnani. Nawet dziki po tej drzwi stronie przycupnęły. Puchatek szlafmycę szykuje. Prosiaczek już wiosennych roztopów w kniei się stracha. Kłapouchy w żłóbku swym sianko dokładnie uklepał, by wichru porywy go nie porwały. Sowa też do lotu niechętna. Maleństwo w Tygryska wtulone opowieści Krzysia słucha. A ten prawi o Solona u Krezusa - króla Liddi z bogactw słynnego - odwiedzinach. Krezus po skarbcach swych go oprowadziwszy, zapytał, czy widział już najszczęśliwszego z ludzi - siebie mając na myśli. Solon wymienił wówczas Tellosa z Aten, Kleobisa i Bitona - tych co piękne życie a i śmierć piękną mieli. Rozgoryczony Krezus spytał wówczas :"A cóż moje szczęście ? Ty je sobie jakby nigdy nic odrzucasz ?" Solon mu odpowiedział : Nie wiem, czy jesteś szczęśliwy, zanim się nie dowiem, czyś życie swoje dobrze zakończył. Do tego to czasu mogę powiedzieć ci jedynie, że dobrze ci się wiedzie.
Tasman słowa te uslyszawszy cekulade spod poduchy dobył. Pyta , czy dzieciaczkom , com wczoraj o nich pisał podarować ją może. Cekulada wszak w ustach się rozpuszcza - połknać ją jako ślinę można. A przy okazji poznać smak dotychczas nieznany. Smak kakao z miłości smakiem zmieszany.........


  27.01.2008 19:35
~KLARA
Nie,nie "rozmywajmy" tematu,Holocaust dotyczy jednego Narodu!


  27.01.2008 21:10
~opinia
> Zmyj z siebie ten wredny,szyderczy śmiech @ .Masz owsiki a 
> może świerzb.... 
> że tak nerwowo walisz w klawiaturę...swędzi...........to 
> się wykąp!! 

To słowa Alutki pełne miłości, dobroci i szacunku dla innych. Dla tych co nie wiedzą - Alutka jest wielonikowcem, "dokopała" wielu osobom, stąd Jej "popularność".


  27.01.2008 21:17
~ja też wiem
Może goście którzy tak wiele mieli ostatnio do powiedzenia pod adresem forumowiczów, a wygadani są - podejmą temat przedstawiony przez Klarę? Zapraszam wściekłą ortografie, ja wiem, opinię itd. do zajęcia stanowiska w tym temacie. Temat Holocaustu a sprawa sumienia, tak dla przypomnienia.


  27.01.2008 21:36
~Wściekła Ortografia
Te słowa Alutka skierowała do mnie. Jeżeli znajdziecie podobne moje - przeproszę. Teraz zaczekam.


  27.01.2008 21:56
~ja też wiem
Co wspólnego ma z nimi ~opinia? Czyżby ~opinia i ~wściekła ortografia to ta sama... twarz???


  27.01.2008 22:03
~hrabina bałkańska
Ciekawe ile światełek zapłonęło dziś w oknach Warszawy, Krakowa, miasteczek i wsi... Temat Zydów kontrowersyjny obecnie, Zydów polskich to wiązka dynamitu w dyskusjach różnych środowisk. 
Moja Matka Chrzestna była Zydówką, przechrztą. Dzięki temu ocalała w pogromie warszawskiego getta. Ogłoszono mi to jako wielką sensację gdy mialam 16-17 lat. Pamiętam wyraz oczekiwania na twarzach tych którzy mi tą "sensację" podnieśli, pamiętam te twarze oczekujące na moje zdziwienie, może wzburzenie. Jakież rozczarowanie było gdy wzruszyłam ramionami i spytałam "I co z tego?". Ciocia Stasia... Moja Najwspanialsza Ciocia na świecie. Mojej córce gdy była maleńka Warszawa kojarzyła się z Ciocią Stasią, na którą mówiła "Babcia Śtasia". Do dziś moja dorosła już córka wspomina Babcię Stasię, Jej najpiękniejsze bajki na dobranoc, najpiękniejsze fartuszki i sukieneczki które szyła córce, do dziś wspomina  najlepszą na świecie zupę pomidorową z domowym makaronem, który Ciocia Stasia wkładała nam do walizki gdy wracałyśmy z Warszawy do domu. Była dla niej najprawdziwszą najukochańszą i najbardziej kochającą Babcią gdy odeszła moja Mama... Ciociu ukochana, może widziałaś światełko w moim oknie? Płonęło dla Ciebie i dla milionów bezimiennych przedstawicieli Twojego Narodu, którzy zginęli zamordowani. Narodu jak każdy inny z takim samym prawem do istnienia...


  27.01.2008 23:22
~Wściekła Ortografia
> Co wspólnego ma z nimi ~opinia? Czyżby ~opinia i ~wściekła
> ortografia to ta sama... twarz???

Słowa zacytowane przez "Opinię" były skierowane do mnie. Nie było potrzeby cytować cytatu.


  27.01.2008 23:41
~wściekła gramatyka
Czyżby? Po czym poznać??? Albo... czuć? Szanowna pani na prawdę się nie myje? To niech przynajmniej raczy następnym razem wysławiać się jaśniej. Cudzysłów by się przydał. "Nie było potrzeby cytować cytatu. " by wściekła ortografia. Szanowna pani - cytat zawsze jest cytatem jeśli stosowny znaczek się zastosuje. Powyższy post pani jest pospolitym bełkotem. Rzeczywiście: WŚCIEKŁA ortografia!


  27.01.2008 23:57
~hołk !
Co wam powiem, to wam powiem - nic wam nie powiem

Aska - 2011-06-07 00:19:31

28.01.2008 00:20
~CMC
Drogi WU, dla odmiany napisze... napisze cos co w duszy siedzi, dziecko powolane do Wemachtu, lat 15, obioz amwrykansk, i ze 100.000 przezylo 2000, wychodzac sp. Jozef wazyl 36 kilo przy 186 wzrostu... kochany pacjent mego meza. ktory zmarl w zeszlym roku... tlumacz na moim slubie, gdy na uznanie "niemieckosci" czekalam... bedac Polka, bedac z urodzenia Niemka, jak sie okazalo, ktora sie do konca nie czuje, pomimo faktu otrzymania obywtelstwa, moge powiedziec jedno: nie ma latwej historii, nie ma jej podrecznikowej, ona nie biega po ksiazkach i artykulach pracowych..... ona siedzi w sercach i pamieci, oni porusza dusze, ona czuje lub nie, zalezy od czlowieka..... nie ma latwej historii
na weslo dodam: pedziol Jozef: bieresz go na dobre i szwarc, jak i on biora - odpowiedzialam, a niemiecki urzednik stwierdzil, ten slaski to jest szybki :)
nie ma wlasciwych pytan i nie ma prawidlowych opowiedzi...


  28.01.2008 00:39
~CMC
wlasnie zauwazylam, iz z czytajaca Was chetnie, tzn, CWC, zrobilam, CMC, moze to dobra przypadkowa wrozba ;) wiec niech CMC zostanie :))) pozdrawiam wszystkich piszacych, znikam do... jak czas pozwoli


  28.01.2008 01:07
~alutka51
Dobra wróżba CMC,dziękuje za dobre rady ...wiesz gdzie..Dobranoc CMC,dzięki :-))


  28.01.2008 01:26
~papuga
"27.01.2008 16:55
~babunia
hehe przecież pisze do was kelner bufetowy , jaki z niego dziadek?"

Czy to znaczy, że wśród Was same tytuły naukowe? Wasza kelnerka bufetowa zapewne po czterech doktoratach a może i tytuł profesorski w szufladzie trzyma? Niezbędne papiery do sterowania semaforem. Babcią się zatytułowała sama. Skąd ta pogarda? Kompleksiki?


  28.01.2008 01:56
~CMC
czasami pisze szybko, przepraszam za literowki


  28.01.2008 02:26
~tak tylko zapytam
> Dobra wróżba CMC,dziękuje za dobre rady ...wiesz
> gdzie..Dobranoc CMC,dzięki :-))
> Zmyj z siebie ten wredny,szyderczy śmiech @ .Masz owsiki a   
> może świerzb....   
> że tak nerwowo walisz w klawiaturę...swędzi...........to   
> się wykąp!!   



  28.01.2008 05:42
~monique
Czytajac posty z otatnich dni zastanawiam sie czy to jeszcze watek Misogino,czy juz jak wiekszosc watkow belkot trolli?Widze ze tak typowo po polsku :zamacic,zasmiecic,uprzykrzyc ludziom zycie i wysmiewac do konca,do upadlego.W zamian nie dajac nic ,nie wnoszac ani jednej mysli,slowa dobrego dla blizniego swego.Nie raz teskine za krajem,za kilkoma przyjaciolmi jednoczesnie czytajac niektore posty zastanawiam sie czy to mozliwe by w mojej Ojczyznie zyli ludzie tak mialkiego pokroju?Wsrod wzruszajacych postow Krzysia,CMC,Wscieklego,Hrabiny i kilku znanych z nicka Misoginian reszta to zwykly chlam,nie wart zatrzymania wzroku.Staralam dlugo powstrzymac sie od tego typu komentarzy ale boleje nad tym co sie dzieje w watku Misogino i musialam wydusic z siebie to co lezy mi na sercu.Wierze i mam ku temu prawo by nasze Misogino stalo sie na nowo watkiem ludzi przyjaznych i zyczliwych sobie.Wszystkiego dobrego Przyjaciele.


  28.01.2008 06:15
~milczek
Witajcie Misoginianie,mila Monique kilka slow do Twojego postu napisze.Ten watek jest,byl i bedzie naszym wspolnym dobrem poki my bedziemy sie z nim utozsamiac. Przyjaciele jak WU ,Hrabina,F.M.Sorellina i wiele wspanialych Misoginian beda zapewne odwiedzac te goscinne strony i nic i nikt nie odbierze im i nam tej radosci jaka niesie nasza wspolna przyjazn i osobista znajomosc.Z uznaniem pragne sie odniesc do wpisow dotyczacych Holokaustu.Choc lata wojny wydaja sie odlegle ,dzis, w wielu czesciach swiata jestesmy swiadkami czegos podobnego do Holokaustu,tym miejscm jest oslawiony Darfur,gdzie nasza Sonia ratujac zycie niewinnych istot sama stala sie ofiara tej bezsensownej wojny.Krzyczmy i wolajmy ,dosc temu ludobojstwu.Nie badzmy niemymi swiadkami tej i podobych tragedii.Nikt nie zagwarantuje nam ze i w naszej czesci Europy nie zdarza sie tak straszne w swych skutkach wydarzenia.Historia lubi sie powtarzac...


  28.01.2008 06:17
~alutka51
Przepraszam Was najmocniej, za napisane słowa, naprawdę wiem, że nie powinnam była tego napisać. 
Przez te ciągłe ataki na mnie... nie wytrzymałam. Proszę wybaczcie,PRZEPRASZAM.
Miłego dnia życzę..


  28.01.2008 06:39
~adorator66
Czy na prawde chodzi o Alutke ,a moze wszystkie ataki skierowane pod Jej( i nie tylko) adresem to proba zniszczenia watku a tym samym naszej malej wspolnoty.Jesli tak to myla sie wielonikowe klony,nas nie da sie rozbic czy tez sklocic,gdyz lacza nas bliskie stosunki poza tym forum.Stad kazda proba oslabienia nas jeszcze bardziej nas wzmacnia.Klaro,jak sie maja plany wakcyjne?Pozdrawiam.Alutko,nie masz za co przepraszac,kazdy ma prawo bronic sie jak potrafi.


  28.01.2008 07:06
~wściekły układ
Dziś też wstał chłodny, choć mniej wietrzny szczęśliwie dzień. I połowa z kilku miliardów otworzyła, lub zaraz oczy otworzy. Druga spać się złożyła lub zaraz położy. Każdy dokona/dokonał czegoś, co wkład w życie jego, życie innych wniosło. Spać się łożąc do kolejnego dnia się przygotuje. Wstanie z myślą niejasną lub konkretną, myślą zyczliwą lub goryczy pełną. Dzień wczorajszy był dniem pamięci. A przecież , jak Milczek do słów moich nawiązując wspomniał, to nie jeden naród, ale nacje różne z rąk bliźniego - brata czasem śmierć znajdują. Holocaust to ludobójstwo nagłośnione jeno najbardziej. To symbol, nie unikat, to wydarzenie jedno z wielu. Śmierć w różnych wojnach od zarania ludzkości ponoszą wszyscy. Bo broń - od rodaju niezależnie - śmierć jednaką wszystkim w efekcie , choć techniką, stopniem okrucieństwa różnorodną niesie. Dla tego kto cierpi, ginie jest to bez znaczenia. Jeśli kogo zlym słowem zranimy, staniemy się źródłem jego depresji, jeśli spowodujemy, że zamknięty w swoim świecie, bólu swoim od innych się odizoluje, to jest zupełnie obojętne ile tych słów i w jaki wypowiedziany sposób padło. Jeśli wystarczy jedno, tym było okrutniejsze, tym słabszą człowiek drugi miał psychikę. 
Świat zmienia się nieustannie. Jedną wszak cechę ukrzepia w sobie - chęć dominacji nad drugim człowiekiem i stopień do drugiego nienawiści. Cywilizacja, postęp techniczny zatarły różnice. Nie są to już czasy, gdy był określony jasno wódz plemienia, szaman, przywódca, wywodzący się z grona osób najbardziej zaufanych, zasłużonych, silnych, mądrych. Godnych reprezentantów i obrońców. Jesteśmy zbyt sobie równi i to wielu frustruje. Odsunięci na plan dalszy, zrównani do "plebsu" poziomu, oni noszą w sobie "geny władzy", "geny przywódcy i szamana". A, że "plemię nie kilkadziesieciu/set liczy członków, tedy przeciętność doskwierać zaczyna. Poszukuje się tych, których zdominować można. Tych, na ktrych można własne niezaspokojone żądze wyładować. Pokazać im oto gdzie miejsce ich w szeregu. Pokazać kto jest silniejszy, mądrzejszy, sprytniejszy, brutalniejszy niestety też. Wprowadza się "kastowość" na wzór hinduski, decydując, kto ma być pariasem a kto na tronie zasiadać. 
Internet to jedno z takich "narzędzi walki". Jedna z metod wprzęgania innych w tryby własnych kompleksów. Oto ten/ów z nosem wściubionym w komputyjer , przebierający nogami, z gonitwą myśli, w ktorych wizje wypowiedzi  brutalnych roztacza, czeka na swą ofiarę, na "pariasa " swego. Szturchnie go, przewróci, nogę podłożywszy i śmieje się, że ten z wybałuszonymi zdziwieniem/bólem oczami siniaki rozciera. Dziś podłoży światu nogę, jutro może bombę. Bo w swoim szalenstwie napotka może większą grupkę podobnych mu - nie przedzielonych juz ekranem monitora osobników, a wtedy skrzykną siły, by juz nie wirtualnie, ale konkretnie kompleksy władzy niespełnionej odreagować.
Kim są ? Proesorowie to czy studenci, dorośli czy młodzież, kobiety  czy mężczyźni, bogaci, czy biedni, biali czy czarni, Żydzi czy Aborygeni...... A cóż to ma za znaczenie.....
Holocaust umiędzynarodowieniu uległ, urasowieniu, upłciowieniu, i "u" tam czemuś uległ. Jeszcze nieraz świat się o tym przekona, internet się o tym przekona a i wątek Misogino wyjątkiem od tej reguły powolnego staczania się morale po pochyłej równi nie będzie. 
Do lazaretu czas bieżyć. Czas pokaże, czym się mylił. Za kilka godzin gdy tu powrócę sprawdzę czy kolejny krok ku tej wizji mnie przybliżył, Was przybliżył, tych co dokuczyć jeno pragną także.
Wszyscy w namiocie we snie pogrążeni. Śpią snem niewinnym, świata bajek snem zmożeni. Oni nikogo nie skrzywdzą i to gorycz żelaznej szkapy drapania dziś mi osłodzi.



  28.01.2008 11:00
~tak tyklo pytam
> > Dobra wróżba CMC,dziękuje za dobre rady ...wiesz
> > gdzie..Dobranoc CMC,dzięki :-))
> > Zmyj z siebie ten wredny,szyderczy śmiech @ .Masz
> > owsiki a
> > może świerzb....
> > że tak nerwowo walisz w
> > klawiaturę...swędzi...........to
> > się wykąp!!


Internet to jedno z takich "narzędzi walki". Jedna z metod wprzęgania innych w tryby własnych kompleksów. Oto ten/ów z nosem wściubionym w komputyjer , przebierający nogami, z gonitwą myśli, w ktorych wizje wypowiedzi  brutalnych roztacza, czeka na swą ofiarę, na "pariasa " swego. Szturchnie go, przewróci, nogę podłożywszy i śmieje się, że ten z wybałuszonymi zdziwieniem/bólem oczami siniaki rozciera. Dziś podłoży światu nogę, jutro może bombę. Bo w swoim szalenstwie napotka może większą grupkę podobnych mu - nie przedzielonych juz ekranem monitora osobników, a wtedy skrzykną siły, by juz nie wirtualnie, ale konkretnie kompleksy władzy niespełnionej odreagować. 


  28.01.2008 11:06
~?
Kocham swojego GURU a ciebie NIE.. Ty jesteś stunikowcem,nawet nie masz odwagi się 
podpisać swoim nickiem TCHURZU.Więcej na twoje zaczepki nie odpowiem ,dla mnie nie 
istniejesz,jesteś nikim,ZERO, WĄTPIĄCY,ZERO!Wściekaj się dalej i się głupio śmiej.Pozdrawiam


  28.01.2008 11:34
~Mirka
Wittlin (podziwiał Gombrowicza jeszcze w okresie przedwojennym) zapewnia, że "wszystkie dzieła Gombrowicza są tak skonstruowane i mają taką siłę wybuchową, że wywołują zmiany, i to nieraz bardzo gwałtowne, w całym naszym stanie intelektualnego i uczuciowego posiadania". 
Słowa te są aktualne do dzisiaj, mimo, że powiedziane zostały w roku 1950 - 51 w Nowym Jorku.
Zaczął nasz wspaniały minister od nauczania wszelkiego.Za jego to sprawą Ci, co nie czytali Gombrowicza, lub czytając nie rozumieli, sięgnęli po jego dzieła. Przeczytali, dzisiaj zrozumieli. Wybuchł bunt, sprzeciw przeciw zmianom lektur. 
Ten wątek założony przez miłośniczkę pisarza, żyje do dzisiaj. I dzisiaj na jego stronach grupka "buntowników" grasuje zmiany wywołując. Czyżby w nich zaszły te zmiany gwałtowne, po przeczytaniu lektur mistrza?
Gombrowicz był dobrym, łagodnym, żyjącym wg swoich zasad człowiekiem.
W rozmowie z G. Józefczukiem, Rita Gombrowicz wspomina:

-_"Witold, Psina i ja byliśmy w samochodzie na wzgórzach w okolicach Vence, kiedy nagle na środku drogi spostrzegliśmy małego miauczącego kotka. Zabraliśmy go ze sobą. Był z nami przez całą zimę. Psina był w nim szaleńczo zakochany. Pewnego wiosennego dnia Witold powiedział mi, że ten kot musi koniecznie żyć życiem kota i że powinnam go wynieść do ogrodu. Miałam go na rękach, kiedy wyrwał się i uciekł. Nigdy więcej go nie zobaczyliśmy. To był zew wolności."


  28.01.2008 11:42
~mykowski
oj Alutko nie ładnie , oj nie ładnie


  28.01.2008 11:52
~tak zapytam
26.01.2008 19:45
~ja wiem
A poza tym to Cie lubie,odpocznij od nas na jakis czas,my zadbamy o ten watek.Bo kazdy,kto choc na chwile tutaj wpadl juz sie od niego nie jest w stanie oderwac.

26.01.2008 20:21
~sMYKałka
"Ja wiem" jeżeli to prawda, że mnie lubisz i szanujesz jak sama twierdzisz, to proszę Cię tutaj publicznie - dajcie tym ludziom spokój.

Pytanie mam. Czy to znaczy, że Wściekły układ i sMYKałka to ta sama persona?


  28.01.2008 12:09
~Krzyś ex fabula
Wojny, cierpienia, zadawanie bólu...
Niejednorodność człowieka sprawia, że czasem górę w jego zachowaniu bierze element diabli, 
którego pokusom istota ludzka wreszcie ulega.
Element diabli jest elementarną częścią człowieka.
Zatem nikt wolnym od niego nie jest. Zatem były, są i będą wojny, mordy, zadawanie bólu i cierpienia.
Tak długo, jak długo człowiek będzie na ziemi.
Niestety, ale tak właśnie uważam..
Jedyną szansą i nadzieją jest minimalizacja tych działań człowieka, i nabieranie świadomości, przez coraz to większe rzesze ludzi, że to zła droga, często samobójcza.

Chciałbym też kilka słów napisać - dlaczego ten wątek, ludzie tu piszący, są mi bliscy.
Brzydota dnia codziennego, jak i jego zwulgaryzowanie są formami niewolenia. Zgoda na nie, rezygnacja - jest rezygnacją
z tożsamości. Tutaj każdy zaś zachowuje swoją tożsamość, ludzie piszą tutaj sercem.
Tym, którzy tak chętnie szafują tutaj własną siłą, nieomylnością. Tym, którzy tak chętnie wady i potknięcia w innych widzą, chcę napisać, że
z bólu, z choroby, z poczucia bezsiły powstawały dzieła sztuki i humanistyczne koncepcje, wizje polityczne i religijne. 
Z ostentacyjnego, miejscami histerycznego poczucia własnej bezkarności powstają jedynie enuncjacje i kłamstwa.
Nic twórczego, nic co do myślenia, refleksji zmuszałoby.

Bardzo żałuję, że nie " było " mnie tutaj wcześniej. 
Że nie mogłem poznać " osobiście "  Pani Sonieczki...

Petroniusz
( Jacek Kaczmarski, fragment )

Życie jest śmiechu warte, więc się z niego śmieję
Choć na paru zasadach jednak mi zależy:
Nie mam zwyczaju pijać wina, nim dojrzeje,
Do ust owoców morza nie biorę nieświeżych.
Raczej zmilczę, niż powiem coś, co nic nie znaczy -
Bezsensu dzieckiem chaos, gwałt dzieckiem chaosu;
Szczęścia gwałtem nie pragnąc, unikam rozpaczy,
Można mnie skrzywdzić, wyśmiać - upodlić nie sposób.
Mogę upodlić się sam - przełknąwszy pogardę
Błyszczeć wśród stręczycieli, morderców, lichwiarzy,
Którzy myślą, że rządzą... uśmiech mieć na twarzy
I piać głośno z zachwytu nad Ahenobarbem.
Ale złych wierszy nie da się słuchać bez wstrętu,
Na uczcie Trymalchiona sycić się bez mdłości.
Chamstwo się szybko w togach senatorskich mości,
Lecz nie skryje bezguścia, nie zgubi akcentu...
Niemniej musimy wstydzić się wiedzy i smaku,
Ukrywać się z wykwintem słowa, dzieła, gestu,
By czasem nie urazić dostojnych pętaków,
Nie budzić gniewu bogów i nie drażnić plebsu.

Z białej dłoni wyrasta purpurowa gałąź
Ciepłe ciało Arbitra z wolna się marmurzy
Tyle woli w człowieku ile krwi w kałuży
Niemało

Pozdrawiam Was wszystkich,  bez wyjątku Wszystkich.


  28.01.2008 12:11
~3gr
     Wtrącę swoje trzy grosze. Czytam  - Wściekły Układ  - ON,  sMYKałka  - ONA


  28.01.2008 12:22
~tak zapytam
Według 3 gr. to jakiś dowód? Ja też moge napisać, że czytałem ale nie zrozumiałam. Chodziło mi o treść postów a nie płeć w nich podkreślaną. Nie znalazłem deklaracji Ja wiema w stosunku do innej osoby. Może coś pominęłam? Ponawiam pytanie.


  28.01.2008 12:51
~3gr
Czytam - myślę - czytam On - pisze On,  czytam - Ona - pisze ona  myślę - nie jedna persona. Myśl pomylona?


  28.01.2008 12:56
~alutka51
O to tylko fragment wiersza Dantego i próba poetycka Gombrowicza. 

Przeze mnie droga do smętnej krainy
Przeze mnie droga do wiecznej żałoby
Przeze mnie droga w otchłań zatraconych

Przez mnie droga do krainy, która
Bezdenna wiecznie otchłań swoją goni
Przeze mnie droga tam, gdzie Zło wieczyście
Sobą się kazi i siebie pożera
Przeze mnie droga w plemię zatraconych
Niezmordowanych…..


  28.01.2008 13:03
~tak zapytam
Raczej nie zrozumiana. Postaram się wyłożyć jaśniej. 
Na jeden z postów Wściekłego ukladu Ja wiem odpowiedział/ła m.in., że Go lubi. Parę postów dalej pojawił się wpis sMYKałki. Oba cytowane wyżej. W stosunku do nikogo innego Ja wiem nie deklarował/ła sympatii ani szacunku. sMYKałka na ten wpis się powołuje odnosząc go do siebie. Poniał/ła? 
Pozwól odpowiedzieć Wściekłemu układowi. To ważne bo istnieje wątpliwość co do Jego uczciwości. Wściekły układzie jeśli nie ja to ktoś inny to wyciągnie. Powinieneś wyjaśnić.


  28.01.2008 13:16
~konfidencjusz
Wiekszego smietnika chyba nie bylo na Misogino.Cisna sie slowa na usta ...ale powstrzymam sie by nie ranic osob mi bliskich.Te pseudo posty przypominaja mi ryrrrrranie,bicie piany,nic ale to nic nie wnoszace w to forum.Przypomina to zachowanie rozwscieczonych ratlerkow,im mniejsze tym wiecej szczekaja by zwrocic na siebie uwage.Prozne ich pisanie,jezeli pisaniem te wypociny mozna nazwac,choby staneli na rzesach i tak nie zmieni to niczego.Bylo Misogino i bedzie,trudno skoro musimy kohabitowac z tymi osobnikami warto sprobowac wiecej nie reagowac na zaczepki,wiem nic nowego nie odkrylem,ale ignorujac wytracimy im mozliwosc znaecania sie nad niektorymi forumowiczami.
Wspanialy post zarowno WU jak i nieocenionego Krzysia.Mireczka rowniez zaskoczyla mnie mile piszac swoj post,o Gombrowiczu nam przypomniala.Skupmy sie na rzeczach waznych,mniej waznych,ciekawych,wartych poruszenia na forum,skonczmy z odpisywaniem namolnym ssaczkom.

  28.01.2008 13:29
~tak zapytam
A czemu Konfidencjusz się tak za przeproszeniem wścieka? Zwykłe pytanie już jest atakiem? Wściekły układ i parę innych osób chwali się tym, że posługują się wyłącvznie swoimi stałymi nickami i odżegnuje od czci i wiary tzw. trolli. To jest pytanie do Wściekłego układu a nie do wszystkich Misoginian. Sam Konfidencjusz atakuje. Nie prościej by bylo wyjaśnić? Chyba, że jedyne wyjaśnienie jest zawarte w moim pierwszym pytaniu. Ktoś widzi inne?


  28.01.2008 13:33
~wściekły układ
Pierwsze - i z pewnością ostatnie słowo - skierowane do "ja pytam"  Jestem również playbackiem, pielgrzymem, wszystkimi MYK-ami, . Po prostu z całej mocy staram się ożywić ten wątek - raz sobie ubliżajac, a raz schlebiając.
Powiem ci natomiast kim z pewnością nie jestem - Żadnym oto z pozostałych Prawdziwych Misoginian - bo nie potrafiłbym ani też bym nie chciał podrobić kogokolwiek z Nich. I nie zastanawiam się czy ktoś ich podrabia czy nie - bo to zbyt zawsze widoczne - jak choćby w przypadku kitlińskiej. Polecam ci ustalenie kto się podszył pod Nią, gdy przebywała z daleka od komputera ( ułatwię zadanie - początek stycznia).
A już bez wątpienia nie potrafiłbym podrobić " ja pytam ", czy "ja tylko pytam". Też unikat i też nie do podrobienia.
Tyle mego z tobą do czasu wątku tego istnienia gadania. I nie płacz w następnym poście, nie cytuj moich słów które dla ciebie straciłem, miast ludziom myslącym go poświecić. Gdybym do mrówki uprzejmymi słowami się zwrócił, miałbym podobną szansę logicznego kontaktu jak w twym przypadku. Cytuj więc na czerwono, zielono, jak tam lubisz, i nie przeszkadzaj skupić się tym , co chcą się skupić. Wolny czas poświęć raczej na pracę w detektywistycznym biurze ( załóż takie ) - referencji od nas niestety nie otrzymasz.
I pozostałych uczestników forum tego proszę już do "tylko pytającego'" się nie zwracać. Zajmijmy się konkretami, czasu juz wiecej nie trwoniąc.
I żeby była jasność - te dwa powyższe, ostatnie zdania leżą tak naprawdę u podłoża mojej odpowiedzi dla ogarniętego egzystencjalnymi wątpliwościami "pytacza" - przy okazji niech to bedzie odpowiedź dla wszystkich ewentualnych kolejnych tej maści pytaczy.


  28.01.2008 13:38
~romuald w.
Podwaznie uczciwosci Wscieklegoukladu to juz gruba przesada.Nick Jego moze wprowadzac w blad nie jednego czytelnika,ale wystarczy poczytac Jego posty ,nawet wybiorczo a zaden z nas nie moze postawic pod znakiem zapytania Jego uczciwosc.Czlowiek o takim wnetrzu,golebiego serca,dzielacy sie z kazdym potrzebujacym zasluguje nie tylko na uznanie ale i na ogromny szacunek.Dosc szargania i ponizania piszacych w tym i nie tylko watku.Jezeli szukacie sensacji lub sami ja chcecie wywolac, tylko na tym portalu sa setki watkow gdzie mozecie sie popisac swoja erudycja.Prosze,tak prosze wezcie swoje klocki i idzcie sie pobawic na wlasne podworko,jezeli je macie,jesli nie to proste:zalozcie,stworzcie sobie taki maly folwark.Wierzcie mi osobnicy wszelkiego autoramentu gdy tylko zwietrza podworko Wasze przylacza sie z entuzjazmem.Zycze Wam powodzenia,Jestescie zdolni,nie marnujcie sie tutaj.

  28.01.2008 13:51
~ja wiem
Ja wiem ze WU to czlowiek nie na te czasy,to postac zywcem wyjeta z odleglych czasow,pasuje mi Renesans.Podgryzam Go czasem ale bylbym skonczonym draniem gdybym stawial Jego uczciwosc pod znakiem zapytania.Trzeba byc nie lada nicponiem zeby podwazac nie tylko Jego wiarygodnosc ale zadawac tak zlosliwe pytania.Wole sie stad usunac niz brac udzial w glupawych i wstretnych zarazem prowokacjach.Wscieklego i pozostalych Misoginian prosze o wyrozumienie i przepraszam.


  28.01.2008 13:51
~tak zapytam
Trafić w czuły punkt to bolesne. Rozumiem. Nie mógłbyś odpowiedzieć do rzeczy? Nikt Ciebie nie podrabiał. Ktoś pod innym nickiem nieopatrznie się zdradził. Wszystko wskazuje na Ciebie. 
Nie myl pracy detektywistycznej z uważnym czytaniem postów. Wydawało mi się, że wszyscy uważnie je czytacie. Pewnie tak jest ale każdy wyłącznie swoje. 
Przykro mi, że nastąpiła Twoja dekonspiracja. To ludzka rzecz i mógłbyś zwyczajnie przeprosić. Za podpowiedzi odnośnie zagospodarowania wolnego czasu dziękuję. Przeceniasz mnie. Poleceniami dla pozostałych Misoginian odnośnie tego z kim mają rozmawiać a z kim nie chyba Im ubliżasz. 
Zawsze chętnie przeczytam Twoje wpisy zarówno te podpisane jako Wściekły układ jak i te podpisane sMYKałka. Pozdrawiam.


  28.01.2008 14:05
~płoMYK
hehehe ato ja napisałam , że jestem smYKałka.jestem z Myków.nie lubię was a najbardziej Alutki i Wściekłegoukładu. Będe jeszcze pisać jak mi się zachce i nikt mi nie zabromi.Możecie dalej miałczeć i szczekac.


  28.01.2008 14:05
~kinga
Alutko,jestes Wielka,ale nie bij sie z koniem,jaki on jest kazdy widzi.Nie tlumacz sie i nie zawracaj sobie glowy nic nieznaczacymi osobnikami.Z tasiemcem latwiej mozna sobie poradzic niz z obojnickami.To proznosc i glupota powoduja takie a nie inne zachowania.Mialam zamiar sie wyniesc,tylko kibicowac moim przyjaciolom,ale kiedy czytam posty czepialskich musialam przerwac milczenie.


  28.01.2008 14:06
~wściekły układ
Tedy za Konfidencjusza namową po raz kolejny do "baranów" naszych przejdźmy.
Otom wieczora wczorajszego przypadkiem na audycję Z.Hebertowi poświęconą natrafił. Dwóch filologii polskiej profesorów twórczość Jego analizując , dyskusję swą fragmentami wierszy w wykonaniu samego autora okraszało. Wierszy w interpretacji zgodnej z zamysłem autora, wierszy zapisanych 12 lat temu, a ostatnio pono w formie płyty CD wydanej. Język naukowców nie zawsze dla słuchacza jest zrozumiałym i jak to w analizy przypadku niekoniecznie prawdę "najprawdziwszą" opisywać musi. Jest raczej kompilacją przemyśleń, wypowiedzią , ktora ma nie narzucać a do wlasnej oceny zachęcać. Przyznam, że od czasu , gdy ktos - nie pamiętam już kto - wiersz autora tego na MYK-ach w wątku Soni poświęconym wkleił, zdrętwiałem z zachwytu. Wcześniej z twórczością Herberta nie miałem się okazji zaznajomić. Czemu o tej właśnie audycji w tym miejscu wspominam ? Po pierwsze dlatego, ze poza ślęczeniem godzinami przy komputyjerowym ekranie warto innym zajęciom czas poświęcić, warto horyzonty poszerzyc własne. Audycje to cykliczne , niedzielny wieczór Pr 2 PR wypełniające - jak wspomniana, po której zaraz zaprezentowano wpływ twórczości Goethego na dzieła Schuberta. Z 600 utworów jakie napisał Schubert aż 60 powstało w efekcie inspiracji dziełami Goethego. 10% dorobku !
Warto czytać, słuchać - a jeśli co ciekawego znajdziemy sięgać po osiągnięcia innych - niezależnie od epoki , w której żyją. To namolnych "rzepów" forum naszego także tyczy.
Krzyś piękny wiersz wkleiwszy także do poziomu dyskusji jaka tu się toczy nawiązał. Oto zachwyt nad Neronem tych co okrucieństwo szerzą. Podpalaczy, wandali, czy jak ich tam jeszcze nazwać co cesarza owego za patrona obrali. Szkoda, że nie w dziale twórczości literackiej, muzyce poświęconym.
Uwagę mą przykuła jednak postać Trymalchiona. Oto Petroniusza dzieło sprzed wieków pięciu -literatury rzymskiej arcydzieło we fragmentach niestety jeno zachowane.
Kim oto jest ów Trymalchion ?Prowincjonalnym parweniuszem, wyzwoleńcem Multimilionerem bez skrupułów. Człowiekiem praktycznym i rozsądnym. Pełnym humoru i dobra. Ale stać go tez na okrucienstwo - od nastroju zależnie. W swym wspaniałym zbudowanym bez gustu pałacu, od niewolników się rojącym, podejmuje gości obłędnie wystawną ucztą,zabawiając ich rozmową, ktora jest popisem jego  PRETENSJONALNEGO NIEUCTWA.
Prawda, że historia powtarzać się lubi ? Prawda, że literatura z życia czerpie ? Sporo przypadkowych Trymalchionów takich w kniei naszej zagościło. Pretensjonalnego nieuctwa też im niezbywa. Na nieszczęście nasze.


  28.01.2008 14:23
~jerzy z.
Tylko do Rzepczykiewczow nic nie dotrze za pierwszym,drugim razem,stad do znudzenia bede cytowal slowa WU,bo sa one najlepsza puenta na pseudoforumowiczow:   

> Prawda, że historia powtarzać się lubi ? Prawda, że
> literatura z życia czerpie ? Sporo przypadkowych
> Trymalchionów takich w kniei naszej zagościło.
> Pretensjonalnego nieuctwa też im niezbywa. Na nieszczęście
> nasze.


  28.01.2008 14:27
~sMykalka
PloMyczku,nie ladnie,nie ladnie,zawlaszczylas nicek moj.Nie moge jednak darowac Ci ze sie chcesz wyzywac na Boga niewinnych istotach.Zmien nie tylko nicekale i obiekt Twoich pozadan.


  28.01.2008 14:40
~rzep
Szanowny Jerzy z. Może więc cytować ciągle Alutkę51 i jej wywód o owsikach i świerzbie? Po co Ci nowa wojna? Jeśli lubisz to nie ma sprawy. 

"Zmyj z siebie ten wredny,szyderczy śmiech @ .Masz owsiki a   
> może świerzb....   
> że tak nerwowo walisz w klawiaturę...swędzi...........to   
> się wykąp!!"

  28.01.2008 14:54
~KLARA
Adoratorze,sytuacja wymknela sie spod kontroli,moj nord lover przeczytal,że Korsyka jest rajem dla motorowcow i teraz smiga na motorze po korsykanskich szosach!Na szczescie organizacja wyjazdow wakacyjnych nalezy do mnie,wiec realizacja planow jest bliska!Stawiam na maj-tanio i mniej turystow,polowanie na promocje+maly kredycik i jedziemy!A nawet gdyby nie,"internetowo" i "przewodnikowo" juz na Sardyni bylam!


  28.01.2008 15:22
~hrabina_bałkańska
Witaj CMC! Witaj na "Misogino"! Miło mi Cię tu powitać. Tym bardziej miło bo okazuje się. że oprócz Przyjaciół we Włoszech, Francji i Belgii, USA, Rosji, Irlandii, Szwecji, "Misogino" ma już 2 swoich sympatyków i w Twoim kraju. Nie wiem na ile zapoznałaś się z historią Soni, z historią naszej znajomości i przyjaźni. Załuję trochę, że trafiłaś do nas w trakcie kolejnej burzy więc dziękuję Ci, że mimo to się odezwałaś, dziękuję że nie zraziło Cię i pomieszanie chronologii postów i mam nadzieję, że będziesz częściej gościć wśród nas. Zapraszam Cię również na nasze maleńkie Forum Zmieńmy Swiat gdzie podczas pewnej jesiennej burzy stworzyliśmy swoją małą przystań na wypadek gdyby  spotkania i wymiana myśli na tvn stały się niemożliwymi, dodaj tylko pun pl a będziesz "w domu". 
To prawda, że nie historia tworzy ludzi a odwrotnie, ludzie tworzą historię, wszystkie jej zawirowania są dziełem ludzkim. Powody - różne, w każdym razie od początku istnienia rodu ludzkiego wojny towarzyszyły mu od zarania dziejów. Chyba Pan Bóg stwarzając człowieka nie przewidział tego, że ten tak wspaniałomyślnie obdarzony przez Stwórcę zdolnościami i myślą twórczą  zamieni rozum na bombę atomową dziś, a wcześniej łukiem, kopią, szablą będzie dochodzić swoich nie zawsze słusznych racji. Słowo też jest orężem jak widać na załączonym obrazku i słowem wiele krzywdy można wyrządzić. Widzisz CMC - "Misogino" jeszcze parę miesięcy temu było oazą spokoju zanim nie przypałętało się tu kilka osób którym przeszkadzała odmienność tego miejsca. Gdyby Sonia - założycielka tego wątka żyła dziś to prawdopodobnie "Misogino" już by nie było. Jest na tym forum kilka osób które były świadkami jak traktowano Ją na innych forach, wykpiwano, podszywano się pod Jej nick aż w końcu tutaj skupiła wokół siebie ludzi życzliwych, ceniących spokój, ceniących mądrość, odnoszących się do siebie z szacunkiem. Dziś po lipcowej atmosferze "Misogino" pozostało tylko wspomnienie ale mimo to staramy się utrzymać ten wątek choćby jako wyraz podzięki dla Sonieczki za to, że za Jej sprawą wielu z nas znalazło tu wspaniałych Przyjaciół. Dzięki Soni dwoje starych Przyjaciół gdy stracili kontakt między sobą,  tutaj właśnie po latach się odnaleźli i .... już niedługo przysięgną sobie miłość i wierność przed ołtarzem. Czy to nie wspaniałe? I jak tu nie wierzyć w Jej słowa, że życie ma sens? Ma sens choćby dla takich chwil. Niedlugo połączymy się w myślach z tą parą Misoginian i będziemy Im klaskać radośnie pod Marsz Weselny Mendelssohna tak mocno, że na pewno nas usłyszą... Pozdrawiam Cię serdecznie CMC i wszystkich Misoginian. Konfidencjuszu? Dziękuję! Jerzy i Romualdzie - cieszę się, że jesteście. Bastku - jestem, ale zrób coś może by moja doba miała 48 godzin? Klaro czy Onufry już pakuje kufry? Sciskam Wam kciuki by wyprawa się powiodła.

  28.01.2008 15:29
~hrabina_bałkańska
Do Krzysia! Ja też uwielbiam Herzoga... Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za tyle dobroci i serdeczności jakie wnosisz na "Misogino"!


  28.01.2008 17:00
~adorator66
Witaj Klaro,nie rezygnuj tak latwo z Sardynii,ksiecia malzonka zawsze mozesz odcholowac pontonem na pobliska Korsyke.Miesiac maj-dobry termin,mniej ludzi i calej tej rewii mody,ceny rowniez fuori stagione.Tylko kasztany beda nieco przekwitle.Pozdrawiam.Hrabino,otworzcie forum dla przyjezdnych,zrobily to Myki i nic sie zlego nie stalo.Ja chetnie bede wpadal na ZS., bo warto!


  28.01.2008 17:17
~Mirka
Adoratorze forum od dawna jest otwarte. Każdy gość jest mile widziany i czytany. Zapraszamy.


  28.01.2008 17:21
~hrabina_bałkańska
Adoratorze FZS jest otwarte od dawna, możesz czytać, pisać, zakladać wątki itd. Pozdrawiam i lecę do pracy.


  28.01.2008 17:26
~gaja
Klocisz sie z wlasnym partnerm,mezem,zona?Bedziesz dluzej zyl.Do takich wnioskow doszli amerykanscy lekarze po 17-tu latch obserwacji zycia 191 par zyjacych w stalym zwiazku.W ciagu 17 lat zmarlo 21 osob ze zwiazkow w ktorych nie dochodzilo do klotni i sprzeczek malzenskich.Zmarla tylko 1 osoba zaliczona do tzw.par kolcacych sie.Lekarze tlumacz ten fenomen  faktem ze kopie po zwyczajowych klotniach daza do zgody i naprawy atmosfery panujacej w domu co powoduje rozprezenie psychiczne.Zastanawiam sie czy dzisiaj zdaze sie poklucic z malzonkiem,od lat tego nie robilam,mamma mia ile ja mam do nadrobienia klotni i sprzeczek malzenskich a czas nie stoi w miejscu.Pozdrawiam.


  28.01.2008 17:37
~rzep
O rany ile bledow w jednym poscie,to sie nawet wscieklym misoginianom na codzien nie zdarza.


  28.01.2008 17:51
~przechodzien
Wscieklyuklad jak sam nick podpowiada jest "tajnym zwiazkiem" kilku osob.Uwazny czytelnik odkryje to co ja juz dawno odkrylem.Jest WU sarmata,jest romantyk,kaznodzieja,poeta,bajopisarz,wreszci  e luminarz-medyk.Kazdy niemal post jest starannie przemyslany,dopieszczony i sensowny dlatego mamy taka frajde czytajac je od tylu miesiecy.Z nadzieja ze kazdego dnia znajde tutaj wpis niezrownanego WU pozdrawiam i zycze nadal wiernych czytelnikow.


  28.01.2008 18:13
~bastek
Teraz wiem dlaczego w niektorych zwiazkach malzenskich jeden ze wspolmalzonkow wczesniej odchodzi...z nudow prosze panstwa z nudow.Bron Boze nie namawiam do klotni zwlaszcza na tym cudownym forum.Hrabino,wiem ze czesto nie dosypiasz,wystarczy czytac godziny posylanych postow,ale dzieki ze Jestes z nami,TAM ,kiedys wyspimy sie na lace u Soni do woli.A Ty nam bedziesz grala na harfie Ave Maryja.


  28.01.2008 18:26
~rzep
Ha,ha,Ave Maryja na harfie grana.Wielomiesieczna indoktrynacja w tym watku przez niektorych liderow przynosi pierwsze skutki lasowania sie mozgu.


  28.01.2008 18:28
~hrabina_bałkańska
A ja dodam do wypowiedzi Przechodnia, że Wściekły Układ jest...  przesympatycznym przystojnym mężczyzną o pięknym ciepłym uśmiechu i jeszcze piękniejszym... głosie. Ooooooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!!!!! Tylko się zakochać! I... ten... wąsik, ach Tittina... ups.... hrabina! :P:P:P


  28.01.2008 18:35
~hrabina_bałkańska
A ja dodam do wypowiedzi Przechodnia, że Wściekły Układ jest...  przesympatycznym przystojnym mężczyzną o pięknym ciepłym uśmiechu i jeszcze piękniejszym... głosie. Ooooooooooooooooooo!!!!!!!!!!!!!!!!! Tylko się zakochać! I... ten... wąsik, ach Tittina... ups.... hrabina!

Bastku, TAM to ja będę już na emeryturze i wolałabym żeby to mnie grali i nie "Ave Maria" a jakiegoś poloneza. Popląsali byśmy... winka się napili, aniołki po skrzydłach drapali  w zgodzie wszyscy żyli...


  28.01.2008 18:45
~rzep
I tak na slowo Hrabino mamy wierzyc w to co piszesz o WU?Sama wiesz ze on nie istnieje,takich ludzi nie ma na tym swiecie.To fikcyjna postac wymyslona na uzytek forum.


  28.01.2008 18:45
~hrabina_bałkańska
Oto skutki zlasowania mózgu przez...  disco polo!  Rzepie uprzejmie donoszę, że istnieje wersja Ave Maria zarówno Schuberta jak i Gounoda na harfę. Nie rzucam słów na wiatr, bo akurat na tym się znam, a i mp3 chętnie służę!!!


  28.01.2008 18:54
~hrabina_bałkańska
Hihihih! Oto skutki zlasowania mózgu przez...  disco polo!  Rzepie uprzejmie donoszę, że istnieje wersja Ave Maria zarówno Schuberta jak i Gounoda na harfę. Nie rzucam słów na wiatr, bo akurat na tym się znam, a i mp3 chętnie służę!!!


  28.01.2008 18:59
~lucjan
Prawde pisze Hrabina,zreszta wyczuwa sie na odleglosc ze to nie tylko osoba wrazliwa z dusza artysty ale i profesjonalnie przygotowana osoba muzycznie.


  28.01.2008 21:10
~grzebień na rzepy
Zbigniew Herbert : LUSTRO
Dsou-Gi, wpływowy minister królestwa Tsi, stał przed lustrem. Ani on sam, ani nikt inny nie mógł przewidzieć, że ten banalny przecież fakt będzie brzemienny w skutki i w sposób zupełnie nieoczekiwany wpłynie na losy państwa.
Właśnie krawiec przyniósł mu nowe szaty przeznaczone na uroczyste ceremonie: purpurowy płaszcz wyszywany po brzegach złotem, błękitne kimono, na którym wyhaftowane były pagody i kwiaty, smoki i księżyce. Do tych jedwabnych wspaniałości minister dodawał szlachetny owal swojej twarzy, czarne, gładkie włosy upięte w kunsztowny warkocz, kształtny nos, wąskie usta, w których czaiły się gromy i pieszczota, rozkazy i pocałunki; oczy o migdałowych powiekach dyskretnie podkreślone tuszem wyrażały to, co powinny wyrażać oczy dygnitarza - łagodną siłę. Lustro, które według naiwnych pojęć odbija prawdę, tak jakby nie było różnych luster dla zakochanych i luster dla samobójców, ten nieobliczalny przedmiot wydany na pastwę zmiennych nastrojów, otóż lustro słało mu zachwyty i dworskie komplementy.
Dsou-Gi był olśniony własną urodą. Stał długo, bez ruchu, jakby pragnął, żeby obraz, jaki ma przed sobą, utrwalił się na zawsze.
Prawdziwa mądrość zadowala się sama sobą, natomiast piękno żąda potwierdzenia, oklasków i dlatego Dsou-Gi zapytał żony: "Powiedz, czy jestem piękniejszy od pana Si?" (Pan Si był powszechnie uważany za wcielenie męskich wdzięków.) "Oczywiście" - odpowiedziała bez namysłu żona. Ale Dsou-Gi nie był jeszcze całkowicie przekonany, więc zwrócił się z tym samym pytaniem do swojej nałożnicy. "Pan Si -odpowiedziała - jest zaledwie przystojny, a ty jesteś prawdziwie piękny. Różnica między wami jest taka, jak między słońcem wschodzącym a gwiazdą blednącą o świcie". Dwa głosy, i to w dodatku kobiet, nie rozproszyły wątpliwości pana Dsou-Gi, zwrócił się tedy do gościa, który mieszkał w jego domu i zabiegał o łaski na dworze królewskim. Gość przez chwilę dość niezdarnie udawał, że nie może sobie przypomnieć któż to taki ów pan Si, wreszcie odpowiedział sentencjonalnie: "Nikt nie ośmieli się porównać pawia (tu zapewne miał na myśli swego gospodarza i protektora) z pospolitym wróblem".
Minęło parę dni. Któregoś popołudnia piękny pan Si odwiedził ministra. Dsou-Gi obserwował go długo, uważnie i doszedł do przekonania, że uroda gościa jest niezrównana. Po wizycie stanął znowu przed lustrem. Tym razem lustro było wstrzemięźliwe, chłodne, odpychające nawet.
Całą noc nie spał. Rozmyślał. Żona uznała go za wzór piękna, ponieważ łączyły ich więzy miłości, nałożnicą powodował bojaźliwy szacunek, natomiast gość oczekiwał po prostu pomocy.
Nazajutrz, w czasie narady u króla Wei, minister Dsou-Gi odezwał się niespodziewanie i jakby bez związku z tematem toczącej się debaty: "Chcę opowiedzieć historię, która przydarzyła mi się właśnie. Wiem, że nie jestem najpiękniejszy, ale ponieważ twierdziła tak moja ukochana żona, a także nałożnica, która odczuwa wobec mnie bojaźliwy szacunek oraz gość zabiegający o moje względy - uwierzyłem w to lekkomyślnie. Królestwo Tsi jest wielkie i bogate - góry sięgające nieba i pola uprawne, niespokojne rzeki wypływające z samego środka ziemi, sto dwadzieścia ludnych miast i niezliczona ilość wsi. Ocean na wschodnich krańcach królestwa jest jak ogromne lustro, które odbija naszą potęgę. A ty, królu Wei, unosisz się nad swoją ziemią w chmurze powszechnego uwielbienia. Dworzanie i nałożnice kochają ciebie, ministrowie, namiestnicy prowincji i najmniejsi urzędnicy odczuwają przed tobą bojaźliwy szacunek, a wszyscy inni oczekują od ciebie łaski. I to właśnie nie pozwala im mówić prawdy".
"Słusznie powiedziałeś" - rzekł król Wei. I natychmiast wydał dekret: "Do wiadomości ministrów, namiestników prowincji i całego ludu. Ktokolwiek stanie przede mną i z całą odwagą wytknie mi w oczy błędy moje, otrzyma nagrodę pierwszego stopnia. Ten, który złoży krytykę moich rządów na piśmie - dostanie nagrodę drugiego stopnia. Dla tych, którzy na ulicach, placach i miejscach publicznych, będą głośno (tak żeby to doszło do naszych uszu) oskarżali nadużycia władzy - przeznacza się nagrodę trzeciego stopnia. Taka jest nasza wola".
Kronikarz mówi, że zaledwie dekret ujrzał światło dzienne, do pałacu króla Wei zaczęły napływać tłumy spragnione nagrody i sprawiedliwości. Trwało to wiele miesięcy, już po roku zapanował pokój i sprawiedliwość, nikt bowiem, choćby nawet tego bardzo pragnął, nie miał się już na co uskarżać. Tę budującą opowieść kończy kronikarz sentencją: "Oto co się zowie, nie opuszczając pałacu, zwyciężyć wroga".


  28.01.2008 21:31
~rzep rzepa cepem
Bajka japońska 
Herbert Zbigniew 

Królewna Idianaki ucieka przed smokiem, który ma cztery łapy 
purpurowe, a cztery złote. Królewicz Itanagi śpi pod drzewem. 
Nie wie, w jakim niebezpieczeństwie znajdują się małe stopy Idianaki. 
A smok jest coraz bliżej. Gna Idianaki do morza. W każdym oku ma 
dziewięć czarnych piorunów. Królewicz Itanagi śpi. 
Królewna rzuca za siebie grzebień. Staje siedemnastu rycerzy 
i rozpoczyna się krwawa walka. Giną jeden po drugim. Zbyt długo 
przebywali w czarnych włosach Idianaki. Zniewieścieli doszczętnie. 
Królewicz Itanagi znalazł nad brzegiem morza ten grzebień. Zbudował 
dla niego marmurowy grobowiec. Kto widział, aby dla grzebienia 
budować grobowiec? Ja widziałem. 
Działo się to w dzień drzewa i źrebca.


  28.01.2008 21:34
~napa na rzepy
Cesarz 
Herbert Zbigniew 

Był sobie raz cesarz. Miał żółte oczy i drapieżną szczękę. Mieszkał 
w pałacu pełnym marmurów i policjantów. Sam. 
Budził się w nocy i krzyczał. Nikt go nie kochał. Najbardziej lubił 
polowania i terror. Ale fotografował się z dziećmi wśród kwiatów. 
Kiedy umarł, nikt nie śmiał zdjąć jego portretów. Zobaczcie, może 
jest jeszcze u was w domu jego maska.

Oto najdogłębniejsza charakterystyka trolla


  28.01.2008 21:39
~pisz WU , pisz !
Czepiacie się WU ? Poczytajcie Klasyka !

Domy przedmieścia 
Herbert Zbigniew 

W jesienne bezsłoneczne popołudnie Pan Cogito
lubi odwiedzać brudne przedmieścia. Nie ma -
mówi - czystszego źródła melancholii.
Domy przedmieścia o podkrążonych oknach
domy kaszlące cicho
dreszcze tynku
domy o rzadkich włosach
chorej cerze
tylko kominy marzą
chuda skarga
dochodzi do brzegu lasu
na brzeg wielkiej wody
chciałbym wam wymyślać imiona
napełniać zapachem Indii
ogniem Bosforu
gwarem wodospadów
domy przedmieścia o zapadniętych skroniach
domy żujące skórkę chleba
zimne jak sen paralityka
których schody są palmą kurzu
domy stale na sprzedaż
zajazdy nieszczęścia
domy które nigdy nie były w teatrze
szczury domów przedmieścia
zaprowadźcie je nad brzeg oceanu
niech usiądą w gorącym piasku
niech oglądają noc podzwrotnikową
niech fala ich nagrodzi burzliwą owacją
jak przystoi tylko zmarnowanym żywotom 


  28.01.2008 21:46
~ktoś z kniei
Zasypiamy w słowach 
Herbert Zbigniew 

Zasypiamy na słowach
budzimy się w słowach
czasem są to łagodne
proste rzeczowniki
las albo okręt
odrywają się od nas
las odchodzi szybko
za linię horyzontu
okręt odpływa
bez śladu i przyczyny
niebezpieczne są słowa
ktore wypadły z całości
urywki zdań sentencji
początki refrenu
zapomnianego hymnu
"zbawieni będą ci którzy..."
"pamietaj abyś..."
lub "jak"
drobna i kłująca szpilka
co spajała
najpiękniejszą zgubioną
metaforę świata
trzeba śnić cierpliwie
w nadziei że treść się dopełni
że brakujące słowa
wejdą w kalekie zdania
i pewność na którą czekamy
zarzuci kotwicę

Szkoda , że nie macie choć tyle do powiedzenia co prawdziwi artyści w jednym mówią słowie. Nieszczęsne trolle....


  28.01.2008 21:48
~trzepie cie rzepie
Z mitologii 
Herbert Zbigniew 

Naprzód był bóg nocy i burzy, czarny bałwan bez oczu,
przed którym skakali nadzy i umazani krwią. Potem w czasach
republiki było wielu bogów z żonami, dziećmi, trzeszczącymi
łóżkami i bezpiecznie eksplodującym piorunem. W końcu już
tylko zabobonni neurastenicy nosili w kieszeni mały posążek
z soli, przedstawiający boga ironii. Nie było wówczas większego
boga.
   Wtedy przyszli barbarzyńcy. Oni też bardzo cenili bożka
ironii. Tłukli go obcasami i wsypywali do potraw.

Oto krotka historia trollizmu


  28.01.2008 21:55
~wściekły układ
Modlitwa ludzi wolnych 
Herbert Zbigniew 

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchorzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych
strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światlo na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłosta śmiechu zabójstwem na śmietniku
Idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza, Hektora, Rolanda
Obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź....

Muszę to wszystko przetrawić. Przetrawić wpisy wklejone przez Przyjaciół
Nie mógł się wieczór ten piękniej zakończyć.


  28.01.2008 22:26
~wściekły układ
A więc czytacie, a więc czytacie Przyjaciele Drodzy. Wielkąście mi wieczorem przyjemność sprawili. Wielkie słowa Wielkiego Artysty. Zdałoby się chaotyczne, porwane, przeskakujące z myśli na myśl. Niejeden bełkotem by to nazwał, niejeden wyśmiał, od czci i wiary odżegnał. Dopiero dziś wieczór, z siłą dawną wróciły ku mnie dni przeszłe, lipcowe, gdy Ona szła przez pustynię. Drżąca o te, które Jej powierzono. Chore, ufne, cierpiące, bezsilne. Zdane na łaskę pustyni. Zdane na bliźnich, przyczajonych być może za kolejną wydmą. Bliźnich chcących je skrzywdzić. Zabić dlatego , że są. Nie dlatego, że są inni, ale dlatego, że są. I, że pod ręką nie mają niczego, czym opór stawić by mogły. Afrykańskie pustynie wiele kości kryją w sobie. Kości bezimiennych, których nikt nie wspomni, nikt nie uszanuje, nikt nad nimi znicza nie zapali. Zimne czerepy czaszek ludobójstwa będące "Sezamem". Pustynia jak skarb największy je kryje. Ona oto staje się znienacka powiernicą śmierci. 
Jest wszak znicz , największy jaki Ziemia pomieścić zdolna. Oto Słońce promieniami palącymi, jako świecy płomień piach pustynny ogarnia. Ślizgając się łagodnie po piaszczystych ziarenkach, pieści pamięć o zmarłych tragicznie. Codziennie na Niebo wstępując hołd Im oddaje. A płomieniami hańbę ludzkosci wypalić próbuje.
Więc idźmy, idźmy Jej śladem, na ludzkie okrucieństwo nie bacząc..... Królestwo nasze bezkresne jest, choć miasta smutek popiołów szarych przykrył. 
Przed namiot wychodzę. Ducha Pyrrusa między dębów konarami postrzegam. Czy wiecie, że ten , co wodzem był niezwyciężonym, ten, który wodzów rzymskich na kolana rzucił, zginął pono na Argos ulicach.... przez kobietę cegłą w głowę uderzony ?
Puchatek nieśmiało lebek z namiotu wychyla, tuż pod nim ryjek Prosiaczka dostrzegam. Krzyś Kłapoucha zgrzebłem czesze. I tylko dziki z szyszek naprędce napis układają...
QUID  LEGES  SINE  MORIBUS ........ i mimo pytania, smutne, znaku tego na końcu nie stawiły.
Idźcie spać Przyjaciele Drodzy, i niech Wam się nie pustynia , ale knieja nasza przyśni....


  28.01.2008 23:33
~hrabina_bałkańska
Zbigniew Herbert

Brewiarz (Panie wiem że dni moje są policzone)

Panie
wiem ze dni moje są policzone
zostało ich niewiele
Tyle żebym jeszcze zdążył zebrać piasek
którym przykryją mi twarz

nie zdążę już
zadośćuczynić skrzywdzonym
ani przeprosić tych wszystkich
którym wyrządziłem zło
dlatego smutna jest moja dusza

życie moje
powinno zatoczyć koło
zamknąć się jak dobrze skomponowana sonata
a teraz widzę dokładnie
na moment przed codą
porwane akordy
źle zestawione kolory i słowa
jazgot dysonans
języki chaosu

dlaczego
życie moje
nie było jak kręgi na wodzie
obudzonym w nieskończonych głębiach
początkiem który rośnie
układa się w słoje stopnie fałdy
by skonać spokojnie
u twoich nieodgadnionych kolan 

Dobranoc Misoginianie... 



  28.01.2008 23:40
~HB
Zbigniew Herbert

Brewiarz (Panie wiem że dni moje są policzone)

Panie
wiem ze dni moje są policzone
zostało ich niewiele
Tyle żebym jeszcze zdążył zebrać piasek
którym przykryją mi twarz

nie zdążę już
zadośćuczynić skrzywdzonym
ani przeprosić tych wszystkich
którym wyrządziłem zło
dlatego smutna jest moja dusza

życie moje
powinno zatoczyć koło
zamknąć się jak dobrze skomponowana sonata
a teraz widzę dokładnie
na moment przed codą
porwane akordy
źle zestawione kolory i słowa
jazgot dysonans
języki chaosu

dlaczego
życie moje
nie było jak kręgi na wodzie
obudzonym w nieskończonych głębiach
początkiem który rośnie
układa się w słoje stopnie fałdy
by skonać spokojnie
u twoich nieodgadnionych kolan 

Dobranoc Misoginianie... 


  28.01.2008 23:57
~hrabina_bałkańska
Przepraszam za dublety ale mam wrażenie, że ostatnio "coś" blokuje moje posty. HB to oczywiście ja. Dobranoc!

Aska - 2011-06-07 00:50:56

29.01.2008 00:12
~alutka51
Do moich Kolegów i Przyjaciół Żydów, Polaków,Romów, Adwentystów Dnia Siódmego- zamieszkałych
i wykształconych w Polsce, znających polskie realia oraz rozmaitych businessmanów....majsterkowiczów,
pseudonaukowców...... autor - A.D.M

W naszej wspólnej tysiącletniej historii przetrwaliśmy już wiele mniej lub bardziej odkrywczych teorii i zachowań.  Jesteśmy lub powinniśmy być mądrzejsi.  Tym bardziej zastanawiam się jako jeden z milionów Polaków szkalowanych treściami zawartymi w różnych a i tym bardzo ostatnio reklamowanym geszefcie (?!) czemu - w momencie gdy cały świat walczy z rasizmem i stara sie rozmawiać w duchu przyjaźni- czemu ma służyć epatowanie półprawdami  świata i sianie nienawiści?   Czemu mają służyć tezy że większość(?!) z nas (?!) brała udział w zagładzie i rabowaniu naszych braci a pozostałość była bierna (wyrażała milczące na holocaust pozwolenie ?!)  Dla mnie i moich kolegów z dzieciństwa, obojętnie czy Polaków czy Żydów znających swoją = naszą Historię nie z takiego typu publikacji a z rodzinnych przekazów i własnych doświadczeń jest to nie tylko chor..... zastanawiam się co czują teraz Ci obdarzeni medalem dla “sprawiedliwych".... a może Ci co je wręczali coś czują i - powiedzą….?

Chodziliśmy razem do szkoły
składaliśmy życzenia na święta
żadne z nas syjonizmu nie znało
pamiętacie ? powinniście !
ja - pamiętam.

Żaden z nas nie był antysemitą,
mieszkaliśmy na sąsiednich ulicach
tańczyliśmy razem na prywatkach.
Przyjaciółmi byli nasi Rodzice.

Czemu znowu dziś pozwalacie
by cynicznym , chamskim już zwyczajem
rasistowska zjawa do mego stołu
siadła, zjadła i.....napluła mi w talerz....?!!

Czemu na to znów pozwalacie
by za pomoc nie mówiąc "dziękuję",
tak jak dawniej malowano nam ptaka
- dziś szkalował nas wasz (?!) dobry wujek.

Byli przecież już tacy malarze
których droga w Norymberdze wyklęta !
...kogoś też kiedyś gromko obmalowywali…
pamiętacie ? powinniście !
ja - pamiętam.

Czemu tak zachwycacie się pseudo
wiedzą “geszeftem” podpartą ?
To nie Wy przecież, z Liceum koledzy
to robicie ....... Więc kto !?

Wiedzieć warto .........


  29.01.2008 07:04
~wściekły układ
Kolejny przed nami dzień, kolejna noc za plecami pozostawiona na naszej - jak powyżej mówiliśmy - ku odejściu drodze. Maszerujemy ,by kiedyś odejść, a przecie przed siebie maszerujemy. Więc maszerując poruszamy się ku nieznanemu. Maszerując idziemy odkrywać. Maszerując nie czynimy tego, by czas drogi naszej przemierzania skrócić. Maszerujemy, by czas swój "wypełnić", nie "dopełnić". Maszerujemy, by go uatrakcyjnić. Maszerujemy, by przeżyć coś wartościowego, zdobyć coś, lub...... stracić.
Post Gai z dnia wczorajszego, o różnym zgonu stopniu ryzyku wśród tych co się kłócą i tych co w zgodzie żyją, to kolejny przykład kształtu takich dróg poszukiwania. Kłócić się więc , czy też nie z bliskimi, znajomymi, obcymi, slabszymi, silniejszymi etc, etc.... Liczba 191 par ma w sobie zapewne zbyt małą moc statystyczną, a nadto na analizę porównawczą nie bardzo się zda. Nie wiemy nic nadto, że jedni kłócili się inni zaś nie. Nie znamy treści żalu, sporu przyczyny, metody kłótni, czasu jej trwania, metod godzenia. Nie wiemy jakie odejść ostateczne  były powody. Nie wiemy wcale na co chorowali. Zjawisko więc to socjologiczne, a wnioskiem swym niebezpieczne. Oto bowiem - opłotkami jakby - stara się do awantur zachęcać. A co, jeśli w rodzinach tych , którzy żyli dłużej częściej umierał ten, którego partner atakował - może i nieraz niesprawiedliwie ? Może - mimo "zbawiennego" wpływu scysji, pozostawiły one jakiś ślad na zdrowiu, życie skrzywdzonego skracający ? A jeśli wczesniej od partnera umierał ten co kłótnie wszczynał ? Tak to możemy ściągać się z "ogonem własnym" kołowacizny nabywając.
I w końcu można zapytać co jest ważne w życiu każdego z nas. Czy chęć wydłużenia życia kosztem awantur, scysji, nieporozumień, napaści i oskarżeń - tym samym więc wydłużenie chwil gdy wracamy do domu z niechęcią, obawą, nieraz strachem, czy też życie krótsze , pełne radosnych do domu powrotów, pełne romantycznych wieczorów, spacerów, wspólnego hobby, rozmów o "duperelach" bodaj. 
Ktoś pewnie kiedyś przeprowadzi ankietę wśród milionów w końcu użytkowników internetu. Dziesiątki lat obserwacji populacji tak wielkiej do niejednego doprowadziły by pewnie wniosku. Odpowiedziały by pewnie na pytanie , kto żyje dłużej, kto krócej, kto bardziej a kto mnie w życiu swym się spełnia. Kto woli cieszyc się światem, a kto dołków pod nogami innych, kto włosów odrostów szukać woli, kto dołki nowe kopać pod innymi uwielbia. Czy to cos wtedy zmieni ? Dalej będą tacy, ktorzy chcą rozmawiać i tacy co plwać jeno potrafią. Dalej będą tacy, co wiersz jaki, wypowiedź jaką przeczytawszy znajdą dla siebie - a i dla innych - czas na refleksję. I dalej będą tacy, co czytając wypunktują błąd gramatyczny, literowy, ortograficzny. Tacy, co sami puści wewnętrznie usiłują oto doszukać się w kimś drugiem jeszcze większej małości, jeszcze większej niedoskonałości, niż ich własna.
Ku zwierzaczkom poglądam. Oto Kubuś , mimo mordki słodkiej, w przekrzywionej na łebku szlafmycy leży. Oto Prosiaczek przez sen chrapie. Tasman paszczęką porusza i mlaska, jakby baton cekulady własnie pożerał. Kłapouchy sianko swoje już wcina. Obok żłobu porozrzucane źdźbła leżą. Maleństwu łapka spod kołderki wypadła - nie umył jej wczoraj przed snem - oj, będzie bura - słuszna - od Krzysia.
Do lazaretu czas bieżyć. Bieżyć, by drogą przed siebie ku odejściu ostatecznemu kroczyć. A przecie wrócę tu wrócę z pewnością. Wrócę do tych wszystkich niedoskonałych, których niedoskonałość kocham.


  29.01.2008 08:07
~Mirka
Widać, że WU jest lekarzem, o zdrowie pyta. O przyczyny zgonów ankietowanych, o choroby przebyte. Matką jestem, zapytam jak dzieci te kłótnie zniosły? Jak one na ich zdrowiu się odbiły? Jak zniosły napięcie psychiczne? Jak to na ich nauce się odbiło, na relacjach w środowisku, na ich związki te pierwsze i te późniejsze? Jakimi są rodzicami? Pytania można mnożyć, dochodzą sąsiedzi, rodzina itd. Sprzeczki, zdań wymiana, to rzecz naturalna, Gdzie dwoje ludzi, dwa różne zdania i kompromis potrzebny. Nie rozłączne ze związkiem są spory, zwady, dyskusje, ale kłótnie, awantury? Sam pomysł badań jest niedorzeczny nie biorąc pod uwagę wszystkich, chociaż większość pytań, na które maja wpływ małżeńskie awanturki. Mąż pije, bije. Z domu wszystko wynosi, zupa nie słona, woda za zimna, żona/mąż(różnie to bywa) po nocach ucieka, boi się powiedzieć słowa i ma z nim żyć pod jednym dachem dla kilku lat przedłużenia życia? Absurd, lepiej o 10 lat żyć krócej, niż z awanturami, mimo całej przyjemności godzenia się. Po kilku kłótniach, przyjemność wątpliwa. Cóż za życie, cóż za związek, kiedy straci się zaufanie do partnera?


  29.01.2008 08:38
~gaja
Napisalam post o skutkach klocacych sie par przekonana o niedorzecznosci takich badan.WU i Mirka sluszenie zadaja wiele pytan na ktore ja nie podejmuje sie odpowiedzi.Informacja o rzekomych cudownych skutkach klotni malzenskich byla zbyt skapa.Zaintrygowala mnie li tylko smiala teza amerykanskich lekarzy.Bo agencja prasowa pisze wyraznie ze nie byly to badania prowadzone przez socjologow lecz lekarzy roznych specjalizacji.Moje proby wywolania klotni wczoraj spelzy na niczym.Malzonek wpadl z wieczora z z bukiecikiem kwatow,mimo zmeczenia z usmiechem na twarzy wiec sami powiedzcie czy moglabym wywolac awanture?Pozdrawiam serdecznie.


  29.01.2008 09:10
~konfidencjusz
Kobieta nigdy nie wie czego chce,ale nie spocznie,dopoki celu swego nie osiagnie,slowa Jean'a Paul Sratre nie bez powodu przytaczam,wlasciwiej bedzie dla kogo przytaczam.Juz te kobiety same wiedza ze to o nie chodzi.


  29.01.2008 09:18
~rzep
Kogos dzis mi tutaj z rana brakuje,czyzby bufet zamknieto do odwolania?Bylaby to niepowetowana strata dla spolecznosci internetowej.


  29.01.2008 09:32
~Krzyś ex fabula
Piękny nastrój.
Herberiada !
Przemyslaw Gintrowski powiedział kiedyś, że potrzebę posiadania tomu wierszy Herberta odczuwa każdy,
choć odrobinę myślący człowiek.
Moja fascynacja Herbertem związana jest oczywiście z Kaczmarskim.
Już na pierwszej płycie ( Mury ) znajduje się " Mur ", " Kraj ", " Cesarz ".
Na kolejnych następne, piękne, cudowne wiersze Herberta...
Aż po Jackowe - " Tren spadkobierców " - wspomniany dni kilka temu przez Basię ( dziękuję Ci, Basiu ! ),
" Kwestia odwagi " czy " Zbigniewowi Herbertowi ".